ijaw
01.08.07, 15:46
Anglię wielokrotnie stawiano za wzór tolerancyjności. Niby nic, pobito
polskiego chłopca, ale policja twierdzi, że był to atak rasistowski.
===============================
11-letni Robert Strazek został pobity przez dwóch nastolatków w szkockim
mieście Aberdeen - podało BBC.
W piątek wieczorem chłopak wracał do domu. Na placu zabaw podeszło do niego
dwóch nastolatków z psem bokserem.
- Stanęli przede mną i zaczęli mnie wyzywać od głupich Polaków - opowiadał
Robert gazecie Evening Express. - Potem mnie uderzyli, zaczęli kopać. Śmiali się.
Napastnicy bili go po twarzy i kopali po całym ciele. Brutalny atak przerwała
kobieta, która była na placu zabaw ze swoją wnuczką.
- Początkowo myślałam, że się siłują. Jednak zorientowałam się, że ci dwaj go
biją - opowiada starsza pani, która chciała pozostać anonimowa. Kobieta
stanęła w obronie 11-latka.
Robert został przewieziony do szpitala. Policja twierdzi, że atak miał
charakter rasistowski. Policja szuka napastników 13- i 15-latka. Okazało się,
że to nie pierwszy napad na chłopca, pobito go już w kwietniu tego roku.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4355771.html============