alfred.bobel
06.07.07, 22:54
Akurat po drugiej stronie ulicy gdzie mieszkam jest "szkoła" wyższa, która
kształci takich "studentów". Do południa, kiedy są dzienne to jeszcze pół
biedy, całkiem normalni ludzie chodzą po ulicy, ale w weekendy zaczyna się
parada tipsiar, lachociągów, dresiarzy i wiejskich tjunerów w zardzewiałych
golfach bo 200 Euro. I potem takie coś nazywa siebie człowiekiem z wyższym
wykształceniem. Żenada. Prawdziwe studia tylko dzienne i tylko na państwowej
uczelni.