Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchniowych

03.07.07, 20:59
Niestety - jestem zmuszony korzystać z owych przybytków. Z różnych względów. Co za tym idzie, poczyniłem pewne obserwacje zachowań klientów tych instytucji. Oto kilka obserwacji i wniosków:

1. Kolejka do działu "mięso-wędliny"
Klient: "szybciej obsługujcie - co to za zwyczaje tak wolno pracować"
Ten sam klient w dziale samoobsługowym ma dużo czasu na dokonanie wyboru - wręcz celebruje swoje zakupy.
Wniosek: zakompleksiony cham udawadniający swą "wyższość"

2. Stoisko z promocjami.
Klient: przepycha się, wręcz walczy o zdobycie "okazji", blokując przy okazji przejście.
Wniosek: totalny idiota próbujący kupić coś taniej, ignorujący fakt że "taniej" = "drożej"

3. Kasa.

Klient: zabija swoim wózkiem poprzednika, próbując jak najszybciej położyć swój towar na taśnę, wysyłając jednocześnie swą żonę/czy kogo tam jeszcze po uzupełnienie zakupów.
Wniosek: Totalny brak cierpliwości i poszanowania innych

    • czwarty.wymiar Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 03.07.07, 21:01
      Przesadzasz. Opisane przez ciebie przypadki to margines, a nie norma.
      • mss71 Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 03.07.07, 21:26
        Nie sądzę, aby to był margines. Poobserwuj dokładniej,
        • salimis Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 03.07.07, 21:53
          Ja zaobserwowałam coś co mnie normalnie rozbawiło.W Tesco jest małe stoisko z
          bagietkami.Na szczycie owego stoiska jest koszyczek z pokrojoną bagietką do
          degustacji.No i widzę małżeństwo w średnim wieku,podchodzą do tego
          stoiska,oglądają,przebierają.Nie biorą żadnej bagietki poza tą pokrojoną,ale nie
          kawalek czy dwa.Tesco jest duże to człowiek może zglodnieć,a więc biorą
          hurtem.Przy kasie natomiast widzę kobitki z wózkiem a na szczycie wózka
          kilkanaście kawałków bagietki przeznaczonej do degustacji.No cóz,na kolację jak
          znalazł.Darmo dają trzeba brać.
          • Gość: Jojo Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: *.dip.t-dialin.net 03.07.07, 22:13
            a mnie z dzieciakiem przegonili(panowie w firmowym fraku)po wozek bo obowiazkowy
            Zdziwko mnie ryplo i wyszlem.To norma?
            • aiczka Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 17:26
              Nigdy mi się nie zdarzyło.
          • nancyboy Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 09:59
            > Darmo dają trzeba brać.
            A może chciały zapłacić za to, skoro było w koszyku?
    • nessie-jp Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 00:22
      Chyba leciutko przesadzasz.

      Nikt nie lubi stać w kolejkach i każdy chciałby zostać obsłużony jak
      najszybciej. To przecież naturalne. Stanie w kolejce jest nudne, żmudne i
      irytujące. Nigdy jednak nie widziałam, żeby ktoś kogoś zabijał wózkiem w drodze
      do kasy. "Donoszenie produktów" - owszem, zresztą bardzo dobre rozwiązanie.
      Jedna osoba stoi w kolejce, druga przynosi jakiś tam produkt. Po co tracić czas
      ii łazić gromadnie razem z tym wózem, przedłużając pobyt w sklepie
      wielkopowierzchniowym?

      Co do tego, że promocja znaczy drożej, nie zgadzam się. Jak kto głupi, to się
      złapie na byle co. Ale znając zwykłe (niepromocyjne) ceny kupowanych przez
      siebie produktów, potrafię docenić obniżkę o np. 20-30%.

      Co do zastawiania przejścia podczas grzebania przy stoisku z promocjami, to miej
      raczej pretensje do kierownika sklepu, że źle zorganizował przestrzeń. Nie każdy
      klient, tak jak ty, przychodzi do sklepu tylko po to, żeby jak najszybciej
      wyjść, nic nie kupiwszy :P
      • Gość: loki Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.07, 08:05
        nessie-jp napisała:

        > Chyba leciutko przesadzasz.
        >
        > Nikt nie lubi stać w kolejkach i każdy chciałby zostać obsłużony jak
        > najszybciej. To przecież naturalne.
        Stanie w kolejce jest nudne, żmudne i
        > irytujące.

        To kupuj na stoiskach samoobsługowych.


        Nigdy jednak nie widziałam, żeby ktoś kogoś zabijał wózkiem w drodze
        > do kasy.

        A ja niejednokrotnie byłem potrącony przez jakiegoś chama bądź chamkę


        "Donoszenie produktów" - owszem, zresztą bardzo dobre rozwiązanie.
        > Jedna osoba stoi w kolejce, druga przynosi jakiś tam produkt. Po co tracić czas
        > ii łazić gromadnie razem z tym wózem, przedłużając pobyt w sklepie
        > wielkopowierzchniowym?

        To stań wieśniaku od razu z pustym wózkiem przed kasą a żonę albo męża wyślij po
        zakupy, a niech se polata po sklepie


        >
        > Co do tego, że promocja znaczy drożej, nie zgadzam się. Jak kto głupi, to się
        > złapie na byle co. Ale znając zwykłe (niepromocyjne) ceny kupowanych przez
        > siebie produktów, potrafię docenić obniżkę o np. 20-30%.

        Promocje są droższe od cen normalnych, i już nie raz zauważyłem że podczas tzw.
        promocji cena wynosi np. 15,90 a w normalnej sprzedaży po promocji 13,90


        >
        > Co do zastawiania przejścia podczas grzebania przy stoisku z promocjami, to mie
        > j
        > raczej pretensje do kierownika sklepu, że źle zorganizował przestrzeń. Nie każd
        > y
        > klient, tak jak ty, przychodzi do sklepu tylko po to, żeby jak najszybciej
        > wyjść, nic nie kupiwszy :P

        Moje zainteresowania kulturalno-turystyczno-krajoznawcze nie są skierowane na
        podziwianie marketów.
        • nessie-jp Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 15:38
          > To kupuj na stoiskach samoobsługowych.

          I tak robi większość klientów. W stoiskach z obsługą kupuje się tylko to, czego
          nie można nabyć w samoobsługowych.

          Skąd w tobie tyle złości? Zona/mamusia kazała iść do sklepu i okazało się, że to
          wcale nie taki pikuś, jak zawsze twierdziłeś? :)

          > Promocje są droższe od cen normalnych, i już nie raz zauważyłem że podczas tzw.
          > promocji cena wynosi np. 15,90 a w normalnej sprzedaży po promocji 13,90

          To zacznij chodzić do innego sklepu. Najwyraźniej nie masz pojęcia, na czym
          polega promocja. Może poproś żonę/mamusię o wskazówki.

          > Moje zainteresowania kulturalno-turystyczno-krajoznawcze nie są skierowane na
          > podziwianie marketów.

          I moje również nie. Idę tam nie po to, aby podziwiać klientów, tylko po to, żeby
          w miarę jak najszybciej kupić to, po co tam przyszłam. Jak rozumiem, ciebie to
          niezmiernie irytuje...

          Przedziwne podejście. Może zacznij kupować w osiedlowym sklepiku, gdzie nie ma
          samoobsługi, kasa jest jedna i nie ma żadnych obrzydliwych, okropnych, podłych
          promocji? :)
    • no_login Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 10:20
      > Niestety - jestem zmuszony korzystać z owych przybytków. Z różnych względów
      Być może inni też są zmuszeni. Z różnych względów :-)

      > 1. Kolejka do działu "mięso-wędliny"
      > Klient: "szybciej obsługujcie - co to za zwyczaje tak wolno pracować"
      Widocznie nie lubi stać w kolejkach i irytują go niezdecydowani ludzie.
      > Ten sam klient w dziale samoobsługowym ma dużo czasu na dokonanie wyboru -
      > wręcz celebruje swoje zakupy.
      Bo wie że za nim nikt nie stoi w kolejce, nie musi się spieszyć.
      > Wniosek: zakompleksiony cham udawadniający swą "wyższość"
      Wniosek błędny. Po prostu człowiek szanujący czas swój i innych.
      A co można powiedzieć o człowieku który nieznane osoby na podstawie
      powierzchownej obserwacji "częstuje" epitetami?

      > 2. Stoisko z promocjami.
      <cut>
      > Wniosek: totalny idiota próbujący kupić coś taniej, ignorujący fakt że
      > "taniej"
      > = "drożej"
      Kolejny niosek błędny. Ale zastanawiam się czy przypadkiem
      sam nie przepłaciłeś na rzekomych "promocjach"?
      Bo skąd byś znał ich szczegóły skoro
      sam się do nich nie przepychasz?

      > 3. Kasa.
      <cut>
      > próbując jak najszybciej położyć swój towar na taśnę
      <cut>
      > Wniosek: Totalny brak cierpliwości i poszanowania innych
      Błąd. Klient ceni swój czas- jednoczesne zajęcie
      miejsce w kolejce i uzupełnianie zakupów.
      I szanuje czas innych- bo stara się jak najkrócej
      przebywać przy kasie.

      Z tych samych obserwacji- całkiem odmienne wnioski.
      A czy przypadkiem to ty nie próbujesz udowodnić
      swojej wyższości?
      Czy nie próbujesz leczyć swoich kopleksów wynikających
      z braku umiejetności korzystania z promocji?
      Z nieporadności przy wykładaniu, płaceniu
      i pakowaniu zakupionych rzeczy?

      Nie przejmuj się. Staraj się nie myśleć że za chwilę
      swoją ślamazarnościa kogoś zirytujesz.
      Wyłóż swoje zakupy jak najwcześniej, miej przygotowany
      portfel (uważaj na kradzieże), nie czekaj z pakowaniem
      rzeczy do chwili zapłacenia rachunku.

      Kiedy zachowasz spokój i będziesz opanowany, wszystko pójdzie sprawaniej :-)
    • default Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 10:50
      mss71 napisał:

      > Niestety - jestem zmuszony korzystać z owych przybytków.

      No też jesteś klientem sklepów wielkopowierzchniowych. Czyli - siebie też nie
      lubisz. Musisz po prostu popracować nad poprawieniem swojej samooceny
      (najlepiej z dobrym psychoterapeutą) i na pewno spojrzysz na świat bardziej
      optymistycznie :)
    • hypatia69 Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 11:55
      Też czasem bywam w molochach, ale jakoś nie zauważyłam, żeby ktoś pracujące w
      normalnym tempie rugał. Na to, co sobie na samoobsługowym wybierze ma niego
      większy wpływ i moze sobie grzebać dowoli; a przy ladzie to ekspedientki
      orientują się lepiej. Chyba, ze się któraś wlecze okrutnie...
      W molochach zwykle są monstrualne wozy, a przestrzeń między półkami mikra.
      I "okazje" też są głupio ustawione, a to nie wina klientów... [nie zawsze
      taniej=drożej; chyba popełniłeś kilka błędów, wybierając kiepskie promocje:P]
      Zapomnieć, czy przeoczyć coś można. I łatwiej posłać wtedy żonę, niż lecieć z
      wózkiem. Z zabijaniem się nie zetknęłam jakoś.
      Wiesz, ogólnie łatwiej jest robić zakupy, jak ktoś jest samotnym gościem,
      któremu wystarcza mrożona pizza, kawałek krakowskiej suchej i dwa piwa, a do
      domu się spieszyć nie ma powodu. W rodzinach trochę to bardziej skomplikowane...
    • Gość: gość Panie obsługujące też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.07, 12:11
      Bardzo często obsługujace panie robią wszystko by klienta nie widzieć, zajęte
      rozmowami miedzy sobą lub układaniem towaru, odwrócone plecami ale zawsze
      gotowe odpysknąć. Te na kasie z ostentacją mówią dzień dobry ale towarem
      szurgają byle gdzie i reszy nigdy nie chce im sie szukać. O pomocy z wkładaniem
      do torby mowy nie ma. Zdarza mi się że czekający za mną klient stuka mnie
      bezmyślnie wózkiem. Ale to już taki naród - słowo demokracja nie do końca
      właściwie pojęte.
      • kot_behemot8 Re: Panie obsługujące też 04.07.07, 14:05
        Akurat demokracji bym z tym nie łączyła. Zaś wymaganie od kasjerki pomocy w
        pakowaniu wydaje mi się cokolwiek przesadne. Mnie u kasjerek jeśli już coś
        irytuje to jakaś dziwna niechęć do wciskania guziczka powodującego przesuwanie
        się lady. Przy wiekszych zakupach musze co chwila prosić o "podjechanie", jak
        tego nie zrobie to musze przesuwać wszystko ręcznie. Bezsens kompletny.
        • Gość: Piotr Re: Panie obsługujące też IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.07, 14:28
          nie rozumiem kocie,to przesuwasz?
          • kot_behemot8 Re: Panie obsługujące też 04.07.07, 18:47
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > nie rozumiem kocie,to przesuwasz?


            Jak mnie znudzi proszenie pani o podjechanie ladą i nie chcę widzieć jej
            obrazonej miny jak to robię, to po prostu przesuwam zakupy reką.
    • Gość: sterlitz Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: 83.238.201.* 04.07.07, 15:16
      A co powiecie na taki obrazek: odpicowana paniusia ok.czterdziestki odkręcająca
      słoiczki z majonezem i wsadzająca tam palucha, po czym odstawiająca słoiczek na
      półkę?? Od tamtej pory kupuję tylko takie majonezy, musztardy i keczupy, które
      mają porządne zabezpieczenia.
      Albo zadbana trzydziestoparolatka z córunią barbie odwaloną na różowo, lat ok.
      8-9: córunia wsadzała paluchy w rozkrojonego arbuza po czym je oblizywała,
      mamuśka w ramach interwencji zakazała jej tego procederu, bo..... ktoś inny już
      to pewnie robił i chyba nie chce zarazić się jakimś świństwem.
    • Gość: Matylda Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: 85.112.196.* 04.07.07, 15:45
      Ostatnio widzialam taką scenkę: Mamusia (z tych dobrze ubranych) dyskretnie
      karmiła swoją pociechę batonikiem "Mars". Potem papierek schowała między słoiki
      z przetworami. Pewnie kiedy dzieciak zacznie jej podbierac pieniądze z torebki
      to bardzo się zdziwi!
      Nie dalej jak wczoraj nie wytrzymałam i pogoniłam takiego jednego co to łapami
      macał wszystkie bułki. Na dodatek miał skaleczony palec, owinięty brudnym
      plastrem. Chcialam zrobić popisową awanturę pani z obsługi, która akurat też to
      widziala ale uciekła.
    • Gość: frog Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.07, 17:15
      Zgadzam się z punktem 3. Strasznie mnie wkurza takie taranowanie wózkiem. Ci
      ludzie chyba myślą że im bliżej kasy się dopchają, tym szybciej będą obsłużeni.

      Kilka razy też się zdarzyło, że "na sklepie" jakaś paniusia wjechała do mnie i
      zamiast przeprosić, westchnęła i przewróciła oczami! Pewnie takim królewnom
      wszyscy powinni z drogi ustępować.
      • Gość: gość Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.07, 17:47
        istotnie wkurzający są ci co kurczowo trzymają sie wózków i tarasują dostęp do
        półki - ukradnie im go kto?
    • beretelwi Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 17:41
      jak widze czesto tam bywasz skoro masz takie dokladne przemyslenia i wnioski
      pozdrawiam
      • Gość: piekielnica Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: *.szczecin.mm.pl 04.07.07, 18:42
        > beretelwi napisał:

        > jak widze czesto tam bywasz

        A ty ciągle jeszcze kupujesz w specjalnych sklepach "za żółtymi firankami" -
        niedostępnych dla "motłochu"?
        • beretelwi Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 18:49
          kupuję w sklepikach będących najbliżej i to jest cała filozofia
          • Gość: piekielnica Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: *.szczecin.mm.pl 04.07.07, 20:22
            > kupuję w sklepikach będących najbliżej i to jest cała filozofia

            A ja spotykam się ze sklepikarzami z bliskiego otoczenia (mieszkam dzieścia lat
            i wszystkich znam) w marketach, gdy kupują produkty będące na promocjach w
            sporych ilościach.
            Zastanawia mnie to, jak radzą sobie z kasami fiskalnymi, bo przecież nie zużyją
            do użytku prywatnego 40 słoików ogórków, czy oleju.
            • Gość: klk Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.07, 20:31
              a to zabronione?
              • piekielnica1 Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 04.07.07, 21:12
                > a to zabronione?

                ale nie, ale czy ja musze korzystac z tego porsednictwa?
            • Gość: sterlitz Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio IP: 83.238.201.* 05.07.07, 10:46
              >Zastanawia mnie to, jak radzą sobie z kasami fiskalnymi, bo przecież nie zużyją
              > do użytku prywatnego 40 słoików ogórków, czy oleju.

              Radzą sobie doskonale.... po prostu tego nie nabijają na kasę. W ostateczności
              mogą wziąć z supermarketu fakturę....
              • piekielnica1 Re: Nie lubię klientów sklepów wielkopowierzchnio 05.07.07, 11:09
                > Radzą sobie doskonale.... po prostu tego nie nabijają na kasę.

                A fe, to przecież molochy są nieuczciwe,
                rodzimi slkepikarze to sama uczciwość i troska o klienta, zwłaszcza tego,
                którego stać na bardzo niewiele.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja