Miłość homoseksualna

09.10.07, 18:40
Ostatnio oglądałem film Brokeback Mountain. Piękna opowieść o miłości dwóch
chłopaków/mężczyzn, która trwała dalej latami, mimo ze obaj ożenili sie i
mieli dzieci.

A do homofobów - trzeba być zboczeńcem, żeby nazywać miłość zboczeniem.
    • sibeliuss Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 18:46
      Co to znaczy, że ktoś jest monotematyczny?
      • autenty Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 18:56
        sibeliuss napisał:

        > Co to znaczy, że ktoś jest monotematyczny?

        sprawdź w slowniku
        • sibeliuss Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 19:05
          ależ ja to polecam Twojej uwadze.
          • autenty Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 22:31
            sibeliuss napisał:

            > ależ ja to polecam Twojej uwadze.

            to znaczy co konkretnie polecasz?
    • iberia.pl Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 18:46
      tylko co ans to obchodzi?WEz zaloz sobie forum dla gejow i tam sie
      uzewnetrzniaj.
      • sibeliuss Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 18:47
        Tam nie chciał pisać.
        • autenty Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 18:57
          sibeliuss napisał:

          > Tam nie chciał pisać.

          a skąd takie informacje?
          • sibeliuss Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 19:06
            Złożyłeś akces na Srebrną Obrączkę i nawet nie postawiłeś tam kropki.
            • autenty Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 22:32
              sibeliuss napisał:

              > Złożyłeś akces na Srebrną Obrączkę i nawet nie postawiłeś tam kropki.

              co to za jakies stereotypy? jaka srebrna obraczka? co mnie to obchodzi?
              • princessofbabylon Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 10:44

                autenty napisał:

                > co to za jakies stereotypy? jaka srebrna obraczka? co mnie to
                obchodzi?

                łojej, aż się wtrące
                koleś jakie stereotypy? o czym Ty mówisz? SO to forum jest, dla
                mniejszości. ponoć zgłosiłeś chęć udziału ale nie napisałeś tam ani
                słowa. a tam byś mógł takie wątki zakładać ;)
                • autenty Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 18:52
                  princessofbabylon napisała:

                  >
                  > autenty napisał:
                  >
                  > > co to za jakies stereotypy? jaka srebrna obraczka? co mnie to
                  > obchodzi?
                  >
                  > łojej, aż się wtrące
                  > koleś jakie stereotypy? o czym Ty mówisz? SO to forum jest, dla
                  > mniejszości. ponoć zgłosiłeś chęć udziału ale nie napisałeś tam ani
                  > słowa. a tam byś mógł takie wątki zakładać ;)

                  Moze sprecyzuj o co ci chodzi.
                  • princessofbabylon Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 19:27

                    a Tobie?? :)
                    czego nie rozumiesz z tego co napisałam?
                    • autenty Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 21:29
                      princessofbabylon napisała:

                      >
                      > a Tobie?? :)
                      > czego nie rozumiesz z tego co napisałam?

                      Rozumiem slowa i zdania, ale nie wiem o co ci chodzi. Napisalas:

                      'łojej, aż się wtrące
                      koleś jakie stereotypy? o czym Ty mówisz? SO to forum jest, dla
                      mniejszości. ponoć zgłosiłeś chęć udziału ale nie napisałeś tam ani
                      słowa. a tam byś mógł takie wątki zakładać ;)'

                      Mozesz wyjasnic o co ci chodzi? O jaki moj udzial w jakim forum? Nie mylisz mnie
                      z kims innym?
      • autenty Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 18:55
        iberia.pl napisała:

        > tylko co ans to obchodzi?WEz zaloz sobie forum dla gejow i tam sie
        > uzewnetrzniaj.

        Ten watek to nie jest informacja dla gejow tylko dla wszystkich, tak jak film
        byl dla wszystkich. Jek cie nie obchodzi, to nie czytaj watku. Piszecie tu
        forumowicze o wielu glupotach, nie zaszkodzi wiec jak od czasu do czasu
        przeczytacie powazniejszy watek.
    • xtrin Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 19:55
      Film znudził mnie niemiłosiernie, w połowie wyłączyłam.

      Natomiast co do nazywania miłości zboczeniem to pełna zgoda. Szczera i
      obustronna miłość między dwojgiem osób jest piękna i nie ma znaczenia jakiej są
      płci.
    • nelsonek Straszny nudziarz z Ciebie. Zieeeeew. 09.10.07, 20:11

      • autenty Re: Straszny nudziarz z Ciebie. Zieeeeew. 09.10.07, 22:33
        nelsonek napisał:

        >

        nie musisz przeciez czytac i sie wypowiadac, jak watek cie nie interesuje
        • nelsonek Re: Straszny nudziarz z Ciebie. Zieeeeew. 09.10.07, 23:17
          A moge stwierdzic, ze jestes nudny?
          • autenty Re: Straszny nudziarz z Ciebie. Zieeeeew. 10.10.07, 23:07
            nelsonek napisał:

            > A moge stwierdzic, ze jestes nudny?

            Stwierdzac mozesz przeciez co chcesz, nie wiem po co pytasz o cos co jest
            oczywiste. Dziwne tylko, ze czytasz nudne watki. Ja do watkow, ktore mnie nudza
            w ogole nie zagladam.
            • nelsonek Re: Straszny nudziarz z Ciebie. Zieeeeew. 11.10.07, 08:20
              Ty nawet nie rozumiesz prostego tekstu. Skup sie: jestes nudziarz.

              Skad moge wiedziec, ze watek jest nudny? Po tytule? Po nicku
              zalozyciela? Po czcionce? Czy po czyms innym?
              • sir.vimes Jeżeli nudzi cię już tytuł i autor 11.10.07, 08:21
                w jakim celu zadajesz sobie mękę czytania wątku?
                • nelsonek Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 08:55
                  Nastepny, ktory nie rozumie pytan. Moze powtorze, tylko skup sie i
                  zrozum to co czytasz:

                  Skad moge wiedziec, ze watek jest nudny? Po tytule? Po nicku
                  zalozyciela? Po czcionce? Czy po czyms innym? I pytanie dodatkowe:
                  po czym Ty poznajesz, ze dany watek jest nudny?
                  • sir.vimes Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 09:00
                    Nelsonku, nudzą mnie twoje zabawy.

                    • nelsonek Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 09:01
                      Faktem jest ze masz problemy ze zrozumieniem tekstu. To sie nazywa
                      wtorny analfabetyzm moja droga.
                      • sir.vimes Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 09:10
                        Ok. Twój problem natomiast to histeryczne reakcje. To się nazywa andropauza, mój
                        drogi.
                        • nelsonek Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 09:33
                          E tam zaraz histeryczne. No ale jesli musisz sobie jakos poprawic
                          nastroj...
                          • sir.vimes Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 09:39
                            Nie, ja mam nastrój świetny.
                            Poza tym potrafię przyznać się do błędu.


                            Ty nie - więc życzę poprawy samopoczucia.
                            • nelsonek Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 09:43
                              Przepraszam, ale gdzie popelnilem blad w tym watku?
                              Bo zadalem pare pytan, na ktore nie moge doczekac sie odpowiedzi?
                              • sir.vimes Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 09:54
                                Popełniłeś błąd obrażając mnie w wybitnie niemiły sposób.
                                Różnimy się tym, ze ja potrafię przyznać się do błędu - rzeczywiście nie
                                doczytałam twojego postu do autentego.

                                Używanie niegrzecznych zwrotów uważam za błąd - szczególnie, że cię nie atakowałam.
                                • nelsonek Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 10:07
                                  Moge jedynie domyslac sie, ze chodzi Ci o "wtorny analfabetyzm". Nie
                                  uwazam bym by nazwanie kogos wtornym analfabeta bylo czyms
                                  obrazliwym. Zwlaszcza, ze mialem ku temu podstawy.
                                  Choc jesli nie uwzgladnilem faktu, ze ktos czegos nie doczytal i
                                  stad taka a nie inna odpowiedz to rzeczywiscie popelnilem blad. W
                                  takim razie moglbym nazwac takiego kogos niechlujem. To tez niby
                                  obrazliwe?
                                  • sir.vimes Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 10:28
                                    Nie miałeś podstaw i jest obraźliwe.

                                    Ja napisałabym np. "chyba nie przeczytałeś do końca?" lub "przeczytaj wątek od
                                    początku" czy coś w tym stylu. Ty od razu wytaczasz armatę.

                                    Możliwe, że z jakichś osobistych przyczyn nie odróżniasz wypowiedzi napastliwej
                                    od neutralnej. I u siebie - i u innych.
                                    • nelsonek Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 10:34
                                      Jesli ktos nie doczytal wypowiedzi do konca i do niej sie odnosi
                                      jest niechlujem. Nie widze tutaj niczego napastliwego. Co innego
                                      gdybym napisal, ze ktos taki jest glupkiem, burakiem to rzeczywiscie
                                      byloby to obrazliwe.
                                      Jesli natomiast ktos nie zrozumial tekstu to jest wtornym
                                      analfabeta. To tez obraza?

