silvanana
04.09.07, 13:29
Studuję na studiach dziennych. W lipcu znalazłam sobie pracę - dość ciężką i
wymagającą, za marną kasę (800 zł na rękę). Do pracy muszę dojeżdżać autobusem
(kawałek drogi).
Mam męża. Zarabia świetnie, 6000 zł na rękę. Pieniądze są wspólne, a do pracy
poszłam z nudów i chęci zrobienia czegoś - czegokolwiek. Bo kasy nam nie brakuje.
Po wakacjach i tak bym musiała zrezygnować. Ale mam dylemat, czy nie rzucić
tej pracy teraz i nie zrobić czegoś pożyteczniejszego: jakiegoś kursu,
pochodzić na basen? Dodam, że zaczynam mieć problemy ze zdrowiem, non stop
jestem przeziębiona, miewam bóle głowy oraz inne kłopoty, o których wolę nie
pisać.
Atmosfera w pracy jest średnia - nie mam żadnej ingerencji w grafik, a jeśli
pracuję na rano, to nie jestem w stanie po południu załatwić żadnej sprawy
urzędowej. Szefowa nie jest zbyt miła i strach ją prosić o zamianę na inną
zmianę. Koleżanki w pracy wyzyskują mnie, bo wiedzą, że jestem na chwilę i mam
dużo sił.
Co byście zrobili?