Mama chciała cię usunąć...

05.07.07, 00:13
Z cytowanej w innym wątku wypowiedzi z obcego forum:
"Ciekawe jak ty byś się czuła gdybyś dowiedziała się od swojej mamy, że miała
cię usunąć."

Jakoś nie sądzę, by zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie. Może i łatwo mi
mówić, byłam dzieckiem chcianym i planowanym, ale czy nie ważniejsze jest to
co z tego wyszło, a nie to jak się zaczęło? Oczywiście nie mówię o sytuacji,
gdy taka wiedza dociera do dziecka, wówczas może to być wielkim wstrząsem. Ale
czy może to mieć znaczenie dla dorosłego człowieka, który zaznał
rodzicielskiej miłości i miał mniej lub bardziej udane dzieciństwo?
    • crax Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 00:16
      To kolejny "argument" tzw. "obrońców zycia" odwołujący się nie do faktów a emocji adwersarza. Innych nie mają.
      • xtrin Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 00:17
        Tak, jest to jeden z tych emocjonalnych argumentów. I pomijając już wartość
        takowych to ten mnie osobiście wydaje się wyjątkowo nietrafny.
      • a.giotto Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 15:56
        mistrzami grania na emocjach są aborcjoniści. Potrafią tylko wzniecać histerię.
        • crax Re: Mama chciała cię usunąć... 06.07.07, 09:18
          "mistrzami grania na emocjach są aborcjoniści."

          Być może. Żadnego aborcjonisty nie znam więc nie wiem.
    • llukiz Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 00:48
      a jak to jest nie istnieć? Czy ktoś z was potrafi sobie wyobrazić że nie istnieje?
    • kriegsphilosophie Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 00:58
      A gdybyś się dowiedziala, że mama chciała cię ukatrupić w wieku 3 lat
      powiedzmy, już nachylała się z poduszką nad twoją twarzą podczas twojego snu,
      ale w ostatniej chwili się rozmyśliła i postanowiła być kochaną mamą?
    • snajper55 Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 01:23
      xtrin napisała:

      > Z cytowanej w innym wątku wypowiedzi z obcego forum:
      > "Ciekawe jak ty byś się czuła gdybyś dowiedziała się od swojej mamy, że miała
      > cię usunąć."

      Nie cię, tylko zarodek, z którego powstałaś.

      S.
    • heretic_969 A mi by było przykro. 05.07.07, 01:49
      Nie rozumiem, dlaczego w ogóle matka miałaby dziecku powiedzieć o tym. Po co?
      Poza tym takie stwierdzenie niesie ze sobą małą gorycz, coś w stylu: może moje
      życie byłoby lepsze, gdyby cię nie było? Zdecydowanie nieprzyjemna rzecz.
      • Gość: Fizol Re: A mi by było przykro. IP: *.brutele.be 05.07.07, 12:26
        heretic_969 napisał:
        > Poza tym takie stwierdzenie niesie ze sobą małą gorycz, coś w stylu: może moje
        > życie byłoby lepsze, gdyby cię nie było? Zdecydowanie nieprzyjemna rzecz.

        Wiele matek mowi to do swoich zyjacych i wiele rozumiejacych juz pociech...
        Bez ogrodek, bez krempacji.
      • chyba_normalny Re: A mi by było przykro. 06.07.07, 18:13
        heretic_969 napisał:

        > Nie rozumiem, dlaczego w ogóle matka miałaby dziecku powiedzieć o tym. Po co?
        > Poza tym takie stwierdzenie niesie ze sobą małą gorycz, coś w stylu: może moje
        > życie byłoby lepsze, gdyby cię nie było? Zdecydowanie nieprzyjemna rzecz.
        Fakt - matka dziecku nie powie ale znajdą się "uczynne" sąsiadki" i ich dzieci ,
        które z czystej satysfakcji nie omieszkają poinformować o tym fakcie małego
        Jasia albo Zosię ( imiona dobrane przypadkowo ) .
        • makrama1 Re: A mi by było przykro. 06.07.07, 22:09
          chyba_normalny napisał:

          > Fakt - matka dziecku nie powie ale znajdą się "uczynne" sąsiadki" i ich dzieci
          > ,
          > które z czystej satysfakcji nie omieszkają poinformować o tym fakcie małego
          > Jasia albo Zosię ( imiona dobrane przypadkowo ) .
          >

          Naprawdę myślisz, że o rozważanej aborcji wiedzą wszystkie sąsiadki i ich
          dzieci. Dużo znasz takich przypadków???
      • xtrin Re: A mi by było przykro. 06.07.07, 18:32
        heretic_969 napisał:
        > Nie rozumiem, dlaczego w ogóle matka miałaby dziecku powiedzieć o tym. Po co?

        A czemu nie?

        > Poza tym takie stwierdzenie niesie ze sobą małą gorycz, coś w stylu: może moje
        > życie byłoby lepsze, gdyby cię nie było? Zdecydowanie nieprzyjemna rzecz.

        Albo równie dobrze: jakież szczęście, że jesteś, ileż bym straciła, gdybym cię
        nie miała!
        • heretic_969 Re: A mi by było przykro. 07.07.07, 03:29
          > A czemu nie?

          A po co dziecko ma wiedzieć, że mamusia je wcale nie planowała? Przyjemne?
          Wątpię. Naprawdę nie wiem, dlaczego matka ma to mu mówić - nie wyjdzie z tego
          nic dobrego a może wyjść dużo złego.
    • hypatia69 Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 02:55
      Możnaby przypusczać, ze autorka cytatu ma czasem chęć powiedzieć coś
      tak "miłego" swojemu dziecku...
      Wrażenie mogłoby wywrzeć porunujące [jak z tymi dziećmi, które dowiadują się w
      wieku lat iluś, że były adoptowane - czyli chciane, a rzadko tak czują]. Ale to
      subiektywne. "W nerwach sie mówi, blablabla.." I tego typu informacji nie da
      się ocenić na zasadzie: jak bym się czuła. Trauma po takim tekście pewnie jest
      zawsze... Ale jaka, to kwestia osób dramatu i sytuacji.
      Zatem pytanie [cytowane] uważam za... głupie chyba, bo za mało danych do oceny.
      Równie dobrze matka mogłaby powiedzieć "miałam cię usunąć, bo groziło mi to
      śmiercią, ale zaryzykowałam i jest nam dobrze".
      Kurczę, no nie wiem...
      • Gość: Echo Re: Mama chciała cię usunąć... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 05.07.07, 04:38
        Bo jestes dzieckiem z "gwiazdy". Po duzej popijawie... Zaoszczedz nam szczegolow.
        • Gość: venus22 Re: Mama chciała cię usunąć... IP: *.st.vc.shawcable.net 05.07.07, 06:44
          a po co w ogole takie cos dziecku mowic? PO CO?

          bez znaczenia czy malemu czy juz doroslemu.

          PO CO?

          ktos kto takie rzeczy mowi robi to tylkow jednym celu - zeby zaszkodzic, bo na
          pewno nie pomoc.

          Venus
          • venus22 Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 06:48
            """"""A gdybyś się dowiedziala, że mama chciała cię ukatrupić w wieku 3 lat
            powiedzmy, już nachylała się z poduszką nad twoją twarzą podczas twojego snu,
            ale w ostatniej chwili się rozmyśliła i postanowiła być kochaną mamą?"""""

            o rany!! ale kryminal kategorii B,
            malo sie nie zachlysnelam herbata ze smiechu :D

            jeszcze dodac tatusia - alkoholika i sadyste, ktory nagle przejrzal na oczy i
            cudownie sie odmienia w najlepszego na swiecie czlowieka, a bedzie wyciskacz
            lez w TV...


            Venus
        • hypatia69 Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 10:02
          Masz coś do mnie faktycznie, czy szukasz ofiary?
    • uasiczka Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 08:42
      a ja coś takiego usłyszałam i potrafię to zrozumieć i nic mi nie jest
    • Gość: Matylda Re: Jakie to ma znaczenie? IP: 85.112.196.* 05.07.07, 08:50
      Gdybym ja było tym dzieckiem to fakt, że mama jednak mnie urodziła odebralaby
      jak prawdziwy dowód Jej miłości. Gdy kobieta zachodzi w ciążę i rodzi jest to
      naturalne, może rodzić i taka, ktora właśnie nie chce dziecka a nie myśli o
      aborcji np. ze względów religijnych albo finansowych. Matka, która chce dokonać
      aborcji a rozmyśla się w ostatniej chwili kocha swoje dziecko i podejmuje
      najbardziej odpowiedzialną decyzję z możliwych. Już jako podlotek słyszałam
      (podsłuchałam), że koleżanka mojej mamy chciała usunąć trzecią ciążę i
      rozmyśliła się już w gabinecie przed zabiegiem. Urodziła trzecią córkę. Nikt
      nie krył tej wiedzy przed dzieckiem i nie zauważyłam, żeby ta wiedza wywarła na
      niej jakieś negatywne wrażenie. Podobnie może się czuć dziecko, które przyszło
      na świat po wielu latach małżeństwa kiedy to rodzice nie chcąc mieć dzieci
      stosowali antykoncepcję, która w końcu zawiodła. Też może myśleć, że jest
      niechcianym dzieckiem.
    • chwila.pl Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 08:51
      xtrin napisała:

      > Może i łatwo mi
      > mówić, byłam dzieckiem chcianym i planowanym, ale czy nie ważniejsze jest to
      > co z tego wyszło, a nie to jak się zaczęło?

      Nie, ważne są oba te czynniki, zwłaszcza dla psychiki dziecka.
      Ja też pochodzę z kochającej sie rodziny, nadal jestem oczkiem w głowie mego taty...
      Ale od czego jest wyobraźnia, popuśćmy zatem jej wodze...
      Wyobrażmy sobie zatem rodzinę, w której matka informuje dziecko, że chciała go
      usunąc. (Wiem, wiem, zarodek nie dziecko, tyle tylko, że z punktu widzenia
      dziecka niewiele to zmienia.) Co czuje takie dziecko wiedząc, że to właśnie
      jego, a nie jego siostry lub brata chciano sie pozbyć. Czy to nie będzie
      rzutować na ich wzajemne relacje, nie będzie rodzić zazdrości, nieuzasadnionych
      podejrzeń? Czy nadal będzie czuło się równie mocno kochane jak rodzeństwo? Od
      chwili uzyskania tej "miłej" informacji, życie tego dziecka może, chociaż nie
      musi, stac się pasmem udręki. To będzie zależało od wrażliwości dziecka, od
      stanu jego psychiki. Nie każde dziecko jest silne psychicznie i nie każde upora
      się z tym problemem.
      Reasumując,
      Wg mnie informowanie dziecka o planowanym w przeszłości usunieciu ciąży jest nie
      tyle niefortunne, co, nie boję się użyć tego słowa, zbrodnią moralną.
      Chciała usunąć, nie usunęła i niech zachowa tę informację w tajemnicy na zawsze.
      • xtrin Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 11:14
        Powtórzę - mowa nie o dowiadującym się o tym dziecku, ale o osobie dorosłej.
        • chwila.pl Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 11:41
          xtrin napisała:

          > Powtórzę - mowa nie o dowiadującym się o tym dziecku, ale o osobie dorosłej.

          Niezależnie od wieku, tego typu informacje do przyjemnych nie należą, więc po co
          sie nimi dzielić? Zawsze istnieje przecież realne niebezpieczeństwo, że tego
          typu zwierzenie może przynieść ból.
          • xtrin Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 13:42
            Na tyle, na ile jestem w stanie to określić takowa informacja nie byłaby dla
            mnie specjalnie bolesna. I jak po wątku widać nie jestem odosobniona w tym
            podejściu.
            Po cóż więc takie "argumenty" po stronie "obrońców życia"?
            • chwila.pl Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 14:00
              xtrin napisała:

              > Na tyle, na ile jestem w stanie to określić takowa informacja nie byłaby dla
              > mnie specjalnie bolesna. I jak po wątku widać nie jestem odosobniona w tym
              > podejściu.

              To dobrze, czy źle?
              Mnie np zupełnie nie przeszkadza, że jestem osamotniona w moim stosunku do tej
              kwestii. I specjalnie mnie to nie martwi, co najwyżej dziwi.

              > Po cóż więc takie "argumenty" po stronie "obrońców życia"?

              Nie wiem, trzeba byłoby ich spytać.
              Wydaje mi się, że chwytają się każdego sposobu, by przeforsować swój punkt widzenia.
              • xtrin Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 14:03
                chwila.pl napisała:
                > To dobrze, czy źle?

                Dobrze, bo podkreśla absurdalność tego typu emocjonalnych "argumentów".
                • chwila.pl Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 14:21
                  xtrin napisała:

                  > Dobrze, bo podkreśla absurdalność tego typu emocjonalnych "argumentów".

                  Bo życie, moja droga, a zwłaszcza relacje między rodzicami i dziećmi, to także w
                  dużej mierze emocje. Brutalna ingerencja w ten świat emocji budzi mój sprzeciw.
                  Możesz sobie nazywać moje argumenty jak chcesz, guzik mnie to obchodzi. Może
                  zmienisz zdanie, gdy sama będziesz miała dziecko, gdy je pokochasz nad życie.
                  Czy nadal będziesz hołdowała tym samym poglądom co dzisiaj?
                  Bo jesli tak, a dziecko w odróżnieniu od matki będzie wrażliwe, to z góry
                  współczuje temu dziecku.
      • echtom Re: Mama chciała cię usunąć... 06.07.07, 19:04
        Zgadzam się. Nigdy nie powiem mojej trzeciej córce, że była niechciana, bo po
        co? Żeby myślała, jak bardzo się "poświęciłam", żeby ją urodzić i wychować?
        Mówię po prostu dzieciom, że chciałam miec dużą rodzinę, co w jakimś stopniu
        jest prawdą.
        • xtrin Re: Mama chciała cię usunąć... 06.07.07, 19:05
          echtom napisała:
          > Zgadzam się. Nigdy nie powiem mojej trzeciej córce, że była niechciana,
          > bo po co? Żeby myślała, jak bardzo się "poświęciłam", żeby ją urodzić i
          > wychować? Mówię po prostu dzieciom, że chciałam miec dużą rodzinę,
          > co w jakimś stopniu jest prawdą.

          Tzn. gdy (dorosła już) córka Cię o to zapyta to skłamiesz?
          • echtom Re: Mama chciała cię usunąć... 06.07.07, 19:18
            Myślę, że tak. Wierzę w "święte kłamstwa" - prawdę trzeba mówić wtedy, gdy to
            zmieni coś na lepsze. Trudno mi sobie wyobrazić, że będę opowiadać dorosłej
            córce, że po powrocie od lekarza siedziałam na kanapie, ryczałam i rozmawiałam
            z mężem, od kogo pożyczyć kasę na skrobankę. Czy widzisz uświęcającą moc
            takiej "prawdy"?
            PS. Ostatecznie nie kasa zdecydowała. Kiedy opadły pierwsze emocje, zadałam
            sobie proste pytanie: "Co to dziecko winne, że ma głupich rodziców?"
            • xtrin Re: Mama chciała cię usunąć... 06.07.07, 20:01
              echtom napisała:
              > Myślę, że tak. Wierzę w "święte kłamstwa" - prawdę trzeba mówić wtedy,
              > gdy to zmieni coś na lepsze.

              Jest w tej logice jeden problem - "lepsze" jest pojęciem subiektywnym. Prawda -
              przynajmniej w pewnych granicach - jest obiektywna.
    • Gość: jestem Re: Mama chciała cię usunąć... IP: *.szczecin.mm.pl 05.07.07, 08:59
      > Oczywiście nie mówię o sytuacji,
      > gdy taka wiedza dociera do dziecka, wówczas może to być wielkim wstrząsem. Ale
      > czy może to mieć znaczenie dla dorosłego człowieka, który zaznał
      > rodzicielskiej miłości i miał mniej lub bardziej udane dzieciństwo?

      a ja dorastałem w rodzinie bardzo katolickiej, gdzie to Bóg dawał dzieci i na
      dzieci.
      od najwcześniejszego dzieciństwa słyszałem; "szkoda żeś nie zdechł za maleńka,
      ty gangreno, cholero jaśnista" i tym podobne pieszczotliwe zapewnienia o
      miłości.
      moje liczne rodzeństwo również
      nawet w drodze z kościoła, po dopiero co przyjętej świętej komunii przez
      bardzo wierzących rodziców.
      jak się czułem i czego pragnąłem przez całe dzieciństwo, i jaki wpływ ma to na
      mnie dzisiaj?
      • grunt111 Re: Mama chciała cię usunąć... 06.07.07, 03:44
        Gość portalu: jestem napisał(a):

        > > Oczywiście nie mówię o sytuacji,
        > > gdy taka wiedza dociera do dziecka, wówczas może to być wielkim wstrząsem
        > . Ale
        > > czy może to mieć znaczenie dla dorosłego człowieka, który zaznał
        > > rodzicielskiej miłości i miał mniej lub bardziej udane dzieciństwo?
        >
        > a ja dorastałem w rodzinie bardzo katolickiej, gdzie to Bóg dawał dzieci i
        na
        > dzieci.
        > od najwcześniejszego dzieciństwa słyszałem; "szkoda żeś nie zdechł za maleńka,
        > ty gangreno, cholero jaśnista" i tym podobne pieszczotliwe zapewnienia o
        > miłości.
        > moje liczne rodzeństwo również
        > nawet w drodze z kościoła, po dopiero co przyjętej świętej komunii przez
        > bardzo wierzących rodziców.
        > jak się czułem i czego pragnąłem przez całe dzieciństwo, i jaki wpływ ma to
        na
        > mnie dzisiaj?

        No w mojej rodzinie tez roznie bywalo, okazywanie 'milosci' glownie piescia i
        pasem. Religia nie pozwalala chyba nawet myslec o 'planowaniu' potomstwa.
        Liczba dzieci byla taka, i stosunek do nich taki ze nie bylo watpliwosci ze
        byly 'dopustem'. Co gorsza, to bedac na szarym koncu, rowniez od rodzenstwa sie
        slyszalo, ze jakby mnie nie bylo to im by bylo lepiej. Wszystkim nam bylo tak,
        ze lepiej zapomniec. Zycie matki to bylo prawdziwe pieklo, praktycznie do
        konca. Jaki to ma wplyw na mnie dzisiaj? zapewne ogromny. I pewnie jeszcze
        przez kilka pokolen echo bedzie widoczne. Pewnie ja nie powinnam byla miec
        dzieci, wcale nie dlatego, ze te ktore mam sa niechciane, wrecz przeciwne sa
        chciane i kochane az do bolu, moze za bardzo. I nieumiejetnie, nie ma we mnie
        beztroski i lekkosci. Nie mam wewnetrznej radosci i obawiam sie ze trace
        kontakt z moimi dziecmi przez niezdrowy bagaz emocjonalny wyniesiony z
        dziecinstwa.
        Doprawdy obroncy zycia powinni inaczej podejsc do swojej misji i chronic zycie
        ktore juz jest zamiast pomnazac cierpienia.
        • lisa.w Re: Glupoty pleciesz! 06.07.07, 18:29
          Co ma obrona zycia do niedbalstwa i kalectwa umyslowego twoich rodzicow.
          Co nie bylo ich stac na kondom. To byli beznadziejnie durni ludzie. Do nich za
          ich niedbalstwo i brak troski o zycie miej prestensje a nie do tych co walcza o
          zycie nienarodzonych.
          • piekielnica1 Re: Glupoty pleciesz! 06.07.07, 20:12
            A co droga liso powoduje u ciebie taką agresję, też masz jakieś ukryte
            problemy?, ale dulszczyzna i kołtuństwo powodują, że zasłaniasz je
            nieprzyjemnym atakiem?.
            Ludzie mają traumatyczne przeżycia z dzieciństwa i starają się coś zrobić, by
            nie kalkować wzorcow na własne rodziny i dzieci, a ty bronisz nienarodzonych
            jakby tutaj ktoś prowadził ekspansywną kampanię proaborcyjną.
            Może ci rodzice forumowiczów, krzywdzący swoje dzieci zachowywali się tak, bo
            sami zostali w ten sposób wychowani i tylko powielili nabyte wzorce?.

            Szkoda, że tak niewielu dorosłych pamięta swoje krzywdy z dzieciństwa w
            chwilach gdy bezwzględnie egzekwuje bezgraniczne posuszeństwo od swoich małych
            dzieci.
            • lisa.w Re: Glupoty pleciesz! 06.07.07, 21:09
              A nie pzryszlo ci do glowy, jaskolko madrosci, ze na ludzi znecajacych sie nad
              swoimi dzicmi, jest paragraf kodeksu karnego?
              • piekielnica1 Re: Glupoty pleciesz! 06.07.07, 22:02
                > A nie pzryszlo ci do glowy, jaskolko madrosci, ze na ludzi znecajacych sie
                > nad swoimi dzicmi,

                Może i dziecku przyszło jak trochę wyrosło, bo jak było małe to nie.
                No ale, nie każdy jest Pawką Morozowem by donosić na rodziców.
                A po drugie po 20 latach dochodzić swoich praw na starych rodzicach, zwłaszcza
                za krzywdy moralne?
                Empatii dla żywych - ani małych, ani starych w tobie za grosz - tylko
                nienarodzonych...
              • Gość: grunt111 Re: Glupoty pleciesz! - czyzby? IP: *.dsl.bell.ca 06.07.07, 23:31
                O czym ty mowisz? To o czym ja pisze to nie bylo 'znecanie' sie. To bylo zycie,
                ktore bylo twarde i ciezsze niz mozna udzwignac, a nie znecanie 'z
                premedytacja'. Wynikalo nie z braku milosci tylko raczej z biedy i braku
                edukacji czy lepszych modeli do nasladowania. Poza tym, jakos nikt z
                postronnych doroslych, nauczycieli i ksiezy nie wylaczajac, nie uznal za
                stosowne interweniowac.

                A ty nie nazywaj siebie 'obronca zycia' - jestes 'zmuszaczem do rodzenia',
                nikim wiecej. nikim wiecej.
    • clockwork.orange Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 09:33
      na mnie to rowniez nie robi wrazenia. calkiem prawdopodobne, ze moi rodzice
      rozwazali taka mozliwosc- gdy sie urodzilam moja matka byla w trakcie studiow,
      nie mieli mieszkania itp., ogolnie sytuacja nieciekawa z paru powodow.
      oczywiscie mowienie tego dziecku to bezsens (doroslemu zreszta tez, bo po co?).
      mnostwo dzieci rodzi sie z wpadki i nawet jesli rodzice godza sie z tym i nie
      rozwazaja aborcji, to przeciez to takze sa dzieci w pewien sposob "niechciane".

      poza tym argument ten jest tez w pewien sposob klamliwy i falszywy. matka nie
      chciala usunac "cie", bo wtedy jeszcze zadnego "cie" nie bylo. sporo kobiet w
      ciazy w tych pierwszych miesiacach wcale nie odczuwa jakiejs niesamowitej
      emocjonalnej wiezi z zarodkiem, co wcale im nie przeszkadza pozniej nad zycie
      kochac swojego dziecka.

      podobnie nie dziala na mnie argument z podobnej polki: "czy wolalabys sie nie
      urodzic?", z tym ze ten to jest juz calkowicie glupkowaty i nielogiczny.
      • Gość: miesiekido Re: Mama chciała cię usunąć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 09:40
        a jak .Ale nie dałem się.Byłem taki zawzięty .Całe 9 miesięcy doiłem ile sie
        dało ,potem też .Czego nie zrobiła ona dokończy demokracja i znakomicie
        rozwijający się polski system emerytalny.Trzymam się jeszcze ale kogo teraz
        wydoić ? To mnie doją !
    • nancyboy Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 09:47
      > "Ciekawe jak ty byś się czuła gdybyś dowiedziała się od swojej mamy, że miała
      > cię usunąć."
      No to ja mam podobne pytanie z tej serii:

      "Ciekawe jak ty byś się czuła, gdybyś dowiedziała się od swojej mamy, że tego
      wieczora mieli jechać do kina, ale się samochód zepsuł."
      • Gość: miesiekido Re: no tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 10:00
        samochodów ci wtedy jescze nie było ale może kobyła zachorzała...
        Ale nad czym się tu rozczulać ? W końcu pewnie 99 % ludzkości wzięło się z
        chęci seksualnej bez jakiejkolwek planowania ! To że pozwolono nam się urodzić
        też pewnie w większości jest dziełem przypadku ale czy to ma oznaczać zaraz że
        każda ciąża jest znienawidzona ? Napewno nie ! Nawet ci niechciani potem są
        kochani .Ot życie ...
      • xtrin Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 11:18
        No właśnie :).
        Osobiście, jeżeli miałoby to mieć już jakieś znaczenie to wolałabym dowiedzieć
        się, że matka chciała "mnie" usunąć, ale w końcu postanowiła urodzić (choć
        minimalna namiastka "chcenia"), niż że pękła guma i trzeba było ze
        zrezygnowaniem przyjąć najgorsze.
    • chicarica Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 10:10
      W czasie kiedy się urodziłam (1978) aborcja w Polsce była legalna i powszechna.
      Matka opowiadała mi, że jak poszła do lekarza, to lekarz po stwierdzeniu że mama
      jest w ciąży i rzucie oka w kartę pacjentki (studentka, mężata, rok do obrony)
      zapytał: to jak, usuwamy?
      Ona na to: nie, panie doktorze, nie usuwamy.
      Dlatego wiem, że byłam dzieckiem chcianym - mama miała wybór, nie musiała mnie
      urodzić.
      Tragedią byłoby, gdyby nie chciała a musiała, bo np. aborcja była płatna a jej
      nie byłoby stać, albo nielegalna. Obawiam się, że wtedy dopiero byłaby to trauma.
      Nie mam też w sobie na tyle pychy, żeby podejrzewać, że świat w ogóle zauważyłby
      moją nieobecność :) I prawdę mówiąc, ta świadomość nijak nie psuje mojego
      dobrego samopoczucia :)
      • xtrin Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 11:22
        chicarica napisała:
        > Dlatego wiem, że byłam dzieckiem chcianym - mama miała wybór,
        > nie musiała mnie urodzić.
        > Tragedią byłoby, gdyby nie chciała a musiała, bo np. aborcja była
        > płatna a jej nie byłoby stać, albo nielegalna. Obawiam się,
        > że wtedy dopiero byłaby to trauma.

        Mam dokładnie takie samo podejście - jeżeli miała możliwość, nawet to rozważała,
        ale ostatecznie zdecydowała "nie" to wszystko ok.
        Natomiast urodzić się, bo państwo tak nakazało - tak, to może być trauma.
        • snajper55 Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 11:54
          xtrin napisała:

          > Mam dokładnie takie samo podejście - jeżeli miała możliwość,nawet to rozważała
          > ale ostatecznie zdecydowała "nie" to wszystko ok.
          > Natomiast urodzić się, bo państwo tak nakazało - tak, to może być trauma.

          Tak córeczko, mamusia nie chciała ciebie mieć, ale wtedy aborcja była zakazana,
          więc nie miałam wyjścia i musiałam cię urodzić.

          Ewentualnie

          Tak córeczko, mamusia nie chciała ciebie mieć, ale aborcja to straszny grzech,
          więc nie miałam wyjścia i musiałam cię urodzić.

          Milutkie.

          S.
    • Gość: hehehe To zależy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.07, 13:52
      Jeśli mimo wszystko matka pokochała to dziecko i zapewniła mu udane dzieciństwo
      - może być szokujące.
      Jeśli dziecko zostało oddane do domu dziecka/adopcji, a potem dowiaduje się ze
      biologiczna matka go nienawidzi, bo np. jest efektem gwałtu...
    • prawy.polak Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 14:34
      Ludzi się nie usuwa, tylko płody.
    • Gość: upierdliwa Re: Mama chciała cię usunąć... IP: *.igloonet.pl 05.07.07, 15:31
      moja mama nie chciala mnie usunac i nie usunela. tym, ktory sie tego domagal,
      byl moj ojciec (swoja droga ciekawe, ze nikt jakos tej kwestii nie porusza, jak
      widze ciagle ciaza jest "wylaczna sprawa kobiety", a ojcowie wchodza na scene
      dopiero przy sprawie o alimenty?)
      coz, bez tej informacji ten czlowiek i tak bylby dla mnie bucem, a wiedzac to,
      jest bucem do potegi. wiekszych emocji to we mnie nie wywoluje. wywoluje
      natomiast cos innego, niz emocje - refleksje i troszke szerszy punkt widzenia.
      to o mnie wtedy chodzilo, nie o "jakis" zarodek, tylko o mnie. mozecie sobie
      pieprzyc do woli o tym, ze zarodek to nie czlowiek, albo ze to potencjalny
      czlowiek.
      jesli mysl o tym, ze moglibyscie wcale sie nie urodzic jest dla Was taka
      bezstresowa, to idzcie jeszcze dzis na tory i rzuccie sie pod pociag - przeciez
      jutro nie bedziecie istniec i kompletnie nic Was to nie bedzie obchodzic, zero
      cierpienia, to, ze cierpiec beda inni TEZ nie bedzie juz Was ani troche
      obchodzic, wierzcie mi. dlaczego jeszcze tu siedzicie?
      a moze ta mysl nie rusza Was tylko dlatego, ze kompletnie nie umiecie tego sobie
      wyobrazic?
    • nessie-jp Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 16:00
      Na pewno łatwiej zaakceptować - nawet dziecku - taką informację, niż np.
      wyrzuty, że "przez ciebie życie sobie zmarnowałam", albo "wszystko dla ciebie
      poświęciłam, a ty..." i tak dalej.

      Oczywiście prawdziwy dramat jest wtedy, gdy matka rzeczywiście nie chciała ciąży
      (np. gwałt), nie jest w stanie zaakceptować tego dziecka i dziecko o tym wie.
      No, ale to już nie jest zmartwienie obrońców życia, prawda?
      • a.giotto Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 16:08
        nessie-jp napisała:

        > Na pewno łatwiej zaakceptować - nawet dziecku - taką informację, niż np.
        > wyrzuty, że "przez ciebie życie sobie zmarnowałam", albo "wszystko dla ciebie
        > poświęciłam, a ty..." i tak dalej.
        >
        > Oczywiście prawdziwy dramat jest wtedy, gdy matka rzeczywiście nie chciała ciąż
        > y
        > (np. gwałt), nie jest w stanie zaakceptować tego dziecka i dziecko o tym wie.
        > No, ale to już nie jest zmartwienie obrońców życia, prawda?
        >


        czyli śmierć najlepszym lekarstwem na traumy? No w sumie jest w tym jakaś
        logika, śmierć leczy wszystkie choroby... NIe ma chorego, nie ma choroby, nie ma
        problemu
        • nessie-jp Re: Mama chciała cię usunąć... 05.07.07, 17:19
          > czyli śmierć najlepszym lekarstwem na traumy?

          Oczywiście, że tak! Zamiast na okrutny świat, niechciane i niekochane dziecko
          trafia prosto do Nieba, do kochającego Pana Boga. Nie wiem, dlaczego z takim
          uporem domagacie się, by te niechciane dzieci musiały cierpieć... Po co? Za
          czyje grzechy? Matki?
    • a.giotto durny wątek 05.07.07, 16:06

      niby co ma udowadniać? Że coś jest lub nie jest wstrząsem dla kogoś i na tej
      podstawie niby mamy oceniać, czy to coś jest dobre czy złe?
      • nessie-jp Re: durny wątek 05.07.07, 16:08
        a.giotto, durny to jest właśnie ten argument, że aborcji robić nie można, bo jak
        potem dziecku powiedzieć, że cię mama wyskrobać chciała. Oczywiście, że taka
        argumentacja nie ma żadnego uzasadnienia i osobiste wstrząsy nic nie wnoszą w
        kwestii złości czy dobrości aborcji... Dobrze, że to dostrzegasz.
      • xtrin Re: durny wątek 05.07.07, 17:18
        a.giotto napisał:
        > niby co ma udowadniać? Że coś jest lub nie jest wstrząsem dla kogoś i na tej
        > podstawie niby mamy oceniać, czy to coś jest dobre czy złe?

        Durny to jest ten pseudo-argument, niestety stosunkowo często w dyskusjach o
        aborcji wyskakujący. Chciałam się więc z nim niniejszym wątkiem rozprawić, co
        chyba się udało.
        • Gość: Echo Mama chciala cie usunac IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 06.07.07, 05:26
          bo musisz dziecko zrozumiec, ze mama to kobieta. A kobieta zgodnie z postepem
          ma prawo wyboru: zabic albo nie zabic. Ty wyboru nie masz. I to tez jest zgodne
          z postepem. Dlatego, kochane dziecko, musisz zrozumiec ze mama nie uwazala ze
          zylas w ciagu pierwszych kilku tygodni. Moze bilo ci serce, ale przypominalas
          kijanke, wiec z naukowego punktu widzenia mamy nie bylas czlowiekiem. Mama co
          prawda nie ma wielu klas ale naukowo potrafi sie odgryzc zacofanym elementom.
          Dlatego corko, zyjesz dzieki PiSowi ktory zakazal naukowo uzasadnionych
          skrobanek. Sa jednak postepowi ludzie ktorzy moga wziasc ten zacofany PiS do
          parlamentu europejskiego i wtedy zobaczymy kto bedzie na gorze.

          Kochajaca,

          mama

          PS. Czy ten list nie wyciska wam lez z czerwonych oczek? Ha?
          • crax bełkot, bełkot, bełkot... n/t 06.07.07, 09:23

            • Gość: Echo Re: bełkot, bełkot, bełkot... n/t IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 06.07.07, 16:44
              Czyli glowne argumenty aborcjonistow.
              • crax Re: bełkot, bełkot, bełkot... n/t 06.07.07, 23:15
                "Czyli glowne argumenty aborcjonistow."

                Jak już wcześniej wspominałem, żadnego aborcjonisty nie znam, więc o argumentach przez nich używanych wiele powiedzieć nie mogę.
                • Gość: Echo Re: bełkot, bełkot, bełkot... n/t IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 03:06
                  rax napisał:

                  > "Czyli glowne argumenty aborcjonistow."
                  >
                  > Jak już wcześniej wspominałem, żadnego aborcjonisty nie znam, więc o argumentac
                  > h przez nich używanych wiele powiedzieć nie mogę.


                  Widac nie czytasz tego forum.

                  "prawa kobiety", "plod to nie czlowiek", "odpieprz sie od mojego brzucha","zycie
                  to plodu to nie zycie ludzkie", "naukowe uzasadnianie tegoz", psioczenie na PiS
                  i odwolywanie sie do trybunalu europejskiego to wszystko leci na tym forum. Ja
                  tylko ulozylam to w list do dziecka ktory powoluje sie na te argumenty.
                  • crax Dobrze, ale gdzie ci aborcjoniści?? n/t 07.07.07, 03:54

    • vivian.darkbloom nie powinno się mówić 06.07.07, 19:41
      ja uważam, że nie powinno się mówić swoim dzieciom (nawet dorosłym) o tym, że
      planowało się ich aborcję - to zbyt ryzykowne. część podejdzie do tego
      spokojnie, ale część może popaść w paranoję, zacząć analizować, porównywać
      stosunek rodziców do siebie i rodzeństwa etc. Ryzyko wyrządzenia krzywdy jest
      zbyt duże, a nic pozytywnego z takiego "przyznania się" nie wynika.
      • xtrin Re: nie powinno się mówić 06.07.07, 20:16
        vivian.darkbloom napisała:
        > ja uważam, że nie powinno się mówić swoim dzieciom (nawet dorosłym) o tym,
        > że planowało się ich aborcję - to zbyt ryzykowne. część podejdzie do tego
        > spokojnie, ale część może popaść w paranoję, zacząć analizować, porównywać
        > stosunek rodziców do siebie i rodzeństwa etc. Ryzyko wyrządzenia krzywdy
        > jest zbyt duże, a nic pozytywnego z takiego "przyznania się" nie wynika.

        To wszystko jest wysoce indywidualne. Rodzic powinien znać dziecko na tyle, by
        jakoś tam przewidzieć jego reakcję. Oczywiście, jeżeli podejrzewa, że będzie
        negatywna to nie ma co z taką informacją wyskakiwać. Wiele też zależy od tego
        jak to wszystko w końcu wyszło. Jeżeli mimo planów aborcji rodzice przyjęli to
        dziecko, pokochali i wychowali najlepiej jak potrafili to nie mają chyba się
        czego obawiać.

        Zresztą nie o to w tym wszystkim chodzi - mówić czy nie mówić. Chodzi o to, że
        argument "jakbyś zareagował(a), jakby matka ci takie coś powiedziała" jest
        absurdalny, bo niejeden zareaguje nijak.
        • vivian.darkbloom Re: nie powinno się mówić 06.07.07, 20:26
          co do argumentów w stylu "jak okropnie byś się czuł gdybyś się nie urodził" :)
          to pełna zgoda.
          a co do przewidywania reakcji dziecka - niczego nie da sie przewidzieć w 100%. z
          tego, że matka poinformuje dziecko, ze rozważała aborcje nie wynika nic na tyle
          konstruktywnego by warto było podejmować ryzyko.
          • xtrin Re: nie powinno się mówić 06.07.07, 20:48
            vivian.darkbloom napisała:
            > co do argumentów w stylu "jak okropnie byś się czuł gdybyś
            > się nie urodził" :) to pełna zgoda.

            No argument brzmi nieco inaczej :), ale jest równie durny.

            > a co do przewidywania reakcji dziecka - niczego nie da sie przewidzieć
            > w 100%. z tego, że matka poinformuje dziecko, ze rozważała aborcje nie
            > wynika nic na tyle konstruktywnego by warto było podejmować ryzyko.

            W zasadzie rozważania co do tego czemu, kiedy i jak informować to powinny
            prowadzić osoby, które takowy "argument" wysuwają.
            Ale ze swojej strony mogę powiedzieć tyle: zdarzyć się może, że matka takie coś
            dziecku powie. Może samo z ciekawości zapytać, może niechcący "wymsknąć się" w
            rozmowie, może wreszcie wyjść od matki w odpowiedniej ku temu sytuacji, np. gdy
            córka rozważa aborcję. Powiedzenie jej wtedy "sama się kiedyś nad tym
            zastanawiałam, ale zdecydowałam nie i była to najlepsza decyzja w moim życiu"
            może być konstruktywne i przynieść coś dobrego.
            • Gość: echtom Re: nie powinno się mówić IP: *.mojasiec.com 06.07.07, 21:43
              W tym ostatnim przypadku zgadzam się z Tobą - też coś takiego chodziło mi po
              głowie, tylko miałam problem ze zgrabnym sformułowaniem myśli. Jest to
              prawdopodobnie j e d y n a sytuacja, w której można, a nawet warto coś takiego
              powiedzieć.
              • xtrin Re: nie powinno się mówić 06.07.07, 22:11
                Gość portalu: echtom napisał(a):
                > W tym ostatnim przypadku zgadzam się z Tobą - też coś takiego chodziło
                > mi po głowie, tylko miałam problem ze zgrabnym sformułowaniem myśli.
                > Jest to prawdopodobnie j e d y n a sytuacja, w której można,
                > a nawet warto coś takiego powiedzieć.

                Życie różnie się układa, moim zdaniem ciężko wyrokować, że ta akurat jest
                _jedyna_. Niewątpliwie jednak takowa _jest_ (choćby i jedna), co już moim
                zdaniem uprawnia do zadania tego pytania.
        • Gość: echtom Re: nie powinno się mówić IP: *.mojasiec.com 06.07.07, 21:49
          Obawiam się jednak, że większość zareaguje "jakoś" i nie tylko ja na tym forum
          mam takie odczucie. Moja koleżanka usłyszała coś takiego jako osoba dorosła i
          był to dla niej spory szok. Tobie łatwo gdybać, skoro usłyszenie podobnej
          rewelacji Ci nie grozi.
          Jeszcze bardziej mieszane uczucia budzą we mnie sprawy typu Alicja Tysiąc. Na
          pewno fajnie jest się dowiedzieć, że matka walczyła o aborcję, a potem pozwała
          do sądu tych, co nie dali wyskrobać.
          • xtrin Re: nie powinno się mówić 06.07.07, 22:28
            Gość portalu: echtom napisał(a):
            > Obawiam się jednak, że większość zareaguje "jakoś"
            > i nie tylko ja na tym forum mam takie odczucie.

            Nie ma chyba sensu bawić się tutaj w statystykę. Niewątpliwie przynajmniej pewna
            - znaczna - część nie odczuje tego jako wielkiej traumy. To wystarcza, by
            argument zbić.

            > Moja koleżanka usłyszała coś takiego jako osoba dorosła
            > i był to dla niej spory szok. Tobie łatwo gdybać,
            > skoro usłyszenie podobnej rewelacji Ci nie grozi.

            Nie mam zamiaru wywlekać na forum wszelakich bolączek mojej rodziny, ale powiem
            tyle - co prawda aborcji sprawa nie dotyczy, ale moje istnienie nie było
            najlepszym, co mojej mamie zdarzyć się mogło. Ciężko wyrokować "co by było
            gdyby", ale obiektywnie rzecz oceniając można się spodziewać, że gdyby nie moja
            osoba to byłoby jej w życiu łatwiej. Mając takowe podejrzenia i zastanawiając
            się nad tym odczuwałam spory dyskomfort, nie ze względu na mnie samą, ale ze
            względu na nią. Pewnym oczyszczeniem była właśnie szczera rozmowa z nią,
            potwierdzenie moich przypuszczeń i jednoczesne zapewnienie "ale nigdy nie
            żałowałam", usłyszenie od niej, że gdyby - mając obecną wiedzę - mogła ponownie
            dokonywać wyboru to nic by nie zmieniła.

            > Jeszcze bardziej mieszane uczucia budzą we mnie sprawy typu Alicja Tysiąc.
            > Na pewno fajnie jest się dowiedzieć, że matka walczyła o aborcję,
            > a potem pozwała do sądu tych, co nie dali wyskrobać.

            Tutaj sprawa jest o tyle ciężka, że dziecko ma spore szanse dowiedzieć się o tym
            nie od matki, ale od "życzliwych". Nie zazdroszczę pani Tysiąc tego dylematu,
            ale wierzę, że jest w stanie zapewnić córeczkę o swojej miłości.

            Całe te rozważania są mocno abstrakcyjne, bo w końcu by coś takiego usłyszeć
            dziecko musi się urodzić. I o ile pewnie lepiej wtedy usłyszeć "ale zdecydowałam
            nie" niż "ale nie miałam okazji", to wciąż najważniejszym pozostaje co stało się
            później. Z tych czy innych względów do aborcji nie doszło i jeżeli matka
            pokochała to dziecko i zrobiła wszystko, by zapewnić mu odpowiednie dzieciństwo
            to jakież ma to znaczenie co było wcześniej? I czymkolwiek tutaj różni się
            dziecko, które miało być usunięte od tego, które było wynikiem wpadki? A takich
            jest multum i często o tym wiedzą (często starczy porównać datę urodzin z datą
            ślubu rodziców).
            • echtom Re: nie powinno się mówić 06.07.07, 22:36
              Czterdzieści lat temu wmawiano wpadkowym dzieciom, że były wcześniakami, teraz
              mało kto się tym przejmuje. Zresztą wpadka niejedno ma imię. Wpadka 17-latków,
              którzy bzyknęli się przypadkiem na imprezie to jednak zupełnie co innego niż
              wpadka dorosłych ludzi, którzy i tak planowali ślub i najwyżej przyspieszyli go
              o miesiąc czy dwa.
              • xtrin Re: nie powinno się mówić 06.07.07, 22:50
                Nie ma to jednak wpływu na to, że dziecko z takowej "wpadki" ma pełne prawo czuć
                się niechcianym, przypadkowym, balastem, przeszkodą w życiu rodziców. Tak samo,
                a może i bardziej, niż dziecko, którego aborcję rozważano, ale jednak jej nie
                dokonano.
                • Gość: echtom Re: nie powinno się mówić IP: *.mojasiec.com 07.07.07, 00:42
                  Dziwne rozróżnienie. Aborcji dzieci planowanych raczej się nie rozważa.
      • Gość: Echo Re: nie powinno się mówić IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 03:08
        > ja uważam, że nie powinno się mówić swoim dzieciom (nawet dorosłym) o tym, że
        > planowało się ich aborcję - to zbyt ryzykowne. część podejdzie do tego
        > spokojnie, ale część może popaść w paranoję, zacząć analizować, porównywać
        > stosunek rodziców do siebie i rodzeństwa etc. Ryzyko wyrządzenia krzywdy jest
        > zbyt duże, a nic pozytywnego z takiego "przyznania się" nie wynika.

        Jesli aborcja z wygody jest taka dobra, to dlaczego o niej nie mowic?.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja