miiaa
12.05.07, 10:31
Niedawno zaczelam tutaj watek o moim problemie,ktory okazal sie blachy przy
tym czego dowiedzialam sie wczoraj.Pytalam was o zdanie na temat mojego
zwiazku z facetem starszym ode mnie o 10 lat (ja mam 27) Wczoraj dowiedzialam
sie,ze owszem jest wolny,ale nie jest kawalerem. Byl zonaty, mial slub cywilny
kilka lat temu, rozwiodl sie z Nia, bo znalazla sobie kogos innego. De facto
jest teraz mezatka z tym drugim facetem. On twierdzi,ze tego przede mna nie
ukrywal,tzn pisal o tym na swojej stronie sympatii,bo tam sie poznalismy, tyle
ze umknelo to mojej uwadze.Nie rozmawialismy na ten teamt wczesniej, ja nie
mialam o tym pojecia. Mam teraz problem, moze nie chodzi tutaj nawet o to ze
jest rozwiedziony, chociaz wina nigdy nie lezy tylko po jednej stronie.Zycie
to nie jest bajka i nie mozna kogos osadzac dlatego ze Mu nie wyszlo w
poprzednim zwiazku. Mimo wszystko zostaje taki strach... On uwaza sie za
gorszego przez to co mialo miejsce w Jego zyciu,ale chce je na nowo ulozyc.
Nie chce myslec w ten sposob, co pomysla inni, bo to moje zycie. Rodzice na
pewno woleliby dla mnie kogos mlodszego i wolnego. A ja sama juz teraz nie
wiem. Troche stracilam zaufanie, chociaz nie czuje sie oszukana. Przepraszal
mnie za to,ze wczesneij o tym nie mowil i byl zly na siebie. Teraz dalismy
sobie troche czasu, zeby przemyslec. Nie wiem co zrobie. Co Wy na to?