Gość: Rodzice
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.05.03, 21:45
Witamy
Może ktoś poradzi jak rozwiązać zaistniały problem rodzinny...
Otóż nasz syn dwa dni temu stanowczo odmówil wspolnego wyjazdu na wakacje z
nami w tym roku. Stało sie to zupełnie nagle i niespodziewanie. Dotychczas
wszystkie nasze wakacje spędzaliśmy razem na wspólnych, uważamy bardzo
ciekawych imprezach w Polsce i Europie.
W tym roku mamy również załatwiony bardzo ciekawy wyjazd samochodem za
granicę i jak zawsze chcemy trochę pozwiedzać, trochę poodpoczywać aktywnie
nad wodą itd. Wszystko, w tym noclegi mamy juz pozałatwiane i wszystko jest
zapięte na ostatni guzik. Dotychczas wszyscy byliśmy zadowoleni z naszych
tegorocznych planów, w tym również nasz 15 letni syn.
Tym bardziej więc nasze zaskoczenie było duże, kiedy zdecydowanie oświadczył
on iż w tym roku z nami nie pojedzie...
Chce pojechac na obóz do Włoch, dokąd wybiera sie jego koleżanka, z którą
koleguje się od około roku. Poznał ja przez internet i pomimo iz chodzą do
różnych szkół i mieszkają na dwóch przeciwstawnych końcach dość dużego
miasta, wszystkie wolne chwile spędzaja razem. Imprezy szkolne, dyskoteki,
kino, teatr a ostatnio nawet juvenalia... Wydaje się iż ostatnio nie ma bez
niej życia. Doszło do tego, iż potrafi nawet sam pojechać rowerem na
działke dziewczyny, 30 km poza miasto i to w ulewnym deszczu i bez naszej
wiedzy. I wydaje się, że nie ma siły aby z tym skończyć.
Postawienie żądania spędzenia razem z nią samodzielnych wakacji poza domem
zbulwersowało nas, tym bardziej że miałoby się to odbyć kosztem naszego
wspólnego wyjazdu w tym samym czasie. Puszczenie 15 letniego dziecka z
koleżanką, na praktycznie samodzielne, wakacje wydaje nam się przede
wszystkim niezbyt bezpiecznym pomysłem. Również jego wyjazd do Włoch
wiązałby się z koniecznością zmiany wszystkich naszych planów wakacyjnych,
posiadanych obecnie rezerwacji noclegów, posiłków itp, a ponadto wiązałby
się z dodatkowymi kosztami z naszej strony, które w obecnej sytuacji byłyby
dla nas zbyt obciążające.
Niestety syn nie chce wziąć pod uwagę żadnego z naszych argumentów przeciw
jego wyjazdowi i każda podejmowana dyskusja i sprzeciw z naszej strony
kończy się kłotnią i powoduje u niego przekonanie że jest poszkodowany.
Przez dwa ostatnie dni nie możemy prawie na siebie patrzeć i atmosfera w
domu pozostaje bardzo napięta. Nigdy dotychczas nie spotkaliśmy się z takim
problemem. Syn wydawał sie nam rozsądnym dzieckiem, takie też są opinie
nauczycieli, znajomych, kolegow i koleżanek o nim. Zawsze zgadzał się z nami
w wielu problemach i to nie dlatego że musiał, ale że tak rzeczywiście
myślał.
Tym bardziej dziwi nas jego obecna decyzja i całkowita odpornośc na nasze
argumenty.
Jak go przekonać i odwieść od chęci wyjazdu?
Może ktoś ma jakiś pomysł?
Bo jeszcze trochę to się chyba pobijemy...
Rodzice