Szlag mnie trafia z tymi ankietami...

08.05.07, 11:31
Zawsze uważałam, że ankieter też na chleb zarobić musi i na ogół nie
odmawiałam udziału w ankiecie, czy to telefonicznej, czy takiej
'face-to-face'.Ale ostatnio mnie coś trafia dosłownie. Jestem na wychowawczym
z małym dzieckiem, w dodatku intensywnie pracuję na zlecenie, ale codziennie
niemal ktos mi tyłek zawraca tymi ankietami.Albo dzwoni, żeby się wypowiedzieć
w sprawie radia, podpasek, gum do żucia, karmy dla psów...albo co gorsza
przychodzi.Ileż można odpowiadać na pytania typu "czy ssanie mentosa wywyołuje
u pani a.przypływ kosmicznej energii b.orgazm c. odruchy wymiotne". Albo czy
odfrunęłam już na skrzydełkach podpasek x, czy też preferuję y.Wpuściłam
kiedyś taką kobiecinę do domu,kiedy zapukała do drzwi.Szkoda mi się jej
zrobilo, przez 40 minut odpowiadałam na te kretyńskie pytania.I co? Co dni
dzwoni warczacym domofonem miedzy 21 a 22(!!!), że chce następne ankiety
przeprowadzać. Moje kilkumiesięczne dziecko śpi o tej porze, a te cholerne
dzwonki (domofonu, telefonu, do drzwi) ciągle go budzą.Człowiek chciał pomóc
(o naiwności święta) i teraz mam na głowie armię ankieterów...Wyżaliłam
się,już mi lepiej,pozdrowienia.
    • sir.vimes Szkoda mi tych biedaków 08.05.07, 11:53
      ankieterów i telemarketerów. Zajęcie chyba bardziej znienawidzone niż
      kontrolowanie biletów.
      Rzeczywiście, czasami można się wściec gdy takk dzwonią i dzwonią ale pomyśl jak
      ci ludzie muszą się czuć. Ja w ogóle nie znoszę rozmawiać przez telefon - taka
      praca to muszą być galery.
      • Gość: kosa Re: Szkoda mi tych biedaków IP: *.lanet.net.pl 08.05.07, 20:57
        tez nie lubilem rozmawiac przez telefon, ale pracujac jako telemarketer jakso
        przyzwyczailem sie do rozmow trwajacych po 15 minut...
        "ludzie tacy" (przynajmniej ja) czuja sie tak, ze maja X zlotych za godzine +
        prowizje (za male) za zrobienie czegostam (sprzedanie, wypelnienie ankiety,
        rozwiazanie problemu itp.). jak mi sie nie chce pracowac po prostu dzwonei i
        gadam glupoty, zeby przedluzyc rozmowe. jesli ktos ma za duzo problemow koncze
        rozmowe (przeciez baza na ktora sie dzwoni ma jeszcze pare tysiecy klientow) -
        znajdzie sie inny. denerwujace dla klientow (i telemarketerow tez) jest
        wydzwanianie po dziesiec razy z te sama sprawa, ale to niestety wina systemow
        obslugi call center - pierwszy lepszy student dorabiajacy tam sobie w weekendy
        nie ma wplywu na organizacje firmy, a reszty to nie obchodzi. dlatego tez olewam
        osoby, ktore mowia: "z XXX!? to juz do mnie dzwonicie 5 raz dzisiaj!". gdyby to
        byla moja firma w zyciu bym na takie zaniedbanie nie pozwolil, ale przyznajcie
        szczerze: szefostwo cie olewa, masz jednocyfrowa stawke za godzine;) i 10000
        innych klientow w bazie... przejmiesz sie? aha, najwazniejsze, ze call center
        zadko kiedy sa dzialem danej firmy - zwykle to projekty przeprowadzane na zewnatrz.
        ale ogolnie praca nie jest ciezka ani wymagajaca, pod warunkiem nie nastawiasz
        sie na prowizje, a chcesz DOROBIC kilkaset zl miesiecznie
    • Gość: Matylda Re: Szlag mnie trafia z tymi ankietami... IP: 85.112.196.* 08.05.07, 13:41
      Córka koleżanki pracowała w jakiejś pizzerii i jej zadaniem było zdobywanie
      klientów przez telefon. Przez sześć godzin dziennie dzwoniła do ludzi (numery z
      książki telefonicznej) i namawiala na zakup pizzy. Miała za tę pracę jakies
      nędzne grosze i premię jeśli ktoś złożył zamówienie. Iluż ludzi umordowała!
    • Gość: nenneke Re: Szlag mnie trafia z tymi ankietami... IP: *.crowley.pl 08.05.07, 20:46
      Ja kiedyś uległam prośbom ankieterki w jednym z supermarketów- wypełniłam z nią
      te 20 stron, na koniec okazało się, że muszę podać mój...numer telefonu.
      Najpierw odmówiłam, ale kobieta niemal się rozpłakała, zaczęła mi opowiadać o
      swoim ciężkim losie, o tym, że bez mojego telefonu ankieta będzie nieważna...
      Numer podałam, a za tydzień zadzwonił telefon i kolejna miła pani zapytała
      mnie, czy wypełniałam ankietę w supermarkecie X, po czym zaczęła....
      przepytywać mnie z treści ankiety.... Od tego momentu od ankieterów trzymam się
      z daleka.
      • tomekjot To nie tak 09.05.07, 17:20
        Ta ankieterka zaczynała prace i obowiązkowo po pierwszych ankietach ją
        sprawdzali. Pamiętam jak byłem przez 1,5 roku ankieterem . Co dwa tygodnie
        szlag mnie trafiał. Pytania były tak debilne ze szok. Najgorzej było jak
        musiałem w niedziele wieczorem szukać ostatniej osoby do zankietowania.
        ankieta standardowo powinna trwać do 20-25 minut. ale ze wzgledu na
        oszczedności firma robiła takie ankiety które trwały nawet godzinę



