niedo-wiarek
09.08.07, 17:02
Ojciec rodziny - straszna świnia. Robi dla pieniędzy najgorsze
rzeczy. Ale ma wytłumaczenie - robi to niby dla swoich dzieci. Czy
jednak na pewno. Czy dzieci nie są tylko pretekstem? Czy tak
naprawdę nie chodzi o lepszy samochód, willę, szpan i pieniądze na
pokątne spotkania z młodymi prostytutkami?
Matka rodziny - urodzona w niedzielę. Księżniczka, stworzona do
wyższych celów. Traktuje ojca rodziny jak skarbonkę i robi to
oczywiście dla dobra dzieci. Czy aby na pewno? Czy bez tych dzieci
nie byłaby po prostu luksusową, podstarzałą prostytutką? A tak jest
Matką-Polką...
Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że gadanie o rodzinie to w
wielu przypadkach pic na wodę i zasłona dymna dla zwykłego kur...
Jakie są Wasze odczucia?