arecki20071
28.07.07, 23:59
Ostatnio leciałem średniej wielkości Boeningiem. Maszyną tak trzęsło, że
myślałem, że to koniec i za chwilę spadniemy w dół. Po wylądowaniu na Okęciu
nogi miałem jak z waty, w nocy nie mogłem spać. Od tamtego dnia boję się
latać. Aż wstyd się przyznać - ja, dorosły facet, manager w międzynarodowej
korporacji, unikam teraz jak ognia delegacji zagranicznych.
Pomyślełem więc, że nie ma rady i trzeba jakoś się przełamać. W związku z tym
mam pytania do tych co troche znają się w temacie:
Czy możliwe jest, że podczas silnych turbulencji pilot straci panowanie nad
maszyną, samolot wpadnie w korkociąg albo zacznie pikować w dół albo co
gorsza złamie się któreś skrzydło lub zapali się silnik?
Co w ogóle robi taki pilot np. Boeninga jak samolot wpada w gwałtowne
drgania, rzuca nim na boki albo w góre i w dół?
Sorry, może to śmieszne pytania, ale konkretna odpowiedź bardzo mi pomoże
(przede wszystkim psychicznie).
Z góry dziękuję i pozdrawiam
Arecki