        Bywają kobiety miłujące bardziej pieniądze niż przyjaciół, a kochanków bardziej
        niż pieniądze.

        Jean De La Bruyére (1645-1695)
    • aurelia_aurita Re: Szlag mnie trafia z tymi ankietami... 08.05.07, 20:49
      pracowałam w ankietach... przez tydzień. dłużej nie wytrzymałam.
    • nessie-jp Re: Szlag mnie trafia z tymi ankietami... 08.05.07, 21:51
      Przypuszczalnie i niestety twój adres i telefon znalazły się na 'białej liście'
      jakiejś agencji reklamowo/ankietowo/upierdliwej :) Dałaś się poznać jako osoba,
      która rozmawia z ankieterami, toteż teraz próbują cię umęczyć na wszelkie
      sposoby, zanim się zbiesisz.

      Mnie też szlag trafia, gdy po raz kolejny ktoś próbuje mnie namówić na zakup
      ekskluzywnej pościeli wełnianej(!) albo wstawienie intruzoodpornych drzwi, albo
      zmianę planu w TPSA. W tych dwóch ostatnich przypadkach zresztą zamykam drzwi z
      trzaskiem przed nosem ankietera, a jeśli próbuje wsadzić w nie stopę, to tym
      lepiej. Jego wrzask jest jak muzyka dla mej duszy ;P
      • salimis Re: Szlag mnie trafia z tymi ankietami... 08.05.07, 22:13
        A ja mam już spokój z ankieterami dzwoniącymi na telefon
        stacjonarny.Zlikwidowałam telefon i mogą sobie do mnie teraz dzwonić ile wlezie.
        Mam jedyną nadzieję że nie dzwonią na komórki,bo chyba by mnie szlag trafił.
        ; )
        • vincentyna Re: Szlag mnie trafia z tymi ankietami... 08.05.07, 22:30
          Gdy tylko taki namoly osobnik sie przedstawi, pytam sie grzecznie "do u speak
          english ?" i zazwyczaj slysze trzask odkladanej sluchawki :DDDDD Przeciez kto
          powiedzial, ze kazda osoba odbierajaca telefon w PL musi mowic po polsku ???
      • vannortessa Re: Szlag mnie trafia z tymi ankietami... 10.05.07, 11:45
        Prośba o telefon pod koniec ankiety (przynajmniej w badaniach, w których brałam
        udział) jest po to, by sprawdzić, czy ankieter wykonał swoją pracę,czyli
        rozmawiał z konkretną osobą, a nie sam wypełnił kwestionariusz. W przypadku
        wątpliwości,np. dziwnych odpowiedzi, powtarzających się, itp. dzwoni się pod
        taki numer i sprawdza, czy ankieter rzeczywiście z tą osobą rozmawiał. Nikt tego
        telefonu nie wpisuje na żadną listę, białą czy czarną, dane z kwestionariusza
        wpisuje się do bazy, a kwestionariusze wkłada do pudeł do archiwum, albo
        niszczy. Chyba, że jest to ankieta typu: "Czy podobają się pani te perfumy?, w
        promocji 2 butelki za 20zł"
    • wojtekqwerty ja im przerywam w pół zdania 09.05.07, 09:08
      Do mnie nie przychodzą ale dzwonią. I jak tylko słyszę że dzwonią z jakiegoś ośrodka
      badania to od razu, nie czekając aż skończą, mówię: dziękiję, do widzenia i odkładam
      słuchawkę. Może to trochę niegrzeczne, ale w sumie oszczędzam i sobie i im czas :)
    • Gość: jszhc Re: Szlag mnie trafia z tymi ankietami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 12:07
      A do mnie nikt jeszcze nie zadzwonil.....a ankiete face-to-face z 3-4 razy w
      zyciu robilam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja