Czy mam obowiązek pomagać koleżankom z ich dziećmi

11.08.07, 09:19
Mam jedno dziecko (7 lat) z wyboru. Po pierwsze wiem ze ciężko
byłoby dla mnie poradzić z dwójką, oprócz tego jestem główna
żywicielka rodziny. Za nic nie chciałabym obciążać mojej rodziny
finansowo i fizycznie. Mam dwie koleżanki, jedna ma 2, druga 3
dzieci. Są bardzo dumne z siebie ze mają aż tyle ale zupełnie sobie
nie radzą. Rodziny pomagają im, ale one również uważają ze ja też
mam obowiązek im pomagać, bo mam tylko 1 dziecko a więc dużo wolnego
czasu. A ja owszem, mam czas wolny, ale nie chcę go tracić na
zajmowanie się obcymi dziećmi. Kiedy koleżanki o coś proszą,
zazwyczaj wymyślam wymówki. Czasami mam wyrzuty sumienia i trochę im
pomagam. I mam w związku z tym pytanie: czy jest to mój obowiązek
pomagać? Czy raczej moje sumienie mnie meczy niepotrzebnie?
    • yoma Re: Czy mam obowiązek pomagać koleżankom z ich dz 11.08.07, 09:23
      Nie jest. Niepotrzebnie.

      Dumne z siebie... królica potrafi mieć 12 i nie marudzi.
    • kot_behemot8 Re: Czy mam obowiązek pomagać koleżankom z ich dz 11.08.07, 09:25
      A te wszystkie dzieci to maja jakiś ojców czy twoje koleżanki
      poczeły przez wiatropylność? Bo jeśli mają ojców, to może oni
      mogliby się nimi zaopiekowac zsamiast ciebie?
    • piwi77 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 2, 11.08.07, 09:27
      2 niewiele mniej niż 3, itd, więc pogląd i wynikające z niego
      konsekwencje, że masz nieporównanie więcej czasu niż Twoje koleżanki
      jest nieuzasadniony.
      • yoma Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 09:30
        1 dziecko pochłania więcej czasu, albowiem przy dwojgu czy trojgu starsze
        rodzeństwo opiekuje się młodszym :P
      • samaira Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 09:31
        Tak, mają ojców, ale wiadomo - często poza domem - praca. Ta co ma 2
        dzieci to ma małe a ja mam juz duże :-)
        • piwi77 Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 09:38
          To trochę zmienia. Ale nie daj sie wykorzystywać i bez rewanżu nie
          angażuj się zbytnio.
        • kot_behemot8 Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 09:41
          samaira napisała:

          > Tak, mają ojców, ale wiadomo - często poza domem - praca. Ta co ma
          2
          > dzieci to ma małe a ja mam juz duże :-)


          Ale ty przecież też pracujesz - piszesz że jesteś głównym zywicielem
          swojej rodziny! Dlaczego więc łatwiej jest koleżankom prosic o pomoc
          w opiece ciebie niż własnych mężów? Ja wiem dlaczego i ty chyba też
          wiesz - one ciebie zwyczajnie wykorzystują, męża o pomoc nie
          poproszą bo on ma im przynosić pieniądze więc dają mu spokój. To że
          ty tez musiszs zarabiać "koleżanek" zupełnie nie obchodzi.
          • samaira Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 10:12
            No, mężowi tez są "wykorzystywane" na Full :-)
            Ja myślę ze chodzi o to ze osobę, która ma jedno dziecko, uważa się
            za prawie ze egoistę. Cały czas słysze: "A kiedy urodzicie małemu
            braciszka". To przeszkadza dobremu samopoczuciu. Też kiedy patrzę
            jak one się uwijają nad ziećmi to od razu mam wyrzuty sumienia.
            • yoma Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 11:14
              Dziwne jakieś te twoje koleżanki, ja nie mam wcale dzieci i sugestie, ze
              mogłabym wreszcie coś urodzić, słyszę tylko od mamusi, a i to nie za często :)
              • Gość: samaira Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.07, 11:31
                Presja akurat nie idzie tylko od koleżanek (chociaż od nich też, np
                jako życzenia na nowy rok składają "życzę ci urodzić wreszcie
                córeczkę"). Sąsiedzi - bo mają minimum 2 dzieci a czasami i 4,
                chociaż nie radzą sobie fininsowo, zato jaki szacunek! W rodzinie
                tez 2-4 dzieci.
              • piwi77 Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 11:56
                yoma napisała:

                > sugestie, ze mogłabym wreszcie coś urodzić, słyszę tylko od
                > mamusi, a i to nie za często :)

                Nie rozumiem tego śmieszka na końcu, to smutne co piszesz, bo
                wygląda, że nikt w tę możliwość już nie wierzy...
                • yoma Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 12:06
                  Mój organizm wierzy, miesiączkuje i uderzeń gorąca nie wytwarza :) I to mi
                  wystarczy.
            • piwi77 Re: 1 dziecko pochłania niewiele mniej czasu niż 11.08.07, 11:53
              samaira napisała:

              > Cały czas słysze: "A kiedy urodzicie małemu
              > braciszka". To przeszkadza dobremu samopoczuciu.

              Powiedz jednej, że się wysterylizowałaś (nie ważne, czy zgodne z
              prawdą) i natychmiast będziesz miała spokój. Powiedzieć będziesz
              musiała tylko raz, bo wiadomość lotem błyskawicy natychmiast dotrze
              do wszystkich zainteresowanych i niezainteresowanych.
    • chwila.pl Nie masz obowiązku 11.08.07, 10:22
      Nie masz obowiązku pomagać swoim koleżankom.
      Twoim obowiązkiem jest zapewnić swojemu dziecku optymalne warunki egzystencji.
      Sama jesteś w trudnej sytuacji, godzisz pracę zawodową z samotnym wychowywaniem
      i opieką nad dzieckiem. To bardzo trudne i godne podziwu. Skoncentruj się na
      sobie i swoim dziecku. Wiem, ktoś to może nazwać egoizmem. Jeśli już, to to jest
      zdrowy egoizm.
      Nie możesz się angażować w pomoc innym kosztem Ciebie i Twojego dziecka. Co
      oczywiście nie wyklucza okazjonalnej pomocy, jeśli uznasz, że jest ona komuś
      nieodzowna i nie narusza dobra Twojego dziecka. Myśl także o sobie, bo jeśli
      Ciebie zabraknie, skażesz swoje dziecko na sierocy los. A tego przecież nie
      chcesz, prawda?
      Spokojnie, ale stanowczo odmawiaj pomocy swoim mało zorganizowanym koleżankom.
      Bądź asertywna!
      • chwila.pl PS 11.08.07, 10:27
        Popełniłam chyba błąd przyjmując, że jestes samotną matką.
        • samaira Re: PS 11.08.07, 10:32
          Tak, mam męża ale ma kłopoty z pracą, dlatego napisałam że jestem
          główną żywicielką.
          • chwila.pl Re: PS 11.08.07, 10:47
            samaira napisała:

            > Tak, mam męża ale ma kłopoty z pracą, dlatego napisałam że jestem
            > główną żywicielką.

            Cieszy mnie to, bo samotne wychowywanie dziecka jest, wydaje mi się, bardzo
            trudne. Masz z kim dzielić troski i radości towarzyszące jego wychowywaniu. Mimo
            wszystko podtrzymuję swoją opinie wyrażoną w poprzednim poście. Nie masz
            obowiązku pomagać swoim koleżankom. Priorytetem dla każdej z nas jest dobro
            własnej rodziny, którego trzeba strzec jak źrenicy oka.
            (Śmiesznie to zabrzmiało, ale jest w tym dużo prawdy...)
            Pomagać też trzeba.
            Ale tylko wtedy, gdy ta pomoc jest nieodzownie potrzebna. Na podstawie Twojego
            opisu sytuacji, takiej potrzeby nie widzę...
    • seth.destructor Nie 11.08.07, 18:17
      Nie pozwalaj na sobie żerować.
    • Gość: feminasapiens Re: Czy mam obowiązek pomagać koleżankom z ich dz IP: *.as.kn.pl 11.08.07, 20:51
      A na czym ma polegać ta wymagana od koleżanek pomoc?
      • Gość: samaira Re: Czy mam obowiązek pomagać koleżankom z ich dz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.07, 21:18
        Najcześciej przyjechać i zająć się dziećmi. Czasami pożyczają
        pieniądze (tu akurat nigdy nie odmawiam). A najbardziej mnie
        denerwuje że jedna z rodzin dzwoni do mojego męża i proszą go
        przyjechać naprawić komputer albo coś innego naprawić bo jej mąż nie
        umie. "A oni są tacy biedni, i trzeba im pomóc". Mój mąż w ogóle nie
        umie odmawiać, zrywa się i jedzie do nich. Wtedy dostają świra po
        prostu.
        • venus22 Re: Czy mam obowiązek pomagać koleżankom z ich dz 11.08.07, 22:33
          Tylko dlatego ze masz czas to nie, nie masz obowiazku pomagac.
          W koncu dziecko to prywatna sprawa, nie publiczna - i zwykle jak
          ktos potrzebuje opiekunki chocby na godzine to przeciez za darmo nie
          ma.

          Venus
        • piwi77 Samaira, przestań uważac ją za koleżankę! 11.08.07, 22:36
          Bo nią nie jest.
        • feminasapiens Re: Czy mam obowiązek pomagać koleżankom z ich dz 12.08.07, 15:34
          No to już wiem gdzie leży problem.

          Musisz się nauczyć być asertywna i nauczyć się odmawiać.

          Oni po prostu Cię (i męża) bezczelnie wykorzystują.

          Musisz się jednak liczyć z tym że wasze kontakty się zerwą,
          ponieważ przyzwyczaiłaś ich do usługiwania i poczują się urażeni że
          odmawiasz.
    • hypatia69 Re: Czy mam obowiązek pomagać koleżankom z ich dz 11.08.07, 22:39
      Nie masz obowiązku pomagać komukolwiek: koleżankom, siostrze, córce
      [jak już badzie miała dzieci]. matce [gdyby teraz urodziła-załóżmy
      dla dobra dyskusji], cioci, szwagierce i bratowej.Masz obowiazek w
      stosunku do siebie i najbliższej rodziny [w tym wyadku maż i
      dzicko]. Reszcie mozesz pomagać, jeśli chcesz. Jeśli nie chcesz, to
      nie musisz [a nawet nie powinnaś] się tłumaczyć. Wystarczy
      proste: "Się nie da. Bo nie" Całe dociekanie to juz ich kłopot.
      Powodzenia i asertywności życzę:)
    • Gość: Maja W ogóle nie masz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.07, 01:43
      To może być tylko twoja dobra wola. Ani to twoja rodzina ani nie masz takiego
      obowiązku. Jak one od ciebie tego wymagają to śmiało powiedz że nie masz ochoty.
    • niedo-wiarek Niektórzy posiadacze bachorów potrafią być okropni 12.08.07, 09:40
      Dlaczego nie potrafią zrozumieć, że ich dzieci g... mnie obchodzą?
      Głośne to, chamowate, głupie (głupsze nawet od szympansa)...
      Rozumiem, że jeśli ktoś ma własne dziecko, to się zachwyca i uważa,
      że zachwycają się tym cudem natury wszyscy wokoło. Prawda jest
      jednak taka, że dla wielu ludzi nie ma ochoty na użeranie się z
      cudzym przychówkiem, a nawet jeśli mówią inaczej, to z grzeczności.
    • gato.domestico zmien znajome...nie wyobrazam 12.08.07, 11:36
      sobie takiej sytuacji :-(
      • Gość: samaira Re: zmien znajome...nie wyobrazam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.07, 12:36
        Pocieszyliście mnie. Bo sumienie mnie od czasu do czasu zżera.
        Asertywna to jestem, tylko nie byłam pewna że nie jestem potworem.
        • hypatia69 Re: zmien znajome...nie wyobrazam 12.08.07, 12:50
          Nie jesteś:))
        • Gość: aka Re: zmien znajome...nie wyobrazam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.07, 13:22
          Nie mam dzieci. Koleżanki oczywiście mają. Teraz już dorosłe - i
          różnie bardzo sobie z tym wychowywaniem poradziły. Większośc rzuciła
          sie na rodzenie bezmyślnie - potem tylko same kłopoty. Ja zarabiałam
          zawsze sama na siebie. Nigdy nie potrafiłam ręki do innych wyciągać
          po nic. Potrzebowałam to zarobiłam na to. Nie zarobiłam to nie
          miałam. Ale ile koleżanek uważało że powinnam dla ich dzieci kupować
          to i tamto, bo potrzebują, jeden bóg wie. Większość się poobrażała i
          poszły tam gdzie mogły naciągnąć. Do głowy im nie przyszło że dzieci
          nie mam bo mnie na nie nigdy nie było stać. Nigdy nie słyszałam by
          któraś z nich zaoferowała pomoc mnie, czy też dla mnie coś zrobiła,
          czymś się sama z siebie zatroszczyła.
          Smutne jest dla mnie to że ludzie na ogół nastawieni są wyłacznie na
          branie. Na wykorzystanie innych. No ale ja jestem idealistką ;-)
        • piwi77 Re: zmien znajome...nie wyobrazam 12.08.07, 13:49
          Gość portalu: samaira napisał(a):

          > Asertywna to jestem, tylko nie byłam pewna że nie jestem potworem.

          No, my też nie możemy być pewni, przecież Cię nie znamy.
    • truten.zenobi a niby z jakiej paki? 12.08.07, 14:43
      jestes z a mało, jak to sie ostatnio modnie mówi, asertywna.
      pomaganie innym nie nalezy do Twoich obowiązków i wcale sie nie
      musisz tłumaczyć z tego że powiesz nie ("no mins no!")

      szybciutko oderwij się od kompa stań przed lustrem i ćwicz:
      100x "nie"
      100 x bo JA tak chcę
      100 x bo mam inne plany (kropka)

      widzisz potrafisz! nie daj się wykorzystywać!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja