Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient?

25.09.07, 18:41
Prostytutki uwaza sie powszechnie za gorsze i uwaza sie, ze uprawiaja hanbiacy
zawod. A zonaci klienci prostytutek? Nie sa gorsi? Powinno sie karac
korzystajacych z prostytucji, a jednoczesnie zapewnic normalne warunki pracy i
placy zeby dziewczyny nie musialy sie prostytuowac.

praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4515801.html
    • piwi77 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 18:44
      Dopóki nie ma przymuszania, o karaniu kogokolwiek nie może być mowy.
      A w mojej opinii zdecydownie bardziej minusowy jest klient, nie
      panienka.
      • pyorunochron Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 30.09.07, 17:16
        piwi77 napisał:

        > Dopóki nie ma przymuszania, o karaniu kogokolwiek nie może być mowy.
        > A w mojej opinii zdecydownie bardziej minusowy jest klient, nie
        > panienka.

        Oczywiscie, tez uwazam, ze klient bardziej zasluguje na potepienie niz prostytutka.
    • 33qq Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 18:47
      Co ty pieprzysz, te dziewczyny bardzo często wybrały taki właśnie sposób na
      życie dlatego, że jest o wiele łatwiejszy i daje większe profity niż zwykła
      harówka. A co do zakazów , potępiania itd. niech każdy patrzy na siebie a nie
      zagląda innym w spodnie, polecam takie podejście.
      • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 19:32
        Każdy może mieć własną opinię, nie musisz niczego polecać. Nikt i nic mnie nie
        przekona, że prostytutka jest godna szacunku. Szmata i tyle.
        • 33qq Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 21:10
          hahaha, znasz pewnie kilka, to wiesz co mówisz. Mam nadzieję, że to nie tylko na
          podstawie opowiadań i filmów wyciągasz tak radykalne opinie.
          • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 22:04
            33qq napisał:

            > hahaha, znasz pewnie kilka, to wiesz co mówisz.

            Znam i wiem o czym mówię. Zauważ tylko, że poznanie tych dziewczyn nie jest
            równoznaczne z korzystaniem z ich usług. Stwierdzam to na wszelki wypadek,
            uprzedzając twój, jak zwykle idiotyczny, pseudo-atak.
      • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 19:56
        33qq napisał:
        > wybrały taki właśnie sposób na życie dlatego, że jest o wiele
        > łatwiejszy i daje większe profity niż zwykła harówka.

        Niewiele znam osób, które wybiorą sposób trudniejszy i mniej efektywny. To wręcz
        głupie :).
        • 33qq Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 21:24
          Ja znam.
    • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 20:06
      A cóż tutaj oceniać w kategoriach lepszy/gorszy? W łóżku pewnie lepsze są
      prostytutki.
      Jeżeli facet idąc do burdelu kogoś zdradza to oczywiście jest to naganne. Ale
      jeżeli nie ma takich zobowiązań i idzie tam, bo to dla niego najprostszy i
      najwygodniejszy sposób na rozładowanie seksualnego napięcie to cóż w tym złego?
      Lepszy taki, co pójdzie do burdelu i uczciwie zapłaci niż taki, co będzie
      bajerował panienki na dyskotekach obiecując im złote góry, a jak tylko sobie
      porucha to je odstawi.
      W drugą stronę prostytutka zachowuje się nagannie, jeżeli nie informuje swojego
      mężczyzny o wykonywanym zawodzie. Jeżeli jednak wszystko jest jasne, jeżeli jej
      podejście do spraw seksu pozwala na to, jeżeli wykonuje ten zawód z własnej,
      nieprzymuszonej woli to ponownie nic w tym złego.

      > Powinno sie karac korzystajacych z prostytucji

      Tak, jeżeli panienka jest przetrzymywana w burdelu siłą to powinien odpowiadać
      za współudział w handlu żywym towarem. We wszelakich innych przypadkach tak
      korzystanie z takowych usług jak i sama prostytucja winny być w pełni legalne.

      > a jednoczesnie zapewnic normalne warunki pracy i placy
      > zeby dziewczyny nie musialy sie prostytuowac.

      Znasz jakikolwiek kraj, w którym nie ma prostytutek? :)
      • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 22:09
        xtrin napisała:

        > Lepszy taki, co pójdzie do burdelu i uczciwie zapłaci niż taki, co
        > będzie bajerował panienki na dyskotekach obiecując im złote góry, a
        > jak tylko sobie
        > PORUCHA to je odstawi.

        Kobieto, ale ty jesteś wulgarna!!!!!
        • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 22:15
          Gość portalu: pol_pol napisał(a):
          > Kobieto, ale ty jesteś wulgarna!!!!!

          Rzeczy należy nazywać po imieniu.
          Jakbyś wolał? Przeleci? Zaliczy? Wychędoży?
          • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 22:39
            xtrin napisała:

            > Rzeczy należy nazywać po imieniu.
            > Jakbyś wolał? Przeleci? Zaliczy? Wychędoży?

            Nie uwierzę, że nie znasz synonimów. A jakbym wolał? Wolałbym, żebyś wyrażała
            się, jak przystało kobiecie...
            • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:03
              Gość portalu: pol_pol napisał(a):
              > Nie uwierzę, że nie znasz synonimów.

              Ciężko uznać, że uprawiają miłość, prawda? :)

              > A jakbym wolał? Wolałbym, żebyś wyrażała się, jak przystało kobiecie...

              Ah, to pewne wyrażenia kobiecie nie przystoją? :)
              • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 23:09
                xtrin napisała:

                > Ah, to pewne wyrażenia kobiecie nie przystoją? :)

                O ile kobieta ta nie pochodzi z rynsztoka, to nie przystoją.
                • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:16
                  Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                  > O ile kobieta ta nie pochodzi z rynsztoka, to nie przystoją.

                  A mężczyźnie? :)
                  • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 23:23
                    A mężczyźnie?
                    Mężczyźnie przystoi, a najlepiej jak stoi, gdy trzeba.
                    • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:28
                      Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                      > Mężczyźnie przystoi

                      Pie..nie.
                      Kobiecie i mężczyźnie przystoi dokładnie tyle samo.
                      • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 23:40
                        xtrin napisała:

                        > Pie..nie.
                        > Kobiecie i mężczyźnie przystoi dokładnie tyle samo.

                        Taką kobiete, uzurpującą sobie ww prawa i przywileje, nazywamy BABOCHŁOPEM.
                        • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:51
                          Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                          > Taką kobiete, uzurpującą sobie ww prawa i przywileje, nazywamy BABOCHŁOPEM.

                          Taką kobietę nazywamy człowiekiem.
                          A takiego mężczyznę, co jej tego odmawia - szowinistą :).
                          • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 23:54
                            Zupełnie jakbyś cytowała Marksa i Engelsa.
                            • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:57
                              Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                              > Zupełnie jakbyś cytowała Marksa i Engelsa.

                              Znani feminiści :).
                            • yoma Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 12:18
                              Parsk

                              faktycznie, argument, który zawsze się przydaje :)
                    • kot_behemot8 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 10:51
                      A w czym tekst o mężczyźnie któremu stoi jest lepszy od tekstu o
                      mężczyźnie który sobie poruchał? Hipokryta z ciebie.
                      • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 10:55
                        Wyraz stoi jest neutralne, podczas gdy ...
                        • kot_behemot8 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 11:13
                          Gość portalu: pol_pol napisał(a):

                          > Wyraz stoi jest neutralne, podczas gdy ...


                          Bynajmniej. Neutralne to jest "erekcja" czy "wzwód". Ru..ie
                          i "komus stoi" są w równym stopniu... rubaszne, bliskie wulgarnosci.
                          • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 11:20
                            Ależ ty się podniecasz, i to od samego rana. Gorąca z ciebie kobitka, że ho ho :)
                      • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 13:20
                        kot_behemot8 napisała:
                        > Hipokryta z ciebie.

                        Ależ skąd. On jest mężczyzną, jemu "przystoi". A kobiecie nie.
                        • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 13:29
                          No, nareszcie zrozumiałaś. Trochę to trwało, ale warto było czekać. Zatem xtrin,
                          od dziś wyrażasz się jak przystoi kobiecie, a nie babochłopu, który przed chwilą
                          wyszedł z obory...:)
                          • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 13:34
                            Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                            > No, nareszcie zrozumiałaś. Trochę to trwało,
                            > ale warto było czekać.

                            :)

                            > Zatem xtrin, od dziś wyrażasz się jak przystoi kobiecie

                            A gó...

                            > a nie babochłopu, który przed chwilą wyszedł z obory...:)

                            Starając się mnie obrazić wystawiasz świadectwo tylko samemu sobie.
                            • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 13:39
                              > > Zatem xtrin, od dziś wyrażasz się jak przystoi kobiecie
                              >
                              > A gó...

                              Ordynarna dziewka z czworaków.
                              • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 13:49
                                Gość portalu: pol_pol napisał(a):

                                > Ordynarna dziewka z czworaków.

                                Oto tego prowadzi tzw.promocja spoleczna :)

                                • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 13:58
                                  A to wszystko wina socjalizmu. Gdyby go w Polsce nie było, siedziałaby sobie
                                  taka xtrin nadal na progu czworaków, skubała gęsi i usługiwała mężusiowi
                                  furmanowi, klnąc przy tym jak szewc. A prawda, ona by nie miała mężusia. :)
                                  • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 14:04
                                    Gość portalu: pol_pol napisał(a):

                                    > A to wszystko wina socjalizmu. Gdyby go w Polsce nie było,
                                    siedziałaby sobie
                                    > taka xtrin nadal na progu czworaków, skubała gęsi i usługiwała
                                    mężusiowi
                                    > furmanowi, klnąc przy tym jak szewc.

                                    I chcemy, nie chcemy - wracamy do Marksa (i Engelsa) :)

                                    A prawda, ona by nie miała mężusia. :)

                                    Mialaby, miala - kto by jej wiano dal do karmelitek?! :)

                              • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 16:28
                                Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                                > Ordynarna dziewka z czworaków.

                                J.w.
                          • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 13:35
                            Gość portalu: pol_pol napisał(a):

                            jak przystoi kobiecie, a nie babochłopu, który przed chwil
                            > ą
                            > wyszedł z obory...:)

                            .... lub mutantowi ruskiego woznicy z polskim szewcem! ;)
                            • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 13:42
                              > .... lub mutantowi ruskiego woznicy z polskim szewcem! ;)

                              Albo: folwarczną dziewkę wychowaną w czworakach, poczętą przez pijanego parobka.
                              • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 13:53
                                > Albo: folwarczną dziewkę wychowaną w czworakach, poczętą przez
                                pijanego parobka
                                > .

                                ... z piwnicznej izby w podmiejskich slumsach!
                                • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 14:01
                                  ...Otoczona czułą opieką prostytutek i alfonsów. Sentyment do tego zawodu
                                  zachowała do dziś....:)
                                  • piwi77 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:05
                                    Boże, co wy macie za wspomnienia, takie rzeczy odkładają się na
                                    psychice przez całe życie. Obiecuję, że będę wobec Was łagodniejszy
                                    niż dotąd.
                                    • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 14:15
                                      Spadaj, piwuś. Nie wtrącaj swoich trzech groszy, gdy starsi rozmawiaja. :)
                                      • piwi77 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:36
                                        Gość portalu: pol_pol napisał(a):

                                        > Spadaj, piwuś. Nie wtrącaj swoich trzech groszy, gdy starsi
                                        > rozmawiaja. :)

                                        Oczywiście, już mnie nie ma, wysłuchajcie się wzajemnie, to pomaga,
                                        nie przeszkadzam.
                                  • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 14:06
                                    W samogonnych oparach ekstazy!
                                    • Gość: DSD Kto jest glupszy - pol-pol czy marysia? IP: 144.92.198.* 26.09.07, 18:20
                                      Nalezy zmienic tytul watku :-)))
                                      • Gość: pol_pol Od Marysi sie odwal IP: *.chello.pl 26.09.07, 18:45
                                        Mnie możesz nazywać jak chcesz, zwisa mi to i się majta koncertowo, mądralo.
                                        A coś konkretnego napiszesz, czy nie potrafisz?
                                        • Gość: DSD OK, napisze konkretnie IP: 144.92.198.* 26.09.07, 18:59
                                          Dales powyzej popis chamstwa. Niestety, marysia tez. Wszyscy inni
                                          rozmowcy zachowuja kulture. Moja wina moze byc tylko to ze uzylem
                                          slowka 'glupi' zamiast 'chamski' ew. 'zenujacy'.
    • mjot1 Kto jest...? 25.09.07, 20:59
      Oto robotnik sprzedający siłę swych mięśni.
      Tam intelektualista czy twórca, który sprzedając nie ciało, lecz
      dzieło w którego tworzenie włożyli cząstkę siebie, umysł, myśli swe
      a w pewnym sensie duszę swą...
      W czym są lepsi?
      Czyż nie jest to najwyższy stopień prostytuowania się?

      Najniższe ukłony!
      Zadumany M.J.
      • xtrin Re: Kto jest...? 25.09.07, 21:10
        Albo modelka, która także żyje ze sprzedawania swojego ciała.
        Aktor, który sprzedaje nie tylko ciało, ale i swoje emocje.
        • xtrin Re: Kto jest...? 25.09.07, 21:14
          Nie wspominając już o politykach... to są prostytutki totalne.
        • mjot1 Re: Kto jest...? 26.09.07, 11:30
          Modelki szczególnie te z wybiegu bym tu jednak „odpuścił”…
          Przecie to wieszak jeno.
          Z ukłonem M.J.
          • xtrin Re: Kto jest...? 26.09.07, 13:21
            mjot1 napisał:
            > Modelki szczególnie te z wybiegu bym tu jednak „odpuścił”…
            > Przecie to wieszak jeno.

            Modelka wieszak, a prostytutka dmuchana lala. Co za różnica? :)
    • yoma Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 21:07
      Powinno sie <cut> zapewnic normalne warunki pracy i
      > placy zeby dziewczyny nie musialy sie prostytuowac.

      Powinno się, drogi Pyorunochronie, to znaczy kto powinien?
      • 33qq Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 21:12
        Wielkie, mityczne SIĘ, droga Yomo.
    • Gość: Kasia Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 25.09.07, 21:15
      a jednoczesnie zapewnic normalne warunki pracy i
      > placy zeby dziewczyny nie musialy sie prostytuowac.
      >

      Ból polega na tym, że dziewczyna nigdzie nie znajdzie takiej pracy,
      żeby zarobić w szybkim tempie taką kasę jak na prostytucji.
      Oczywiście nie mówię tu o handlu żywym towarem i zmuszaniu do
      prostytucji. Jeśli była to decyzja dziewczyny, to najczęściej każda
      z nich mówi o tym, że jeszcze zarobię na... (tu wstawić, mieszkanie,
      samochód itd) i koniec z tą pracą. Tyle, że potem jest kolejna
      potrzeba i kółko kręci się dalej.
      • 33qq Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 21:24
        Widzisz jakąś różnicę w potrzebach prostytutki a tzw zwykłej rodziny lub
        chociażby księży? Większość ludzi po osiągnięciu jakiegoś pułapu nie potrafi na
        nim poprzestać tylko chce więcej i więcej... i dąży do tego dostępnymi sobie
        sposobami.
        • Gość: Kasia Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 25.09.07, 21:36
          Tu nie ma kwestii potrzeb. Tu jest kwestia "łatwych pieniędzy".
          Prostytutka jest w stanie w stosunkowo szybkim czasie zarobić duże
          pieniądze.
          Tam szybkość zarabiania pieniędzy jest trudna do rezygnacji.
          • 33qq Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 21:53
            Jasna sprawa, że potrzeby są nam narzucane przez mody, ale czy to, że panienka
            chce sprzedawać akurat w ten sposób siebie, w moich oczach o wiele uczciwiej niż
            różnego autoramentu szarlatani, ma ją skazywać na potępienie. To jest zwykłe
            zakłamanie, a najbardziej ujadają te które na taki sposób zarobkowania nigdy nie
            miały szans.
            • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 22:07
              33qq napisał:

              > a najbardziej ujadają te które na taki sposób zarobkowania nigdy
              > nie miały szans.

              Albo zbyt się szanują by wykonywać tak nikczemny zawód i zasługiwać na nazwę
              szmaty, wycierucha, dziwki.
              • Gość: jaija Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.09.07, 22:31
                Dla mnie cała prostytucja jest chorym wynalazkiem. Uwłacza
                człowiekowi, zarówno kobiecie, która sprzedaje siebie za grosze
                każdemu i w każdy sposób, jak i mężczyźnie, który płaci za seks,
                czyli czynność najintymniejszą pod słońcem. Dla mnie taki facet to
                nieudacznik (który nie potrafił zbudować normalnej relacji z
                partnerką), albo świnia po prostu (zaliczacz i chamidło,
                przedmiotowo traktujący kobiety). W WO był wywiad z zakonnicą, która
                pomaga prostytutkom. Siostra owa mówiła, że to bardzo smutne, gdyż
                dziewczyna zajmująca się prostytucją w jakiś sposób zabija siebie,
                swoją duszę (oczywiście nie mówiła tego w charakterze potępienia, a
                współczucia, czy może współodczuwania tego nieszczęścia, bo to nie
                taki mniód, jak to się niektórym widać wydaje). Kobieta jest tu
                przedmiotem, bez szans na godność, ale i facet nie jest lepszy.
                Przyznam, że w moich oczach to mężczyźni korzystający z usług
                prostytutek są tymi, którzy nie zasługują na szacunek.
                Uważam, że świat byłby piękniejszy, gdyby nie było prostytucji :)
                • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 23:00
                  Gość portalu: jaija napisał(a):

                  > Dla mnie taki facet to
                  > nieudacznik (który nie potrafił zbudować normalnej relacji z
                  > partnerką), albo świnia po prostu (zaliczacz i chamidło,
                  > przedmiotowo traktujący kobiety).

                  Kobiety? Niby tak, mają fizyczne atrybuty kobiecości. Ale czy można je określić
                  mianem kobiety? Czy mozna je inaczej traktować, jak tylko przedmiotowo?
                  Sprzedają siebie, są więc towarem, czasem ładniejszym, czasem brzydszym, czasem
                  drogim, czasem tanim, jak choćby TIR-ówki. Towarem, rzeczą, niczym więcej.
                  • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:19
                    Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                    > Kobiety? Niby tak, mają fizyczne atrybuty kobiecości. Ale czy można je określić
                    > mianem kobiety? Czy mozna je inaczej traktować, jak tylko przedmiotowo?

                    A czymże to odznacza się ta, która na owo miano zasługuje? No musi się
                    odpowiednio wyrażać, to już wiemy :). Coś jeszcze?

                    > Sprzedają siebie, są więc towarem, czasem ładniejszym, czasem brzydszym, czasem
                    > drogim, czasem tanim, jak choćby TIR-ówki. Towarem, rzeczą, niczym więcej.

                    Każdy z nas w jakimś stopniu jest towarem.
                    Sprzedajemy nasze ciała, nasz czas, nasze umysły, uczucia, pomysły, idee. W
                    zasadzie to prostytutki sprzedają wyjątkowo mało.
                    • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 23:27
                      xtrin napisała:

                      > W zasadzie to prostytutki sprzedają wyjątkowo mało.

                      Wpadasz we własne sidła.
                      Wyjątkowo mało mają do zaoferowania, więc dlaczego mamy je traktować na równi z
                      innymi ludźmi? No dlaczego?
                      • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:46
                        Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                        > Wpadasz we własne sidła.

                        Tak Ci się tylko wydaje.

                        > Wyjątkowo mało mają do zaoferowania

                        Skąd takie przeświadczenie? Każdy sprzedaje wszystko, co ma do zaoferowania?

                        > więc dlaczego mamy je traktować na równi z innymi ludźmi? No dlaczego?

                        A takich, co mają mniej do zaoferowania intelektualnie czy fizycznie też
                        traktujesz gorzej niż "innych ludzi"?
                        • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 00:04
                          xtrin napisała:

                          > Skąd takie przeświadczenie? Każdy sprzedaje wszystko, co ma do
                          > zaoferowania?

                          Nie mówimy o każdym, tylko o prostytutkach. A to znacząca różnica.
                          • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 00:05
                            Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                            > Nie mówimy o każdym, tylko o prostytutkach. A to znacząca różnica.

                            Dlaczego znacząca? Prostytutka też człowiek.
                            • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 00:11
                              Seryjny morderca też człowiek...
                              • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 00:14
                                Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                                > Seryjny morderca też człowiek...

                                Też człowiek, ale człowiek, który kogoś skrzywdził. Prostytutka nikomu krzywdy
                                nie robi.
                                • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 08:30
                                  xtrin napisała:

                                  > Prostytutka nikomu krzywdy nie robi.

                                  Czyżby? Nie wdając sie w szczegóły, krzywdzi swoją rodzinę, swoich bliskich,
                                  swoje dzieci, a przede wszystkim samą siebie. To, że siebie krzywdzi, to pies
                                  drapał, szmaty mi nie szkoda, ale nie ma prawa krzywdzic nikogo więcej.
                                  • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 19:22
                                    Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                                    > Czyżby? Nie wdając sie w szczegóły, krzywdzi swoją rodzinę,
                                    > swoich bliskich, swoje dzieci, a przede wszystkim samą siebie.

                                    A jak nie ma rodziny, bliskich ani dzieci to co?
                                    Krzywdzenie innych nie jest wpisane bezpośrednio w zawód prostytutki, tak jak w
                                    "zawód" złodzieja czy mordercy. A że można kogoś skrzywdzić pośrednio?
                                    Oczywiście, że można. W każdym zawodzie.
                                  • malaszaramysz Kto Ci dał prawo nazywania ludzi " szmatami" ? 28.09.07, 15:00
                                    Z Twoją moralnością też jest coś nie tak skoro z taką łatwością i
                                    wręcz poczuciem misji potępiasz drugiego człowieka.
                  • vivian.darkbloom każdego można traktować z szacunkiem 26.09.07, 12:33
                    "Kobiety? Niby tak, mają fizyczne atrybuty kobiecości. Ale czy można
                    je określić mianem kobiety?" co za [uwaga! używam określenia, które
                    nie przystoi kobiecie!] pieprzenie. jak ktoś ma chromosomy XX to
                    jest kobieta jak XY to meżczyzna, więc sprawa jest prosta.

                    Każda osoba wykonująca jakieś usługi "sprzedaje" swoje umiejętności.
                    Czy prwanika albo kosmetyczkę tez nazwiesz rzeczą. Kazdego człowieka
                    mozna traktować z szacunkiem - choć to trudne. dowodiz tego postawa
                    zakonnicy z która niedawno był wywiad w WO
                    • Gość: pol_pol Re: każdego można traktować z szacunkiem IP: *.chello.pl 26.09.07, 13:26
                      vivian.darkbloom napisała:

                      > Każda osoba wykonująca jakieś usługi "sprzedaje" swoje umiejętności.
                      > Czy prwanika albo kosmetyczkę tez nazwiesz rzeczą.

                      Szaleju się najadłaś, czy co? Po kiego grzyba sprowadzasz wszystko do absurdu? I
                      jeszcze jedno, na szacunek trzeba zasłużyć. Chyba nie rozumiesz znaczenia tego
                      słowa.
                      • trzymilionowy.post Re: każdego można traktować z szacunkiem 26.09.07, 23:50
                        Gość portalu: pol_pol napisał(a):

                        > vivian.darkbloom napisała:
                        >
                        > > Każda osoba wykonująca jakieś usługi "sprzedaje" swoje
                        umiejętności.
                        > > Czy prwanika albo kosmetyczkę tez nazwiesz rzeczą.
                        >
                        > Szaleju się najadłaś, czy co? Po kiego grzyba sprowadzasz wszystko
                        do absurdu?
                        > I
                        > jeszcze jedno, na szacunek trzeba zasłużyć. Chyba nie rozumiesz
                        znaczenia tego
                        > słowa.


                        I już wszystkie prostytutki wielce zabiegają żebyś obdarzył
                        je szacunkiem.
                • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:00
                  Gość portalu: jaija napisał(a):
                  > Dla mnie cała prostytucja jest chorym wynalazkiem.

                  Prostytucja istniała, istnieje i istnieć będzie. Nie na darmo nazywa się ten
                  zawód najstarszym na świecie.

                  > Uwłacza człowiekowi, zarówno kobiecie, która sprzedaje
                  > siebie za grosze każdemu i w każdy sposób

                  Nie każda się sprzedaje każdemu, nie każda w każdy sposób i nie każda za grosze.

                  > jak i mężczyźnie, który płaci za seks, czyli czynność najintymniejszą pod słońcem.

                  Może dla niego nie jest to aż tak intymne?

                  > Dla mnie taki facet to nieudacznik (który nie potrafił zbudować
                  > normalnej relacji z partnerką), albo świnia po prostu (zaliczacz
                  > i chamidło, przedmiotowo traktujący kobiety).

                  Może on nie chce mieć partnerki? Człowiek ma swoje potrzeby seksualne i póki
                  załatwia je tak, że nikogo przy tym nie krzywdzi póty nikomu nic do tego.
                  Z prostytutką sprawa jest prosta, jasna, obydwie strony wiedzą o co chodzi. To
                  bardzo uczciwe postawienie sprawy.

                  > Uważam, że świat byłby piękniejszy, gdyby nie było prostytucji :)

                  Jakby nie było podatków też :).
                  • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 23:06
                    xtrin napisała:

                    > > Uważam, że świat byłby piękniejszy, gdyby nie było prostytucji :)
                    >
                    > Jakby nie było podatków też :).

                    E tam, gadasz trzy po trzy.
                    Za komuny nie było podatków i wcale nie było pięknie...:)
                    • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:17
                      Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                      > Za komuny nie było podatków i wcale nie było pięknie...:)

                      No i właśnie :).
              • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 22:32
                Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                > Albo zbyt się szanują by wykonywać tak nikczemny zawód
                > i zasługiwać na nazwę szmaty, wycierucha, dziwki.

                Lepiej się czujesz, jak kogoś wyzwiesz?
                Te dziewczyny nikogo nie krzywdzą, może poza samymi sobą, ale krzywdzić siebie
                wolno.
                Ludzie mają różne podejście do spraw intymnych. Dla jednych seks musi wiązać się
                z uczuciem, jest przeżyciem nieomal transcendentalnym, dla innych to tylko
                czynność fizjologiczna pozwalająca rozładować napięcie czy dająca sporo radochy.
                Albo kasy. Żadne podejście nie jest lepsze czy gorsze, są po prostu inne.
                • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 22:48
                  xtrin napisała:

                  > Lepiej się czujesz, jak kogoś wyzwiesz?

                  Nikogo nie wyzywam, przytaczam jedynie stosowane synonimy prostytutki.

                  > Ludzie mają różne podejście do spraw intymnych. Dla jednych seks
                  > musi wiązać się z uczuciem, jest przeżyciem nieomal
                  > transcendentalnym, dla innych to tylko
                  > czynność fizjologiczna pozwalająca rozładować napięcie czy dająca
                  > sporo radochy . Albo kasy.
                  > Żadne podejście nie jest lepsze czy gorsze, są po prostu inne.

                  Oczywiscie, że inne. To tak, jakby porównywać ogród różany z szambem.
                  Osobiście wolę ogród. Z gównem się nie zadaję, bo śmierdzi.
                  • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:15
                    Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                    > Oczywiscie, że inne. To tak, jakby porównywać ogród różany z szambem.
                    > Osobiście wolę ogród. Z gównem się nie zadaję, bo śmierdzi.

                    Malo adekwatne porównanie, bo szambo obiektywnie śmierdzi :), a tutaj nie masz
                    żadnego obiektywnego punktu odniesienia co jest lepsze a co gorsze. Jeden woli
                    spędzić popołudnie w ogrodzie różanym, inny w kinie. Który jest lepszy?
                    • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 25.09.07, 23:34
                      Bardzo adekwatne porównanie. Prostytucja to szambo, bez dwóch zdań.
                      I śmierdzi na dwa kilometry. Pewnie, że ty, jako goraca zwolenniczka prostytucji
                      chciałabyś porównywać ją do kina, może jeszcze kina Bergmana lub Antonioniego.
                      Nic z tego. Prostytucja to gorzej niż żołnierska latryna, to dno dna.
                      • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:48
                        Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                        > Prostytucja to gorzej niż żołnierska latryna, to dno dna.

                        Dlaczego?
                        • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 10:36
                          Prawidłowo sformułowane pytanie na tym etapie dyskusji powinno miec postać:
                          A dlacego, prose pana?
                          • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 13:23
                            Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                            > Prawidłowo sformułowane pytanie na tym etapie dyskusji
                            > powinno miec postać: A dlacego, prose pana?

                            Innymi słowy nie potrafisz podać żadnych argumentów, tak? :)
                            • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 13:36
                              Napisałem w tym wątku kilkanaście postów, albo i więcej. Podałem dziesiątki
                              argumentów. Po kiego grzyba mam znowu je przytaczać?. Podobno jestes
                              informatykiem, czyli nie powinnaś byc taka głupia, za jaką chcesz tu uchodzić.
                              Nie potrafisz odczytać poprzednich moich wypowiedzi? Za każdym razem będziesz
                              zadawała pytanie: dlaczego? Jak jakaś niemota? Skoro jednak chcesz koniecznie
                              odpowiedzi, więc spełniam twoją prośbe i odpowiadam:
                              DLATEGO.
                              • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 19:43
                                Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                                > Podałem dziesiątki argumentów.
                                > Skoro jednak chcesz koniecznie odpowiedzi, więc spełniam
                                > twoją prośbe i odpowiadam: DLATEGO.

                                Ale tą właśnie "odpowiedź" dajesz w kółko :).

                                Nie podałeś w zasadzie żadnego argumentu poza swoimi fekalnymi fantazjami.
                                W większości postów (o ile przypadkiem nie starasz się obrazić mnie czy innego
                                forumowicza) ograniczasz się do wymyślania obraźliwych określeń tego zawodu i
                                pań go wykonujących (szmata, dziwka, wycierucha, swołocz) i odmawiania im prawa
                                do podstawowego ludzkiego szacunku. Gdy starałam się wskazać subiektywność
                                Twojej oceny otrzymałam w odpowiedzi: "Nie mówimy o każdym, tylko o
                                prostytutkach. A to znacząca różnica". Innymi słowy "zła, bo zła", założenia, z
                                definicji.
                                A ja się z tym nie zgadzam i zgodzić nie mogę.
                                Sprzedaje swoje ciało. No i? Wbrew Twoim fekalnym fantazjom nie każda robi to za
                                grosze zmuszając się do najobrzydliwszych rzeczy. Oczywiście, nie każda też
                                chodzi tylko z elegancikami klientami za wielką kasę, ale większość pewnie
                                gdzieś tam mieści się pośrodku. Jeżeli dla nich jest to akceptowalne to czemu ma
                                Tobie przeszkadzać? Ogromna większość ludzi dla pieniędzy w tzw. "zwykłej" pracy
                                robi rzeczy, na które ma ochotę średnią lub nie ma jej wcale. Wszelakie
                                sprzedawczynie muszą być miłe nawet dla opryskliwych klientów, babcie klozetowe
                                muszą się babrać w cudzych odchodach, a dziennikarze podpisywać swoim nazwiskiem
                                teksty, w których napisali bzdury na zlecenie. W czym niby gorsza jest sypiająca
                                ze średnio domytymi klientami prostytutka, która jest w stanie traktować ten akt
                                jako coś czysto fizjologicznego, bez znaczenia?
                                Nie oceniaj wszystkich własną miarą, ludzie są po prostu różni.
                                Dla mnie osobiście seks jest nierozerwalny z uczuciami i nie potrafię sobie
                                wyobrazić uprawiania go z osobą, z którą mnie nic nie łączy. Ale wiem, że
                                podejście wielu osób jest odmienne od mojego i akceptuję to, to ich życie, ich
                                sprawa. Tak długo jak nie ma niczyjej krzywdy mają prawo robić co im się podoba,
                                bez względu na to czy mnie czy Tobie by to osobiście pasowało.

                                Inną natomiast kwestią są wszelakie patologie z prostytucją związane, w
                                szczególności zmuszanie kobiet do tego. To oczywiście jest wielki dramat, ale
                                tych kobiet akurat należy żałować i starać się im pomóc. Podejście w Twoim
                                stylu, wrzucające je wszystkie do jednego worka z napisem "szmata, swołocz,
                                wycieruch" jest karygodne i może prowadzić do zła. Bo na cóż pomagać szmatom? A
                                rozwiązanie leży w zupełnie innym kierunku - im prostytucja będzie bardziej
                                otwarta tym mniej będzie w niej miejsca na patologie!

                                Tym samym kończę naszą "uroczą" wymianę zdań, przynajmniej do czasu, aż
                                zrozumiesz co to kultura wypowiedzi.
                                • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 20:07
                                  > Tym samym kończę naszą "uroczą" wymianę zdań, przynajmniej do czasu,
                                  > aż zrozumiesz co to kultura wypowiedzi.

                                  O laboga, nie wiesz czasem, paniusia o kulturze mówi. Ta sama, co używa słowa
                                  "ru..", koń by sie uśmiał...:)))))))))))))))))

                                  Wracając do tematu. Czy mam prawo mieć swoje zdanie na temat prostytutek? Mam.
                                  Czy mam prawo ich nie szanować, tak jak większość normalnych, zdrowych na umyśle
                                  i ciele ludzi na tym świecie? Mam.
                                  Nie trafiają do mnie twoje argumenty, ponieważ z mojego punktu widzenia, jakby
                                  tu delikatnie powiedzieć, są zwykłą manipulacją. Nie można porównywać tego
                                  zawodu z innymi, ponieważ nie ma skali porównawczej. Jest jedyny w swojej
                                  ohydzie. AMEN.
                                  • xtrin Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 20:13
                                    Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                                    > O laboga, nie wiesz czasem, paniusia o kulturze mówi.
                                    > Ta sama, co używa słowa "ru..", koń by sie uśmiał...:)))))))))))))))))

                                    Ja użyłam jednego, wcale nie specjalnie brzydkiego słowa w abstrakcyjnym kontekście.
                                    Ty w prawie każdym swoim poście nie tylko używasz wulgarnych słów, ale też
                                    starasz kierujesz obelgi pod adresem forumowiczów.
                                    Więc mi, ku.., nie pie..o kulturze!
                                  • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 20:34
                                    Gość portalu: pol_pol napisał(a):

                                    Nie można porównywać tego
                                    > zawodu z innymi, ponieważ nie ma skali porównawczej. Jest jedyny w
                                    swojej
                                    > ohydzie. AMEN.

                                    Widzisz, do pewnego typu 'wyzwolencow' prosta argumentacj
                                    • Gość: marysia_b AMEN IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 20:41
                                      Przepraszam, to moja koszka wyslala ;)


                                      Gość portalu: marysia_b napisał(a):

                                      > Gość portalu: pol_pol napisał(a):
                                      >
                                      > Nie można porównywać tego
                                      > > zawodu z innymi, ponieważ nie ma skali porównawczej. Jest jedyny
                                      w
                                      > swojej
                                      > > ohydzie. AMEN.
                                      >

                                      Widzisz, do pewnego typu 'wyzwolencow' prosta argumentacja nie
                                      trafi, to ponad sily - beda silic sie na retoryke 'dlaczego i po co'
                                      w kolko Macieju'. OHYDA - dawac sie obmacywac (i nie tylko) za
                                      forse. Zadnej nadbudowy tu nie widze. 'Zero jest zawsze zerem,
                                      chocby pisane ladnym charakterem', jak mawiali poeci.

                                      • xtrin Re: AMEN 26.09.07, 21:19
                                        Gość portalu: marysia_b napisał(a):
                                        > Widzisz, do pewnego typu 'wyzwolencow' prosta argumentacja nie
                                        > trafi, to ponad sily - beda silic sie na retoryke 'dlaczego i po co'
                                        > w kolko Macieju'. OHYDA - dawac sie obmacywac (i nie tylko) za
                                        > forse. Zadnej nadbudowy tu nie widze. 'Zero jest zawsze zerem,
                                        > chocby pisane ladnym charakterem', jak mawiali poeci.

                                        OHYDA - słuchać Ich Troje i jeszcze za to płacić. Zero jest zawsze zerem...
                                      • Gość: pol_pol Re: AMEN IP: *.chello.pl 26.09.07, 22:22
                                        Zastanawiałem się, dlaczego żadna argumentacja nie trafia do niektórych osób. I
                                        chyba wiem dlaczego. Pochodzimy z różnych światów, o odmiennych wartościach,
                                        priorytetach, autorytetach. Nie twierdzę, że mój świat jest lepszy. Jest po
                                        prostu zupełnie inny. W moim świecie zło nazywa się złem, dobro dobrem. Panują
                                        tu proste i przejrzyste zasady, w tym moralne. I cieszę się, że ze światem xtrin
                                        nie mam nic wspólnego. Tu nie ma miejsca na tanie dziwki, na drogie też nie.
                                        Dziwki wystawiamy za drzwi, mówiąc im krótko i węzłowato: paszoł won.
                                        • xtrin Re: AMEN 26.09.07, 22:37
                                          Tak, pochodzimy z zupełnie innych światów.
                                          W moim ludzi ocenia się po tym kim są, co sobą reprezentują i czy innych
                                          krzywdzą, a nie po pozorach. Nie odrzucamy tych, którzy w czymś się z nami nie
                                          zgadzają. W moim świecie autorytety są autorytetami tylko wtedy, gdy sobie na to
                                          zasłużą, wartości weryfikujemy względem ich rzeczywistej wartości, a priorytetów
                                          nikomu nie narzucamy. W moim świecie nie wszystko musi być białe albo czarne. W
                                          moim świecie nie wyzywa się innych, nie stara się ich obrażać, nie deprecjonuje
                                          się ich tylko dlatego, że się z nami nie zgadzają.
                                          Dobrze mi w moim świecie :).
                                          • Gość: pol_pol Re: AMEN IP: *.chello.pl 27.09.07, 00:22
                                            Mylisz fikcje z rzeczywistością.
                                            • kicior99 Re: AMEN 27.09.07, 02:41
                                              chyba nie ona...
                                            • xtrin Re: AMEN 27.09.07, 07:17
                                              Że nie potrafisz argumentować to już wiemy, nie musisz tego ponownie udowadniać.
                                      • Gość: Ava Re: AMEN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 22:24
                                        The streets are wet
                                        The lights have yet
                                        To shed their tawdry lustre on the scene
                                        My skirt's too short
                                        My tights have run
                                        These new heels are killing me

                                        My second pack of cigarettes
                                        It's a slow night but there's time yet
                                        Here comes john from his other life
                                        He may be driving to his wife
                                        But he'll slow down take a look
                                        I've learned to read them just like books
                                        And it's already half past ten
                                        But they'll be back again

                                        Headlights in the rainy street
                                        I check, make sure it's not the heat
                                        I wink, I smile, I wave my hand
                                        He stops and seems to understand
                                        The small transaction we must make
                                        I tell him that my heart will break
                                        If he's not a generous man
                                        I step into his van

                                        They say the first is the hardest trick
                                        And after that it's just a matter of logic
                                        They have the money I have the time
                                        Being pretty's my only crime
                                        You ask what future do I see
                                        I say it's really up to me
                                        I don't need forgiving
                                        I'm just making a living

                                        Don't judge me
                                        You could be me in another life
                                        In another set of circumstances
                                        Don't judge me
                                        One more night I'll just have to take my chances
                                        And tomorrow we'll see

                                        A friend of mine he wound up dead
                                        His dress was stained the colour red
                                        No next of kin no fixed abode
                                        Another victim on this road
                                        The police just carted him away
                                        But so took his place next day
                                        He was home by Thanksgiving
                                        But not with the living

                                        Don't judge me
                                        You could be me in another life
                                        In another set of circumstances
                                        Don't judge me
                                        One more night I'll just have to take my chances
                                        and no it's just not in my plan
                                        For so to care who I am

                                        I'm walking the streets for money
                                        It's the business of love " Hey, honey
                                        C'mon, don't leave me lonely, don't leave me sad
                                        It'll be the sweetest five minutes you ever had"

                                        Don't judge me
                                        You could be me in another life
                                        In another set of circumstances
                                        Don't judge me
                                        One more night I'll just have to take my chances
                                        And tomorrow we'll see
                                    • kicior99 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 27.09.07, 02:41
                                      bo do was innego języka uzywać nie warto.
                          • kicior99 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 27.09.07, 02:39
                            ty i pan.,.. ze swoimi obsesjami na punkcie gówna :) no nareszcie mnie ktoś
                            rozśmieszył tego wieczora.
                      • hansii nikt nie jest gorszy 25.09.07, 23:54
                        jest popyt, jest podaz...
                        gdy kobieta robi to dobrowolnie, gdyz nie chce jej sie siedziec w
                        kasie w Supermarkecie za 800 Zl
                        - to rowniez jej sytuacja jest jasna.
                        dokonala wyboru...

                        masz do kogos zal o wybory niezgodne z Twoimi?
            • Gość: Kasia Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 10:17
              W ogóle nie zrozumiałeś o czym mówię. Nie mówię o POTRZEBACH, ale o
              SZYBKOŚCI zarabiania pieniędzy. I kolejna rzecz to nie oceniam
              prostytutek. One same mówią, że nigdzie nie byłyby w stanie zarobić
              takich pieniędzy w tak krótkim czasie i dlatego w ten sposób
              pracują. Zrozumiałeś o czym mówię????
    • trzymilionowy.post Re: 25.09.07, 23:14
      pyorunochron napisał:

      > Prostytutki uwaza sie powszechnie za gorsze i uwaza sie, ze
      uprawiaja hanbiacy
      > zawod.

      A jednak wykonują bardzo ważny, potrzebny i pożyteczny zawód.
      Hańbiące to akurat moim zdaniem jest leżenie do góry wentylem
      i nie robienie nic.

      A zonaci klienci prostytutek? Nie sa gorsi?

      Każdy powinien odpowiadać przed samym sobą, wobec własnej
      hierarchii wartości jakie za najważniejsze uważa.


      Powinno sie karac
      > korzystajacych z prostytucji,


      Mi akurat te rozwiązanie prawne wcale się nie podoba. Obowiązuje
      na przykład w Szwecji i spowodował tylko wzrost turystyki seksualnej.


      a jednoczesnie zapewnic normalne warunki pracy i
      > placy zeby dziewczyny nie musialy sie prostytuowac.

      Ogólnie myśl szlachetna ale:
      Wiele kobiet uprawiających prostytucję naprawdę nie musi pracować
      w tym zawodzie ale pcha je do tego chęć zarobienia dobrych
      pieniędzy.
      • xtrin Re: 25.09.07, 23:22
        trzymilionowy.post napisał:
        > Każdy powinien odpowiadać przed samym sobą, wobec
        > własnej hierarchii wartości jakie za najważniejsze uważa.

        Tutaj nie do końca się zgodzę.
        Jest jedna wartość, która nie powinna podlegać dyskusji - nie krzywdź bliźniego
        swego. Jeżeli facet jest wolny lub jego partnerka godzi się na takie jego
        wyprawy to nie ma sprawy. Jeżeli jednak dochodzi do regularnej zdrady to jest
        krzywda, jest zło.
        • uyu Pytanie stare jak swiat... 25.09.07, 23:26
          i dyskusja rownie stara. Od tysiacleci moralisci wioda spor z
          libertynami, a prostytucja jak istniala tak istnieje.
          • trzymilionowy.post Re: Pytanie stare jak swiat... 25.09.07, 23:37
            uyu napisała:

            > i dyskusja rownie stara. Od tysiacleci moralisci wioda spor z
            > libertynami, a prostytucja jak istniala tak istnieje.
            >
            > I nic nie wskazuje na to żeby miała przestać istnieć .
        • trzymilionowy.post Re: 25.09.07, 23:34
          xtrin napisała:

          > trzymilionowy.post napisał:
          > > Każdy powinien odpowiadać przed samym sobą, wobec
          > > własnej hierarchii wartości jakie za najważniejsze uważa.
          >
          > Tutaj nie do końca się zgodzę.
          > Jest jedna wartość, która nie powinna podlegać dyskusji - nie
          krzywdź bliźniego
          > swego. Jeżeli facet jest wolny lub jego partnerka godzi się na
          takie jego
          > wyprawy to nie ma sprawy. Jeżeli jednak dochodzi do regularnej
          zdrady to jest
          > krzywda, jest zło.
          >

          Jest jeszcze możliwość (w małżeństwie lub związku) gdy drugi
          partner nie wie o skokach. Z pewnością nie jest to uczciwe
          w przypadku obiecania sobie nawzajem wierności ale nie musi
          oznaczać krzywdzenia i niewywiązywania się z reszty obowiązków
          partnerskich. Do czasu aż sprawa się rypnie oczywiście.
          • xtrin Re: 25.09.07, 23:50
            trzymilionowy.post napisał:
            > Jest jeszcze możliwość (w małżeństwie lub związku) gdy drugi
            > partner nie wie o skokach. Z pewnością nie jest to uczciwe
            > w przypadku obiecania sobie nawzajem wierności ale nie musi
            > oznaczać krzywdzenia i niewywiązywania się z reszty obowiązków
            > partnerskich. Do czasu aż sprawa się rypnie oczywiście.

            Wiesz, to troszkę jak się zastanawiać, czy kradzież, której nie zauważono
            przestaje być kradzieżą.
            Zresztą rzadko kiedy jest tak, że ta druga osoba życie w totalnej niewiedzy.
            Może nie wiedzieć, może nawet się nie domyślać, ale czuje, że coś nie jest tak
            jak być powinno.
            • trzymilionowy.post Re: 26.09.07, 00:06
              xtrin napisała:

              > trzymilionowy.post napisał:
              > > Jest jeszcze możliwość (w małżeństwie lub związku) gdy drugi
              > > partner nie wie o skokach. Z pewnością nie jest to uczciwe
              > > w przypadku obiecania sobie nawzajem wierności ale nie musi
              > > oznaczać krzywdzenia i niewywiązywania się z reszty obowiązków
              > > partnerskich. Do czasu aż sprawa się rypnie oczywiście.
              >
              > Wiesz, to troszkę jak się zastanawiać, czy kradzież, której nie
              zauważono
              > przestaje być kradzieżą.
              > Zresztą rzadko kiedy jest tak, że ta druga osoba życie w totalnej
              niewiedzy.
              > Może nie wiedzieć, może nawet się nie domyślać, ale czuje, że coś
              nie jest tak
              > jak być powinno.
              >
              Zgadza się bardzo rzadko, piszę tu o sytuacjach skrajnych
              ale występujących.
              Najczęściej partner w związku nie dopuszcza takiej myśli,
              sam się oszukuje uznając to za niemożliwe ale ze względu
              na uczucie nie stawia sprawy na ostrzu lub zaufanie
              wierzy w słowne zapewnienia.
              Dlatego właśnie każdy zgodnie z własnym sumieniem powinien dokonywać
              wyborów.
              • xtrin Re: 26.09.07, 00:10
                trzymilionowy.post napisał:
                > Dlatego właśnie każdy zgodnie z własnym sumieniem
                > powinien dokonywać wyborów.

                A ja mimo wszystko będę się upierać, że nawet niezauważona kradzież jest nieetyczna.
                Dochodzi w takich przypadkach jeszcze jedna kwestia - jeżeli już ta druga strona
                się w końcu dowie to ów ból zostanie jeszcze pogłębiony przez długą
                nieświadomość i poczucie, że samemu się siebie oszukiwało, etc.
                Tak czy inaczej - w przypadkach tego typu nawet jeżeli założymy, że nie ma
                krzywdy innej osoby to jest krzywda potencjalna, nie są więc one moralnie neutralne.
                W przypadku osób nie mających zobowiązań to rzeczywiście wyłącznie ich sprawa.
                • trzymilionowy.post Re: 26.09.07, 00:59
                  trzymilionowy.post napisał:
                  Każdy powinien odpowiadać przed samym sobą, wobec własnej
                  hierarchii wartości jakie za najważniejsze uważa.


                  xtrin napisała:
                  Jest jedna wartość, która nie powinna podlegać dyskusji - nie
                  krzywdź bliźniego
                  swego


                  I dlatego wracamy tutaj. Są ludzie dla których najważniejszą
                  wartością jest zapewnienie partnerowi i dzieciom spokoju
                  materialnego. Dużo niżej stawiają dla mnie nadrzędną przytoczoną
                  przez ciebie.
                  Znam takie przypadki. Nie pochwalam tego ale przyjmuję do wiadomości
                  tego typu sposób myślenia i działania w życiu.
                  • xtrin Re: 26.09.07, 01:24
                    trzymilionowy.post napisał:
                    > I dlatego wracamy tutaj. Są ludzie dla których najważniejszą
                    > wartością jest zapewnienie partnerowi i dzieciom spokoju
                    > materialnego. Dużo niżej stawiają dla mnie nadrzędną
                    > przytoczoną przez ciebie.
                    > Znam takie przypadki. Nie pochwalam tego ale przyjmuję do wiadomości
                    > tego typu sposób myślenia i działania w życiu.

                    Do wiadomości oczywiście przyjąć trzeba każdy fakt, ale to jeden z tych, których
                    zaakceptować nie potrafię. To jest zło.
    • piekielnica1 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 25.09.07, 23:27
      Jakos nikt sie nie pochylil nad losem biednego ludzkiego szefa

      ' Mój szef to w porządku człowiek. Zna się na rzeczy, umie podejść
      do ludzi. Ja na początku nie wiedziałam co do czego. Nic, no bo i
      niby skąd? Pokazał mi pokoje, wyjaśnił zasady. On mi wszystko
      wytłumaczył. Nie nalegał. Mówił, że jak nie będę chciała tego robić,
      nie będę musiała.'
    • aroden nikt nie jest gorszy... 25.09.07, 23:29
      1. to co piszesz, to stek islamskich bzdur: srednia placa kobiety
      w Polsce - to jakies 1.500 zlotych....
      Prostytutki zarabiaja kilkakrotnie wiecej, wiec ten zawod zawsze
      bedzie istnial :)))

      2. Nikt nie jest gorszy, ani prostytutka, ani jej klient.
      To transakcja "wiazana" - jak kazda inna.
      • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 00:10
        A co to w ogóle znaczy gorszy? Ja postrzegam to tylko w ramach czyjejś krzywdy.
        Facet który ma żonę i dzieci idąc do prostytutki krzywdzi swoją rodzinę. Może:
        zarazić żonę jakimś syfem z aids włącznie, zamiast naprawiać popsute relacje w
        zwiazku rozbija je jeszcze bardziej bo idzie po najmniejszej linii oporu, lub
        nie ma w ogóle żadnych zasad i zdradza żonę czy dziewczynę od zawsze i zawsze
        bedzie.
        Prostytutka jest tylko o tyle tu winna że ma wspóludział w tym wszystkim.
        Wolni faceci mogą sobie robić co chcą. Ci sa chyba najmniej "gorsi". Chociaż
        postrzega się ich jako jakichś nieudaczników, facet na poziomie i w miarę
        atrakcyjny wyrwie sobie laskę w pubie za darmo.
        • xtrin Re: nikt nie jest gorszy... 26.09.07, 00:13
          Gość portalu: Yagna napisał(a):
          > Prostytutka jest tylko o tyle tu winna że ma wspóludział w tym wszystkim.

          Mniej więcej taki sam jak taksówkarz wiozący kolesia do kochanki.

          > Wolni faceci mogą sobie robić co chcą. Ci sa chyba najmniej "gorsi".
          > Chociaż postrzega się ich jako jakichś nieudaczników, facet na poziomie
          > i w miarę atrakcyjny wyrwie sobie laskę w pubie za darmo.

          A w czym ten wyrywający w pubie niby ma być lepszy?
          • uyu Re: nikt nie jest gorszy... 26.09.07, 01:06
            A w czym ta wyrwana w pubie jest lepsza od prostytutki? W niczym, a
            moze nawet jest gorsza, bo prawdziwe prostytutki maja jakis tam kod
            deontologiczny, za to dyskotekowe dupodajki nie maja. Spia z byle
            kim i byle jak, nie badaja sie, nie uzywaja prezerwatyw, no bo
            przeciez jak za darmo daja to sa porzadne.
            • xtrin Re: nikt nie jest gorszy... 26.09.07, 01:26
              uyu napisała:
              > A w czym ta wyrwana w pubie jest lepsza od prostytutki?

              Ani lepsza, ani gorsza. Ma może większy wybór potencjalnych partnerów, za to
              mniej z tego ma :).
              • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 23:33
                Czemu mniej?:) Seks ma. Może o to jej chodzi. Czy wszystko trzeba przeliczac na
                kasę?
            • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 23:32
              A skąd wiesz kim jest ta wyrwana w pubie? Może akurat zostawił ją facet i sobie
              szuka pocieszenia. Facetowi wolno to czemu kobiecie ma być zabronione. Kobieta
              też ma potrzeby seksualne. Prostytutka zarabia w ten sposób i traktuje się
              hurtowo i przedmiotowo, poznana panienka to zalezy, w pubie są zapewne różne
              dziewczyny.
              • xtrin Re: nikt nie jest gorszy... 26.09.07, 23:41
                Gość portalu: Yagna napisał(a):
                > A skąd wiesz kim jest ta wyrwana w pubie? Może akurat zostawił ją facet
                > i sobie szuka pocieszenia. Facetowi wolno to czemu kobiecie ma być
                > zabronione. Kobieta też ma potrzeby seksualne.

                Pewnie, że i kobiecie wolno. Jeżeli sprawa jest jasna to nie ma sprawy.
                Niestety czasami jest tak, że panienka robi sobie złudne nadzieje. Ba, bardzo
                często on specjalnie w niej te nadzieje rozbudza, choć nie ma najmniejszych
                zamiarów ich spełnić.
                I vice versa, kobiety też tak postępują.
                W obydwu przypadkach uczciwiej jest zapłacić.

                > Prostytutka zarabia w ten sposób i traktuje się hurtowo i przedmiotowo,
                > poznana panienka to zalezy, w pubie są zapewne różne dziewczyny.

                Ano różne. Takie, co robią mniej więcej to co prostytutka, ale taniej i takie,
                które są zwodzone.
          • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 23:29
            > Prostytutka jest tylko o tyle tu winna że ma wspóludział w tym wszystkim.
            >
            > Mniej więcej taki sam jak taksówkarz wiozący kolesia do kochanki."

            Kompletnie nietrafione porównanie :) Prostytutka ma niejako czynny udzial w
            zdradzie. Bez niej czy innej panienki zdrady nie będzie, bez taksówkarza moze
            być , są inne środki komunikacji :)
            Ten w pubie? Nie musi się zniżac do płacenia za seks, to chyba oczywiste.
            • trzymilionowy.post Re: nikt nie jest gorszy... 26.09.07, 23:38
              >
              > Ten w pubie? Nie musi się zniżac do płacenia za seks, to chyba
              oczywiste.


              Oczywiście bo przecież postawi parę drinków w lokalu;)
              • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 01:03
                Nooo sex u prostytutki jest droższy niż parę drinków :) Poza tym kobieta zawsze
                może za siebie sama zapłacić. Prostututka raczej za darmo nie obsłuży ;)
                • trzymilionowy.post Re: nikt nie jest gorszy... 27.09.07, 11:04
                  Gość portalu: Yagna napisał(a):

                  > Nooo sex u prostytutki jest droższy niż parę drinków :) Poza tym
                  kobieta zawsze
                  > może za siebie sama zapłacić. Prostututka raczej za darmo nie
                  obsłuży ;)

                  O widzę, że robisz postęp w przyjmowaniu realiów.
                  • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 11:51
                    Nie wiem o jaki postęp ci chodzi, ale widze że nie miałes riposty ;) Hehe.
            • xtrin Re: nikt nie jest gorszy... 26.09.07, 23:39
              Gość portalu: Yagna napisał(a):
              > Kompletnie nietrafione porównanie :) Prostytutka ma niejako czynny udzial w
              > zdradzie. Bez niej czy innej panienki zdrady nie będzie, bez taksówkarza moze
              > być , są inne środki komunikacji :)

              No tak samo są inne środki komunikacji jak i inne panienki.

              > Ten w pubie? Nie musi się zniżac do płacenia za seks, to chyba oczywiste.

              Dlaczego "zniżać"? A jeżeli facet po prostu nie lubi "podrywu"? Ma ochotę na
              seks i nic więcej, nie ma czasu na szukanie chętnej, ma za to kasę, by za to
              zapłacić.
              Z prostytutką sprawa jest jasna i przejrzysta, żadnych niedomówień. Z panienką z
              pubu trzeba to dopiero poustalać. A i tak pozostaje ryzyko, że owe ustalenia do
              niej nie dotrą.
              • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 01:05
                Ale to nic nie zmienia. Płacenie za seks traktuje się jako coś uwłaczającego,
                skoro facet płaci to żadna mu za darmo nie chce dac, itp. Tak to się rozumie.
                • xtrin Re: nikt nie jest gorszy... 27.09.07, 07:08
                  Gość portalu: Yagna napisał(a):
                  > Ale to nic nie zmienia. Płacenie za seks traktuje się
                  > jako coś uwłaczającego, skoro facet płaci to żadna mu
                  > za darmo nie chce dac, itp. Tak to się rozumie.

                  Ogrom ludzi rozumuje błędnie, nie tylko w tej kwestii.
                  Może po prostu dany facet nie chce brać za darmo?
                  • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 11:52
                    Jasne :)) A świstak zawija papierki.
                    • xtrin Re: nikt nie jest gorszy... 28.09.07, 14:47
                      Tak ciężko uwierzyć w to, że facet woli zapłacić pełną kwotę za usługę pewną i
                      profesjonalną niż kupować kota w worku za część tej kwoty?
                      • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 01:03
                        Dmuchana lala jest najtańszą usługą :)
        • trzymilionowy.post Re: nikt nie jest gorszy... 26.09.07, 09:14
          Gość portalu: Yagna napisał(a):

          Prostytutka jest tylko o tyle tu winna że ma wspóludział w tym
          wszystkim.

          Wykonuje tylko prostą usługę i na klienta nie napada dlatego nie
          ma tu wogóle mowy o jakiejkolwiek winie.

          Chociaż
          postrzega się ich jako jakichś nieudaczników, facet na poziomie i w
          miarę
          atrakcyjny wyrwie sobie laskę w pubie za darmo.

          Po co faceci korzystają z usług.
          Często chcą całkowitej anonimowości, jakichkolwiek kontaktów z
          prostytutką po przygodzie i nie mają czasu na podrywanie
          w lokalu czy gdziekolwiek indziej. Kwestia finansowa też jest
          dyskusyjna.


          Gość portalu: Yagna napisał(a):
          Może:
          > zarazić żonę jakimś syfem z aids włącznie,

          Tak samo jak w przypadku kontaktów z dziewczynami z klubów.
          • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 23:36
            A moim zdaniem jest współwinna. Jej "usługa" jest uwłaczająca kobiecej godności
            i prymitywna. Daleka jestem od podziwiania prostytutek.
            Hehe, nie mają czasu? Daj spokój. To może i na seks nie mają?:)
            Ludzie wyrywają się w pubie i sypiają ze sobą nawet nie znjąc swoich imion,
            całkowita anonimowośc.
            Ale prostytutki jako dające hurtowo i komu popadnie mają większa szanse na syfa.
            • trzymilionowy.post Re: nikt nie jest gorszy... 26.09.07, 23:43
              Gość portalu: Yagna napisał(a):

              > A moim zdaniem jest współwinna.

              A skąd ma wiedzieć czy facet/kobieta kogoś zdradza?
              Nie wie tego dlatego mowa o jakiejś winie jest nieporozumieniem.

              Jej "usługa" jest uwłaczająca kobiecej godności
              > i prymitywna.

              To w taki sposób nie zarabiaj i po sprawie.


              Daleka jestem od podziwiania prostytutek.

              Ja również ale uważam, że są ważne i potrzebne w społeczeństwie.

              > Hehe, nie mają czasu? Daj spokój. To może i na seks nie mają?:)

              To ja cię proszę bez opowiadania bzdur.

              > Ludzie wyrywają się w pubie i sypiają ze sobą nawet nie znjąc
              swoich imion,
              > całkowita anonimowośc.

              Nie wszyscy, z niektórymi trzeba trochę porozmawiać i postawić parę
              drinków. I wszyscy się zabezpieczają?



              > Ale prostytutki jako dające hurtowo i komu popadnie mają większa
              szanse na syfa

              Ale uprawiają seks w zabezpieczeniu i na sposoby minimalizujące
              możliwości zarażenia.
              > .
              • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 01:09
                Nie musi wiedzieć. Zapewne ją to nie obchodzi, dlatego jej postępowanie jest
                niemoralne. Tak samo zreszta jak postępowanie kochanki, z którą facet zdradza
                swoją żonę. Tez jest wspólwinna.
                A ja nie uważam, uważam że są niepotrzebne, robią wiele złego, i sobie i innym.
                Są bo jest zapotrzebowanie ale to tylko świadczy o męskim prymitywiźmie.
                A zanim postawisz drinka czy się zabezpieczysz to od ogoś żądasz dowodu
                osobistego czy co?;)
                Oh a jakieś to zabezpieczenia? Nie przeceniaj gumek, można się zarazić i w
                gumce. Nikt się nią nie owija od stóp do głów :)
                • trzymilionowy.post Re: nikt nie jest gorszy... 27.09.07, 01:26
                  Gość portalu: Yagna napisał(a):

                  > Nie musi wiedzieć. Zapewne ją to nie obchodzi, dlatego jej
                  postępowanie jest
                  > niemoralne. Tak samo zreszta jak postępowanie kochanki, z którą
                  facet zdradza
                  > swoją żonę. Tez jest wspólwinna.

                  Bzdura

                  > A ja nie uważam, uważam że są niepotrzebne, robią wiele złego, i
                  sobie i innym.

                  Bzdura

                  > Są bo jest zapotrzebowanie ale to tylko świadczy o męskim
                  prymitywiźmie.

                  Bzdura

                  > A zanim postawisz drinka czy się zabezpieczysz to od ogoś żądasz
                  dowodu
                  > osobistego czy co?;)

                  Bzdura

                  > Oh a jakieś to zabezpieczenia? Nie przeceniaj gumek, można się
                  zarazić i w
                  > gumce. Nikt się nią nie owija od stóp do głów :)

                  Widzisz i nie grzmisz.
                  • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 11:54
                    Widze że znów nie masz nic do napisania :)) Boga w to nie mieszaj bo akurat jest
                    po przeciwnej stronie od twojego "morale".
                    • trzymilionowy.post Re: nikt nie jest gorszy... 28.09.07, 11:57
                      Gość portalu: Yagna napisał(a):

                      > Widze że znów nie masz nic do napisania :)) Boga w to nie mieszaj
                      bo akurat jes
                      > t
                      > po przeciwnej stronie od twojego "morale".

                      Najtrudniej jest dyskutować właśnie z twoimi bzdurami.
                      A co objawił się tobie i ci powiedział?
                      • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 01:04
                        Z tobą w ogóle nie ma o czym dyskutowac tym bardziej że już za bardzo odbiegłes
                        od głownego tematu. Pa :)
                • xtrin Re: nikt nie jest gorszy... 27.09.07, 07:12
                  Gość portalu: Yagna napisał(a):
                  > Nie musi wiedzieć. Zapewne ją to nie obchodzi,
                  > dlatego jej postępowanie jest niemoralne.
                  > Tak samo zreszta jak postępowanie kochanki,
                  > z którą facet zdradza swoją żonę. Tez jest wspólwinna.

                  Kochanka oczywiście jest współwinna, o ile wie.
                  Prostytutka wyłącznie wykonuje swoją pracę.
                  • Gość: Yagna Re: nikt nie jest gorszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 11:55
                    Uhm, tak. Tzn że jak ma wypełnić np jakieś pismo urzędowe to podaje w nazwie
                    zawodu "prostytutka"?:)) A podatek płaci? Niezłe :)) Zawód, hehe.
    • Gość: pol_pol Jak to zwykle bywa IP: *.chello.pl 26.09.07, 10:33
      Dyskusja schodzi na mielizny i dryfuje na nieistotne w tym kontekście
      zagadnienia. Nonsensem jest wg mnie oczywiście rozpatrywanie winy i krzywdy w
      uprawianiu tego haniebnego procederu. Stanowi jednak dobry chwyt dla zwolenników
      prostytucji. Po co wdawać się w akademickie dyskusje, po co dzielić włos na
      czworo? Przecież, prawdę powiedziawszy, prostytutka to najgorsza swołocz. Można
      zrobić z nią, co sie tylko chce, można upodlić, traktować jak szmatę, a ta, dla
      paru groszy zniesie wszystkie upokorzenia. Jasne, że równą swołoczą jest facet,
      który stosuje tego typu metody. Zdaje się, że nie zdajecie sobie tak do końca
      sprawy, jakie jest życie prostytutki. Wydaje się wam, że podobne do bohaterki
      "Pretty woman". A w rzeczywistości musi obsługiwać i starych i brzydkich
      facetów, czystych, ale też zasikanych i zasranych, chorych i zdrowych. A
      obesranych musi wylizać, bo klient ma taką fantazję. Musi też zgodzić się na
      nasikanie jej prosto w twarz, i na wiele, wiele innych obrzydliwości. Która
      kobieta zgodziłaby sie na takie życie? Jaki trzeba mieć charakter by to wszystko
      znosić? Przykro mi, że muszę to mówić, ale takie są realia życia prostytutki.
      Poczytajcie może ich zwierzenia, nawet w internecie. Może przestaniecie w końcu
      zachowywać się, jak profesor filutek i przejrzycie na oczy. W jakich warunkach
      pracuje większość prostytutek, ilu facetów muszą obsłużyć dziennie, by alfonsi
      ich nie katowali, wiecie, czy nie?
      • trzymilionowy.post Re: Jak to zwykle bywa 26.09.07, 10:37
        Opisujesz tu swoje przeżycia czy fantazje seksualne?
        • Gość: pol_pol Re: Jak to zwykle bywa IP: *.chello.pl 26.09.07, 10:51
          Chyba sie pomyliłem traktując cie dotąd jako inteligentnego dyskutanta. Po co
          zadajesz, wyświechtane, stereotypowe pytania mające niby zdyskredytować moją
          wypowiedź, a tak na prawdę pokazujące, że nie masz kontrargumentów w dyskusji?
          • kot_behemot8 Re: Jak to zwykle bywa 26.09.07, 11:11
            Wiesz, kontrargumentu uzywa się na odparcie argumentów, a jakież ty
            argumenty przedstawiłeś? Z tego co napisałes wyżej może raczej
            wynikać, że prostytutka jest nieszczęśliwą ofiarą, ale twoja teza
            jest przecież inna - nie chce mi się jednak cytowac tych wszystkich
            rynsztokowych określeń którymi tak się podniecasz.
            Cóż, poza wyraźną i zastanawiającą ekscytacją tematem, argumentów u
            ciebie nie widzę.
            • Gość: pol_pol Re: Jak to zwykle bywa IP: *.chello.pl 26.09.07, 11:13
              To kup sobie okulary.
              • kicior99 Re: Jak to zwykle bywa 27.09.07, 02:46
                dobze, jasiu z malusków...
      • kot_behemot8 Re: Jak to zwykle bywa 26.09.07, 11:05
        Przecież, prawdę powiedziawszy, prostytutka to najgorsza swołocz.
        Można
        > zrobić z nią, co sie tylko chce, można upodlić, traktować jak
        szmatę, a ta, dla
        > paru groszy zniesie wszystkie upokorzenia.


        Nie jesteś przypadkiem z Samoobrony? Co prawda Lepper prędko się
        wycofał z mądrości typu "prostytutki nie mozna zgwałcić" no ale do
        dołów partyjnych pewno to jeszcze nie dotarło;)
        • Gość: pol_pol Re: Jak to zwykle bywa IP: *.chello.pl 26.09.07, 11:08
          Nieuważnie czytasz forum, bo wiedziałabyś, że jestem DUCHEM :)
          • kot_behemot8 Re: Jak to zwykle bywa 26.09.07, 11:15
            Gość portalu: pol_pol napisał(a):

            > Nieuważnie czytasz forum, bo wiedziałabyś, że jestem DUCHEM :)


            To by sie nawet zgadzało. Jesteś duchem Samoobrony:)
            • Gość: pol_pol Re: Jak to zwykle bywa IP: *.chello.pl 26.09.07, 11:18
              Ty pewnie jasnowidzem? Dobrana z nas para, duch i jasnowidz.
      • trzymilionowy.post Re: Jak to zwykle bywa 26.09.07, 11:06
        Przecież, prawdę powiedziawszy, prostytutka to najgorsza swołocz.
        Można
        > zrobić z nią, co sie tylko chce, można upodlić, traktować jak
        szmatę, a ta, dla
        > paru groszy zniesie wszystkie upokorzenia.

        Nie wiem dokładnie o jakiego typu prostytutkach tu piszesz
        ale to jest kompletna bzdura. W niewielu nawet tych słabej klasy
        agentur czegoś takiego nie zrobisz. Tylko mała część dziewczyn
        zgadza się na coś takiego ale za dużo lepsze pieniądze.
        Wielu facetów przychodzi też zwyczajnie się wyżalić.



        A w rzeczywistości musi obsługiwać i starych i brzydkich
        > facetów, czystych, ale też zasikanych i zasranych, chorych i
        zdrowych.

        Jeżeli piszesz o najgorszej klasie tirówkach, to tak.
        Mam na myśli tych w urynie i fekaliach.

        A
        > obesranych musi wylizać, bo klient ma taką fantazję. Musi też
        zgodzić się na
        > nasikanie jej prosto w twarz, i na wiele, wiele innych
        obrzydliwości.

        Boszsze...czytasz i nie grzmisz;)

        W jakich warunkach
        > pracuje większość prostytutek, ilu facetów muszą obsłużyć
        dziennie, by alfonsi
        > ich nie katowali, wiecie, czy nie?

        Większość prostytutek robi w nawet niezłych warunkach.
        Katowanie wchodzi w grę w przypadku nielegalnego zatrzymania
        lub nawet porwania.
        • kicior99 Re: Jak to zwykle bywa 27.09.07, 02:48
          > A
          > > obesranych musi wylizać, bo klient ma taką fantazję. Musi też
          > zgodzić się na
          > > nasikanie jej prosto w twarz, i na wiele, wiele innych
          > obrzydliwości.
          >
          > Boszsze...czytasz i nie grzmisz;)
          >


          Jeszcze nie dotarło dom niektórych że koleś ma po prostu nierówno pod sufitem?
          • trzymilionowy.post Re: Jak to zwykle bywa 27.09.07, 11:03
            kicior99 napisał:

            > > A
            > > > obesranych musi wylizać, bo klient ma taką fantazję. Musi też
            > > zgodzić się na
            > > > nasikanie jej prosto w twarz, i na wiele, wiele innych
            > > obrzydliwości.
            > >
            > > Boszsze...czytasz i nie grzmisz;)
            > >
            >
            >
            > Jeszcze nie dotarło dom niektórych że koleś ma po prostu nierówno
            pod sufitem?
            >
            > Domnie dotarło;)
      • piwi77 Nie rozumiem Cię pol_pol. 26.09.07, 11:18
        Jeżeli jest tak jak piszesz, że są one przymuszane do sytuacji jak
        je opisałeś, to ohydą jest nazywać je jeszcze śmieciem. To są
        ludzie, którym tym bardziej należy pomóc. I nie ma żadnego znaczenia
        z czyjej winy znalazły sie w tych warunkach.
        • Gość: pol_pol Re: Nie rozumiem Cię pol_pol. IP: *.chello.pl 26.09.07, 11:27
          Takie sytuacje, szczegółowo opisywane w pamiętnikach prostytutek, są wpisane w
          ten zawód. Panienki, decydując się na uprawianie prostytucji muszą się z tym
          liczyć. I mimo to, decydują się, bo jedynym ich celem jest forsa. Żadnych
          hamulców moralnych, żadnych uczuć wyższych. Zero honoru i godności.
          Czymże zatem są, jak nie śmieciem ludzkim?
          • Gość: marysia_b Re: Nie rozumiem Cię pol_pol. IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 11:40
            Gość portalu: pol_pol napisał(a):

            jedynym ich celem jest forsa. Żadnych
            > hamulców moralnych, żadnych uczuć wyższych. Zero honoru i godności.
            > Czymże zatem są, jak nie śmieciem ludzkim?

            Smieciem, bardzo rzadko nadajacym sie do utylizacji!
            • Gość: pol_pol Re: Nie rozumiem Cię pol_pol. IP: *.chello.pl 26.09.07, 11:52
              Jak to miło, że ktos podziela mój, prawidłowy pogląd na tę sprawę. Chwilami
              zdawało mi się, że jestem w ruskim cyrku, że świat normalnych wartości stanął na
              głowie. Że korowód przytaczanych tu idiotyzmów nie będzie miał końca. Uff,
              odetchnąłem z ulga! Dzięki
              • piwi77 Re: Nie rozumiem Cię pol_pol. 26.09.07, 11:58
                Mili jestescie oboje, a ile u Was szacunku dla drugiego człowieka,
                kim by on nie był, piewcy katolickich wartości w innym wątku.
                • Gość: marysia_b Re: Nie rozumiem Cię pol_pol. IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 12:08
                  piwi77 napisał:

                  > Mili jestescie oboje, a ile u Was szacunku dla drugiego człowieka,
                  > kim by on nie był, piewcy katolickich wartości w innym wątku.

                  Nie mam znajomosci w kregach ku..ko-zlodziejskich (bo to w parze
                  idzie), moge sobie jedynie wyobrazic ten geszeft a brak szacunku a
                  nawet pogarda do ludzkich szmat ma sie nijak do katolickiego piania.
                  Sprawa gustu - ot, co!
                • Gość: pol_pol Na szacunek trzeba zasłużyć, piwuś. IP: *.chello.pl 26.09.07, 13:44
                  • piwi77 Re: Na szacunek trzeba zasłużyć, piwuś. 26.09.07, 13:57
                    Rozumiem, że każdego kogo widzisz pierwszy raz, traktujesz po
                    chamsku, tak długo dopóki się nie zasłuży, nie Ty jeden, niestety,
                    nie Ty jeden...
                    • Gość: pol_pol Re: Na szacunek trzeba zasłużyć, piwuś. IP: *.chello.pl 26.09.07, 14:08
                      Znowu piwus pitolisz. Każdego człowieka, którego widzę po raz pierwszy, darzę
                      zainteresowaniem, życzliwością, uprzejmościa. Po chamsku mogę traktować kogoś,
                      kto nadużył moje zaufanie, kto mnie obraża. Na przykład ty, piwuś. Jeszcze nie
                      zacząłem, więc nie podskakuj.
                      • piwi77 Re: Na szacunek trzeba zasłużyć, piwuś. 26.09.07, 14:14
                        Coś sam nie możesz się zdecydować jak to jest z tymi zasługami,
                        chwiejny jesteś.
                        • Gość: pol_pol Re: Na szacunek trzeba zasłużyć, piwuś. IP: *.chello.pl 26.09.07, 14:22
                          Czego znowu nie zrozumiałeś, piwuś. Pytaj bez skrępowania, jak będę miał ochotę,
                          to ci odpowiem. No chyba, że nie będzie mi się chciało...:)
                          • piwi77 Re: Na szacunek trzeba zasłużyć, piwuś. 26.09.07, 14:40
                            To już koniec, na wszystkie punkty już odpowiedziałeś, teraz tylko
                            wcisnę, enter i zobaczymy co komputer wyliczy...
      • vivian.darkbloom to nie do końca prawda 26.09.07, 11:59
        z kilku reportaży o prostytucji, które czytałam wynikało co innego -
        w wielu (zwłaszcza tych "prestiżowych") agencjach towarzyskich
        prostytutka ma prawo odmówić klientowi tylko, że musi za to uiszczać
        swego rodzaju "karę" (nie była to bardzo wygórowana suma). Ma tez
        pełne prawo odmówić seksu bez prezerwatywy.
        Ale przypuszczam, że w przypadku "tirówek" jest inaczej...

        a sikanie na twarz to jest raczej niszowa fantazja, więc przesadzasz
        w swoim poście - przypuszczam, że wiekszosć facetów chodzących do
        agencji ma dość standardowe wymagania.
      • kicior99 Re: Jak to zwykle bywa 27.09.07, 02:45
        > "Pretty woman". A w rzeczywistości musi obsługiwać i starych i brzydkich
        > facetów, czystych, ale też zasikanych i zasranych, chorych i zdrowych.

        Ktoś ru się przed chwilą rzucał o słownictwo...
        Małyś, podłyś.
    • vivian.darkbloom co do karania 26.09.07, 11:49
      uważam, ze generalnie nie powinno się karać za korzystanie z usług
      prostytutek - w koncu dzieje sie to za obopólną zgodą. Ale poza
      dwoma wyjątkami - gdy klient wie, że kobieta jest zmuszana do
      prostytucji (bo np. prosi go o pomoc) albo jest nieletnia, ale nie
      zgłosi tego na policję to powinien ponieść karę.

      a jeśli chodzi o stronę etyczna: korzystanie z usług prostytutek
      przez facetów, którzy są w zwiazkach to zdrada, więc tacy klienci na
      pewno są bardziej niemoralni niż prostytutki.
      A ci stanu wolnego? Dla mnie to kwestia smaku. Nie chciałabym być z
      facetem-regularnym bywalcem agencji towarzyskich.
    • yoma Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 12:19
      A dlaczego nikt nie poruszył problemu zamężnych klientek prostytutków, hę?
      • hypatia69 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 27.09.07, 01:31
        Albowiem w naszym społeczeństwie problem ów nie istnieje. Czy
        słyszałaś kiedyś o jakiejś "polityczce", która mieszka z tatą i
        kotem?
        ;)
    • pshem.co Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:05
      Fajna dyskusja...
      ...właściwie na temat wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami
      Wielkiej Nocy.;)

      A tak naprawdę to spór dotyczy nie tego czy to hańbiące czy nie...
      tylko wyznawanych wartości moralnych, które można określać filozofią
      życiową. (tu oczywiście wszelkie wpływy religijne również mają swoje
      znaczenie)

      Czytając was, mozna zauważyć, że tzw. łatwa forsa jest czymś
      nagannym... dażenie do jej posiadania (jako takiej) również. (swoją
      drogą co złego w byciu zamożnym??)
      Zatem można zapytać czy prostytutką staje się np.makler, który wie
      że namawiając klienta do transakcji ten ostatni straci lecz on
      osobiście pobierze stosowną prowizję. To przecież również łatwa
      forsa, czyż nie? Czy naciągacz jest prostytutką? Może tylko
      złodziejem?

      Takich pytań i porównań można przytoczyć mnóstwo, podczas gdy
      prostytucja to ani łatwy kawałek chleba ani też zanadto popłatny. Tu
      opieram się na różnych danych, ale ogólny wniosek przecież jest
      oczywisty - im lepsze "miejsce" - tym wieksze zarobki. Kiedyś nawet
      funkcjonowało pojęcie tzw.dewizówki.
      Rzecz w tym czy prostytucję każdy z was jest w stanie uznać jako
      sposób na zycie czy też nie. Panie uprawiające ten zawód częstokroć
      nie mają innej alternatywy - co oczywiście nie tłumaczy niczego, a
      może jednak?
      Z drugiej strony jasne jest, że nie każdy klient sprawia jej
      przyjemność...
      Rzeczywisty problem jest w tym iż zgodnie z tzw. etyką
      chrześcijańską - nie mylić z wyznaniem rzymsko-katolickim - pewne
      zawody są godne potępienia inne nie.. ale ta sama etyka w dość
      przewrotny sposób traktuje np. żołnierzy. To zawód godzien szacunku.
      Ba, nawet Watykan utrzymuje (skroną bo skromną) armię. Lecz jak to
      się ma do odbierania życia drugiej osobie? Tylko nie mówcie że oni
      się szkolą tylko i wyłącznie do zapewnienia porządku, przecież
      wiadomo że podstawowym celem każdej armii jest zniszczenie armii
      przeciwnika, to że potrafią również zapewnić spokój na ulicach to
      dodatkowa korzyść z ich posiadania ;).
      Powiedziano "nadstaw drugi policzek" oraz "nie zabijaj"
      Powiedziano także "nie cudzołóż", ale czy przykazania dane przez
      Boga można stopniować? To wolno łamać, a tamtego nie?
      Nawet muzułmanie w analogiczny sposób zapędzają się w tą sprzeczność
      (nie będę zamęczał Was cytatami z Koranu) ale przecież nawet oni
      uznają, że życie jest święte, ale za jego odebranie na podstawie
      osądu mułłów mają obiecywany raj w towarzystwie 72 hurys (dziewic
      gotowych na każde skinienie).

      Takie pytania zastanawiają mnie bardziej, niżeli to, czy prostytucja
      jest haniebna czy nie... Ja do niej nikogo nie namawiam, nie
      korzystam z niej i sprzeciwiam się przymuszaniu do niej... ale nie
      sądzę bym miał moralne prawo do osądzania takiego życia (dość
      ryzykownego, ze wzgl. np na podpitych klientów, lub chociażby w
      dobie np HiV)... w końcu przecież "kto jest bez winy niechaj
      pierwszy kamieniem rzuci"...

      pozdrawiam
      • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 14:14
        pshem.co napisał:

        > Fajna dyskusja...
        > ...właściwie na temat wyższości świąt Bożego Narodzenia nad
        świętami
        > Wielkiej Nocy.;)

        Przyznasz zatem, ze Wielkanoc ma zdecydowanie znacznie wyzszy ciezar
        gatunkowy ;)
        • pshem.co Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:22
          Co do ciezaru gatunkowego oczywiście przyznaję ci rację...
          ... niemniej w wymiarze urlopowym znaczenie świąt Wielkiej Nocy jest
          niepomiernie słabsze;)

          • Gość: pol_pol Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.chello.pl 26.09.07, 14:24
            Poza tym są dużo tańsze.
          • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 14:27
            pshem.co napisał:

            > ... niemniej w wymiarze urlopowym znaczenie świąt Wielkiej Nocy
            jest
            > niepomiernie słabsze;)

            W wymiarze urlopowym, zdecydowanie skierowalabym sie w strone
            Wielkiej Nocy i to zarowno ze wzgledow klimatycnych jak i dlugosci
            trwania... ;)
            • pshem.co Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:35
              Tu chyba musze wyjaśnić co miałem na myśli... otóż święta Wielkiej
              Nocy zapewniają tylko 1 (słownie jeden) dzień wolny od pracy,
              podczas gdy Bożego Narodzenia potrafią nieco więcej...
              Zaś co do walorów klimatycznych to już w grę wchodzi relatywizm...
              jedni wolą zieloną trawkę i słonko inni narty i dużo śniegu.
              ( teoretycznie łatwiej w końcu grudnia o śnieg niż na początku
              kwietnia o upały) :D

              • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 14:40
                pshem.co napisał:

                > Tu chyba musze wyjaśnić co miałem na myśli... otóż święta Wielkiej
                > Nocy zapewniają tylko 1 (słownie jeden) dzień wolny od pracy,
                > podczas gdy Bożego Narodzenia potrafią nieco więcej...

                Dla mnie ten aspekt, to akurat ganz egal ;)

                > Zaś co do walorów klimatycznych to już w grę wchodzi relatywizm...
                > jedni wolą zieloną trawkę i słonko inni narty i dużo śniegu.

                Nic piekniejszego od Toskanii wiosna... ;)

                > ( teoretycznie łatwiej w końcu grudnia o śnieg niż na początku
                > kwietnia o upały) :D

                Najlepsze sniegi zdarzaja sie w okolicach Srody Popielcowej ;)))
                • pshem.co Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:48
                  a i w Wielkanoc zdażyło mi się na nartach śmigać...
                  .. to własnie relatywizm.. wolę zamki nad Loarą ;))))
                  • Gość: marysia_b Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.167-244-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 26.09.07, 14:55
                    Sully-sur-Loire czy Blois? ;)))

                    • pshem.co Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 15:52
                      Wiem, że to objaw niezdecydowania ...lub ignorancji... ale nie
                      potrafię odpowiedzieć na to pytanie :) chyba zamieniłbym twoje "czy"
                      na "i" :)
      • trzymilionowy.post Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:34
        pshem.co napisał:Panie uprawiające ten zawód częstokroć
        nie mają innej alternatywy

        W większości przypadków mają wiele innych sposobów
        na zarobienie pieniędzy tylko o dużo mniejszych.
        • pshem.co Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:45
          Napisałem "częstokroć" i to właśnie miałem na myśli.
          Nie "zawsze".
          Nie "na pewno".

          Dążenie do posiadania i powiększenie stanu posiadania jest
          całkowicie naturanym zjawiskiem.. (nawet dla zakonów żebraczych),
          reszta to etyka i nasz stosunek do ludzi wyznających inne wartości
          lub nieuznających tego samego systemu wartości co ja/my... (to jest
          doskonale widoczne w np.polityce - pommijając pęd do żłoba i
          kurczowe trzymanie się władzy)
          ale o tym już pisałem, a nie lubię się powtarzać

          W tym momencie prawdę mówiąc dochodzimy do definiowania na nowo
          słowa tolerancja.. a właściwie do określania tego co tolerujemy,
          a czego nie to z kolei określa nasz system wartości... i koło się
          zamyka.

          Tak nawiasem mówiąc: równie trudny do zdefiniowania jest stosunek do
          homoseksualizmu, kary śmierci etc.
          • trzymilionowy.post Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 26.09.07, 14:56
            pshem.co napisał:

            > Napisałem "częstokroć" i to właśnie miałem na myśli.
            > Nie "zawsze".
            > Nie "na pewno".

            Dadałem właściwie dla uściślenia.
            Z resztą się zgadzam czemu dałem wyraz w innych moich
            postach jeszcze wczoraj.
            • Gość: jaija Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.09.07, 16:15
              Jedno jest pewne - bardzo mało jest tzw. prostytutek z powołania.
              Najczęściej są to zagubione, niedojrzałe dziewczyny (jak ta z
              artykułu), bez odpowiedniego kręgosłupa moralnego, bo przeważnie
              rodzina była zajęta robieniem kasy i pewne rzeczy były nieistotne.
              Historie innych, to prawdziwe dramaty. Porwania i zmuszanie do
              prostytucji, przyjazd do obcego kraju i przymus prostytuowania się,
              by przeżyć (np. ukraińskie lekarki! Pamiętam taką historię!), a
              wszystko to po to, by zadowolić kretynów, którzy zdradzają żony,
              chcą zobaczyć, jak to jest analnie czy oralnie, nie mówiąc o
              zboczeńcach wielbiących dziwaczne i często odrażające odmiany seksu.
              Panom stanu wolnego, którzy korzystają, również nie przynosi to
              chwały, gdyż płacą za coś, co w normalnych związkach jest naturalne
              i wypływa z uczuć partnerów, zaś u zabawowych singli jest kwestią
              umowy bezpłatnej - dla obu stron zabawa i przyjemność. Ale kupowanie
              seksu to żałość. Gdyby nie było "zapotrzebowania", czyli gdyby
              panowie trochę kontrolowali swoje życie intymne i się szanowali, nie
              byłoby usług seksualnych.
              • trzymilionowy.post Gdyby nie było "zapotrzebowania" 26.09.07, 23:45
                Słodkie jest to co napisałeś/aś.
                • pshem.co Re: Gdyby nie było "zapotrzebowania" 27.09.07, 11:23
                  Słodkie czy nie... to tylko jedna strona medalu.

                  Swoją drogą, czy równie jadowicie potraktowanoby problem męskiej
                  prostytucji... a przecież (choć na pewno mniejszy) jest również i
                  taki. Czy równie agresywnie wstawionoby komentarz o braku szacunku,
                  zeszmaceniu itp. na temat panów uprawiających ten zawód?
                  No, i oczywiście ciekawi mnie odpowiedź na jedno pytanie... skoro
                  tylko męźczyźni kierują się tak niskimi pobudkami w kwestiach
                  seksu... to dlaczego na występach Chippendales'ów są takie tłumy a
                  facetów widać tylko na scenie ( no i tych kilku bramkarzy i
                  porzadkowych - ale ich można pominąć...) ;)
                  • trzymilionowy.post Re: Gdyby nie było "zapotrzebowania" 27.09.07, 11:44
                    pshem.co napisał:

                    > Słodkie czy nie... to tylko jedna strona medalu.

                    Słodkie bo oderwane od rzeczywistości.

                    >
                    > Swoją drogą, czy równie jadowicie potraktowanoby problem męskiej
                    > prostytucji... a przecież (choć na pewno mniejszy) jest również i
                    > taki. Czy równie agresywnie wstawionoby komentarz o braku
                    szacunku,
                    > zeszmaceniu itp. na temat panów uprawiających ten zawód?
                    > No, i oczywiście ciekawi mnie odpowiedź na jedno pytanie... skoro
                    > tylko męźczyźni kierują się tak niskimi pobudkami w kwestiach
                    > seksu... to dlaczego na występach Chippendales'ów są takie tłumy a
                    > facetów widać tylko na scenie ( no i tych kilku bramkarzy i
                    > porzadkowych - ale ich można pominąć...) ;)

                    Prostytucji za problem nie uważam jeżeli jest dobrowolna.
                    W przypadku pozbawienia wolności i zmuszania jestem za to
                    za bardzo wysokim i surowym karaniem. Żigolaków;) nie brakuje
                    na chippendales'ów w Polsce potyt wciąż przekracza znacząco
                    podaż. W kwestii "niskich pobudek" i "upadku moralności" to pytanie
                    nie do mnie.
                    • pshem.co Re: Gdyby nie było "zapotrzebowania" 27.09.07, 12:18
                      Problemem (co starałem się unaocznić) nie jest dobrowolna(sic*!)
                      prostytucja i równie dobrowolne korzystanie z usług tego typu.
                      Problemem jest podejście do najstarszego zawodu świata.
                      Ciekawi mnie brak oznak zniechęcenia przy tak długiej (trwa ona w
                      sumie ponad 2 tysiące lat) walce z prostytucją.
                      Oczywiście potępiam wszelkie kryminogenne zjawiska w tym również te
                      związane z prostytucją.

                      Generalnie się zgadzamy w pogladach na tą kwestię.
                      • trzymilionowy.post Re: Gdyby nie było "zapotrzebowania" 27.09.07, 12:23
                        Problemem jest podejście do najstarszego zawodu świata.
                        > Ciekawi mnie brak oznak zniechęcenia przy tak długiej (trwa ona w
                        > sumie ponad 2 tysiące lat) walce z prostytucją.

                        Bo ta tak zwana "walka" polega na jakichś śmiesznych pokazówkach
                        i udawaniu wielkiego zgorszenia i zakłamanego potępienia.
    • trzymilionowy.post Tak wogóle to bym zapomniał. 27.09.07, 00:04
      PROSTYTUTKA TO TYLKO ZAWOD, a K.RWĄ CZŁOWIEK MOZE BYC Z CHARAKTERU

      i ZACHOWANIA
    • hypatia69 Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 27.09.07, 01:26
      O rany! Parafrazując: "Chrześcijanie mówili, że ryba to zank Pana, a
      Egipcjanie im na to rezolutnie odpowiadali, że ryba to żarcie".
      Co "gorsze"? Jakie "gorsze"? Prostytutki były, są i będą. I klienci
      też. Tylko oficjalnie społeczeństwo potępia.
      Do ciężkiej cholery, kurtyzany były w starożytności szanowane,
      kurtyzany i gejsze przed nastaniem komuny w Japonii i Chinach
      również były szanowane i często dużo lepiej wykształcone niż
      przecietne obywatelki. Ba! Wychodziły za mąż za dostojników!
      Tylko u nas gawiedź niedouczona sądzi, że to "lekko, łatwo i
      przyjemnie" być prostytutką.I że to kwestia "chcenia dawania". Guzik
      prawda. Za przeproszeniem ku..a to charakter, a prostytutka zawód.
      Cześć pieśni.
      Ocenianie moralności jednej czy drugiej strony to głupota. Bo chęć
      kopulacji istnieje od zawsze. W przeciwieństwie do etyki i religii.
      Co za głpota jakaś...
    • astrotaurus Re: Kto jest gorszy - prostytutka czy jej klient? 27.09.07, 12:46
      Nie będę z braku czasu wnikał w szczegóły dyskusji w wątku, odniosę
      się tylko do kwestii tytułowej:
      Ja wolę prostytutkę, niż jej klienta. Duuuuuużo barrrrrrdziej! :))
      • novalijka1 Re: Znajoma prostytutka 27.09.07, 13:21
        Moja znajoma jest prostytutka.Za granica.I lubi to robic.Opowiada,ze
        wlacza porno,facet przychodzi,kilka minut i ma 50euro.Zarabia duza
        kase z tego.Dom juz buduje.Ale od zawsze miala ku...i charakter.Jej
        priorytetem jest kasa.Patrzy na faceta to mowi a idz z tym,jak
        bedzie mial lexusa to moze startowac.Albo jak widzi faceta w
        luksusowym aucie,to sie usmiecha do niego a mi mowi:o portfel
        jedzie.Miala juz ok.3000 tysiace klientow.Z wieloma sie
        przyjazni.Jest zapraszana na lekcje tanca,na spotkania biznesowe,na
        kolacje.Zabieraja ja w podroze,woza luksusowymi samochodami.Kupuja
        najdrozsze ciuchy.A najsmiesniejsze jest to ,ze klienci
        sie "zakochuja" w niej.Lataja za nia do jej kraju,do Polski za
        nia,mowia,ze zrobia dla niej wszystko,bedzie miala tylko to co
        zechce ale zeby tylko z nim byla.A jednego fasceta widzialam i z
        wygladu calkiem przystojny facet.I nie wiem co on takiego w niej
        widzi.Nie przeszkadza mu,ze to dziwka i chce z nia byc??? K....a ja
        tego nie rozumiem?!
        Zal mi jej dzieciaka malego ktorego zostawia z matka w Polsce.
        Kazdy zazdrosci jej kasy,tego,ze moze miec wszystko.
        Ale podobno kazda prostytutka jest ofiara.I prawda jest,ze
        ten "zawod" wali na psychike jak zaden inny.
        Po prostu zal mi jej choc ona uwaza to co robi za normalne.
Pełna wersja