Dodaj do ulubionych

religia w gimnazjum....................

17.05.07, 23:03
Witam,

jestem tatą gimnazjalisty ostatniej klasy. Właśnie dziś dowiedziałem się na
zebraniu w szkole, że mój syn będzie miał ocenę NIEODPOWIEDNIĄ z zachowania.
Uzasadnienie: ocena jest spowodowana dużą ilością nieusprawiedliwionych
nieobecności.

Syn nie chodzi na religię za moją zgodą. Lekcje religii są w środku dnia np.
na 3-4 lekcji.

W tym czasie mój syn ( zgodnie z zaleceniem dyrekcji szkoły ) powinien
siedzieć w czytelni gapiąc się w sufit ), czego oczywiście nie robił :).

Mam pytania:

1)Czy ktoś coś wie na temat zasad organizacji zajęć "zastępczych" dla uczniów
nie uczestniczących w lekcjach religii? Np. jakieś wytyczne Ministerstwa
Edukacji

2)Czy ktoś coś wie na temat zasad organizacji lekcji religii w gimnazjach (
np. może powinny być na pierwszej lub ostatniej lekcji )

3)Czy według szanownych czytelników faktycznie jest to powód do poważnego
utrudnienia mojemu dziecku dalszej edukacji ( dostanie się "łobuza" do
dobrego liceum w Warszawie )

Mam zamiar trochę powalczyć z Dyrekcją gimnazjum w tej sprawie, ale SYSTEM
trochę ( na dziś ) mnie przerasta :)

Będę wdzięczny za wszelkie rady

Zatroskany Tato "łobuza"

K.


Obserwuj wątek
    • dziwny_gosc Re: religia w gimnazjum.................... 17.05.07, 23:50
      Pewnie zaraz polecą na mnie gromy, ale dziwię się, że dopiero teraz interesujesz
      się tymi sprawami. Gdybyś był takim zatroskanym ojcem, to albo wcześniej byś się
      zajął tą sprawą, albo przypilnował by chłopak siedział tą godzinkę w czytelni.
      Nb. nie ma w tej czytelni nic do czytania, że musiałby się gapić w sufit?
      • funix Nie ma sprawy??? 18.05.07, 01:59
        dziwny_gosc napisał:

        > Gdybyś był takim zatroskanym ojcem, to albo wcześniej byś si
        > ę
        > zajął tą sprawą, albo przypilnował by chłopak siedział tą godzinkę w czytelni.

        Szczęka mi opada ze zdumienia!
        To znaczy, że religia w środku dnia i brak zajęć zastępczych nie podlegają
        krytyce, za to ojciec zasługuje na naganę, bo nie przewidział konsekwencji swej
        zgody, nie zajął się sprawą (miał może pomóc szkole w organizacji lekcji?) ani
        nie p_i_l_n_o_w_a_ł syna przez okrągły rok w czytelni?
        Domyślam się, że tak przemyślaną ocena sytuacji wynika z Twych własnych bogatych
        doświadczeń ojcowskich. Brawo!!

        PS.
        Na filmie, który dzisiaj oglądałem ( „Czarna Księga” ) pada taka kwestia z ust
        pobożnego Holendra: „Wystarczało, żeby Żydzi posłuchali Jezusa, a nic złego by
        ich nie spotkało”. Czyli: sami są sobie winni.
        Proste, jak konstrukcja cepa, prawda?

        • dziwny_gosc Re: Nie ma sprawy??? 18.05.07, 04:33
          Tak sadziłem, że gromy polecą:) Rozumiem, że wielu antyreligijnie nastawionych
          forumowiczów odruchowo stanie po stronie Zatroskanego Taty. Proszę tylko
          zauważyć, że jego problemem nie jest źle ułożony podział godzin, brak zajęć
          zastępczych, czy jakaś ogólnie rozumiana dyskryminacja. Problemem jest zła ocena
          z zachowania.

          Nie rozumiem też dlaczego obrażasz syna Zatroskanego sugerując, że ojciec miałby
          go p_i_l_n_o_w_a_ć okrągły rok w czytelni. Pisząc o przypilnowaniu nie miałem
          przecież na myśli ciągłej, bezpośredniej kontroli, normalnie rozwinięty 15-latek
          nie wymaga tego.

          P.S. Mam też radę dla Zatroskanego Taty: korzystając z wyszukiwarki w kilka
          minut znajdziesz dowolny akt prawny dotyczący oświaty. Trochę większy wysiłek
          niż założenie wątku, ale przynajmniej uzyskasz odpowiedzi na zadane pytania.
          • funix Re: Nie ma sprawy??? 19.05.07, 01:56
            dziwny_gosc napisał:

            > Rozumiem, że wielu antyreligijnie nastawionych
            > forumowiczów odruchowo stanie po stronie Zatroskanego Taty.

            Z tego, co przeczytałem, to po stronie Zatroskanego Taty stanęło zdecydowanie
            tylko TROJE forumowiczów. I my wszyscy ( co za przypadek! ) wychowujemy swe
            dzieci nie w Polsce.
            Ciekaw jestem, czy komuś z „pouczających” Zatroskanego Tatę da to coś do
            myślenia...

            > Nie rozumiem też dlaczego obrażasz syna Zatroskanego sugerując, że ojciec miałb
            > y
            > go p_i_l_n_o_w_a_ć okrągły rok w czytelni. Pisząc o przypilnowaniu nie miałem
            > przecież na myśli ciągłej, bezpośredniej kontroli, normalnie rozwinięty 15-late
            > k
            > nie wymaga tego.
            >

            Nie wiem, co miałeś na myśli. Przyznaję, że w związku z „przypilnowaniem” NIC
            sensownego nie przyszło mi do głowy. Ale jeśli gotów byłbyś rozwinąć swą myśl i
            podzielić się własnym doświadczeniem wychowawczym, to jako ojciec 15-latka
            chętnie poczytam ;)
            Nb. nie rozumiem dlaczego obrażasz Zatroskanego sugerując, że jego syn mógłby
            nie być normalnie rozwinięty??
            • dziwny_gosc Re: Nie ma sprawy??? 19.05.07, 09:53
              Czy może w zagranicznych szkołach państwowych nie sprawdza się obecności i
              wszyscy dostają na koniec wzorowe zachowanie? Wątpię. W każdym razie polskich
              szkołach realia są trochę inne i Zatroskany nie zadał sobie nawet trudu by je
              poznać. Nawet nie chciało mu się przeczytać obowiązujących przepisów i liczy, że
              zrobi to za niego ktoś z forumowiczów. Razem z synem olali szkolę i teraz
              próbują dorobić do tego jakąś historię z dyskryminowaniem. Zatroskany nawet
              specjalnie nie kryje, że chodzi mu tylko o znalezienie haka na szkolę, gdyby
              czul się faktycznie dyskryminowany to założyłby ten wątek na początku
              roku/półrocza, wcześniej interweniował we władzach szkolnych, czy po prostu
              przeniósł syna do innej szkoły.
              To Ty wyskoczyłeś z pilnowaniem chłopaka okrągły rok w czytelni, dlatego
              spytałem dlaczego go obrażasz. Może w zagranicznych szkołach rodzice siedzą
              razem z dziećmi i ich pilnują. W zacofanej Polsce na ogól wystarcza codzienna
              rozmowa z dzieckiem o tym co słychać w szkole, oraz kontakt z wychowawcą.
              Rodzice którzy zadają sobie ten "wielki trud" wychowawczy nie są tak zaskakiwani
              jak Zatroskany.
      • uyu Re: religia w gimnazjum.................... 18.05.07, 01:40
        Chlopiec mial sam siedziec podczas tej godziny?
        W takim jak ten przypadku we wszystkich cywilizowanych krajach dzieci
        niechodzace na religie zostaja pod opieka wychowawcy.
        Przez siedemnascie lat mialam okazje posrednio przygladac sie zyciu elitarnej
        katolickiej szkoly sredniej w polnocnej Francji. Gdy maz podejmawal w niej
        prace dyrektorem byl duchowny. Na okolo dwa tysiace uczniow bylo dwoch
        duchownych a lekcje katechezy prowadzili rodzice w ramach wolontariatu. Do
        szkoly przyjmowano dzieci roznych wznan, bo jedynym kryterium bylo dobre
        swiadectwo.
        Podczas katechezy dzieci innych wyznan, katolicy niepraktykujacy oraz ateisci
        zawsze pozostawaly pod opieka wychowawcy. Nikomu tez nie przyszloby do glowy
        wystawiane ocen z katechezy. No ale to inny kraj i prawdziwa demokracja.
        • dziwny_gosc Re: religia w gimnazjum.................... 19.05.07, 14:59
          Przecież w polskich szkołach jest identycznie jak w tej elitarnej francuskiej
          szkole, z tą niewielką różnicą, że dzieci nie chodzące na religię przebywają pod
          opieką bibliotekarki a nie wychowawcy. Rozwiązanie podyktowane zapewne względami
          ekonomicznymi. Ma jednak tę zaletę, że w czytelni czas można pożytecznie spędzić
          odrabiając zadania, przygotowując się do lekcji czy rozwijając własne
          zainteresowania - choćby to nawet było gapienie się w sufit.
          No ale wiadomo: tam jest prawdziwa demokracja, więc nawet nie ma co porównywać.
    • Gość: m Re: religia w gimnazjum.................... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 08:02
      Nie rozumiem: dostał nieodpowiednią z zachowania, bo nie chodził na religię, mimo że napisałeś oświadczenie, że nie wyrażasz zgody? Oj, coś naciągane to tłumaczenie,bo wtedy nie zaznacza się nieobecności. Trochę późno się obudziłeś i teraz usiłujesz się przedstawić jako ofiara systemu.
      Owszem, lekcje relgii mogą być na pierwszej lub ostatniej godzinie, ale zawsze najpierw do planu lekcji "wkłada się" to ,co jest z podziałem na grupy, czyli języki i wf, a plan nie jest z gumy.
      Prawda, żadne normalne liceum kogoś z niepodpowiednim nie przyjmie (i racja!).
    • mala.mi74 Re: religia w gimnazjum.................... 18.05.07, 09:36
      Nie rozumiem, Twój syn ma nieodpowiednie zachowanie ze względu na duża ilosc
      NIEUSPRAWIEDLIWIONYCH nieobecnosci a Ty sie obrazasz na szkołe? A co ma do tego
      religia? Nie wiem o czym piszesz ,a juz zuplenie nie rozumiem czemu inni Ci
      potakują. To dobrze ,ze dzieci wagarują? Rzczywiscie w dziwnym kraju zyjemy- w
      innym kraju juz dawno wyrzucili by go ze szkoły.
        • mala.mi74 Re: religia w gimnazjum.................... 18.05.07, 09:50
          glinia napisała:

