cytadela.panx.ok
23.06.07, 01:47
Od jakiegoś ćwierćwiecza nie jem mięsa,mój organizm go nie trawi.Skórzane
buty, pasek, a nawet portfel nie postrzegam w kategorii cierpienia zwierząt.
Jadam też dużo batonów, wiem, że w latach 80 producent słodyczy MARS
przeprowadzał badania nad próchnicą na małpach i wiem, że ich słodycze mogę
jeść bez obaw. Są też polskie wafelki zrobione z masy jakiejś, cukru, jajek i
bóg wie czego jeszcze,które po regularnym tygodniowym jedzeniu powodują
przymusową wizytę u dentysty co może skończyć się potrzebą użycia maści
stomatologicznej z wyciągu z krwi młodych cieląt.
Co lepsze jeść batony testowane na małpach czy jeść słodycze z polskich
cukierni czekając na próchnice i stosować maści dentystyczne z krwi młodych
cielaczków?
W pierwszym przypadku jest cierpienie zwierząt zamkniętych w klatkach a w
drugim krew cieląt na zębach.
A może już powinienem zacząć jeść mięso zamiast udawać wegetarianina nosząć
skórzane paski,rękawiczki,portfel ze świńskiej skóry i nie widząc nic złego w
tej krwi z młodych cielaczków w lekarstwach które nie koniecznie ratują życie.