żałoba w czasach popkultury

23.07.07, 22:26
Czy przypadkiem nie odnosicie takiego wrażenia, że żałoba przestała mieć
jakiekolwiek znaczenie - dziś, teraz?

Nie chodzi mi rzecz jasna o żałobe prywatną, osobistą - cenę, jaką płacimy po
smierci najblizszych osób.

Chodzi o "żałobę narodową" - ogłaszaną od do, niemal narzucaną przez
prezydenta...

Jak fakt, że pomalouje się na czarno nazwy kanałów telewizyjnych, a w radiu
pusci wolne piosenki, ma kogokolwiek wprowadzić w żałobny nastrój?

To jedna kwestia - druga wazniejsza - czy jesteśmy w stanie poczuć coś
głębszego, gdy przez dwa trzy dni atakuje się nas lawiną "żałobnych"
informacji, potem cisza i znowu świat rusza z miejsca i zapominamy o
jakiejkolwiek żałobie? Wszystkie media biadolą o zaniku współczucia i
rosnącej znieczulicy - a tym czasem własnie media przyczyniają się do
znieczulenia, bo wciąż nas zalewają potokami mniej lub bardziej tragicznych
informacji...

Jak ma mnie wzruszyć czyjś los ( via telewizor) skoro za kilka dni znowu
wychuchnie bomba w Iraku, potopią się ludzie w Ameryce Południowej albo jakiś
wariat wystrzela studentów w jakimś campusie w USA?

To jest moim zdaniem olbrzymi problem - mimo tego, ze żyjemy w dość spokojnej
epoce ( paradoksalnie!) to mamy wrażenie nieustającego zagrożenia i
wszechobecnej śmierci do których się przyzwyczailiśmy- a wszystko to dzięki
mediom, niestety.
Pełna wersja