          > Kuba1005 nie napisał, że syn wagarował ale że nie chodził na religię i to za
          > jego przyzwoleniem. A jeśli nie rozumiesz treści postów to po co się
          > wypowiadasz?

          Mam wrazenie,ze to Ty widzisz to co chcesz.
          Kuba napisał,ze syn mial wiele NIEUSPRAWIEDLIWIONYCH NIEOBECNOSCI, o religii
          napisal później i napisal,ze syn nie chodził za jego zgoda ,a wiec to były
          usprawiedliwione nieobecnosci : nie o nie tutaj chodzi z tego co napisał kuba.
          Chyba,ze jeszcze cos dopisze.
          Ale po co: Wy i tak wiecie swoje-to jak wydanie wyroku bez sądu,a nawewt bez
          oskarzenia-taka mentalnosc z zeszłej epoki.
              • mala.mi74 Re: religia w gimnazjum.................... 18.05.07, 10:11
                Gość portalu: katabas napisał(a):

                > Ja rozumiem to tak, ze synowi nie chcialo sie siedziec samemu w czytelni
                > podczas zajec z indoktrynacji i robil w tym czasie co chcial, a
                > szkola "zaliczala" mu to jako nieobecnosc...

                takie moze byc takze wytlumaczenie.Teraz sa bardzo wyostrzone przepisy
                dotyczące opieki nad uczniem przez szkołe. Jesli uczen nie jest pod opieka
                nauczyciela w trakcie zajec szkolnych, a się urywa z tej opieki to moze byc to
                mu zaliczone jako nieobecnosc bo odpowiada za niego wtedy konkretna osoba np.
                babka ze swietlicy czy bibliteki z tym przypadku. dzis nawet ucznia wywalic na
                korytarz nie mozna za złe zachowanie- bo to juz jest brak opieki.
                • seth.destructor Re: religia w gimnazjum.................... 18.05.07, 16:02
                  Tylko, ze jesli przyjmiemy, ze uczen ow ma nieobecnosci, bo nie przebywal w
                  czytelni podczas lekcji religii, to ja mam pytanie: co on wowczas robil? I
                  dlaczego - skoro robil na tyle czesto, ze z nieobecnosci ma zachowanie
                  nieodpowiednie, dlaczego nikt nie interweniowal. Chcecie mi wmowic, ze dzieciak
                  regularnie wagaruje sobie a rodzice dowiaduja sie o tym przed koncem roku
                  szkolnego?
                • scher Re: religia w gimnazjum.................... 24.05.07, 20:59
                  mala.mi74 napisała:

                  > takie moze byc takze wytlumaczenie.Teraz sa bardzo wyostrzone przepisy
                  > dotyczące opieki nad uczniem przez szkołe. Jesli uczen nie jest pod opieka
                  > nauczyciela w trakcie zajec szkolnych, a się urywa z tej opieki to moze byc
                  > to mu zaliczone jako nieobecnosc bo odpowiada za niego wtedy konkretna osoba
                  > np. babka ze swietlicy czy bibliteki z tym przypadku.

                  Nie słuchaj niedouczonych szkoleniowców. Nie jest to prawda.

                  > dzis nawet ucznia wywalic na korytarz nie mozna za złe zachowanie- bo to juz
                  > jest brak opieki.

                  Jak wyżej.
            • mala.mi74 Re: religia w gimnazjum.................... 18.05.07, 10:02
              glinia napisała:

              > Wdać nie są to godziny usprawiedliwione, skoro o tym napisał
              Co za bzdury.W kazdej szkole rodzice deklarują czy ich dzieci beda chodzic na
              religie czy nie i szkola nie ma tu nic do tego. Jesli mówi się o jakichs
              godzinach nieusprawiedliwionych to nie godzinach religii, na które rodzice
              wyrazili zgode na nie-chodzenie. Wiec albo kuba sobie tak tlumaczy wagarowanie
              syna, albo syn go robi w balona tłumaczac wagarowanie na rożnych innych
              lekcjch religią, kotra akurat jest usprawiedliwiona( no chyba,ze inaczej
              zadeklarowali rodzice,a potem zmienili zdanie i nie powiadomili szkoły)
              A prawodpodobnie znajac zycie to kolejna prowokacja na forum.
              • Gość: belferka Re: religia w gimnazjum.................... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 11:39
                Szkoła ma wiele do tego - zwłaszcza ta, w której pracuję.
                Nie da się tak ustawić planu lekcji, żeby religia była dla wszystkich
                klas na 1 lub ostatniej godzinie lekcyjnej - chyba żeby zatrudnić dodatkowych
                katechetów, a na to nikt nie pójdzie. Poza tym są lekcje z podziałem na grupy i
                te mają pierwszeństwo w arkuszu organizacyjnym.
                Władze miasta nie wydały zgody na lekcję etyki ze wzgl. finansowych i
                proceduralnych - nie było 16 chętnych.
                Uczniowie, których rodzice nie życzą sobie, aby chodzili na religię mają
                być w czytelni (są tam komputery i prasa dla młodzieży, 45min. można czymś się
                zająć). W tym czasie jest sprawdzana obecność ucznia, bo opiekun biblioteki ma
                wykaz uczniów, którzy powinni być w czytelni zamiast na religii. Jeżeli ich nie
                ma - nieobecność nieusprawiedliwiona. Opiekun czytelni odpowiada przed
                prokuratorem, jeżeli uczniowi zdarzyłby się wypadek - musi odnotować nieobecność
                ucznia!
                Wychowawca się takimi uczniami nie zajmuje, bo jest przede wszystkim
                nauczycielem przedmiotu i w tym czasie ma lekcje z inną klasą.
                Jeżeli uczeń zamiast w czytelni "gdzieś łazi" to niech nie będzie
                zdziwiony, że naruszając notorycznie regulamin i statut szkoły zgodnie z WSO ma
                obniżone zachowanie.
                Czy nadal uważa się Pan siebie i syna za pokrzywdzonego?
                • scher Re: religia w gimnazjum.................... 24.05.07, 21:03
                  Gość portalu: belferka napisał(a):

                  > Szkoła ma wiele do tego - zwłaszcza ta, w której pracuję.

                  Szkoła nie ma nic do tego, bo ta opieka w czytelni nie jest obowiązkowa.

                  > Uczniowie, których rodzice nie życzą sobie, aby chodzili na religię mają
                  > być w czytelni (są tam komputery i prasa dla młodzieży, 45min. można czymś się
                  > zająć). W tym czasie jest sprawdzana obecność ucznia

                  Na jakiej podstawie prawnej jest sprawdzana, jeżeli nie są to zajęcia
                  obowiązkowe? W jakim odkumencie jest ta nieobecność odnotowywana?

                  > Opiekun czytelni odpowiada przed prokuratorem

                  Opiekun czytelni nie może obejmować ucznia opieką wbrew woli jego rodziców. To
                  jest przestępstwo, bezprawne pozbawienie dziecka wolności.
    • Gość: jszhc Re: religia w gimnazjum.................... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 11:46
      Jest to bynajmniej dziwna sytuacja, a to dlatego, ze w mojej sredniej szkole
      tez bylo kilka osob, ktore na religie nie chodzily: 2 swiadkow jechowy i kilka
      osob, jak ja, ktore mialy dosc narzucania zdania przez katechente. Wtedy
      zazwyczaj siedzielismy w jakiejs wolnej sali i rozmawialismy lub sie wyskoczylo
      po Kubusia do sklepu;p. Nie bylo z tym zadnych problemow. Jednak mozliwe, ze
      etraz zmienili zasady.
      Jednak przyznaje racje, ze takie lekcje jak religia powinny byc na samym
      poczatku lub koncu dnia lekcji. Najprawdopodobniej zrobili to w ciagu dnia, by
      wiecej osob 'siedzialo' na religii.
    • Gość: yuki Re: religia w gimnazjum IP: *.acn.waw.pl 18.05.07, 14:12
      jezeli syn mial byc w czasie lekcji religii w czytelni i go tam nie bylo, to nieobecnosc bedaca powodem oceny niedostatecznej oznacza "nieobecnosc w czytelni" a nie na religii. krotko mowiac jezeli wolal "lazic samopas" zamiast przebywac tam, gdzie powinien, to taka ocena mu sie nalezy.

      Nie piszcie mi, ze 15-latek jest "wystarczajaco duzy' zeby "lazic samopas". Jest niepelnoletni i szkola za niego odpowiada (takie sa przepisy). Mentalnosc rodzicow czesto tez jest taka, że poki nic sie nie dzieje twierdza, ze dziecko jest madre i dojrzale, a jak juz ulegnie wypadkowi- szukaja winnego, bo przeciez "byl pod opieka szkoly".
      • Gość: ex_sekciarz Re: religia w gimnazjum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 14:50
        Byłem w LO gdy postanowiłem nie chodzić na religię. Poszedłem do dyrektora, powiedział że nie ma chętnych żeby utworzyć grupę nauczania etyki, no to mu tych chętnych znalazłem, 4 w mojej klasie, 2 w innej i już była grupa i mieliśmy etykę. Potem sie dowiedziałem ,że wcale nie muszę wybierać między etyką a religią więc zrezygnowałem, tego dyrekcja jednak mi nie powiedziała.
        Jeśli chcesz być odmieńcem to musisz pilnować się 5 razy bardziej niż inni, bo bdziesz pod czułym okiem wszystkich.
        W twojej sytuacji może być za późmo, należało zdyscyplinwać chłopaka żeby odsiedział swoje. Ale zawsze możesz pogadać z wychowawcą lub zwrócić się do szkoły o inną ocenę z zachowania z uzasadnieniem. Osobą która wystwia ocenę jest wychowawca, może wystawić ocenę nawet wbrew woli swoich kolegów z grona pedagogicznego. W niektórych szkołach można zgłosić się na dobrowolne "prace społeczne" co pozwala poprawić ocenę, warto też zdobyć jak najwięcej powodów do uzyskania dobrej oceny= pomoc koleżeńska, wzorowy język itp.
        Jeszcze jedno - Przepracowałem w gimnazjum kilka lat.

        wsekcie.blox.pl
      • scher Re: religia w gimnazjum 24.05.07, 21:06
        Gość portalu: yuki napisał(a):

        > Nie piszcie mi, ze 15-latek jest "wystarczajaco duzy' zeby "lazic samopas".

        Jest wystarczająco duży. Już dziecko od 7. roku życia może samodzielnie chodzić
        po ulicy, jeżeli mu tylko rodzice na to pozwalają.

        > Jest niepelnoletni i szkola za niego odpowiada

        W tym przypadku uczeń nie przebywał pod opieką szkoły, bo wola rodziców była
        inna.
    • Gość: pelagia Re: religia w gimnazjum.................... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 16:22
      szanowny panie, musze stwierdzić, że pański syn jest młodym człowiekiem KOMPLETNIE bez zainteresowań. W przeciwnym wypadku wykorzystałby te 45 minut wolnego nie na "bezmyslne gapienie sie w sufit" w czytelni tylko np. na poszperanie w internecie (chyba większość bibliotek szkolnych ma teraz sieć), poczytanie czasopism w bibliotece, a wreszcie odpisał sobie zadania od kogos albo odrobił pracę domową. Jeżeli tego nie robił tzn. że mu sie nie chciałao, żadna myśl mu nie świta w głowie poza jedną "urwać się z lekcji". Po co mu więc "renomowane liceum"??
      • Gość: ferment Re: religia w gimnazjum.................... IP: *.chello.pl 18.05.07, 16:54
        > Gość portalu: pelagia napisał(a):

        > szanowny panie, musze stwierdzić, że pański syn jest młodym człowiekiem KOMPLET
        > NIE bez zainteresowań. W przeciwnym wypadku wykorzystałby te 45 minut wolnego n
        > ie na "bezmyslne gapienie sie w sufit" w czytelni tylko np. na poszperanie w in
        > ternecie (chyba większość bibliotek szkolnych ma teraz sieć), poczytanie czasop
        > ism w bibliotece, a wreszcie odpisał sobie zadania od kogos albo odrobił pracę
        > domową. Jeżeli tego nie robił tzn. że mu sie nie chciałao, żadna myśl mu nie św
        > ita w głowie poza jedną "urwać się z lekcji". Po co mu więc "renomowane liceum"
        > ?? <

        Cieszę się, że tak to zostało napisane. Też mam takie zdanie na ten temat
    • funix Ćwiczenie na wyobraźnię... 19.05.07, 01:59
      Załóżmy, że...

      Kuba1005 mieszka ze swą polską rodziną... na Białorusi.
      Nie mogąc wywalczyć dla syna nauki religii katolickiej ( w języku polskim ;),
      jako jeden z nielicznych skorzystał z możliwości zwolnienia go z obowiązku
      brania udziału w lekcjach z etyki komunistycznej.
      Reszta, tak jak w poście Zatroskanego Taty ( z drobnymi poprawkami ;)

      Życzę odkrywczych refleksji ;))
      • paskudek1 Re: Ćwiczenie na wyobraźnię... 19.05.07, 08:53
        chlopie a jakich ty chcesz odkrywczych refleksji. W szkole obowiazuja pewne przpisy. Jakkolwiek głupie by one nie były, to jedna pewnych z nich TRZEBA przestrzegać, bo za uchybienia NAUCYZCIELOM grozi odpowiedzialnośc karna. Jednym z takich przepisów jest ten, ze za ucznia w szkole odpowiada NAUCZYCIEL i jak coś się gnojkowi stanie (paluszek sobie zlamie np.) to naucyzciela sie czepiaja a nie gnojka.
        Jeżeli lekcje religii (czy też komunistycznej etyki) są w środku dnia (a miało byc tak łatwo) to uczeń po prostu MUSI ten czas spędzic pod opieką nauczyciela albo w świetlicy szkolnej albo w bibliotece. Bo tam sa nauczyciele z definicji i nikt dodatkowy nie musi zawalac lekcji. Jeżeli sie chłppaczkowi nie chciało i wolał sie urwać, to niech się teraz tatuś nie dziwi że syn ma nieobecności. Bo jak nie na lekcji przedmiotu to w tej bibliotece ktos obecność odnotować MUSI. Szoła to teraz większa papierologia niz sie komuś wydaje, a po wielu aferach nauczyciele nie są skłoni do przymykania oczu.
        • kuba1005 Re: Ćwiczenie na wyobraźnię... 20.05.07, 00:48
          Dziękuję wszystkim Państwu za ciekawa dyskusję. I zapewniam, że nie jest to
          case stworzony hipotetycznie. To naprawdę się dzieje.......

          Jako rodzic nigdy nie "indoktrynowałem" syna za czy przeciw. Uważałem i dalej
          uważam, że to jest tak naprawdę JEGO decyzja co do wiary i jej instytucji.

          Złożyłem w szkole pisemne oświadczenie, że syn w III klasie nie będzie chodził
          na religie ( choć wg. niektórych nie musiałem ). I tak naprawdę tylko dlatego,
          że lekcje religii były prowadzone przez osobę KOMPLETNIE do tego nie
          przygotowaną od strony pedagogicznej ( fakt, że zapanowanie nad "zgrają" 15
          latków wymaga wielkiego doświadczenia ).

          Nikt, nigdy mi nie powiedział w szkole, że "zamiast" jest obowiązkowy czasw
          czytelni. Od syna usłyszałem, że jest czas wolny. Dziękuję wszystkim domorosłym
          pedagogom za rady: dałeś się zmanipulować przez "małolata". Mam do niego
          zaufanie. Może trochę ograniczone, ale to się tyczy zupełnie innych
          kwestii.... :).

          Nie traktuję całej sprawy jako walki z systemem szkolnym, jako chęci wywołania
          dyskusji n/t co lepsze: czarne/czerwone/różowe ( parada równości w
          Warszawie ), czy też islamskie............

          Tak tylko pomyślałem sobie, że chyba "system" troche krzywdzi moje dziecko. I
          nie mam ambicji reperowania świata. Nie jestem także zainteresowany dyskusjami
          światopoglądowymi. Przepraszam........
          Niech system będzie taki jaki jest, może być nawet ortodoksyjny islam, póki nie
          krzywdzi mnie i moich najbliższych.

          I nie twierdzę, że nie stało się źle. Że mój syn nie złamał zasad. Że postąpił
          dobrze. Naprawdę tak nie jest. Tyle tylko, że w ramach " odpracowania " mógł
          np. umyć kible w szkole, zrobic gazetkę ścienną, pomalowac płotek. To najpierw
          on zaproponował, a potem ja....... ( wychowawcy a potem p. dyrektorki )
          Odbiliśmy się od ściany powagi "systemu".

          I proponuję ( jeśli dalej Państwa problem mojego syna i mój interesuje )
          przenieść dyskusję na płaszczyznę winy i adekwatności kary........ Bo kible w
          szkole za karę chętnie ON ( syn ) umyje :)

          Dobranoc

          K.
          • funix Re: Ćwiczenie na wyobraźnię... 20.05.07, 01:37
            Domagaj się pisemnego uzasadnienia złej oceny z zachowania.
            Jeśli Twój syn ma dobre stopnie z przedmiotów i trafisz w tym liceum na jeszcze
            „normalnie myślących” ( szanse powinny być wyższe niż na forum ;) , to może nie
            będzie tak źle.
            Pozdrawiam i trzymam kciuki :)
            • dudala76 Re: Ćwiczenie na wyobraźnię... 20.05.07, 05:18
              Dokładnie. I nie używaj argumentu, że nauczyciel nie nadaje się do nauczania
              przedmiotu. Nie wiem, czy wiesz, ale dyrektor szkoły jest "za krótki" aby móc
              decydować o obsadzie personalnej katechetów. Na zwolnienie musi zgodzić się
              kuria. Życzę powodzenia w walce o normalność i czekam na dalsze informacje.
        • scher Re: Ćwiczenie na wyobraźnię... 24.05.07, 21:12
          paskudek1 napisała:


          > ich przepisów jest ten, ze za ucznia w szkole odpowiada NAUCZYCIEL i jak coś
          > się gnojkowi stanie (paluszek sobie zlamie np.) to naucyzciela sie czepiaja
          > a nie gnojka.

          Mylisz sie co do samej zasady. Jeśli uczeń powyzej 7. roku życia złamie sobie
          palec z własnej winy czy lekkomyślności, nikt się nauczyciela nie ma prawa
          czepiać. Nie znasz prawa.

          > Jeżeli lekcje religii są w środku dnia to uczeń po prostu MUSI ten czas
          > spędzic pod opieką nauczyciela

          Nie wbrew woli rodziców. Przymusu tej opieki nie ma.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka