Problem zakochanej nastolatki.

07.06.07, 21:27
Aktualnie kończę pierwszą klasę liceum, a gdy chodziłam do pierwszej klasy
gimnazjum(trwającego 3 lata) poznałam przeuroczego chłopaka, w którym
zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Po miesiącu znajomości zgodziłam się
z nim chodzić i byliśmy ze sobą przez pół roku, on był moim pierwszym
chłopakiem i to on ze mną zerwał. W ciągu naszego półrocznego związku w realu
spotkaliśmy się.. najwyżej 7 razy nie licząc spotkań na korytarzu w szkole,
albo na ulicy, lub w kościele. Rzadko się spotykaliśmy, bo oboje byliśmy
bardzo nieśmiali. Chodziliśmy za rękę, ale rozmawiając z nim zawsze się
bałam, że powiem coś, co sprawi, że się przed nim ośmieszę.
Zerwanie tłumaczył brakiem czasu, bo chodził do klubu sportowego kilka razy w
tygodniu. Ja również miałam zajęcia poza lekcyjne.. więc nie mieliśmy dla
siebie zbyt dużo czasu. Stwierdził, że nas związek nie ma sensu.
Może mój przypadek wydaje się bardzo śmieszny, albo głupi.. bo ten chłopak
nadal mi się bardzo podoba już czwarty rok. Nie narzekam na brak wielbicieli
i adoratorów.. ale z nikim się nie spotykam - nie chcę.
Tego co czuję do tego jedynego chłopaka nie nazwałabym miłością. Właściwie
nie wiem jak określić to uczucie.. bo kiedyś na jego widok mocno waliło mi
serce, twarz mi rumieniała i na samą myśl o nim pojawiał mi się uśmiech na
twarzy. Bardzo mi się podoba i mam do niego ogromny sentyment, jest
najprzystojniejszym chłopakiem jakiego znam i jakiego w życiu widziałam.
Byłam w 21 krajach Europy, widziałam miliony ludzi, ale nigdy nie zauważyłam
nikogo tak przystojnego jak ten mój jeden jedyny. Teraz nadal czasem go
spotykam.. na ulicy, w kościele i w drodze do szkoły, ewentualnie na jakichś
imprezach. Nadal mówi mi "cześć".
To dziwne, bo zawsze kiedy myślę o dalszej przyszłości, zawsze widzę siebie
obok niego.
Nie byliśmy ze sobą na tyle długo, żeby tak bardzo się zżyć, nie spędziliśmy
wspólnie więcej niż 24 godziny.
On po zerwaniu ze mną miał jeszcze dwie inne dziewczyny, ale od roku znów
jest sam.
Ciągle o nim myślę.. a moim największym marzeniem jest spędzenie z nim choć
jednego popołudnia.
Wiem, że mu się podobam, ale napewno już nie tak bardzo jak kiedyś..
chciałabym, żeby powróciły w nim dawne uczucia.
Gdyby teraz udało mi się z nim być, napewno nie byłoby już tak jak kiedyś.
Minęły 4 lata i jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. Uczymy się na błędach i
zmieniliśmy się bardzo.
Wiele razy myślałam o tym, żeby zaproponować mu spotkanie.. nawet wiem o czym
byśmy rozmawiali, jak byśmy spędzili czas..
Ale najbardziej boję się odżucenia drugi raz.
Boję się tego, że gdyby się dowiedział, że bardzo mi się podoba, zmieniłby
stosunek do mnie na gorsze..
Dużo razy myślałam nad tym jak stworzyć okazję do spotkania.. albo do zwykłej
rozmowy. Jeździmy tym samym autobusem do szkoły, czasem rano i po południu
widuję go tam.
Jestem zbyt nieśmiała, żeby podejść i pogadać o czymkolwiek.. zawsze
wychodziłam z założenia, że to chłopak powinien zacząć rozmowę.
We wrześniu zeszłego roku on do mnie zagadał, ale byłam w takim szoku, że nie
wiedziałam co powiedzieć, zupełnie się tego nie spodziewałam i może odniósł
wrażenie, że nie miałam ochoty z nim rozmawiać.

Nie znam się na psychologii.. ale wiem, że on pod wpływem swojego najlepszego
przyjaciela pali papierosy, pije alkohol, a nawet pali trawę..
Chce w ten sposób udowodnić wszystkim, że już nie jest małym chłopcem, bo
myśli, że dziewczyny lubią 'twardzieli'..
Zauważyłam, że często jest tak, że chłopcy z problemami, szukają dziewczyn,
które się nimi zaopiekują i pomogą im rozwiązać te problemy i odmienią ich na
lepsze.
Chciałabym mu pomóc.. i chciałabym, żeby przestał z nałogami.
Nie wiem jak mu powiedzieć, że w moich oczach jego zachowanie jest.. żałosne.
Bo bardzo mi na nim zależy i nie chcę, żeby się na mnie o to obraził.
Chciałabym zacząć z nim rozmowę w taki sposób, żeby naprawdę przemyślał to co
robi i uświadomił sobie, że rani swoim zachowaniem swoich rodziców,
niektórych przyjaciół i mnie..

Teraz pewnie jakaś część forumowiczów powie.. że to ja jestem żałosna, bo
ludzi powinno się kochać za wnętrze, a nie za wygląd. Zgadzam się z tym.
Wiem, że on tak naprawdę jest biednym zagubionym chłopcem wołającym swoim
zachowaniem o pomoc.. nie wie w jaki inny sposób może na siebie zwrócić
uwagę..

Mój problem jest o tyle duży, że nikt go nie rozumie..
Przyjaciółki twierdzą, że to nienormalne, że tak długo podoba mi się tylko
jeden chłopak, chociaż one także uważają, że jest on bardzo przystojny.

Moje pytania brzmią:
-W jaki sposób mogę nawiązać z nim rozmowę?
-Jak mogę mu pomóc, żeby zerwał z nałogami?
-Co mogę zrobić, żeby zwrócił na mnie uwagę?
-Czy jest szansa na to, że moje marzenie się spełni?
-Jak można zaaranżować spotkanie, tak żeby nie domyślił się, że coś do niego
czuję?
-Co sądzicie o moim problemie?
-Czy ktoś jest w stanie pomóc mi w rozwiązaniu tego problemu?

Za wszelkie odpowiedzi bardzo dziękuję.
A jeśli ktoś ma zamiar się naśmiewać z mojego postu argumentując, że jestem
dziecinna itp. to naprawdę prosiłabym, podarujcie sobie.. nie tego mi trzeba.

Pozdrawiam wszystkich! :-)
    • miniantenka Powiedz mu 08.06.07, 09:32
      1. Powiedz mu, że go kochasz
      2. Powiedz mu, że ten jego kumpel wcale nie jest jego przyjacielem bo namawia go
      do złego
      3. Powiedz mu, ze albo Ty albo ten kumpel
      4. Jeśli wybierze kumpla, to cześć
      pozdr
    • Gość: cytadela.panx.ok Re: Problem zakochanej nastolatki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 09:46
      Moja żona sześć lat na mnie "polowała".Jesteśmy razem od ok. dziesięciu.
      Bardzo ją kocham i nie zamienił bym na inną.
    • yggdrasill Re: Problem zakochanej nastolatki. 08.06.07, 11:05
      Nie napiszę niczego odkrywczego. Musisz się przełamać i poszukać z nim
      kontaktu. Nienachalnie, naturalnie, tak po prostu. Kiedy wpadniesz na niego na
      mieście, nie przechodź na drugą stronę ulicy ;), tylko zagadaj. 'Dawno nie
      rozmawialiśmy, już w ogóle nie wiem, co tam u ciebie słychać', sratatata. To
      NIE jest tak, że 'chłopak ma zacząć rozmowę' :) Na pewno masz kumpli płci
      przeciwnej, z którymi czasem z własnej inicjatywy ustawiasz się na spacer,
      piwo, pogadanie o bzdetach. Postępuj tak samo w tym przypadku. Nie zdziałasz
      nic, jeśli nie odnowisz łączącej Was niegdyś więzi. A to można zrobić- przykro
      mi, naprawdę ;)- tylko przez przebywanie i rozmawianie ze sobą. I przestań się
      spinać. Nie musisz zwracać uwagi na każde wypowiadane słowo. Jeśli masz problem
      z rozmową, zadawaj dużo pytań i uważnie słuchaj odpowiedzi :) Nie bój się
      odrzucenia, bo nie masz zupełnie nic do stracenia. W kwestii nałogów- nie
      dramatyzuj. Większość ludzi w którymś momencie życia przeżywa przygodę z
      używkami. Na pewno nie polecam akcji umoralniającej w momencie, kiedy ledwo
      mówicie sobie 'cześć'. Odbuduj relację, potem możesz sprowadzić chłopaka z
      powrotem na dobrą drogę ;)
      Wszystko będzie dobrze. Powodzenia. Więcej luzu i optymizmu.
      • ma_dre Re: Problem zakochanej nastolatki. 08.06.07, 14:42
        ech... jak to dawno bylo, kiedy ja mialam takie rozterki ! Nic ci nie poradze,
        przez takie rzeczy, jak przez ospe !!!! przechodzi sie samemu...

        do yggdrasill : baaaardzo lubie A. Christi ;-)
    • niedo-wiarek Re: Problem zakochanej nastolatki. 08.06.07, 11:22
      Daj sobie z degeneratem spokój. Pijak, narkoman, kto wie - może zdążył już
      podłapać jakąś chorobę weneryczną albo nawet AIDS. Poza tym to, co piszesz,
      nasuwa podejrzenia, że od dziewczym ten młody sportowiec woli kolegów z klubu
      (przy okazji - w samym klubie prawdopodobnie nabawił się grzybicy stóp). Jeśli
      jeszcze masz wątypliwości, wyobraź go sobie za dziesięć lat - z czerwonym
      nochalem, mięśniem piwnym i początkami łysiny. No, chyba że chcesz być kolejną
      cierpiącą matką Polką, która wszem i wobec obnosii się ze swoim cierpieniem i
      poświęceniem (jeśli tak, to proszę bardzo, choć takich perwersyjnych
      przyjemności nigdy nie mogłem pojąć ;)
      • ma_dre Re: Problem zakochanej nastolatki. 08.06.07, 14:52
        to mi przypomnialo jak w Liceum strasznie podobal mi sie Mateusz... wysoki
        smukly brunet o niebieskich oczach i gestych kreconych wlosach, zreszta podobal
        sie nie tylko mnie :-) On oczywiscie nigdy nie zwrocil na mnie uwagi, tak wiec
        zylam sobie dalej, wyjechalam z rodzinnego miasta, zalozylam rodzine...
        Wracam ci ja pewnego razu do rodzinnych stron, na wakacje... no i kogo spotykam
        w pewnym lokalu, gdzie wybralismy sie z mezem na kolacje? Mateusza, przy
        barze : widze goscia z ok 20 kg nadwagi, twarz czerwona, oczka zatopione w
        tluszczu, ale wciaz niebieskie, te same, wlos tez kedziezawy... ech zycie... ja
        za to o wiele lepiej sie prezentuje dzis, niz przed laty :-)))))
    • acorns Re: Problem zakochanej nastolatki. 08.06.07, 11:51
      To co było w pierwszej gim ma się nijak do tego co jest teraz. Jesteście innymi
      ludźmi i trzeba zaczynać od nowa a nie bazować na tym co było. Wtedy faktycznie
      taki związek nie miał sensu. 7 razy w ciągu pół roku to wychodzi mniej więcej
      raz na miesiąc spotkanie. Młoda ze swoim chłopakiem widzi się też mniej więcej
      raz w miesiącu po kilka dni, a chłopak jest z samej Syberii :) A Wy
      chodziliście do tej samej szkoły, więc mieliście nieco bliżej. Po prostu nie
      mieliście wtedy dla siebie czasu i tyle. Jeśli teraz jest inaczej to po prostu
      zaproponuj mu spotkanie i nie baw się w jakieś konwenanse, bo mamy wiek XXI a
      nie XIX. Nie ma to znaczenia kto proponuje spotkanie. Możesz Ty, może on, nie
      ma to znaczenia. Tylko nie stresuj się. Musisz się wyluzować. Nikt Cię nie
      będzie lapał za słówka więc nie musisz się obawiać że powiesz coś nie tak.
      Rozmowa ma się kleić i tyle. Nieważne czy będziecie gadać o muzyce poważnej czy
      o jakichś pierdołach, gadka ma być swobodna a nie tak sztywno i naciągane.
      Niestety nie mogę Ci powiedzieć jak na niego wpłynąć, bo go nie znam. Ale jeśli
      mu będzie na Tobie zależało, to Ty bedziesz na pierwszym miejscu a nie nałogi i
      ten kto ma na niego zły wpływ. Ja tylko mogę życzyć Ci powodzenia i spełnienia
      Twojego marzenia :)
    • Gość: omnipotentny Re: Problem zakochanej nastolatki. IP: *.cn.com.pl 08.06.07, 15:06
      > Nie znam się na psychologii.. ale wiem, że on pod wpływem swojego najlepszego
      > przyjaciela pali papierosy, pije alkohol, a nawet pali trawę..
      > Chce w ten sposób udowodnić wszystkim, że już nie jest małym chłopcem, bo
      > myśli, że dziewczyny lubią 'twardzieli'..



      Nie marnuj sobie życia. Ten człowiek stoczył się na dno. Nie musisz poświęcać
      czasu i marnować sobie życia, żeby degenerata nauczyć rozumu. Zapewne znajdzie
      sobie partnerkę życia ''godną'' siebie - palącą puszczalską pijaczkę na haju.
      Nie zniżaj się do poziomu człowieka, który się stoczył.
      • Gość: upierdliwa Re: Problem zakochanej nastolatki. IP: *.igloonet.pl 08.06.07, 15:19
        Gość portalu: omnipotentny napisał(a):

        > > Nie znam się na psychologii.. ale wiem, że on pod wpływem swojego najleps
        > zego
        > > przyjaciela pali papierosy, pije alkohol, a nawet pali trawę..
        > > Chce w ten sposób udowodnić wszystkim, że już nie jest małym chłopcem, bo
        >
        > > myśli, że dziewczyny lubią 'twardzieli'..
        >
        >
        >
        > Nie marnuj sobie życia. Ten człowiek stoczył się na dno. Nie musisz poświęcać
        > czasu i marnować sobie życia, żeby degenerata nauczyć rozumu. Zapewne znajdzie
        > sobie partnerkę życia ''godną'' siebie - palącą puszczalską pijaczkę na haju.
        > Nie zniżaj się do poziomu człowieka, który się stoczył.



        daj spokoj, dzieciak probuje, taki wiek. ciekawosc, chec "pokazania sie", chec
        poczucia sie doroslejszym. za pare lat zrozumie, ze nie na tym doroslosc polega
        i sam z siebie sie bedzie smial, o ile ma troche oleju w glowie. wiekszosc ludzi
        w mlodosci sobie popijalo i przypalalo, a potem wyrosli na normalnych ludzi i
        sami swoim dzieciom zakazuja tego, co sami robili, i tak sie to toczy :)
        choc zawsze zdarzy sie w kazdej drupie wiekowej ten ulizany grzecznius, co to
        nigdy do ust papierosa, ani piwa nie wzial i potem na forum bedzie grzmial o
        staczaniu sie na dno :P
        • Gość: grupie Re: Problem zakochanej nastolatki. IP: *.igloonet.pl 08.06.07, 15:20
          a nie "drupie", oczywiscie, sorry za literowke.
        • Gość: omnipotentny Re: Problem zakochanej nastolatki. IP: *.cn.com.pl 08.06.07, 15:24
          > choc zawsze zdarzy sie w kazdej drupie wiekowej ten ulizany grzecznius, co to
          > nigdy do ust papierosa, ani piwa nie wzial i potem na forum bedzie grzmial o
          > staczaniu sie na dno :P



          Nie rozumiem jak można się chwalić tym, że się pali papierosy. A po drugie -
          nie rozumiem takiego podejścia, że zakazuje się dziecku to , co się samemu
          kiedyś robiło. Ja mówię: rób tylko to, czego nigdy nie zakazałbyś robić swojemu
          dziecku.
          • Gość: upierdliwa Re: Problem zakochanej nastolatki. IP: *.igloonet.pl 08.06.07, 15:26
            Gość portalu: omnipotentny napisał(a):
            >
            >
            > Nie rozumiem jak można się chwalić tym, że się pali papierosy. A po drugie -
            > nie rozumiem takiego podejścia, że zakazuje się dziecku to , co się samemu
            > kiedyś robiło. Ja mówię: rób tylko to, czego nigdy nie zakazałbyś robić swojemu
            >
            > dziecku.



            jasne, bo kazdy szesnastolatek juz mysli tylko o tym, jak bedzie swoje dzieci
            wychowywac :P
            • Gość: omnipotentny Re: Problem zakochanej nastolatki. IP: *.cn.com.pl 08.06.07, 22:11
              > jasne, bo kazdy szesnastolatek juz mysli tylko o tym, jak bedzie swoje dzieci
              > wychowywac :P


              Jak ja byłem 16-latkiem, to to samo mogłem sobie powiedzieć tak: zanim coś
              zrobisz, pomyśl.
              • eurofabrika_com Re: Problem zakochanej nastolatki. 08.06.07, 23:33
                A tam, te mlode siksy o niczym innym nie mysla tylko o bzykaniu i o kasie,
                lub w odwrotnej kolejnosci.

                Pozdrawiam
                • yggdrasill Re: Problem zakochanej nastolatki. 09.06.07, 00:44
                  Młode siksy mają większe szanse na jedno i drugie niż stare d...y.
                  Przepraszam. Nie mogłam się powstrzymać.
    • miniantenka Ech... 09.06.07, 11:01
      Jeśli sie zakochują, to maja problemy.
      Jeśli się nie zakochują, też mają problemy.
      Problematyczni?
Pełna wersja