Niepełnosprawni na stadionach - jest źle.

02.09.07, 17:10
Korzystając z chwili wolnego czasu, postanowiłem publicznie poruszyć dość
drażliwy temat. Mianowicie osoby niepełnosprawne na naszych stadionach i
sposób ich traktowania przez klubowe władze. Zanim przejdę do konkretów,
pozwolę sobie na krótką, aczkolwiek treściwą opowieść.

W zeszłym roku wybrałem się na mecz Widzewa z Legią. Przed wejściem na stadion
dowiedziałem się, że niestety, na mecz nie wejdę, ponieważ z Warszawy ma
przyjechać autokar z kibicami na wózkach i miejsca są zarezerwowane. To znaczy
dokładnie, że dla kibiców Widzewa na wózkach miejsc nie ma i nawet nikt nas
nie raczył poinformować, że tych miejsc nie będzie. Kolega o kulach został
oddelegowany na sektor pod zegarem – pewnie uskrzydlony tą propozycją miał tam
wlecieć niczym anioł. Oczywiście wycieczka na stadion dla kibica na wózku to
spacerek, bilety i paliwo ma za darmo, więc grzecznie może wrócić do domu.
Spokojnie, przecież to jakaś kpina – pomyślałem. Po chwili okazało się, że nie
jestem jedynym niepełnosprawnym przed bramami stadionu, bowiem obok mnie
szybko zebrała się grupka podobnych mi osób. Pan przy bramie odparł, że nie on
tutaj wydaje decyzje i nic nie może zrobić. W takim razie prosimy kogoś, kto
może. Pojawiła się pani o rudych włosach (imię i nazwisko mi nieznane, choć
zapewniam, że każdy niepełnosprawny kibic ją zna) i zakomunikowała to, co już
wiedziałem – nie ma dla nas miejsc. Osłupiałem i zacząłem się dosłownie
kłócić, w końcu zrobiono nam łaskę i zapowiedziano, że w zależności od ilości
kibiców na wózkach z Warszawy być może znajdzie się miejsce. Okazało się po 20
minutach, że zamiast autokaru wózków przyjechały chyba tylko trzy – weszliśmy,
niesmak jednak pozostał.

Zanim przejdę dalej, pozwolę sobie zaznaczyć, że osoby niepełnosprawne na
stadion Widzewa mają wstęp za darmo. Więc tym samym widać, zdaniem zarządu
klubu, że teoretycznie nie mamy praw i jesteśmy z góry ludźmi gorszej
kategorii. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że 90% osób niepełnosprawnych musi
mieć opiekuna i tym samym, z nim wybiera się na stadion. Druga sprawa, jedynym
sektorem, na który osoba niepełnosprawna może się dostać, jest sektor A. Bilet
na sektor A dla opiekuna kosztuje 50zł, na inne sektory zaledwie kilkanaście.
Mało? Przed meczem z Legią zapytałem owej pani, czy gdybym miał bilet, na
który mnie stać, mogę wejść nie stadion? Niestety nie - z biletem też bym nie
wszedł, gdyby rzeczywiście pojawił się komplet wózków z Warszawy. To była moja
ostatnia wizyta na Widzewie w zeszłym roku…

Kilka dni temu postanowiłem wybrać się na mecz z Ruchem. Zawczasu zaopatrzyłem
się w bilet dla opiekuna i karty klubowe, jedyne 70zł. O dziwo z wejściem na
stadion problemu nie było, poza chamskim okrzykiem pana przy bramie stadionu;
„ALE OPIEKUN BILET!!!”. Spokojnie, przecież mamy. 20 metrów dalej pojawiła się
nasza bohaterka i z daleka, krzykiem zakomunikowała; „Z WÓZKAMI TO NA A4!”.
Rozumiem, że na wózku siedzi głuchy worek kartofli, a proszę wybaczyć, kulturę
pani razem z potem zostawiła w łaźni. Spokojnie, gdzie jest to cholerne A4? Na
samym końcu pod dachem, za barierką, również akurat za ławką zawodników
rezerwowych. Nie widać stamtąd dosłownie nic!!! Każdy, kto choć raz był na
stadionie Widzewa, zdaje sobie sprawę, że jedyne miejsce z którego wózkowicz
cokolwiek zobaczy, to środek sektora i betonowe podwyższenie przed pierwszym
rządem krzesełek. Z innych miejsc nic nie widać, bo barierka przed murawą jest
zbyt wysoka. Tym samym, wróciliśmy na jedyne możliwe miejsca i czekaliśmy na
rozwój sytuacji. Po kilkunastu minutach pojawiła się… sami wiece kto i zaczęła
nas wypraszać na A4, ponieważ „nasze” miejsca są sprzedane i zarezerwowane.
Napisałem „nasze”, bo od lat siedzimy na wózkach w tym samym miejscu i być
może warto, aby klub zaklepał te miejsce dla niepełnosprawnych wraz z
opiekunami? Nic to, jak mawiał pewien waleczny Michał, ja się stąd nie
ruszam. Po chwili pojawiło się więcej wózków i okazało się tak jak zwykle, że
miejsc starczyło, jakoś wszyscy spokojnie się na A rozsiedli i nikt nas już z
miejsc nie wyganiał. A gdyby nie starczyło?

Na koniec dodam, że pierwsza powoła meczu była nudna i pozwoliło nam to
zamienić kilka zdań na temat traktowania osób niepełnosprawnych przez klub, a
w szczególności wspomnianą panią. Okazało się, że każdy z nas miał z nią
jakieś mniejsze lub większe problemy (darujemy już sobie, bo nie mam siły
przestawiać tego bagna) i dla każdego z nas była mniej lub bardziej niemiła.

Przypominam, że osoba niepełnosprawna nie jest królewiczem ani królewną, więc
specjalnego traktowania nie wymaga. Jednak zdaniem wielu ludzi nie jest ona
czymś gorszym, niż zwykły człowiek… kibic. A to, niestety, wspomniana pani,
stara się nam ze wszystkich sił udowodnić.

PS. Zapraszam osoby niepełnosprawne do wpisywania się w tym wątku. Czy na
innych stadionach jest podobnie?
    • kochanica-francuza Re: Niepełnosprawni na stadionach - jest źle. 02.09.07, 17:29
      Popieram. Niepełnosprawnych w Polsce w ogóle traktuje się źle, nie tylko na
      stadionach. Proponuję napisać do osób zarządzających wspomnianym stadionem,
      wspominając, że poruszyło się problem w mediach. Może coś drgnie.

      Jestem sprawna, piłka nożna jest mi obojętna. ;-)
    • no1teresa Re: Niepełnosprawni na stadionach - jest źle. 03.09.07, 13:00
      popierqam przedmowczynie
      sprawe nalezaloby naglosnic - skrzyknijcie sie jakos razem i przedstawcie sprawe
      jakiemus przedstawicielowi mediow o zasiegu ogolnopolskim
      rowniez w sejmie jest pracownik, ktory zajmuje sie sprawami niepelnosprawnych,
      p.Krzysztof (b.sympatyczny), nazwiska niestety nie pamietam; jego tez warto
      zapoznac z caloscia
Pełna wersja