problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co robić

07.08.07, 08:55
Od jakiegoś czasu jesteśmy ze sobą każde z nas po przejścia. Ale to
nie jest mój problem od momentu jak wprowadziła się do mnie jest na
moim utrzymaniu nie ma pracy jednie, co to mam gosposię ostatnio po
wielkiej kłótni kazałam mu prosić jego rodziców o kasę na własne
przyjemności oczywiście stała się wielka obraza, ale ja już mam dość
płacenia z fajki i piwo.
Sama nie wiem, co mam robić dalej, jestem z po za Warszawy mam tu
oczywiście znajomych, ale jakoś mi trudno o tym z nimi rozmawiać, bo
to nasi wspólni znajomi i żal mi go, ale ja powoli zaczynam mieć
dość.
CO ROBIĆ poradźcie proszę.
    • nancyboy Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 09:01
      "z po za" jest zabójcze.
      • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 09:09
        Widzę, że mam do czynienia z panem doskonałym, aż miło z kimś takim
        jak ty obcować.
        • nancyboy Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 09:26
          Nie, nie masz ze mną do czynienia.
          Natomiast co do Twojego problemu - jeśli go kochasz, to będziesz szczęśliwa
          utrzymując go. Jeśli go nie kochasz, to Wasz związek i tak nie ma sensu.
          • Gość: lilka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 09:35


            Zadaj sobie pytanie, dlaczego z nim jesteś i dlaczego on jest z Tobą
            może odpowiedź będzie okrutna, ale prawdziwa - on ma mieszkanie
            utrzymanie a TY, co możesz powiedzieć, że nie jesteś sama i to
            wszystko a to jest desperacja.

            ps. do nacyboy'a ta rozmowa jest juz obcowaniem, ale to nie jest
            ważne.
            • nancyboy Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 09:37
              No, ale to właśnie nie była rozmowa, bo ja tylko wyraziłem zachwyt nad pięknem
              tych przyimków, ale była to wypowiedź skierowana do wszystkich a nie rozmowa z
              autorką wątku.
              Ale to też nie jest ważne.
              • Gość: lilka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 09:44
                Muszę przyznać Ci rację, ale chyba warto bardziej przeanalizować
                taki problem, bo sądzę, iż nie jest to problem sporadyczny i nie
                dotyczy tylko jednej płci.
        • Gość: ferment Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.chello.pl 07.08.07, 12:42
          Zabrakło poczucia humoru? Trochę dystansu do siebie nie zawadzi.
          Mnie ten bład dał trochę do myslenia, nawet spodobał mi się.
          Pozdrawiam
    • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 09:50
      Ciekawy problem - ale czy wierzysz, że on się może zmienić i że jest
      z Tobą z miłość oto jest podstawowe pytanie?
      • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 10:47
        mam nadzieje że jest ze mną z miłości a nie dla mieszkania wiem że
        to nadzieje ale wierzę w nią jeszcze wierzę
        • nancyboy Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 11:07
          Wybacz, ale gdybyś go kochała to nie interesowałoby Cię to, że on nie zarabia.
          • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 11:21
            A może to naprawdę desperacją i strach, co "we wiosce powiedzą". Z
            tego, co Margola pisze ma jakiś bagaż życiowy za sobą i możliwe, że
            to, co ją łączy z tym "facetem" to desperacja, strach, oglądanie się
            na opinie środowiska itp., czyli z miłością mało związane.

            A jak Ci przeszkadza to, że go utrzymujesz to wystaw mu walizki za
            drzwi i przyczep karteczkę jak na utrzymanie to do mamusi, no chyba
            że jest super kochankiem to go utrzymuj :D - ale mogę się oczywiście
            mylić .
            • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 11:40
              Bardzo śmieszne i zabawne nie jestem z jak to powiedziałeś ze wsi,
              jestem z niedużego miasteczka, ale czy to jest istotne. Mam problem
              i chciała usłyszeć radę, może ktoś przezywał coś podobnego, ja
              wierzę w miłość i to, że on może się zmienić.
              • nancyboy Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 11:46
                > ja wierzę w miłość i to, że on może się zmienić.
                Odpowiedz sobie na pytanie: kochasz go takim jakim jest, czy takim, jaki ma się
                stać?
                A może w ogóle na początku odpowiedz sobie na pytanie co to jest miłość.
                • Gość: maxmilinan Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 11:54
                  Myślę, że jak by gościu pracował a ona siedziałaby na dupie w domu a
                  on tyrał to było by dobrze, ale jak coś nie tak to od razu wielkie
                  fochy, a może gościu ma problemy z pracą jest to możliwe, a jej
                  przydałoby się zdefiniowanie związku i miłości.
    • Gość: maxmilian Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 11:45
      A co gdyby to on Cie utrzymywał było by dobrze i dobrze i
      odpowiednio, myślisz, że mu z tym łatwo zacznij myśleć kobieto jest
      równo uprawnienie, ale widzę, że tylko w tedy, kiedy to Tobie jest
      wygodnie!
    • Gość: Robert D. mąż Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 12:11
      Ja jestem na urlopie ojcowskim, czyli jak to mówicie mnie utrzymuję
      żona, wybór był prosty po urodzeniu syna i po powrocie do pracy żona
      dostała awans nasze zarobki różniły się, więc ja poprosiłem o urlop
      wychowawczy - siedzę w domu gotuję piorę sprzątam a przede wszystkim
      jestem z naszym synem i jakoś mi to nie przeszkadza a tym bardziej
      mojej żonie, więc nie wiem, o co ci margo chodzi, może on woli rolę
      bardziej domową porozmawiajcie. Czasem naprawdę lepszy jest taki
      układ niż zarzynanie się, więc zastanów się, a może oczywiście,
      jeśli nie macie to zróbcie sobie pociechę jak my, pozdrawiam.
      • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 12:17
        Och, jaki Ty wspaniały jesteś normalnie "de'beściak". Ja bez urlopu
        gotuję w domu a sprzątamy razem z żoną, oboje długo pracujemy i do
        tego dojeżdżamy do pracy i jakoś znajdujemy na wszystko czas, więc
        jeśli chcesz koronę to sam musisz sobie ją zrobić z gazety - bo nie
        jesteś taki oryginalny i jedyny oczywiście nie neguję, co robisz i
        nie krytykuję, ale mniej megalomanii

        Pozdrawiam także mąż
      • Gość: maxmilian Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 12:26
        i pewnie super sexy wyglądasz tylko w fartuszku kuchennym tylko nie
        pomyślałeś mężusiu, że nie wszystkich stać na to, aby tylko jedna
        osoba w rodzinie pracowała a w większości jest układ partnerski i
        oboje małżonkowie dbają o dom pracują i wychowują dzieci.
      • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 12:34
        Taki rozwiązanie jest jak najbardziej do zaakceptowania, ale aby
        mieć dziecko to trzeba nie tylko grać na komputerze i gotować
        obiadki, do tego jak pewnie wiesz potrzeba czegoś więcej a my nawet
        nie jesteśmy małżeństwem. Nie będę ukrywać, że chciałabym być już
        matką i mieć normalną rodzinę.
        • Gość: lilka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 13:42
          Tobie chodzi o jego pracę czy małżeństwo czy o to by mieć osobę, o
          której możesz mówić przed rodziną znajomymi itp.: mój ktoś, mąż,
          narzeczony zastanów się!

          A jeśli on mam to gdzieś a Ty potrzebujesz go jako substytutu to
          rozstań się z nim i znajdź sobie kogoś, z kim będziesz nie zamiast
          tylko na prawdę, bo to ten rodzaj związków to jest chore i bez
          przyszłościowe zacznij myśleć.
    • Gość: d. Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 12:23
      kolejny cwaniak jakich wielu. Polski mężczyzna który uważa że
      kobiety do tego są - do dawania. Za drzwi go wystaw i powiedz że jak
      zaprosi Cię na kolacje lub coś miłego to sie z nim spotkasz. I już.
      Do czego Ci taki pasożyt? Żeby koleżankom opowiadać? Nie warto.
      • Gość: maxmilian o następna "polska feministka" - jakich wiele IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 12:27
        • Gość: f. do roboty Panowie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 12:42
    • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 13:49
      Ktoś zrozumiał, co tu jest napisane?
      • Gość: lilka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 14:02
        Czy masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, rzecz jasna, że panna
        pisze lekko chaotycznie, ale można dojrzeć sens wypowiedzi.
        • Gość: wylogowana Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.hsd1.nh.comcast.net 07.08.07, 14:14
          Ja musialam przeczytac dwa razy, zeby zrozumiec, hehe.
          Wyjatkowo niechlujnie napisane....
        • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 14:19
          No mam, nie wiem, kto się do kogo wprowadził, wyszło mi, że gosposia i jest na
          utrzymaniu, można oczywiście na upartego dawanie pracy nazywać utrzymaniem, ale
          to tak jakoś nieelegancjo. Poza tym autorka stwierdza, ze to nie jest jej
          problem i zupełnie nie wiem, co w tym wszystkim robi facet :)


          >Od jakiegoś czasu jesteśmy ze sobą każde z nas po przejścia. Ale to
          nie jest mój problem od momentu jak wprowadziła się do mnie jest na
          moim utrzymaniu nie ma pracy jednie, co to mam gosposię ostatnio po
          wielkiej kłótni kazałam mu prosić jego rodziców o kasę na własne
          przyjemności oczywiście stała się wielka obraza, ale ja już mam dość
          płacenia z fajki i piwo.
          Sama nie wiem, co mam robić dalej, jestem z po za Warszawy mam tu
          oczywiście znajomych, ale jakoś mi trudno o tym z nimi rozmawiać, bo
          to nasi wspólni znajomi i żal mi go, ale ja powoli zaczynam mieć
          dość.
          CO ROBIĆ poradźcie proszę.
          • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 14:28
            zaiste macie rację iż niechlujstwo i chaos straszny ale zrozumieć
            sie da [chyba że ja już nie myślę logicznie]to że:
            1 ona ma faceta który nie jest jej mężem;
            2 to on się do niej wprowadził
            3 on nie pracuję ona utrzymuje dom [i przy okazji i jego]
            4 on to duże dzicko które woli gry komputerowe niż spędzanie
            upojnych chwil z nią [no chyba że ona go nie podnieca albo co ;) ale
            mógłby przynajmnie za to utrzymywanie ją od czasu do czasu zaspokoić;
          • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 14:31
            Zaiste macie rację, iż niechlujstwo i chaos straszny, ale zrozumieć
            się da [chyba że ja już nie myślę logicznie]to że:
            1 ona ma faceta który nie jest jej mężem;
            2 to on się do niej wprowadził
            3 on nie pracuję ona utrzymuje dom [i przy okazji i jego]
            4 on to duże dziecko, które woli gry komputerowe niż spędzanie
            upojnych chwil z nią [no chyba, że ona go nie podnieca albo, co ;)
            ale
            mógłby przynajmniej za to utrzymywanie ją od czasu do czasu
            zaspokoić;
            5 on jest tą gosposią
            ale mogę się mylić
            • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 14:33
              Uprzejmie dziękuję :) No to w czym problem, po dniu prania/gotowania/sprzątania
              facet ma prawo sobie zagrać na komputerze :)
              • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 14:38
                Dla mnie to nie jest problem, w życiu różnie bywa czasem Ty masz
                pracę a czasem partner/partnerka ważne by wiedzieć, czego się chce,
                a ja tu widzę desperację skierowaną na związek byleby i byle, z kim.
                Nadal podtrzymuję, że panna chce mieć faceta na siłę, aby nie być
                wyśmiewaną „na wiosce” gdzie pewnie nadal pokutuję określenie stara
                panna a zaczyna się po 25 roku ;)
                • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 14:40
                  Nie będę się wypowiadać o panny problemach, za mało danych. IMHO jeśli jedno
                  pracuje za pieniądze, to drugie dba o dom i jest sprawiedliwie. Ale ja jestem
                  starą panną, to mogę mieć spaczony ogląd :)
                  • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 14:45
                    Nie koniecznie spaczony to już zależy od tego, kto czego oczekuję,
                    ja jestem "świeżo upieczonym mężem" a układ mamy bardzo partnerski w
                    tym, że to ja gotuję po prostu to uwielbiam.
                    Ale ogólnie podejście margo mi się nie bardzo podoba, bo albo w
                    jedna albo w drugą a nie takie "sranie w banie"
                    • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 14:48
                      Wyrazy uznania, albowiem chłop w kuchni to artysta, a baba to wyrobnica :) Z
                      Margo ciężka sprawa, bo jak facet nie ma własnych pieniędzy, to go nawet do
                      jubilera po pierścionek zaciągnąć nie może... :P
                      • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:13
                        A dziękuję bardzo, ale co do mojego gotowania to powinna się
                        wypowiedzieć moja żona, bo mi to jakoś chyba nie bardzo wypada, była
                        by to megalomania i samochwalstwo, ale z tego, co wiem bardzo jej
                        smakuję moja kuchnia i chwali się przed koleżankami z biura.

                        Margo i jej facet hmm tu masz rację, że nie wiem pewnie wszystkiego,
                        ale może jest tak, że on naprawdę ma to w dupie, albo ma deperche,
                        albo pasjonuję go coś innego choćby komputer, ale żeby tak
                        przedkładać kompa nad niewiastę to już jest chore.
                        • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:22
                          Cóż, może niewiasta, zamiast brać się ochoczo do figli, pyta, kiedy się z nią
                          ożeni? Każdemu by opadło :P
                          • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:25
                            Tu możesz mieć słuszność, a może jemu już dawno opadło i nie chce
                            się do tego przyznać...
                            • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:28
                              W końcu organ nieużywany ulega degeneracji :)
                              • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:30
                                Chcesz powiedzieć, że atrofia członka mogła nastąpić a może to
                                podłoże psychiczne może on szuka wyższych podniet... net manniak czy
                                bardziej kaczyński i kot;)
                                • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:33
                                  No nie, ja cię proszę, chociaż tu nie o polityce :)
                                  • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:37
                                    Przepraszam, wybacz tak i się lekko skojarzyło, ale już nic o
                                    politycznych podobieństwach;)
                                    • Gość: d. Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 19:38
                                      no dobra - stoi czy nie stoi na szlugi i piwo to chyba nie zasługuje?
          • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:06
            Może i pisze chaotycznie i nie chlójnie może to nerwy, ale powoli
            zaczynam się czuć wykorzystywana on nie pracuję, kasy żadnej od
            niego od początku na dom nie dostałam jedyne, co robi to gotuje i
            gra na komputerze w nocy także gra i nie są to gierki miłosne wgięć
            mogę się czuć wykorzystywana, że jemu chodzi tylko o mieszkanie a
            nie o mnie czy nas a jeśli zaczynam rozmowę o przyszłości to
            słyszę "tylko komplikujesz"
            Więc mam podstawy do takiego myślenia.

            Zastanawiam się czasam czy mu nie spakować walizek i niech wraca do
            rodziców.
            • antykreator Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 07.08.07, 15:19
              To wygląda jak byś miała kiepskiego utrzymanka a nie jak związek
              dwojga ludzi, pewnie jest i drugie dno Twojego problemu czy to, aby
              nie desperacja?
    • piwi77 Ty tylko o kasie, pracy, a wyro? Co z nim? 07.08.07, 15:32
      Funkcjonuje, czy nie? Bo jeżeli nie, to jego walizki (a może tylko
      reklamówka) już dawna powinny stać za drzwiami.
      • antykreator Re: Ty tylko o kasie, pracy, a wyro? Co z nim? 07.08.07, 15:39
        Przecież wyżej margo napisała, że tylko facio bawi się z kompem a
        nie z nią, czyli można wnioskować, że i łóżkowe sprawy także kuleją.
        • piwi77 Re: Ty tylko o kasie, pracy, a wyro? Co z nim? 07.08.07, 15:43
          W takim razie ta margo to chyba świętsza od Matki Teresy.
          • antykreator Re: Ty tylko o kasie, pracy, a wyro? Co z nim? 07.08.07, 15:46
            A nie uważasz, że bardziej zdesperowana i skierowana przez
            środowisko na to, aby mieć faceta coś w stylu "nie ważne, że chla i
            bije, ale sąsiadce powiem, że mam mężczyznę a ona jest sama" może
            przekoloryzowałem ale coś w tym jest tak mi się wydaje.
            • piwi77 Re: Ty tylko o kasie, pracy, a wyro? Co z nim? 07.08.07, 15:53
              Możliwe, ale ja streszczam taką postawę - po prostu głupia.
    • Gość: monika s. jest tylko jedno wyjście na pasożyta ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 17:31
      Sama miałam podobny problem, jest tylko jedno wyjście wywalić
      darmozjada i nie daj się zwodzić dziewczyno na głodne kawałki o tym,
      że się zmieni a skoro już Ci mówi coś w stylu nie komplikuj, czyli
      zwala całą winę na Ciebie to nie masz, na co czekać za drzwi z tym
      darmozjadem [a nawet jako facet się nie sprawdza żałosny jest]
      • yoma Re: jest tylko jedno wyjście na pasożyta ! 07.08.07, 17:52
        Ależeś pojechała po bandzie, a biedny facet myślał, że znalazł ciepłą przystań,
        w której będzie mógł spokojnie gotować ukochanej smakowite obiadki...
        • demi-douce Re: jest tylko jedno wyjście na pasożyta ! 07.08.07, 18:25
          40 letni i przy rodzicach?
          No dajcie spokoj. Nie ma sobie czym glowy zawracac.
        • Gość: lilka Re: jest tylko jedno wyjście na pasożyta ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 08:29
          No tak bardzo to nie pojechała, może ma jakieś osobiste
          doświadczenia z podobnym przypadkiem, ujęła to bardziej dobitnie,
          ale ma rację kobieta - takiego to za drzwi won skoro nawet jako
          mężczyzna nie staje! na wysokości zadania
      • margollka prosto jest mówić 08.08.07, 08:49
        ale to nie jest takie proste on mówi że mnie kocha a ja nie chce być
        sama, ostatnio nawet pomagał mi w odświeżaniu mieszkania, czyli
        jakby mu zależało na tym gdzie i jak mieszka, nie wiem co mam robić
        ciężko mi z tym i coraz ciężej z moim partnerem, wiem że sama nie
        utrzymam siebie mieszkania jego juz nie mówię o fajkach itp. może to
        za ostro, ale powiedziałam mu aby poprosił o pieniądze rodziców bo
        nie wyrobimy - nadal jestem rozdarta i coraz bardziej przybita już
        nie wiem dlaczego on jest ze mną.
        • antykreator Re: prosto jest mówić 08.08.07, 09:40
          Ależ oczywiście, że prosto jest mówić jak się czyta takie rzeczy,
          które wypisujesz. Ile Ty masz lat zacznij myśleć facet robi Cie jak
          chce czasem coś zrobi, powie, że kocha a tak serio to wielka
          ściemnia.
          To wygląda jak byś była z infantylnym zgorzkniałym egoistą, któremu
          zależy tylko na tym by mieć lokum i gdzie popykać na kompie.
          Czas zacząć myśleć dziewczynko i wysłać to "dziecko" do rodziców a
          nie czekać na cud.

          Taniej wyjdzie Cie gosposia i ktoś wynajęty do remontów. Znajdź
          sobie prawdziwego mężczyznę, który woli nocne baraszkowanie w łóżku
          a nie bawienie się kompem - przykro mi stwierdzić masz
          czterdziestoletniego nieudacznika w stylu pasożyta, który patrzy
          tylko przez swój pryzmat

          Chyba, że lubisz być męczennicą i jesteś tak zdesperowana, że musisz
          mieć w domy „fiuta” choćby nieużywanego by ludzie nie powiedzieli o
          Tobie, że jesteś sama lub, co gorsza „stara panna” - ale to juz Ty
          sama sobie odpowiedz.
          • margollka Re: prosto jest mówić 08.08.07, 10:00
            A jeśli on po znalezieniu pracy i poprawie finansowej się zmieni,
            może on się zamknął w sobie i ucieka już nie wiem, co mam zrobić a
            tobie łatwo radzić takie ostateczne kroki. Chyba że on będzie
            szczęśliwszy z kimś innym może ja nie jestem tą właściwą dla niego:(.
            • Gość: wujo Re: prosto jest mówić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 10:09
              A co, my, internauci to Wujkowie Dobra Rada? Niby jakiej pomocy
              oczekujesz od obcych ludzi?
            • Gość: monika Re: prosto jest mówić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 10:33
              zacznij chodzić na terapię może Ci to rozjaśni w główce !
    • Gość: pol_pol Nie wiesz co robić? IP: *.chello.pl 08.08.07, 11:46
      Cieszyć się z wielkiego szczęścia, jakie cie spotkało w życiu.
      Masz chłopa domatora, nie chodzi na dziwki, ani ich nie sprowadza do domu. Nie
      biję cię. Grzecznie sobie siedzi przed kompem i jest ci wierny. Mało tego,
      jeszcze od czasu do czasu sprawi w łóżku, że czujesz się kobietą. Na dodatek nie
      pije, nie kradnie ci pieniędzy na gorzałę. Nie wszczyna awantur. Nie zrobił ci
      tuzina dzieciaków, ....itd, itd
      Masz wielkie szczęście, dbaj o niego, chuchaj i dmuchaj, bo znajdzie sobie
      lepszy, młodszy lub ładniejszy model i pójdzie w siną dal. A ty będziesz samotna
      jak pies.
      • antykreator no poważnie powiedziane - aż żal czytać 08.08.07, 13:34
        A czy Ty masz własną wartość, godność... czy tą służalczość wyssałaś
        z mlekiem matki czy może to, że kobieta jest od służenia wbił Ci do
        głowy jakiś klecha, którego opiera i nie tylko jakaś gosposia.
        Chyba, że jesteś właśnie takim pasożytniczym faciem, który mam
        wszystko w dupie, jeśli tak to wszystko jasne
        • Gość: pol_pol Re: no poważnie powiedziane - aż żal czytać IP: *.chello.pl 08.08.07, 13:43
          Chciałem kobitkę pocieszyć, a ty od razu z grubej rury.
          Na psychoanalizę ci sie zebrało.
          • antykreator Re: no poważnie powiedziane - aż żal czytać 08.08.07, 13:55
            Wiesz w takiej sytuacji to pocieszanie to bzdura i to w taki sposób
            rozbudzi sobie nadzieje i popadnie w większy marazm. Widać, że to
            zagubiona sama w sobie panna, która jakiś gościu robi jak chce i
            lepiej jej oczy otworzyć a nie zamydlać "masz szczęście itp." nie
            dość, że jest to bardzo zniżające samowartościownie to jeszcze
            ugruntowuję, iż taka sytuacja to szczęście i trzeb to za wszelką
            cenę utrzymać – tylko po winszować toku rozumowania .
            A co do psychoanalizy to raczej zwykły pobieżny pogląd oceniający
            tylko na wnioskach, jakie przychodzą po lekturze tego, co zawarł
            tekst, który napisałeś.

            ps. no coś TY to miało być z grubej rury - to było na chłodno:)
            • Gość: pol_pol Re: no poważnie powiedziane - aż żal czytać IP: *.chello.pl 08.08.07, 14:39
              Odpowiem krótko i węzłowato:
              Na podstawie postów autorki wątku, można wysnuć wniosek, że jedynym lub
              najważniejszym problemem tych dwojga jest jego brak pracy. Jak zacznie pracować,
              jak przestanie być sfrustrowanym bezrobotnym, istnieją realne szanse na to, że
              ten związek może być udany. Nie bawię się w pseudo-psychoanalizę, w "pobieżne
              poglądy oceniające tylko na wnioskach" (sic!), tylko znam realia życia.
              • antykreator Re: no poważnie powiedziane - aż żal czytać 08.08.07, 14:50
                Warto się może zastanowić nad tym jak długo jest on na jej
                utrzymaniu, od jakiego czasu interesuje go tylko komp, a przede
                wszystkim, od kiedy przestał z nią sypiać - realia życia zależą od
                punktu odniesienia konkretnej jednostki. A czytając to, co pisze
                autorka widać, że to bardziej desperacja niż miłość i że chwyci się
                wszystkiego, tonący i brzytwa a życie mija to chyba jednak jest
                bardziej istotną kwestią skoro nie są małżeństwem, nie mają dzieci
                czasem warto dokonać ostrych cięć a nie trwać w "gangrenie”, bo to
                wygląda na rozpad związku i przerodzenie się w układ korzystny tylko
                jedno stronnie.
              • Gość: lilka jesteś utrzymankiem - znasz to z autopsji? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:57
                • antykreator pewnie jest 08.08.07, 15:03
                  skoro zna takie realia życia i dobrze mu z tym...
                • Gość: pol_pol Tak, twoim skarbie IP: *.chello.pl 08.08.07, 15:24
                  Więc po co głupio pytasz, liluś droga.
                  • Gość: lilka Re: Tak, twoim skarbie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:33
                    Z twoim intelektem i spojrzeniem na realia życia nie miałbyś szans
                    być choćby moim "mężczyzną" nie mówiąc już o roli utrzymanka.
                    Skoro jednak takie życie Ci się podoba to na pewno masz swoją dojną
                    krówkę.
                    • Gość: pol_pol Niepotrzebnie sie wypierasz... IP: *.chello.pl 08.08.07, 16:03
                      Ale muszę ci powiedzieć, że mam już inną na oku, ładniejszą i bardziej ponętną w
                      łóżku....
                      • Gość: lilka onanista marzyciel z Ciebie moj ty kalafiorku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 08:10
                        ...marzenia to masz piękne, ale realia te, które znasz zmuszają Cie
                        do konfabulowania
                        • Gość: pol_pol Tak kochanie IP: *.chello.pl 09.08.07, 12:18
                          > ...marzenia to masz piękne

                          Żebys wiedziała, tak bardzo pragnę bys odrobine zmądrzała, moja kapustko
                          brukselko...:)))
      • margollka Re: Nie wiesz co robić? 08.08.07, 14:21
        Może masz racje że warto poczekać, że jak będzie zarabiać to się
        otworzy, przestanie się stresować i wróci do łóżka jako mężczyzna
        pod każdym względem.
        • kolorowa_diablica Re: Nie wiesz co robić? 08.08.07, 14:58
          Kobieto, otrząśnij się! Po co Ci taki leń kanapowy, a raczej komputerowy w domu. Utrzymujesz siebie, jego , mieszkanie, a on chociaz tej pracy szuka? bo ja mam wrażenie, że bardzo mu dobrze tak, jak jest i wcale nie zamierza tego zmieniać. Trafiłas na pasożyta i trzymasz się go kurczowo, bo lepszy próżniak niż nic. Otóż lepsze jest nic, przynajmniej jak go kopniesz w tyłek, to bedziesz miała szansę poznac kogos nowego.

          Wiadomo, ze w życiu róznie bywa, czasami jedno z partnerów traci prace i nie jest to powód do automatycznego rozstania. Ale spróbujmy odróżnić wydarzenia losowe od zwykłego lenistwa. Nie wiem dlaczego kilka osób wyżej najechało na Cibeie, że jakbyś koła, to nie przeszkadzałoby Ci, ze nie pracuje, że materialistka itp. Według mnie wszystko zalezy od postawy, jeśli ktos nie ma pracy, ale aktywnie jej szuka, to ok, ale jesli spotyka sie wyzyskiwacza, który mieszka w Twoim mieszkaniu, żyje na Twój koszt, nawet nie może poświęcić Ci swojego czasu, bo gra na kompie jest wazniejsza, to nie ma o czym mówić, trzeba go rzucić w cholerę. Ja nie miałabym szacunku do takiego mężczyzny.
          • antykreator dobrze powiedziane 100% racji 08.08.07, 15:01

      • kolorowa_diablica mógłbyś pracować... 08.08.07, 15:09
        w katolickiej poradni pomocy rodzinnej, gdzie za wszelką cenę każą trwac w przegranych zwiazkach, bo "co Bóg złączył...", tutaj niczego Bóg nie złączał, więc nie wiem, po co namawiasz kogos do równania w dół, zamiast w górę. Po co brac za punkty odniesienia partnerów, którzy pija, biją i stwarzają patologie. nie lepiej odnosić sie do takich, którzy szanują swoje prartnerki, nie wyzyskuja ich, a relacje są oparte na symetrii? bo tutaj ja widze niestety zrezygnowaną kobietę, która jest bezsilna wobec próżniactwa partnera, chciałaby coś zmienić, ale zaangażowała się uczuciowo i szkoda jej tego związku, z drugiej strony stoi Szanowny Pan Utrzymanek, który ma 40 lat, zadnych pieniędzy, na wszystko ciagnie od niej, zapewne pomysłu na dalesze zycie równiez nie ma - chociaz może ma, dalsza stagnacja i życie na cudzy koszt. Ma miłe mieszkanko, ktos na niego łoży, troszczy sie o niego, cóż więcej potrzeba? Po co to zmieniac? jemu jest wygodnie. Jeszcze nawet nie potrafi jej poszanowac, tylko ma ją daleko w tyłku grając dzien i noc na kompie. Chyba nie na tym polega udane życie w związku. To jakas porazka jest :/
        • antykreator Re: mógłbyś pracować... 08.08.07, 15:24
          Musze się zgodzić z przedmówczynią, to jest farsa a nie związek
          dwojga dorosłych ludzi.
          Margo rządzi strach i obawiam się, iż będzie się łapać każdej
          złudnej nadziei inspirowanej minimalnym zainteresowaniem w jego
          strony popatrzymy choćby na ten fragment, w którym pisała o tym, że
          jej "partner" podjął się pomocy w remontowaniu mieszkania i to już
          był błysk iskry, lub jej odpowiedź do pana pol-pol, który nie widzi
          nic złego w takim "związku".
          Moje zdanie jest takie walizki z drzwi i niech do mamusi i tatusia
          na garnuszek. To jest czterdziestoletni facet i nie wierzę by
          chciało mu się zmieniać jest mu dobrze jak jest, jeśli byłoby
          inaczej to autorka widziałaby jakieś starania o zmianę sytuacji,
          lub, chociaż zainteresowanie się jej osobą staranie się by w sferze
          intymnej nie gasło uczucie, ale tu widać gołym okiem iż
          to "gangrena" - ktoś, kto nie zasługuję na jakikolwiek szacunek ten
          jej partner nie jest dla mnie mężczyzną.
        • margollka coraz bardziej smutna 09.08.07, 08:58
          a jeśli nie potrafię do niego dotrzeć, może to wszystko przez to że
          on się zamyka w sobie, już sama nie wiem coraz bardziej brakuje mi
          bliskości chciałabym się poczuć znowu kobietą zaspokojoną, ale wiem
          że sex to nie wszystko i nie chce zepsuć tego przez moje rządze.
          Może on naprawdę zmień chciałbym wierzyć w jego słowa.

          a może to już czas powiedzieć mu dowidzenia to już koniec i nie ma
          przyszłości dla nas
          • yoma Re: coraz bardziej smutna 09.08.07, 14:52
            Masz prawo do żądz, jesteś dojrzałą kobietą i masz swoje potrzeby
            • margollka Re: coraz bardziej smutna 09.08.07, 14:57
              tylko ja "zarastam" a po ostatnich próbach to już chyba się poddam
              nic na niego nie działa dosłownie nie działa:( czuję się jakbym
              przegrywała samą siebie
              • Gość: gość Re: coraz bardziej smutna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 15:03
                i o to mu chodzi - bo po tym eldorado! Można robić co sie chce a
                baba skołowana nie nadąża ;-)
                Jest wiele kobiet które uważa że tak właśnie ma być ;-(
              • yoma Re: coraz bardziej smutna 09.08.07, 15:16
                Chcesz drastycznie? Zadołuj się na noc gdzieś u psiapsióły, wyłącz telefon, rano
                wróc jakby nigdy nic, a na żądania wyjaśnień powiedz spokojnie "wybacz,
                kochanie, potrzebowałam samca".
                • margollka Re: coraz bardziej smutna 09.08.07, 15:21
                  a jak z robi z tego awaturę może to dobry pomysł ale może masz rację
                  może porozmawaić z kimś by znim porozmawiał.

                  a co sądzisz o pomyśle z terapią może to bedzie lepsze i mniej
                  drastyczne?
                  • Gość: gość Re: coraz bardziej smutna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 15:40
                    wiesz, sama idź na tą terapię, bo właściwie cały czas nas tu pytasz
                    co on myśli, co on zrobi itp zamiast sie go zapytać. Wiem, wiem,
                    pytałaś ale wyraźnie nie dość bo dalej nie wiesz.
                  • yoma Re: coraz bardziej smutna 09.08.07, 16:06
                    Terapia by pewnie nie zaszkodziła, tylko do terapii trzeba dwojga. Oczywiście
                    może być tak. Znajdź terapeutę, umów termin, idziecie razem i jest to warunek
                    konieczny, żebyś nie wystawiła walizek.

                    Ewentualnie idź najpierw sama, terapeuta ci i tak powie, żebyście przyszli oboje
                    - i mówisz otwarcie, byłam u terapeuty, na następną wizytę idziemy razem, bo
                    jeśli nie, to wybacz, ale ja już nie mam siły i potrzebny mi mężczyzna, a nie
                    gracz komputerowy i do widzenia.
        • margollka tylko jak ja mam mu to powiedzieć 09.08.07, 09:50
          A jak się jeszcze bardziej załamie, a jak się stoczy, może lepiej
          jak jakiś czas pobędziemy osobno to on zauważy, że mnie brakuje? A
          może powiedzieć mu żegnaj?
          • Gość: lilka Re: tylko jak ja mam mu to powiedzieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 11:50
            Jak podjęłaś już decyzję po mino smutku bądź konsekwentna TRZYMAM
            KCIUKI DZIEWCZYNO!
            • Gość: pol_pol Skarbie, umiesz ty czytać? IP: *.chello.pl 09.08.07, 12:16
              Bo już straciłem nadzieję. Ona sie zastanawia, o podjęciu decyzji nie było nawet
              wzmianki. Ciekawy jestem, czy ty masz chłopa? Pewnie sama jesteś i tego samego
              życzysz i jej.
              • Gość: lilka Re: Skarbie, umiesz ty czytać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 12:22
                Nie, nie mam chłopa mam mężczyznę, [czego o tobie powiedzieć nie
                można].
                Dla Ciebie liczy się tylko Twój mchłopski punkt widzenia współczuję
                twojej partnerce, jeśli takową posiadasz.

                Lecz z tego, co widzę to TY masz problemy ze zrozumieniem czytanego
                tekstu
                "tylko jak ja mam mu to powiedzieć - margollka 09.08.07, 09:50"

                czytaj między wierszami może Cie oświcie "chłopie"
                • Gość: pol_pol Re: Skarbie, umiesz ty czytać? IP: *.chello.pl 09.08.07, 12:43
                  Gość portalu: lilka napisał(a):

                  > Nie, nie mam chłopa mam mężczyznę

                  I tu leży pies pogrzebany. Potrzebny ci porządny chłop, przestałabyś pitolić
                  pierdoły.

                  > "tylko jak ja mam mu to powiedzieć - margollka 09.08.07, 09:50"

                  No widzisz. Nie napisała co chce mu powiedzieć, a ty, jak zwykle głupio sie
                  domyslasz i trafiasz jak kula w płot.
                  • Gość: lilka to nie jest miejsce na nasze kruszenie kopii [..] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 13:25
                    [jak chcesz podyskutować załóż odrębny post gdzie poddasz osądowi
                    miejsce kobiet i mężczyzn i ich wzajemne relację i układy, jakie
                    mogę istnieć pomiędzy dwojgiem ludzi. Prosze Cie tylko o obiektywizm
                    i otwartość w dyskusji]

                    Mój drogi rozmówco z tego, co piszę mogę śmiało sądzić, że taki
                    chłopek jak ty nie dorasta do pięt prawdziwemu mężczyźnie, który
                    potrafi docenić kobietę, szanować ją, nie traktuje jej jako pomocy
                    domowej a traktuje jako równorzędną partnerkę. Wybacz mi te ostre
                    słowa, ale nie masz bladego pojęcia o psychice kobiet. Uważam, iż
                    dalsza dyskusja z tobą w tym miejscu związanym z konkretnym
                    problemem jest po prostu stratą czasu i nie wniesie nic
                    konstruktywnego, a Twoje podejście do problemu autorki określa Twój
                    stosunek do kobiet.
                    Serdecznie pozdrawiam i życzę słodkiego życia w Twoim własnym
                    świadku.
                    • Gość: pol_pol No widzisz "skarbie" IP: *.chello.pl 09.08.07, 16:50
                      Wykazałem ci brak logiki, nadinterpretację wypowiedzi, wreszcie pospolita
                      głupotę. Przegrywasz kobieto na argumenty. Więc karmisz mnie frazesami na
                      poziomie przedszkolaka. Daruj sobie. Gdybys miała chociaż odrobinę oleju w
                      łepetynie i chociaz przez chwilę zastanowiła się nad wypowiedziami autorki
                      wątku, doszłabyś do wniosku, że jesteś głupsza niż ustawa przewiduje.

                      PS Moge założyć odrębny wątek, nie post. Nawet tego nie wiesz. Durnota z ciebie
                      aż miło...:))))
                      • Gość: lilka Re: No widzisz "skarbie" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.07, 08:27
                        Mój drogi oponencie, tak na prawdę nic nie wykazałeś potrafisz
                        jedynie obrażać, krytykować tupać nóżkami jak małe dziecko i to w
                        bardzo impertynencki sposób; tego, czego nie potrafisz pojąć. Z
                        tego, co piszesz wynika, iż jesteś żałosną męską szowinistyczną
                        świnią, żal mi twojej partnerki [jeśli takową uchowaj Boże
                        posiadasz] z tego, co wynika z twojej pisaniny traktujesz kobiety
                        jako gorszą część świata niedorównującą tobie o wielki wszech
                        wiedzący mędrcze. No, ale nic to jak to mówił mały rycerz; jesteś
                        żałosny i może powiem to brutalnie gó.. rozumiesz z tego, co pisze
                        autorka przeczytaj sobie jej ostatnie wypowiedzi może dotrze do coś
                        więcej do ciebie, chociaż wątpię, bo z takim móżdżkiem jak ty to coś
                        bardziej skomplikowanego od cepa przerasta twoje pojmowanie i
                        przyswajanie otaczającego świata.
                        Wracając do Twojej wypowiedź to nie podajesz ani konkretów ani
                        logicznych powiązań a już nie pokuszę się o stwierdzenie, że jesteś
                        w stanie analizować, widać, że czytać potrafisz, ale ze zrozumieniem
                        tekstu pisanego to masz wielki problem. Masz zakorzenione pewnie z
                        domu opcje patriarchalną w skrajnej postać gdzie twój tatuś pomiatał
                        mamusią jak szmatą a ty przejęłoś po tak cudownym przykładzie wzorce
                        i stosunek do kobiet.
                        Popisałeś się jedynie chamstwem, prostactwem oraz słomą z butów.

                        Serdecznie pozdrawiam


                        ps. tak pomyliłam wątek z postem, lecz potrafię się do tego
                        przyznać, ale na szczęście to tylko jest omyłka językowa a ty po
                        prostu jesteś pomyłką i wypadkiem, którym niestety się zdarzył
                        twojej nieszczęsnej matce, która została zapłodniona przez podobnego
                        do ciebie knura szowinistę.
                        • margollka Re: No widzisz "skarbie" 17.08.07, 09:10
                          nie warto się przejmować tym prostakiem liluś on i tak nigdy nie
                          zrozumie problemu napisąłaś bardzo mocno ale słusznie pol jest
                          chamem i szowinistą. a do ciebie polu naprawdę nic nie rozumiesz z
                          tego co piszę
                      • antykreator Re: No widzisz "skarbie" 17.08.07, 12:29
                        Wiesz, Panie pol_pol poczytałem sobie to, co Waść piszesz i ze
                        smutkiem i wielkim ubolewaniem muszę przyznać słuszność Lilianie,
                        jesteś prostakiem.
                        Wywód Lilki może jest zbyt ostry, ale śmiem sądzić, że nie
                        bezpodstawny a Waćpan z Twoim rozumieniem kobiet lepiej zamilcz
                        zamiast ośmieszać się.
    • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 12:58
      MArgol, a tak już poważnie, to co z tą jego pracą? Stracił i szuka? Nie miał już
      wtedy, kiedy się do ciebie wprowadzał? Kiedy się poznaliście, to miał czy nie
      miał, a jeśli miał, to jak ten związek wtedy wyglądał?

      Bo jak facet jest sfrustrowany bez roboty, to i innych rzeczy mu się odechciewa,
      to można zrozumieć, ale niekoniecznie tolerować.

      A gosposiowanie? On tak sam z siebie czy ty go pogoniłaś, żeby przynajmniej dbał
      o dom, skoro kasy nie przynosi?
      • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 13:13
        znamy się z nim już bardzo długo, wcześniej jak nie byliśmy razem
        pracował, później zmienił pracę i wyjechał z warszawy, kiedy
        zaczynaliśmy być razem i kiedy się do mnie wprowadził już nie
        pracował mówił, że szuka tylko ostatnio ciągle łapię go na
        kłamstwach i przestaję już wierzyć w to co mówi.
        Co do bliskości to zawsze był zamknięty w sobie, ale teraz to już
        zaczyna być chorobliwe zastanawiałam się nad tym czy może iść we
        dwoje albo on sam do jakiegoś specjalisty poradni.
        a w temacie gotowani i dbania o dom to on sam ja go nie naciskałam
        na nic bo nie chciała słyszeć, że wszystko utrudniam a skoro on sam
        zabrał się za kuchnię to nie protestowałam ale wydaje mi się że to
        jednak za mało na związek.
        Ostatnio czuje się jak sponsorska i mam coraz większe wrażenie ze
        jestem przez niego oszukiwana i są chwile w których wydaje mi się,
        że znacznie bardziej interesują go inne kobiety a co najgorsze że są
        one z naszego otoczenia bliższe i dalsze znajome. i te jego nocne
        ciągłe klikanie w komputerze to wszystko jest nie doniesienia.
        • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 13:49
          No, ja ci się nie dziwię.

          Czy ja dobrze rozumiem, że rzucił pracę, wyjechał z Warszawy i wprowadził się do
          ciebie? I jakie były ustalenia, kiedy się wprowadzał? Miał nową pracę nagraną i
          nie wypaliło, czy obiecywał szukać, czy na zasadzie jakoś to będzie?
          • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:06
            on wcześniej mieszkał w warszawie, ale z różnych powodów wyjechał,
            tam gdzie wyjechał pracował ale tam stracił pracę, potem wrócił do
            warszawy do mnie wprowadził się mówiąc, że szuka i już prawie ma
            ale od momentu kiedy mieszka u mnie nie pracuję nie daje zupełnie
            kasy na dom o całej reszcie napisałam wyżej. Ja także nie jestem bez
            przeszłości, ale chce mieć przyszłość a nie wegetować tak jak on to
            teraz robi, bo to jest jakby zamknięte koło ja nie chcę znowu
            przegrać.
            • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:10
              A wasze rozmowy na ten temat jak wyglądają?

              Ty z pretensjami, a on "nie męcz mnie kobieto"? Czy ty spokojnie, rzeczowo, a on
              "nie męcz mnie kobieto"?
              • 33qq Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:16
                Yoma, pamiętasz Cetebe, to podobny typ faceta, dla niego ważny jest tylko on,
                jeśli ma kobietę to też JEGO kobieta jest ważna, póki jest JEGO. Dla mnie sprawa
                wydaje się jak dotąd ewidentna (np: "ostatnio nawet pomagał mi w odświeżaniu
                mieszkania, czyli
                jakby mu zależało na tym gdzie i jak mieszka")
                • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:26
                  Bo to jest Margolki złe podejście, jak mieszka i żre, to nie "pomaga", tylko jak
                  coś wymaga zrobienia, to robi, i tyle.

                  No i wypytuję, żeby zobaczyć, czy sprawa beznadziejna, czy też jeszcze mogą być
                  z tego małe przy sporym nakładzie z obu stron.
                  • 33qq Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:39
                    Yoma, mam też swoją czterdziechę i wiem, że drobne zmiany są możliwe ale tak
                    naprawdę to na żadne rewolucje w charakterze nie ma co liczyć. Gość mieszkał z
                    rodzicami, to daje sporą wiedzę o tym człowieku. Szuka sobie kolejnej opiekunki,
                    prawdopodobnie w domu rodzinnym też wynosił śmieci i pomagał w kuchni.
                    • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 15:14
                      Bo ja liczę na to, że to nie charakter, tylko załamanie, chociaż ile można i to
                      też świadczy o charakterze...
              • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:24
                rozmów to już prawie nie ma on siedzi przed komputerem, kilka razy
                posprzeczaliśmy się, ale ja staram się być spokojna i rzeczowa by
                nie słyszeć że wszystko utrudniam
                • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:30
                  Czyli wszystko twoja wina? A, to źle rokuje.

                  Powiem ci, co ja bym zrobiła, no ale to ja. Wakacje bym sobie zrobiła, bez
                  uprzedzenia.

                  Facet przychodzi z zakupów i widzi brak twojej walizki i kota, a na stole list.
                  Bardzo spokojny, punkt po punkcie wyłuszczający, co ci się nie podoba i co
                  nalezy zmienić. I wyznaczający termin na przemyślenie spraw.

                  Zadekuj się gdzieś i zobacz, co zrobi, może to nim potrząśnie, a jak nie
                  potrząśnie, to faktycznie po co masz się męczyć.

                  A w ogóle to długo już trwa ten stan rzeczy?
                  • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:34
                    właśnie chcę wyjechać na urlop małe wakacje u rodziny, a to się
                    dzieje prawie od początku jego wprowadzenia się do mnie
                    • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:36
                      Czyli będzie z rok?

                      A wyjedź, ale nie mów mu kiedy ani gdzie, w ogóle nie mów, że wyjeżdżasz :)
            • Gość: gość Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 14:15
              Twój lęk + jego bezsilność = problem. Poświęć może jeszcze parę
              złotych, umów sie np. w kawiarni i zapytaj pana o jego konkretne
              plany. Zadawaj pytania. Nie mieszaj swojej miłości do tego co
              usłyszysz - słuchaj uważnie, oceń na zimno i przeważ czy Ci one
              odpowiadają czy nie. Podejmij decyzję.
        • 33qq Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:07
          Jak długo jesteście razem?
          • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:12
            około roku, znamy się znacznie dłużej ale można powiedzieć ze
            jesteśmy ze sobą od około roku
            • 33qq Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:18
              I przez rok nie znalazł pracy?A twoim zdaniem ciężko w waszej okolicy o pracę w
              jego zawodzie?

              No i jak mocno gość jest przywiązany do matki, wcześniej z nią mieszkał?
              • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:21
                moim zdaniem to jego zawód jest dość dobrym zawodem i modnym może
                nie jest geniuszem, ale wydaje mi się, że zły też nie jest.

                jak wyjechał z warszawy mieszkał właśnie w domu rodzinnym
                • 33qq Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:33
                  A w ilu związkach był przedtem , jak długich i czy może znasz kogoś kto by ci
                  mógł powiedzieć coś o nim z okresu kiedy nie byliście razem? Skoro znaliście się
                  przedtem to prawdopodobnie macie jakichś wspólnych znajomych, może oni mogli by
                  ci przybliżyć jaki to człowiek.
                  • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:37
                    znam jego byłe i mamy też wspólnych znajomych ale to nie jest za
                    dobra droga tak mi się zdaje.
                  • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:37
                    Jaki człowiek, no to chyba wie, nie od wczoraj się znają. IMHO nalezy facetowi
                    dać kopa, w sensie mocno potrząsnąć.
        • Gość: X-men Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.arcor-ip.de 10.08.07, 19:08
          Mając cztery dychy na karku jest się de facto przegranym. Chyba że
          ma się miliony na koncie i nie obawia się przyszłości. Facetowi może
          pomóc tylko siła przebicia, seksualna żywotność, no i ciagłe
          staranie się o partnerkę. Przecież konkurencja nie śpi a i kobieta
          jest istota, która całe życie znajduje się w pozycji wyczekującej.
          Menszczyźni często myślą iż biorąc kobietę, ‚’kupują’’ ja na stałe.
          Podobnie jak samochód. Pomyłka. Ja mam pięć dych na karku i
          piętnaście lat młodszą partnerkę- od dwunastu lat. Do tego plan
          awaryjny na wypadek nie przewidzianej kolizji w ukladzie.

          Będąc po czterdziestce, ciężko jest znaleźć odpowiedniego partnera.
          Próba jednak nie zawadzi. Co do pozbycia się takiego osobnika z
          mieszkania, nie ma sprawy. Prawo jest w takim wypadku jednoznaczne.
          Twój facet to typowy przykład muzułmańskiego charakteru. Nie musisz
          przypadkiem biegac pięć metrów za nim? Nadziej nim armatę i
          pociągnij za sznurek. Zastanawiałaś się nad nad poznaniem faceta
          młodszego od Ciebie?

          Pozdrawiam

          X-men

          • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 10.08.07, 19:11
            Nadziej nim armatę i
            > pociągnij za sznurek.

            Ładne :)
    • wogrodrycha Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 09.08.07, 14:38
      wygonić trutnia
    • Gość: k Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 08:28
      i co zamierzasz ciągle żyć jak sponsorka pseudo mężczyzny który już
      nie ma ani honoru ani godności
    • Gość: k Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 18:22
      a to czy przypadkiem nie kawaler z odzysku
    • yoma Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 10.08.07, 19:11
      Margo, zyjesz jeszcze?
      • margollka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co 16.08.07, 13:34
        Tak jeszcze żyję ale co to za życie

        może powiem mu w liście aby się wyprowadził ode mnie bo tak już
        dalej nie można ja mam dość wegetacji z facetem który nawet w łóżku
        się nie sprawdza a o kwestiach finansowych nie wspomnę. chyba czas
        na dowidzenia tylko boję się samotności i tego że w oczy mu tego nie
        powiem wolałabym gdyby zniknął z mojego życia i zostawił klucze u
        znajomych bez poważnych rozmów które do niczego nie prowadzą są
        puste i bezcelowe czasami tylko łzawe jak mi się poryczy w rękaw.
        coś we mnie pęka
    • Gość: minos Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.07, 08:35
      Tak sobie czytam ten post, to co pisze autorka i to, co piszą
      szacowni forumowicze i dochodzę do jednego wniosku, margol jest
      zdesperowaną mało miasteczkową kobietą, która panicznie boi się być
      samą, zatem to nie miłość, ale desperacja. A on to no cóż,
      podejrzewam, że jest rozwodnikiem, któremu nie bardzo chce się
      zmieniać czegokolwiek jest dobrze jak jest: ma lokum, opierunek,
      czego więcej chcieć, jeśli autorka zaczyna jakąś rozmowę prostym
      sposobem zrzuca całą winę na nią, Do tego jak zrozumiałem to
      przestał z nią sypiać pozostaje pytanie czy już stracił siły witalne
      i ma postępujący zwis męski czy mam kogoś na boku, bo skoro nie
      pracuje to mam dużo wolnego czasu.

      Droga margolko wniosek jest banalnie prosty zostaw za drzwiami tego
      zgorzkniałego pasożyta i poszukaj sobie prawdziwego mężczyzny pod
      każdym względem, bo desperacja to nie jest najlepszy powód, aby być
      z kimkolwiek, kto się napatoczy.
      • psychoguru Niezwykle fachowa porada 16.08.07, 16:42
        Gość portalu: minos napisał(a):

        > Droga margolko wniosek jest banalnie prosty
        zostaw za drzwiami tego
        > zgorzkniałego pasożyta i poszukaj sobie
        prawdziwego mężczyzny pod
        > każdym względem, bo desperacja to nie jest
        najlepszy powód, aby być
        > z kimkolwiek, kto się napatoczy.

        Mozna ja wzmocnic: To ze tolerujesz ten stan
        rzeczy swiadczy o slabosci TWOJEJ psychiki oraz
        charakteru co ten pasozyt wykorzystuje na maksa.
        On po prostu liczy na to ze jestes tak slaba ze
        NIE jestes w stanie podjac decyzji i bedzie cie
        swobodnie doil do konca zycia.

        Tu nie chodzi nawet o kase, chodzi o postawe
        faceta. Przeciez jest obecnie mozliwy i
        spotykany uklad ze ty jestes glowa zwiazku i
        zywicielem a to facet jest gospodynia domowa
        tudziez twoim osobistym bawidamkiem. Czyli mysli
        i stara sie zeby ci dogadzac w wolnym czasie po
        pracy plus wypoczety i zadbany ogier seksualny.

        W tym ukladzie on leje na ciebie cieplym moczem,
        ty masz z tego problemy a one jest zadowolony. A
        jezeli ma jeszcze seksproblemy to zgroza.

        Jesli nie bedziesz w stanie szybko i
        kategorycznie tego przeciac to powinnac poddac
        sie terapii psychologicznej w kierunku
        uzaleznienia od toksycznego zwiazku.
        • antykreator Re: Niezwykle fachowa porada 16.08.07, 17:22
          Pięknie i mądrze powiedziane, ale czy ona tak naprawdę to zrozumie
          ja obawiam się, że to jest skrajna postać desperacji.
          • margollka Re: Niezwykle fachowa porada 17.08.07, 10:45
            tak to jest bardzo ładnie powiedziane i bardzo prost tylko to nie wy
            musicie stanąc przed tym człowiekiem i mu powiedzieć żegnaj ja się
            tego boje dobrze może tu jest desperacja bo wiem co powiedza rodzice
            i znajomi że znów sama sobie żyję i to juz moje wybory choć moja
            rodzina mie przepada z moim partnerem. tylko ja nie chce być znów
            sama to jest jakbym cofała się do tyłu mojego życia znowu zły wybór
            i znowu mi to wypomną. na dokładkę to nie mam chyba tyle siły aby mu
            tak to wypalić naprawdę wolałabym aby sam to przeczytał i
            wyprowadził się ode mnie choćb na jakiś czas wrócił do rodziny i tam
            pomieszkał a nie siedział mi na karku i macie rację on chyba
            przyzwyczaił się do tej sytuacji i tego że to ja ciągle go utrzymuję
            nie dostając nic w zamian ani uczuc ani sexu ani poczucia
            bezpieczeństwa. boje się tej decyzji i sposobu
            • Gość: lilka Re: Niezwykle fachowa porada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.07, 14:41
              Wiem, że nie jest to łatwe, ale skoro już dochodzisz do wniosku, iż
              jest to toksyczny związek dla Ciebie to musisz myśleć o sobie nie
              szukać złudnych nadziei. Pamiętaj żyjesz raz i to zależy tylko od
              Ciebie czy będzie Cie "doić" Twój pożal się Borze partner czy stając
              na nogi znajdziesz swoje szczęście.

              Jak się boisz powiedzieć tego wprost napisz mu list wyjaśnij
              wszystko i zażądaj tego, czego oczekujesz możesz podkreślić, że
              jeżeli zachował resztki godności i honoru [choć z tego, co piszesz
              jest to mało prawdopodobne że ma choć resztki] to zastosuje się do
              tego co mu napiszesz.
            • psychoguru Problem psychologiczny 17.08.07, 21:03
              margollka napisała:

              > pomieszkał a nie siedział mi na karku i macie
              rację on chyba
              > przyzwyczaił się do tej sytuacji i tego że to
              ja ciągle go utrzymuję
              > nie dostając nic w zamian ani uczuc ani sexu
              ani poczucia
              > bezpieczeństwa. boje się tej decyzji i sposobu


              Teraz widac jasno ze problem tkwi w twojej
              osobowosci.

              Nie chcesz byc sama wiec przykomarzylas sobie
              byle co i teraz narzekasz publicznie zeby ktos
              ci doradzil co zrobic wiec ci dobrzy ludzie radza
              ze facet jest pijawka i cie bedzie ssal wiec sie
              go musisz pozbyc ale ty nie chcesz byc sama i
              bledne kolo sie zamyka.

              Na dodatek, chyba tez masz ok. 40 i opinia
              rodziny jest tak wazna ze musisz trzymac byle co?

              No i boisz sie jemu powiedziec?

              Zrodlem tego pomieszania jest twoja slaba
              osobowosc, kompleksy i niska samoocena. Pasujesz
              idealnie temu facetowi bo bedzie mogl cie doic
              bez problemow. On po prostu wyczul kim jestes i
              na pewno jest bardzo zadowolony. Nie boi sie
              niczego bo wie ze bedziesz ulegla.

              Gdybys miala normalna osobowosc to taki uklad
              bylby niemozliwy, facet mialby walizki za
              drzwiami juz dawno.


            • Gość: minos Re: Niezwykle fachowa porada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 09:09
              Trzymaj tak dalej dziewczyno widzę, że coś do Ciebie dociera.
    • Gość: lilka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 10:07
      ciekawi mnie, jak to się wszystko skończy
    • Gość: Augustina23 Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 10:12
      Po co dalej brnąć w śmierdzące gó.. skoro już strasznie nim śmierdzimy. Może
      łatwo się pisze i mówi jak sami nie jesteśmy w skórze "ofiary" emocjonalnego
      popaprańca, ale dziewczyno otwórz oczy i kopni go w dupsko - zanim on zrobi to
      pierwszy.
      • Gość: lilka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 10:34
        Obawiam się, że on jej pierwszy nie kopnie w "dupsko”, bo mu za
        dobrze jest a jego zachowanie opisywane przez Margolkę świadczy o
        tym, że facet nie posiada ani honoru ani godności.
    • Gość: konrad sprawa włsnej godności i honoru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 12:24
      A mnie zastanawia jedno, co sobie ten facecik myśli jak to wszystko
      przeczytał, ja na jego miejscu sam bym sobie spakował walizki.
      • Gość: lilka Re: sprawa włsnej godności i honoru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 15:21
        Komuś takiemu jak partner autorki to chyba mówić o godności i
        honorze raczej jak ślepcowi o kolorach opowiadać.
        • antykreator Re: sprawa włsnej godności i honoru 20.08.07, 15:55
          To pewnie taki gość, co jak mu w oczy plują to on mówi, że deszcz
          pada.
    • Gość: lilka Re: problem z facetem 40'letnim sama nie wiem co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.07, 15:17
      Liczyłam na jakieś rozwiązanie problemu, że autorka podzieli się z
      nami.
      • psychoguru Problem w kolo Macieju 23.08.07, 19:32
        Gość portalu: lilka napisał(a):

        > Liczyłam na jakieś rozwiązanie problemu, że
        autorka podzieli się z
        > nami.

        Diagnoza byla ze to jest jej problem slabej
        osobowosci i uzaleznienia od toksycznego
        zwiazku. Wtedy cierpienie z ktorym sie obnosi
        stanowi powod do wzbudzania uczucia litosci u
        ludzi co przynosi ulge wiec dalej mozna cierpiec
        i sie z tym obnosic co stanowi powod do
        wzbudzania uczucia litosci u ludzi co przynosi
        ulge... i tak w kolo Macieju.
        • Gość: lilka Re: Problem w kolo Macieju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.07, 08:10
        • Gość: lilka Re: Problem w kolo Macieju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.07, 08:12
          Lecz w wypowiedziach forumowiczów nie było z dużo litości nawet
          wręcz przeciwnie, a mnie aż zjada babska ciekawość, co nasza autorka
          zrobiła dalej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja