przylalem dziecku na ulicy...

20.07.07, 09:16
wczoraj pierszwy raz w zyciu przylalem obcemu dziecku na ulicy.
ponioslo mnie.
widzialem jak 4 latek wrzeszczy na swoja matke i oklada ja piesciami. Kobieta
byla przerazona, nie wiedziala co zrobic, probowala mu cos powiedziec a on
wrzeszczyl i jak bil. Ludzie patrzyli na te scene. Nie wytrzymalem. Urwalem
kawalek lyty z przylalem mu przez tylek. Myslelem, ze kotos zareaguje... nikt
nic nie powiedzial. Kobieta sie rozplakala i powiedziala, ze juz nie ma sily.
Dzieciak byl w szoku. Chcial jeszcze raz krzyknac, ale powiedzialem, ze
dostanie jeszcze raz..slowa nie powiedzial. Matka wziela go za reke i odeszla.
Jakas starsza pani powiedziala, ze dobrze zrobilem.

Wiem, ze zrobilem "niedobrze..." ale mi bylo juz zal tej kobiety... Pewnei
chciala byc doba matka i przedobrzyla...
    • nancyboy Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:20
      Społeczność gatunku homo-sapiens, w tym także rodzina, jest oparta na hierarchi.
      Jak Ty nie zdominujesz, to będą próbować zdominować Ciebie.
      • toluaz Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:37
        Czy ta kobieta wychowywała dziecko bezstresowo, dziecko miało wszystko co
        chciało? zawsze?
        aż tu nagle matka nie chce czegoś dać? spełnić zyczeń ?
        • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:39
          > Czy ta kobieta wychowywała dziecko bezstresowo, dziecko miało wszystko co
          > chciało? zawsze?

          a skad ja mam wiedziec?? przeciez jej nie znam..
          • toluaz Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 10:04
            Ja sobie zdaje sprawę ,że możesz nie nie znać odpowiedzi na te pytania , choc
            przypuszczam ,że poszło o jakąś zachcianke dziecka , której matka nie spełnila?,
            ale to taka hipoteza
            dziecko teraz często wychowywane jest jak "mały bozek" , którego wszystkie
            zachcianki sie spełnia
            obowiązków nie ma żadnych . Oczywiscie z dzieckiem trzeba rozmawiać ,
            argumentować ale powinno też wiedzieć , co czynic wolno a czego nie
            mam roczne dzicko i już staram się uczyć ,że nie wolno wyrzucać ubrań z szafy od
            tak dla zabawy i ono to wie "nie wolno"
            Pozdrawiam
            • sir.vimes Ciekawam, czy twoje dziecko 20.07.07, 15:25
              ma obowiązki?
        • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:39
          Widziałeś kiedyś 4 ltnie dziecko? Małe dzieci nie potrzebują "powodów" by dostać
          szału. Po prostu rodzice nie zawsze potrafią ten "szał" zahamować w odpowiednim
          momencie. 4 latek nie bije by zabić, zadać ból.
          Bije bo jest werbalnie upośledzony.

          Dbać by dziecko potrafiło używać słów i zwiększało z każdym dniem ich zasób - to
          podstawa. Będzie dyskutować , zamiast machać łapami.
          • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:43
            wiesz, ja nie wiem jak ona wychowuje swoje dziecko, ale mam wrazenie, ze to nie
            pierwszy raz bylo..
            • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:50
              Pierwszy czy nie - nieważne.
              Tak jak piszę- dzieci w tym wieku są upośledzone werbalnie. Nie mają argumentów.
              Poza tym sa zależne od decyzji innych - i zaczyna im to przeszkadzać.

              Trzeba uczyć bachory przekonywać, argumentować - nie bić.
              • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:53
                chyba w tym przypadku to juz bylo za pozno.
                masz racje, ale to tak sie postepuje od poczatku.
                • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:56
                  No, bez przesady. Od samego początku sie nie da. Ale możliwie wcześnie należy
                  zacząć.

                  Zresztą, nawet u 4 latka nic straconego. Jak mamusia przestanie płakać to może
                  wyciągnie wnioski.
                  • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 10:11
                    > Zresztą, nawet u 4 latka nic straconego. Jak mamusia przestanie płakać to może
                    > wyciągnie wnioski.

                    wiesz co..mysle, ze po prostu ludzi przerasta nowoczesne wychowanie dzieci.
                    to jest dobra dla osob ktora wiedza jak postepowoawac. niestety wiekszosc chce
                    byc nowoczesna i bezstresowo wychowac dziecko..i nagle si eokazuje, ze
                    bezstresowo to nie znaczy bez karnie i bez zakazow.
                    znam sporo rodzin z dziecmi, ktore nigdy nawet klapsa nie dostaly i nie sa
                    "walnet". dobrze si eucza, sa kulturalne itp. Ale to sie wynosi z domu, gdzie
                    rodzice na siebie nie krzycza i nie wyzywaja. Inaczej wyglada to kiedy rodzice
                    sami na siebie krzycza i si ekloca, a potem oczekuje ze dziecko bedzie grzeczne
                    mile i posluszne... cos "dzieci widza".
                    • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 10:27
                      Ja swojego dzieciora nie biję. A krzyczeć - krzyczę, bo jestem choleryczką.

                      Dziecko ripostuje. I przekonuje.
                      Ma efekty.

                      Zazwyczaj gdy widzę , ze naprawdę stara się argumentować (np. w kwestii kupna
                      jakiejś bluzki czy zabawki) - ustępuję. Niech się cieszy swoją siłą argumentów.
                      Na krzyki, tupanie, kiedyś tez machanie łapami - nie ustępuję. Nie czuję się
                      przekonana.
                      A jak dostaje ataku histerii (na szczęście coraz rzadziej) po prostu prowadzę do
                      domu - robię jej kąpiel czy drzemkę.
                      Ludzie niepotrzebie sami przekonują dzieci do własnych decyzji - a to dziecko ma
                      przekonać ich do swojego zdania. Niepotrzebnie współczują gdy dzieciak histeryzuje.
                      Trzeba pamiętać , ze się jest rodzicem - nie służącym. Wtedy tez adrenalina
                      jakoś nie skacze - i się dzieci nie bije.
              • Gość: wychowawca Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 22:47
                Głupoty.
                W tym wieku (i dużo później jeszcze też) jedynie FAKTY I CZYNY są w stanie
                dzieci przekonać. Tzn. że najwięcej się osiągną, jeśli rodzice będą stanowczy,
                konsekwentni i przekonani o swojej racji. To nie jest sprzeczne z miłością,
                opiekuńczością, ciepłem itd., wręcz przeciwnie. Niekoniecznie od razu tłuc -
                ale wymagać już ponoszenia skutków ich własnych działań można. "Wrzeszczysz -
                nic nie dam". "Bijesz - nie przytulę". Niestety, werbalnie to ty się z nimi
                możesz porozumieć w wieku lat 12 ale nie 4... jak rany.
                • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 22:54
                  > W tym wieku (i dużo później jeszcze też) jedynie FAKTY I CZYNY są w stanie
                  > dzieci przekonać. Tzn. że najwięcej się osiągną, jeśli rodzice będą stanowczy,

                  Masz racje. To że ktoś nie bije nie znaczy ze nie stawia granic.
          • Gość: Matylda Re: sir.vimes IP: 85.112.196.* 20.07.07, 12:36
            Bardzo mi się podoba to co napisałaś. Wychowałam dwie córki (chyba dobrze) ale
            nigdy nie myślalam o tym w ten sposób a to całkiem logiczne. Jak widac do
            wychowywania dzieci nigdy nie jest się za mądrym.
            • camel_3d Re: sir.vimes 20.07.07, 16:00
              caly problem tkwi w tym, ze niektorz ynie mysla logicznie..
              dla niektorych wychowanie bezstresowe to takie, kiedy dziecko robi co chce i
              dostaje co chce, nia ma obowiazkow bo ma miec cudowne dzeicinstwo.




              > Bardzo mi się podoba to co napisałaś. Wychowałam dwie córki (chyba dobrze) ale
              > nigdy nie myślalam o tym w ten sposób a to całkiem logiczne. Jak widac do
              > wychowywania dzieci nigdy nie jest się za mądrym.
        • net79 Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:56
          A może tatuś okłada ją na okrągło i jest autorytetem dla synka...
          • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 09:56
            No może. I takich go właśnie nauczył argumentów.
          • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 10:12
            moze...
        • kochanica-francuza czteroletnie dziecko niesprawne werbalnie??? 20.07.07, 14:58
          a do XVIII wieku mniej więcej dzieci wiejskie były wychowywane przez całą
          społeczność (miejskie nie wiem - przez całe osiedle?)

          dopiero później zaczęła się obsesja "rodziny" i "matki"

          trzymam z camelem
          • sir.vimes Kochanica 20.07.07, 15:23
            weź przestań.
            Pogadaj z jakimś 4 latkiem czy niespełna i zobaczysz jaki ma zasób słów. Ja się
            tu wypowiadam jako ekspert - oprócz własnego sporo dzieci w życiu widziałam:)))
            Nawet "oczytane" dziecko ma mniejszy zasób możliwości werbalnych niż dorosły.

