piwi77
16.08.07, 13:13
Mamy wysoki sezon pielgrzymek pieszych, więc i temat na czasie.
Przyzwyczailiśmy się, że ruch drogowy często zakłócany jest przez
piesze kolumny, zwane pielgrzymkami, zajmujące przynajmniej pół
szerokości jezdni. Jakos tak jest, że poruszają się one nie drogami
polnymi, szlakami turystycznymi, lecz drogami publicznymi, służącymi
w zasadzie dla ruchu pojazdów zmechanizowanych. Pomijając już sens
takiego spacerowania po szosie, które naraża na niebezpieczeństwo
wszystkich uczestników ruchu, zastanawiam się, czy korzystanie z
dróg publicznych przez pielgrzymki jest w ogóle do pogodzenia z
zasadą, że jak się z czegoś korzysta trzeba za to zapłacić. A ceną
za korzystanie z dróg jest podatek drogowy. Zakłada się, że
uczestnicy ruchu drogowego tankują paliwo, więc podatek drogowy
został zawarty w cenę paliw. Ale przecież pielgrzymki niczego na
stacjach nie tankują, a już przynajmniej nie paliwo, więc tym samym
unikają opłat za coś z czego korzystają. I mimo, że unikają opłat,
to wcale nie zachowują się jak goście, ale jak właściciele dróg,
których trzeba z należnym szacunkiem omijać. Czy to jest OK?