Czy wierzący są słabi psychicznie?

27.06.07, 08:20
Na jednym z forów skupiających katoliczki znalazłem ten wątek:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=64851781&a=64851781
Wypowiada się w nim mama pięciolatka, który ma jechać z dziadkami (bez niej) 300 km samochodem i mama strasznie się boi, że małemu coś się stanie (leje deszcz, naoglądała się programów o wypadkach, a dziadek pewnie niedzielny kierowca, choć mama o tym nie wspomina). No i żeby ukoić swe nerwy prosi o modlitwę i informuje, że wsszystko jest ok w połowie drogi oraz po zakończeniu podróży. Na razie jeszcze nie dziękowała bogu za opiekę nad dzieckiem (hmm, zastanawiający brak wdzięczności, przecież dzięki modlitwom bóg wiedział o sprawie i mógł podjąć działania mające na celu ochronę życia małego).

Czy wszyscy wierzący są słabi psychicznie, czy to był tylko przypadek?
    • supaari Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:24
      0golone_jajka napisał:

      > Na jednym z forów skupiających katoliczki znalazłem ten wątek:
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=64851781&a=64851781
      > Wypowiada się w nim mama pięciolatka, który ma jechać z dziadkami (bez niej)
      30
      > 0 km samochodem i mama strasznie się boi, że małemu coś się stanie (leje
      deszcz
      > , naoglądała się programów o wypadkach, a dziadek pewnie niedzielny kierowca,
      c
      > hoć mama o tym nie wspomina). No i żeby ukoić swe nerwy prosi o modlitwę i
      info
      > rmuje, że wsszystko jest ok w połowie drogi oraz po zakończeniu podróży. Na
      raz
      > ie jeszcze nie dziękowała bogu za opiekę nad dzieckiem (hmm, zastanawiający
      bra
      > k wdzięczności, przecież dzięki modlitwom bóg wiedział o sprawie i mógł
      podjąć
      > działania mające na celu ochronę życia małego).
      >
      > Czy wszyscy wierzący są słabi psychicznie, czy to był tylko przypadek?
      >

      Może to nie kwestia słabości, tylko otwartości?
      • 0golone_jajka Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:26
        jakiej otwartości? ja nie przeżywam traumy, jak moje dziecko jedzie z dziadkiem.
        • supaari Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:29
          0golone_jajka napisał:

          > jakiej otwartości? ja nie przeżywam traumy, jak moje dziecko jedzie z
          dziadkiem.

          Widzisz? Już zaprzeczasz, a na pewno boisz się, że dziadek (z tego co pamiętam,
          to na kolędzie dał z 500 zł) ochrzci ci dzieciaka! ;-)
          • Gość: brum Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.chello.pl 27.06.07, 08:34
            Pamietam, jak jajco pisał na forum, że za nic na świecie nie pozwoli dziecku
            pojechac do babci, bo ta "deprawuje" mu pociechę chodząc do kościoła na mszę. I
            w obawie przed tym, że może to sie dzieciakowi spodobać, woli nie ryzykować...:)))))
            • 0golone_jajka Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:38
              hmm, to ciekawe, bo ja tego nie pamiętam i dziecko regularnie odwiedza babcię i nawet chadza z nią do kościoła tak z 10 razy w roku, choć ostatnio powiedziało że nie chce "bo w kościele jest nudno, tylko się stoi, siada i klęka a pan ksiądz w kółko to samo mówi" i babcia wściekła sama poszła się zrytualizować.
              Powiedziałem dziecku, czego mi nie powiedzieli moi rodzice, że do kościoła NIE TRZEBA chodzić jak się nie chce. Ale MOŻNA jak się chce. I mały raz idzie a raz nie. Ja mu nie zabraniam. Ja mu mówię, że MOŻNA NIE CHODZIĆ. Za to tłumaczę, że do przedszkola TRZEBA CHODZIĆ. Mały zdaje się to rozumieć.
              • Gość: brum Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.chello.pl 27.06.07, 08:53
                Zapamietaj sobie tę wersje, a najlepiej gdzieś zapisz, bo za miesiąc znów
                zaprzeczysz, że cos takiego napisałeś. Czyli twoje dziecko wprawdzie
                nieregularnie, ale jednak do Koscioła chodzi. To też zapamiętaj!
                • 0golone_jajka Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:56
                  nie pierwszy raz to twierdzę. A skoro Ty twierdzisz inaczej to poproszę o stosowny link.
                  • Gość: brum Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.chello.pl 27.06.07, 09:01
                    Dobrze, poszukam.
          • 0golone_jajka Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:36
            czemu ja zaprzeczam? Albo komu?

