pamdirac
20.06.07, 11:40
Kilka dni temu poszukiwałem dość trudno dostępnej, specjalistycznej książki:
N.W. Ashcroft, N.D. Mermin "Fizyka Ciała Stałego"
Początkowo chciałem ją kupić w jakimś antykwariacie (w księgarniach nie ma
jej od dawna), ale okazało się to niewykonalne.
Zobaczyłem w katalogu komputerowym, że w bibliotece Politechniki Warszawskiej
leży na półce 12 egzemplarzy (wszystkie, które są w katalogu) pracę kończę o
17, więc siedzieć w czytelni nie mam możliwości, postanowiłem ją wypożyczyć.
Niestety pani z wyjątkowo krzywą gębą oznajmiła mi, że jedynie studenci i
pracownicy politechniki mają prawo wypożyczać tam książki.
Przyznam szczerze, że jest to dla mnie totalnie niezrozumiałe. Przecież
księgozbiór tej biblioteki został zakupiony min. z moich podatków. Rozumiem,
że mogę nie mieć takich praw jak studenci (już widzę argumenty w stylu:
trzeba było się dostać) jako że skończyłem juz studia. Byłbym gotów nawet dać
kaucję za wypożyczoną książkę lub wręcz za jej wypożyczenie zapłacić (tu już
widzę argumenty, że chciałbym pilnych studentów za friko pozbawić wiedzy),
ale całkowite blokowanie dostępu do bądź co bądź państwowego księgozbioru
uważam za bezprawne.
Co Wy na to?