Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?)

20.05.07, 11:36
W Warszawie ma sie odbyc Marsz dla Życia i Rodziny. Czy jest to tez marsz dla
rodziny homoseksualnej? Jesli tak to sie bardzo ciesze :-) Wartosci rodzinne
sa bardzo wazne i powinny byc tez promowane w srodowisku ludzi
homoseksualnych. To dlatego na calym (cywilizowanym) swiecie jest obecnie
tendencja do legalizowania malzenstw homoseksualnych, zezwalania na adopcje
dzieci przez malzenstwa homoseksualne i w ten sposob do promowania rodzinnego
modelu zycia wsrod homoseksualistow. Mam nadzieje, ze Marsz dla Życia i
Rodziny to rownez Marsz dla Rodziny Homoseksualnej. Chodzi tez o to, by
biologiczne dziecko jednego z partnerow homoseksualnych (np. z poprzedniego
malzenstwa) nie bylo dyskryminowane tylko dlatego, ze mieszka z dwoma
tatusiami. A dzieci w takiej sytuacji sa w Polsce tysiace.

Z GW:
Marsz dla Życia i Rodziny jest odpowiedzią na wczorajszą Paradę Równości. Mają
w nim uczestniczyć reprezentanci organizacji pro-rodzinnych z całego świata.
Zdaniem organizatorów, Marsz dla Życia i Rodziny, jest manifestacją
przywiązania do wartości rodzinnych i poszanowania życia każdej osoby od
poczęcia do naturalnej śmierci.

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,4145477.html
    • magnusg Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 11:44
      Nie ma czegos takiego jak rodzina homoseksualna.To sa zwiazki dwoch zboczencow,
      gdzie uwiezione sa dzieci.
      Gdyby natura chciala, zeby pederasci mogli zakladac rodzine, to by im
      umozliwila splodzenie wlasnego potomstwa.A natura takie przypadki w 100%
      wykluczyla i sie jak zwykle nie pomylila.
      • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 13:58
        magnusg napisał:
        > Gdyby natura chciala, zeby pederasci mogli zakladac rodzine, to by im
        > umozliwila splodzenie wlasnego potomstwa.A natura takie przypadki w 100%
        > wykluczyla i sie jak zwykle nie pomylila.

        No i wpadasz we własne sidła, homofobiczny geniuszu. Homoseksualizm nie oznacza
        bezpłodności :). Gdyby natura chciała, by homoseksualiści się nie rozmnażali to
        by im uniemożliwiła płodzenie. Nie uniemożliwiła.
        • Gość: Magnus Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.07, 14:44
          To ilu pederastow juz zaplodnilo swojego partnera???Podaj jakies informacje na
          ten temat:))
          Natura nie powiazala homoseksualizmu z bezplodnoscia, bo wie ze homoseksualizm
          da sie wyleczyc i ci ex-pederasci beda mogli zalozyc normalna rodzine.
          • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 14:49
            Gość portalu: Magnus napisał(a):
            > To ilu pederastow juz zaplodnilo swojego partnera???

            A kto mówił, że partnera mieli zapładniać?

            > Natura nie powiazala homoseksualizmu z bezplodnoscia, bo wie ze homoseksualizm
            > da sie wyleczyc i ci ex-pederasci beda mogli zalozyc normalna rodzine.

            Natura - wbrew temu, co tobie najwyraźniej się wydaje - nie jest głupia.
            Gdyby rzeczywiście zależało jej na tym, by każde potomstwo wychowywane było w
            "normalnej rodzinie" to urządziłaby to tak, aby nie dało się go wychowywać w
            żadnym innym układzie.
            • magnusg Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 15:00
              "A kto mówił, że partnera mieli zapładniać?"
              Bo to jest podstawa normalnej rodziny.Ze ma sie potomstwo z zyciowym
              heteroseksualnym partnerem.

              "Natura - wbrew temu, co tobie najwyraźniej się wydaje - nie jest głupia.
              > Gdyby rzeczywiście zależało jej na tym, by każde potomstwo wychowywane było w
              > "normalnej rodzinie" to urządziłaby to tak, aby nie dało się go wychowywać w
              > żadnym innym układzie."

              I wlasnie to zrobila.Ze sa jakies wyjatki, to tylko potwierdza prawidlowosc
              reguly.Natura stworzyla tez nekrofilow czy zoofilow, co nie znaczy ze nalezy
              ich tolerowac albo dac im prawo wychowywania dzieci.
              • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 15:17
                magnusg napisał:
                > Bo to jest podstawa normalnej rodziny.Ze ma sie potomstwo z zyciowym
                > heteroseksualnym partnerem.

                Czyli Twoim zdaniem (heteroseksualni) rodzice z dzieckiem adoptowanym, a nawet
                biologicznym dzieckiem jednego adoptowanym przez drugie "normalną rodziną" nie
                są, tak? Fajnie...

                > I wlasnie to zrobila.Ze sa jakies wyjatki, to tylko
                > potwierdza prawidlowosc reguly.

                Co zrobiła? Co niby biologicznie przeszkadza wychowywać dziecko w układzie innym
                niż kobieta-mężczyzna?

                > Natura stworzyla tez nekrofilow czy zoofilow, co nie znaczy ze nalezy
                > ich tolerowac albo dac im prawo wychowywania dzieci.

                No tak, jak brakuje argumentów to trza o zoofilów zaczepić...
                • magnusg Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 09:59
                  Przytaczalem tu juz sto razy argumenty, dlaczego dla normalnego rozwoju dziecka
                  konieczne jest wychwywanie go przez mezczyzne i kobiete, a nie przez dwoch
                  pederastow.Nie bede powtarzal jeszcze raz, bo za tydzien i tak bedziesz pisala
                  swoje.

                  "Czyli Twoim zdaniem (heteroseksualni) rodzice z dzieckiem adoptowanym, a nawet
                  > biologicznym dzieckiem jednego adoptowanym przez drugie "normalną rodziną" nie
                  > są, tak? Fajnie..."
                  Oczywiscie, ze sa to normalne rodziny, bo dzieci wychowuja sie majac tate i
                  mame.Dwoch pederastow czy dwie lesby nigdy takiej normalnosci nie osiagna i
                  dlatego nie wolno wystawiac dzieci na eksperymenty wychowawcze, ktore maja
                  tylko i wylacznie zaspokoic ambicje tych zboczencow.
                  >
            • Gość: Echo Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 20.05.07, 22:33
              >Natura - wbrew temu, co tobie najwyraźniej się wydaje - nie jest głupia.

              Natura jest bezwzgledna i wcale jej nie zalezy na przezyciu ludzkiego gatunku.
              Homoseksualistom tez nie.
              • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 22:39
                Gość portalu: Echo napisał(a):
                > Natura jest bezwzgledna i wcale jej nie zalezy na przezyciu ludzkiego gatunku.

                To jakim cudem wciąż tu jesteśmy?
                • Gość: Echo Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 21.05.07, 17:05
                  > To jakim cudem wciąż tu jesteśmy?

                  Pomysl o tych 99% gatunkow ktore zostaly wyeliminowane. Niektore zyly przez
                  setki milionow lat. Czlowiek jakies 100000 lat. Wszystko jest kwestia czasu.
              • nancyboy Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 17:11
                > Natura jest bezwzgledna i wcale jej nie zalezy na przezyciu ludzkiego gatunku.
                > Homoseksualistom tez nie.
                No to księżom też nie.
      • autenty Rodzina homoseksualna 20.05.07, 16:59
        magnusg napisał:

        > Nie ma czegos takiego jak rodzina homoseksualna.To sa zwiazki dwoch zboczencow,
        >
        > gdzie uwiezione sa dzieci.
        > Gdyby natura chciala, zeby pederasci mogli zakladac rodzine, to by im
        > umozliwila splodzenie wlasnego potomstwa.A natura takie przypadki w 100%
        > wykluczyla i sie jak zwykle nie pomylila.

        Rodzina homoseksualna = zwiazek dwoch osob tej samej plci.
        Rodzina heteroseksualna = zwiazek dwoch osob roznej plci.
        Dzieci i plodnosc nie maja tu nic do rzeczy. Rodzine heteroseksualna zakladaja
        tez bez przeszkod ludzie nieplodni.
        • Gość: Echo Rodzina homoseksualna (oxymoron) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 20.05.07, 22:37
          >Dzieci i plodnosc nie maja tu nic do rzeczy.

          Oczywiscie ze nie maja nic wspolnego ze stosunkami doodbytniczymi miedzy
          osobnikami tego samego gatunku.

          Natomiast dzieci najlepiej wychowuja sie w rodzinach zlozonych z ojca i matki.
          Sa tysiace statystyk na ten temat i nikt nikomu nie bedzie robil ideologicznej
          wody z mozgu.
          • xtrin Re: Rodzina homoseksualna (oxymoron) 20.05.07, 22:40
            Gość portalu: Echo napisał(a):
            > Oczywiscie ze nie maja nic wspolnego ze stosunkami doodbytniczymi

            Ah, ten analny konik homofobów!

