lodyszka4
03.07.07, 16:12
Sprawa jest taka, w piątek 29 czerwca zamówiłam okulary u optyka. Ich koszt
to 900zł, na wtorek 3 lipca miały być gotowe. Wpłaciłam 500zł zadatku.
Dzisiaj, 3 lipca, słyszę, że okularów nie ma, bo pękło wiertło i wprawdzie
szkła już są, ale nie można ich przewiercić, wczoraj dopiero zostało
zamówione nowe wiertło.
Powiedziałam, że 8 lipca wyjeżdżam, więc pani wykonała telefon do jakiejś
firmy i zapewniła mnie, że wiertło będzie w sobotę, że ona nie zamknie
zakładu i zrobi mi te okularki.
Ale teraz się boję, że jeśli to się nie uda, to zostanę na wyjazd bez
okularów:/ Dziwi mnie też, że skoro wczoraj już wiertła nie było, to czemu
nikt mnie nie powiadomił, że może być ZNACZNE opóźnienie (bo dopiero przez
telefon pani wybłagała dostawę wiertła na sobotę), a brano mój numer telefonu
kiedy je zamawiałam.
Proszę o odpowiedź, czy jeśli na sobotę okularów nie będzie, to czy mogę
domagać się zwrotu zadatku i czy od ręki zostanie mi ono wypłacone. Wiem, że
oni poniosą stratę, bo szkła zostały już wykonane, a ja zostanę bez okularów
tak czy siak, bo nikt mi z soboty na niedzielę nic nie zrobi, ale ja w takiej
sytuacji z usług tego zakładu nie mam ochoty korzystać. Jak to jest z tym
zadatkiem - zwracają, czy trzeba się udać do sądu? Właściwie to chyba już
dziś mogłabym się domagać zwrotu zadatku, jako że optyk nie dotrzymał umowy -
okulary miały być dziś, ale chcę poczekać do tej soboty, bo nie mam już
innego wyjścia.
Aha, mam tylko taka kartkę od optyka z terminem odbioru i wpisaną kwotą ile
zapłaciłam i ile zostało do zapłaty.
Pozdrawiam