            Owszem, mam pewne obawy, że babcia (nie dziadek - dziadek to porządny polski katolik - do kościoła chodzi 3 razy w roku, 10 przykazań nie zna, ale wiary broni) mi ochrzci dzieciaka za moimi plecami, ale nie modlę się w tej sprawie do Światowida.
            • supaari Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:51
              0golone_jajka napisał:

              > czemu ja zaprzeczam? Albo komu?

              Zaprzeczasz istnieniu swoich obaw. Ale widać poprawę - piszesz o nich niżej.
              Gdybyś miał większe poczucie "ateistyznej wspólnoty" i więcej otwartości, to na
              pewno założyłbyś odpowiedni wątek na KR(BKC). Tylko o pośbie o modlitwę nie
              mogłoby być mowy...

              > Owszem, mam pewne obawy, że babcia (nie dziadek - dziadek to porządny polski
              ka
              > tolik - do kościoła chodzi 3 razy w roku, 10 przykazań nie zna, ale wiary
              broni
              > ) mi ochrzci dzieciaka za moimi plecami, ale nie modlę się w tej sprawie do
              Świ
              > atowida.

              Ale może kompensujesz to sobie więcej jedząc? Byłaby to taka forma "ofiary
              biesiadnej"...
              • 0golone_jajka Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:54
                Nie zaprzeczam istnieniu mych obaw. Boję się np. klerykalizacji państwa.
                Ale nie modlę się w tej intencji
                • supaari Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:59
                  0golone_jajka napisał:

                  > Nie zaprzeczam istnieniu mych obaw. Boję się np. klerykalizacji państwa.
                  > Ale nie modlę się w tej intencji

                  Czyli - objawem "słabości psychicznej" jest nie samo posiadanie obaw (bo wszak
                  i Ty je posiadasz) i nie dzielenie się nimi (bo już się do ich posiadania
                  przyznajesz), tylko prośba do innych, żeby zrobili coś, co zdaniem proszącego
                  pomoże w tym, żeby się owe obawy nie sprawdziły?
                  Czyli taka "Zosia-samosia" jest silna psychicznie, a mąż proszący żonę o
                  podanie gwoździa - już nie?
                  • 0golone_jajka Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 09:25
                    Może się mylę, ale publiczne wylewanie swych obaw, prośba obcych o "interwencję", relacjonowanie co kilka godzin co się dzieje to jednak objawy lekkiej paranoi. Takie mam wrażenie.
                    • supaari "Eskalacja diagnozy" 27.06.07, 10:15
                      0golone_jajka napisał:

                      > Może się mylę, ale publiczne wylewanie swych obaw, prośba obcych
                      o "interwencję
                      > ", relacjonowanie co kilka godzin co się dzieje to jednak objawy lekkiej
                      parano
                      > i. Takie mam wrażenie.

                      Zaczęło się od "słabości psychicznej", a teraz mamy "paranoję"...
                      Ale załóżmy, że Twa diagnoza jest poprawna...

                      Tu mamy publiczne wylewanie swych obaw:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=42417178&a=42453962
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=36278310&a=36279815
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=35166960&a=35234694
                      Tu prośbę (w zasadzie nawet nawoływanie) obcych o "interwencję":
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=50228791&a=50229376
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=41395001&a=41409226
                      A tu relacjonowanie co kilka godzin z linkiem do zdjęć:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=62721888&a=62721888
                      (trzy na siedem postów, dokładnie jak w temacie o podróży dziecka!)