                                      A gdyby ktos stwierdzil "Kopernik byl krolem Polski" i moja
                                      odpowiedzia byloby: "jestes nieukiem" to tez byloby obrazliwe i
                                      pozbawione podstaw?

                                      Nie moja wina, ze dopatrujesz sie obrazliwych (napastliwych) tresci
                                      tam gdzie ich nie ma.

                                      sir.vimes napisała:
                                      > Nie miałeś podstaw i jest obraźliwe.
                                      >
                                      > Ja napisałabym np. "chyba nie przeczytałeś do końca?"
                                      lub "przeczytaj wątek od
                                      > początku" czy coś w tym stylu. Ty od razu wytaczasz armatę.
                                      >
                                      > Możliwe, że z jakichś osobistych przyczyn nie odróżniasz
                                      wypowiedzi napastliwej
                                      > od neutralnej. I u siebie - i u innych.
                                      • sir.vimes Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 10:47
                                        Ok, możesz napisać - "nie czytasz do końca , jesteś niechlujem".

                                        I ja się nie obrażę - i nie uznam tego za obraźliwe. Choć napewno niemiłe (a
                                        wszystko da sformułować w sposób zupełnie dowolny - np. miły i nienapastliwy).

                                        Uwaga o wtórnym analfabetyźmie jest obraźliwa (nie wspominając o tym, że
                                        pozbawiona podstaw).

                                        Oczywiście, nie musisz potrafić odróżniać tonu napastliwego od nienapastliwego;
                                        nie musisz też umieć formułować upomnień w sposób nieobraźliwy - widocznie nie
                                        jest ci to potrzebne.
                                        • nelsonek Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 12:57
                                          Jesli ktos nie potrafi czytac ze zrozumieniem to jest wtornym
                                          analfabeta. Co jest obrazliwego w takim stwierdzeniu?

                                          Oczywiscie mozesz sobie nazywac kazda wypowiedz, z ktora sie nie
                                          zgadzasz faszystowska, homofobiczna albo napastliwa. Tyle, ze nie
                                          bedzie to mialo nic wspolnego z rzeczywistoscia. Bo chyba zle
                                          pojmujesz okreslenie "obrazliwy".
                                          • sir.vimes Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 16:26
                                            Widzisz, nadal czujesz potrzebę ataku. I tylko ataku.

                                            I nadal nie umiesz pojąć , że niektóre słowa czy frazy SĄ obraźliwe.
                                            Obiektywnie. (Oczywiście pomijam fakt, że osoba na pewnym poziomie wychowania
                                            bierze pod uwagę także subiektywne odczucia rozmówcy, nawet jeżeli są wg. niej
                                            przesadne. Fraza "nie chciałem cię /pana /pani urazić", "źle sie wyraziłem" jest
                                            w pewnych kręgach uzywana bez fałszywego wstydu.)

                                            • nelsonek Re: Skad wiesz, ze mnie tytul nudzi? 11.10.07, 16:37
                                              Widzisz. Nadal upierasz sie przy absurdalnym stwierdzeniu, ze
                                              nazwanie pewnej rzeczy po imieniu jest atakiem. No coz: wolno Ci.
                                              Zakladajac, ze X nie rozumie tego co czyta. Czy nazwanie go
                                              funkcjonalnym analfabeta jest obrazliwe?
                  • Gość: brum Daremny trud Nelsonku IP: *.chello.pl 11.10.07, 09:15
                    Odpowiedź na twoje pytanie wymaga odrobiny zdrowego rozsądku, zwanego inaczej
                    pomyślunkiem. A z tym ta pani ma ogromne kłopoty, lubi się za to mądrzyć i
                    przyczepiać. Zwłaszcza do panów. Takie hobby...:)
                    • princessofbabylon nelsonek leżę i kwiczę ;) 11.10.07, 10:48




                      • nelsonek Ty tez po tytule i/lub tresci pierwszego posta 11.10.07, 13:00
                        poznajesz ktory watek jest nudny?
                        • princessofbabylon Re: Ty tez po tytule i/lub tresci pierwszego post 11.10.07, 19:32

                          wiesz, czasem tytuł posta powoduje ze nie otwieram go nawet bo wiem
                          ze mnie nie zainteresuje.


                          ale rozśmieszyła mnie ta Twoja konwersacja z autenty i sir.vimes.
                          taka przepychanka. ;)


                          pozdrawiam


    • mg2005 Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 20:39
      autenty napisał:

      > A do homofobów - trzeba być zboczeńcem, żeby nazywać miłość
      zboczeniem.

      Twoim zboczeniem jest nieodróżnianie miłości od seksualnego
      zboczenia.
      Miłość to nie jest wkładanie penisa do czyjegoś tyłka...
      • autenty1 Pedzioi 09.10.07, 20:45
        Jestem homoseksulaista. Czesto sie onanizuje. I bede tak robil,a to
        ze zaczynam watek o peladlach, to inna rzecz. Czasami kocham tez
        kobiety, ale gdy wypije-przestaje
        • hypatia69 Re: Pedzioi 09.10.07, 21:27
          Ja bym powiedziała, że nie jesteś homoseksualista, tylko złośliwy
          baran i troll, ale mogę sie mylić.
        • Gość: ferment Re: Pedzioi IP: *.chello.pl 09.10.07, 22:15
          >autenty1 napisał:

          > Jestem homoseksulaista. <

          Ekshibicjonista?
        • Gość: DSD Zauwazcie ze ten autenty ma jedynke w nicku. IP: 144.92.199.* 09.10.07, 22:24
          Prawdopodobnie ten autenty to nie autenty :-)))
          • autenty oczywiscie, autenty1 (prawdop. mg) podszywa sie :) 09.10.07, 22:54
            Gość portalu: DSD napisał(a):

            > Prawdopodobnie ten autenty to nie autenty :-)))
      • xtrin Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 20:53
        mg2005 napisał:
        > Miłość to nie jest wkładanie penisa do czyjegoś tyłka...

        A wkładanie penisa do czyjejś pochwy?
        • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 21:13
          Stosunek seksualny (jakikolwiek) = milosc?
          hmmm
          • xtrin Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 21:32
            No zdaniem mg2005 miłość do stosunków się sprowadza.
            • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 21:43
              A ja odnosze wrazenie, ze Autenty jest zwolennikiem stawiania znaku rownosci
              pomiedzy miloscia a stosunkami.
              • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 08:18
                Z żadnej jego wypowiedzi to nie wynika - pisze o uczuciach. Natomiast mg2005 o
                genitaliach.
                • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 09:00
                  Napisalem, ze odnosze takie wrazenie. I twierdze tak nie tylko na
                  podstawie tego watku, ale na podstawie calej radosnej tfurczosci
                  tego pana na tym forum.
                  • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 09:08
                    Ja na podastawie całej radosnej twórczości mg , który w kiedyś udowadniał mi
                    podobieństwie między dwoma robiącymi sobie dobrze gejami a zbokiem gwałcącym
                    dziecko, uważam, że on po prostu nie pojmuje słowa uczucie.

                    Natomiast autenty mozolnie udowadnia, że geje czują - podobnie do hetero. O
                    seksie pisze bardzo niewiele. A może niemal wcale?
                    Bo orientacja seksualna to nie seks. Tak jak płeć to nie seks.

                    • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 09:42
                      Ja tam nie wiem co udawadnial MG. Czesto sie z tym gosciem nie
                      zgadzam.
                      Nie wiem tez czy MG uwaza iz geje nie czuja tego co czuja hetero.

                      Faktem natomiast jest, ze niektore srodowiska potepiaja stosunki
                      homoseksualne, a nie homoseksualizm sam w sobie. Co wiec probuje
                      udowodnic Autenty?
                      • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 09:51
                        Hm, czyli teraz ty nawracasz do stosunków.

                        A może warto skupić się właśnie na tym o czym pisze Autenty - na miłości
                        (uczuciu) a nie na seksie?
                        Uznajmy, że fakt uprawiania seksu jest prywatną sprawą dwojga ludzi natomiast
                        fakt odczuwania miłości do kogoś może być upubliczniany - np. przez małżeństwo,
                        narzeczeństwo (pierścionek zaręczynowy).
                        Tego odmawia się gejom - i o tym między innymi pisze autenty.
                        Środowiska o których piszesz potępiają nie tylko stosunki homoseksualne (czy
                        mają prawo je potępiać -rzecz inna, na inną dyskusję). Potępiają WYRAŻANIE UCZUĆ
                        - najczęściej wyśmiewają śluby homoseksualistów, wyśmiały by pewnie też inne
                        objawy uczucia - chocby ten zaręczynowy pierścionek, o którym wspomniałam wcześniej.

                        Autent próbuje IMO udowodnić, że homofob sprowadzający życie gejów do samego
                        seksu nie ma racji. Próbuje też udowodnić (z tego co pamiętam z innych jego
                        wątków) iż homoseksualiści nie różnia się tak bardzo od hetero jak niektórym się
                        wydaje - jego wątki odwracające stereotypy homofobiczne zawierają sporo
                        sensownych spostrzeżeń.
                        • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 10:02
                          No to inaczej: czy ktokolwiek powiedzial, ze MILOSC (nie seks)
                          homoseksualna sama w sobie jest zboczeniem? Kto, gdzie i kiedy? Czy
                          takie twierdzenia sa norma wsrod hetero?

                          Pewien przyklad: w watku o leczeniu heteroseksualizmu Autenty
                          obarczyl wina WSZYSTKICH hetero za przewiny marginalnej grupki
                          prawdziwych homofobow. I wlasnie dlatego uwazam, ze Autenty bredzi.
                          Bo ktoz przejmowalby sie marginesem?

                          Pewne "homoseksualne autorytety" (na przyklad pani Senyszyn) mowia,
                          ze nie domagaja sie prawa homosiow do zawierania malzenstw, tylko
                          troszeczke czego innego: mianowicie zwiazkow partnerskich. A to
                          delikatna roznica. Wcale nie zdziwilbym sie gdyby autentopodobni
                          napisali, ze Senyszyn jest homofobem. Bo oni wychodza z zalozenia,
                          ze tolerancja dotyczy tylko tych, ktorzy uwazaja podobnie jak oni.
                          Cala reszta to nietolerancyjny motloch.

                          Jesli zgodzimy sie do tego, ze slub moze byc forma wyrazania uczuc
                          to nalezaloby rowniez uznac, ze seks tez moze byc taka forma.

                          No i wreszcie o wyrazaniu uczuc: czy ktos kto nie potepia milosci
                          moze jednoczesnie potepiac jej wyrazanie poprzez kupno pierscionka
                          czy breloczka? Kto w ogole tak twierdzi? I znowu nie chodzi mi tu o
                          margines.
                          • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 10:05
                            czy ktokolwiek powiedzial, ze MILOSC (nie seks)
                            > homoseksualna sama w sobie jest zboczeniem? Kto, gdzie i kiedy

                            pytasz o forum, o naukę, o społeczeństwo (i w jakim kraju), o aktywistów NOPu?

                            Widzisz, cały wic polega na tym , ze jak najbardziej potępia sie zainteresowanie
                            i uczucia do osoby płci tej samej - nie tylko akt wkładania jakigoś narządu do
                            innego.
                            • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 10:11
                              Pytanie bylo natury ogolnej. Nie dotyczylo marginesu. Znowu nie
                              zrozumialas albo nie doczytalas.
                              Zadam moze inne pytanie: kto POZA MARGINESEM (NOP, LPR) uwaza MILOSC
                              homoseksualna za zboczenie?


                              sir.vimes napisała:
                              > pytasz o forum, o naukę, o społeczeństwo (i w jakim kraju), o
                              aktywistów NOPu?
                              >
                              > Widzisz, cały wic polega na tym , ze jak najbardziej potępia sie
                              zainteresowani
                              > e
                              > i uczucia do osoby płci tej samej - nie tylko akt wkładania
                              jakigoś narządu do
                              > innego.
                              • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 10:25
                                Zrozumiałam i doczytałam - natomiast ty chyba nie bardzo...
                                • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 10:29
                                  Jasne. Pytanie "pytasz o forum, o naukę, o społeczeństwo (i w jakim
                                  kraju), o aktywistów NOPu?" rzeczywiscie wskazuje na to, ze
                                  zrozumialas iz nie chodzi o margines. Przepraszam - moj blad.
                                  Doczekam sie w koncu wskazania odpowiedniego srodowiska, niebedacego
                                  marginesem, ktore potepia MILOSC homoseksualna?

                                  sir.vimes napisała:
                                  > Zrozumiałam i doczytałam - natomiast ty chyba nie bardzo...
                                  • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 10:38
                                    Nie rozumiem - NAPRAWDĘ oczekujesz, ze spędzę paręnaście minut nad streszczeniem
                                    kto i gdzie tak uważa?
                                    Uważaja tak niektórzy naukowcy, niektórzy księża, niektórzy murarze, piekarze
                                    tudzież politycy...

                                    Dokładne informacje na ten temat znajdziesz choćby w googlach. Jeżeli nie ufasz
                                    googlom - w Bibliotece, np Narodowej.
                                    • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 10:42
                                      I jeszcze jedno - najpierw spytałeś "kto uważa"(poza marginesem) , w kolejnym
                                      poście zmieniasz to na "jakie środowisko"?

                                      Jest to manipulacja z twojej strony.

                                      Ale odpowiedzieć można w ten sposób - uważa tak środowisko homofobiczne,
                                      przekonane , że prawdziwe uczucia i prawdziwa rodzina są jedynie
                                      heteroseksualne. Środowisko to nie jest marginalne.
                                    • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 12:55
                                      Sir.Vemes: Nie rozumiem - NAPRAWDĘ oczekujesz, ze spędzę paręnaście
                                      minut nad streszczeniem kto i gdzie tak uważa?

                                      Nelsonek: Tak - oczekuje takiej odpowiedzi (ile Ci to zajmie czasu?
                                      A skad moge wiedziec?). Bo w przeciwnym razie mozna dojsc do
                                      wniosku, ze swoje stwierdzenia opierasz na wybujalej fantazji.
                                      Dlatego tez tak dopytuje sie o te niemarginalne srodowiska, ktore
                                      potepiaja milosc homoseksualna. Nie stawiaj sprawy w sposob: "mam
                                      racje, a dowodow na moje stwierdzenia poszukaj sobie sam". Takie
                                      postawienie sprawy jest co najmniej dziecinne.

                                      Sir.Vemes: Uważaja tak niektórzy naukowcy, niektórzy księża,
                                      niektórzy murarze, piekarze tudzież politycy...

                                      Nelsonek: Niektorzy powiadasz? Czyli sa w mniejszosci?

                                      Sir.Vemes: I jeszcze jedno - najpierw spytałeś "kto uważa"(poza
                                      marginesem) , w kolejnym poście zmieniasz to na "jakie środowisko"?
                                      Jest to manipulacja z twojej strony.

                                      Nelsonek: Pytanie: "kto tak uwaza?" rzeczywiscie mozna zrozumiec
                                      jako pytanie o konkretna osobe, ale mozna tez rozumiec jako pytanie
                                      o srodowisko (czyli grupe osob). Dlatego tez uscislilem. A
                                      uscislenie nie jest manipulacja.

                                      Sir.Vemes: Ale odpowiedzieć można w ten sposób - uważa tak
                                      środowisko homofobiczne, przekonane , że prawdziwe uczucia i
                                      prawdziwa rodzina są jedynie heteroseksualne. Środowisko to nie jest
                                      marginalne.

                                      Nelsonek: A ktore srodowisko jest homofobiczne? Chcesz powiedziec,
                                      ze NOP albo LPR nie jest marginesem?
                                      • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 16:29
                                        Coraz bardziej dziwię sie , że możesz komukolwiek sugerować problemy z czytaniem
                                        czy rozumieniem tekstu.
                                        • sir.vimes Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 16:31
                                          A co do meritum - szczerze mówiąc wcale nie uważam LPR i jego elektoratu ,
                                          słuchaczy Radia Maryja czy sympatyków NOPu za margines. Na pewno nie, jeżeli
                                          chodzi o ich liczebność.
                                        • nelsonek Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 16:45
                                          Braklo argumentow i w zwiazku z tym zaczynasz pisac cos o
                                          niezrozumieniu tekstu? Czego nie zrozumialem? Moze pokaz i wyjasnij.

                                          Ilu czlonkow ma NOP? 0,01% spoleczenstwa? To nie jest margines?
                                          Zatem kiedy mozemy mowic o marginesie?

                                          LPR? Oni tez o MILOSCI mowia, ze to zboczenie? Moze rzeczywiscie
                                          zbyt malo wiem.

                                          A sluchacze RM? Na prawde sadzisz, ze potepiaja oni MILOSC? Ciekawe
                                          na jakiej podstawie. Cholera. Nie lubie "moherowych beretow", ale
                                          jakos nie slyszalem by potepiali oni MILOSC.
            • mg2005 Re: Miłość homoseksualna 10.10.07, 22:01
              xtrin napisała:

              > No zdaniem mg2005 miłość do stosunków się sprowadza.

              O, znów przebłysk twojego logicznego "geniuszu" ?!... :)))
        • mg2005 Re: Miłość homoseksualna 10.10.07, 21:59
          xtrin napisała:

          > A wkładanie penisa do czyjejś pochwy?

          Myślę, że na to pytanie nawet Ty potrafisz odpowiedzieć...
      • autenty do kretyna mg2005 09.10.07, 22:52
        mg2005 napisał:

        > autenty napisał:
        >
        > > A do homofobów - trzeba być zboczeńcem, żeby nazywać miłość
        > zboczeniem.
        >
        > Twoim zboczeniem jest nieodróżnianie miłości od seksualnego
        > zboczenia.
        > Miłość to nie jest wkładanie penisa do czyjegoś tyłka...

        Oczywiscie, ze nie, kretynie, ani milosc ani homoseksualizm to nie jest
        wkladanie penisa do czyjegos tylka, tak jak ani milosc ani rodzina to nie jest
        wkladanie penisa do czyjejs pochwy.
        • mg20051 bardzo przepraszam 09.10.07, 23:17
        • nelsonek do inteligentnego i blyskotliwego Autentego 10.10.07, 08:30
          Oczywiscie powyzsza wypowiedz nie jest ublizaniem. Skadze znowu...

          autenty napisał:
          > Oczywiscie, ze nie, kretynie, ani milosc ani homoseksualizm to nie
          jest
          > wkladanie penisa do czyjegos tylka, tak jak ani milosc ani rodzina
          to nie jest
          > wkladanie penisa do czyjejs pochwy.
          • autenty znowu zagladasz do nudnego watku??? 10.10.07, 23:08
            nelsonek napisał:

            > Oczywiscie powyzsza wypowiedz nie jest ublizaniem. Skadze znowu...
            >
            > autenty napisał:
            > > Oczywiscie, ze nie, kretynie, ani milosc ani homoseksualizm to nie
            > jest
            > > wkladanie penisa do czyjegos tylka, tak jak ani milosc ani rodzina
            > to nie jest
            > > wkladanie penisa do czyjejs pochwy.

            znowu zagladasz do nudnego watku??? dziwne...
            • nelsonek Znowu obrazasz oczekujac szacunku od innych? 11.10.07, 08:21
              Dziwne.

              Gdzie napisalem, ze watek jest nudny?
              • sir.vimes Nikt cię nie obraził. 11.10.07, 08:27
                • Gość: brum Re: Nikt cię nie obraził. IP: *.chello.pl 11.10.07, 08:34
                  Dziwne, bo mnie sie zawsze wydawało, że słowo kretyn jest obraźliwym epitetem.
                  Skoro jednak wg ciebie nie jest, to czy mogę cię tak nazywać?
                  • sir.vimes Re: Nikt cię nie obraził. 11.10.07, 08:36
                    Hm, z dyskusji wynika, że kretynem został nazwany mg2005 a nie nelsonek.
                    Więc nelsonek nie został obrażony.

                    Ty zaś możesz nazywać mnie jak ci się żywnie podoba - byle w swoim domu, po kryjomu.
                    • Gość: brum Re: Nikt cię nie obraził. IP: *.chello.pl 11.10.07, 08:44
                      W swoim domu, po kryjomu to ja sobie mogę myśleć i odpowiednio nazywać kobiety,
                      które darzę sympatią, które cenię chociażby za inteligencję. Ty do nich nie
                      należysz. Po cholerę miałbym sobie tobą paniusiu głowę zaprzątać? Lubię ład i
                      porządek. Śmieci wyrzucam....
                      • sir.vimes Re: Nikt cię nie obraził. 11.10.07, 08:51
                        > W swoim domu, po kryjomu to ja sobie mogę myśleć

                        Szkoda, że tylko po kryjomu.

                • nelsonek Re: Nikt cię nie obraził. 11.10.07, 08:56
                  A gdzie napiselem, ze mnie ktos obrazil?
                  • sir.vimes Re: Nikt cię nie obraził. 11.10.07, 09:01
                    Ano rzeczywiście, nie napisałeś , że ciebie ktoś obraził. Racja.



    • hypatia69 Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 21:20
      O! Znowu!
      • Gość: xy Miłość homoseksualna Kaczora i Ziobry IP: 139.48.158.* 09.10.07, 21:52
        Nie jest dobra dla kraju.
        • Gość: xy Re: Miłość homoseksualna Kaczora i Ziobry IP: 139.48.158.* 09.10.07, 21:56
          Gdy bochater filmu pluje na reke ,aby z poslizgiem wsadzic ptaka
          partnerowi , to mnie sie niedobrze robi.
          • hypatia69 Re: Miłość homoseksualna Kaczora i Ziobry 09.10.07, 21:58
            Kaczor Ziobrze, czy odwrotnie?
    • tunrida81 Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 22:56
      A hetero to zboczeni też mogą przecież być...zależy jakie preferencje kto w
      łóżku preferuje i w tym, jest cały sęk.
      .
      • mg20051 Re: Miłość homoseksualna 09.10.07, 23:28
        tunrida81 napisała:

        > A hetero to zboczeni też mogą przecież być...zależy jakie preferencje kto w
        > łóżku preferuje i w tym, jest cały sęk.

        oczywiscie, hetero tez moga byc zboczeni

    • mg20051 Bardzo wszystkich przepraszam 09.10.07, 23:16
      Bardzo wszystkich przepraszam, ze zle wyrazalem sie do tej pory o
      homoseksualistach. Wiem, ze jest to okropne i niedopuszczalne, dlatego
      wszystkich przepraszam. Nie bede juz nigdy ublizal homoseksualistom, ani zadnym
      innym ludziom. Przyjmuje do wiadomosci, ze nie wolno nikogo dyskryminowac czy to
      ze wzgledu na plec, kolor skory i stan cywilny, jak tez ze wzgledu na orientacje
      seksualna.
      Wybaczcie!
      • heterofob2 wróć 10.10.07, 22:48
        mam nadzieję, że to tylko chwilowa słabość, niedługo ci przejdzie i wrócisz w
        pełnej krasie. bez was byłoby nudno!
    • piwi77 Zawsze po Twoich słowach czuję się nieco ułomny, 09.10.07, 23:27
      że nie jestem homo...
      • mg20051 Re: Zawsze po Twoich słowach czuję się nieco ułom 09.10.07, 23:30
        piwi77 napisał:

        > że nie jestem homo...

        skad wiesz?
        • piwi77 Re: Zawsze po Twoich słowach czuję się nieco ułom 09.10.07, 23:33
          Mam dzieci z kobietą i to są na pewno moje dzieci.
    • heretic_969 I słusznie. 10.10.07, 01:52
      > Ostatnio oglądałem film Brokeback Mountain. Piękna opowieść o miłości dwóch
      > chłopaków/mężczyzn, która trwała dalej latami, mimo ze obaj ożenili sie i
      > mieli dzieci.

      I o to chodzi. Możecie się kochać i zakładać normalne rodziny jednocześnie.
      Czyli jednak można mieć ciastko i zjeść ciastko:)
      • majenkir Re: I słusznie. 10.10.07, 04:03
        Moga. Przy okazji unieszczesliwiajac siebie i Bogu ducha winne
        kobiety oraz dzieci...Pytanie tylko: w imie czego?
        A Brokeback Mountain to piekny i wzruszajacy film:
        tinyurl.com/32rzwf
        • hypatia69 Re: I słusznie. 11.10.07, 10:33
          Mment: dlaczego "unieszczęśliwiając"? Załóżmy dla dobra dyskusji, że
          dwie homoseksualne panie bedą miały dzieci z dwoma homoseksualnymi
          panami. Mamy kwartet, który moze być szczęśliwy, żyć zgodnie i
          przyjaźnie, mieć gromadkę szczęśliwych dzieci, których rodzice nie
          skaczą sobie do oczu [z zazdrości na przykład], a przy okazji
          rodzice w parach mieszanych sobie tylko w celu płodzenia, a dla
          przyjemności kopulować mogą po cichutku w obrębie płci własnej. To
          gdzie tu te nieszczęśliwe kobiety i dzieci?
          Albo jeśli mężczyźni są biseksualni... Też mogą stworzyć szczęśliwy
          związek i rodzine w ogóle.
          A ile razy sie zdarza, ze w parach heteroseksualnych kobiety są
          nieszczęśliwe, zdradzane itd.
          Co za nonsens robić z homoseksualistów podłych sadystów, którzy
          gnębią moralnie kobiety i dzieci.
          • majenkir Re: I słusznie. 11.10.07, 19:12
            hypatia69 napisała:
            > Mment: dlaczego "unieszczęśliwiając"?

            Myslalam, ze piszemy tu o filmie, a tam wlasnie tak bylo...
            • hypatia69 Re: I słusznie. 11.10.07, 21:24
              Filmu to Autenty użył jako pretekstu do rozwiniecia swojego
              ulubionego tematu...
              :))
      • autenty Re: I słusznie. 10.10.07, 23:14
        heretic_969 napisał:

        > > Ostatnio oglądałem film Brokeback Mountain. Piękna opowieść o miłości dwó
        > ch
        > > chłopaków/mężczyzn, która trwała dalej latami, mimo ze obaj ożenili sie i
        > > mieli dzieci.
        >
        > I o to chodzi. Możecie się kochać i zakładać normalne rodziny jednocześnie.
        > Czyli jednak można mieć ciastko i zjeść ciastko:)

        Wy mozecie dokladnie to samo - zakladac rodziny i jednoczesnie kochac sie
        homoseksualnie, co zreszta z radoscia robicie :)
    • idioty Re: Miłość homoseksualna 10.10.07, 08:39
      Ależ wzrusząjaca opowieść. Nie to co obrzydliwa miłość
      heteroseksualna.
      • autenty1 bo homus tyo tez czlowiek 10.10.07, 19:22
        Kocham mojego faceta,a ten film jest piekny-wiem ze nasza milosc
        rozkwotnie
        W otchlani naszej.. spermy
        ot naturalna rzecz!!
        • autenty oczywiscie, tak jak heteroseksualista :) 10.10.07, 23:16
      • heterofob2 skoro wspominasz o obrzydliwościach... 10.10.07, 22:51
        to mój ulubiony link:
        Co kogo brzydzi
        • idioty Re: skoro wspominasz o obrzydliwościach... 11.10.07, 17:45
          Mnie brzydza heterycy. Sami w sobie.
    • sir.vimes autenty! 11.10.07, 08:31
      Najsmutniejszy jest los niekochanych "parawanów" - rodzin zakładanych po to by
      udowodnić "normalność".
      Do dziś takie rodziny zapewne istnieją.

      Szkoda, ze homoseksualiści i -stki wciąz muszą ukrywać się , udowadniać
      (rodzicom, może pracodawcom...) , żesą hetero. Nie tylko oni są ofiarami
      dyskryminacji - TAKŻE RODZINY ZAKŁADANE DLA PICU.
      • Gość: brum Re: autenty! IP: *.chello.pl 11.10.07, 09:29
        sir.vimes napisała:

        > Najsmutniejszy jest los niekochanych "parawanów" - rodzin zakładanych
        > po to by udowodnić "normalność".

        Pełna zgoda.
        Zakładanie rodzin, w imię jakichkolwiek pobudek w przypadku osób homoseksualnych
        jest dla mnie nieetyczne i co tu dużo mówić wstrętne aż do bólu. Krzywdzą te
        kobiety, krzywdzą dzieci. Sami mogą kochać dzieci, być dobrymi ojcami. Tylko, że
        skazują je na życie w rodzinie pozbawionej miłości. Czy mają do tego prawo? NIE.
        Czy mają prawo mówić, że miłość do partnera, pielęgnowana przez lata jest
        piękna? NIE. Bo miłość ta krzywdzi innych, jest obarczona cierpieniem ich
        bliskich, a oni sami dopuszczają sie zdrady, dzień w dzień.
        • sir.vimes Re: autenty! 11.10.07, 09:56
          Ludzie powinni zakładać rodziny z osobami , które kochają.

          I powinni mieć na tyle odwagi cywilnej by nie krzywdzić innych w imię chronienia
          siebie - np. przed trudną do zaakceptowania prawdą.

          • sir.vimes autenty, jeszcze jedno 11.10.07, 10:01
            Film mi sie nie podobał.

            Może przesadziłam z tą odwagą cywilną ale naprawdę okropny jest los takich rodzin.
            Pamiętasz "American Beauty" - tam tez gej ma rodzinę -parawan, przy tym poglądy
            homofobiczne jak mg2005. Jego rodzina potwornie cierpi - syn jest neurtyczny,
            żona jest zaszczutą ofiarą.

            Z jednej strony jasne jest, że życie w homofobicznym środowisku jest trudne, że
            coming out jest trudny. Ale są tez granice bycia tchórzem.

            • autenty oczywiscie, sa granice bycia tchorzem... 11.10.07, 18:58
              sir.vimes napisała:

              > Film mi sie nie podobał.
              >
              > Może przesadziłam z tą odwagą cywilną ale naprawdę okropny jest los takich rodz
              > in.
              > Pamiętasz "American Beauty" - tam tez gej ma rodzinę -parawan, przy tym poglądy
              > homofobiczne jak mg2005. Jego rodzina potwornie cierpi - syn jest neurtyczny,
              > żona jest zaszczutą ofiarą.
              >
              > Z jednej strony jasne jest, że życie w homofobicznym środowisku jest trudne, że
              > coming out jest trudny. Ale są tez granice bycia tchórzem.

              oczywiscie, sa granice bycia tchorzem... dla mnie jednak wiekszymi tchorzami sa
              homofoby niz homoseksualisci, czy biseksualisci
        • hypatia69 Re: autenty! 11.10.07, 10:39
          No i tu jest właśnie problem. Część społeczeństwa cierpiąca na
          homofobię nie pozwala im żyć tak, jakby chcieli, wiec muszą sobie
          zakładać "rodziny", żeby ich jeden z drugim patafian nie zlinczował.
          A czy oni w takiej sytuacji sa szczęsliwi? Czy moze to już całkiem
          nieistotne, bo przecież to tylko "pedały"?
          • sir.vimes Re: autenty! 11.10.07, 10:49
            "wiec muszą sobie
            > zakładać "rodziny", żeby ich jeden z drugim patafian nie zlinczował."

            Nie muszą.

            > A czy oni w takiej sytuacji sa szczęsliwi? Czy moze to już całkiem
            > nieistotne, bo przecież to tylko "pedały"

            A czy żony-parawany są szczęśliwe to nieważne. Bo to przecież tylko "baby".
          • Gość: brum Re: autenty! IP: *.chello.pl 11.10.07, 11:22
            hypatia69 napisała:

            > No i tu jest właśnie problem. Część społeczeństwa cierpiąca na
            > homofobię nie pozwala im żyć tak, jakby chcieli, wiec muszą sobie
            > zakładać "rodziny"

            Nie muszą, mogą być dożywotnio starymi kawalerami na przykład.
            • hypatia69 Re: autenty! 11.10.07, 11:25
              Jasne. Tylko zawsze sie moze znaleźć jakaś "życzliwa duszyczka" z
              łysym łbem i w dresie, która coś zwącha. Poza tym fakt, że są
              homoseksualistami nie oznacza, ze nie chcieliby mieć czegoś w
              rodzaju rodziny, a zwłaszcza dzieci. Z żoną [tak to nazwijmy] mogą
              sie przyjaźnić. Jeśli sprawa jest od początku jasna.
              • Gość: brum Re: autenty! IP: *.chello.pl 11.10.07, 11:41
                Nie ma gwarancji, że nawet żeniąc się, tworząc niby parasol ochronny, ktoś go
                nie przejrzy i jego prawdziwa orientacja nie stanie się tajemnicą poliszynela.
                Obiektem niewybrednych kpin i żartów stanie sie nie tylko on, ale też jego
                rodzina. Jeśli jest facetem, to powinien zachowywać się jak facet, a nie kryć
                się pod spódnicę żony jak tchórz.
              • sir.vimes Re: autenty! 11.10.07, 11:49
                Z żoną [tak to nazwijmy] mogą
                > sie przyjaźnić. Jeśli sprawa jest od początku jasna.

                JEZĘLI sprawa jest od początku jasna i JEŻELI żonie naprawdę wystarcza w
                małżeństwie przyjaźń - to taki układ może nie jest najgorszy.
                • hypatia69 Re: autenty! 11.10.07, 11:57
                  Brum, ja też tego nie popieram. Próbuje tylko wymyślić, jakie oni
                  mogą mieć powody takiego działania...
                  Sir.Vimes - no właśnie o tym mówię. *Jeżeli*. A ile jest par
                  heteroseksualnych, które są razem dla błędnie pojętego dobra dzieci,
                  chociaż nienawidzą sie serdecznie?
                  • sir.vimes Re: autenty! 11.10.07, 12:01
                    "A ile jest par
                    heteroseksualnych, które są razem dla błędnie pojętego dobra dzieci,
                    chociaż nienawidzą sie serdecznie?"

                    Oczywiście, że mnóstwo.
                    Czasem są ze sobą nawet nie tyle ze wzgledu na dobro dzieci ile na to, że nie
                    potrafią podjąć ostatecznej deyczji.
                    Ale wybieranie sobie kogoś bez miłości, nawet bez erotycznej fascynacji, na
                    "alibi" - wydaje mi się niezwykle tchórzliwe. Przecież w takiej sytuacji nie ma
                    mowy o pomyłce ("myślałem, że cię kocham") czy chwilowym zaćmieniu.
                    • hypatia69 Re: autenty! 11.10.07, 12:10
                      Toteż ja nie twierdzę, że mi sie to jakoś bardzo podoba. Usiłuję
                      zrozumieć motywy działania, ale to nie znaczy, że pochwalam. Jeśli
                      przyjaźń miedzy mężczyzną a kobietą istnieje i są w stanie żyć ze
                      sobą lat ileś nie robiąc sobie wzajemnie krzywdy i żyjąc tak, zeby
                      dzieci nie oberwały rykoszetem; a jednocześnie oboje tych dzieci
                      chcą, to czemu nie? Ja wiem, ze to zawyczaj abstrakcja. Ale to już
                      nawet orientacja nic do tego nie ma. [Ta sobie myśle przynajmniej].
                  • Gość: brum Perliczka IP: *.chello.pl 11.10.07, 12:08
                    hypatia69 napisała:

                    > Brum, ja też tego nie popieram. Próbuje tylko wymyślić, jakie oni
                    > mogą mieć powody takiego działania...

                    Wiem, że nie. Też mnie to zwyczajnie zniesmacza.
                    Mam takie swoje określenie, które spodobało się moim znajomym i też je stosują.
                    To PERLICZKA. Perliczką nazywam niby-faceta, tchórzliwego, ujadającego jak
                    ratlerek, przerzucającego odpowiedzialność za swoje niepowodzenia na innych,
                    słowem pierdołę nie faceta z krwi i kości. Taką atrapę prawdziwego faceta. Skoro
                    zdefiniowałem to pojęcie, więc go sobie użyję. Homoseksualny mężczyzna, który
                    zakłada rodzinę w obawie przed presją otoczenia, to zwyczajna perliczka, nic
                    więcej.
                    • hypatia69 Re: Perliczka 11.10.07, 12:14
                      Takoż i heteroseksualny, który zakłada rodzine, coby go nie
                      posądzono, a po spłodzeniu sie rozwodzi;)))
                      Ale zgadzam sie z Tobą całkowicie.
                • autenty Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 19:06
                  sir.vimes napisała:

                  > Z żoną [tak to nazwijmy] mogą
                  > > sie przyjaźnić. Jeśli sprawa jest od początku jasna.
                  >
                  > JEZĘLI sprawa jest od początku jasna i JEŻELI żonie naprawdę wystarcza w
                  > małżeństwie przyjaźń - to taki układ może nie jest najgorszy.

                  Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? Nonsens...
                  • nelsonek Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 19:46
                    To do seksu potrzebne jest malzenstwo? Malzenstwa zawierane moga byc
                    z bardzo roznych powodow.
                    • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 21:33
                      nelsonek napisał:

                      > To do seksu potrzebne jest malzenstwo?

                      Nie, odwrotnie. Do malzenstwa potrzebny jest seks. W przeciwnym razie nazywa sie
                      to 'matrimonium non consumatum' i stanowi podstawe do uzyskania rozwodu.

                      > Malzenstwa zawierane moga byc
                      > z bardzo roznych powodow.

                      Oczywiscie. Ale zawsze w malzenstwie obecny jest seks. Inaczej nie jest to
                      normalne malzenstwo.
                      • nelsonek Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 21:54
                        Otoz nie zawsze w malzenstwie obecny jest seks. I to nie seks jest
                        kwintesencja malzenstwa. Tak jak stosunki homoseksualne nie sa
                        kwintesencja homoseksualizmu. To o czym piszesz jest jednostronna
                        "odmowa", nie "dwustronnym paktem". Znam co najmniej jedno
                        malzenstwo, ktore zostalo zawarte z pobudek innych niz seks a nawet
                        milosc. I dlatego twierdze, ze takich malzenstw moze byc wiecej.
                        • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:12
                          nelsonek napisał:

                          > Otoz nie zawsze w malzenstwie obecny jest seks.

                          Jest to wiec 'matrimonium non consumatum' - nawet moze stanowic podstawe do
                          uzyskania rozwodu koscielnego. Po co brac slub, jesli zaklada sie, ze nie bedzie
                          milosci fizycznej?

                          > I to nie seks jest
                          > kwintesencja malzenstwa.

                          Dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc kwintesencja ich malzenstwa. Jednak
                          malzenstwo, ktore zawierasz z odgornym zalozeniem, ze nie bedzie w nim seksu, to
                          zaprzeczenie malzenstwa i zwykle naduzycie. Z kim wiec ten seks zamierzasz
                          uprawiac, jesli nie z wlasna zona? Juz w momencie slubu zakladasz, ze bedziesz
                          ja zdradzal?

                          > Tak jak stosunki homoseksualne nie sa
                          > kwintesencja homoseksualizmu.

                          Dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc kwintesencja homoseksualizmu.

                          > To o czym piszesz jest jednostronna
                          > "odmowa", nie "dwustronnym paktem". Znam co najmniej jedno
                          > malzenstwo, ktore zostalo zawarte z pobudek innych niz seks a nawet
                          > milosc.
                          > I dlatego twierdze, ze takich malzenstw moze byc wiecej.

                          Z kim wiec uprawaiaja seks jesli nie z soba? Zawarli malzenstwo, ale seks
                          uprawiaja wylacznie pozamalzenski? Mozna, owszem, ale to zabawne. No chyba, ze
                          chodzi o uzyskanie jakichs specjalnych korzysci, np. malzenstwo obcokrajowca z
                          autochtonem, ale to jest naduzycie.

                          • nelsonek Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:27
                            Autenty: Jest to wiec 'matrimonium non consumatum' - nawet moze
                            stanowic podstawe do uzyskania rozwodu koscielnego. Po co brac slub,
                            jesli zaklada sie, ze nie bedzie milosci fizycznej?

                            Nelsonek: A to piszemy o slubie koscielnym? Nie wiedzialem.

                            Autenty: Dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc kwintesencja ich
                            malzenstwa. Jednak malzenstwo, ktore zawierasz z odgornym
                            zalozeniem, ze nie bedzie w nim seksu, to zaprzeczenie malzenstwa i
                            zwykle naduzycie. Z kim wiec ten seks zamierzasz uprawiac, jesli nie
                            z wlasna zona? Juz w momencie slubu zakladasz, ze bedziesz ja
                            zdradzal?

                            Nelsonek: Dlaczego pytasz uzywajac drugiej osoby? Ja zawarlem
                            zwiazek malzenski z milosci i z zzaloezeniem, ze bedzie tam seks.
                            Natomiast zdaje sobie sprawe, ze istnieja zwiazki malzenskie, w
                            ktorych OBOJE malzonkow zaklada ze seksu nie bedzie. Chcesz kazdemu
                            zagladac do sypialni i ewentualnie pod przymusem rozwodzic? Oburzasz
                            sie gdy stawia sie znak rownosci pomiedzy homoseksualizmem a
                            stosunkiem homoseksualnym, ale jednoczesnie stawiasz znak rownosci
                            pomiedzy pojeciami malzenstwo i stosunek seksualny.

                            Autenty: Dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc kwintesencja
                            homoseksualizmu.

                            Nelsonek: Tak samo jak dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc
                            kwintesencja malzenstwa.

                            Autenty: Z kim wiec uprawaiaja seks jesli nie z soba? Zawarli
                            malzenstwo, ale seks uprawiaja wylacznie pozamalzenski? Mozna,
                            owszem, ale to zabawne. No chyba, ze chodzi o uzyskanie jakichs
                            specjalnych korzysci, np. malzenstwo obcokrajowca z autochtonem, ale
                            to jest naduzycie.

                            Nelsonek: Nie pisalem przeciez o fikcyjnych malzenstwach. A po co
                            zawierac malzenstwo jesli sie zaklada, ze nie bedzie w nim seksu?
                            Nie wiem. Moze dla pieniedzy? A moze para bardzo sie kocha, ale on
                            jest impotentem, a ona zarazona HIVem? Rozne przypadki chodza po
                            ludziach i rozne sa przyczyny zawierania malzenstw.
                            Aha: dlaczego pisales "ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? To
                            nonsens." Rozumiem, ze uwazasz za cos normalnego, albo przynajmniej
                            nie budzacego twojego zdziwienia, gdy mezczyzna hajta sie z kobieta
                            nie po to by zodbywac z nia stosnki seksualne.
                            • trondhjem Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:41
                              nelsonek napisał:

                              > Nelsonek: A to piszemy o slubie koscielnym? Nie wiedzialem.

                              Nie, piszemy o malzenstwie.

                              > Nelsonek: Dlaczego pytasz uzywajac drugiej osoby?

                              Bo z ta osoba wlasnie dyskutuje.

                              > Ja zawarlem
                              > zwiazek malzenski z milosci i z zzaloezeniem, ze bedzie tam seks.

                              To po co piszesz glupoty?

                              > Natomiast zdaje sobie sprawe, ze istnieja zwiazki malzenskie, w
                              > ktorych OBOJE malzonkow zaklada ze seksu nie bedzie.

                              W porzadku, jest to zabawne. Zawieramy malzenstwo, ale seks uprawiamy poza nim.
                              Troche ryzykowne, bo malzenstwo to tez solidne obowiazki i prawne pulapki, z
                              czego ludzie sobie nie zdaja sprawy.


                              > Chcesz kazdemu
                              > zagladac do sypialni i ewentualnie pod przymusem rozwodzic?

                              Zastanawiam sie tylko, po co ludzie maja zawierac malzenstwo zalozeniem seksu
                              wylacznie pozamalzenskiego. Po prostu zabawne.

                              > Oburzasz
                              > sie gdy stawia sie znak rownosci pomiedzy homoseksualizmem a
                              > stosunkiem homoseksualnym, ale jednoczesnie stawiasz znak rownosci
                              > pomiedzy pojeciami malzenstwo i stosunek seksualny.

                              W jednym i drugim przypadku jest silny zwiazek miedzy tymi parami pojec, ale nie
                              ma znaku rownosci.

                              > Nelsonek: Tak samo jak dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc
                              > kwintesencja malzenstwa.

                              To oczywiste, nie wiem po co to piszesz, to jest nie na temat.

                              > Nelsonek: Nie pisalem przeciez o fikcyjnych malzenstwach. A po co
                              > zawierac malzenstwo jesli sie zaklada, ze nie bedzie w nim seksu?
                              > Nie wiem. Moze dla pieniedzy? A moze para bardzo sie kocha, ale on
                              > jest impotentem, a ona zarazona HIVem?

                              No tak, juz widze jak kobieta wychodzi dobrowolnie za imponenta. Po co? Co za
                              tego, ze zarazona hivem? Przeciez to nie wyklucza seksu.

                              > Rozne przypadki chodza po
                              > ludziach i rozne sa przyczyny zawierania malzenstw.

                              Ale jakie sa przyczyny zawierania malzenstwa z zalozeniem, ze nie bedzie w nim
                              seksu?

                              > Aha: dlaczego pisales "ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? To
                              > nonsens." Rozumiem, ze uwazasz za cos normalnego, albo przynajmniej
                              > nie budzacego twojego zdziwienia, gdy mezczyzna hajta sie z kobieta
                              > nie po to by zodbywac z nia stosnki seksualne.

                              Nadintepretujesz. Charakterystyczne dla ciebie.
                              • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:50
                                trondhjem napisał:

                                > > Nelsonek: Dlaczego pytasz uzywajac drugiej osoby?
                                >
                              • nelsonek Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:54
                                Na poczatek mala uwaga: zmieniles nicka czy jak? Bo skoro znajduje w twoim
                                tekscie slowa "piszemy o..." to znaczy, ze juz ze mna rozmawiales.

                                Trondhjem: Nie, piszemy o malzenstwie.

                                Nelsonek: TO po co ten wtret o kosciele?

                                Trondhjem: Bo z ta osoba wlasnie dyskutuje.

                                Nelsonek: No dobrze. Tyle, ze napisalem iz znam co najmniej jedno malzenstwo
                                ktore zawarto nie dla seksu. I nie mialem na mysli mojego malzenstwa, o czym
                                Autenty doskonale wie, bo dyskutujemy nie pierwszy raz.

                                Trondhjem: To po co piszesz glupoty?

                                Nelsonek: Pisze, ze nie wszyscy zawieraja malzenstwa dla seksu. Gdzie tu glupota?

                                Trondhjem: W porzadku, jest to zabawne. Zawieramy malzenstwo, ale seks uprawiamy
                                poza nim. Troche ryzykowne, bo malzenstwo to tez solidne obowiazki i prawne
                                pulapki, z czego ludzie sobie nie zdaja sprawy.

                                Nelsonek: Prawne pulapki maja jakis zwiazek z seksem?

                                Trondhjem: Zastanawiam sie tylko, po co ludzie maja zawierac malzenstwo
                                zalozeniem seksu wylacznie pozamalzenskiego. Po prostu zabawne.

                                Nelsonek: A skad zalozenie, ze ci ludzie w ogole uprawiaja seks?

                                Trondhjem: W jednym i drugim przypadku jest silny zwiazek miedzy tymi parami
                                pojec, ale nie ma znaku rownosci.

                                Nelsonek: Czyli przyznajesz, ze "malzenstwo" niekoniecznie oznacza "seks"?

                                Trondhjem: No tak, juz widze jak kobieta wychodzi dobrowolnie za imponenta. Po co?

                                Nelsonek: Moze dla pieniedzy albo slawy, a moze z milosci?

                                Trondhjem: Ale jakie sa przyczyny zawierania malzenstwa z zalozeniem, ze nie
                                bedzie w nim seksu?

                                Nelsonek: Patrz wyzej.

                                Trondhjem: Nadintepretujesz. Charakterystyczne dla ciebie.

                                Nelsonek: Niczego nie nadinterpretuje, choc bardzo bys tego chcial. Autenty
                                wyraznie pisal o kobiecie milczac o mezczyznie. Stad moje przypuszczenie.
                              • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:56
                                nelsonek napisał:

                                > Nelsonek: Dlaczego pytasz uzywajac drugiej osoby? Ja zawarlem

                                A ktorej mam uzywac?

                                > zwiazek malzenski z milosci i z zzaloezeniem, ze bedzie tam seks.
                                > Natomiast zdaje sobie sprawe, ze istnieja zwiazki malzenskie, w
                                > ktorych OBOJE malzonkow zaklada ze seksu nie bedzie. Chcesz kazdemu
                                > zagladac do sypialni i ewentualnie pod przymusem rozwodzic?

                                Po co zakladaja takie malzenstwa?

                                > Oburzasz
                                > sie gdy stawia sie znak rownosci pomiedzy homoseksualizmem a
                                > stosunkiem homoseksualnym, ale jednoczesnie stawiasz znak rownosci
                                > pomiedzy pojeciami malzenstwo i stosunek seksualny.

                                Znak rownosci jest tu niewlasciwy.

                                > Nelsonek: Tak samo jak dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc
                                > kwintesencja malzenstwa.

                                No i co z tego??

                                > Nelsonek: Nie pisalem przeciez o fikcyjnych malzenstwach. A po co
                                > zawierac malzenstwo jesli sie zaklada, ze nie bedzie w nim seksu?
                                > Nie wiem. Moze dla pieniedzy? A moze para bardzo sie kocha, ale on
                                > jest impotentem, a ona zarazona HIVem? Rozne przypadki chodza po
                                > ludziach i rozne sa przyczyny zawierania malzenstw.
                                > Aha: dlaczego pisales "ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? To
                                > nonsens." Rozumiem, ze uwazasz za cos normalnego, albo przynajmniej
                                > nie budzacego twojego zdziwienia, gdy mezczyzna hajta sie z kobieta
                                > nie po to by zodbywac z nia stosnki seksualne.

                                To czysta teoria. W praktyce jedna z podstawowych funkcji malzenstwa jest seks.
                                .
                              • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:58
                                nelsonek napisał:

                                > Nelsonek: Dlaczego pytasz uzywajac drugiej osoby? Ja zawarlem

                                A ktorej mam uzywac?

                                > zwiazek malzenski z milosci i z zzaloezeniem, ze bedzie tam seks.
                                > Natomiast zdaje sobie sprawe, ze istnieja zwiazki malzenskie, w
                                > ktorych OBOJE malzonkow zaklada ze seksu nie bedzie. Chcesz kazdemu
                                > zagladac do sypialni i ewentualnie pod przymusem rozwodzic?

                                Po co zakladaja takie malzenstwa?

                                > Oburzasz
                                > sie gdy stawia sie znak rownosci pomiedzy homoseksualizmem a
                                > stosunkiem homoseksualnym, ale jednoczesnie stawiasz znak rownosci
                                > pomiedzy pojeciami malzenstwo i stosunek seksualny.

                                Znak rownosci jest tu niewlasciwy.

                                > Nelsonek: Tak samo jak dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc
                                > kwintesencja malzenstwa..

                                No i co z tego?

                                > Nelsonek: Nie pisalem przeciez o fikcyjnych malzenstwach. A po co
                                > zawierac malzenstwo jesli sie zaklada, ze nie bedzie w nim seksu?
                                > Nie wiem. Moze dla pieniedzy? A moze para bardzo sie kocha, ale on
                                > jest impotentem, a ona zarazona HIVem? Rozne przypadki chodza po
                                > ludziach i rozne sa przyczyny zawierania malzenstw.
                                > Aha: dlaczego pisales "ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? To
                                > nonsens." Rozumiem, ze uwazasz za cos normalnego, albo przynajmniej
                                > nie budzacego twojego zdziwienia, gdy mezczyzna hajta sie z kobieta
                                > nie po to by zodbywac z nia stosnki seksualne.

                                To czysta teoria. W praktyce jedna z podstawowych funkcji malzenstwa jest seks..
                            • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:54
                              nelsonek napisał:

                              > Nelsonek: Dlaczego pytasz uzywajac drugiej osoby? Ja zawarlem

                              A ktorej mam uzywac?

                              > zwiazek malzenski z milosci i z zzaloezeniem, ze bedzie tam seks.
                              > Natomiast zdaje sobie sprawe, ze istnieja zwiazki malzenskie, w
                              > ktorych OBOJE malzonkow zaklada ze seksu nie bedzie. Chcesz kazdemu
                              > zagladac do sypialni i ewentualnie pod przymusem rozwodzic?

                              Po co zakladaja takie malzenstwa?

                              > Oburzasz
                              > sie gdy stawia sie znak rownosci pomiedzy homoseksualizmem a
                              > stosunkiem homoseksualnym, ale jednoczesnie stawiasz znak rownosci
                              > pomiedzy pojeciami malzenstwo i stosunek seksualny.

                              Znak rownosci jest tu niewlasciwy.

                              > Nelsonek: Tak samo jak dla roznych ludzi rozne sprawy moga byc
                              > kwintesencja malzenstwa.

                              No i co z tego?

                              > Nelsonek: Nie pisalem przeciez o fikcyjnych malzenstwach. A po co
                              > zawierac malzenstwo jesli sie zaklada, ze nie bedzie w nim seksu?
                              > Nie wiem. Moze dla pieniedzy? A moze para bardzo sie kocha, ale on
                              > jest impotentem, a ona zarazona HIVem? Rozne przypadki chodza po
                              > ludziach i rozne sa przyczyny zawierania malzenstw.
                              > Aha: dlaczego pisales "ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? To
                              > nonsens." Rozumiem, ze uwazasz za cos normalnego, albo przynajmniej
                              > nie budzacego twojego zdziwienia, gdy mezczyzna hajta sie z kobieta
                              > nie po to by zodbywac z nia stosnki seksualne.

                              To czysta teoria. W praktyce jedna z podstawowych funkcji malzenstwa jest seks.
                              • nelsonek Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 23:00
                                Autenty: A ktorej mam uzywac?

                                Nelsonek: To moze inaczej sformuluje pytanie (widocznie wyrazilem niezbyt
                                jasno): dlaczego uwazasz, ze to wlasnie ja zawarlem zwiazek malzenski, w ktorym
                                nie bedzie seksu?

                                Autenty: Po co zakladaja takie malzenstwa?

                                Nelsonek: Dla pieniedzy, dla slawy, z milosci, z tysiaca innych powodow.

                                Autenty: Znak rownosci jest tu niewlasciwy.

                                Nelsonek: Czyli przyznajesz, ze "malzenstwo" wcale nie musi oznaczac "seksu"?

                                Autenty: No i co z tego?

                                Nelsonek: Moze to, ze nie wszyscy malzonkowie uprawiaja wspolny seks?

                                Autenty: To czysta teoria. W praktyce jedna z podstawowych funkcji malzenstwa
                                jest seks.

                                Nelsonek: Zadna teoria. Prosty przyklad: co z niedoleznymi staruszkami
                                zawierajacymi malzenstwa? Tez uprawiaja seks?
                  • hypatia69 Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 21:29
                    Z tysiaca rozmaitych przyczyn. Może np. dla forsy. Albo dla
                    posiadania dzieci właśnie. Albo też jest hooseksualistką, ale dla
                    dzieci chce stworzyć cos w rodzaju rodziny. Albo jest oziębła i po
                    grzyba jej seks?
                    Nonsens to twierdzić, że małżeństwo do seksu jest niezbędne.
                    • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 21:41
                      hypatia69 napisała:

                      > Z tysiaca rozmaitych przyczyn. Może np. dla forsy. Albo dla
                      > posiadania dzieci właśnie. Albo też jest hooseksualistką, ale dla
                      > dzieci chce stworzyć cos w rodzaju rodziny. Albo jest oziębła i po
                      > grzyba jej seks?
                      > Nonsens to twierdzić, że małżeństwo do seksu jest niezbędne.

                      malzenstwo bez seksu nazywa sie matrimonium non consumatum i stanowi podstawe do
                      rozwodu
                      nie znam malzenstwa ani hetero ani homoseksualnego zawartego z zalozeniem, ze
                      nie bedzie w nim seksu
                      • nelsonek Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 21:55
                        To, ze nie znasz takiego malzenstwa nie oznacza ze takie malzenstwa
                        nie istnieja.
                        • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:23
                          nelsonek napisał:

                          > To, ze nie znasz takiego malzenstwa nie oznacza ze takie malzenstwa
                          > nie istnieja.

                          Oczywiscie, ze nie. Wiadomo zreszta, ze istnieja - malzenstwo obcokrajowca spoza
                          Unii z Polka, zeby obcokrajowiec mogl np. spokojnie pracowac w Unii. Takie
                          malzenstwo to naduzycie, ale nie mam nic przeciwko temu, skoro spoleczenstwa tak
                          chca sobie regulowac zwiazki spoleczne.
                          • nelsonek Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:28
                            I to jedyny przypadek jaki przychodzi ci do glowy? Jesli tak to malo
                            wiesz o zyciu.
                            • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 23:02
                              nelsonek napisał:

                              > I to jedyny przypadek jaki przychodzi ci do glowy? Jesli tak to malo
                              > wiesz o zyciu.

                              A jakie ty znasz inne przypadki? Jakie? Ja zakladam, ze ludzie zawieraja
                              malzenstwa, bo sie kochaja i chca sobie zaleglaizowac swoja milosc i przy okazji
                              skorzystac z przywilejow, jakie malzenstwo daje (co jest zreszta dyskryminacja
                              konkubinatow).
                              • nelsonek Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 23:08
                                Znam tylko jeden przypadek. Malzenstwo rodowitej Polki i rodowitego Polaka
                                zawarte ze wzgledow finansowych. Nawet swiat wspolnie nie spedzaja.
                      • hypatia69 Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:11
                        "nie znam (...)" A ja znam. Układ wiązany. Seks jest potrzebny do
                        związku, nie do małżeństwa. Jeśli obie strony wyrażają zgodę, to nie
                        ma podstaw ani powodów faktycznych do rozwodu. I cześć.
                        • autenty Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 11.10.07, 22:20
                          hypatia69 napisała:

                          > "nie znam (...)" A ja znam. Układ wiązany. Seks jest potrzebny do
                          > związku, nie do małżeństwa.

                          No dobrze, ale malzenstwo jest rodzajem zwiazku. Malzenstwo zawierane z odgornym
                          zalozeniem, ze nie bedzie w nim seksu jest naduzyciem, bo z kim w takim razie
                          masz uprawiac ten seks jak nie z mezem?

                          > Jeśli obie strony wyrażają zgodę, to nie
                          > ma podstaw ani powodów faktycznych do rozwodu. I cześć.

                          Ale jesli jedna strona powie w godzine po slubie, ze nie bedzie w malzenstwie
                          seksu, to jest to powod do rozwodu nawet koscielnego. Znany ci jest termin
                          prawniczy matrimonium non consumatum?
                          • hypatia69 Re: Ale po co kobiecie malzenstwo bez seksu? 12.10.07, 00:32
                            Małżeństwo teoretycznie powinno być związkiem. Praktycznie bywa
                            rozmaicie. Nie rozmawiamy o *związku* tylko o *umowie* między
                            dwojgiem ludzi, którzy z jakichś przyczyn postanowili podpisać w USC
                            papiurek, zamieszkać ze sobą i spać w oddzielnych sypialniach. Ślubu
                            kościelnego w imprezę nie wtykaj, bo zaraz sie jeszcze wojna
                            religijna zacznie.
                            "jesli jedna strona powie w godzine po slubie" No więc właśnie nie
                            chodzi o przypadek, ze w godzine po ślubie, tylko wcześniej.
                            Przeoczyłeś to, co pisałam w poprzednich postach?
    • Gość: tomekjot Re: Miłość homoseksualna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 15:46
      To nie jest hooseksualista. Homoseksualisci nie ruszszają kobiet
      • autenty Re: Miłość homoseksualna 11.10.07, 18:55
        Gość portalu: tomekjot napisał(a):

        > To nie jest hooseksualista. Homoseksualisci nie ruszszają kobiet

        tak, masz reacje, to sa biseksualisci, ale biseksualisci tez uprawiaja seks
        homoseksualny i milosc homoseksualna
Inne wątki na temat:
Pełna wersja