niedo-wiarek
18.06.07, 17:41
Przyznam, że mnie od pewnego czasu wkurzają. Wśród swoich znajomych mam dwa
szczególnie jaskrawe przykłady:
1. Pewien krakowianin, który zdania poprawnie nie potrafi sklecić po polsku,
skończył studia humanistyczne dzięki bezustannej protekcji rodziny, głupi jak
but, nieudacznik na wszystkich polach - ciągle opowiada, że Kraków jest
stolicą Polski i że warszawiak nigdy nie zrozumie, co to jest prawdziwa
kultura. Warszawa to oczywiście chamstwstwo i wszystko, co najgorsze.
2. Żoliborzanin bez matury, który uważa się za inteligenta z racji miejsca
urodzenia. Ciągle opowiada o starym Żoliborzu i chamstwie, które po wojnie
sprowadziło się do Warszawy. Na placu Wilsona czuje się jak Radziwiłł na
włościach.
Dawniej mnie to bawiło, teraz jakoś nie mogę już słuchać tego typu bredni.
Znacie podobne przypadki?