Powrót Pawki Morozowa

02.05.07, 18:53
Krótka informacja dla tych którzy nie wiedzą kim był Pawka Morozow - to
dzieciak który zadenuncjował swoich rodziców, po czym został uznany za wzór
do naśladowania dla człowieka radzieckiego, stawiającego "idee wyższe" ponad
więzi rodzinne.
A tutaj mamy taki współczesny wzór do naśladowania, w wersji żenskiej tym
razem... o tempora, o mores, o kaczores;))
www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4102578.html
    • marzeka1 Re: Powrót Pawki Morozowa 02.05.07, 18:57
      Naprawdę nie widzisz różnicy miedzy synem ukraińskiego chłopa, któy kompletnie wymóżdżony przez sowiecki system zadenuncjował rodziców a tą dziwczyną, któa nie chciała usunąć ciąży? Żadne kaczorem czy tempores....nadużycie semsntyczne i tyle.
      • Gość: Ja57 Re: Powrót Pawki Morozowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 19:20
        marzeka1, dla niektórych przeciwnicy aborcji to: ciemnogród, mohery,
        rydzyki,..., a teraz jeszcze Pawki Morozowy.
        Zaczekajmy na nastepne porównania :)))
      • kot_behemot8 Re: Powrót Pawki Morozowa 02.05.07, 19:29
        Różnice jakieś widzę tylko że niewiele z tego wynika. Fakty sa takie, ze
        dzielny Pawka i dzielna Beatka zakablowali swoich rodziców - jedno w imie
        ideałów rewolucji drugie w imie walki z aborcją. Dla mnie to obrzydliwe i moje
        obrzydzenie wobec postepku tej dziewczyny nie ma nic wspólnego z moimi
        poglądami na aborcje.
        • mahadeva Re: Powrót Pawki Morozowa 02.05.07, 19:57
          to straszne jak mlodziez nie ma zadnych wartosci :/
        • Gość: jdbad Re: Powrót Pawki Morozowa IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 02.05.07, 21:09
          Kocie Behemocie, mam identyczne skojarzenia od rana szkoda mi tej matki i córki
          też.
        • Gość: zajęczyca Re: Powrót Pawki Morozowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.07, 21:59
          > dzielny Pawka i dzielna Beatka zakablowali swoich rodziców - jedno w imie
          > ideałów rewolucji drugie w imie walki z aborcją.

          moim zdaniem nie w imię walki z aborcją, bo to może za duża abstrakcja dla tej
          dziewczyny, ale po prostu w obronie swojego dziecka, które chce urodzić?
          kurcze, zabrzmiało tak patetycznie, ale inaczej nie umiem tego sformułować.

          przychylę się do zdania pstronki - nie rozumiem Twojego rozumowania, kocie
          behemocie: czy Twoim zdaniem nienormalne jest przedkładanie życia dziecka (bo z
          artykułu wynika, że to dla niej nie jest niechciany płód czy inny pasożyt) nad
          dobro matki/jej wolność/lojalność wobec niej?
          owszem, matka jest jedną z najwazniejszych osób na świecie, ale czy ZAWSZE
          trzeba się jej słuchać? a i czy w związku z tym tekty wileu rodziców "dla
          swojego dziecka zrobię wszystko" to tylko puste frazesy?
          • wdakra Re: Powrót Pawki Morozowa 03.05.07, 13:39
            Gość portalu: zajęczyca napisał(a):

            > > dzielny Pawka i dzielna Beatka zakablowali swoich rodziców - jedno w imie
            >
            > > ideałów rewolucji drugie w imie walki z aborcją.
            >
            > moim zdaniem nie w imię walki z aborcją, bo to może za duża abstrakcja dla tej
            > dziewczyny, ale po prostu w obronie swojego dziecka, które chce urodzić?

            Bzdura. Do tego, żeby urodzić to dziecko zakablowanie matki nie było potrzebne i
            zrobienie tego jest równie haniebne, jak donos Pawki.
            • xtrin Re: Powrót Pawki Morozowa 03.05.07, 13:52
              wdakra napisała:
              > Bzdura. Do tego, żeby urodzić to dziecko zakablowanie matki nie było
              > potrzebne i zrobienie tego jest równie haniebne, jak donos Pawki.

              Bzdura. Dziewczyna próbowała matkę przekonać, że chce to dziecko urodzić,
              wskazywała rozwiązania (ojciec będzie pracował, ona skończy szkołę), nawet
              rodzice płodziciela byli skłonni do pomocy. Ale matka nie dawała się przekonać.
              Zapewne gdyby dziewczyna została w domu to nie uratowałaby tego dziecka, matka
              prędzej czy później zmusiłaby ją do aborcji. Uciekła więc z domu. Tylko - co
              dalej? Jest nieletnia, pewnie doprowadzono by ją do domu i wszystko zaczęłoby
              się od nowa. Poszła po pomoc do mamy koleżanki. I pewnie za jej namową zgłosiła
              się na policję.
              Nie twierdzę, że zrobiła dobrze, ale absolutnie też nie będę jej za to surowo
              oceniać. Winna jest tutaj sytuacja, która to wymusza, która nie pozwala matce i
              córce na spokojnie się nad tym zastanowić, z pomocą psychologa, brak
              jakichkolwiek zasad postępowania w takich przypadkach.

              A tak z ciekawości - jakby ojciec był seryjnym mordercą i jedynie donos na niego
              mógłby uratować jego kolejne ofiary to także takie dziecko uznalibyście za Pawke?
              • wdakra Re: Powrót Pawki Morozowa 03.05.07, 21:30
                xtrin napisała:

                > wdakra napisała:
                > > Bzdura. Do tego, żeby urodzić to dziecko zakablowanie matki nie było
                > > potrzebne i zrobienie tego jest równie haniebne, jak donos Pawki.
                >
                > Bzdura. Dziewczyna próbowała matkę przekonać, że chce to dziecko urodzić,
                > wskazywała rozwiązania (ojciec będzie pracował, ona skończy szkołę), nawet
                > rodzice płodziciela byli skłonni do pomocy. Ale matka nie dawała się przekonać.

                A Ty jesteś przekonana, że rzeczywiście dziewczyna skończy szkołę a ów ojciec
                będzie pracował i łożył na dziecko? Ja smiem wątpić.

                > Zapewne gdyby dziewczyna została w domu to nie uratowałaby tego dziecka, matka
                > prędzej czy później zmusiłaby ją do aborcji. Uciekła więc z domu. Tylko - co
                > dalej? Jest nieletnia, pewnie doprowadzono by ją do domu i wszystko zaczęłoby
                > się od nowa.

                Uciekła. Czy matka podjęła jakiekolwiek kroki, żeby ją doprowadzono do domu? czy
                nie mogła poczekać z donosem aż policja ją zatrzuyma w celu doprowadzenia?
                A dalej mogłaby robić to samo, co robiła.

                > Poszła po pomoc do mamy koleżanki. I pewnie za jej namową zgłosiła
                > się na policję.

                Pewnie tak. Jej pech, że trafiła na wredną babę, ale jak czuje się taka
                "dorosła", że nie liczy się z opinią matki, to niech bierze na siebie pełną
                odpowiedzialność za swoje decyzje.

                >
                > A tak z ciekawości - jakby ojciec był seryjnym mordercą i jedynie donos na nieg
                > o
                > mógłby uratować jego kolejne ofiary to także takie dziecko uznalibyście za Pawk
                > e?

                Nie. Ale donos tej dziewczyny niczego nie uratował, tylko zrobił krzywdę matce.
                • xtrin Re: Powrót Pawki Morozowa 03.05.07, 21:50
                  wdakra napisała:
                  > Pewnie tak. Jej pech, że trafiła na wredną babę, ale jak czuje się taka
                  > "dorosła", że nie liczy się z opinią matki, to niech bierze na siebie pełną
                  > odpowiedzialność za swoje decyzje.

                  Żeby to wszystko było takie proste...

                  Takie sprawy powinny być uregulowane prawnie. Tutaj nie jest winna matka, nie
                  jest winna dziewczyna, nie jest nawet winna kobieta, która dziewczynę
                  doprowadziła na policję. Winna jest chora ustawa, która ludzi w takiej sytuacji
                  stawia.
        • Gość: jj Re: Powrót Pawki Morozowa IP: *.tvp.pl 03.05.07, 11:29
          A moze nie w imię walki z aborcją tylko najnormalniej chciała mieć to dziecko?
          Może nie dorabial ideologii tam, gdzie jej nie ma?
          A tak swoja drogą, czy nienawiść do "moherów" zakłóca twoje funcje myslowe?
          • kot_behemot8 Re: Powrót Pawki Morozowa 03.05.07, 21:44
            Moje funkcje myslowe maja się świetnie, ale dziękuje za troske - w duchu
            chrzescijańskiego miłosierdzia wyrazoną, jak przypuszczam?
            Zaś co do panny kabel, to jak juz słusznie wyżej napisano, aby urodzić dziecko
            nie musiała bawić się w donosicielke. Wystarczyło pójść do opieki społecznej
            czy pedagoga szkolnego i poprosić o pomoc - mówiąc tylko ze chce urodzić a
            matka jest przeciwna i odmawia pomocy. Od momentu upublicznienia sprawy
            dziewczynie nic by nie groziło, nikt by jej na siłę nie związał i nie
            wyskrobał. Swoją drogą, jesli czuje się wystarczająco dorosła by zostać matką,
            to zupełnie nie rozumiem jak może być za mało dorosła by odmówic poddania się
            aborcji.
    • news21 Re: Powrót Pawki Morozowa 02.05.07, 19:14
      Dla mnie Pawka Morozow w najgorszym wydaniu.
    • mahadeva Re: Powrót Pawki Morozowa 02.05.07, 19:56
      matka corke rozpuscila...
      • kochanica-francuza To samo byłoby bez kaczorów nt 02.05.07, 20:45
        To kwestia osobowości tej dziewczyny.
    • Gość: pstronka Re: Powrót Pawki Morozowa IP: 195.117.232.* 02.05.07, 21:48
      stawiającego "idee wyższe" ponad
      > więzi rodzinne.
      > A tutaj mamy taki współczesny wzór do naśladowania, w wersji żenskiej tym
      > razem... o tempora, o mores, o kaczores;))

      Drogi demagogu, a dlaczego uznajesz więzi rodzinne tej Beaty z matką, a nie
      dostrzegasz jej więzi rodzinnych z własnym dzieckiem? A co z chłopakiem, który
      też ma chyba słowo w tej sprawie?

      • mahadeva Re: Powrót Pawki Morozowa 02.05.07, 21:55
        bo matka to zywy swiadomy czlowiek a nie garsc komorek
        tez nie chcialabym zeby moja corka miala dziecko w tym wieku, to bylby dla niej
        gwozdz do trumny
        • Gość: Colo Re: Powrót Pawki Morozowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 21:58
          A Ty, mahadeva, zamierzasz mieć w ogóle dzieci?
      • kot_behemot8 Re: Powrót Pawki Morozowa 03.05.07, 21:46
        > Drogi demagogu, a dlaczego uznajesz więzi rodzinne tej Beaty z matką, a nie
        > dostrzegasz jej więzi rodzinnych z własnym dzieckiem? A co z chłopakiem,
        który
        > też ma chyba słowo w tej sprawie?


        A co ma do tego dziecko? Ona nie zrobiła tego w obronie dziecka, dziecko mogła
        urodzic bez zabawy w Pawkę.
    • mike.recz Re: Powrót Pawki Morozowa 02.05.07, 22:58
      Beata jednak uciekła z domu, poprosiła o pomoc matkę koleżanki i razem poszły
      na policję. Potem zamieszkała na krótko w ośrodku opiekuńczym, w końcu
      przeniosła się do swego chłopaka.