            Oczywiście, bywa, że ten zasób się nie powiększa przez następne lata - ale to
            jest już smutne.
            • camel_3d Re: Kochanica 20.07.07, 15:40
              kwestia wychowania. afrykanskie dzieci w wieku 4 lat juz musza pomagac w polu,
              dorabiac i zarabias przedaza duperelei...wiec to kwestia wychowana i
              koniecznosci. Trudno sie dziwic matkom, ze chca swoeje dzeici miec jak
              najdluzej..czasem taki 19 latek zachowuje sie jak 10 :)
              • sir.vimes Re: Kochanica 20.07.07, 16:16
                A co ma praca w polu do zasobu słów? IMO niewiele. Zważ, że osoba 4 letnia mówi
                zaledwie od niespełna 3 lat. Zdaniami od góra dwóch. No i fizjologia - mózg się
                dopiero rozwija.
                • camel_3d Re: Kochanica 23.07.07, 08:17
                  mnie hcodzilo raczej o nauke odpowiedzialnosci..a nie o zasob slow.
            • kochanica-francuza Re: Kochanica 20.07.07, 15:54
              sir.vimes napisała:

              > weź przestań.

              Też mi argument.

              No jaki ma ten zasób?
              • sir.vimes Re: Kochanica 20.07.07, 16:17
                > No jaki ma ten zasób?

                Moja?
                Miała ogromny. I jak na 4latkę i w ogóle jak na człowieka;)
                • Gość: wrrrr Re: Kochanica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.07, 12:53
                  Ty naprawdę jesteś ograniczonym babetonem, że zakładasz, iż wszystkie dzieci są
                  takimi aniołkami jak twoje potomstwo :/
                  Jak na wykształconą kobietę - trochę prymitywne podejście :/
                  • sir.vimes 4 latek sadysta? 24.07.07, 09:25
                    Moje dziecko zaprawdę nie jest aniołkiem, cegiełko, a poza tym dzieci NIE SĄ z
                    natury złe. Nawet kopanie mamusi może być wyrazem rozpaczy a nie sadyzmu. U
                    czterolatka, oczywiscie. Nie u starszego dziecka.
                    • Gość: hehehehehehe Teoria i praktyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 09:35
                      Chyba utknęłaś moja droga na teorii ze dziecię to tabula rasa :))))
                      Niestety, prawda jest troszkę inna - dziecko od urodzenia może mieć
                      "charakterrek" :)) Nad którym ciężko zapanować :)
                      Może nie aż sadyzm, ale próba zapanowania nad mamusią, ja tu rządzę, nie ty...

                      > a poza tym dzieci NIE SĄ z
                      > natury złe.
                      I jak rozumiem - jesteś zwolenniczką teorii, że dziecięta uczą się przez
                      przykład od dorosłych - czyli - ja oczywiście wsadzam palce w gniazdko, wychodzę
                      z balkonu przez barierkę i usiłuję ukręcić łeb kotu [na szczęście kota ma
                      głęboko pod ogonem wszystkie "pedagogiczne" gadki o szkodliwości klapsa i bije
                      łapą z wystawionymi pazurami]...
                      • sir.vimes Re: Teoria i praktyka 24.07.07, 09:54
                        Nie piszę, że dziecko nie ma charakteru. Owszem, może być małym uparciuszkiem -
                        tym bardziej trzeba uczyć go komunikacji (werbalnej i pozawerbalnej) , uczyć
                        akceptowalnych społecznie sposobów wyrażania złości.
                        A nie oczekiwać , ze urodzi się już "wychowane".
                        • Gość: hehehehehehe Re: Teoria i praktyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 10:01
                          Tylko, że najczęstszy błąd polega na tym, że w ramach "bezstresowego
                          wychowania", po prostu sie odpuszcza i pozwala małemu terroryście na wszystko...
                          A potem ręce opadają, bo obciach w miejscu publicznym... Czasem kończy się tak,
                          jak opisał camel, czasem się kończy... porządnymi wcirami, gdy mama/tata ma
                          dość, gdy dochodzą do świadomości, że mają w domu małego bandyte... któremu
                          wszystko wolno... [nie kop pana bo się spocisz ;P]
                          • sir.vimes Re: Teoria i praktyka 24.07.07, 10:17
                            Odpuszczanie , cegiełko, to zwyczajne olewanie dziecka a nie wychowanie stresowe
                            czy też bez.
                            Mylisz działanie z efektem działania. Dziecku WYCHOWYWANEMU zdarzają sie różne
                            "wyskoki" - normalni rodzice są tego świadomi i dlatego je wychowują, czyli
                            wykonuja ciężką pracę która trwa x lat.
                            Jeżeli się nie jest na ciężką pracę gotowym, liczy sie na "gotowy produkt" -
                            hmm, problemy (normalne) z małym dzieckiem mogą szokować i kończyć się "wcirami"
                            czyli porażką rodzica.
                            Jeżeli DLA WŁASNEJ WYGODY pozwala sie dziecku na wszystko (np. kupuje wszystko
                            maleństwu, tudzież zatyka ryjek słodyczami itp) można potem najwyżej dać klapsa
                            sobie samemu:)
                    • kochanica-francuza Re: 4 latek sadysta? 25.07.07, 15:28
                      sir.vimes napisała:

                      a poza tym dzieci NIE SĄ z
                      > natury złe.

                      Sprzeciw! Nie wszystko jest wynikiem wychowania, istnieją ludzie źli z natury.
                      • sir.vimes No dobra, może istnieją 29.07.07, 11:35
                        Ale to rzadkość. Natomiast z pewnością wielu złych ludzi się takimi wcale nie
                        urodziło.
    • sir.vimes A nie pomyślałeś , że sama mogła oddać? 20.07.07, 09:37
      W końcu matka zazwyczaj jest większa i silniejsza niż 4 letnie dziecko.
      Poradziłaby sobie bez twojej "pomocy" - gdyby chciała uderzyć.
      • camel_3d Re: A nie pomyślałeś , że sama mogła oddać? 20.07.07, 09:42
        wiesz..w Niemczech za przylanie dziecku moga cie do "kuratoa" podac..moze bala
        sie, ze jak mu przyleje to policje wezwa..
        • sir.vimes Re: A nie pomyślałeś , że sama mogła oddać? 20.07.07, 09:55
          Eee tam. Bała sie . Po prostu nie chciała. Ale widać, że innego pomysłu nie
          miała tak naprawdę.

          Swoją drogą , jakby obcy człowiek uderzył moje dziecko to zbierałby zęby z chodnika.
          • net79 Re: A nie pomyślałeś , że sama mogła oddać? 20.07.07, 09:58
            Gdyby tak bardzo nie chciała lania dla dziecka, zjechałaby gościa z góry na
            dół... jakaś bezsilnośc ją dopadła...
            • sir.vimes Re: A nie pomyślałeś , że sama mogła oddać? 20.07.07, 10:02
              Nie wiem czy nie chciała lania. Sama uderzyć nie chciała.

              A może jednak ten 4 latek był jak mały Pudzianowski i rzeczywiście tylko
              rycerski maczo mógł ją wyratować z potrzasku;) ?
      • Gość: radykalny antyfasz [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 10:05
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • sir.vimes Re: A nie pomyślałeś , że sama mogła oddać? 20.07.07, 10:08
          Trochę przesadzasz.
          Po pierwsze wiadomo, ze nic takiego nie miało miejsce i opisane wydarzenie jest
          jedynie prowokacją do dyskusji.
          Po drugie - brzydko tak wszystkich wyzywać od faszystów.
          • camel_3d Re: A nie pomyślałeś , że sama mogła oddać? 20.07.07, 10:09
            > Po drugie - brzydko tak wszystkich wyzywać od faszystów.

            niektorzy inaczej nie potrafia. zawsze znajdzie sie jakis "inteligent"


            a zdarzenie mialo miejsce.
            • kochanica-francuza Mogła? 20.07.07, 15:08
              Głupio się bić z własnym potomstwem, jeszcze czteroletnim...

              Podobno z przemocy rodzinnej ludzie najbardziej ukrywają bicie przez dzieci (nie
              czteroletnie, rzecz jasna).
              • sir.vimes Re: Mogła? 20.07.07, 15:24
                IMO bardziej mogła niż pozwolić bić obcemu człowiekowi.

                • sir.vimes Re: Mogła? 20.07.07, 15:24
                  Ale ogólenie jestem przeciw. Jak już zresztą pisałam.
                • kochanica-francuza Re: Mogła? 25.07.07, 15:30
                  sir.vimes napisała:

                  > IMO bardziej mogła niż pozwolić bić obcemu człowiekowi.
                  >
                  IYO. IMO przeciwnie.
    • jimjast Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 10:23
      Obiektywnie zrobiles dobrze bo zahamowales atak histeryczny dzieciaka. To byla
      normalna reakcja ludzka wyksztalcona przez ewolucje. Jest juz dostatecznie duzo
      danych psychologicznych, zeby wywnioskowac, ze t. zw. "bezstresowe wychowanie"
      bylo bledem, ktory niestety przyczynil sie do zmarnowania calych pokolen ludzi,
      ktorzy przez to wychowanie nigdy juz nie moga byc szczesliwi i stanowia teraz
      duzy problem w wielu spoleczenstwach (chociaz psychologowie nie narzekaja bo
      maja prace). Obecnie "wychowania bezstresowego" nie stosuje sie do wychowywania
      dzieci w krajach rozwinietych bo wiadomo, ze to sie zle konczy dla dziecka.
      Atak histerii to jest chyba jedyny wypadek gdzie bicie dzieciaka pomaga.
      Rozmawianie z nim jest lepsze bo nie tlko rozwija charakter ale i mozg. Tylko
      ze rodzice czesto nie wiedza kiedy stosowac rozmowe a kiedy bardziej drastyczne
      metody sa dopuszczalne.
      • kas2 Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 12:17
        a ja bym chyba przylała tobie i zgłosiła fakt pobicia niestey tak sie nie robi
        co innego zareagowac a co innego podnosic reke na dziecko niewazne sowje czy
        cudze i nie jestem zwolenniczka bezstresowego wychowania, ale to mausi by sie
        wstrzas przydał i rada jak postęować
        • synvilla Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 12:29
          tak owalajmy sie wszyscy, slusznie czy nie slusznie.Do czego to doprowadzi.

          Do autora postu, mogles sie pohamowac. To nie twoje dziecko i tu panuje prawo -
          nie twoje, nie tykaj- To jest problem owej matki, rodzicow.
          Jeden klaps nie wychowa tego dziecka, wiec po co to robic.
          • makrama1 Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 12:49
            synvilla napisała:


            > Jeden klaps nie wychowa tego dziecka, wiec po co to robic.
            >
            >

            Jeden klaps nie wychowa i dziesięć też nie.
            Jako metoda wychowawcza klaps jest do.... niczego.
            Natomiast jako źródło wstrząsu pewnie przydał się tak dziecku jak i mamusi.
            • synvilla Pewnie ze klaps nie wychowa. 20.07.07, 13:00
              Jedynie nauczy przemocy.
              Dzieciak zachowywal sie tak jak wiele dzieci w jego wieku sie zachowuje.Jak
              ktos nie mial doczynieniaz dziecmi to widac tego nie rozumie, ani nie pamieta
              jak sam byl dzieciakiem.
              • camel_3d Re: Pewnie ze klaps nie wychowa. 20.07.07, 13:07
                synvilla napisała:

                > Jedynie nauczy przemocy.

                hehehehe...a to co robilo to dziecko to niewatpliwie nie byla przemoc..
              • makrama1 Re: Pewnie ze klaps nie wychowa. 20.07.07, 21:16
                synvilla napisała:

                > Jedynie nauczy przemocy.
                > Dzieciak zachowywal sie tak jak wiele dzieci w jego wieku sie zachowuje.Jak
                > ktos nie mial doczynieniaz dziecmi to widac tego nie rozumie, ani nie pamieta
                > jak sam byl dzieciakiem.
                >
                >

                Nie wiem czy camel miewa do czynienia z dziećmi. Ty jak rozumiem owszem. Jaką
                reakcję doradzasz w sytuacji, którą opisał?
                • Gość: wrrrr Re: Pewnie ze klaps nie wychowa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.07, 12:51
                  Pogłaskanie w główkę i pocałowane aniołka w pupcię :/
                  No bo po klapsie to meeeeega trauma :/
        • uyu Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 12:36
          Madame Françoise Dolto - prekursorka wychowania bezstresowego wielu pokoleniom
          uczynila wiecej szkody niz pozytku. Przekonala sie o tym na wlasnej skorze
          podczas wychowywania wlasnego syna, dzis szescdziesieciolatka.
          Czlowiek, niezaleznie od tego czy jest dzieckiem, nastolatkiem czy doroslym
          musi znac limity. Bezstresowe wychowanie je znioslo i skutki sa oplakane.
          Camel, dzieki tobie to dziecko byc moze po raz pierwszy w zyciu dowiedzialo sie
          o tym, ze takie limity istnieja a ich przekraczanie moze skonczyc sie bolesnie.
          Szkoda tylko, ze nie przylales takze mamusi za bezdenna glupote.
          Kazde z nas bylo dzieckiem ale z tego co tu czytam widze, ze wielu o tym
          zapomnialo i dlatego traktuje dzieci jak bezmyslne istoty nie umiejace
          manewrowac otoczeniem. A one ta sztuke opanowaly do perfekcji. Wystarczy
          zaplakac czy krzyknac, zeby rodziece natychmiast przybiegali i spelniali
          zachcianki. Zupelnie jak psy Pawlowa.
          • synvilla Re: Limit mozna wyrazic w inny sposob. 20.07.07, 12:57
            o tym, ze takie limity istnieja a ich przekraczanie moze skonczyc sie bolesnie.
            > Szkoda tylko, ze nie przylales takze mamusi za bezdenna glupote.
            > Kazde z nas bylo dzieckiem ale z tego co tu czytam widze, ze wielu o tym
            > zapomnialo i dlatego traktuje dzieci jak bezmyslne istoty nie umiejace
            ..........................................

            Mamusi tez mial przylac?! Ot i bandyctwo wsrod ludzi sie rozpowszechnia.
            Ciebie pewnie lano i takie skutki, ze na bandyte wyroslas.Jak sie kiedys
            znajdziesz za kratkami to zrozumiesz co robisz i do czego innych namawiasz.
            • uyu Re: Limit mozna wyrazic w inny sposob. 20.07.07, 19:44
              Nie, nie bito mnie. Z nami rozmawiano. Kazano nam myslec i zastanawiac sie nad
              skutkami naszych czynow.
              Owszem, karano nas, ale nigdy nie biciem.
              Zal mi ciebie. Nalezysz zapewne do tych ktorzy przechodza przez zycie
              trzaskajac drzwiami, bo nigdy nikt im nie wytlumaczyl, ze tego po prostu sie
              nie robi oraz, ze mozna zaistniec w inny sposob.

              ps. Jak mnie juz zamkna, to jako czlowiek spolegliwy, z pewnoscia przyslesz mi
              paczke ze swiezymi owocami :))
    • Gość: Matylda Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: 85.112.196.* 20.07.07, 12:28
      Jeśli to wszystko prawda to winszuję odwagi. Zdarzenie może mieć tę pozytywną
      stronę, że teraz jak dzieciak zacznie matce fikać to może go postraszyć
      Tobą: "bądz grzeczny bo przyjdzie TEN PAN".
      • kas2 uczysz n ie bij sam bijac... 20.07.07, 13:03

        • camel_3d alez skad... 20.07.07, 13:09
          pokazalem, ze jak kogos sie bije to boli...
          moze nie zdawal sobi egownierz sprawy z tego, ze bijac matke sprawil jej bol..
          a tak to poznal co znaczy jak ktos ci przylozy.
    • hypatia69 Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 15:23
      Ja sie wale nie dziwię i gratuluję odwagi. Wiem, jak potrafi przylać
      kilkulatek... Tyle, że ja nad posiadanym panuję. A właśnie "bezstresowo"
      wychowujące matki nie. Bicie samo w sobie nie jest metodą wychowawczą, ale
      czasami nie ma innego wyjscia i trzeba smarkaczowi przyrżnąć w tyłek, bo się
      nie uspokoi. Sama nieraz oberwałam od rodziców i na bandytkę jakoś nie
      wyrosłam. A i mojemu potomstwu zdarzy się dostać plasterek.
      Raz mi sie trafiło przeciwnie: naprawiłam jednym płaskim dziecię własne, a
      jakiś odważny z samochodu mi krzyknął "Zostaw to dziecko!" Poprosiłam, zeby
      wysiadł i przedyskutował ze mną problem. Ciekawe, czemu się nie zdecydował.
      Ludzie nie rozumieja prostej sprawy: pozwalanie dziecku na wszystko jest tak
      samo prawie szkodliwe, jak katowanie. A klaps to nie katowanie...
      • Gość: left Re: hypatia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 15:27
        W sumie masz rację, ale w takiej np. Szwecji pewnie juz zabraliby Ci prawa
        rodzicielskie. Może tu jeszcze są jakieś resztki normalności?
        • hypatia69 Re: hypatia 20.07.07, 15:41
          Najgorsze jest to, że za jednego klapa obcy palant drze do mnie ryja, ale jak
          dzieciaki są miesiacami i latami katowane - to nikt nie widzi. Ciekawe, czy
          jakby mi wystawał bełt z kieszeni i miałabym podbite oko też by się odezwał.
          Zresztą, szkoda, ze nie wysiadł, bo tak mnie wpienił, że miałam ochotę z nim
          pogadać.
          U nas nie prędko wejdzie taki przepis jak w Szwecji. Bo musieliby pozabierać
          dzieciaki wiekszości społeczeństwa.
        • camel_3d Re: hypatia 20.07.07, 15:44
          np. Szwecji pewnie juz zabraliby Ci prawa
          > rodzicielskie. Może tu jeszcze są jakieś resztki normalności?

          no bez przesady..nawet w szwecji dzieci klapa dostaja. widzialem na wlasne
          oczy.. chyba mozne odroznic klapa od maltretowania.

          coz..tez dostalem od ojca... i nie wiem czy to zmienilo nstawienie do swiata...
          ale mimo to na pewno nie chcialbym zeby mu zabrali prawa rodzicielskie...
    • Gość: brum Czym mu przylałeś? IP: *.chello.pl 20.07.07, 16:24
      Piszesz jak kura pazurem, i nie wiem, kurza melodia, czym mu przylałeś. Napisz
      chociaż raz bez byków, dobrze?

      > Urwalem kawalek lyty z przylalem mu przez tylek.

      Co to jest ta lyta? Płyta chodnikowa?
      • Gość: misa Re: Czym mu przylałeś? IP: *.aster.pl 21.07.07, 10:13
        Ja też zachodzę w głowę, co to jest "lyta", i też mam skojarzenia z płytą. Nie
        wiem tylko, jak mogłeś urwać jej kawałek? Napisz, co to "lyta", bo nie mogę
        sobie miejsca znaleźć ;-).
        • camel_3d :)) łyta ;) 23.07.07, 08:19
          łyta - to taki cienki kawalek patyka .. np witka:) u nas sie mowilo łyta
    • astrotaurus Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 16:25
      Ciekawa dyskusja, a temat - rzeka.

      Gdyby tak pomyśleć realnie powinieneś walnąć mamusię, a nie biedne dziecko.
      Dziecko uczy sie żyć od mamusi, a ona ma dużo większe możliwości nauki.
      I niestety, chore jest, że , aby jeździć samochodem, czy podjąć jakąś pracę
      trzeba mieć ku temu stosowne wykształcenie poparte jakimiś sprawdzianami, a do
      zrobienia dziecka i zdobycia wyłącznego prawa do jego wychowania wystarczy to
      co ma każda małpa czy inna rozwielitka.
      Zresztą tak naprawdę jest gorzej: małpa troskliwie i czule opiekuje sie
      dzieckiem, ale przekazuje mu całą dostępną wiedze o życiu i do tego życia je
      przygotowuje. Dobrze wychowane dziecko (małpie czy ludzkie) potrafi spokojnie
      przejąć w odpowiedniej chwili odpowiedzialnośc za swoją egzystencję.
      Niestety ogromna ilość ludzkich matek jest totalnie nieprzygotowana do życia i
      posiadania dziecka. I robią wszystko, żeby z ich dzieci wyrosły totalnie
      samolubne przygłupy pozbawione jakiejkolwiek wiedzy o życiu.

      Taka bezradna i bezmyślna matka nie ma pojęcia (sir.vimes też nie) w jaki
      sposób i na jakim poziomie można się komunikować z 4-letnim dzieckiem.
      Tylko o tym sie myśli długo zanim dziecko osiągnie ten wiek 4 lat - tak minimum
      4 lata i 9 miesięcy wcześniej. :)))
      • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 16:37
        Ty o małpach, ja o dzieciach. Ludzkich:)) O małpach nie mam zielonego pojęcia.
        Gdyby miała komunikować się np. z tobą byłabym więc bezradna.
        • astrotaurus Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 16:52
          Eeee, ja ogólnie o życiu.
          Zasady są takie same dla wszystkich, tylko inne są środki.
          I jeśli mówisz o upośledzeniu werbalnym dziecka 4-letniego, to wnioskuję, że
          coś gdzieś przegapiłaś. To co mówię jest intuicyjne - podobnie jak i Twoja
          wypowiedź o upośledzeniu - pozbawione konkretów.
          I nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz że byłabyś bezradna w komunikacji ze
          mną - czy to jest zarzut pod moim adresem?
          • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 16:57
            Hmm, przeczytaj swój poprzedni post i pogłówkuj.

            Swoją drogą, ja piszę nie tylko "intuicyjnie" - coś niecoś wiem (i nie mam na
            mysli tylko doświadczenia). 4 latek jest jeszcze "cudzoziemcem" w świecie
            dorosłych - często brakuje mu słów by wyrazić to co chce. Poobserwuj, zrób lub
            wypożycz dziecko od znajomych - a pojmiesz o co mi chodzi.
            • astrotaurus Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 17:15
              Hmm...
              4-latek nie może być pełnoprawnym członkiem świata dorosłych, oczywiście. Ma na
              to czas.
              Jednakże czterolatkowie różnią się między sobą niebywale i, w głównym nurcie,
              to jacy są zależy od rodziców.
              Rodziców, którzy rzadko zdają sobie sprawę, że dziecko w wieku 3 lat ma
              ukształtowaną osobowość, o innych duperelach nie wspominając.

              Nie muszę pożyczać dzieci od sąsiadów (moje najmłodsze ma 6 lat), bo sąsiedzi
              i przyjaciele chetnie oddaliby mi swoje dzieci na wychowanie. Między innymi
              dlatego wiem, że komunikacja z niejednym 4-latkiem może byc bardziej
              wartościowa, inspirująca, niż komunikacja z niejednym 60-latkiem, który osiwiał
              z głupoty.
              • hypatia69 Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 17:56
                Mnie zresztą też zastanawia jeszcze jedna rzecz... Jeśli normalny, zdrowy
                czterolatek nie jest w stanie werbalnie komunikować swoich potrzeb - to co
                robią rodzice dzieci niedosłyszących, niesłyszących, głuchoniemych i niemych?
                Jak oni sie z nimi porozumiewają? Nie wychowują ich wcale?
                Werbalizacja to chyba jednak nie wszystko...
                • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 21.07.07, 16:46
                  "Nie wychowują ich wcale?"

                  A to niby czemu?
                  • hypatia69 Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 12:57
                    No bo skoro nie werbalizują swoich potrzeb w ogóle... Jeśli tak trudno się
                    porozumieć z mówiącym czterolatkiem, który zwykle ma spory zasób słów, to jak
                    wychować niemówiącego?
                    • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 26.07.07, 09:44
                      A myślisz, że w ogóle powinno być łatwo?

                      Dziecko UCZY się werbalizacji potrzeb, mowy ciała, radzenia sobie z emocjami i
                      przekładaniem ich na zachowania, słowa. UCZY SIĘ - nie umie od początu.

                      Z niemówiącymi dziećmi doświadczenia nie mam - jedynie krótką przygodę z mocno
                      niedosłyszącymi. JEST trudniej.
              • sir.vimes Re: przylalem dziecku na ulicy... 21.07.07, 16:48
                Świetnie, ze sąsiedzi i znajmoi tak ufają twoim umiejętnościom.

                Tylko co przekonanie o wartościowej i inspirującej konwersacji z małym dzieckiem
                (które zresztą podzielam - w kontekście NIEKTÓRYCH DZIECI) ma do rzeczy?
                • astrotaurus Re: przylalem dziecku na ulicy... 22.07.07, 00:04
                  Jak to co?

                  Jeśli dziecko nie nauczy się mówić do ok. 10. roku życia - nie nauczy się mówić
                  już nigdy, bo ośrodki nauki mowy w mózgu zanikają.

                  Po prostu w wieku przytoczonych tu 4 lat dziecko (w dużej mierze zależy to od
                  rodziców) może być rozkapryszonym, histerycznym, agresywnym bachorem, albo
                  wspaniałym, mądrym małym czowiekiem. :))

                  • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 21:59
                    wspaniałym, mądrym małym czowiekiem. :))"

                    Dobrze się czujesz??:) Zejdź na ziemię. To jest 4 latek. Jak będzie miał 14 to
                    może będzie wspaniałym mądrym młodym człowiekiem. Nawet jak w wieku 4 lat walił
                    matkę po głowie - tylko ona powinna coś z tym zrobić. Dziecko tez nie robi tego
                    dlatego bo jest złe, to jest jego reakcja NA COS. Może pomoże psycholog dziecięcy.
                    • astrotaurus Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 15:34
                      Mówisz do siebie, a nie do mnie, ale spróbuję:

                      ""> Dobrze się czujesz??:) ...To jest 4 latek.""
                      Ja się czuję doskonale, za to z Tobą jest nie za dobrze, jeżeli nie potrafisz
                      dostrzec jak bardzo różne mogą być 4-latki.

                      ""Jak będzie miał 14 to może będzie wspaniałym mądrym młodym człowiekiem.
                      Nawet jak w wieku 4 lat walił matkę po głowie - tylko ona powinna coś z tym
                      zrobić.""
                      O to przecież chodzi, żeby coś z tym robić, ZANIM takie chore klimaty się zaczną.

                      "". Dziecko tez nie robi tego dlatego bo jest złe, to jest jego reakcja NA COS""
                      To Ty wprowadzasz pojęcie zła. Ja uważam, że to pojęcie stosowane w życiu
                      świadczy o ogromnej niedojrzałości.
                      Wiem, jak ważne jest odpowiednio wczesne ustalenie >kto jest zły< przy oglądaniu
                      dobranocki z dzieckiem w wieku przed przedszkolnym. Później już to pojęcie (w
                      znaczeniu czystej kategorii) jest nazbyt proste i infantylne i np. moje dzieci
                      potrafią dostrzegać zjawiska w całej pełni nie oklejając ich etykietkami dobra
                      i zła.
                      I, w miarę możności, nie wytrząsaj się nad tym. Nie trzeba być zwyrodnialcem
                      nawet jeśli słowa dobro używa się raz na kwartał. ja tylko twierdzę, że użycie
                      przez Ciebie pojęcia zła akurat tutaj i akurat tak było kompletnie nie na miejscu.

                      ""Może pomoże psycholog dziecięcy. ""
                      Myśle, że za mało czytasz, a za dużo mówisz.
                      Pisałem już w tym wątku i, cóż, powtórzę jeszcze, że nad stanem dziecka
                      4-letniego należało myśleć przez ostatnie 4 lata i 9 miesięcy. Co najmniej. I
                      psycholog najczęściej nie będzie potrzebny, albo jeśli już to (znów się posłużę
                      porównaniem kulinarnym) do pomocy w wydobyciu pełni smaku , a nie ratowania,
                      żeby wykonany zakalec dał sie w ogóle zjeść.
                      • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 10:12
                        Nie to jednak ty masz jakiś problem :) I po co mi się tak tłumaczysz? W dodatklu
                        w ogóle nie rozumiesz co napisałam. To ty zresztą twierdzisz że dziecko jest
                        złe, nie jest "wspanialym mądrym młodym człowiekiem" bo.. A może jest? Skąd
                        wiesz że taki stan nie pojawił się u dziecka np 2 meisiące temu? Albo jest
                        różnie i matka tego nie zauważała, ona jest wewnątrz tego i nie ma perspektywy.
                        Może jej się to wydaje normalne albo wydawało. Trudno coś powiedziec. Przede
                        wszystkim nie masz prawa ferwowac wyrokami i obwiniac matki.
                      • alawinx Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 14:59
                        astrotaurus napisał:



                        > ""Może pomoże psycholog dziecięcy. ""
                        > Myśle, że za mało czytasz, a za dużo mówisz.
                        > Pisałem już w tym wątku i, cóż, powtórzę jeszcze, że nad stanem dziecka
                        > 4-letniego należało myśleć przez ostatnie 4 lata i 9 miesięcy. Co najmniej. I
                        > psycholog najczęściej nie będzie potrzebny, albo jeśli już to (znów się
                        posłużę
                        > porównaniem kulinarnym) do pomocy w wydobyciu pełni smaku , a nie ratowania,
                        > żeby wykonany zakalec dał sie w ogóle zjeść.


                        A nie zastanawiałeś się nad tym, że często (a teraz bardzo często) dzieci
                        chorują na ADHD które zazwyczaj nie da się wykryć wcześniej niż w wieku 4; 5
                        lat? I nic tu nie da wpływ na dziecko przez nawet 50 lat.
                        Może i niektórzy rodzice wychowują swoje dzieci bezstresowo i potem sobie
                        z nimi nie mogą poradzić ale zazwyczaj dzieci zapadaja na tą chorobę i każdy
                        sobie ją lekceważy uważając, że dziecko jest rozpuszczone i najlepiej winić za
                        to matkę. Niestety nadpobudliwość psychoruchowa jest coraz częstsza i coraz
                        więcej dzieci na nią choruje.
                        Jest to bardzo przykre dla tego malutkiego człowieczka i jego rodziców.
                        Pozdrawiam
      • Gość: Maja Dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 21:56
        A to wg ciebie powinno sie przed zajściem w ciąże jakieś studia w tym kierunku
        skończyć?:D Opowiadasz bzdury. To nie ejst matki wina a przynajmniej nie
        swiadoma. Może być cały złożobny szereg przyczyn takiego zachowania 4 latka.
        Skąd wiesz jakiego on ma ojca? W jakim domu się wychowuje? Jakie tam panują
        stosunki? A może to jest dziecko z adhd lub nadpobudliwe? To że matka nad nim
        nie panuje jest oczywiste ale obwiniac ją o złą wolę i brak magistra z
        posiadania dzieci to już przegięcie.
        • camel_3d Re: Dobre 23.07.07, 08:20
          taraz nagle wszytskie wredne bachory maja ADHD:)))
          masz oczywiscie recje, ze przyczyn moze byc sporo..
          • Gość: Maja Re: Dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 12:42
            To było do astrodaurusa :) Ja tam nie wiem co one mają, wiem że nie można winić
            matki za to że sobie nie radzi z dzieckiem, co, celowo sobie nie radzi? Takiej
            matce trzeba pomóc, podpowiedzieć albo ustawić bahora do pionu :)
            • astrotaurus Re: Dobre 23.07.07, 15:51
              ""nie można winić matki za to że sobie nie radzi z dzieckiem,""
              A kogo?!
              I nie o to chodzi, aby kogoś obarczyć winą - wolę użyć słowa "przyczyna"


              ""co, celowo sobie nie radzi?""
              Tak można brutalnie powiedzieć. Jeśli ktoś bierze sie za naprawę pralki nie
              mając pojęcia o mechanice i elektryczności skutki mogą byc opłakane.
              Co dopiero mówić gdy ktoś bierze się za wychowanie człowieka, czyli za coś co
              swoją złożonością przebija wszystkie znane ludzkie działania.

              "" matce trzeba pomóc, podpowiedzieć albo ustawić bahora do pionu :)""
              Autor wątku akurat zrobił jedno i drugie. :)))

              Oczywiście jakiekolwiek bicie nie powinno mieć w ogóle miejsca, a jeśli już to
              należałoby przylać matce, bo dziecka nie da się tak postawić do pionu, aby
              zaczęło wychowywać głupią matkę. Dziecko przejmuje odpowiedzialność za swoje
              życie małymi kroczkami na przestrzeni kilkunastu lat, oczywiście pod opieką
              madrych rodziców.
              • Gość: Maja Re: Dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 17:45
                Nikogo, musisz mieć winnego? To idź do sądu.
                Nie można tak powiedziec że celowo sobie nie radzi, nie bredź. Dziecko to nie
                pralka :) Do pralki są instrukcje, pralka jest prosta w obsłudze (człowiek nie)
                a można tez wezwać specjalistę od naprawy. W sumie z takim dzieckiem tez można
                iść do specjalisty :)
                A na jakiej ty podstawie ferujesz tu wyroki kto jest głupi? A moze to ty jesteś
                głupi? Przylej sam sobie. W czachę.
                • astrotaurus Re: Dobre 23.07.07, 21:54
                  O.K. spróbuję jeszcze raz, choć jesteś tak zacietrzewiona, że chyba nie warto.

                  ""Nikogo, musisz mieć winnego? To idź do sądu""

                  Pojęcia winy użyłaś Ty pierwsza. Ja wyraźnie powiedziałem, że nie chodzi o
                  szukanie winnych - pojęcie "przyczyna" skłania do myślenia bez niepotrzebnych
                  emocji łacniej niż pojęcie "wina"..


                  ""Do pralki są instrukcje, pralka jest prosta w obsłudze .....etc""

                  Toż o tym właśnie mówię.
                  Można nazwać głupim człowieka , który bierze sie do obsługi pralki i nie
                  zajrzawszy do instrukcji ustawia pokrętła jak bądź, wrzuca do środka co bądź
                  itp. Sama przyznajesz, że nawet w przypadku czegoś tak prostego jak pranie
                  należy zachować wiele warunków, aby to pranie było udane.
                  Cóż dopiero z "obsługą" człowieka??!!
                  Moim zdaniem jest absolutnie chore, że do tego dzieła biorą się ludzie nie
                  zadbawszy uprzednio o choćby elementarną "instrukcję obsługi" i ewentualną
                  pomoc fachowca w przypadkach przekraczających możliwości samodzielnego
                  podołania problemom.


                  ""A na jakiej ty podstawie ferujesz tu wyroki kto jest głupi?"

                  Ależ tu nie potrzeba ferować żadnych wyroków!
                  Człowiek głupi inaczej je, inaczej siada, inaczej wchodzi i wychodzi, inaczej
                  myśli, inaczej mówi .... to po prostu widać. :)


                  ""A moze to ty jesteś głupi? Przylej sam sobie. W czachę.""

                  :p >pokazuje język<


                  • Gość: Maja Re: Dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 10:14
                    Nie chce mi się powtarzac 2 raz tego samego . Mam dziś ciekawsze rzeczy do
                    roboty :)
    • zofijkamyjka Re: przylalem dziecku na ulicy... 20.07.07, 22:03
      A na ilu jeszczec wątkach o tym napiszesz?
      Jestes wielki i odważny! Obroniłeś napastowaną przez czterolatka kobietę!
      • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 21:52
        A tobie o co biega? Sprawdziłam i nie ma takiego wątku więcej. Może ty mniej
        biegaj po forach bo ci się myli :)
        • mama303 Re: przylalem dziecku na ulicy... 22.07.07, 21:58
          Gość portalu: Maja napisał(a):

          > A tobie o co biega? Sprawdziłam i nie ma takiego wątku więcej. Może ty mniej
          > biegaj po forach bo ci się myli :)

          Jest, lepiej szukaj.
          • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 22:00
            Nie mam aż tyle zacięcia, przejrzałam 2 strony :) A nawet jeżeli to co, jakiś
            zakaz jest?
            • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 08:21
              wpsalem jeszcze na forum "dziecko - wychowanie". Ale 2 watki to chyba nei
              prezstepstwo.
              • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 12:43
                Jaene że nie :) To nie ty masz tu problem rozumieniem po co są fora.
                • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 15:55
                  > Jaene że nie :) To nie ty masz tu problem rozumieniem po co są fora.

                  Nie dubluje się wątków.

                  • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 17:39
                    A gdzie to jest napisane? Nie dubluje się na jednym forum, ale umieszczac w
                    róznych forach można.
    • dagps Re: przylalem dziecku na ulicy... 21.07.07, 09:55
      matce trzeba bylo przylac
      • Gość: Ela Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 23:34
        Tak czytam te wypowiedzi i przypomniała mi się przez kogoś opowiedziana
        historyjka. Rzecz dzieje się w autobusie. Kilkuletnie dziecko kopie ludzi,
        krzyczy a matka nie reaguje. Ktoś zwrócił jej uwagę, a ona na to, że dziecko
        wychowuje bezstresowo.Jechał też młody człowiek, który przy wysiadaniu wyjął
        gumę do żucia z buzi i przykleił matce na czole. Ona się bardzo oburzyła, a
        młodzieniec na to " no co, byłem bezstresowo wychowany"
    • Gość: grzehuu Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.gdynia.mm.pl 22.07.07, 09:29
      camel_3d napisał:

      > wczoraj pierszwy raz w zyciu przylalem obcemu dziecku na ulicy.
      > ponioslo mnie.
      > widzialem jak 4 latek wrzeszczy na swoja matke i oklada ja piesciami. Kobieta
      > byla przerazona, nie wiedziala co zrobic, probowala mu cos powiedziec a on
      > wrzeszczyl i jak bil. Ludzie patrzyli na te scene. Nie wytrzymalem. Urwalem
      > kawalek lyty z przylalem mu przez tylek. Myslelem, ze kotos zareaguje... nikt
      > nic nie powiedzial. Kobieta sie rozplakala i powiedziala, ze juz nie ma sily.
      > Dzieciak byl w szoku. Chcial jeszcze raz krzyknac, ale powiedzialem, ze
      > dostanie jeszcze raz..slowa nie powiedzial. Matka wziela go za reke i
      odeszla.
      > Jakas starsza pani powiedziala, ze dobrze zrobilem.
      >
      > Wiem, ze zrobilem "niedobrze..." ale mi bylo juz zal tej kobiety... Pewnei
      > chciala byc doba matka i przedobrzyla...
      >
      >
      Trzeba było jej zaproponować "super nianie" ;] :D
    • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 21:48
      No to nieżle :) Nie wiem właściwie czy dobrze zrobiłeś ale wiesz że taka reakcja
      obcej dla dziecka osoby mogła na nim zrobić wrażenie. I być może faktycznie na
      dobre mu to wyjdzie. Teraz matka powinna mu mówić - jak będziesz się tak
      zachowywał przyjdzie ten pan i znów cię zleje ;)
      • venus22 Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 02:06
        """> Urwalem kawalek lyty z przylalem mu przez tylek."""

        ja tez pytam - co to jest LYTA ????????????????????????????

        Venus
        • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 08:22
          łyta - witka - kawalek gietkiego patyka...
          • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 12:45
            Ufffff, dobrze że nie plyta, np chodnikowa ;)
          • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 16:03
            Coś na forum wychowanie zabrakło Ci odwagi na rozmowę. Dziwie sie że nie wtrącił
            się żaden moderator. O ile wiem nie dubluje sie wątków na dwóch forach.
            • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 17:22
              czemu zabraklo odwagi?
              bo dyskutuje na jednym?

              no zaraz tam pojde.
            • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 17:41
              Czy wy nie przesadzacie? Mam wrażenie że jesteście jakimiś urzędasami co tylko
              zasady wytyczne i formułki! Normnalnie ręce i nogi opadają :) Tego się nie robi
              i tego nie a tamtego też nie wolno!
              • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 17:51
                > Czy wy nie przesadzacie? Mam wrażenie że jesteście jakimiś urzędasami co tylko
                > zasady wytyczne i formułki! Normnalnie ręce i nogi opadają :) Tego się nie robi
                > i tego nie a tamtego też nie wolno!
                A co Ty bezstresowo wychowywana? Nikt na pupę nie dał? Życie jest pełne reguł.
                • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 22:07
                  Do Maja, to co napisałam to sarkazm oczywiście :)
                • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 10:16
                  Zupełnie nie bezstresowo. Nie, życie to nie udząd. Wkurzają mnie ludzi sami
                  sobie tworzący więzienie wokół siebie :) A właściwie to im wspólczuję. Każdy ma
                  tyle wolnosci ile sobie potrafi dac.
                  • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 24.07.07, 10:43
                    kurcze..ja tez mielem troche strtesow jako dziecko... :)
                    • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 12:13
                      Każdy miał :) Psychologowie mówia że "każdy miał trudne dzieciństwo".
                      • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 24.07.07, 13:22
                        oprocz paris hilton:)
                • Gość: hehehehehe Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 07:55
                  Ten twój sarkazm zabrzmiał zdeczka idiotycznie - nie zauważyłaś???
                  Jesteś przeciwniczką klapsów, ale jednocześnie piszesz, że życie jest pełne reguł :)
                  A reguły trzeba egzekwować :))
                  Pomyśl dziecko, to nie boli...
                  • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 09:08
                    > Ten twój sarkazm zabrzmiał zdeczka idiotycznie - nie zauważyłaś???

                    A zauważyłeś że Twoje posty tom stek wyzwisk?

                    > Jesteś przeciwniczką klapsów, ale jednocześnie piszesz, że życie jest pełne reg
                    > uł

                    Sarkazm «złośliwa ironia, drwina lub szyderstwo»
                    • Gość: hehehehe Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 12:38
                      Twoje posty również...
                      Ale widzisz jak Ciebie obrażają, nie jak ty innych obrażasz - normalne u lewactwa :/
                      • Gość: Maja Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 11:29
                        U czego??? Hehehe. To się chyba nazywa mania prześladowcza, niektórzy widza
                        różowe króliki a inni "lewactwo" cokolwiek to jest.
                        • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 26.07.07, 14:51
                          lewctwo to to samo co prawactwo tylko w druga strone:))
    • iberia.pl Re: przylalem dziecku na ulicy... 23.07.07, 07:31
      a potem sie obudziles...
    • Gość: bez pzremocy Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 11:52
      jak mozna bic dziecko ?! i to jezscze takie malutkie .
      to tobie sie powinno wlac!
      • Gość: ???? Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 12:33
        4-latek to "malutkie" dziecko - ile dziecko masz lat??? 13???
        • sir.vimes Duże nie jest. 24.07.07, 12:47
          Z niemowlakiem nie ma co porównywać ale 4 latek to małe dziecko. Nie malutkie
          wprawdzie ale małe. I łatwo mu zrobić krzywdę.
          Podejrzewam, że masz niemowlę w rodzinie więc przedszkolaki wydają ci sie
          niemal dorosłe. Przejdzie.
          • Gość: ???? Re: Duże nie jest. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:02
            Tylko, że 4-latek już coś rozumie, w przeciwieństwie do niemowlęcia...
            • sir.vimes Re: Duże nie jest. 24.07.07, 13:09
              Coś tak:)))
              Zresztą, biciem dziecka nie przekonasz go, że przemoc jest zła.
              • camel_3d doznanie bolu 24.07.07, 13:25
                jest takei przyslowie, nie rob drugiemy co tobie nie mile..prawda?
                skad dziecko ma wiedziec, ze kiedy kopie i bije matke to ona odczuwa bol? skoro
                dla neigo bol to zjawisko czysto teoretyzcne i nawet nie wie co to znaczy? Moze
                dzieki wlasnemu doswiadczeniu (na wlasnej skorze) dowie sie, ze bol to coc co
                nie jest przyjemne.
                • sir.vimes Re: doznanie bolu 24.07.07, 14:31
                  Tu się trochę zgadzam - ale tylko trochę.
                • kropkacom Re: doznanie bolu 24.07.07, 14:34
                  > jest takei przyslowie, nie rob drugiemy co tobie nie mile..prawda?

                  No jest. A Ty lubisz kijkiem czasami oberwać?
                  • Gość: hehehehehe Re: doznanie bolu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 07:48
                    Jeden klaps to to samo co lanie kijem żałosna lewusko???
                    Masz chorą wyobraźnie kobieto!
                    • sir.vimes Przecież Camel właśnie patykiem uderzył 25.07.07, 22:24
                      Niegramotny jesteś czy co?
                  • camel_3d Re: doznanie bolu 25.07.07, 13:03
                    ale ja nie kopie nikogo.
              • Gość: hehehehe Re: Duże nie jest. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:36
                Przemoc (bicie) to coś nieprzyjemnego (boli) - nieprawdaż?
                Więc jak wyjaśnisz dziecku, że tak jest, jeśli ono tego nie doświadczyło na
                własnej skórze (nie dostało w siedzenie), więc nie wie?
                Głupi kot ma więcej logiki, od razu próbuje drapać, a nie teoretyzuje ;P
                • sir.vimes Re: Duże nie jest. 24.07.07, 14:32
                  Hmm, dzieci doznaja bólu bardzo często (chociażbyprzy nauce chodzenia). W
                  piaskownicy też zdarza się oberwać łopatką od nauczonego przemocy kolegi.
                  Akurat to doświadczenie nie jest dzieciom obce.
                  • camel_3d Re: Duże nie jest. 25.07.07, 13:07
                    sir.vimes napisała:

                    > Hmm, dzieci doznaja bólu bardzo często (chociażbyprzy nauce chodzenia).

                    ciekawe czy tu pamietaja...

                    ja nawet nie pamietam bolu przy spadaniu z roweru, ale wiem ze na pewno nie
                    chcialbym spasc z roweru i znow sie potloc.
                    Bolu po pasku tez nie pamietam, ale pamietalem na tyle, zeby zamiast wyrywac
                    kartki z uwagami od nauczycieli, po prostu odrabiac leckje:)
                    coz jezeli masz w perspektywie cos nieprzyjemnego za swoj czyn to po prostu si
                    etego czynu pozniej unika i nie prowokuje sytuacji. Jazeli nazwiesz kolege
                    grubasem lub idiota i dotaniesz od niego po glowie to na pewno drugi raz tego
                    nie zrobiz:)
                    • sir.vimes Re: Duże nie jest. 25.07.07, 22:25
                      Wiesz, jak masz 4 lata to jakoś tam jeszcze pamietasz to co przeżyłeś mając rok
                      czy półtora. tak mi sie wydaje.
                • kropkacom Re: Duże nie jest. 24.07.07, 14:40
                  Nie trzeba bić kogokolwiek żeby nauczyć go co to ból. Życie jest pełne bólu i
                  fizycznego i psychicznego. Dziecko uczy sie chodzić, siadać na bujaczce, wspinać
                  po drzewie i każdej z tych czynności towarzyszy upadek i ból. Jest pewna
                  choroba, która powoduje nieodczuwanie bólu. Zdrowe dziecko wie co to ból.
                  • Gość: hehehehehe Re: Duże nie jest. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 07:53
                    Czy ty masz dobrze w głowie???
                    A może dziecko NIGDY nie spadło z huśtawki, nigdy nie zrobiło sobie krzywdy,
                    więc nie wie, co to ból...
                    Zresztą - tłumaczenie, że boli jak biją, to tak samo, jakbyś spadł z huśtawki -
                    jest na poziomie kretynki.
                    Ty w ogóle masz dzieci, czy tylko naczytałaś się "mundrych książeczek"??? Bo
                    bredzisz jak po lobotomii...
                    • kropkacom Re: Duże nie jest. 25.07.07, 09:05
                      > Ty w ogóle masz dzieci, czy tylko naczytałaś się "mundrych książeczek"??? Bo
                      > bredzisz jak po lobotomii...

                      Mam dzieci. Bliźniaki właśnie czteroletnie. I młoda też aż tak nie jestem bo
                      trzydziestka na karku.

                      > Czy ty masz dobrze w głowie???
                      > A może dziecko NIGDY nie spadło z huśtawki, nigdy nie zrobiło sobie krzywdy,

                      Teraz to ja myślę że to Ty nie masz dzieci.

                      > Zresztą - tłumaczenie, że boli jak biją, to tak samo, jakbyś spadł z huśtawki
                      > jest na poziomie kretynki.

                      Najwyraźniej tylko obrażać umiesz. Możemy sobie dyskutować o jakości naszych
                      postów ale docinki personalne i wyzwiska odpuść. Co do bólu, to pośladek boli
                      tak samo w obu przypadkach.

                      • Gość: hehehehe Re: Duże nie jest. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 12:37
                        > Najwyraźniej tylko obrażać umiesz. Możemy sobie dyskutować o jakości naszych
                        > postów ale docinki personalne i wyzwiska odpuść. Co do bólu, to pośladek boli
                        > tak samo w obu przypadkach.
                        Sama zaczęłaś mnie obrażać, mam ci zacytować????
                        • kropkacom Re: Duże nie jest. 25.07.07, 14:32
                          > Sama zaczęłaś mnie obrażać, mam ci zacytować????

                          Ja zacytuje:kropkacom napisała:

                          > Bo przecież czterolatek to zwykły dorosły tylko trochę karłowaty. Beznadzieja te
                          > Twoje komentarze.

                          Pisałam o jakości Twoich wypowiedzi nie o tym jakim jesteś człowiekiem. Ty za to
                          tak piszesz i oceniasz chociaż nie znasz mnie. Mam zacytować? Może obelgi jakie
                          rzucasz w moja stronę wymienić?
                          Tak więc oficjalnie kończę z Tobą rozmowę. Miłego dnia.
                          • Gość: hehehehe I bardzo dobrze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 14:49
                            bo jakoś dziwnie się rozmawia z kimś o poziomie i mentalności 4-latka :)
                            Sama sobie przeczysz złotko - z jednej strony dla ciebie 4-latek to "małe"
                            dziecko", z drugiej - jest już na tyle rozwinięte, że można z nim prowadzić
                            normalną rozmowę, że wszystko rozumie - tjaaa, jasne...
                            Poza tym - ja scharakteryzowałam TWOJE POGLĄDY kotku, nie ciebie [bo musiałabym
                            napisac bardziej niecenzuralnie]... No ale jak sie jest umysłowo na poziomie
                            swoich dzieci [w wyniku ślepego wręcz w nie zapatrzenia], to się nie potrafi
                            czytać ze zrozumieniem.
                            Żegnam...

                            I widze jednocześnie że argumentów zabrakło, bo gdy moje dzieci miały 4 lata, to
                            ty tuptałaś z plecakiem do szkoły podstawowej... :D
                            • Gość: Mantra Re: I bardzo dobrze IP: *.net.upc.cz 25.07.07, 14:58
                              > bo jakoś dziwnie się rozmawia z kimś o poziomie i mentalności 4-latka :)
                              > Sama sobie przeczysz złotko - z jednej strony dla ciebie 4-latek to "małe"
                              > dziecko", z drugiej - jest już na tyle rozwinięte, że można z nim prowadzić
                              > normalną rozmowę, że wszystko rozumie - tjaaa, jasne...
                              > Poza tym - ja scharakteryzowałam TWOJE POGLĄDY kotku, nie ciebie [bo musiałabym

                              hehehehe nie wiesz co to dyskusja na poziomie nawet na tym forum.
                      • Gość: hehehehe Re: Duże nie jest. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 12:42
                        > Co do bólu, to pośladek boli
                        > tak samo w obu przypadkach.
                        Widać żeś idiotka, bo spadając z huśtawki dziecko może złamać rękę/nogę.
                        Porównywanie tego z klapsem świadczy tylko o twoim infantylizmie.
                        Plus oczywiście idiotyczne założenie, że każde dziecko musi spaść choć raz w
                        życiu z huśtawki :)))))))))))) Ubawiłaś mnie dziewczę do łez :))))))))))))

                        > Teraz to ja myślę że to Ty nie masz dzieci.
                        Doświadczona 30-latko, jeszcze parę lat i sie mogę wnuków spodziewać...
                        Więc łaskawie przykróć język :/
        • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 24.07.07, 14:42
          > 4-latek to "malutkie" dziecko - ile dziecko masz lat??? 13???

          Bo przecież czterolatek to zwykły dorosły tylko trochę karłowaty. Beznadzieja te
          Twoje komentarze.
          • Gość: hehehehehe Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 07:48
            A co chcesz porównywać 4-latka z niemowlęciem???
            Puknij się w baniak :/
            Twoje komentarze są na poziomie niedowarzonego szczeniaka - bełkot do kwadratu -
            kolejna "politycznie poprawna", co wychowuje wg zasady "nie kop pana bo się
            spocisz" :/
            Wolę mieć dziecko z traumą po klapsie, niż je zgarniać łyżką z jezdni! Albo
            pędzić do szpitala, bo je 230V "skopało"!
            Oczywiście - jeden klaps to dla ciebie to samo co skatowanie, gdzie dzieciak
            laduje w szpitalu z połamanymi kończynami i poodbijanymi narządami wewnętrznymi.
            Tylko chory umysł ma takie skojarzenia, żegnam.
            • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 08:57
              > A co chcesz porównywać 4-latka z niemowlęciem???

              Nie mama zamiaru. Co nie zmienia faktu że czterolatek nawet według fachowej
              nomenklatury jest małym dzieckiem. Dorosłym na pewno nie jest.
    • Gość: gość Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 16:39
      Całkiem niedawno byłam u rodziny w Niemczech.
      Tam też był taki 4 latek. Był Bogiem w oczach matki.
      Myślałam, że nie dotrwam bez powiedzenia tego co o nim myślę do końca wizyty.
      Ale z drugiej strony to nie była jego wina tylko wina matki.
      On tylko robił to do czego był przyzwyczajony, to na co pozwalała mu matka, a
      pozwalała na wszystko.
      Codziennie rano włączała mu tą samą bajkę (kreskówkę, zresztą bardzo głupią)w
      każdym pokoju, w którym był telewizor, by mógł sobie oglądać swobodnie kiedy
      biega po mieszkaniu.
      O spokojnym zjedzeniu śniadania czy jakiegokolwiek posiłku nie było nigdy mowy.
      Jego zachcianki były natychmiast zaspakajane.
      Obserwowałam to wszystko i czasami zaciskałam zęby ale udało mi się przetrwać.
      W każdym razie po przemyśleniu uważam, że niektórzy dorośli zatrzymali się na
      pewnym etapie rozwoju i nadal są infantylni w myśleniu, skoro uważają, że
      dziecko może wszystko i dla niego należy wszystko robić dla niego samego.
      Zastanawiam się kiedy takie dzieci będą miały okazję dorosnąć poznać inny niż
      bajkowy świat w którym wszyscy im ustępują.
      Dodam tylko, że dla takich matek najmniejsza uwaga na temat ich dzieci jest
      postrzegana jako atak na prawa matki do wychowywania dzieci, bo przecież one
      wiedzą najlepiej co jest najlepsze dla ich dzieci.
      W każdym razie, od tego czasu kiedy widzę rozkapryszone dzieci myślę sobie - to
      wina dorosłych.
      • Gość: hehehehehe Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 07:51
        Większość takich "mamusiek" wychowujących "bezstresowo" masz na tym forum.
        Nie wolno dać klapsa, choćby dzieciak ci narobił na głowę, a każda zachcianka
        musi być natychmiast zaspokojona.
        Klaps jest dla nich równoznaczny z katowaniem, po którym dzieciak ląduje w
        szpitalu z poodbijanymi narządami wewnętrznymi i połamanymi kończynami. Nie wiem
        jak chorą wyobraźnię mają te panie...
        • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 13:10
          > jak chorą wyobraźnię mają te panie...

          tez nie wwiem, ale jak dl amnei to nawet klap powinien byc juz ostatecznoscia a
          nie srodkiem zaradczym.
          • Gość: hehehehe Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 13:26
            Owszem, dla mnie klaps to ostateczność, ale nie "stawianie świata na głowie", bo
            "byle tylko nie klaps". Bo klaps to już przemoc i wizja zakatowanych dzieci w
            szpitalach [lub co gorsza w trumnie].
    • alawinx Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 15:10
      Boże jak ja nie raz chciałabym, żeby ktoś obcy gdy nie moge sobie poradzić z
      moim 3 latkiem na niego nakrzyczał na ulicy czy w sklepie.
      Zdarza mi się to rzadko bo mały ogólnie jest bardzo nerwowy ale stanowczością,
      spokojem i tłumaczeniem udało mi się wyeliminować jego kaprysy.
      Nie wiem jednak jak ja bym zareagowała na miejscu tej matki (czy bym ci nie
      oddała) ale to zależało by od tego jak maluch by się zachowywał (być może
      podziękowałabym ci).
      Mimo wszystko myśle że dobrze zrobiłeś, dzieci nie powinno się bić (jestem
      przeciwnikiem klapsów) ale często dziecko musi być poddane jakiejś terapi
      szokowej żeby się uspokoiło.
      A najczęściej odczuwają respekt do obcych ludzi i naprawdę upomnienie przez
      obcą panią czy pana dużo daje.
      • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 15:27
        > Nie wiem jednak jak ja bym zareagowała na miejscu tej matki (czy bym ci nie
        > oddała) ale to zależało by od tego jak maluch by się zachowywał (być może
        > podziękowałabym ci).

        Nie rozumiem takiego podejścia do sprawy. To Ty masz wychowywać a co za tym
        idzie i karać swoje dziecko za złe zachowanie. Żaden facet z kijkiem na ulicy
        nie powinien się wytrącać. Nie powinien mieć też do tego powodów.
        • alawinx Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 16:01
          Pewnie, że masz rację.
          Tylko czasem dziecko zachowuje się tak, że naprawdę nie masz siły ( i nie
          koniecznie jest to złe wychowanie matki bo może dziecko ma ADHD a może ma zły
          dzień) i uwaga obcej osoby często bardzo pomaga mu się uspokoić.
          Parę miesięcy temu mój synek nabawił się pasożytów ( robali ) był wtedy tak nie
          znośny w sklepie że nie mogłam sobie z nim poradzić. Wydzierał się na cały
          głos, biegał po sklepie, wywalał wszystko na ziemię a ja miałam pół godziny i
          musiałam w tym czasie zrobić zakupy. Nie wiedziałam jeszcze wtedy że to jego
          drażliwe zachowanie może być wywołane robakami. Szła jakaś kobieta i zapytała
          się go dlaczego jest taki niegrzeczny- ja powiedziałam "widzisz zaraz oddam cię
          tej pani" a ona na to "ja bym nawet nie chciała takiego wrednego dziecka".
          Ja po prostu się rozpłakałam a on dalej robił swoje. Inna kobieta podeszła i
          powiedziała "choć ze mną bo jestes niegrzeczny a mama juz nie może sobie z tobą
          poradzić" - moje dziecko się przestraszyło i tak trzymało się mojej nogawki do
          końca że spokojnie zrobiłam zakupy. Byłam wdzięczna tej kobiecie bardzo.
          Nie wiemy jak zachowywało się tamto dziecko, skoro nikt się nie odezwał
          widocznie musiał nieźle matce dać w kość. Nie bronię tu nikogo ale naprawdę
          czasem bywa ciężko.
          • kropkacom Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 16:17
            > Tylko czasem dziecko zachowuje się tak, że naprawdę nie masz siły ( i nie
            > koniecznie jest to złe wychowanie matki bo może dziecko ma ADHD a może ma zły
            > dzień) i uwaga obcej osoby często bardzo pomaga mu się uspokoić.

            Tak, bo to dziecko. I ja to świetnie rozumiem mam bliźniaki. Jak widzę ze małe
            są podładowane to niestety kończę zakupy. Albo oboje ładuje do koszyka. Nie
            zdaje się na innych. Bo od tego maluchy mają matkę. Obcy ma się prawo wtrącić
            tylko wtedy gdy zagrożone jest zdrowie lub życie. A w tych momentach akurat
            dzielni dorośli są bierni.

            PS. Żeby ukrócić komentarze, nieuzbrojony rozhisteryzowany czterolatek nie jest
            realnym zagrożeniem dla dwa razy większej od niego matki.
            • alawinx Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 16:48
              kropkacom napisała:

              > Jak widzę ze małe
              > są podładowane to niestety kończę zakupy. Albo oboje ładuje do koszyka.>

              To widocznie masz dużo czasu i pewnie nie pracujesz (dużo).

              pzdr
          • mama303 Re: przylalem dziecku na ulicy... 25.07.07, 22:34
            alawinx napisała:

            Inna kobieta podeszła i
            > powiedziała "choć ze mną bo jestes niegrzeczny a mama juz nie może sobie z
            tobą
            >
            > poradzić" - moje dziecko się przestraszyło i tak trzymało się mojej nogawki
            do
            > końca że spokojnie zrobiłam zakupy. Byłam wdzięczna tej kobiecie bardzo.

            Nie pochwalam takich pseudopomocy obcych ludzi ale jednak treakcja tej kobiety
            to zupełnie co innego niż gdyby zlała Twoje dziecko rózgą. Tez byłabys
            wdzięczna?
            • camel_3d Re: przylalem dziecku na ulicy... 26.07.07, 09:07
              > Nie pochwalam takich pseudopomocy obcych ludzi ale jednak treakcja tej kobiety
              > to zupełnie co innego niż gdyby zlała Twoje dziecko rózgą. Tez byłabys
              > wdzięczna?

              a dlaczego reakcja kobiety rozna? przeciezt teraz dziecko bedzie mialo do konca
              zycia problemy psychiczne, ze jakas kobieta moze je porwac! i gdyby nie mama na
              pewno juz byoloby zgwalcone i zamordowane i bedzie balo sie wyjsc na ulice bez
              mamy do konca zycia..
    • deodyma Re: przylalem dziecku na ulicy... 26.07.07, 12:47
      i bardzo dobrze zrobiles.
    • truten.zenobi Re: przylalem dziecku na ulicy... 29.07.07, 11:53
      > Wiem, ze zrobilem "niedobrze..." ale mi bylo juz zal tej kobiety... Pewnei
      > chciala byc doba matka i przedobrzyla...

      a może to nie ona "przedobrzyła"....?
    • tango45 Re: przylalem dziecku na ulicy... 31.07.07, 05:23
      camel_3d napisał:

      > wczoraj pierszwy raz w zyciu przylalem obcemu dziecku na ulicy.
      > ponioslo mnie.
      > widzialem jak 4 latek wrzeszczy na swoja matke i oklada ja piesciami. Kobieta
      > byla przerazona, nie wiedziala co zrobic, probowala mu cos powiedziec a on
      > wrzeszczyl i jak bil. Ludzie patrzyli na te scene. Nie wytrzymalem. Urwalem
      > kawalek lyty z przylalem mu przez tylek. Myslelem, ze kotos zareaguje... nikt
      > nic nie powiedzial. Kobieta sie rozplakala i powiedziala, ze juz nie ma sily.
      > Dzieciak byl w szoku. Chcial jeszcze raz krzyknac, ale powiedzialem, ze
      > dostanie jeszcze raz..slowa nie powiedzial. Matka wziela go za reke i
      odeszla.
      > Jakas starsza pani powiedziala, ze dobrze zrobilem.
      >
      > Wiem, ze zrobilem "niedobrze..." ale mi bylo juz zal tej kobiety... Pewnei
      > chciala byc doba matka i przedobrzyla...
      >
      >
      >


      Po pierwsze czterolatki na calym swiecie tak maja. To jest okres buntu i wtedy
      bija kogo popadnie kopia i rzucaja sie na ziemie. Dziwie sie matce, ze nie dala
      dzieciakowi klapsa. Tobie w zadnym wypadku nie wolno bylo tego zrobic. To nie
      twoja sprawa.
    • Gość: jajcara Re: przylalem dziecku na ulicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.07, 22:54
      Podnoszę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja