Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara?

15.06.07, 19:32
Oto cytat z pewnego forum:

Oj zgubilam cos szalenie waznego. Pol nocy nie spalam rozwazajac gdzie i jak
to znalezc. Wszystkie pomysly jakie mialam, byly raczej glupawe i raczej
niezbyt rozsadne. Zmuszalam sie jednak do nadziei wbrew nadziei i latwo wcale
mi to nie przychodzilo, do tego stopnia, ze ani spac nie moglam, ani choc
wyluzowac. Rano nawet poszlam przeszukac pod blokiem kosz na makulature!
DO Pana Boga modlilam sie i wspomnialam Sw. Antoniego, coby znalazl
rozwiazanie, choc w moim malym mozgu nie widzialam zadnego.
I wiecie co, to co zgubilam znalazlo sie w bardzo nieoczekiwanym miejscu.
Zakladalam, ze tam, to nawet nie ma co szukac. Ale Pan Bog raz kolejny
dokonal cudu i jestem za to Mu wdzieczna, co niniejszym oglaszam.
Dziekuje Ci Boze i dziekuje Sw Antoni za wstawiennictwo.


Baba coś gdzieś odłożyła i zapomniała gdzie. Potem w końcu znalazła, choć nie spodziewała się że odłożyła to coś akurat w to miejsce. I to ma być cud????
    • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 19:56
      A co byś zrobił gdyby nagle stanął przed Tobą Jezus?
      • Gość: straybow Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 19:58
        a Kasia to chyba następny taki przypadek.
        • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:01
          No dobra, ale może odpowiedz na to pytanie.
          • straybow Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:08
            wiesz, nie każdy sądzi, że Jezus Chrystus był kimś poza lokalnym przywódcą
            żydowskiej sekty religijnej, jakich wiele było w tamtych czasach - i tylko
            przypadek sprawił że nie wyznajesz w tej chwili Mahometa.
            • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:12
              Ale ja nie pytam o Twoją wiarę lub jej brak, ale o kokretną hipotetyczną
              sytuację, co byś zrobił gdyby nagle stanął przed Tobą Jezus, ten, którego twarz
              zapewne jest Ci znana, więc pewnie byś Go rozpoznał.
              • straybow Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:16
                tyle że ta hipotetyczna sytuacja nie ma racji bytu. Jezus Chrystus umarł dawno
                temu. gdyby ktoś kto się za niego podaje stanął przede mną, nie uwierzyłbym, ale
                chętnie bym z nim pogadał i usłyszał, co facet ma do powiedzenia.
                • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:26
                  Piszesz, że byś mu nie uwierzył, więc po co wypowiadasz się w kwestii, która
                  dotyczy właśnie wiary. Tej wiary, której Ty nie masz. Pocieszające bardzo jest
                  jednak to, że nie wywaliłbyś faceta na zbity pysk, ale chciał pogadać. A swoją
                  drogą bardzo chciałabym widzieć wynik tej rozmowy :)
                  • straybow Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:40
                    Przed chwilą napisałaś że nie pytasz o moją wiarę czy jej brak, a teraz jednak
                    mi jej brak zarzucasz. Poza tym - ja wierzę, ale w rozum. Nie uważasz, że słowo
                    "wiara" za bardzo zostało znaczeniowo przejęte przez wszelkie religie?
                    A Jezus po tysiącach lat w Raju byłby już na pewno niesamowicie dojrzałym
                    myślicielem, rozmowa z nim byłaby więc pewnie bardzo rozwijająca. I głównie z
                    tego względu. Pozdrawiam.
                    • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 13:00
                      Wiara w rozum to wiedza i zasadniczo różni się od wiary.
                      Nie zarzucam Ci braku wiary tylko zarzucam, że wypowiadasz się w kwestii kótra
                      Ci jest zupełnie obca. To jest drobna różnica.
                      • Gość: Straybow Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 15:37
                        domyślam się, że wiem o chrześcijaństwie znacznie więcej od Ciebie.
                        • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 09:39
                          Wiesz o tym co w książkach i możemy się spierać dowolnie długo na temat faktów
                          historycznych. Ja jednak mówię o wierze, oczymś nieuchwytnym - tego nie masz,
                          masz wiedzę historyczno - prawno - geograficzną.
              • jowita771 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 16.06.07, 10:01
                Gość portalu: Kasia napisał(a):

                > co byś zrobił gdyby nagle stanął przed Tobą Jezus, ten, którego twarz
                >
                > zapewne jest Ci znana, więc pewnie byś Go rozpoznał.

                Kasiu, pozwplisz, że zapytam, skąd ta twarz jest Ci tak dobrze znana? z
                obrazka? mnie jest zupełnie nieznana twarz Jezusa. Wiem, jak często
                przedstawiją go na obrazach - długowłosy ciemny blondyn z niewielką brodą.
                Jezus prawdopodobnie wyglądał zupełnie inaczej. Myślę, że jakby przed Tobą
                stanął, to byś nie uwierzyła, że to On.
                • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 13:01
                  Ja pytałam o tego z obrazka, ponieważ jest to wizerunek doskonale wszystkim
                  znany. Oczywiście, że prawdopodobnie wyglądał zupełnie inaczej.
                  • xtrin Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 17.06.07, 14:24
                    Gość portalu: Kasia napisał(a):
                    > Ja pytałam o tego z obrazka

                    Z którego obrazka, Kasiu?
                    Z tego:
                    members.aol.com/abareck/images/god%20jesus%20christ.jpg
                    a może z tego:
                    www.evilscale.com/evilscale/images/jesus.jpg
                    albo z tego:
                    www.lightplanet.com/mormons/images/savior/jesus_brown2.jpg
                    To za każdym razem inna twarz. I widziałam już w życiu wielu mężczyzn, którzy
                    byli bardzo do któregoś z tych wizerunków podobni. Miałam paść na kolana? :)
                    • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 08:56
                      Miałam paść na kolana? :)

                      To ja pytałam o Twoją reakcję. Nie mówiłam co powinnaś zrobić.
                      • xtrin Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 10:47
                        Gość portalu: Kasia napisał(a):
                        > To ja pytałam o Twoją reakcję. Nie mówiłam co powinnaś zrobić.

                        No to masz odpowiedź: w życiu przeszłam obojętnie koło kilku mężczyzn łudząco
                        podobnych do Jezusa z obrazka. Za kilkoma obejrzałam się, bo byli przystojni.
      • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 19:58
        Najpierw niech stanie przed swymi zastępcami :)
        • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:01
          Ale ja o Ciebie pytałam, a nie o Jego zastępców.
          • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:04
            Jeżeli chodzi o mnie, to pogonił bym go właśnie do jego zastępców. W końcu to
            jego i ich robota, by wiedzieli, "co czynią" :)
            • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:05
              Czyli uwierzyłbyś Mu, że to właśnie On?
              • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:10
                Już Ci napisałem, że posłał bym go tam, gdzie jest jego miejsce humanitarnie i
                po ludzku.
                • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:14
                  A gdyby On chciał z Tobą pogadać? Zgodziłbyś się na tę rozmowę?
                  • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:53
                    Zależy od czasu, jakim bym dysponował. Jehowym też swego czasu poświęciłem chyba
                    ok. roku na uczciwych dysputach. Sami zrezygnowali z dalszego nawracania mnie na
                    drogę szczęśliwości z braku logicznych argumentów.
              • nessie-jp Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:25
                Kasiu, pozwól, że ja ci odpowiem. Gdyby stanął przede mną Jezus, to byłby to cud
                na poziomie raczej nieporównywalnym do znalezienia zguby, prawda? I zakładając,
                że byłby to rzeczywiście Syn Boży, to z całą pewnością byłby w stanie się
                uwierzytelnić i przekonać każdego niedowiarka, dla Niego bowiem nie ma rzeczy
                niemożliwych. Prawda?

                A teraz, co bym zrobiła, gdyby stanął przede mną Jezus, ten prawdziwy, Bóg
                odziany w ciało? Otóż poprosiłabym go o udanie się wprost do Watykanu i solidne
                skopanie tyłka faryzeuszom, którzy w Jego imieniu krzywdzą tylu ludzi na całym
                świecie. Dokładnie tak, jak kiedyś pogonił kupców spod świątyni.

                Rozumiesz zatem chyba, że byłaby to sytuacja zupełnie inna, niż cuda czynione
                przez Całodobowe Biuro Rzeczy Znalezionych Sw. Antoniego sp. z bardzo .o.o.
                • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:32
                  A myślisz, że on nie wie co dzieje się w Watykanie, w diecezjach, parafiach?
                  Jemu najbardziej zależy na każdym z nas, na każdej osobie oddzielnie, na jej
                  sposobie bycia, na jej dobroci dla drugiego człowieka.
                  Co zaś dotyczy Św Antoniego. Wiara tej kobiety, która to pisała była taka, że
                  to właśnie On pomógł jej znaleźć tę rzecz, której szukała i nikt absolutnie nie
                  powinien tego wyśmiewać, tak jak nikt nie próbuje wyśmiewać faktu, że wierzysz,
                  że takie ukazanie się Boga Tobie byłoby ogromnym cudem.
                  • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:55
                    Jak wie, co się dzieje w Watykanie i nie reaguje, to kim on jest?
                  • nessie-jp Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:58
                    Ja nie wyśmiewam wiary tamtej kobiety, Kasiu. Dla mnie śmieszne było TWOJE
                    porównanie Drugiego Przyjścia Jezusa do faktu znalezienia zguby. To zupełnie
                    inna kategoria rzeczy.

                    A co do wiary w świętych i ich interwencje - tak wierzyła moja Babcia, którą
                    ogromnie kochałam. Swięty od znajdowania, święty od choroby, święty od podróży -
                    rozmawiała z nimi, rozmawiała na cmentarzu ze zmarłymi, czuła ich bliskość.

                    Tylko że w świetle doktryny chrześcijańskiej moja Babcia była... poganką. :(

                    Dlatego właśnie - a nie dlatego, że śmieję się z cudzej wiary - nie identyfikuję
                    się z żadnym kościołem, z żadną denominacją. Bo każdy wierzy inaczej, po swojemu
                    - i nic innym do tego, jaka jest jego wiara. A już przede wszystkim nic do tego
                    kapłanom, którzy nie mają żadnych praw do narzucania innym swojej wizji "jedynie
                    słusznej" wiary.
                    • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 13:05
                      > Ja nie wyśmiewam wiary tamtej kobiety, Kasiu. Dla mnie śmieszne było TWOJE
                      > porównanie Drugiego Przyjścia Jezusa do faktu znalezienia zguby. To zupełnie
                      > inna kategoria rzeczy.

                      To wbrew pozorom jest podobne, bo dotyczy czegoś, co jest bardzo nieuchwytne.
                      Wiara Twoja, moja, Twojej babci, czy tej kobiety jest różna, tak jak różny jest
                      każdy człowiek i tak jak ktoś może wierzyć, że Św Antoni pomógł mu znaleźć
                      zgubę tak ktoś może wierzyć, że ten, którego widzi to żywy Jezus.
                      • nessie-jp Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 17.06.07, 14:38
                        W takim razie, Kasiu, odpowiedz mi:

                        Wierząc w interwencje świętych w życiu codziennym, musisz zadać sobie takie
                        pytanie: Dlaczego święci nie zapobiegli temu wypadkowi?

                        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4230603.html
                        Dlaczego pozwolili, żeby zginęła kobieta? A może to "kara boska"? :(

                        Taka wiara w codzienny interwencjonizm świętych bardzo szybko prowadzi do
                        paradoksów, bo prędzej czy później wydarzy się coś tragicznego, albo po prostu
                        przykrego. I co wtedy? Co to za święci, którzy znajdą zgubioną skarpetkę, ale
                        pozwalają umrzeć matce z dzieckiem, przejechanej na pasach przez pijaka w
                        samochodzie?
                        • mala.mi74 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 09:09
                          Nessie, świeci wierzą w zycie wieczne w odroznieniu od Ciebie. I wiedzą(nie
                          tylko wierzą),ze zycie w niebie jest nieporownywalnie lepsze niz nasza
                          poilegrzymnka na ziemi. naprawde uwazasz,ze szczytem szczęscia dla swietych
                          jest to abysmy jak najdłuzej zyli na ziemi? To co to za 'swieci"?
                          • Gość: kix Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 10:38
                            A najsmutniejsze jest to, że nawet nie będziesz mogła przekonać się, że to w co wierzyłaś to bzdury. Ot po prostu zgaśnie lampka i będzie koniec. I takie będziesz miała życie wieczne ))))
                            • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 10:41
                              Ważne jest jak żyjesz.
                              Gorzej, jeśli żyjesz soobie radośnie nie wierząc w Boga, a tu nagle bęc,
                              zamykasz oczy i myślisz, że masz z głowy i co? Stajesz przed Bogiem. To druga
                              wersja tej samej historyjki.
                              • Gość: kix Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 14:51
                                Ale dlaczego większość wierzących ludzi uważa, że życie bez Boga nie może być właściwe i godne? Ja nie muszę stawać przed żadnymi bogami, ani słońca, ani morza ani w trójcy jedynymi. Do porządnego zachowania wystarcza mi własne super ego i system prawny. A zamiast 10 przykazań mam jedno: żyj tak, by nikt przez ciebie nie płakał. Wystarczy? I nie potrzeba do tego wydumanych bóstw. Ot trochę empatii i zrozumienia dla innych ludzi wystarczy.
                                • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 14:55
                                  I skromny przy tym jesteś...;)))
                                  • Gość: kix Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 15:30
                                    A jestem nieskromny? Pytam serio. Ciekawi mnie w czym może przejawiać się moje bałwochwalstwo.
                                    • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 15:40
                                      Tak ogólnie to nie wiem, albowiem Cię nie znam. Ale to: "wystarcza mi własne
                                      super ego" fajnie brzmi:) I nie świadczy o bałwochwalstwie własnym. Już raczej
                                      o braku kompleksów. Oczywiście odpowiednio przetłumaczone.
                                      • Gość: Crom Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: 82.177.11.* 19.06.07, 11:20
                                        Mówiąc super ego nie miał na myśli swojego ego, które jest super, tylko
                                        "superego". Polecam się dokształcić:
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Superego
                                        "Superego jest jedną ze struktur osobowości w modelu psychoanalitycznym, obok
                                        ego oraz id."
                                        • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 14:23
                                          Cytuję siebie: "Oczywiście odpowiednio przetłumaczone."
                                          Wiem, co miał na myśli. Polecam popracować nad poczuciem humoru.
                                • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 09:41
                                  I bardzo dobrze! Zupełnie wystarczy być po prostu dobrym dla innych. Jestem
                                  wierząca i nie zmuszam Cię do tego żebyś Ty także uwierzył, bo to wcale nie
                                  jest takie proste :)
                          • nessie-jp Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 15:13
                            mala.mi74 napisała:

                            > Nessie, świeci wierzą w zycie wieczne w odroznieniu od Ciebie.

                            A skąd ten wniosek? Ja wierzę w życie wieczne.

                            > naprawde uwazasz,ze szczytem szczęscia dla swietych
                            > jest to abysmy jak najdłuzej zyli na ziemi? To co to za 'swieci"?

                            NIE. Naprawdę uważam, że szczytem szczęścia dla świętych NIE JEST szukanie
                            zagubionych skarpetek i przyjmowanie modlitw w tej sprawie. To czyste pogaństwo,
                            modły do bóstw domowych, Lelum i Polelum ubrane w ornacik i aureolkę.

                            Czy teraz moja postawa jest dla ciebie jasna? Nie wierzę w interwencjonizm świętych.
                        • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 09:13
                          Bóg, święci, błogosławieni to nie jest koncetr życzeń, nie zawsze to co dla nas
                          w tej chwili wydaje się być jedynie słuszne, takie jest w rzeczywistości. To
                          nie jest tak, że my wiemy wszystko, wiemy bardzo niewiele, Bóg i święci wiedzą
                          znacznie więcej i wszystko cokolwiek robią kiedyś obraca się w dobro dla nas.
                          Przecież tak naprawdę to my nie wiemy co się z nami stanie za 10 - 15 lat, kim
                          będziemy, co będziemy robili. Problem tylko w tym, żeby przyjąć to co jest i
                          starać się znieść to z pokorą (co rzecz jasna wcale łatwe nie jest, a wręcz
                          czasem graniczy z niemożliwym w ocenie ludzkiej). Sama z własnego życia
                          niejednokrotnie przekonałam się, że tak jest, tyle, że przekonałam się także
                          jak bardzo ciężko czasem jest powiedzieć "bądź wola Twoja"
                          Co zaś się tyczy "kary boskiej" - jest to piramidalna głupota pokutująca w
                          ludziach, a wbijana do głowy często także przez niedouczonych księży, bo tak im
                          łatwiej, bo tacy wtedy są ważni. Powtarzam jest to piramidalny idiotyzm. Bóg w
                          Starym Testamencie przekazał człowiekowi w jednym z 10 przykazań, że jest
                          sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze. Tyle, że
                          zapominamy, że w Nowym Testamencie Jezus przyniósł nowe przymierze, które
                          zawiera się w jednym słowie "miłość". Ogromna miłość Boga do ludzi, która nie
                          ulękła się okrutnej śmierci na krzyżu. Bardzo znamienne są słowa Jezusa o tym
                          co jest najważniejsze w życiu człowieka: kochaj Boga, ale także kochaj
                          bliźniego jak siebie. To bardzo ważne. Jezus kilkakrotnie o tym przypomina.
                          Także wtedy kiedy mówi o tym, że cokolwiek uczyniliśmy braciom Jego
                          najmniejszym, to tak jakbyśmy Jemu samemu uczynili. Bóg jest miłością, jest w
                          każdym z nas, więc dlatego właśnie tej miłości wymaga od nas. I nie jest to
                          tylko miłość do Niego, uwielbienie i padanie na kolana, to przede wszystkim
                          dostrzeganie Boga w człowieku chorym, nieszczęśliwym, często brudnym i
                          zaniedbanym. Jest to ogromny dar, ale bardzo trudny, co nie znaczy niemożliwy
                          do zrealizowania :)
      • wojtekqwerty już stanął 15.06.07, 20:18
        Jezusów jest pełno w krajach latynoskich. Pewnie którys kiedyś przede mną stanął
        ale się nie przedstawił, więc nic nie zrobiłem
        • Gość: Kasia Re: już stanął IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:27
          Ja mówię o tym, którego wizerunek na pewno jest Ci znany. Co byś zrobił gdzybyś
          Go zobaczył?
          • edico Re: już stanął 15.06.07, 20:56
            A skąd wiesz, że nie przedzieżgnął się w Portorykańczyka :)
          • wojtekqwerty Re: już stanął 15.06.07, 21:26
            Gdyby to był TEN to bym się zdziwił i poprosił o wyjaśnienia :
          • pocoo Re: już stanął 15.06.07, 21:36
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > Ja mówię o tym, którego wizerunek na pewno jest Ci znany. Co byś zrobił
            gdzybyś
            >
            > Go zobaczył?
            Moja droga.Pojęcia nie masz jak wyglądał Jezus,syn Boga.Wszelkie rzeżby i
            obrazy to fantazja autorów tych dzieł.Z tego co wiem,Jezus był Zydem i miał
            krótkie włosy ,tak jak wszyscy mężczyżni żyjący w jego czasach.Ap Paweł
            napisał ," że nie przystoi nosić mężczyżnie długie włosy", a pisał do swoich
            ziomków.To tylko jeden z przykładów.
            • Gość: Kasia Re: już stanął IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 13:06
              Apostoł Paweł? To miałaś na myśłi pisząc Ap?
      • xtrin Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 20:56
        Gość portalu: Kasia napisał(a):
        > A co byś zrobił gdyby nagle stanął przed Tobą Jezus?

        A co Ty byś zrobiła, jakby stanął przed Tobą krasnoludek?
      • scept89 Jezus jestem , do uslug 15.06.07, 21:19
        Gość portalu: Kasia napisał(a):
        > A co byś zrobił gdyby nagle stanął przed Tobą Jezus?

        1. po czym poznasz ze to Jezus? Chyba musialby nie stac a lewitowac. Nawet wtedy
        jednak jak Droga Kasiu poznasz ze to nie Aldebaranczyk w sandalach odrzutowych i
        peruce przeciwpromiennej? (Takie to Aldebaranczycy moga miec zwyczaje)

        2. w te pedy lecialbym na ostry dyzur psychiatryczny. Spotkalem takich co to
        kjuz z Jezusem rozmawiali i pewna pania, byla Jehowitke do ktorej przychodzil
        diabel aby pokopulowac sobie troche. Wszystko w szpitalu psychiatrycznym (bylem
        na praktykach). Niestety, czarciego pomiotu (koniecznie z zoltymi slepiami) z
        tego zwiazku nie udalo mi sie zobaczyc.

      • hypatia69 Re: Kasiu droga! 15.06.07, 21:20
        Ja mam takie pytanie co do tego: "co byś zrobił gdyby nagle stanął przed Tobą
        Jezus, ten, którego twarz zapewne jest Ci znana, więc pewnie byś Go rozpoznał."
        Skąd, do jasnej Anieki, ja mam wiedzieć, jak wyglądał Jezus? Są gdzieś
        portrety? Bo chyba nie mówisz o tych obrazkach, które mnisi rozdją dzieciom
        chodząc po kolędzie? Albo o wizerunku z całunu turyńskiego, którego
        autentyczność jest cokolwiek nieudowodniona i z którego w gruncie rzeczy nic
        nie wynika? A może z witraży świątynnych, na których jest Chrystus jak żywy w
        kolorach galaretki owocowej?
        O Chrystusie na pewno wiadomo, że był Żydem po trzydziestce. Zatem
        przypuszczalnie miał ciemne bądź rude włosy, być może kręcone, szare oczy i
        spory organ powonienia. Wiesz, ilu takich ludzi chodzi po ziemi?
        • xtrin Re: Kasiu droga! 15.06.07, 21:47
          Dodając do tego, że na każdym obrazku jest Jezus ma inne rysy, a jedynym
          elementem wspólnym są dłuższe włosy i bujny zarost to rozpoznanie takowego
          jedynie po twarzy graniczy z - nomen omen - cudem.
          • nessie-jp Re: Kasiu droga! 15.06.07, 21:51
            No, ale jakby stanął przed tobą facet w niebieskiej sukience i boso, któremu z
            serduszka promieniowałyby przez ową sukienkę dwa promyczki: czerwony i niebieski
            - to jednak można by to uznać za ważne cechy rozpoznawcze :) Zwłaszcza
            promyczki, bo jakoś mi się wydaje, że syn ubogiego cieśli nie biegał w wytwornie
            barwionych sukniach, lecz odziewał się skromnie.
            • hypatia69 Re: Kasiu droga! 15.06.07, 21:55
              Nawet dziurawe kończyny o niczym by nie świadczyły, bo stygmaty rzecz nabyta...
              Ale te promyczki... Może Ty masz rację. Ale nad tym serduszkiem byłaby korona,
              albo taki maluteńki krucyfiksik?
            • xtrin Re: Kasiu droga! 15.06.07, 22:14
              nessie-jp napisała:
              > No, ale jakby stanął przed tobą facet w niebieskiej sukience i boso,
              > któremu z serduszka promieniowałyby przez ową sukienkę dwa promyczki:
              > czerwony i niebiesk i - to jednak można by to uznać za ważne cechy
              > rozpoznawcze :)

              No promyczki niewątpliwie znak rozpoznawczy, ale przy dzisiejszym bogactwie
              gadżetów to nie jest taki wielki problem załatwić sobie takie. Ot, dwa miecze
              świetlne na klacie.
              Pozatem koleżanka pisała wyraźnie o twarzy, a promyczki wydobywające się z
              twarzy to nie jest już cecha rozpoznawcza.
        • Gość: Kasia Re: Kasiu droga! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 13:08
          Tyle, że jeśłi założymy, że Jezus jest Bogiem to może przybrać absolutnie każdą
          postać, także tę, w którą jest przyoblekany na obrazach.
      • Gość: olo Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 13:36
        >A co byś zrobił gdyby nagle stanął przed Tobą Jezus?

        A co byś zrobiła, gdybyś wydaliła z siebie różową kupę w niebieskie kółeczka?
        Prawdopodobieństwo jest podobne.
      • raveness1 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 17.06.07, 14:39
        Ja zapytal bym ciebie o porade. Musieliscie sie nieraz juz spotkac, bo mowisz o
        nim jak o starym znajomym.
        • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 09:15
          I jest to największy komplement jaki kiedykolwiek usłyszałam. Masz rację Jezus
          jest moim przyjacielem, kimś, na kim mogę polegać i Mu ufam. Jest kimś znacznie
          więcej niż znajomym i jest to dla mnie ogromna radość.
    • Gość: straybow Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 19:56
      ten tekst to albo prowokacja, albo pisała go jedna z tych niezrównoważonych
      kobiet z wypukłymi rozbieganymi oczami, które kończą w szpitalach psychiatrycznych.
      • wojtekqwerty To nie jest prowokacja! Podaję link do oryginału 15.06.07, 20:19
        Oto link do forum nawiedzonych kobiet: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=64256038
        • edico Re: To nie jest prowokacja! Podaję link do orygin 15.06.07, 21:02
          Forma podejścia do tematu sugerowała jakąś szukającą nurtujących ją odpowiedzi
          gimnazjalistkę. Jeżeli to rzeczywiście dorosła kobieta, to chyba w wielu
          kościelnych twierdzeniach o kobietach jest coś na rzeczy :)
    • xtrin Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 21:16
      Gdybym każde odnalezienie przeze mnie jakiegoś przedmiotu w miejscu najmniej
      spodziewanym (portfel w lodówce, klucze w łóżku, telefon w pralce) uznawała za
      cud, to musiałabym być nie tylko żarliwą wyznawczynią Jahwe z całym dworem, ale
      też całego panteonu greckiego, rzymskiego, azteckiego, egipskiego i kliku
      innych. Z Jego Makaronowatością Wielkim Latającym Potworem Spaghetti na czele.
      Bardziej jednak wierzę we własne bałaganiarstwo :).

      Jeżeli jednak ta pani chce wierzyć, że to Opatrzność Boska nad nią czuwa i że
      wstawiennictwo świętego jest w stanie jej pomóc w życiu to dobrze, że ma w życiu
      coś, co nadaje mu sens. W przypadkach takich jak powyższy, gdy mimo owej wiary
      staramy się i sami sobie pomóc nie ma nic złego. Gorzej, gdy wszystko zostawiamy
      "w rękach Pana", rezygnując z własnej aktywności na rzecz poprawienia sytuacji.
      Na szczęście jednak współcześni chrześcijanie rzadko przejawiają takowe skłonności.

      Z tymi zagubionymi przedmiotami to różnie jest. Znam np. taki przypadek -
      zagubiono cenną pamiątkę rodzinną. Osobie, która jako ostatnia miała ją w
      posiadaniu przyśniła się poprzednia, niedawno zmarła właścicielka przedmiotu,
      stojąc z nim w miejscu, w którym ta osoba tego dnia przebywała, choć nie
      przypominała sobie, aby w tym miejscu przedmiot miała. I rano tam właśnie go
      odnaleziono.
      Przez lata wspominano ten przypadek jako dowód na to, że zmarła prababcia czuwa
      nad swoimi potomkami. Jeżeli to ma pomóc w ukojeniu bólu po zmarłej osobie, to
      cóż w tym złego? Cóż z tego, że "cud" łatwiej wytłumaczyć podświadomością? To
      nie daje ukojenia.
      • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 21:21
        Świętych w tym kościele patronujących chyba każdej czynności i każdej profesji
        nie brakuje. Dla każdej sytuacji, z której można wycisnąć jakiś grosz
        ustanawiany był święty :))
      • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 21:23
        A w dodatku nie wiemy, czy Basia ileśtam [autorka postu] nie jest aby
        posiadaczką bardzo nieletniego potomka, co wyjaśniałoby wiele...
        • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 21:28
          Bez sugestii, choć takie wypadki, to też wola boża :)
          • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 21:30
            Że potomstwo jest efektem woli, to wiedzą wszyscy. Ale czy zaraz bożej?
            • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 21:38
              A skąd wzięło się to powiedzenie _ dziewcze połóż się do góry brzuchem, to Cię
              natknę świętym duchem? To kto w końcu tymi świętymi duchami rządzi? :)
              • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 21:44
                Libido, jak mniemam... Testosteron?
                • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 15.06.07, 21:47
                  Hmm... A tu mnie zaskoczyłeś!!!
                  Jakoś nigdy na myśl mi nie przyszło, że wola boża może być wspierana
                  farmakologicznie :(
                  Jakoś zawsze łączyłem to z niedomaganiami człowieka a nie Boga.
                  • hypatia69 Re: O Mojry!!! 15.06.07, 21:52
                    *ZaskoczyłEm* Cię?
                    ...Idę zrobić sobie krzywdę...
                    • edico Re: O Mojry!!! 16.06.07, 15:06
                      A Boże strzeż. Nie rób tego z powodu mojego błędu niedopatrzenia. Myślę, że już
                      słyszysz dudnienie, jak biję się w piersi :))
                      Faktycznie, powinno być *ZaskoczyłAś*.

                      Serdecznie przepraszam za to fo paux i obiecuję, że więcej to się nie powtórzy.
                      i Wierz mi, że nie miałem niczego złego na myśli :)

                      Pozdrawiam
                      • hypatia69 Re: O Mojry!!! 16.06.07, 15:07
                        Wybaczam. Z tą krzywdą przekomarzałam się tylko...
                        ;)))
    • mala.mi74 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 09:12
      Kasiu Twoja wiara w tutaj piszacych jest nieuzasadniona. "Choćby zmarli z
      grobów wyszli -nie uwierzą" -to o nich mówił Jezus. Pycha zaslepia,daj sobie
      spokój.
      • Gość: Kasia Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 09:18
        Mała Mi! Wiara jest czymś co potrafi góry przenosić, to myślisz, że z takim
        drobiazgiem jak niedowiarstwo sobie nie poradzi? :)))
        Moim mężem jest Tomasz, niedowiarek koszmarny, więc przez 11 lat nabrałam już
        wprawy :))
        • mala.mi74 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 09:21
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Mała Mi! Wiara jest czymś co potrafi góry przenosić, to myślisz, że z takim
          > drobiazgiem jak niedowiarstwo sobie nie poradzi? :)))
          > Moim mężem jest Tomasz, niedowiarek koszmarny, więc przez 11 lat nabrałam już
          > wprawy :))
          Jezusowi jednak nie udało się przekonac faryzeuszy ani swoich ziomali. Nie miał
          wiary czy doświdczenia?;)
          Trochę rozsadku Kasiu:)
          • chwila.pl Kasiu, pozostań sobą. 18.06.07, 09:52
            mala.mi74 napisała:

            > Trochę rozsadku Kasiu:)

            Kasia nikogo nie poucza, nikogo nie stara się przekonać na siłe do swoich
            poglądów. Prezentuje tu swoje przekonania, bezgraniczną, czystą wiarę. Jest
            szczera, autentyczna. I chociaż nie identyfikuję się bez reszty z jej
            wypowiedziami, to budzi we mnie szacunek i sympatię.
            Z jej wypowiedzi emanuje szczęście, które odnalazła. To piekne...:)
            • mala.mi74 Re: Kasiu, pozostań sobą:))))) 18.06.07, 10:01
              Bez przesady.Mnie tez podoba sie to co pisze Kasia i nie mam zamiaru jej do
              tego zniechecac.
              Co najwyzej powatpiewam co do skutecznego przemówienia do tego towarzystwa. To
              desperaci-ida po trupach, a szkoda by było dawac do deptania tego co piekne...
              • chwila.pl Re: Kasiu, pozostań sobą:))))) 18.06.07, 10:17
                mala.mi74 napisała:

                > Co najwyzej powatpiewam co do skutecznego przemówienia do tego towarzystwa. To
                > desperaci-ida po trupach, a szkoda by było dawac do deptania tego co piekne...

                I tu jest sedno sprawy. Moim zdaniem forum nie jest miejscem do nauczania, do
                przekonywania do swoich poglądów. Ma służyć wymianie myśli, rozmowie, dyskusji.
                Bardzo lubię czytac wypowiedzi osób niewierzących, poznawać ich punkt widzenia,
                ich przekonania. To często bardzo inteligentni, wykształceni ludzie, którzy
                wybrali inny model życia i potrafią to trafnie i logicznie argumentowac. Mają do
                tego takie same prawo, jak my, osoby wierzące, kultywujące tradycje katolickie,
                upatrujące w wierze jednego z sensów życia (jednego z wielu). Ścieranie sie
                różnorodnych poglądów, czy też światopoglądów, jak w tyglu, stanowi o
                atrakcyjności tego forum. Dlatego tu tak często zaglądam, czytam...:)
                • mala.mi74 Re: Kasiu, pozostań sobą:))))) 18.06.07, 10:51
                  chwila.pl napisała:

                  > mala.mi74 napisała:
                  >
                  > > Co najwyzej powatpiewam co do skutecznego przemówienia do tego towarzystw
                  > a. To
                  > > desperaci-ida po trupach, a szkoda by było dawac do deptania tego co piek
                  > ne...
                  >
                  > I tu jest sedno sprawy. Moim zdaniem forum nie jest miejscem do nauczania, do
                  > przekonywania do swoich poglądów. Ma służyć wymianie myśli, rozmowie,
                  dyskusji.
                  > Bardzo lubię czytac wypowiedzi osób niewierzących, poznawać ich punkt
                  widzenia,
                  > ich przekonania. To często bardzo inteligentni, wykształceni ludzie, którzy
                  > wybrali inny model życia i potrafią to trafnie i logicznie argumentowac.


                  !!! Chyba czytamy inne forum.

                  Mają d
                  > o
                  > tego takie same prawo, jak my, osoby wierzące, kultywujące tradycje
                  katolickie,
                  > upatrujące w wierze jednego z sensów życia (jednego z wielu). Ścieranie sie
                  > różnorodnych poglądów, czy też światopoglądów, jak w tyglu, stanowi o
                  > atrakcyjności tego forum. Dlatego tu tak często zaglądam, czytam...:)

                  Piekny wywód, tylko nie wiem czy do mnie? Nie odmawiam nikomu prawa głosu, jak
                  to w stosunku do Koscioła odmawiają tego prawa tutejsi "inteligentni"
                  niewierzacy.Zreszta oni nie sa niewierzacy bo logicznie piszacy (jak piszesz o
                  nich) niewierzacy kwestiami Boga i wiary nie zajmują się, a juz na pewno nie w
                  sposób autorytatywny.
          • Gość: Kasia Chwilo, Mała Mi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 10:50
            Dzięuję za miłe słowa i krytykę. Cóż mogę powiedzieć. Rozmowa o wierze, o Bogu
            jest tym, czego nam chrześcijanom czasami brakuje. A czasem, to moje zdanie,
            uważam, że warto zadać niewygodne pytanie, które zmusza do myślenia. Jeśłi
            choć jedna osoba pod wpływem takich pytań i dyskusji zastanowi się nad istotą
            wiary, to ja to uważam za sukces.
            • mala.mi74 Re: Chwilo, Mała Mi... 18.06.07, 10:54
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > Dzięuję za miłe słowa i krytykę. Cóż mogę powiedzieć. Rozmowa o wierze, o
              Bogu
              > jest tym, czego nam chrześcijanom czasami brakuje. A czasem, to moje zdanie,
              > uważam, że warto zadać niewygodne pytanie, które zmusza do myślenia. Jeśłi
              > choć jedna osoba pod wpływem takich pytań i dyskusji zastanowi się nad istotą
              > wiary, to ja to uważam za sukces.

              Masz rację- moze to forum czytają równize ludzie poszukujacy,ktorzy się nie
              ujawniaja i nie wypowiadają. Moje sugestie dotyczyły ludzi,ktorzy próbuja się
              wypowiadac w kwestiach ,o kórych nie maja bladego pojecia. I to nawet nie ich
              wypowiedzi bo niech sobie ulżą i pofrrstruja wzajemnie,ale raczej Twoich
              nadziei co do nich.
              Mam nadzieję,ze moge miec na ten temat swoje zdanie i je wypowiadac chwilo??;)
              • chwila.pl Re: Chwilo, Mała Mi... 18.06.07, 12:31
                mala.mi74 napisała:

                > Mam nadzieję,ze moge miec na ten temat swoje zdanie i je wypowiadac chwilo??;)

                Tylko wtedy ma to sens i wartość...
                Pozdrawiam
          • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 13:42
            Droga Mi, pozwolę sobie zauważyć, że zmarli wstający z grobów są dość
            powszechnie znani w kulcie voo-doo. Faryzeusze powiedzieli, że "wszyscy
            jesteśmy am-haaree, ludem ziemi". Gdzie tu błąd? A Jezus nikogo nie
            przekonywał. Nauczał, ale jeśli ktoś nie chciał go słuchać, to nie nazywał go
            cholernym ateistycznym durniem. Zostawiał wybór. No i Jezus nie pisze na forum.
            A do wiary nie da się nikogo przymusić.
            • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 13:52
              Nie tak zaraz droga hypatia69.

              Dualizm moralny daje się tu wyłapywać prawie na każdym kroku. W kwestii form
              tego nauczania znajdujemy bardzo jednoznaczne stanowisko:
              "Nieprzyjaciół zaś moich, tych, którzy nie chcieli, żebym nimi rządził,
              przyprowadźcie tu i zabijcie na moich oczach."
              (Łukasz 19:27)
              • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 14:28
                Pozostaje pytanie, jak to się ma do miłosierdzia i sprawiedliwości, szczególnie
                w połączeniu z późniejszą kradzieżą osiołka [Łukasz 19;30-35]. Hihihi.
                • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 18:56
                  Tradycyjnie dualistycznie stosownie do trendów występujących w tych
                  "wartościach" od samego zarania :o))
                  • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 21:24
                    Ale z drugiej strony patrząc na przypowieść jako na zapowiedź Sądu Ostatecznego
                    można te słowa potraktować jako całkowite unicestwienie niewiernych i nie
                    chcących przyjąć chwały Pana nawet na wzmiankowanym Sądzie. Bo po co mają
                    pozostawać przy życiu wiecznym oponenci, ha?
                    • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 21:47
                      Papież papieża Urbana II wpadł na podobny pomysł wyręczenia Boga w tym
                      bogobojnym zadaniu już 1000 lat temu :(
                      Trudno mu odmówić bystrości umysłu w interpretowaniu woli bożej :))
                      • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 21:59
                        Około 1700 lat temu wpadli na to również Teofil i Cyryl, potocznie
                        zwani "Zbrodnią i Występkiem". A około 500 ponowił proceder Torquemada. Zresztą
                        w ogóle wielu było takich mędrców miłosiernych, co to Żołnierzami Pana się
                        mienili w myśl zasady "Nie przyjdę puszczać pokoju, ale miecz". Kwestia
                        interpretacji.
                        • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 00:05
                          Sama prawda, choć bardzo chętnie zamiatana pod dywan w chęci uszczęśliwiania
                          świata zupełnie inną wizją :(
                          • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 00:48
                            A tak. Łatwo jest mówić "Bóg jest miłością", a jednocześnie w Jego imię
                            organizować krucjaty, podpalać stosy i robić inne sztuczki... z pieśnią na
                            ustach.
                            • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 01:15
                              Bez sięgania w odległe czasy, dzisiejsze takie "ałtorytety", jak Michalik, Zimoń
                              czy Paetz (by nie wspominać o innych działających w tym samym duchu i strawie)
                              wyczerpują znamiona tych "wartości" w sposób wyczerpujący.
                              Rozumiem, że nie każdy może mieć zdolności kulinarne, ale byle jakiej warzenie
                              wody z dawką soli wystarczającej na beczkę śledzi nigdy nie będzie nawet
                              podrzędną strawą godną miana zupy.

                              Apropo potraw, nasze tradycyjne solone śledzie są przyczyną kpin Chińczyków,
                              którzy określają to jest barbarzyństwo kulinarnym?
                              • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 01:42
                                Tu zaraz wrzask dziki powstanie, ze trzech zwyrodniałych klechów to jeszcze nie
                                całe duszpasterstwo, blebleble... A to wszystko wina homoseksualistów,
                                komunistów i ateistów, którzy specjalnie wydłubują z szacownego grona
                                zwyrodnialców, żeby cały kościół w oczach ludzkości zdyskredytować etc, etc. A
                                Hitler był poganinem.

                                Co zaś do Chińczyków i potraw - polecam golonkę po chińsku. Znalazłam na jakimś
                                forum przepis, wypróbowałam i okazała się świetna. Barbarzyństwem mi się wydaje
                                spożywanie psa z ryżem. Do ryżu pasuje wyłącznie kurczak.
                                • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 01:47
                                  Pięćdziesięciu księży katolickich ściganych za zbrodnie ludobójstwa w Ruandzie i
                                  poukrywanych w katolickich klasztorach na terenie Europy, to przecież też nie
                                  cały Kościół. Skąd ja to znam?
                                  • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 01:55
                                    I tak możemy sobie wymieniać się "niecałym kościołem" do białego ranka... A
                                    obrońcy kościoła powszechnego-matki naszej śpią snem sprawiedliwego i jutro
                                    dopiero jadem parskać bedą...
                                    • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 02:11
                                      Też tak myślę :)
                                      Chociaż zrobiłem sobie wolne, ze zdziwieniem zauważam, że czas płynie o wiele
                                      szybciej, niż sobie z tego zdawałem sprawę.

                                      Życzę dobrej nocy.
                                      • hypatia69 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 02:11
                                        Nawzajem:)
                                    • Gość: access Kundle szczekają, karawana idzie dalej IP: *.chello.pl 19.06.07, 09:39
                                      hypatia69 napisała:

                                      > I tak możemy sobie wymieniać się "niecałym kościołem" do białego ranka... A
                                      > obrońcy kościoła powszechnego-matki naszej śpią snem sprawiedliwego

                                      A szczekajcie sobie kundle ile wlezie, popisujcie się, może w ten sposób się
                                      dowartosciujcie. My sobie w tym czasie smacznie śpimy, bo:
                                      - mamy z kim,
                                      - nie mamy powodów do bezsenności,
                                      - psy rasowe nie zwracaja uwagi na kundle. Co najwyżej popatrza na nie z litością.
                                      No to teraz się zacznie ujadanie, aż się zakurzy. hihihi hahaha
                                      • hypatia69 Re: No właśnie! 19.06.07, 14:24
                                        I o tym pisałam:)))
      • xtrin Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 20:16
        mala.mi74 napisała:
        > "Choćby zmarli z grobów wyszli -nie uwierzą" -to o nich mówił Jezus.

        Jakby zmarli wyszli z grobów to w pierwszej kolejności wypatrywałabym ekipy
        filmowej kręcącej w okolicy horror.

        > Pycha zaslepia, daj sobie spokój.

        Pychę to Ty właśnie pokazujesz.
        Jedni wierzą, inni nie wierzą. Tak to już na tym świecie jest. Ani jedni ani
        drudzy nie są lepsi bądź gorsi z tego powodu, choć poszczególnym jednostkom
        bardziej pasuje to czy tamto (a przynajmniej tak im się wydaje).
        Podstawowe pytanie, jakie należy sobie zadać przed takimi rozważaniami, a które
        zdaje się umknęło tutaj to czy wiara jest wyborem. Moim zdaniem nie.
        Niewątpliwie jeżeli już się ją posiada, to należy o nią dbać. Ale zmusić do
        wiary się nie da. Ciężko też ją siłą woli utracić. Bez sensu więc jest
        oskarżanie kogoś o to, że jej nie ma bądź ma. To jak oceniać kogoś po kolorze oczu.
        • edico Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 18.06.07, 21:12
          xtrin napisała:

          > mala.mi74 napisała:
          > > "Choćby zmarli z grobów wyszli -nie uwierzą" -to o nich mówił Jezus.
          >
          > Jakby zmarli wyszli z grobów to w pierwszej kolejności wypatrywałabym ekipy
          > filmowej kręcącej w okolicy horror.
          Podejmuję się rozprowadzać ten horror po kościołach i zbierać na tacę :)
          >
          > > Pycha zaslepia, daj sobie spokój.
          >
          > Pychę to Ty właśnie pokazujesz.
          Raczej bezmyślną głupotę, której ta pycha jest objawem stopnia indoktrynacji
          religijnej. Ale w końcu przecież o to chodzi :).

          > Jedni wierzą, inni nie wierzą.
          Ci inni z samego założenia błądzą patrząc z dystansu na ekwilibrystykę następców
          spuścizny po papieżu Aleksandrze VI.

          > Tak to już na tym świecie jest. Ani jedni ani
          > drudzy nie są lepsi bądź gorsi z tego powodu, choć poszczególnym jednostkom
          > bardziej pasuje to czy tamto (a przynajmniej tak im się wydaje).
          Porównujesz katolików np. z Katarami czy ofiarami katolickich Ustaszów Ante
          Paveliča?

          > Podstawowe pytanie, jakie należy sobie zadać przed takimi rozważaniami, a
          > które zdaje się umknęło tutaj to czy wiara jest wyborem. Moim zdaniem nie.
          Czy tak, czy nie, należy ponosić tego konsekwencje nie tylko moralne.

          > Niewątpliwie jeżeli już się ją posiada, to należy o nią dbać.
          Do tego trzeba czegoś więcej, niż wiary. W końcu każdy mógłby domagać się
          finansowania własnej idea fix przez całe społeczeństwo.

          > Ale zmusić do wiary się nie da.
          Jest granica wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Taki drobny przykład z serii
          jedynie słusznej racji:
          "Nieprzyjaciół zaś moich, tych, którzy nie chcieli, żebym nimi rządził,
          przyprowadźcie tu i zabijcie na moich oczach."
          (Łukasz 19:27)
        • mala.mi74 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 09:07
          xtrin napisała:

          > mala.mi74 napisała:
          > > "Choćby zmarli z grobów wyszli -nie uwierzą" -to o nich mówił Jezus.
          >
          > Jakby zmarli wyszli z grobów to w pierwszej kolejności wypatrywałabym ekipy
          > filmowej kręcącej w okolicy horror.
          >
          > > Pycha zaslepia, daj sobie spokój.
          >
          > Pychę to Ty właśnie pokazujesz.
          > Jedni wierzą, inni nie wierzą. Tak to już na tym świecie jest. Ani jedni ani
          > drudzy nie są lepsi bądź gorsi z tego powodu, choć poszczególnym jednostkom
          > bardziej pasuje to czy tamto (a przynajmniej tak im się wydaje).
          > Podstawowe pytanie, jakie należy sobie zadać przed takimi rozważaniami, a
          które
          > zdaje się umknęło tutaj to czy wiara jest wyborem. Moim zdaniem nie.
          > Niewątpliwie jeżeli już się ją posiada, to należy o nią dbać. Ale zmusić do
          > wiary się nie da. Ciężko też ją siłą woli utracić. Bez sensu więc jest
          > oskarżanie kogoś o to, że jej nie ma bądź ma. To jak oceniać kogoś po kolorze
          o
          > czu.

          Moja droga.Nikogo nie chce osadzac za brak wiary.Sama kiedys byłam niewierzaca-
          wiem jak jest.
          Pychą nazywam brak szacunku i pomiatanie innymi tylko dlatego ,ze sa wierzacy.
          Ocenianie czyjejs wiary ,osmieszainie i bluźnierstwa przeciwko Bogu.Jakie masz
          prawo wysmiewac wiare i bluźnic przeciwko Bogu tylko dlatego,ze Ty tej wiary
          nie masz i nie rozumiesz? I to jest własnie biblijne pojecie pychy, o ktora
          Jezus oskarzal faryzeuszy. I to im zarzucał,ze nawet jak zmarli wyjada z grobów
          nadal beda bluźnic Jezusowi i Go odrzucac.
          Cokolwiek mi odpowiesz-pomysl czasem o tym:czy warto...
          • xtrin Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 12:18
            mala.mi74 napisała:
            > Moja droga.Nikogo nie chce osadzac za brak wiary.

            To po co był ten tekst o pysze?

            > Sama kiedys byłam niewierzaca- wiem jak jest.

            A ja kiedyś wierzyłam. Ale nigdy nie byłam w tej wierze tak zadufana jak
            niektórzy tutaj się produkujący.

            > Pychą nazywam brak szacunku i pomiatanie innymi tylko dlatego,
            > ze sa wierzacy. Ocenianie czyjejs wiary ,osmieszainie i bluźnierstwa
            > przeciwko Bogu. Jakie masz prawo wysmiewac wiare i bluźnic przeciwko
            > Bogu tylko dlatego,ze Ty tej wiary nie masz i nie rozumiesz?

            A gdzież to niby wyśmiewam wiarę?
            Po prostu prezentuję mój punkt widzenia - spotkawszy osobę podobną do świętego
            obrazka czy widząc trupy wychodzące z grobów w pierwszej kolejności będę szukać
            wyjaśnień racjonalnych - to chyba naturalne, przynajmniej dla osoby
            niewierzącej, prawda?

            > Cokolwiek mi odpowiesz-pomysl czasem o tym:czy warto...

            Ano... zaczynam mieć wątpliwości :).
    • facet123 Re: Wiara czy naiwność? A może naiwna wiara? 19.06.07, 14:17
      Powiem tak - to był cud jak każdy inny.
Pełna wersja