jacek1982 23.06.07, 20:08 no właśnie z kim zawsze mnie to zastanawiało, jakie typki nie maja szans na akceptacje ze strony przyszłych teściów ?? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
hypatia69 Re: Z prostytutka męską 23.06.07, 20:36 Cześć, Brrrrruuuummmm! Tęskniłam za Tobą:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: brum Re: Z prostytutka męską IP: *.chello.pl 23.06.07, 21:08 Skarbie mój, wzruszasz mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
l.george.l Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 20:19 Z członkiem podwórkowych kółek różańcowych i tym podobnych pralni mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibi Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej IP: *.centertel.pl 23.06.07, 20:33 Moja prababcia dawno temu mowila mi:wnuczko kochana:wszyscy oprocz niemca i murzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
fanfaroni Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 27.06.07, 20:31 a moja babcia zawsze powtarzała - unikaj rodzin milicyjnych i wojskowych (no ale to było za poprzedniego systemu) Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 20:37 Chyba tego nie przemyślałeś. Jak córka będzie dorosła, to będę jej mogła zabraniać... Czym jej zagrożę? Wydziedziczeniem? Z czego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: echtom Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej IP: *.chello.pl 23.06.07, 20:41 No właśnie - z akceptacją czy nie, i tak zrobi swoje jak jej mama:) Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 20:42 Dokładnie. A coś konkretnego masz na myśli? Bo chyba nie przeoczyłam żadnego zdarzenia w moim życiu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: echtom Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej IP: *.chello.pl 23.06.07, 20:48 A nie, ja pisałam o sobie:) Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 21:19 Aha. Uroki precyzji. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 20:40 Pozwalać albo nie pozwalać na ślub to akurat nie mogę. Nie te czasy :) Ale na pewno nie spotkałby się z moją aprobatą jakiś lalusiowaty krawaciarz biurowy ani metroseksualny lamusek w obcisłych dżinsach, piłowanych paznokietkach i z kosmyczkiem opadającym na oko. No i facet musi mieć jaja i charakter a nie być taką bezjajeczną maneją. No i chyba tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 21:13 Z fanatykiem religijnym (dowolnej maści, od katolika przez muzułmanina po fengszujistę). Z prawnikiem. Z dużo starszym rozwiedzionym (albo i nie) facetem. Ale jak wiadomo, córki od wielu wieków specjalizują się w olewaniu oczekiwań rodziców :) Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 21:22 A z ciekawości... "dużo starszy" to ile? Bo znajoma wydała się kiedyś za 20 lat starszego pasjonata buddyzmu czy czegoś, z tych co to ani mleka, ani czekolady, ani innych przyjemności... W dodatku wyglądał jak skwarek. I szybko jej przeszło... Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 21:26 Wiesz co, dla mnie 15 lat to już dość duża różnica wieku. Oczywiście wiadomo, że może być wielka miłość i wielkie szczęście w takim związku, ale jednak biorąc pod uwagę średnią długość życia u obu płci, to taka kobieta szybko zostanie sama... No i dużo zależy też od wieku córki. Jeżeli ma 18 lat i spotyka się z 58-letnim facetem, to szlag by mnie trafił, ale pocieszałabym się, że facet kojfnie na tyle szybko, żeby sobie jeszcze dziewczyna zdążyła życie ułożyć :) Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 21:34 Najlepiej zostawiając jej pokaźny spadek, hihi. Ja jeszcze powiedzmy te 12 lat dopuszczam, jeśli są dograni. Ale 15 czy 20 to już różnica pokolenia właściwie, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 23:59 No więc tej różnicy pokoleń się trochę boję... oczywiście wszystko zależy od sytuacji, ale trudno mi wyobrazić sobie, że ludzie z różnych pokoleń są ze sobą tak zgrani, że lubią chodzić do tych samych klubów, tańczyć do tej samej muzyki, oglądać te same filmy... Pewnie, że nie tylko o to w miłości chodzi, ale w końcu nie chodzi też tylko o seks... Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 00:48 Jest i parę innych czynników. Do klubów mogą chodzić, czytać, słuchać i oglądać to samo. Ale w którymś momencie [rozmawiamy o normalnych ludziach] wychodzi doświadczenie życiowe. Przwie na pewno wyjdzie w końcu: wiem, bo jestem starszy. Tak samo sądzę, ze niewielki szanse ma związek, gdzie jest duza różnica w wykształceniu, a właściwie wiedzy: pracownica fermy kurzej z Pcimia czytająca wyłącznie paragony i doktor nauk medycznych; albo sprzątacz po podstawówce nie umiejący sklecić dobrze zdania po polsku i pani magister farmacji [typ zresztą charaktrystyczny]. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 03:26 Czynników przeszkadzających w takim związku jest zapewne sporo. Ale dla mnie najważniejszym w przypadku różnicy lat kilkunastu i więcej wydaje się to, że taka para się "rozmija" jeżeli chodzi o pewne etapy życia. Gdy młodsze wciąż studiuje, korzysta z tych ostatnich lat wolności i niefrasobliwości, układa sobie życie, startuje w samodzielność, starsze jest już w wieku, gdy "najwyższa pora" się ustabilizować, założyć rodzinę. Gdy młodsze ten wiek osiągnie to starsze przechodzi już kryzys wieku średniego. W końcu starszy partner przechodzi na emeryturę, podczas gdy młodszy wciąż ma przed sobą wiele lat pracy. Oczywiście, to wszystko indywidualne kwestie i różnice do pogodzenia przy dużej dozie dobrej woli po obydwu stronach, ale statystycznie rzecz biorąc może to być kolosalnym problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom a co masz do prawników? :) 24.06.07, 18:07 moim zdaniem prawnik (czy w przypadku syna: prawniczka) to bardzo dobra partia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 43534 .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 18:23 z niepelnosprawnym!!!!!!!!!1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matylda Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej IP: 85.112.196.* 23.06.07, 22:16 Jeśli w ogóle ktoś by mnie pytał o zdanie to nie chcialabym zięcia nieuka, narkomana, alkoholika ani zazdrośnika. Kolor skóry, wyznanie, kraj pochodzenia nie gra roli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wasalowi Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej IP: 217.153.84.* 23.06.07, 22:21 tak jasne, już widże jak jesteś szczęśliwa jak twoja córka euchodzi za jakiegoś muzułmanina i po ślubie wyjeżdża do jego kraju...już to widzę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matylda Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej IP: 85.112.196.* 24.06.07, 15:30 Mam dwie córki, których w szafie nie trzymam więc nie myśl, że i takiej ewentualności nie brałam pod uwagę. Zaręczam Ci, że wolałabym zięcia muzułmanina (inteligentnego, wykształconego, dobrze wychowanego ) niż np. jednego z członków Młodzieży Wszechpolskiej o rdzennie polskich korzeniach. Odpowiedz Link Zgłoś
uhu_an Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 23.06.07, 22:27 a co rodzice dziewczyny nie akceptuja cie? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 00:36 Ciężko oczywiście mówić o pozwoleniu czy nie, akceptacja też nie jest wymagana. Ale niewątpliwie byłabym pewna obaw, gdyby moje dziecko (tak córka jak i syn!) poważnie związało się z osobą: * leniwą intelektualnie - bez wykształcenia, bez zainteresowań, * prymitywną, np. jakiś dresiarz czy tipsiara, * przykładającą nadmierną wartość do rzeczy materialnych, * mocno nietolerancyjną, * głęboko religijną. Odpowiedz Link Zgłoś
inteligent-na Z kimś kto demonstruje poczucie wyższości wobec 24.06.07, 07:13 innych ludzi z racji wykształcenia, majątku, pochodzenia itp. Nie spodziewam się, że będzie ją szanował. Odpowiedz Link Zgłoś
kicior99 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 15:34 tzn nie miałbym nic do gadania ale krzywo patrzyłbym na związek z: - biseksualistą lub gejem - członkiem i aktywistą partii prawicowej - nawiedzonym na punkcie jakiejś religii lub stylu życia Odpowiedz Link Zgłoś
atari800xl wiec tak... 24.06.07, 17:26 z dresiarzem z narkomane z alkoholikiem z ogolonym na lyso z kryminialista z kretaczem z damskim bokserem oraz z praktykujacym muzulmaninem to tak ogolnie Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Spytam ciekawie: 24.06.07, 17:29 A czemu z ogolonym na łyso? Jeśli w owłosienie ubogi, to lepiej, żeby miał koafiurę jak pan Kryszak powiedzmy? Nie, żeby mi to miało przeszkadzać, ale się zdumiałam... Odpowiedz Link Zgłoś
atari800xl Re: Spytam ciekawie: 24.06.07, 17:56 raczej chodzilo mi o kogos w desen Mlodziezy Wszechlopkiej i neofaszystow... Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: Spytam ciekawie: 24.06.07, 18:03 A tak. Rozumiem. To co innego. Myślałam, że po prostu taka fryzura Cię mierzi. Odpowiedz Link Zgłoś
atari800xl Re: Spytam ciekawie: 25.06.07, 09:58 >Myślałam, że po prostu taka fryzura Cię mierzi. eee.. to sie po twarzy poznaje:) spieprzajdziadu.com/pics/wiechecki.jpg a niektorzy wygladaja calkiem ok nlog.org/skin/_yoozeq/lysy.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Nie mam nic do gadania w tej sprawie i nie chcę, 24.06.07, 17:33 jeszcze mógłbym cos zepsuć. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Nie mam nic do gadania w tej sprawie i nie ch 24.06.07, 18:51 z kaczysta z PIS uaru z sympatykiem ojca Radio Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 18:56 Mój ojciec zawsze powtarzał: Pamiętaj córko, może być Żyd, byleby był Rotschild... :) Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 19:25 Dobrze ojciec mówił, oj dobrze. Ja bym krzywi patrzyła, gdyby dziecko związało się z kimś nie ze swojej ligi najogólniej mówiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
faga Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 20:50 Z NIEPELNOSPRAWNYM, PIJAKIEM I CZLOWIEKIEM MALO ZARABIAJACYM:) Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 22:01 Niepełnosprawnym intelektualnie czy seksualnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.06.07, 23:08 Dlaczego niepełnosprawny jest be? Czy tak wygląda polska tolerancja dla ludzi chorych? Niech sobie żyją, byle nie z moją pociechą? Dla mnie niepożądanym zięciem byłby osobnik prymitywny, nietolerancyjny, głupi, cwaniakowaty, kryminalista lub/i gangster, czynny narkoman i alkoholik. Bo tacy, którzy poradzili sobie z nałogiem - czemu nie, o ile mają silną wolę wytrwania w trzeźwości. Ale prawda wygląda tak, że ewentualna córka i tak by sobie sama wybrała absztyfikanta ;) Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom niekoniecznie nietolernacja 25.06.07, 09:55 to może niekoniecznie wynikać z nietolerancji - raczej z tego, że każdy chciałby dla dziecka jak najmniej cierpień, trudności w życiu, kłopotów finansowych, a poślubiając osobę niepełnosprawną prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest większe - choć wszystko też oczywiście zależy od stopnia niepełnosprawności. Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: niekoniecznie nietolernacja 25.06.07, 12:29 Nie tylko od stopnia, ale i rodzaju. Jeśli ktoś jest sparaliżowany od szyi w dół, to jednak co innego niż niewidomy, albo niedosłyszący. Niektórych niepełnosprawności nie da się zauważyć gołym okiem. I dla mnie też stwierdzenie: "nie życzę sobie niepełnosprawnych w rodzinie" świadczy o braku tolerancji i jest poniekąd obelżywe. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: niekoniecznie nietolernacja 25.06.07, 14:16 I od charakteru człowieka. Wśród niepełnosprawnych są osoby zaradne, pracowite i nastawione na związek partnerski - wtedy nie widziałabym przeciwwskazań. Związek typu pielęgniarka-pacjent nie budziłby mojego entuzjazmu - ale do tego nie trzeba niepełnosprawności, wystarczy zwykła hipochondria. Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: niekoniecznie nietolernacja 25.06.07, 15:34 A ja znam taki związek: opiekunka [nie pielęgniarka] i mężczyzna ze stwardnieniem, już dość zaawansowanym. Tylko, że oni są już bardzo dorośli [jakoś po 50 oboje]. I dobrze im razem. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: niekoniecznie nietolernacja 25.06.07, 23:11 Ale związek powstał gdy on już był chory? Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: niekoniecznie nietolernacja 26.06.07, 21:40 Tak. Ona najpierw się nim opiekowała, a jakoś z rok temu się pobrali. On wześniej mieszka tylko z matką, bo była małżonka i jakieś potomstwo się na niego wypięli jak zachorowa ["przyjemne" skądinąd podejście]. I nie, zeby jacyś bogaci, więc ta pani na forsę poleciała, żadne takie. Odpowiedz Link Zgłoś
kicior99 Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 24.06.07, 22:42 z jakimiś lujami :))) Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom dużo tego :) 25.06.07, 09:52 zabronić tak naprawdę się nie da, więc może lepiej: kogo bym hipotetycznej córce odradzała. oprócz oczywistości w stylu: (były) alkoholik, narkoman, facet skazany za znęcanie sie nad rodziną to także: osoba zbyt odbiegająca wykształceniem (w stylu: córka ma wyższe wykształcenie, facet nie ma matury) bezrobotny od kilku lat facet, o którym wiadomo, że notorycznie zdradzał poprzednie dziewczyny/żonę etc. seksista osoba fanatycznie religijna (bez względu na wyznanie) chyba, że moja córka także byłaby osobą bardzo religijną Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: dużo tego :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 25.06.07, 22:57 Mój facet nie ma matury, a ja mam ukończone 2 kierunki studiów i jakoś nie narzekam na jego wąskie horyzonty. Głupi nie jest, a przynajmniej nie ma takich uprzedzeń, jak szanowna pani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: echtom Re: dużo tego :) IP: *.mojasiec.com 26.06.07, 20:52 Ja mam podobnie - akurat różnica wykształcenia nie była dotąd problemem. Odczuwam to dopiero teraz, bo dzieci zaczynają brać przykład z taty ("Tata się nie uczył, a zarabia więcej od ciebie"), a mi zależy na ich edukacji. Na studia iść nie muszą, ale maturę zamierzam wyegzekwować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: dużo tego :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 26.06.07, 22:36 Zawsze można powiedzieć - zarabia więcej, ale nie jest to zdrowa sytuacja w kraju ;) Matura - w zasadzie potrzebna jest tylko wtedy, gdy chce się zdawać na studia. W innym wypadku można ukończyć szkołę policealną (właśnie, jak mój chłop). Nie powiem, byłam zła na niego, że nawet nie podszedł do matury (był zbyt niepewny siebie, niesłusznie), bo widziałam, jakie "asy" podeszły i zdały. Kiedy się poznaliśmy, miał ukończoną "tylko" szkołę zawodową. Ale był taki oczytany, osłuchany i widział tyle filmów, że niejeden magister by przy nim zbladł. Akurat w jego przypadku zawinili rodzice, nie motywując go do nauki w podstawówce, a w pewnym wieku gnojka trzeba do "książków" zagonić ;) Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: dużo tego :) 26.06.07, 23:05 Gość portalu: jaija napisał(a): Kiedy się > poznaliśmy, miał ukończoną "tylko" szkołę zawodową. Ale był taki oczytany, > osłuchany i widział tyle filmów, że niejeden magister by przy nim zbladł. > Akurat w jego przypadku zawinili rodzice, nie motywując go do nauki w > podstawówce, a w pewnym wieku gnojka trzeba do "książków" zagonić ;) Tak, i moze jeszcze nauczyciele "uwzieli sie" na niego, co? Wiesz co, nie dyskryminuje nikogo ze wzgledu na wyksztalcenie, bo miara czlowieka jest jego charakter i stosunek do innych ludzi. Ale denerwuje mnie, kiedy ktos próbuje wybielic albo wytłumaczyc, w Twoim przypadku, Twojego faceta. Jezeli byl taki oczytany, to czemu nie ma matury? Ludzie oczytani zdaja ja z palcem w d...ie. Jezeli niejeden magister by przy nim zbladl, to dlaczego sam nie ma tego tytulu i nie popisze sie w konkurencji, co? Nazywajmy rzeczy po imieniu: facet jest swietny, cudowny, etc., bo jest madry zyciowo, opiekunczy, robotny, czy co tam jeszcze, ale nie próbuj udowadniac ze ktos kto nie ma matury bije na glowe wyksztalconych. Rownie dobrze ja moge powiedziec: nie lubiłam matematyki, ale gdybym lubila to pewnie bylabym lepsza niz ci wszyscy naukowcy. To jest mniej wiecej to samo. Jeju, a potem wszyscy sie dziwia skad taka pogarda dla "wykształciuchów'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: dużo tego :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 26.06.07, 23:25 Gratuluję bystrości umysłu, widzę, że mam do czynienia z prawdziwą ekspertką psychologii, która znając człowieka wyłącznie z mojej wypowiedzi, pisze o nim w taki sposób i wszystko na jego temat wie. Mam nadzieję, że poprawiłaś sobie nastrój, jadąc po nieznanej osobie. Nikogo nie tłumaczę, nie podszedł do matury i to była jego decyzja, z którą mogę się nie zgadzać, ale w sumie nic mi do tego. Znam go już prawie 10 lat, więc trochę więcej, niż Ty, pani psycholog ;) Do jego rodziców mam żal, bo akurat ta sfera w domu była olewana, a ich dzieci zdolne, tyle, że niedopilnowane w nauce, a czasem trzeba przypilnować szczeniaka, żeby się uczył. A jeżeli chodzi o dzisiejszych magistrów - wielu z nich nie dorównuje wiedzą i inteligencją ludziom, którzy nie pokończyli studiów, bo kiedyś były inne warunki życiowe. Teraz byle głupek studia kończy, za to papier ma, tylko, że może się nim podetrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: dużo tego :) 27.06.07, 10:42 Nie oceniam Twojego chłopaka. Nie spodobały mi sie jedynie Twoje słowa, mowiace ze bije na glowe niejednego magistra, jest super oczytany itp. Byc moze tak jest, ale takie wypowiedzi naprawde podwazaja waznosc i wiarygodnosc wyksztalcenia wielu osob. Masz racje, znam wielu magistrow do d..py z kupionym niemalze papierem. Nielubie jedynie usprawiedliwiania braku wyksztalcenia i dowodzenia, ze osoba bez matury jest jednak bardzo madra, itp. Traci mi to wszechobecna, narastajaca pogarda do ludzi wyksztalconych. Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: dużo tego :) 27.06.07, 10:44 drinkit napisała: >Nielubie jedynie usprawiedliwiania Nie lubie- moj blad Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: dużo tego :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.06.07, 22:48 Nie spodobały mi sie jedynie Twoje słowa, mowiace > > ze bije na glowe niejednego magistra, jest super oczytany itp. Byc moze tak > jest, ale takie wypowiedzi naprawde podwazaja waznosc i wiarygodnosc > wyksztalcenia wielu osob Tak właśnie jest. Mówię to z pełną świadomością, jako osoba, która ma owo "zaczarowane", wyższe wykształcenie, a która uważa, że nie ono decyduje o inteligencji czy szerokości horyzontów ludzi. Poznałam w swoim życiu wiele osób z różnym wykształceniem, jedne mądre, inne - głupie, ale nie poziom ich wykształcenia mnie interesuje. Już wyrosłam z oceniania ludzi po tym, jakie szkoły ukończyli. Nie usprawiedliwiam braku wykształcenia u mojego chłopaka, bo uważam, że mimo wszystko nie ma się czego wstydzić, szkołę średnią ukończył, policealną również, jest inteligentny i rozwija swoje zainteresowania i to mimo braku tej magicznej matury (niesłychane, prawda?). A to, że jego rodzice nie przyłożyli się do edukacji najzdolniejszych spośród swoich dzieci, za to wykształcili lepiej braciszka - bubka, to prawda, nie jestem ślepa, ale spostrzegawcza właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: echtom Re: dużo tego :) IP: 153.19.98.* 27.06.07, 18:55 Niestety, jeśli inteligentny, oczytany człowiek nie skończy przynajmniej szkoły średniej, świadczy to o braku wewnętrznej dyscypliny. Niekoniecznie jest to wina rodziców - prawdziwie wartościowa nauka wypływa z wewnętrznej motywacji, a taką miewają nawet bardzo młodzi ludzie. Mój mąż przerwał edukację w 3 klasie renomowanego liceum. Nie odczuwałam nigdy różnicy intelektualnej, natomiast jego brak dyscypliny, wytrwałości i nawyku wypełniania podjętych zobowiązań miał fatalny wpływ na nasze małżeństwo. Do pracy miał podobny stosunek jak do nauki - zaczął ją traktować naprawdę poważnie gdzieś w wieku 35 lat, ale wtedy nie byliśmy już razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: dużo tego :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.06.07, 22:40 Ależ mój luby ukończył szkołę średnią, a nawet policealną, ma ciekawe zainteresowania, mam z nim o czym pogadać, no i jest bardzo dobrym człowiekiem, na którego mogę liczyć w każdej sytuacji, a to chyba liczy się bardziej, niż matura :) Kiedyś matura była przepustką choćby do pracy w biurze, jako tej "lepszej", dlatego miała takie znaczenie. No i cały czas jest przepustką na studia. Ale jeżeli człowiek nie chce studiować, bo nie czuje takiej potrzeby, to sama matura mu nic nie daje. Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom ja mam inną perspektywę 27.06.07, 11:22 moja "uprzedzenia" mogą wynikać stąd, że dla mnie nie było nigdy dylematu - iść czy nie iść na studia, bo to, że pójdę było oczywiste - nie w znaczeniu, że mogłam być na 100% pewna, że się dostanę, ale że na pewno będę zdawać do skutku. Może rzeczywiście to w jakiś sposób ogranicza moje patrzenie na problem różnic wykształcenia w związku. Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom niczego takiego nie twierdzę 27.06.07, 11:14 przecież nie twierdzę, że każdy człowiek bez matury jest głupi. Tak samo nie każdy po studiach jest mądry! Ale wydaje mi się, że w większości przypadków zbyt duże różnice w poziomie wykształcenia mogą być problemem. Choć przyznam szczerze, że moja opinia może wynikać z faktu, że nie mam pełnej perspektywy, bo wśród swoich znajomych są tylko i wyłącznie studenci czyli (jeśli wszyscy skończą studia) w przyszłości osoby z wyższym wykształceniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: niczego takiego nie twierdzę IP: *.igloonet.pl 27.06.07, 12:11 vivian.darkbloom napisała: > Choć przyznam szczerze, że moja opinia może wynikać z faktu, że nie mam pełnej > perspektywy, bo wśród swoich znajomych są tylko i wyłącznie studenci czyli > (jeśli wszyscy skończą studia) w przyszłości osoby z wyższym wykształceniem. i wlasnie brak takie perspektywy najczesciej sprzyja mysleniu stereotypami. ja znam wielu zarowno studentow i magistrow, jak i ludzi bez studiow i z calym przekonaniem stwierdzam, ze roznica pomiedzy jednymi, a drugimi polega jedynie na tym, ze ci pierwsi maja jakas tam (lepiej lub gorzej przyswojona) wiedze z danego, waskiego obszaru, ktory akurat studiuja, badz studiowali (a i to nie odnosi sie do wszystkich w 100%). cala reszta to sprawy indywidualne, niezalezne od tego, czy ktos ma te studia, czy tez nie. rozumiem jaija, bo sama jestem w podobnym zwiazku, choc nie z az taka "rozpietoscia" (ja koncze za rok tylko jeden kierunek, a nie dwa, a on ma te mature). wczesniej mialam dwa nieudane epizody z innymi facetami, tamci owszem, mieli wyksztalcenie, jeden z nich nawet konczy teraz doktorat, a jednak do kazdego z nich mam duze zastrzezenia, ktorych nie bede teraz wymieniac. w kazdym razie studia jakos im nie przysporzyly dojrzalosci psychicznej. w kazdym razie chodzi mi o to, ze w zwiazku nie jest wazne, czy ktos sie akurat zna na elektrotechnice, stosunkach miedzynarodowych, czy medycynie. istotne jest, na ile jest to czlowiek dojrzaly i komunikatywny, na ile jest zdolny do podejmowania swiadomych decyzji, na ile ma w sobie kultury i szacunku do drugiej osoby, na ile jest zrownowazony, na ile potrafi rozciagnac swoj punkt widzenia poza wlasny nos tak, aby obejmowal jeszcze te druga osobe. a tego wszystkiego nie ucza na zadnych studiach. Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom Re: niczego takiego nie twierdzę 27.06.07, 14:33 studia to nie tylko zdobywanie wąskiej wiedzy. prawda, że powstanie wielu kiepskich uczelni prywatnych (choć oczywiście są też bardzo dobre np. Szkoła Wyższa psychologii społecznej) zaciemnia obraz, ale nigdy sie nie zgodzę, ze studia nie poszerzają horyzontów. przecież nie wszystkie przedmioty maja wąski specjalistyczny charakter. na uczelni spotykasz wielu ciekawych ludzi, masz szansę działać w kołach naukowych, czasami robić jakieś badania, są spotkania z politykami, naukowcami, pisarzami etc. etc. i rzecz jest tez w tym, że ludzie, którzy idą na studia różnią sie jednak od tych którzy nie idą pod względem priorytetów życiowych. Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: niczego takiego nie twierdzę 27.06.07, 15:04 "ludzie, którzy idą na studia różnią sie jednak od tych którzy nie idą pod względem priorytetów życiowych" A tak. Znam dwóch takich. Jeden ma skończona zawodówkę, żonę, dziecko i szczęśliwe życie. Drugi ma studia polonistyczne za sobą... i rozwód... i ego rozdęte... I tylko na forsie mu zależy, bo na rodzinie jakoś nie bardzo... I nawet nie można specjalnie zwalić na różnice w dzieciństwie i warunkach domowych, bo to bracia... Nie twierdzę, że studenci są wszyscy jacyś nie teges, ale nie dajmy sie ponieść fantazji, że jak po studiach to mędrzec, a jak po zawodówce to baran i prymityw... Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom Re: niczego takiego nie twierdzę 28.06.07, 08:54 nie twierdzę, że ci, którzy idą na studia są lepsi - po prostu są inni. i rzecz jasna są wyjątki w obie strony... ale przypuszczam, że osoby, które nie chcą iść na studia mają przeciętnie mniejszą orientację na karierę czy ambicję niż ci którzy idą (zwłaszcza na kierunki takie jak prawo, ekonomia etc.). jak ktoś jest typem intelektualisty to też będzie chciał pójść na studia, żeby rozwijać swoje zainteresowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: niczego takiego nie twierdzę IP: *.igloonet.pl 28.06.07, 11:48 vivian.darkbloom napisała: > studia to nie tylko zdobywanie wąskiej wiedzy. prawda, że powstanie wielu > kiepskich uczelni prywatnych (choć oczywiście są też bardzo dobre np. Szkoła > Wyższa psychologii społecznej) zaciemnia obraz, ale nigdy sie nie zgodzę, ze > studia nie poszerzają horyzontów. przecież nie wszystkie przedmioty maja wąski > specjalistyczny charakter. na uczelni spotykasz wielu ciekawych ludzi, masz > szansę działać w kołach naukowych, czasami robić jakieś badania, są spotkania > z > politykami, naukowcami, pisarzami etc. etc. > i rzecz jest tez w tym, że ludzie, którzy idą na studia różnią sie jednak od > tych którzy nie idą pod względem priorytetów życiowych. co do prywatnych kiepskich szkol wyzszych, to akurat zdania nie mam, bo tez zbytnio z nimi nie mam do czynienia. wracajac do moich doswiadczen, ten jeden, z ktorym krecilam swego czasu, a ktory wlasnie sie doktoryzuje, jest na UJ, myslalby kto, ze powinien miec teoretycznie nie wiem jakie szerokie horyzonty... z inteligencja i zainteresowaniami u niego wszystko ok, gorzej z tzw. "inteligencja emocjonalna", bo te mial na poziomie pryszczatego nastolatka.. wsrod ludzi wyksztalconych znajdziesz caly przekroj typow ludzkich, od tych ambitnych pasjonatow ktorych sama masz na mysli, az do nadetych bufonow, wiecznych dzieciakow i zwyklych kombinatorow. a w dodatku z przykroscia musze zauwazyc, ze ta pierwsza grupa stanowi raczej niewielki, chwalebny ulamek ogolu. dlatego bledem jest zakladanie z gory, ze sam dyplom lub jego brak swiadczy o czyims charakterze. Odpowiedz Link Zgłoś
sexfanka Z alkoholikiem... 25.06.07, 09:54 To najgorszy wróg płci żeńskiej, i ogniska domowego. Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: Z alkoholikiem... 25.06.07, 12:33 A wiesz, że alkoholikiem może być też osoba, która codziennie wieczorem wypija lampkę wina? Nic ponadto, ale tę lampkę mieć musi. Jakie zagrożenie dostrzegłabyś w tym przypadku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Z alkoholikiem... IP: *.igloonet.pl 25.06.07, 15:29 hypatia69 napisała: > A wiesz, że alkoholikiem może być też osoba, która codziennie wieczorem wypija > lampkę wina? Nic ponadto, ale tę lampkę mieć musi. nie nazwalabym tego alkoholizmem. to raczej przyzwyczajenie takie, jak kazde inne, rownie dobrze ktos moze nie potrafic zaczac dnia bez kawy, ale nikt go z tego powodu nie nazwie "kofeinoholikiem". alkoholizm to powazna choroba psychiczna o podlozu biochemicznym, fizyczne uzaleznienie, ktorego objawem jest brak kontroli nad iloscia wypijanego alkoholu. a jedna lampka dobrego wina dziennie nie tylko nie jest objawem choroby (poniewaz jak najbardziej mamy tu kontrole nad iloscia), ale wrecz elementem zdrowego stylu zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: Z alkoholikiem... 25.06.07, 15:41 Rozmawiałam kiedyś z panią terapeutką z poradni AA. I wiesz co? Ona twierdziła, że *każdy*, kto wypił w życiu więcej niż trzy kieliszki gorzały jest już alkoholikiem. Tę opcję uważam za przegięcie. Ale z alkoholizmem w rozmaitych wydaniach miałam sporo do czynienia. I może faktycznie z jedną lampką się zapędziłam. Ale nie chodzi o brak kontroli nad ilością. "Zaskoki" to jeden z rodzajów alkoholizmu. Ale jeśli ktoś codziennie jakąś tam ilość alkoholu musi wypić, ale nie musi się zalać w czarnoziem, bo wystarcza mu lekki poszum, niemniej ogólnie codziennie *musi* się napić, bo inaczej jest rozdrażniony i boli go głowa, to też jest alkoholizm, a nie zdrowy styl życia czy "smakoszostwo". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upierdliwa Re: Z alkoholikiem... IP: *.igloonet.pl 26.06.07, 14:14 hypatia69 napisała: > Rozmawiałam kiedyś z panią terapeutką z poradni AA. I wiesz co? Ona twierdziła, > > że *każdy*, kto wypił w życiu więcej niż trzy kieliszki gorzały jest już > alkoholikiem. Tę opcję uważam za przegięcie. heheh, jakby przyjac te zasade, to tak pi razy oko szacujac, jakies 99% pelnoletnich Polakow byloby alkoholikami... jak na terapeutke z poradni AA, to ta pani ma wyjatkowo nikla wiedze na ten temat, zapewne sama miesci sie w tym 1%. > I może faktycznie z jedną lampką się > zapędziłam. Ale nie chodzi o brak kontroli nad ilością. "Zaskoki" to jeden z > rodzajów alkoholizmu. Ale jeśli ktoś codziennie jakąś tam ilość alkoholu musi > wypić, ale nie musi się zalać w czarnoziem, bo wystarcza mu lekki poszum, > niemniej ogólnie codziennie *musi* się napić, bo inaczej jest rozdrażniony i > boli go głowa, to też jest alkoholizm, a nie zdrowy styl życia > czy "smakoszostwo". niech bedzie - jesli komus zalezy wylacznie na regularnym "rauszu" i nic poza tym sie nie liczy, to jest to juz z pewnoscia negatywny objaw. mimo wszystko jestem przeciwna nadmiernemu demonizowaniu alkoholu. alkohol, tak jak wiele innych rzeczy, nie jest sam w sobie ani dobry, ani zly. dobre lub zle moze byc tylko jego wykorzystanie. wielu ludzi, z obawy przed tym zlym, propaguje brak jakiegokolwiek wykorzystania alkoholu, a tymczasem bardziej warto korzystac z niego dobrze, z umiarem i glowa na karku, czego wszystkim zycze :) polecam artykul na ten temat (wprawdzie skupiony glownie na piwie, ale mozna go odniesc do ogolu): www.browar.biz/artykuly.php?id=119 Odpowiedz Link Zgłoś
hypatia69 Re: Z alkoholikiem... 26.06.07, 21:37 Aaaa, to Ty tak myslałaś? Nie no, ja jestem wyznawczynią Bachusa i przeciwko temu akurat kultowi [w granicach rozsądku i dobrego smaku] nic nie mam. ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siostra.ewa Przelotnie czy na stałe ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 10:10 Jako zakonnica protestuję przeciwko przelotnym niepełnym emocjonalnie związkom wbrew etyce chrześcijańskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fluktuacja Z gazeciarzem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 10:43 Z gazeciarzem bo to mało interesujacy zawód Odpowiedz Link Zgłoś
jszhc Re: z kim nie pozwolilybyscie zwiazac sie waszej 25.06.07, 15:30 bandziorowi z predyspozycjami do puszczania sie z innymi lafiryndami;p Odpowiedz Link Zgłoś
niedo-wiarek Z jej biologicznym tatusiem 25.06.07, 16:25 Niech drań przynajmniej córkę zostawi w spokoju! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Z jej biologicznym tatusiem IP: *.elblag.dialog.net.pl 25.06.07, 23:01 Mnie zastanawia jedno - powtarzają się "z byłym narkomanem, alkoholikiem". Ja również uważam, że czynny nałogowiec to koszmar. Ale jeżeli facet rzucił picie/ćpanie, jest "czysty", chce rozpocząć nowe życie, to czy takie kategoryczne zabranianie związku z taką osobą jest w tym momencie dobre? A jeżeli on tak kocha, że jak matka dziewczyny powie "nie i koniec", wróci do nałogu? Całe szczęście, że jednak dorosłe dzieci same sobie życie układają. Odpowiedz Link Zgłoś