      Sprawa trafiła na wokandę płockiego sądu przed tygodniem. Matka dziewczyny
      usłyszała zarzuty nakłaniania do usunięcia ciąży (grozi za to do trzech lat
      więzienia). Przyznała się do winy. - To było dla niej najlepsze rozwiązanie -
      tłumaczyła w prokuraturze. - Córka jest za młoda, nie ma skończonej szkoły,
      żadnego źródła utrzymania. Poza tym nie chciałam, żeby miała dziecko z tym
      człowiekiem. Był przecież w poprawczaku za kradzież i pobicie, czasem
      przychodził do nas pijany.
      www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4102578.html
      Sytuacja jak widać bardzo skomplikowana ale mama dziewczyny też się
      najwyraźniej nie popisała.
      1. Mogła córkę lepiej uświadomić w kwestii antykoncepcji.
      2. Przypuszczam,że pewnie dziewczyna czuła się w rodzinnym domu wręcz zaszczuta.
      Rozumiem jednak zdenerwowanie matki dziewczyny.
      3. "Beatka" jak to głupia małolata,wielce zakochana i gotowa na wszystko w imię
      "wielkiej miłości".
      4. Ciekawi mnie jak w dłuższej perespektywie zachowa się "tata" i jego matka.
    • crax do tzw. "obrońców zycia"... 02.05.07, 23:17
      Wytłumaczcie mi jedno: wy potępiacie Morozowa dlatego, że doniósł na własnych rodziców, prawda? Bo miał mózg do tego stopnia wyżarty panującą ówcześnie ideologią, że nie wahał się tego uczynić. Prawda?

      A tę dziewczynę bronicie. Chociaż to IDENTYCZNA sytuacja. Cóż za zadziwiający relatywizm... :))))

      P.S. A co do meritum... Nie musiała zakapować matki. Wystarczyło powiedzieć "nie, mamo, chcę urodzic i urodzę". I tyle.

      P.S.2. Też jestem ciekawy jak będzie ten związek dalej wyglądał. Skoro przyszły tatuś "Był [...] w poprawczaku za kradzież i pobicie, czasem przychodził [...] pijany." Ciekawe zycie jej wróżę :))) A los lubi się mścić. Oj, bardzo lubi.
      • Gość: zajęczyca Re: do tzw. "obrońców zycia"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.07, 23:25
        > A tę dziewczynę bronicie. Chociaż to IDENTYCZNA sytuacja. Cóż za zadziwiający
        r
        > elatywizm...

        Morozow zakapował w imię ideologii komunistycznej, która jest moim zdaniem zła -
        a w kwestii tej odosobniona raczej nie jestem.
        Beata zakapowała w imię obrony ŻYCIA dziecka, które chce urodzić.
        identyczność jak jasna cholera.
        • crax Re: do tzw. "obrońców zycia"... 02.05.07, 23:28
          Nie chodzi o to w imię czego oboje donieśli. Rzecz w tym że w obu przypadkach DZIECKO doniosło na RODZICÓW. Poza tym pisałem, że nie musiała matki słuchać, nie zauważyłaś?
          • Gość: zajęczyca Re: do tzw. "obrońców zycia"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.07, 23:38
            > Nie chodzi o to w imię czego oboje donieśli. Rzecz w tym że w obu przypadkach
            D
            > ZIECKO doniosło na RODZICÓW.

            to rozumiem, że Twoim zdaniem takie np. zabójstwo w obronie własnej to tez
            zadziwiający relatywizm? bo jaka róznica pomiędzy tym broniącym a takim np.
            wietnamczykiem z amerykańskiego campusu? jeden i drugi ZABIJA CZŁOWIEKA
            idźmy dalej. Powstańcy Warszawscy i hitlerowcy, jedni i drudzy ZABIJALI. kogo
            obchodzi W IMIĘ CZEGO....

            nie musiała matki słuchać, ni
            > e zauważyłaś?

            jasne że nie musiała. mogła np. bawić się z matką w ciuciubabkę i udawać, że
            poroniła, a w 5 miesiącu - "ups, a jednak nie poroniłam, a to pech, sory mamo,
            wydawało mi się co innego" - no bo jakie inne widzisz rozwiązanie, gdy matka
            groziła jej wyrzuceniem na bruk?

            • crax Re: do tzw. "obrońców zycia"... 02.05.07, 23:50
              No i zaczęło się... Zauważyłem, że gdy "obrońcy zycia" brak argumentów natychmiast zaczyna posługiwac się analogiami. Nietrafionymi, niestety :))
              "Zalegalizować aborcję?? No to zalegalizujmy kradzież!!"
              "No to co że pomimo zakazu będą się skrobać? Pomimo zakazu także kradną a zakaz w Kodeksie jest!"

              i tym podobne bzdury...

              A teraz usiłujesz porównać namawianie do przerwania ciąży z zabójstwem w obronie własnej, z jakimś Wietnamczykiem z kampusu (sic!!), z powstańcami warszawskimi (sic!!!!!). A co ma jedno do drugiego??

              Przecież ci tłumaczę, że matka nie stała nad nią z pistoletem przy brzuchu grożąc, że jej płód podziurawi. Ona ją tylko namawiała. Prośbą i groźbą, jak to często czynią rodzice. Nie sądzę, żeby ją wyrzuciła, tak nawiasem mówiąc. Za to teraz jestem ciekaw tzw. "ciągu dalszego" :))) Bo matka dostanie pewnie wyrok w zawieszeniu i w domu zostanie. A córeczka miała pewnie nadzieję, że wsadzą mamusię, a ona wraz z ukochanym zajmie przytulne gniazdko na dalsze pełne uroków wspólne życie :))) I nie zdziwiłbym się, gdyby skończyło się tak, że to jej MATKA będzie utrzymywać i ją i owoc jej wielkiej miłości :)))) Faktycznie, takiego scenariusza nikt prócz życia nie mógłby wymyślić :))))
              • Gość: zajęczyca Re: do tzw. "obrońców zycia"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 00:04
                > No i zaczęło się... Zauważyłem, że gdy "obrońcy zycia" brak argumentów
                natychmi
                > ast zaczyna posługiwac się analogiami.

                hipokryzja czy amnezja? nie ja zapodałam pierwszą analogię, którą zresztą Ty
                chętnie podchwyciłeś.

                >A co ma jedno do drugiego??

                ano tylko i wyłącznie to, że w każdym przypadku zważa się na okoliczności i
                motywy, więc donos i donos może być róznie oceniany, tak samo jak zabójstwo i
                zabójstwo.

                w ogóle dziwi mnie, jak Ty mnie dobrze znasz. jak się wspomina, że w pewnych
                sytuacjach i dla pewnych osób ciąża to nie "garść komórek", ale coś więcej, to
                od razu niektórzy mają wizję wojującego moheru, zabawne zaiste ;)


                • crax Re: do tzw. "obrońców zycia"... 03.05.07, 00:16
                  "...nie ja zapodałam pierwszą analogię..."

                  Polecam przestudiowanie różnicy semantycznej pomiędzy terminami "porównanie" i "analogia". Znajdziesz w słowniku.

                  "...donos i donos może być róznie oceniany..."

                  Nie, wg mnie nie może. A już szczególnie donos na własną matkę. To tzw. "relatywizm moralny". A tego bardzo nie lubię. Jak i ludzi którzy go wyznają.

                  "...dziwi mnie, jak Ty mnie dobrze znasz."

                  Sądząc po nicku jestes tu nowa więc nie mogę cię znać. Ale dość dobrze znam sposób myślenia i psychikę ludzi takich jak ty. Oczywiście nie całą, tylko w niektórych kwestiach (jak aborcja na przykład). Dużo się nadyskutowałem...
                • marysia_b Re: do tzw. "obrońców zycia"... 03.05.07, 00:25
                  Gość portalu: zajęczyca napisał(a):

                  > ano tylko i wyłącznie to, że w każdym przypadku zważa się na okoliczności i
                  > motywy, więc donos i donos może być róznie oceniany, tak samo jak zabójstwo i
                  > zabójstwo.

