iw78
20.07.07, 19:17
Myślałam, że ich obowiązkiem jest bronić przed napaścią, przed....ja już nie
rozumiem. Wydawało mi się, że jeśli czuje zagrożenie oni są dla mnie ostatnią
deską ratunku, a do jasnej cholery jest inaczej!!!Dlaczego?? Dlaczego kiedy
potrzebuje ich pomocy NA JUŻ oni zjawiają się po godzinie, po dwukrotnej
mojej interwencji?? A może to tylko ja mam takie szczęscie do nich? Kolejny
raz... I w dodatku kiedy w koncu przyjeżdżają, rozmawiają ze mną tak jakbym
im przeszkodziła w piciu kawy.
I dają mi jasno do zrozumienia, że stoją po stronie tego, który atakuje.
Dlaczego? Czy naprawdę musi dojść do śmierci, żeby zrobili to co nalezy do
ich obowiazków? Bo sam fakt, że pijany człowiek atakuje nożem nie jest
wystarczającym powodem aby wziąc go przynajmniej na izbe wytrzeźwień.
Nienawidze tego kraju pod względem sprawiedliwości!!! Nienawidzę!
Droga policjo...jesteście tchórzami!
.......................................
...i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami..