Re: nie ma czego świętować..

20.08.07, 16:09
"Ja z tym panem etykiem zupełnie się nie zgadzam. Antysemityzm nie
jest wcale nowym wytworem (150 lat !!!!) i nie stworzyła go narodowa
demokracja. Stworzył go Kościół Katolicki".

Tak fajnie zaczynasz, a konczysz tak banalnym uproszczeniem. A
szkoda, bo warto uwazniej ciebie poczytac. Do grona Semitow warto,
zgodnie z prawda, dolaczyc Palestynczykow i wiele innych panstw
arabskich. W tym kontekscie teoria krzewienia antysemityzmu przez
Koscil Katolicki wydaje sie dziwnie sztuczna.

Zgadzam sie z twa krytyka powyzszego artykulu. Wiele roznych tematow
pomieszano w sposob popularno naukowy, by udowodnic, ze "nasi
blizniacy" maja totalitarne fantazje, podobnie jak komunisci,
faszysci etc. To smutne, ze o demokratycznie wybranym prezydencie i
jego bracie premierze, bez wzgledu jacy sa, wypowiada sie dzis juz
nawet w kontekscie przemocy wsrod ssakow. To jest jakia obled, bo z
historycznego punktu widzenia patriotyzm jest czym zupelnie innym.
Sama etymologia wskazuje raczej na tradycje poszanowania ojczyzny,
nierzadko rozumianej jako ojcowizny. Szacunek do bliskich, to
wlasnie cecha, ktora wyroznia nas od zwierzat. Trudno w tej materii
dopatrywac sie atawistycznej fascynacji przemoca.
Tradycja wielonarodowego Slaska mogla by byc fajnym przykladem
poszanowania ojcowizny. Przez lata wiele narodow wspolzylo ze soba
pokojowo, mimo politycznych wplywow z zewnatrz. Mam na mysli
oglnospoleczne relacje, nie jakies "narodowo- wyzwolencze" zrywy,
bacznie obserwowane z perspektywy Pragi, Berlina, Warszawy, czy
Wiednia. Wlasnie ta zupelnie naturalna symbioza roznych kultur na
Slasku przyczynila sie do tego, ze Powstania Slaskie ciezko
zaszufladkowac w kategoriach nacjonalnych. Ten punkt widzenia jest
nam najblizszy, choc w kontekscie patriotyzmu zupelnie bledny.
Sprzeczene interesy panstw sasiednich (zloza wegla) nic nie maja
wspolnego z tradycja patriotyzmu. Swego czasu spotkalem z moja zona
Slazaczka, Slazakow z Czech. Pomimo roznic nacjonalnych oni
traktowali sie jakby byli jedynie ziomkami. Potrafili sie nawet
wspolnym slaski dialektem dogadac, co jest juz najlepszym przykladem
na przywiazanie do wlasnej tradycji. Tradycji, ktora niestety
czesciowo zaginela w chwili, gdy tworzyly sie panstwa nacjonalne.
    • tymon99 Re: nie ma czego świętować.. 20.08.07, 18:48
      lepian4 napisał:

      > ta zupelnie naturalna symbioza roznych kultur na
      > Slasku

      tę zupełnie naturalną syntezę na śląsku szlag trafił, gdy wybuchła wojna domowa
      (zwana powstaniami). w niemczech działo się wtedy źle - bezrobocie, inflacja,
      wyraźna groźba rewolucji komunistycznej, polska z tej perspektywy wyglądała
      dość zachęcająco. szybko się okazało, że to złudzenie..
Pełna wersja