            > Natomiast dzieci najlepiej wychowuja sie w rodzinach zlozonych
            > z ojca i matki. Sa tysiace statystyk na ten temat i nikt nikomu
            > nie bedzie robil ideologicznej wody z mozgu.

            Możesz jakieś statystyki przytoczyć? Takie dotyczące róznic między dziećmi
            wychowywanymi w rodzinach hetero i homo.
          • autenty Re: Rodzina homoseksualna (oxymoron) 21.05.07, 01:35
            Gość portalu: Echo napisał(a):

            > >Dzieci i plodnosc nie maja tu nic do rzeczy.
            >
            > Oczywiscie ze nie maja nic wspolnego ze stosunkami doodbytniczymi miedzy
            > osobnikami tego samego gatunku.

            Chodzi ci o stosunki doodbytnicze miedzy toba i twoja zona?

            > Natomiast dzieci najlepiej wychowuja sie w rodzinach zlozonych z ojca i matki.
            > Sa tysiace statystyk na ten temat i nikt nikomu nie bedzie robil ideologicznej
            > wody z mozgu.

            No wlasnie, sa tysiace statystyk dowodzace, ze rodzina zlozona z dwoch ojcow czy
            dwoch matek jest rownie dobra.
            • magnusg Re: Rodzina homoseksualna (oxymoron) 21.05.07, 10:03
              "No wlasnie, sa tysiace statystyk dowodzace, ze rodzina zlozona z dwoch ojcow cz
              > y
              > dwoch matek jest rownie dobra."

              Hahaha-przestan z ta zenujaca homo-propaganda.Powiedz nam jak dwoch pederastow
              bedzie karmilo dziecko piersia???Jakbys miala najmniejsze pojecie o
              wychowywaniu dzieci, to bys wiedziala, ze takie karmienie jest najzdrowsze dla
              dziecka.To tylko jeden maly przyklad obalajacy twoje idiotyczne homo-statystyki
              tworzone przez samych pederastow.
              • autenty Re: Rodzina homoseksualna (oxymoron) 23.05.07, 19:42
                magnusg napisał:

                > "No wlasnie, sa tysiace statystyk dowodzace, ze rodzina zlozona z dwoch ojcow c
                > z
                > > y
                > > dwoch matek jest rownie dobra."
                >
                > Hahaha-przestan z ta zenujaca homo-propaganda.Powiedz nam jak dwoch pederastow
                > bedzie karmilo dziecko piersia???

                Mezczyzna heteroseksualny tez nie nakarmi piersia. Karmi sie piersia tylko
                noworodki i niemowleta. Wiele kobiet tez nie moze karmic piersia. Adoptowac
                mozna dzieci troche starsze, takie ktore nie wymagaja juz karmienia piersia.
                Para homoseksualna zlozona z dwoch kobiet teoretyczne moze karmic piersia.

                > Jakbys miala najmniejsze pojecie o
                > wychowywaniu dzieci, to bys wiedziala, ze takie karmienie jest najzdrowsze dla
                > dziecka.

                Pod warunkiem, ze sie ma tak male dziecko. Wiele biologicznych matek nie moze
                karmic piersia. W domu dziecka i tak dzieci nikt nie karmi piersia.

                > To tylko jeden maly przyklad obalajacy twoje idiotyczne homo-statystyki
                >
                > tworzone przez samych pederastow.

                To przyklad nie na temat, nic nie obalajacy.
    • 25thnovember Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 13:16
      Definicja rodziny jest prosta: rodzina- utrzymuje ciągłość biologiczną
      społeczeństwa poprzez rozmnażanie. Czyli KOBIETA i MĘŻCZYZNA. I tyle.
      A jeżeli mamusi/tatusiowi nagle zrobi się przykro, że jego dziecko z
      poprzedniego małżeństwa jest wyśmiewane, bo ma teraz dwóch tatusiów/mamusie, to
      trzeba było wcześniej pomyśleć, czy ważniejsze jest dziecko, czy zboczone
      zapędy.
      • snajper55 Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 16:07
        25thnovember napisała:

        > Definicja rodziny jest prosta: rodzina- utrzymuje ciągłość biologiczną
        > społeczeństwa poprzez rozmnażanie.

        Nieprawda. Bezdzietne małżeństwo to też rodzina.

        S.
        • 25thnovember Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 19:08
          snajper55 napisał:

          > 25thnovember napisała:
          >
          > > Definicja rodziny jest prosta: rodzina- utrzymuje ciągłość biologiczną
          > > społeczeństwa poprzez rozmnażanie.
          >
          > Nieprawda. Bezdzietne małżeństwo to też rodzina.
          >
          > S.

          Tak, ale z definicji prosto wynika, że rodzina to osoby które z założenia
          mogłyby mieć dzieci. No dwóch panów, czy dwie panie raczej nie mogą.
          • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 19:18
            25thnovember napisała:
            > Tak, ale z definicji prosto wynika, że rodzina to osoby które z założenia
            > mogłyby mieć dzieci. No dwóch panów, czy dwie panie raczej nie mogą.

            Z twojej definicji wynika, że dwóch panów czy dwie panie mogą być rodziną (nie
            zaznaczone w definicji, że dzieci muszą mieć z sobą), ale już pan i pani, którzy
            są bezpłodni rodziną nie są, bo z założenia dzieci mieć nie mogą.
          • snajper55 Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 00:33
            25thnovember napisała:

            > Tak, ale z definicji prosto wynika, że rodzina to osoby które z założenia
            > mogłyby mieć dzieci.

            Nieprawda, nic takiego z definicji rodziny nie wynika.

            > No dwóch panów, czy dwie panie raczej nie mogą.

            Podobnie bezpłodna para. Te nie może a jest rodziną.

            S.
            • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 00:37
              snajper55 napisał:
              > Podobnie bezpłodna para. Te nie może a jest rodziną.

              No zdaniem heretica rodziną nie jest, tylko związkiem.
      • autenty To nie jest definicja rodziny 20.05.07, 16:54
        25thnovember napisała:

        > Definicja rodziny jest prosta: rodzina- utrzymuje ciągłość biologiczną
        > społeczeństwa poprzez rozmnażanie. Czyli KOBIETA i MĘŻCZYZNA. I tyle.
        > A jeżeli mamusi/tatusiowi nagle zrobi się przykro, że jego dziecko z
        > poprzedniego małżeństwa jest wyśmiewane, bo ma teraz dwóch tatusiów/mamusie, to
        > trzeba było wcześniej pomyśleć, czy ważniejsze jest dziecko, czy zboczone
        > zapędy.

        Wedlug ciebie nie moga wiec zalozyc rodziny dwie osoby bezplodne (obojetne
        jakiej orientacji seksualnej). A to nieprawda. Przy braniu slubu nie wymaga sie
        certyfikatu plodnosci.
        Odnosnie punktu drugiego - widze, ze pochwalasz tych, ktorzy wysmiewaja dziecko.
        Gratulacje!
    • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 14:01
      autenty napisał:
      > To dlatego na calym (cywilizowanym) swiecie jest obecnie tendencja do
      > legalizowania malzenstw homoseksualnych, zezwalania na adopcje dzieci
      > przez malzenstwa homoseksualne i w ten sposob do promowania rodzinnego
      > modelu zycia wsrod homoseksualistow.

      Biorąc pod uwagę problemy demograficzne Europy dodam jeszcze - promowanie
      wspomaganego płodzenia dzieci przez homoseksualistów.

      To rzeczywiście na swój sposób śmieszne, że wszyscy ci "obrońcy rodziny" zamiast
      promować jej ideę także pośród homoseksualistów wolą tą przecież całkiem sporą
      grupę wyrzucić poza nawias rodzinnego życia.
      • heretic_969 Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 16:06
        > Biorąc pod uwagę problemy demograficzne Europy dodam jeszcze - promowanie
        > wspomaganego płodzenia dzieci przez homoseksualistów.

        Jak? Przez wkładanie członka w odbyt można co najwyżej syfilis złapać:) Jeśli to
        ma być "dziecko dwóch tatusiów" to jestem całym sercem za:)

        > To rzeczywiście na swój sposób śmieszne, że wszyscy ci "obrońcy rodziny" zamias
        > t
        > promować jej ideę także pośród homoseksualistów wolą tą przecież całkiem sporą
        > grupę wyrzucić poza nawias rodzinnego życia.

        Obrońcy rodziny czyli co... prawa biologiczne?


      • autenty Homoseksualizm, dzieci, rodzina 20.05.07, 16:51
        xtrin napisała:
        > Biorąc pod uwagę problemy demograficzne Europy dodam jeszcze - promowanie
        > wspomaganego płodzenia dzieci przez homoseksualistów.
        >
        > To rzeczywiście na swój sposób śmieszne, że wszyscy ci "obrońcy rodziny" zamias
        > t
        > promować jej ideę także pośród homoseksualistów wolą tą przecież całkiem sporą
        > grupę wyrzucić poza nawias rodzinnego życia.

        Oczywiscie. Wprawdzie bardzo malo 100%-owych homoseksualistow decyduje sie na
        dziecko. Zazwyczaj sa to pary dwoch dziewczyn, z ktorych jedna dokonuje tzw.
        wspomaganego zaplodnienia in vitro. Ew. jedna z nich probuje zajsc w ciaze z
        zaprzyjaznonym gejem. Te przypadki nie sa jednak czeste. Adopcja tez nie jest
        czesta. Troche czestsze sa przypadki, kiedy dziecko jednego z pary
        homoseksualnej (np. z poprzedniego zwiazku hetero) z ta para mieszka.

        Glownie jednak chodzi o to, zeby dwie osoby tej samej plci mogly ze soba
        funkcjonowac na tej samej zasadzie co dwie osoby roznej plci. Dlaczego ma sie
        skazywac dwie osoby tej samej plci na zycie osobno, a dwie osoby roznej plci
        maja miec rozne przywileje nawet jak nie maja dzieci? Model zycia w dwojke
        (rodzina) jest praktyczny i wartosciowy i nie powinien byc zarezerwowany tylko
        dla heteroseksualistow.
      • Gość: Echo Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 20.05.07, 22:49
        > Biorąc pod uwagę problemy demograficzne Europy dodam jeszcze - promowanie
        > wspomaganego płodzenia dzieci przez homoseksualistów.

        Eeee tam! My chcemy wiecej normalnych dzieci a nie takich zaprzeczaja jakoby
        dziecko musialo miec matke i ojca. Poza tym sa duze szanse ze "cudowne dzieci
        dwoch pedalow" jak to ujal jeden komentator kolarstwa, moga ponosic skutki
        pewnej brzydkiej choroby jaka sie przydarza w "rodzinach" zlozonych wylacznie z
        tatusiow. Homoseksualne "rodziny" nie musza sie tez skladac z 2 tatusiow i
        wierze ze wkrotce definicja sie rozszerzy: dlaczego nie z 3 albo z 50?. Wtedy
        opieka nad dziecmi tez moze sie odbywac w lokalnych lazniach gdzie dzieci beda
        nauczane arkan prokreacji w wydaniu tatusiow.
    • a.giotto poczujesz się równiejszy kiedy zniszczysz rodzinę? 20.05.07, 15:06
      skoro sam nie chcesz żyć normalnie to przynajmniej nie przeszkadzaj innym!
      • autenty To dlaczego rodzina holenderska ma sie lepiej od p 20.05.07, 16:41
        a.giotto napisał:

        > skoro sam nie chcesz żyć normalnie to przynajmniej nie przeszkadzaj innym!

        To dlaczego rodzina holenderska ma sie lepiej od polskiej? Przeciez w Holandii
        rodzina powinna byc kompletnia zniszczona wg ciebie, bo homoseksualisci maja tam
        WSZYSTKIE identyczne prawa jak heteroseksualisci, a tymczasem przyrost naturalny
        jest w Holandii wiekszy niz w Polsce i ludzie sa szczesliwsi.
    • heretic_969 Rodzina homoseksualna to gej i jego HIV. n/t 20.05.07, 16:03
      • Gość: gosc2007 Re: Rodzina homoseksualna to gej i jego HIV. n/t IP: *.core.lanet.net.pl 20.05.07, 16:21
        nie ma to jak dobra, katolicka rodzina. Pijak, sluzaca i piatka glodnych dzieci
      • autenty Rodzina homofobiczna 20.05.07, 16:43
        Rodzina homofobiczna to zionacy nienawiscia pseudo-katolik uczacy swoich dzieci
        nienawisci do innych. Gratulacje.
        • heretic_969 ?????? Ale o co chodzi? Przecież 20.05.07, 16:52
          ja tylko zastanawiałem się, o co może chodzić pod pojęciem "rodziny
          homoseksualnej", i to chyba jest jedyna sensowna odpowiedź...
          • autenty Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 20.05.07, 16:57
            heretic_969 napisał:

            > ja tylko zastanawiałem się, o co może chodzić pod pojęciem "rodziny
            > homoseksualnej", i to chyba jest jedyna sensowna odpowiedź...

            Rodzina homoseksualna = zwiazek dwoch kobiet lub zwiazek dwoch mezczyzn.
            Rodzina homofobiczna = zwiazek dwojki homofobow obojetne jakiej plci (cecha
            charakterystyczna takiej rodziny jest wychowywanie dzieci w nienawisci do innych).
            • heretic_969 Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 00:21
              > Rodzina homoseksualna = zwiazek dwoch kobiet lub zwiazek dwoch mezczyzn.

              Nie, związek to związek a nie rodzina. No chyba, że to związek kazirodczy:)
              • xtrin Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 00:36
                heretic_969 napisał:
                > Nie, związek to związek a nie rodzina. No chyba, że to związek kazirodczy:)

                To panie specjalisto proszę o sprecyzowanie rodziny, bo mnie się zawsze
                wydawało, że rodzina to osoby spokrewnione bądź skoligacone.
                Kto jest rodziną, a kto nie:
                a) mąż i żona, których dziecko zmarło,
                b) mąż i żona, których dzieci są na koloniach,
                c) mąż, żona i wdowa po wujku,
                d) kuzyn i kuzynka plus adoptowane dziecko jednego z nich.
                Proszę o pilną odpowiedź, bo już mam mętlik w głowie! :(
                • heretic_969 Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 00:47
                  > To panie specjalisto proszę o sprecyzowanie rodziny, bo mnie się zawsze
                  > wydawało, że rodzina to osoby spokrewnione bądź skoligacone.

                  Czy chodzi o rodzinę w sensie biologicznym, czy w sensie prawnym? Ja uznaję
                  tylko pierwszą definicję (bo jest ona naturalna) - rodzina to grupa
                  spokrewnionych ze sobą osób.
                  • xtrin Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 00:53
                    heretic_969 napisał:
                    > Czy chodzi o rodzinę w sensie biologicznym, czy w sensie prawnym?
                    > Ja uznaję tylko pierwszą definicję (bo jest ona naturalna) -
                    > rodzina to grupa spokrewnionych ze sobą osób.

                    Czyli...
                    Kuzyn i kuzynka (choćby ósmego stopnia) są dla siebie rodziną, ale już
                    adoptowane dziecko nią nie jest.
                    Mąż i żona - nie są rodziną, jak dzieci na kolonii to w tym domu żadna rodzina
                    nie mieszka.
                    • heretic_969 Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 01:01
                      > Czyli...
                      > Kuzyn i kuzynka (choćby ósmego stopnia) są dla siebie rodziną,

                      Przy tak słabym pokrewieństwie trudno mówić o rodzinie.

                      ale już
                      > adoptowane dziecko nią nie jest.

                      Z biologicznego punktu widzenia - nie.

                      > Mąż i żona - nie są rodziną, jak dzieci na kolonii to w tym domu żadna rodzina
                      > nie mieszka.

                      j.w.

                      • xtrin Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 01:11
                        heretic_969 napisał:
                        > Przy tak słabym pokrewieństwie trudno mówić o rodzinie.

                        Aa... to są jeszcze dodatkowe warunki. O tym nie wspomniałeś wcześniej, a
                        prosiłam o dokładną definicję!
                        To do którego stopnia pokrewieństwa można mówić o rodzinie?

                        > Z biologicznego punktu widzenia - nie.

                        No nie no, wcześniej pisałeś, że innego nie uznajesz. Czyli wprost: mąż, żona i
                        adoptowane dziecko to nie jest rodzina. Tak?

                        > j.w.

                        O, to fajnie.
                        Dziecko wchodzi do domu - jest rodzina. Dziecko wychodzi - nie ma rodziny :).
                        • heretic_969 Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 02:09
                          > To do którego stopnia pokrewieństwa można mówić o rodzinie?

                          Równie dobrze można zapytać, od którego momentu podatki są niskie - czy 15% to
                          niski podatek, a 15,2% już nie...
                          Ale generalnie ciężko mówić o rodzinie w sytuacji, gdy "krewni" o sobie nie
                          wiedzą, nigdy o "kuzynie" nie słyszeli...

                          > No nie no, wcześniej pisałeś, że innego nie uznajesz. Czyli wprost: mąż, żona i
                          > adoptowane dziecko to nie jest rodzina. Tak?

                          Jeśli o mnie chodzi, tak.

                          > Dziecko wchodzi do domu - jest rodzina. Dziecko wychodzi - nie ma rodziny :).

                          Nonsens:) Wystarczy, że to dziecko istnieje, nie musi przebywać w domu z rodzicami.
                          • xtrin Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 08:07
                            heretic_969 napisał:
                            > Równie dobrze można zapytać, od którego momentu podatki są niskie
                            > - czy 15% to niski podatek, a 15,2% już nie...
                            > Ale generalnie ciężko mówić o rodzinie w sytuacji, gdy "krewni" o sobie nie
                            > wiedzą, nigdy o "kuzynie" nie słyszeli...

                            Czyli zgadzasz się, że rodzina nie jest pojęciem jednoznacznym i w dużej mierze
                            zależy od tego, co zainteresowani o tym sądzą?
                            • heretic_969 Re: ?????? Ale o co chodzi? Przecież 21.05.07, 12:36
                              > Czyli zgadzasz się, że rodzina nie jest pojęciem jednoznacznym i w dużej mierze
                              > zależy od tego, co zainteresowani o tym sądzą?

                              Owszem, zgadzam się. Przy czym z całą pewnością para homoseksualna w Polsce nie
                              jest rodziną, bo nie spełnia żadnego warunku (nie ma ani powinowactwa ani
                              pokrewieństwa). Chociaż dla mnie dwie kochające się lesbijki to najpiękniejsza
                              rodzina na świecie:)
                              • Gość: kix Uzupełnienie, jeśli pozwolicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 13:17
                                Przepraszam, że wtrącam się do waszego dyskursu, ale chciałem uzupełnić pewną kwestię dotyczącą terminologii.

                                Są w socjologii definicje rodziny, które opisują osoby tworzące wspólne gospodarstwo domowe i tworzące względem siebie zależności ekonomiczne jako właśnie taki twór mikrospołeczny. I w tych kategoriach i przy takim zdefiniowaniu rodziny (a definicji rodziny jest przynajmniej ok. 20 - przynajmniej z tylo się zetknąłem) homoseksualna para, nie mająca nawet statusu związku partnerskiego także jest rodziną.

                                Rodzina to nie tylko tzw. rodzina nuklearna (rodzice + potomstwo) nazywana niegdyś "rodziną małą". To tylko jedna z wielu typów rodzin i sposobów definiowania jaką grupę można lub nie uważać za rodzinę.

                                pzdr. - kix

                                ps. Więcej np. tutaj: www.poczytaj.pl/3673 - Naprawdę rzeczowe opracowanie.
                                • Gość: kix Polecić jeszcze mogę inną pozycję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 13:23
                                  "Rodzina a system społeczny. Reprodukcja i kooperacja w perspektywie interdyscyplinarnej" Anna Giza-Poleszczuk - też bardzo rzetelne opracowanie, dopasowane do ram współczesności i aktualnej wiedzy o rodzinie jako podstawowej grupie społecznej, ale z uwzględnieniem także innych zależności niż tylko naturalne powinowactwo. Ale nie mam do niej żadnego linka.

                                  pzdr. - kix
                                • autenty Np. babcia z wnuczka 21.05.07, 21:14
                                  No wlasnie, np. babcia z wnuczka - przeciez to tez rodzina. Czy trzeba
                                  koniecznie uprawiac stosunki heteroseksualne, zeby byc rodzina? Dziwne maja
                                  niektorzy wyobrazenie o rodzinie...
    • nessie-jp Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 17:17
      Najbardziej rozbawiła mnie relacja z tej imprezki - w skrócie, pan niosący
      transparent "Człowiek tak, homoseksualista nie!" stwierdził, że to nie jest
      marsz przeciwko homoseksualistom(!) i promuje wartości chrześcijańskie. Chyba te
      wartości to obłuda i zakłamanie w obliczu oczywistych faktów... :)
      • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 19:05
        nessie-jp napisała:
        > Najbardziej rozbawiła mnie relacja z tej imprezki - w skrócie, pan niosący
        > transparent "Człowiek tak, homoseksualista nie!" stwierdził, że to nie jest
        > marsz przeciwko homoseksualistom(!) i promuje wartości chrześcijańskie.
        > Chyba te wartości to obłuda i zakłamanie w obliczu oczywistych faktów... :)

        A tutaj się nie zgodzę.
        To zależy jak się rozumie to - dość niezręczne - hasło. Można je interpretować
        tak: przyjmujemy człowieka, nie przyjmujemy jego homoseksualizmu, jeżeli się go
        pozbędzie przyjmiemy z otwartymi rękami. Człowiek - tak, grzech - nie. Jest to
        jak najbardziej zgodne z podejściem KK do homoseksualizmu i nie widzę w tym
        obłudy czy zakłamania.
        • nessie-jp Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 19:16
          Może i masz rację, ale ja to zrozumiałam tak, że homoseksualista to nie człowiek
          :( Sugerowałam się zresztą resztą transparentów i okrzyków w stylu 'podli
          pederaści'... :(
          • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 19:23
            nessie-jp napisała:
            > Może i masz rację, ale ja to zrozumiałam tak, że homoseksualista
            > to nie człowiek :( Sugerowałam się zresztą resztą transparentów
            > i okrzyków w stylu 'podli pederaści'... :(

            Także w pierwszym momencie uznałam to hasło za odbieranie homoseksualistom prawa
            do człowieczeństwa, jest niejasne, podatne na różne interpretacje, a ze względu
            na wspomniane "towarzystwo" ta jedna interpretacja się jako pierwsza narzuca.
            Jednak po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że to niezgrabna odpowiedź
            właśnie na zarzuty, jakie wcześniej postawiłaś o brak chrześcijańskiej miłości
            bliźniego - człowieka akceptujemy, tylko jego homoseksualizmu nie.
            • nessie-jp Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 22:05
              > właśnie na zarzuty, jakie wcześniej postawiłaś o brak chrześcijańskiej miłości
              > bliźniego - człowieka akceptujemy, tylko jego homoseksualizmu nie.

              Tu z kolei rodzi się pytanie - to w takim razie co ma ze sobą zrobić ten
              homoseksualny człowiek, aby stać się człowiekiem w pełni akceptowanym? Uciąć
              sobie to i owo? Mańkutów akceptujemy tylko wtedy, gdy nauczą się pisać prawą
              ręką, a rudych tylko wtedy, gdy się ufarbują na czarno, łącznie z włosami
              wiadomo gdzie? :)
              • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 22:27
                nessie-jp napisała:
                > Tu z kolei rodzi się pytanie - to w takim razie co ma ze sobą zrobić ten
                > homoseksualny człowiek, aby stać się człowiekiem w pełni akceptowanym?

                Żyć w celibacie lub "nawrócić" się na heteroseksualizm.
                Walka orientacji z wiarą jest niestety wielka tragedia homoseksualnych osób
                wierzących. Ale to wewnętrzna sprawa Kościoła i jego pełne prawo, by stawiać
                swoim wiernym takie wymagania. Niedopuszczalne natomiast jest narzucanie ich
                całemu społeczeństwu.
                • Gość: Echo Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 20.05.07, 22:56
                  >Niedopuszczalne natomiast jest narzucanie ich
                  >całemu społeczeństwu.

                  Zgadza sie. Mnie nie przeszkadzaja homoseksualisci dopoki nie narzucaja nowych
                  definicji prokreacji i malzenstwa calemu spoleczenstwu. Albo dopoki nie
                  demonstruja swoich genitaliow na paradach.

                  • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 23:10
                    Gość portalu: Echo napisał(a):
                    > Zgadza sie. Mnie nie przeszkadzaja homoseksualisci dopoki nie narzucaja
                    > nowych definicji prokreacji i malzenstwa calemu spoleczenstwu.

                    A gdzie narzucają? Jak? Komu? Ktoś planuje zdelegalizować małżeństwa
                    heteroseksualne? Zakazać heteroseksualnej prokreacji? O czym ty pie..?

                    > Albo dopoki nie demonstruja swoich genitaliow na paradach.

                    Jeżeli prawo na to pozwala to mają do tego prawo.
              • Gość: Echo Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 20.05.07, 22:52
                >Mańkutów akceptujemy tylko wtedy, gdy nauczą się pisać prawą
                > ręką, a rudych tylko wtedy, gdy się ufarbują na czarno,

                Ja jestem ruda mańkutka, z zielonymi oczami. Musze przyznac ze nigdy nie czulam
                sie dyskryminowana, choc ze wzgledow praktycznych pisze obiema rekami.
                • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 20.05.07, 23:04
                  Gość portalu: Echo napisał(a):
                  > Ja jestem ruda mańkutka, z zielonymi oczami. Musze przyznac ze nigdy nie czulam
                  > sie dyskryminowana, choc ze wzgledow praktycznych pisze obiema rekami.

                  To teraz sobie wyobraź, że jednak jesteś przez swoją leworęczność
                  dyskryminowana. Fajnie, nie?
                  • Gość: Echo Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 21.05.07, 08:47
                    > To teraz sobie wyobraź, że jednak jesteś przez swoją leworęczność
                    > dyskryminowana. Fajnie, nie?

                    W jakims sensie jestem. Wiele urzadzen jest zbudowana dla praworecznych.
                    Nawet w moim domu suszarka jest po prawej stronie pralki i trudno sie przerzuca
                    lewa reka. Gdyby mnie postawili przy tasmie zaprojektowanej dla praworecznych,
                    nie oczekiwalabym przeprojektowania calej struktury produkcji. Po prostu
                    uznalabym ze to praca nie dla mnie.

                    Podobnie stosunki doodbytnicze nie upowazniaja nikogo do przedefiniowania
                    rodziny. To chyba oczywiste.
                    • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 09:01
                      Gość portalu: Echo napisał(a):
                      > W jakims sensie jestem.

                      Poprzednio pisałaś, że nie jesteś. Jak dyskutować z osobą, która wszystko
                      przekręca w zależności od aktualnych potrzeb?
                      • Gość: Echo Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 22.05.07, 07:36

                        > Gość portalu: Echo napisał(a):
                        > > W jakims sensie jestem.
                        >
                        > Poprzednio pisałaś, że nie jesteś. Jak dyskutować z osobą, która wszystko
                        > przekręca w zależności od aktualnych potrzeb?

                        Jestem bardziej "dyskryminowana" niz homoseksualisci w Polsce, tyle ze nie
                        oczekuje ze caly swiat powinien sie przebudowac dla leworecznych.

                        Homoseksualisci sa bardzo inwazyjni. Moj maz nie lubi byc w ubikacji z
                        homoseksualistami. Mnie lesbijki mniej przeszkadzaja bo kobiety maja wiecej
                        prywatnosci w ubikacjach, ale kilka razy, gdy sie zorientowalam ze mam do
                        czynienia z lesbijkami, czulam sie jakby mezczyzna wtargnal do damskiej toalety.

                        Ciekawe ze nikt nie zaproponowal toalet mesko-damskich zeby zrownac prawa homo-
                        i heteroseksualistow.
                    • nessie-jp Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 14:02
                      A widzisz, Echo. To, że ta dyskryminacja nie przejawia się rzucaniem w ciebie
                      kamieniami, paleniem na stosie i wyzywaniem na ulicy zawdzięczasz właśnie ruchom
                      postępowym, których tak nie lubisz.

                      Ktoś kiedyś podjął wysiłek walki z dyskryminacją kobiet. Gdyby nie to, miałabyś
                      teraz bardzo ciężkie życie, a na pewno nie umiałabyś pisać ani czytać, o
                      obsłudze maszyn już nie wspomnę.

                      Tak samo będzie kiedyś i z homoseksualistami. Kobiety walczące o swoje prawa też
                      się kiedyś kojarzyły z ekscesami, zrzucaniem publicznym gorsetów i paleniem
                      papierosów (straszne zgorszenie). Gdy homoseksualiści przestaną być
                      dyskryminowani, to sama zobaczysz, że paradowanie z genitaliami zniknie :) Po
                      prostu ogromna większość gejów i lesbijek będzie sobie żyła najnormalniejszym,
                      najspokojniejszym życiem, pracując w banku, a w weekendy wypoczywając na
                      działce, wyprowadzając psa na spacer czy spacerując po parku. Może tylko czasem
                      zetkną się z jakimś reliktem dyskryminacji z przeszłości, tak jak ty ze swoją
                      suszarką po złej stronie pralki. Ale to tylko upewni ich, że warto było podjąć
                      walkę.
                      • heretic_969 Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 18:24
                        Gdy homoseksualiści przestaną być
                        > dyskryminowani, to sama zobaczysz, że paradowanie z genitaliami zniknie :) Po
                        > prostu ogromna większość gejów i lesbijek będzie sobie żyła najnormalniejszym,
                        > najspokojniejszym życiem,

                        Nessie, to dlaczego w takim razie największe i najbardziej obsceniczne parady
                        gejowskie są w miastach krajów, które przyznały gejom większość lub wręcz
                        wszystkie prawa, i w których permisywizm dla homoseksualizmu jest największy?
                        Amsterdam, Berlin, Paryż, Madryt? Coś nie trzyma się ta teoria:)
                        • nessie-jp Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 18:45
                          > Nessie, to dlaczego w takim razie największe i najbardziej obsceniczne parady
                          > gejowskie są w miastach krajów, które przyznały gejom większość lub wręcz
                          > wszystkie prawa, i w których permisywizm dla homoseksualizmu jest największy?
                          > Amsterdam, Berlin, Paryż, Madryt? Coś nie trzyma się ta teoria:)

                          Powoli, poczekaj :) Zjawiska społeczne wymagają czasu, przecież to się nie
                          dzieje w ciągu roku - potrzeba pokolenia albo dwóch.

                          Oczywiście pewne grupy będą się zawsze wygłupiać, bo dla nich samo pokazywanie
                          się jest kwestią zasadniczą (ekshibicjoniści płci obojga i orientacji dowolnej).

                          Ale zastanów się
                          • heretic_969 Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 22:57
                            > Powoli, poczekaj :) Zjawiska społeczne wymagają czasu, przecież to się nie
                            > dzieje w ciągu roku - potrzeba pokolenia albo dwóch.

                            O ile się orientuję, to związki partnerskie zalegalizowano w Holandii w 1986
                            roku. W Danii - w 1989r. A społeczna akceptacja pojawiła się dużo wcześniej.

                            > Oczywiście pewne grupy będą się zawsze wygłupiać, bo dla nich samo pokazywanie
                            > się jest kwestią zasadniczą (ekshibicjoniści płci obojga i orientacji dowolnej)

                            Pewne grupy? W Paryżu to było raptem 900 tyś. osób... W Amsterdamie, Berlinie,
                            Barcelonie, Madrycie, Sydney itp. też liczba wynosi minimum 200 tyś. Coś duża ta
                            "pewna grupa":)

                            > Ale zastanów się
                        • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 20:23
                          heretic_969 napisał:
                          > Nessie, to dlaczego w takim razie największe i najbardziej obsceniczne parady
                          > gejowskie są w miastach krajów, które przyznały gejom większość lub wręcz
                          > wszystkie prawa, i w których permisywizm dla homoseksualizmu jest największy?
                          > Amsterdam, Berlin, Paryż, Madryt? Coś nie trzyma się ta teoria:)

                          A palenie staników to niby gdzie miało miejsce? Tam, gdzie kobiety były
                          najbardziej ograniczane, czy tam, gdzie już coś sobie wywalczyły?
                          • heretic_969 Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 22:45
                            > A palenie staników to niby gdzie miało miejsce? Tam, gdzie kobiety były
                            > najbardziej ograniczane, czy tam, gdzie już coś sobie wywalczyły?

                            Otóż to. Feminizm jest najbardziej radykalny w Szwecji - kraju, w którym procesy
                            równouprawnienia zaszły najdalej. Tak samo z gejami - im lepiej dla nich, tym
                            więcej będzie agresji, obsceniczności a żądania będą rosnąć. Churchill nazywał
                            to zjawisko "karmieniem krokodyla" - Hitler też karmiono, licząc, że się naje, a
                            g**** z tego wyszło.
                            • xtrin Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 22:53
                              heretic_969 napisał:
                              > Otóż to. Feminizm jest najbardziej radykalny w Szwecji - kraju,
                              > w którym procesy równouprawnienia zaszły najdalej.

                              Ale dziś już się nie pali staników, nawet w Szwecji! :)
                              I o to właśnie chodzi.
                              • heretic_969 Re: Marsz dla Rodziny (tez homoseksualnej?) 21.05.07, 22:58
                                > Ale dziś już się nie pali staników, nawet w Szwecji! :)
                                > I o to właśnie chodzi.

                                O co chodzi?
                                Kobiety w Szwecji są mimo wszystko dużo bardziej dyskryminowane niż geje w
                                Hiszpanii.
    • troche_inny Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 00:53
      jak rodzina homoseksualna.. owszem w wikipedii kolejne malwersacje w znaczeniu
      pewnych terminow zdaja sie przygotowywac grunt pod twoje rozumienie slowa rodzina..

      Na cale szczescie podstawowa definicja to :
      "rodzina
      1. «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i
      powinowactwem»
      2. zob. ród w zn. 2.
      3. «grupa przedmiotów lub zjawisk tego samego rodzaju»
      4. «jednostka w systematyce roślin i zwierząt niższa od rzędu, obejmująca
      najbliżej ze sobą spokrewnione rodzaje»"

      Jeszcze jedno :
      "rodzina pełna «rodzina składająca się z męża, żony i dzieci»" :P

      Zrodlo: sjp.pwn.pl/lista.php?co=rodzina

      Licze sie z mozliwoscia, iz w imie postepu definicja ta zostanie przez wasze
      kregi "poprawiona" :\
      • xtrin Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 00:56
        troche_inny napisał:
        > Na cale szczescie podstawowa definicja to :

        Ależ para homoseksualna pozostająca w związku małżeńskim, zarówno z dziećmi jak
        i bez spełnia podaną definicję numer 1.
        • troche_inny Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 01:02
          Ty jestes genialna :D Tak jak ty potrafisz wyrwac z kontekstu to co tylko tobie
          pasuje to szok :) Zatem, ktora z przedstawionych ponizej ogolnej definicji
          "podzbiorow" jest rodzina homo? Pelna? Niepelna?
          • autenty Rodzina homoseksualna z dziecmi to pelna rodzina 21.05.07, 01:15
            troche_inny napisał:

            > Ty jestes genialna :D Tak jak ty potrafisz wyrwac z kontekstu to co tylko tobie
            > pasuje to szok :) Zatem, ktora z przedstawionych ponizej ogolnej definicji
            > "podzbiorow" jest rodzina homo? Pelna? Niepelna?

            Rodzina homoseksualna z dziecmi to pelna rodzina. To oczywiste. Pelna, ale
            homoseksualna. A twoja moze byc np. heteroseksualna (o ile w ogole masz rodzine).
            • troche_inny Re: Rodzina homoseksualna z dziecmi to pelna rodz 21.05.07, 10:20
              No tak.. jak nie mozesz znalezc argumentu to od razu trzeba po kims pojechac..
              :) Brawo.. jestem z ciebie dumny jak przyswajasz sobie mysli swego guru :)
          • xtrin Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 01:16
            troche_inny napisał:
            > Ty jestes genialna :D

            To wiem, ale miło, że inni także to zauważają.

            > Tak jak ty potrafisz wyrwac z kontekstu to co tylko tobie pasuje to szok :)

            Nic z kontekstu nie wyrywałam. Posłużyłam się definicją, którą sam zacytowałeś.

            Legalny związek homoseksualny z dzieckiem spełnia definicję: "małżonkowie i ich
            dzieci", a bez dzieci "osoby związane pokrewieństwem i powinowactwem".

            > Zatem, ktora z przedstawionych ponizej ogolnej definicji
            > "podzbiorow" jest rodzina homo? Pelna? Niepelna?

            Niewątpliwie jest rodziną. Nie jest rodziną pełną w świetle definicji, jaką
            przedstawiłeś. Definicji rodziny niepełnej nie podałeś.
            • xtrin (dodatek) 21.05.07, 01:24
              > > Zatem, ktora z przedstawionych ponizej ogolnej definicji
              > > "podzbiorow" jest rodzina homo? Pelna? Niepelna?
              >
              > Niewątpliwie jest rodziną. Nie jest rodziną pełną w świetle definicji, jaką
              > przedstawiłeś. Definicji rodziny niepełnej nie podałeś.

              Jako żem genialna, to sama sobie definicję rodziny niepełnej znalazła:
              "rodzina niepełna «rodzina, w której brak jednego z rodziców»"

              Tak więc para homoseksualistów nie spełnia takowej definicji. Ani pełna, ani
              niepełna. Czyli jak z tą szklanką - w połowie pełna, albo w połowie pusta.
              • troche_inny Re: (dodatek) 21.05.07, 10:35
                Klikniecie linku jako forma geniuszu? Oj znacznie obnizylas IQ naszego
                spoleczenstwa :P
            • troche_inny Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 10:22
              Mowimy o tym kraju.. wiec nie spelnia bo nie istnieje pojecie malzonkow tej
              samej plci, prawda? :)

              Klikaj linki co bys miala pelen poglad.. :)
        • nelsonek Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 21:29
          Otoz nie! W zgodzie z ta definicja malzenstwo bez dzieci to nie rodzina.


          xtrin napisała:
          > Ależ para homoseksualna pozostająca w związku małżeńskim, zarówno z dziećmi
          jak
          > i bez spełnia podaną definicję numer 1.
          • xtrin Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 21:41
            nelsonek napisał:
            > Otoz nie! W zgodzie z ta definicja malzenstwo bez dzieci to nie rodzina.

            Masz w pewnym sensie rację. Słownik PWN uogólnia rodzinę na osoby spokrewnione i
            spowinowacone, ale definicja powinowactwa brzmi: «stosunek rodzinny zachodzący
            między jednym z małżonków a krewnymi drugiego małżonka».

            Podążając dosłownie za tymi definicjami to rzeczywiście, mąż i żona to nie
            rodzina. Ale już np. mąż i teściowa czy żona i kuzyn męża to jest rodzina. To
            oczywisty absurd. Rozsądnym wydaje się przyjąć tutaj założenie, że relacja
            pokrewieństwa jest relacją zwrotną (każdy jest krewnym samego siebie). A w takim
            przypadku mąż i żona są ze sobą skoligaceni, a więc są rodziną.
            • nelsonek Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 22:01
              Zona i kuzyn meza nie tworza rodziny. Sa jego skladnikami. A, ze w ramach
              jednej rodziny moze powstac druga to raczej oczywiste.
              Na przyklad moi rodzice, moj brat, moja siostra, moja zona, ja i moja corka
              tworzymy rodzine, ale jednoczesnie moja zona, ja i moja corka rowniez tworzymy
              rodzine. I pewnie chodzilo o ten "najnizszy mozliwy stopien" rodziny (czyli w
              moim przypadku moja zona, ja i moja corka. Bo przed narodzinami mojej corki
              wraz z zona bylo inaczej). Strasznie zawile wyszlo.
              • xtrin Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 21.05.07, 22:09
                nelsonek napisał:
                > Zona i kuzyn meza nie tworza rodziny. Sa jego skladnikami. A, ze w ramach
                > jednej rodziny moze powstac druga to raczej oczywiste.

                Rozważamy sprawę teoretycznie i na podstawie suchych definicji. Nie rozróżniamy
                rodziny od jej składników, inaczej problem nie za bardzo ma jakikolwiek sens (a
                nawet i tak - niewielki :)).
                • nelsonek Re: Autenty nie ma czegos takiego.. 22.05.07, 08:38
                  Zgadzam sie z tym, ze rozwazamy problem "na sucho" jednak chcialem wyjasnic, ze
                  w swojej wypowiedzi odnosilem sie li tylko i wylacznie do suchej definicji
                  podanej przez "Troche_innego". A ze jest to szerszy temat? Hmmm. To chyba wie
                  srednio rozgarniety szympans :-)

                  Pozdrawiam.
      • autenty No wlasnie, sam dales definicje, to jest to 21.05.07, 01:08
        troche_inny napisał:

        > jak rodzina homoseksualna..

        Jest cos takiego jak rodzina homoseksualna.

        > ...
        > Na cale szczescie podstawowa definicja to :
        > "rodzina
        > 1. «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem
        > i
        > powinowactwem»

        No wlasnie! Obecnie w kilku krajach (np. Holandia, Hiszpania i Kanada)
        malzonkowie moga byc tej samej plci. Jest to juz rodzina (rodzina moze byc
        bezdzietna). Moga tez miec dzieci - swoje lub adoptowane. Jest to rodzina w
        pelni zgodna z twoja definicja. Ja zreszta za rodzine uwazam tez pary zyjace bez
        malzenstwa - popularny uklad w niektorych krajach. Bo czym niby rozni sie para
        (z dziecmi czy bez) mieszkajaca razem, ze slubem czy bez slubu? Niczym.

        > Jeszcze jedno :
        > "rodzina pełna «rodzina składająca się z męża, żony i dzieci»" :P

        Pelna, niepelna, nie o to chodzi. Mozesz rodzine homoseksualna uwazac za
        niepelna, ale dla mnie jest to niepowazne, zeby uklad maz + maz + dzieci lub
        zona + zona + dzieci uwazac za rodzine niepelna. Obojetne zreszta jak zwac,
        byleby prawa i obowiazki byly takie same, a nie dyskryminacyjne.

        > Licze sie z mozliwoscia, iz w imie postepu definicja ta zostanie przez wasze
        > kregi "poprawiona" :\

        Definicja jest w zasadzie wystarczajaca: «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej
        też: osoby związane pokrewieństwem i powinowactwem», chociaz ja bym ja
        rozszerzyl zamieniajc slowo 'malzonkowie' na malzonkowie lub konkubenci. Przy
        czym plec nie ma tu zadnego znaczenia.

        Jeszcze jedno - czy dwoch braci mieszkajacych z soba to rodzina czy nie?
        • troche_inny Re: No wlasnie, sam dales definicje, to jest to 21.05.07, 01:12
          Czarne jest czarne a biale jest biale? :) Ucze sie.. tej nowej logiki ale
          opornie mi idzie.. zwlaszcza po wczorajszych przejsciach :/
          • xtrin Re: No wlasnie, sam dales definicje, to jest to 21.05.07, 01:17
            troche_inny napisał:
            > Czarne jest czarne a biale jest biale? :) Ucze sie.. tej nowej logiki ale
            > opornie mi idzie.. zwlaszcza po wczorajszych przejsciach :/

            No tak, w końcu sam Wódz powiedział, że nikt nas nie przekona co do tej czerni i
            bieli.
            • troche_inny Re: No wlasnie, sam dales definicje, to jest to 21.05.07, 10:16
              To twoj wodz? Moje gratulacje :)
          • autenty O, nie rozumiesz podawanych przez siebie definicji 21.05.07, 01:48
            troche_inny napisał:

            > Czarne jest czarne a biale jest biale? :) Ucze sie.. tej nowej logiki ale
            > opornie mi idzie.. zwlaszcza po wczorajszych przejsciach :/

            O, nie rozumiesz podawanych przez siebie definicji! Po co wiec w ogole zabierasz
            sie za pisanie?
            • troche_inny Re: O, nie rozumiesz podawanych przez siebie defi 21.05.07, 10:18
              To, ze podobnie do kolezanki Xtrin interpretujesz wszystko jak ci pasuje nie
              znaczy, ze masz racje :) Mowie Autenty poucz sie najpierw troche historii..
              uzywasz terminow, ktorych znaczenia nie rozumiesz..
              • autenty Re: O, nie rozumiesz podawanych przez siebie defi 23.05.07, 19:51
                troche_inny napisał:

                > To, ze podobnie do kolezanki Xtrin interpretujesz wszystko jak ci pasuje nie
                > znaczy, ze masz racje :) Mowie Autenty poucz sie najpierw troche historii..
                > uzywasz terminow, ktorych znaczenia nie rozumiesz..

                Co tu jest do interpretowania? O jakiej historii piszesz. To przeciez TY sam
                zaczales watek i podales definicje rodziny:
                «małżonkowie i ich dzieci; ogólniej też: osoby związane pokrewieństwem i
                powinowactwem».
                I wlasnie malzenstwo homoseksualne jak najbardziej spelnia te definicje. Nie
                spelnia jej natomiast konkubinat - np. kobieta i mezczyzna z trojka dzieci, ale
                zyjace bez slubu. Wg podanej przez ciebie definicji nie jest to rodzina.
        • xtrin Re: No wlasnie, sam dales definicje, to jest to 21.05.07, 01:22
          autenty napisał:
          > Ja zreszta za rodzine uwazam tez pary zyjace bez malzenstwa

          Bo tak naprawdę, to to kto jest dla nas rodziną określamy sobie sami.

          > Pelna, niepelna, nie o to chodzi.

          W definicji rodziny 'pełnej' chodzi raczej o zaznaczenie faktu obecności obojga
          rodziców, co potwierdza definicja rodziny niepełnej:
          rodzina niepełna «rodzina, w której brak jednego z rodziców»
          • troche_inny Re: No wlasnie, sam dales definicje, to jest to 21.05.07, 10:19
            Okreslenie rodziny pelne wprowadza definitywnie meza i zone def rodziny
            niepelnej jest kontynuacja :)
      • Gość: kix Jak ty wszystko upraszczasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 10:31
        Weź sobie pierwszy lepszy podręcznik do socjologii rodziny. Tam znajdziesz właściwe definicje słowa "rodzina". Nie szukaj w internecie, bo tam można znaleźć wyjątkowo nierzetelne opracowania (vide informacje o homoseksualiźmie takie jak homoseksualizm.org).

        Jest dziesięć razy więcej definicji słowa "rodzina" niż podajesz. I nawet wśród socjologów rodziny trwają spory, która definicja jest najwłaściwsza w dzisiejszych czasach.

        Te słowniki, encyklopedie internetowe....... żenujące.
        • troche_inny Re: Jak ty wszystko upraszczasz 21.05.07, 10:33
          Troche powiedziales o sobie twierdzac, ze pwn jest zalosny. Myslalem, ze nie
          moge liczyc na taki dowod.. dziekuje.. :)
          • Gość: kix Re: Jak ty wszystko upraszczasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 10:43
            Ja nie piszę, że PWN jest żałosny. Piszę, że encyklopedyczne definicje są żałosne. A ty jak widzę lubujesz się w ich cytowaniu, mimo że wiadomo iż encyklopedyczna definicja tylko zarysowuje jej ramy i nic ponadto.

            A ja proponuję ci sięgnąć do źródeł, które w sposób pełny traktują i opisują definicję rodziny. Np. "Małe struktury społeczne" Turowskiego. Ale ty pewnie wolisz pójść na łatwiznę i pochwalić nam się tutaj PWN-em, który definicji rodziny .... no ile poświęca..... 5 liniek, 8 linijek? Z tej książki dowiesz się co przez współczesną socjologię uważane jest za rodzinę - w rożnych ujęciach w dodatku.

            Tu jakbyś chciał kupić. Droga nie jest. Wysupłaj parę groszy i kup sobie.
            www.ksiegarnia.wysylkowa.pl/index.php?jez=pl&waluta=nie&c=8&nr=563021&PHPSESSID=1175209701a14218a60b5
            • troche_inny Re: Jak ty wszystko upraszczasz 21.05.07, 12:44
              Czyzbys byl nie daj boze socjologie? ;/
              • Gość: kix A to doprawdy takie intrygujące? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 13:07
                A czy ja się pytam ciebie kim ty jesteś? Czego bym nie napisał i tak zostanie obśmiane. Napiszę że jestem psychologiem, ty napiszesz "uchron nas boże od takich psychologów", napiszę że jestem magazynierem, ty napiszesz "to widać". Więc co mam napisać by cię zadowolić? ))))

                A kim jestem? Człowiekiem, otwartym na potrzeby innych ludzi i szanującym ich. To przede wszystkim. A licytować się na wykształcenie, status czy majątek nie mam zamiaru. To nie gentelmańskie, a skromność (co już pisałem) uważam za cnotę. Ci co UWAŻNIE czytają sami się mogą domyśleć moich zainteresowań i profesji.
                • troche_inny Re: A to doprawdy takie intrygujące? 21.05.07, 17:31
                  Uhm.. sam przeczysz swoim slowom.. czyny moj drogi.. po pierwsze z twoich
                  wypowiedzi mozna wyciagnac brak szacunku (o ktorym tak ambitnie wspomniales)
                  dodajac do tego wyszydzanie cudzych profesji ot i mamy kixa :) Co do
                  wyksztalcenia.. ludzie z tego forum niejednokrotnie udowodnili, ze jego brak nie
                  jest zadna ujma.. :)
                  • Gość: kix No to słówko wyjaśnienia, a może dwa słówka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 18:11
                    >wyszydzanie cudzych profesji ot i mamy kixa :)

                    Nie wiele rozumiesz z tego co piszę, ale to nic, nie zależy mi wszak na tym. Nie wyszydzam cudzych profesji (nawet tego ordynarnego handlarza samochodami, którego [ponoć] 12-letnia córka ma ochotę - jak to on subtelnie ujął - "ożenić kosę" jakiemuś gejowi), a kpiąc z niektórych staram się im dać do myślenia. Choć przyznam, efekt jest mizerny. Tak jak oni szydzą z ludzi klasyfikując ich ze względu na orientację seksualną, tak ja dla przeciwwagi szydzę z nich wskazując im niezbyt prestiżowe profesje, które wykonują. By zrozumieli w końcu, że ani zawód, ani seksualna orientacja nie są wyznacznikiem ludzkiej wartości. I szacunek człowiekowi należy się bez względu na to czy jest homoseksualistą, czy handlarzem samochodów, czy homoseksualnych handlarzem samochodów.

                    Miałem nieco wyższe mniemanie o umiejętności czytania między wierszami w moich wypowiedziach (wszak zagadka, którą mi zadałeś do łatwych nie należała i przyznam, że nawet nieco zbyt ambitnie do niej podszedłem posiłkując się literaturą dotyczącą L. da Vinci), a tutaj takie rozczarowanie z twojej strony mnie spotkało..... szkoda.

                    Może teraz z nieco innego punktu widzenia, i przy okazji może nieco łaskawszym okiem, będziesz interpretował to co wielu niezbyt rozgarniętym forumowiczom staram się przekazać, używając w tym celu niewyszukanej kpiny i szyderstwa.

                    pzdr. - kix
                    • troche_inny Re: No to słówko wyjaśnienia, a może dwa słówka 21.05.07, 23:26
                      Szkoda nie szkoda.. nie podoba mi sie zwalczanie chamstwa chamstwem.. i tyle :\
    • heterofob2 Marsz przeciw samotnym rodzicom 21.05.07, 20:03
      Mam rozumieć, że był to marsz przeciw samotnym rodzicom?!
      Co wy od nich chcecie? Samotni rodzice potrafią być równie dobrymi opiekunami,
      co dwaj ojcowie lub dwie mamy. Nie są w stanie wprawdzie wpoić potomstwu, jak
      należy wyrażać uczucia, ale to nie ich wina.
      • autenty Marsz dla samotnych rodzicow! 21.05.07, 21:17
        heterofob2 napisał:

        > Mam rozumieć, że był to marsz przeciw samotnym rodzicom?!
        > Co wy od nich chcecie? Samotni rodzice potrafią być równie dobrymi opiekunami,
        > co dwaj ojcowie lub dwie mamy. Nie są w stanie wprawdzie wpoić potomstwu, jak
        > należy wyrażać uczucia, ale to nie ich wina.

        Przeciez samotny rodzic z dzieckiem to rodzina! Chyba nikt tego nie kwestionuje,
        nawet homofobstwo.
        • nelsonek Re: Marsz dla samotnych rodzicow! 21.05.07, 21:45
          Autenty: Przeciez samotny rodzic z dzieckiem to rodzina!

          Nelsonek: NIEPELNA rodzina. Tego chyba tez nikt nie kwestionuje? Nawet
          ustrojstwo.
          • Gość: Echo Nie istnieje "prawo do malzenstwa" IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 22.05.07, 07:42
            Do malzenstwa trzeba sie kwalifikowac. Podobnie jak do "prawa" jazdy, potrzebne
            sa minimalne wymogi, ktorych brak po prostu dyskwalifikuje.

            Minimalny wymog do malzenstwa jest taki ze osoby sa plci przeciwnej, bo tylko
            takie moga prokreowac dzieci. Malzenstwo jest w interesie przetrwania spolecznosci.
            • heterofob2 Kryteria do małżeństwa 22.05.07, 21:36
              Nieprawdą jest, co piszesz. Zdolność do spłodzenia/urodzenia potomstwa nie
              stanowi kryterium zdolności małżeńskiej w żadnym kraju świata.

              Małżeństwo jest ważne od chwili zawarcia, a nie urodzenia pierwszego dziecka.

              Do niedawna jeszcze istniały rozliczne i roztomajtej natury ograniczenia, które
              stopniowo usunęliśmy:
              - do 1998 minimalny wiek: 21 lat u mężczyzny, 18 u kobiety, obecność urzędnika SC
              -wcześniej (w polsce lata 1930') wykluczała małżeństwo różnica rasy, wyznania,
              obywatelstwa itp.itp.

              Teraz pora usunąć równie absurdalny jak powyższe przepis o ograniczeniu prawa do
              małżeństwa według kryterium płci.
              • autenty Re: Kryteria do małżeństwa 23.05.07, 20:07
                heterofob2 napisał:

                > Nieprawdą jest, co piszesz. Zdolność do spłodzenia/urodzenia potomstwa nie
                > stanowi kryterium zdolności małżeńskiej w żadnym kraju świata.
                >
                > Małżeństwo jest ważne od chwili zawarcia, a nie urodzenia pierwszego dziecka.
                >
                > Do niedawna jeszcze istniały rozliczne i roztomajtej natury ograniczenia, które
                > stopniowo usunęliśmy:
                > - do 1998 minimalny wiek: 21 lat u mężczyzny, 18 u kobiety, obecność urzędnika
                > SC
                > -wcześniej (w polsce lata 1930') wykluczała małżeństwo różnica rasy, wyznania,
                > obywatelstwa itp.itp.
                >
                > Teraz pora usunąć równie absurdalny jak powyższe przepis o ograniczeniu prawa d
                > o
                > małżeństwa według kryterium płci.

                Oczywiscie.
            • autenty Dlaczego klamiesz? 23.05.07, 20:04
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > Do malzenstwa trzeba sie kwalifikowac. Podobnie jak do "prawa" jazdy, potrzebne
              > sa minimalne wymogi, ktorych brak po prostu dyskwalifikuje.
              > Minimalny wymog do malzenstwa jest taki ze osoby sa plci przeciwnej,

              Nie jest to wymog w Holandii, Kanadzie, Hiszpanie i kilku innych krajach.
              Dlaczego wiec klamiesz?

              > bo tylko
              > takie moga prokreowac dzieci.

              Bzdura - nieplodne malzenstwo heteroskesualne nie jest w stanie miec swoich
              dzieci. Drugi raz klamiesz.

              > Malzenstwo jest w interesie przetrwania spoleczno
              > sci.

              Oczywiscie, malzenstwo to bardzo pozyteczna instytucja spoleczna, ludzie po
              prostu chca zyc w dwojke. Dlatego instytucja ta powinna byc tez jak najbardziej
              promowana wsrod ludzi homoseksualnych. Spowoduje to, ze ludie homoseksualni beda
              szczesliwsi, wiec i cale spoleczenstwo na tym skorzysta. Dlatego w najbardziej
              rozwinietych krajach jest oczywiste, ze homoseksualistom pozwala sie na
              zawieranie malzenstw identycznie jak heteroseksualistom - ze wszystkimi tego
              konsekwencjami, tzn. prawami i obowiazkami. Wspolmalzonkowie sa np. zobowiazani
              do opiekowania sie soba. Dlaczego chcesz odmawiac tego homoseksualistom, a
              bezplodnym heteroseksualistom to juz nie?
          • autenty Re: Marsz dla samotnych rodzicow! 23.05.07, 19:56
            nelsonek napisał:

            > Autenty: Przeciez samotny rodzic z dzieckiem to rodzina!
            >
            > Nelsonek: NIEPELNA rodzina. Tego chyba tez nikt nie kwestionuje? Nawet
            > ustrojstwo.

            Niepelna, ale jednak RODZINA! Rodziny mozna dzoelic roznie - na pelne i
            niepelne, bezdzietne i z dziecmi, homo- i heteroseksualne. Ale wszystko to sa
            RODZINY!
            • troche_inny Re: Marsz dla samotnych rodzicow! 23.05.07, 20:12
              Auti my sie juz zgodzilismy na te malzenstwa tylko rece precz od dzieci wiec
              zmien plyte.. :)
              • Gość: kix Pary jednopłciowe wychowujące dzieci w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 21:13
                A wiesz troche_inny ile jest par jednopłciowych w Polsce wychowujących dzieci? Zainteresuj się. Będziesz zdziwiony. Ty pewnie niezbyt miło, ale takie są fakty. Czy zabronisz, czy pozwolisz - to nie ma znaczenia. Takie pary są, w ilości idącej nawet w katolickiej Polsce w ..... tysiące. Nie lepiej więc to usankcjonować prawnie, tylko nakazywać dalej żyć tym ludziom w strachu, społecznej fobii i udawaniu, że dziecko wychowuje matka z ciocią?
                • troche_inny Re: Pary jednopłciowe wychowujące dzieci w Polsce 23.05.07, 22:22
                  Jezeli ktores w "zwiazku" jest rodzicem to chyba logiczne, ze ma prawo do
                  wychowywania swojego dziecka niezaleznie od tego jaka przypadlosc ja/jego
                  dotknela.. (dziecko nalezy do rodzica nie do panstwa)Ty doskonale wiesz czemu ja
                  sie sprzeciwiam.. wiec.. nie trwon naszego czasu na pisanie postow dla
                  cwiercinteligentow.. I na cholere sankcjonowanie prawne? Skoro godzimy sie na
                  zwiaaaaazek malzzzzzzenski(ufff udalo sie :P) w wykonaniu homo to analogicznym
                  jest, ze kiedy jedno z nich juz wniesie w "posagu" dziecko to przeciez mu go nie
                  bedziemy zabierac..
            • nelsonek Re: Marsz dla samotnych rodzicow! 24.05.07, 09:19
              Stwierdzenie, ze matka samotnie wychowujaca dziecko to rodzina jest polprawda
              (ktos moglby z tego wyciagnac wniosek, ze gowno prawda i mialby w tym sporo
              racji). Dlatego tez nalezaloby (albo przynajmniej wypadaloby) mowic pelna
              prawde. A ta jest taka, ze to rodzina niepelna, czemu zreszta nie przeczysz. A
              to dobry znak. Aha: w mysl definicji slownikowej samo malzenstwo to nie
              rodzina, choc rzeczywiscie jest to pojecie trudne do uchwycenia w kilkuzdaniowa
              definicje.


              autenty napisał:
              > Niepelna, ale jednak RODZINA! Rodziny mozna dzoelic roznie - na pelne i
              > niepelne, bezdzietne i z dziecmi, homo- i heteroseksualne. Ale wszystko to sa
              > RODZINY!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja