Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku w

05.09.07, 08:00
Polsce padnie rekord ilości rozwodów. Że tylko od stycznie do lipca
postanowiło się rozwieść 47 tysięcy par [10 tysięcy jeszcze oczekuje
na wyrok sądu]. W miastach jest trzy razy więcej rozwodów niż na
wsi. Według danych, rozwodzaca sie para spedza ze soba srednio 13
lat. Grupa największego ryzyka, to trzydziestoparolatkowie miedzy
piątym a dziewiątym rokiem po ślubie.
I jeszcze konkluzja, ze - poluzowały się normy. Kiedyś, kto nie żył
w małżeństwie, miał etykietę osoby nieatrakcyjnej albo nieudacznika,
zaś rozwodnik był społecznie wyklęty. Teraz nie jest - uważa jakaś
pani socjolog.
Ale, co to się dzieje, że liczba rozwodów tak rośnie? Przecież
ostatnie lata Państwo jak może utrudnia rozwody. Potrafi trwać to
lata.
    • dziadek53 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 08:32
      Po prostu udalo sie wmowic ludziom , ze malzenstwo jest forma
      zintytucjonalizowana forma przyjemnosci .
      Zero obowiazkow , sama frajda.
      A gdy przychodza problemy , gdy wygasa fascynacja?
      A coz prostrzego ? Rozwod!
      I biegiem do funduszu alimentaqcyjnego zeby to inni ponosili koszty
      naszej nieodpowiedzialnosci.
      A to wszystko jest g.... prawda!
      Malzenstwo to szkola przetrwania, trudniejsza do ukonczenia niiz
      szkola rangersow . Nie jest to "zadanie" dla mieczakow.
      • ginger43 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 08:49
        Raczej powiedziałabym, że sami stwoarzyli sobie taki wzorzec, bo
        niby kto im wmówił. Nie mają teraz autorytetów moralnych, mówiących
        inaczej. Wiadomo, że człowiek to taka istota, która będzie szła po
        najmniejszej linii oporu, dążyła do wygody, a nie umartwiała się na
        własne życzenie... trzeba siły żeby się nie popłynąć z nurtem.
        O takim podejściu do rozwodów wśród młodych, świadczyć może choćby
        pytanie znajomej, która na wspomnienie naszej wspólnej koleżanki
        pierwsze pytanie jakie zadała było "Czy ona nadal z tym samym
        mężem?" nic dodać, nic ująć... Smutne to dosyć.
        Pozdrawiam i życzę wytrwałości we wspólnym życiu mimo wszystko :)
        Gingi
        • grzech_o_1 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 08:54
          Gingi. Jak ja teraz spojrzę do tyłu te trzydziesci kilka lat, to
          mogę śmiało powiedzieć, że małżeństwo to harówa. Dopiero jak dzieci
          wydorośleją i usamodzielnią się, zaczyna być luz.
          Dzionka.:)))

          Leje jak z cebra i zimnica.
          • dziadek53 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 08:59
            Ja dopiero zaczynam wytracac predkosc, i mam nadzieje wrzucic na
            luz. Po 31 latach.
      • grzech_o_1 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 08:50
        Faktycznie może nie wszyscy zdają sobie sprawę, że małżeństwo w 90
        procentach to szara rzeczywistość. Praca, dom, dzieci i tak na
        okrągło całe lata.
        A może też wpływ seriali, które od lat propagują jakie życie jest
        lekkie, łatwe i przyjemne. W pięknych mieszkaniach, dostatnio, nie
        widać by kto zapychał w robocie i dzieciaków na ekranach nie widać.
        • ginger43 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 08:54
          Witaj:) Poruszyłeś tu istotny problem tego, jak poprzez media
          kształtowana jest współczesna świadomość.
          • dziadek53 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:05
            Nie tylko media!
            Handel , szkola , polityka spoleczna , socjalizm europejski,
            odejscie od religii , urbanizacja , wiele innych powodow.
            Pozdrawiam z ranca.
        • dziadek53 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 08:54
          Dokladnie tak!
          Nic dodac nic ujac.
          Podejrzewam tez ze maczaja w tym swoje paluszki marketingowcy
          wielkich sieci handlowych.
          Kazde rpzstanie sie pary to koniecznosc zakupu nowych mebli ,
          telewizora, pralki itp.
          A nowy slub to od nowa wszystkie zakupy .
          Czysty byznes.
          • ginger43 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:03
            Zauważyłam, że wielu ludzi poprawia sobie humor zakupami. Jeśli w
            domu panuje chłód emocjonalny, to można go zagłuszyć piękną kanapą,
            najnowocześniejszym sprzętem, kuchnią na wymiar. Takie życie na
            pokaz, może nikt, łącznie z samymi zainteresowanymi, nie zauważy, że
            tak faktycznie jest pustka. Wszystko oczywiście na kredyt i powstaje
            błędne koło i nowe źródło frustracji - bo kredyt sam się nie spłaci.
            Wystarczy, że jedno straci pracę i punkt zapalny w związku gotowy...
            • dziadek53 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:09
              To tez !
              Mysle , ze materialu wystarczylo by na nie jeden doktorat z nauk
              spolecznych[szeroko rozumianych].
              Ale najgorsze jest to , ze Ci mlodzi ludzie musza za to wszystko
              zaplacic slony rachunek!!!
              Bo jak wiesz w przyrodzie nic nie ginie i nie ma nic za darmo.
              Zaplaca calym pokoleniem osob samotnych , niechcianych ,
              odrzuconych.
              Za nic bym sie z nimi nie zamienil , chociaz sam tez zylem w
              g....ch czasach.
            • grzech_o_1 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:10
              Gingi. Ja pominąłem sprawy finansowe, czyli wieloletnie niedobory
              finansowe w małżeństwie, w rodzinie. Pewne jest, że to przytłamsza i
              zabija miłość.
              Ale od tej strony nie mam doświadczenia. Kłopoty materialne mieliśmy
              tylko na początku i szybko to się skończyło. Ale wymagało
              gigantycznej pracy nas obojga:)))
            • floo77 można też zjeść batonika.. 05.09.07, 09:48
              jedzenie to środek antydepresyjny, robi się coś chemicznego w mózgu
              i jest przyjemniej.

              ehh niedobrze mi jakoś, ciekawe czemu ;-]]
              • dziadek53 Re: można też zjeść batonika.. 05.09.07, 09:52
                Moze jestes w ciazy? :))
      • niedo-wiarek Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 10:17
        dziadek53 napisał:

        > Nie jest to "zadanie" dla mieczakow.

        Małżeństwo to jest "zadanie" dla pantoflarzy. Albo dla macho, którzy
        trzymają babę krótko. Innej możliwości postepowania nie ma :)
    • funny_game Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 08:57
      Te statystyki się nie zmienią dopóki ja nie dostanę pozwolenia na dwóch
      następnych mężów :)
      • grzech_o_1 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:13
        No to do boju Marti. Nie ma co czekać. Przyzwolenie masz, dla Ciebie
        specjalne. Nawet na trzech, bo przysłowiowo, do trzech razy sztuka.
        :)))))
        • funny_game Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:19
          Jeśli w moje ślady pójdą inne dziewoje, pobijemy rekord świata w ilości
          zawieranych małżeństw :)
          • grzech_o_1 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:22
            Tak Marti. To jedyny sposób, by ilość zawieranych małżeństw zaczęła
            rosnąć. Może i ja się zastanowię? Znasz może jaką dziarską i hożą
            piędziesiątkę? Może być nawet 55.
            :)))
    • grzech_o_1 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:41
      Chciałbym jeszcze zwrócic uwagę, co napisałem w wątku - wypowiedź
      pani socjolog. Że normy się poluzowału i rozwody są obyczajowo
      tolerowane tak jak i osoby rozwiedzione.
      Nie wiem jak jest w wielkich miastach.
      Ja mieszkam w kilkunastotysiecznym miasteczku. Znam mniej lub
      bardziej kilkanascie par które są po rozwodzie. I widać wyraźnie, że
      kobiety rozwódki są towarzysko izolowane. Eliminują je nawet
      dotychczasowe koleżanki i przyjaciółki zamężne. Przestają być
      zapraszane do domów na imprezy typu imieniny, przestają wpadać na
      pogaduchy babskie i tak dalej.
      Niektóre tylko widuję, jak z inną znajomą też rozwódką posiadują w
      kawiarni.
      Tak więc nie do końca pani socjolog ma rację.
      • dziadek53 Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 09:50
        Podejrzewam , ze pani psycholog , czy lepiej socjolog, generalizuje,
        mowi o tredzie w jakim sie znajdujemy.
        A trend jest ewidentnie widoczny!
        Kiedy ostatnio slyszales zeby ktos nazwal dziecko bekartem?
        Ja pamietam jak tak sie mowilo w malym miasteczku lat 60 gdzie
        jezdzilem do babci na wakacje. Dzisiaj sie tego nie slyszy.
        Kobieta moze wyjechac z Twojego miasteczka i zaczac zycie gdzie
        indziej.
        Kidys nie miala takich mozliwosci.
        Sam fakt wyprowadzenia sie , mieszkania w innym miejscu niz
        rodzina , juz byl obciazajacy. Dzisiaj tego nie ma.
        Itd. po kolei.
        poluznienie jest, ale tgo nie znaczy ze "okowy" pekly juz
        calkowicie.
      • floo77 ha, izolowane rozwódki.. tia.. 05.09.07, 09:53
        a samotne kobiety?
        więc uprzedzam cios i sama się izoluję, o, ha - sprytnie? hm... olać.

        to o czym piszesz wraca na Forum co jakiś czas, ale myślę, że to
        jednak jakiś stereotyp, że kobiety-żony obawiają się o swoich mężów,
        bezwolnych misiów, którzy przecież sami nie sięgają po inne kobiety,
        ale są wprost gwałceni przez te okropne baby, więc trzeba ich
        niebożęta chronić heh...
        Najgorzej chyba jest wtedy, gdy para miała wspólny krąg znajkomych i
        teraz ci znajomi nie wiedzą jak się zachować - bo np. kobieta ma już
        nowego faceta, a jej ex mąż jest sam - i co? zapraszać troje?
        dylematy dylematy, ale wszystko jest do obgadania chyba.
        • grzech_o_1 Re: ha, izolowane rozwódki.. tia.. 05.09.07, 10:36
          Floo. przekazałem tylko swoje obserwacje z zycia małego miasta. Ale
          nie zapyziałego i leżącego na głębokiej prowincji.
          Mnie też nasuwa się taka myśl, że dotychczasowe koleżanki, może to
          jakiś zakorzeniony instynkt, nie chcą wolnych kobiet właśnie w
          otoczeniu swych mężów.
          Bo dwa przykłady rozbicia małżeństwa, ewidentnie przez rozwódkę też
          znam. I to z najbliższego otoczenia. Bo z tymi ludźmi pracuję od lat.
        • grzech_o_1 Re: ha, izolowane rozwódki.. tia.. 05.09.07, 10:38
          Floo. Gdzieś zapodziała się Twoja ciąża?
    • nancyboy Re: Dzisiaj przeczytałem na onecie, że w tym roku 05.09.07, 11:01
      Nie każdy jest stworzony do małżeństwa. Można to komuś wmawiać, ale natury się
      nie zmieni.
Pełna wersja