                  Donos, to donos. No chyba, ze dla ciebie cel uswieca srodki. Mogla udac sie do
                  rodzicow swego fatyganta (obiecali pomoc), mogla tez zwrocic sie do roznego
                  typu asocjacji, tak wyznaniowych, jak i swieckich. Chciec, to moc. Naprawde,
                  nie musiala donosic na wlasna matke nawet, jesli ta *naklaniala ja do
                  przestepstwa*. Wydaje mi sie, ze miala z matka porachunki i wybrala sobie zlych
                  doradcow. Tez dwa w jednym.
                  >
                  jak się wspomina, że w pewnych
                  > sytuacjach i dla pewnych osób ciąża to nie "garść komórek", ale coś więcej,
                  to
                  > od razu niektórzy mają wizję wojującego moheru, zabawne zaiste ;)

                  W pewnych sytuacjach ciaza bywa niepozadana, zgodzisz sie chyba? Szczegolnie
                  zas, gdy potencjonalnym ojcem ma byc kryminalista i alkoholik (dwa w jednym).
                  • jdbad Re: do tzw. "obrońców zycia"... 03.05.07, 11:07
                    Ciekawam, kto się będzie dzieckiem zajmował gdy się urodzi i kto je będzie
                    utrzymywał?Tak mi się coś wydaje, że to będzie babcia jednak.
                    • Gość: EWa Re: do tzw. "obrońców zycia"... IP: *.CNet.Gawex.PL 03.05.07, 11:23
                      Też jestem ciekawa dalszego ciągu. To pięknie brzmi: więź z jeszcze
                      nienarodzonym dzieckiem, chłopak pracuje i utrzyma, pragnę tego dziecka... Moja
                      przyjaciółka pracuje z porzuconymi/niechcianymi po jakimś czasie efektami
                      takich dalszych ciągów.
                      A dziewczyna, skoro nie chciała aborcji, niekoniecznie musiała na matkę donosić.
        • wdakra Re: do tzw. "obrońców zycia"... 03.05.07, 13:41
          Gość portalu: zajęczyca napisał(a):


          > Beata zakapowała w imię obrony ŻYCIA dziecka, które chce urodzić.
          > identyczność jak jasna cholera.

          Chcesz powiedziec, że ukaranie matki przez sąd było warunkiem niezbędnym, zeby
          mogła urodzić to dziecko?
      • xtrin Re: do tzw. "obrońców zycia"... 03.05.07, 11:45
        crax napisał:
        > Wytłumaczcie mi jedno: wy potępiacie Morozowa dlatego, że doniósł na własnych
        > rodziców, prawda? Bo miał mózg do tego stopnia wyżarty panującą ówcześnie
        > ideologią, że nie wahał się tego uczynić. Prawda?
        > A tę dziewczynę bronicie. Chociaż to IDENTYCZNA sytuacja.
        > Cóż za zadziwiający relatywizm... :))))

        Większość pewnie uzna, że różne ideologie pozwalają na różną ocenę tych czynów.
        To oczywista bzdura.
        Ale te sytuacje NIE SĄ identyczne.

        Dziewczyna nie zrobiła tego w "imię antyaborcyjnej ideologii" jak to próbuje się
        nam tutaj wmawiać, ale aby ratować swoje dziecko. Dziewczyna w swoich
        tłumaczeniach nie powołuje się nawet na żaden pro-lifowy bełkot, ona po prostu
        chciała tego dziecka z tym facetem. Można negatywnie oceniać taką decyzję, można
        kwestionować jej zasadność, szczególnie biorąc pod uwagę osobę płodziciela (bo
        "ojcem" to póki co ciężko go nazywać), ale nie mam pojęcia na jakiej podstawie
        kwestionujecie jej intencje.
        A że poszła na policję, a nie załatwiła tego inaczej... ludzie, ona ma 16 lat!
        Warto też zwrócić uwagę, że na policję poszła nie sama, ale z mamą koleżanki.
        Nie wiecie nawet, czy był to jej pomysł, może została do tego namówiona. A w
        sądzie nie chciała zeznawać.

        Inna sprawa to pytanie, czy rzeczywiście donoszenie na własnych rodziców zawsze
        i bezwzględnie jest złem. Moim zdaniem - nie.

        Wracając jednak do tej sytuacji. Wskazuje ona na niezwykle poważny problem -
        nastolatki w ciąży i aborcja. Z jednej strony opcja pro-choice tak bardzo
        podkreśla prawo do wyboru, a wybór ten to zarówno aborcja jak i utrzymanie
        ciąży! I nie ma to być wybór babki, ale kobiety w ciąży. Czy w takim razie
        jeżeli owa kobieta nie ma 18 lat to nagle owa ideologia jej nie obejmuje?
        To są piekielnie ciężkie sytuacje. I kolejny przykład na to, że aborcja powinna
        być legalna, bo wówczas łatwiej byłoby znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie.
        • jdbad Re: do tzw. "obrońców zycia"... 03.05.07, 11:47
          xtrin napisała:To są piekielnie ciężkie sytuacje. I kolejny przykład na to, że
          aborcja powinna
          być legalna, bo wówczas łatwiej byłoby znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie.
          I tu masz rację.
        • kot_behemot8 Re: do tzw. "obrońców zycia"... 03.05.07, 21:56
          > Dziewczyna nie zrobiła tego w "imię antyaborcyjnej ideologii" jak to próbuje
          si
          > ę
          > nam tutaj wmawiać, ale aby ratować swoje dziecko.


          Zadenuncjowanie matki nie było W NAJMNIEJSZYM STOPNIU konieczne do tego, by
          urodziło sie dziecko. Wystarczyło odmówić aborcji, w ostateczności odejść z
          domu i oddać się pod opiekę słuzb socjalnych. Zapewne odesłanoby ja z powrotem
          do domu, ale ciąża zostałąby już ujawniona, dziewczyna zapewne dostałaby
          kuratora i chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy by matka (do spółki z
          ginekologiem) w takiej sytuacji próbowała siłą usuwac ciążę.
          Panna zakablowała, bo bardzo chciała i nie dorabiaj szlachetnych pobudek do
          zwykłego donosicielstwa.
        • crax Jeśli tak... 03.05.07, 23:08
          "...Dziewczyna nie zrobiła tego w "imię antyaborcyjnej ideologii" jak to próbuje się nam tutaj wmawiać"

          ...to dobrze, ok. W takim razie odbiję piłeczkę w ten sam sposób i spytam: Na jakiej podstawie ktokolwiek twierdzi, że Morozow zakablował rodziców w imię ideałów rewolucji socjalistycznej? Bo tak twierdził? Śmieszne... A może był z nimi skłócony? A może chciał się odegrać, zemścić za coś?

          Powtarzam: oba przypadki są IDENTYCZNE.

          q.e.d.
    • Gość: Julka Re: Powrót Pawki Morozowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 11:29
      Czy to nie jest dziwne, ze ci którzy tak krytykują postępowanie dziewczyny,
      porównując ją do Pawki- donosiciela, są często przeciwni lustracji? O tamtych
      denuncjacjach, donosach każą zapomnieć. Próbują nawet ośmieszyć lustrację.
      Ot! Punkt widzenia...
      • jdbad Re: Powrót Pawki Morozowa 03.05.07, 11:31
        My tu nie o polityce, ale lustracja to też donosicielstwo, jeśli jeszcze nie
        zauważyłaś.
      • mike.recz Re: Powrót Pawki Morozowa 03.05.07, 21:39
        Lustracja na obecnych zasadach jest bandycka i niezgodna z zasadami prawa.
        Ciąża ani lustracja mnie osobiście nie dotyczy dlatego potrafię być obiektywny.
        Jestem przeciwko lustracji w obecnej formie i za możliwością wyboru w kwestii
        aborcji.Nie stawiam znaku równości w historiach "Beaty" do Pawki.



        Gość portalu: Julka napisał(a):
Inne wątki na temat:
Pełna wersja