                      Co za paranoik to wszystko napisał???
                      :-DDD
                      • hekatte Jak trwoga to do Boga 27.06.07, 16:42
                        Ależ się Supaari wysiliłeś na sledztwo:))
                        Ogolony chyba jednak ma troche racji. Każda kobieta jest w jakimś stopniu kwoką,
                        ale poziom leku u tej pani jest jakby nieadekwatny do sytuacji... Dzieciak nie
                        jechał na obóz przetrwania tylko był ze swoim dziadkiem, który pewnie jechał 10
                        razy ostrożniej niż zwykle.
                        Wiara daje niewątpliwie poczucie bezpieczeństwa. Nieprzypadkowym jest fakt , że
                        ludzie niepraktykujacy często "przypominają" sobie o kościele w obliczu tragedii
                        życiowych. Co jest psychologicznie oczywiste. Wiara dodaje mocy psychicznej tam
                        gdzie jej brakuje. Więc teza ogolonego jest całkiem logiczna. W koncu Bog kocha
                        wszystkich a szczególnie ucisnionych i słabych!
                        • supaari Re: Jak trwoga to do Boga 27.06.07, 16:54
                          hekatte napisała:

                          > Ależ się Supaari wysiliłeś na sledztwo:))

                          A, daj spokój... Taki tam mały search. :-)

                          > Ogolony chyba jednak ma troche racji. Każda kobieta jest w jakimś stopniu
                          kwoką
                          > ,
                          > ale poziom leku u tej pani jest jakby nieadekwatny do sytuacji... Dzieciak nie
                          > jechał na obóz przetrwania tylko był ze swoim dziadkiem, który pewnie jechał
                          10
                          > razy ostrożniej niż zwykle.

                          Nie mnie oceniać zasadność jej lęku. Zwłaszcza że może jest nadekspresyjna po
                          prostu.

                          > Wiara daje niewątpliwie poczucie bezpieczeństwa. Nieprzypadkowym jest fakt ,
                          że
                          > ludzie niepraktykujacy często "przypominają" sobie o kościele w obliczu
                          tragedi
                          > i
                          > życiowych. Co jest psychologicznie oczywiste. Wiara dodaje mocy psychicznej
                          tam
                          > gdzie jej brakuje. Więc teza ogolonego jest całkiem logiczna. W koncu Bog
                          kocha
                          > wszystkich a szczególnie ucisnionych i słabych!

                          Nie chcę się spierać, że teza 0_j była przeciwna - ludzie wierzący są słabi
                          (dlatego, że są wierzący). Lub może ludzie słabi są wierzący (dlatego, że są
                          słabi). W każdym razie - jeśli wiara dodaje im sił, to ci słabi ludzie są
                          silniejsi, niż byliby, gdyby nie byli wierzący. I z tym się mogę zgodzić.
                          • hekatte Re: Jak trwoga to do Boga 28.06.07, 21:17
                            supaari napisał:

                            > Nie chcę się spierać, że teza 0_j była przeciwna - ludzie wierzący są słabi
                            > (dlatego, że są wierzący). Lub może ludzie słabi są wierzący (dlatego, że są
                            > słabi). W każdym razie - jeśli wiara dodaje im sił, to ci słabi ludzie są
                            > silniejsi, niż byliby, gdyby nie byli wierzący. I z tym się mogę zgodzić.

                            To juz nam się robią rozważania typu : co było pierwsze- jajko czy kura:)
                            Zgadzamy się , ze wiara wzmacnia, ale często obserwuję osoby bardzo religine,
                            ale takie w pewien sposób karłowate duchowo tzn. niesamodzielne intelektualnie,
                            mające niespójne poczucie tożsamości. Skrajnym przykładem są osoby dające sie
                            wciągać do sekt. Do sekt nie wstępują ludzie wewnętrznie silni, a totalnie
                            zagubieni i potrzebujący , żeby im ktoś im powiedział kim są i co mają robić.
                            Sekty to zjawisko patologiczne , jednak funkcjonalnie zbliżone do wspólnot
                            religijnych a jednoczesnie skupiajace jak w soczewce problem słabości
                            psychicznej ludzi poszukujących pocieszenia i sensu w religii. Tyle o
                            mechanizmach... Natomiast często osoby bardzo eksponujące swoją przynalezność do
                            kościoła sprawiają wrażenie, jakby nie rozumieli rytuałów, w których
                            uczestniczą (a co gorsza nie są zainteresowani zgłębianiem tego znaczenia!), za
                            to desperacko trzymają się tradycyjnych obrzędów, bo poza nimi jest pustka i
                            lęk... I na tym polega słabość (jakiejś częsci)ludzi wierzących.

                            • supaari Re: Jak trwoga to do Boga 01.07.07, 19:16
                              hekatte napisała:
                              > To juz nam się robią rozważania typu : co było pierwsze- jajko czy kura:)

                              Jakby mnie kto pytał, to jajko!

