jorge.valdano
04.09.07, 05:16
Gra się bez 'spalonych', a urodzeni (i często tylko samozwańczy) napastnicy
nie muszą się wracać (bo i po co) do obrony. Kwestie fauli to też sprawa
umowna - z okresu swojej gry pamiętam sytuacje gdzie dla dobra płynności gry
zaniedbywałem niektóre twardsze zagrania swoje i przeciwników - moje były
wtedy aptekarsko wyłapywane, a przeciwko mnie oczywiście zaniedbywane. Czasami
nawet słyszałem dobre rady, że powinieniem krzyczeć gdy jest faul na mnie.
Zawsze mnie to śmieszyło bo miałem przygotowany (i nigdy nie użyty) argument,
że przecież niby jesteśmy kolegami i to czy jest faul lub nie to nie decyduje
to czy ktoś krzyknie lub nie i co więcej czy jeśli strzelę bramkę to też muszę
krzyknąć "GOL!!!!" bo inaczej nie zostanie uznana?
I tak kiedys sie umowilem na mecz (w siarczysty mroz) i incydentalny
organizator potwierdzil gre, a gdy wyczekalem sie na mrozie i nikt sie nie
pojawil to zadzwonilem do zwyczajowego organizatora i okazalo sie ze jednak
nie gramy tylko ja o tym nie wiem. Nie chodzi, ze cos sie stalo (bo nic sie
nie stalo) chodzi ze wyjasnieniem bylo ze na podstawie wewnetrznej umowy
organizatorw to nie oni (kazda ze stron twierdzila tak samo) mieli
poinformowac o odwolaniu. I wiem z doswiadczenia, ze to zawsze pierwszy ja
jestem pytany o slabe strony propozycji rozwiazania (nic z tego nie mam gdy
odpowiem dobrze wiec czasami odpowiadam zle) i wiem ze jedyna nagroda byloby
zaproszenie na trybune VIP trzevioligowego meczu (bo zapraszajacy chca
uchodzic za lepszych znawcow futbolu ode mnie) i poinformowanie mnie ze
jeszcze bedzie 'kolezanka zony' (niedosc ze watpliwej jakosci rozrywka to
jeszcze jakby sie tu pozniej wylgac). I pozniej w mediach pelno samozwanczych
ekspertow (bylych trenerow) ktorzy probuja wytlumaczyc dlaczego zagraniczny
zawodnik nie wykorzystal 100 a nie byli odpowiedzialni za szkolenie krajowych
zawodnikow (na zadnym etapie) ktorzy nie potrafia wykorzystac setki.