m4gda
07.06.07, 13:03
Od pieciu lat jestem w zwiazku z jednym mezczyzna (ja mam 23 lata on 25).
Zwiazek ten byl BARDZO udany, by nie rzec idealny przez BARDZO długi czas.
Dpiero jakis rok temu zaczely sie problemy, ktore skonczyly sie tym ze choc
nadal utrzymywalismy kontakt oficjalnie nie bylismy para pzrez miesiac, ale
pozniej znowu do siebie zaczelismy powoli wracac.
Około miesiąc temu rozwiązaliśmy już wiekszosc problemow, bylismy juz na
stale razem, znowu powoli zaczynalo byc idealnie, jak za dawnych lat.
Do tego stopnia ze zaczelismy snuc coraz powazniejsze plany.
Pewnego dnia bedac u niego w domu, chcialam skorzystac z internetu,
zobaczylam wlaczona strone forum "nasza-klasa.pl" i poczatek wiadomosci jaka
otrzymal pod tytułem: "RE. jestes naprawde bardzo piekna kobieta ...".
Spokojnie zapytalam zaniepokojona o co chodzi. Zbył mnie tekstem , prawie
wyrzutem "Nie wiesz tak naprawde o co chodzi".
Pomyslalam, moze. Ale troszke mnie to nurtowało. Zapomnialam. Nasteonego dnia
jednak logujac sie na moja strone pomyslalam, zobacze to. zalogowałam sie do
jego konta. I zobaczyłam wiadomosci wyslane do trzech kobiet. (Uwazam siebie
za atrakcyjna kobiete, ale szczerze musze przyznac ze one tez byly
atrakcyjne!)
Jednej napisał wiadomosc takiej tresci:
****** "jestes naprawde bardzo ładna kobieta. Na widok twoch zdjec mam
motyle w brzuchu. Oto moj magiczny numer gadu. ..... " Dalej byla zacheta do
nawiazania kontaktu i kilka milych slow.
****** Drugiej oswiadczyl sie wirtualnie, Nakladalajc na jej palec wirtualny
pierscionek.
****** Tzrecia tez piekna zachecał do modelingu. Udzielalac porad.
Przezylam szok, bylam roztrzesiona. Nie spodziewalam sie tego. Chociaz ...
Byl okres keidy nie bylismy razem. Miesiac. Ale to bylo juz DAWNO. I w tym
czasie on zaczal flirt (o ktorym ja dowiedzialam sie od dwoch
jakze "zyczliwych" postronnych osob).
W miedzyczasie oczywiscie my tez spotykalismy sie, zapraszal mnie na
spotkania, Ale to nie byl OFICJALNIE juz zwiazek, choc zapewnial ze mnie
kochal ze bylby gotow.
To byl flirt z dziewczyna ktora zaczynala w tym samym czasie zwiazek z innym
mezczyzna. Po prostu grala na dwa fronty. A "moj" Lukasz nie mial nic
przeciwko, bo to przeciez on byl tym odbijajacym.
Oficjalnie skonczylo sie dlatego ze ofiara okazał sie jego dobry kumpel, a
pewnie tez dlatego ze ona ostatecznie nie wybrala mojego lukasza tylko
tamtego.
łukasz swietrdzil ze nie mam prawa mu robic ZADNYCH wyrzutpow w tej kwestii,
bo on wiedzial ze juz NIGDY nie bedziemy razem, i ze gdyby byla chocby
najmniejsza szansa on by sobie na to nie pozwolil, Na zaden flirt. Mniejsza o
to ze jak sie rozstawalismy zapewnial ze tak mnie kocha, ze pzrez długi czas
nie bedzie mogl byc z nikim.
Tyle ze kilka dni temu szansa ze bedziemy razem byc moze juz do konca zycia
BYLA OGROMNA .. i co ? Na te zabawy w wiadomosci sobie pozwolil.
Jego tłumaczenie. "NUDZIŁO MI SIE." (Łukasz Jest osoba prowadzaca dośc
intensywne zycie towaszyskie i ma bardzo wielu znajomych. Tak kolezanek jak i
kolegów. Zawsze mowil mi jak to "fajnie", bo jak mu sie nudzi zawsze ma sie
z kim spotkac). Wiec nie chce wierzyc ze to bylo tylko z nudow.
Tlumaczy ze znudow przegladal znajomochy swoich znajomych. Pzrejrzalam te
listy i ku mojemu zdziwieniu oczywiscie z tych list wybral NAJBARDZIEJ
ATRACYJNE dziewczyny.
Napisal ze chcial im sparwic przyjemnosc piszac mile słowa. Sprawic
pzryjemnosci obcym dziewczynom!? Ze to nic nie znaczylo, ze uczucia o ktorych
do nich pisał nie były prawdziwe.
ze NIC ZLEGO SIE nie stalo i ze to ja w tym momencie ZAPRZEPASCILAM WSYTZKO.
Zniszczylam wszytsko.
Wiem, ze mozecie mi zarzucic ze nie mialam prawa tego czytac. WIEM. Ale taki
to byl dziwny uklad. On od zawsze znal wszytskie moje hasla ja jego. I by7lo
zaufanie, takze w tej kwestii ze on moze zajzrec na moje gadu czy poczte. Bo
NIC zlego tam nie bedzie.
Potrfaie wybaczyc. Wiem. Jestem tak naiwna i głupia, ze potrafie, wybaczyc,
zapomniec, zaufac ... tylko pytanie. powinnam? bo jaka mam gwarancje ze on
nie wytnie takiego numeru lub jeszcze gorszego? To jest moj pierwszy tak
powazny zwiazek, wiem ze problemy sie zdarzaja i tzreba je umiec rozwiazywac.
Ale jak wiele problemow tego typu mozna tolerowac i wybaczc bez obaw ze on
nie poczuje sie coraz bardziej pewny i swiadomy tego, ze na pewne "numery"
moze sobie pozwolic?