                              > Zgadzamy się , ze wiara wzmacnia, ale często obserwuję osoby bardzo religine,
                              > ale takie w pewien sposób karłowate duchowo tzn. niesamodzielne
                              intelektualnie,
                              > mające niespójne poczucie tożsamości. Skrajnym przykładem są osoby dające sie
                              > wciągać do sekt. Do sekt nie wstępują ludzie wewnętrznie silni, a totalnie
                              > zagubieni i potrzebujący , żeby im ktoś im powiedział kim są i co mają robić.
                              > Sekty to zjawisko patologiczne , jednak funkcjonalnie zbliżone do wspólnot
                              > religijnych a jednoczesnie skupiajace jak w soczewce problem słabości
                              > psychicznej ludzi poszukujących pocieszenia i sensu w religii. Tyle o
                              > mechanizmach...

                              Tak sobie pomyślałem, że o ile niektóre z zakonów można porównać do sekt, o
                              tyly całe wspólnoty religijne - trudniej. Większość z nich nie izoluje swych
                              wyznawców od świata, a sekty kojarzą mi się właśnie z takim działaniem. Ale
                              generalnie - zgoda...

                              Natomiast często osoby bardzo eksponujące swoją przynalezność d
                              > o
                              > kościoła sprawiają wrażenie, jakby nie rozumieli rytuałów, w których
                              > uczestniczą (a co gorsza nie są zainteresowani zgłębianiem tego znaczenia!),
                              za
                              > to desperacko trzymają się tradycyjnych obrzędów, bo poza nimi jest pustka i
                              > lęk... I na tym polega słabość (jakiejś częsci)ludzi wierzących.
                              >

                              A tu zgoda bez zastrzeżeń.
                      • 0golone_jajka Re: "Eskalacja diagnozy" 27.06.07, 20:54
                        Aleś się wysilił. To się ma nijak co prawda do teamtu, ale zawsze spróbowałeś.
                        Miło mi.
                        • supaari Re: "Eskalacja diagnozy" 27.06.07, 23:49
                          0golone_jajka napisał:

                          > Aleś się wysilił. To się ma nijak co prawda do teamtu, ale zawsze spróbowałeś.
                          > Miło mi.

                          O! Już druga osoba twierdzi, żem się "wysilił". Hekatte ma przynajmniej ładne,
                          czarne skrzydła, a Ty? Co najwyżej... ciekawy nick. :-)
                          Jednak uważam, że wcale nie jest to nie_na_temat. Najpierw
                          diagnozujesz "słabość psychiczną" innych. Potem wychodzi Ci paranoja...A potem
                          się okazuje, że szewc nie ma butów, a lekarz potrzebuje medyka, gdyż opisując
                          chorego podawał własne symptomy.
                          Rozumiem, że chodzi o to, że trzy wymienione przez Ciebie objawy muszą wystąpić
                          w jednym wątku, ale:
                          1. Może Ty jesteś paranoikiem we wstępnej fazie i kiedyś objawy się skumulują w
                          jednym wątku?
                          2. Może "rozcieńczasz" swoją paranoję w kilkakroć większej licznie postów na
                          forum?
                          3. Może gdzieś istnieje taki wątek, w którym prezentujesz wszystkie objawy? Ja
                          Cię w kaftan wiązać nie zamierzam, więc...

                          Forumuj sobie zdrowo! Więcej będzie okazji, żeby się pośmiać!
                          :-DDD
                      • wdakra Re: "Eskalacja diagnozy" 30.06.07, 16:48
                        supaari napisał:


                        >
                        > Tu mamy publiczne wylewanie swych obaw:

                        Jest zasadnicza różnica między modlitwą, a konkretnymi dzialaniami typu
                        głosowanie (lub niegłosowanie) na jakąś partię czy podanie gwoździa lub młotka.
                        • supaari Re: "Eskalacja diagnozy" 01.07.07, 19:09
                          wdakra napisała:

                          > Jest zasadnicza różnica między modlitwą, a konkretnymi dzialaniami typu
                          > głosowanie (lub niegłosowanie) na jakąś partię czy podanie gwoździa lub
                          młotka.
                          >

                          Jest różnica między kotem białym, a kotem rudym. A oba mają pazury...
                          0_j pisał o prośbie o interwencję. Prośma o modlitwę różni się od prośby o
                          głosowanie tym, że...
                          No właśnie:
                          1. Obie prośby wg proszących mają doprowadzić do pewnych skutków, więc tu
                          różnicy ie ma...
                          2. Wg niezaangazowanych obserwatorów to raczej prośba o głosowanie (0_j-a)
                          doprowadzi do czegokolwiek iż prośba zaniepokojonej mamy, więc to raczej 0_j
                          ma... te, no... jak jej tam? Patanoję?
                          Ale nie będę taki wredny... Definicja 0_j pasuje do jego postępowania tak, jak
                          do postępowania "wywołanej do tablicy" mamy. Oba podmioty prosiły o działanie,
                          które miało przynieść odpowiednie skutki. Większość ludzi przypisałaby
                          działaniom proponowanym przez Jajka większą skuteczność, więc...
    • xtrin Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:55
      Strach o najbliższych jest zupełnie naturalnym i zdrowym odruchem, a już w
      szczególności strach matki o dziecko, które po raz pierwszy na dłużej ją opuszcza.
      A że się modli, by nerwy ukoić - cóż w tym złego? Nikogo tym nie krzywdzi.
      • 0golone_jajka Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 08:58
        Oczywiście, że nikogo tym nie krzywdzi, ale proszenie obcych ludzi o modlitwę i wypisywanie co kilka godzin "stanu dziecka w podróży" świadczy o WIELKIEJ TRAUMIE tej kobiety. Dlatego zastanawiam się czy jej ogromny strach jest powiazany z jej głęboką wiarą. I czy to jest reguła czy przypadek
        • xtrin Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 09:41
          A z czym powiązana jest Twoja paranoja?
          Sorry koleś, bredzisz.
          • 0golone_jajka Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 10:13
            nie wiem, pewnie ze zmuszaniem mnie w dzieciństwie do praktyk religijnych
      • ell.a Taa.. pełno jest przykładów ich "słabości" 27.06.07, 09:06
        I to bez względu na wyznanie.
        Oddają życie za ludzi albo za wiarę, stosują ascezę, mają poczucie własnej
        niewystarczalności itd...
        Zaiste, jesteśmy SŁABI!
        pzdr.
        ell.a
        • xtrin Re: Taa.. pełno jest przykładów ich "słabości" 27.06.07, 09:42
          ell.a napisała:
          > Oddają życie za ludzi albo za wiarę, stosują ascezę,
          > mają poczucie własnej niewystarczalności itd...

          Z czego jedynie pierwsze może posiadać jakikolwiek sens.
          • ell.a Re: Taa.. pełno jest przykładów ich "słabości" 27.06.07, 10:06
            > ell.a napisała:
            > > Oddają życie za ludzi albo za wiarę, stosują ascezę,
            > > mają poczucie własnej niewystarczalności itd...
            >
            > Z czego jedynie pierwsze może posiadać jakikolwiek sens.

            Dlaczego?
            pzdr.
            ell.a
            • Gość: qw Re: Taa.. pełno jest przykładów ich "słabości" IP: 81.19.200.* 27.06.07, 10:15
              bo oddac zyie za kogos..ma sens..
              ale za wiare??? to calkiem teoretyczna rzecz....stosowanie ascezy... tez
              • ell.a Re: Taa.. pełno jest przykładów ich "słabości" 27.06.07, 10:42
                Gość portalu: qw napisał(a):

                > bo oddac zyie za kogos..ma sens..
                > ale za wiare??? to calkiem teoretyczna rzecz...

                Raczej praktyczna/stosowana. Nawet współcześnie wiele jest takich przypadków.

                >.stosowanie ascezy... tez<

                No nie wiem, nie wiem... Jak zrezygnuję z jakiejś drogiej albo niebezpiecznej
                przyjemności dla wyższych celów albo dla zdrowia to jest bardzo praktyczne.
                No i uniezależniam się od konsumpcjonizmu czyli kieruję swoim życiem.
                pzdr.
                ell.a
                • menhir2 Re: Taa.. pełno jest przykładów ich "słabości" 30.06.07, 11:16
                  ell.a napisała:

                  > Gość portalu: qw napisał(a):
                  >
                  > > bo oddac zyie za kogos..ma sens..
                  > > ale za wiare??? to calkiem teoretyczna rzecz...
                  >
                  > Raczej praktyczna/stosowana. Nawet współcześnie wiele jest takich przypadków.

                  Tak. Szczególnie u umieranie za wiarę u m€zułmanów jest powszechne. Oni nie są
                  słabi. Wiara daje im siłę do zmieniania swiata.
                  • ell.a Re: Taa.. pełno jest przykładów ich "słabości" 30.06.07, 19:35
                    menhir2 napisał:

                    > Tak. Szczególnie u umieranie za wiarę u m€zułmanów jest powszechne. Oni n
                    > ie są> słabi. Wiara daje im siłę do zmieniania swiata.

                    Racja, racja...
                    Ale raczej miałam na myśli chrześcijan prześladowanych w Chinach, Afryce czy
                    krajach islamskich.
                    pzdr.
                    ell.a
      • wdakra Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 30.06.07, 16:59
        xtrin napisała:

        > Strach o najbliższych jest zupełnie naturalnym i zdrowym odruchem, a już w
        > szczególności strach matki o dziecko, które po raz pierwszy na dłużej ją opuszc
        > za.

        Może i to jest zdrowy odruch ale tylko do pewnej granicy jego natężenia. Jeśli
        matka z leku o dziecko za bardzo je krępuje, to robi z niego kalekę.
        Oczywiście, że lepiej, żeby uśmierzała swój lęk modlitwą, niż żeby dawała mu
        wyraz trzymając je kurczowo przy sobie. Ale sięganie do takich środków świadczy
        o niezdolności do radzenia sobie ze swoimi emocjami podobnie jak sięganie po
        srodki farmakologiczne.
        • hypatia69 Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 30.06.07, 18:13
          A moim zdaniem niekoniecznie. Jakby sobie wzięła garsteczkę prochów, to byłoby
          to cokolwiek niezdrowe. Ale jeśli robi jej sie lepiej od motlitwy, a
          współudział sióstr w wierze też ja odpręża, to OK. To też rodzaj obrony
          psychicznej, którą ateiści nie mogą się dla odmiany posłużyć.
          • wdakra Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 01.07.07, 06:18
            Modły też niekoniecznie służą zdrowiu psychicznemu.
            • hypatia69 Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 01.07.07, 19:27
              Modły same w sobie nie szkodzą [pomijam kierowców zasypiających na trasie z
              różańcem w dłoni]. Szkodzą mnisi robiący ludowi wodę z mózgu.
    • Gość: camel_3d a wprecz przeciwnie.... IP: 81.19.200.* 27.06.07, 09:09
      modlitwa to forma medytycji. ludzie wierzacy stanowia niewielki procent
      odwiedzajacych roznego rodzaju psychologow i psychoanalitykow. Ludzie wierzacy
      potrafia "uspokoic" swoj niepokoj modlitwa natomiat niewierzacy po porstu
      dostaja swira:))) lub jak to sie ladnie mowi "nie wiedza co ze soba zrobic".
      Modlitwa jako forma medytacji pomaga sie wyciszyc i przetrwac najgorszy czas.

    • supaari Co 0_j robi na forum... 27.06.07, 09:11
      ... "skupiającym katoliczki"?
      Szuka "znudzonych mężatek"! Problem w tym, że mężatki (załóżmy, że znudzone)
      mają dzieci, które - kiedy kiedy ich w pobliżu nie ma - zaprzątają myśli matek.
      I 0_j teraz stara się dociec czy to wszystkie matki-katoliczki tak mają, czy
      też trafił się wyjątek. Bo jak wszystkie, to nawet ich znudzenie nie pomoże. Co
      za niefart!!!
      • 0golone_jajka Re: Co 0_j robi na forum... 27.06.07, 09:18
        Ja mam szerokie zainteresowania. Interesują mnie zarówno mężatki jak i nasz przaśny katolicyzm :)
    • f.lamer Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 10:23
      0golone_jajka napisał:
      > Czy wszyscy wierzący są słabi psychicznie, czy to był tylko przypadek?

      czy wszyscy ateiści mają fioła na punkcie katolicyzmu, czy jesteś jedną z
      nielicznych osobliwości?
    • Gość: upierdliwa Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.igloonet.pl 27.06.07, 11:32
      strach o bliskie osoby to rzecz normalna, choc w podanym przykladzie
      rzeczywiscie przedstawiona nieco karykaturalnie. na miejscu tej pani, o ile
      pewnie tez denerwowalabym sie o bezpieczenstwo dziecka, o tyle pewnie na mysl by
      mi nie przyszlo zakladac o tym watek na forum...
      tak, czy owak, skoro dzieciak jest 5-letni, to pewnie malo bylo dotychczas
      okazji, zeby ruszal sie gdzies z domu bez towarzystwa matki, a moze to nawet
      pierwsza taka okazja, wiec jestem w stanie zrozumiec lekka schize.

      ciekawa sprawa: sam lęk o dziecko, moze i przesadzony, ale mimo wszystko jednak
      jest bardziej racjonalny od sposobu na uspokojenie. bo o ile zawsze jest jakas
      rzeczywista szansa, ze samochod faktycznie moze ulec wypadkowi, to szansa na to,
      ze modly internautow w jakikolwiek sposob wplyna na przebieg wydarzen i
      zapobiegna ewentualnemu nieszczesciu, jest obiektywnie rzecz biorac, zerowa.
    • elam1 Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 11:36
      Kościół to wspólnota ludzi wierzących. Znających Słowo Boże (zdarza się tez
      inaczej), i w tym Słowie jest wezwanie aby wierzący modlili się o sobie
      wzajemnie, powierzając swoje sprawy Bogu, prosząc o dobre rozwiązanie zgodne z
      Jego wolą. To Pan Bóg daje siłę, to Pan Bóg daje pokój i radość, to Pan Bóg
      jest z nami w chwilach trudnych. Np.:
      Pewien człowiek spotkał się z Panem Jezusem po przejściu na drugą stronę,
      analizował swoje życie i widział:
      - Panie tu są ślady dwóch osób - czyli idziemy razem,
      - a dlaczego tu jestem sam (widzi ślady jednej osoby)
      Odpowiedź:
      - tu miałeś problemy, było ci ciężko, niosłem cię na moich ramionach.

      Pan Bóg jest, słyszy nasze wołania, modlitwy i odpowiada na nie.
      Czasem odpowiedzi nam się podobają, czasem nie, ale wtedy Pan Bóg daje siłę aby
      przetrwać i móc pójść dalej.
      • seth.destructor Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 30.06.07, 14:37
        Szkoda, ze nie chcial sluchac tych milionow ludzi modlacych sie o zycie dla
        Papieza. Jesli ani ilosc, ani jakosc nie ma znaczenia, to po co sie modlic?
    • hypatia69 Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 27.06.07, 11:39
      Ja myślę, że powinieneś odpuścić sobie tamto forum. Najwyraźniej czytanie o
      emocjach innych, a zwłaszcza wierzących, niezwykle Cie stresuje. Poniechaj, bo
      nerwicy dostaniesz.
    • seth.destructor Wielki Tata 27.06.07, 19:20
      Kobiety, wychowywane w poczuciu bycia slaba plcia z przyzwoleniem na placz i
      fochy, sa sklonne do wiary w Wielkiego Tate, Opiekuna i Obronce. Same czuja sie
      slabe, niesamodzielne i zagrozone, wiec nie podejma sie ochrony dziecka, gdyz
      musi to zrobic Wielki Tata. Brak samodzielnosci blokuje jakakolwiek inicjatywe,
      a przeswiadcznie o wszechmocy Wielkiego Taty jest przyczyna zaniedban (skoro On
      sie opiekuje, to sama nie musze tego robic, a tak w ogole to jestem slaba i do
      niczego i nic nie moge, tak mi wszyscy mowia, o ja biedna nieszczesliwa
      nieboraczka...)
      • hypatia69 Re: Wielki Tata 30.06.07, 15:02
        Uogólniasz [modne słowo;)] Kobiety nie. Część kobiet. Ja z rodziny, w ktrej
        matriarchat panował pochodzę. Tata mógł sobie bez pytania naprawiać, ale
        decyzja poważne podejmowały domowe harpie. A straszne były. I samodzielne. I
        głęboko religijne przy tym.
        • seth.destructor Re: Wielki Tata 04.07.07, 19:34
          Pisalem tylko o tych kobietach, ktore byly tak wychowywane. Nie
          pisalem "wszystkie kobiety sa tak wychowywane".
    • Gość: cristina Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 22:25
      Po to mamy Boga, żeby oddać mu swe troski w ciężkich dla nas chwilach. może to
      byc troska o dziecko w podrózy, może to być ból po śmierci bliskiej osoby, lub
      inne nieszczęście.Może to być równiez chwila szczęścia, za którą dziękujemy
      Bogu.Słabość psychiczna jest tu bez znaczenia.Wszyscy jesteśmy słabsi niż Bóg i
      wszyscy potrzebujemy Jego wsparcia, które osiągamy przez modlitwę ,albo nie,
      jeśli nie chcemy lub nie wierzymy w Niego.Poza tym wszyscy chrześcijanie
      zwracają się do Boga w najróżniejszych sprawach, a na tym forum usilnie
      "magluje" się katolików.Fobia?
    • ryszarda_harda Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 29.06.07, 15:25
      Ludzie wymyslili boga ze strachu. Ze strachu przed nieznanym, ze strachu przed
      smiercia i przed wlasnymi slabosciami. Otaczanie sie dewocjonaliami i wznoszenie
      do nich modlow jest dowodem nie tylko slabosci psychicznej ale i ograniczenia
      intelektualnego.
      • wojtekqwerty Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 29.06.07, 15:28
        Otaczanie sie dewocjonaliami i wznoszeni
        > e
        > do nich modlow jest dowodem nie tylko slabosci psychicznej ale i ograniczenia
        > intelektualnego.

        też tak sądzę
      • Gość: brum Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.chello.pl 29.06.07, 15:55
        ryszarda_harda napisała:

        > Ludzie wymyslili boga ze strachu. Ze strachu przed nieznanym, ze strachu przed
        > smiercia i przed wlasnymi slabosciami. Otaczanie sie dewocjonaliami i wznoszeni
        > e
        > do nich modlow jest dowodem nie tylko slabosci psychicznej ale i ograniczenia
        > intelektualnego.

        Dowodem nie tylko słabości psychicznej ale i maksymalnego ograniczenia
        intelektualnego jest powyższy tekst. KROPKA.
        • Gość: upierdliwa Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.igloonet.pl 29.06.07, 16:03
          Gość portalu: brum napisał(a):

          > ryszarda_harda napisała:
          >
          > > Ludzie wymyslili boga ze strachu. Ze strachu przed nieznanym, ze strachu
          > przed
          > > smiercia i przed wlasnymi slabosciami. Otaczanie sie dewocjonaliami i wzn
          > oszeni
          > > e
          > > do nich modlow jest dowodem nie tylko slabosci psychicznej ale i ogranicz
          > enia
          > > intelektualnego.
          >
          > Dowodem nie tylko słabości psychicznej ale i maksymalnego ograniczenia
          > intelektualnego jest powyższy tekst. KROPKA.



          powyzszy post byl wyjatkowo bogaty w argumenty.... zwlaszcza ten o kropce byl
          bardzo przekonujacy :)
          • hekatte Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 29.06.07, 16:18
            Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

            > Gość portalu: brum napisał(a):

            > > Dowodem nie tylko słabości psychicznej ale i maksymalnego ograniczenia
            > > intelektualnego jest powyższy tekst. KROPKA.
            >
            > powyzszy post byl wyjatkowo bogaty w argumenty.... zwlaszcza ten o kropce byl
            > bardzo przekonujacy :)

            Musze przyznać racje upierdliwej , KROPKA również na mnie zrobiła kolosalne
            wrażenie.
            • Gość: brum Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.chello.pl 29.06.07, 17:20
              hekatte napisała:

              > Musze przyznać racje upierdliwej , KROPKA również na mnie zrobiła kolosalne
              > wrażenie.

              Prawda? Mnie tez sie bardzo podoba i dlatego czasami stosuję :)
    • hydepark1 Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? 01.07.07, 09:55
      Tak i nie .Zależy kto kiedy i w jakich warunkach .Polski katolik to przewrotna
      dusza ,często zakłamana i podła.
    • Gość: zarośniety srom Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.aster.pl 01.07.07, 21:03
      Wierzący jak wierzący ale ty napewno jesteś chory psychicznie. Wystarczy
      przeczytać twój nick.
      • Gość: Echo Re: Czy wierzący są słabi psychicznie? IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 05.07.07, 04:57
        Niewierzacy gola sobie jajka i co dalej? Niech moc bedzie z toba bo niemoc cie
        glebi w jednym miejscu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja