Według Traktatu z Nicei Polska utraci 4 głosy.

11.10.07, 17:38
Moze mi ktoś to wytłumaczy...

Według Traktatu z Nicei Polska utraci 4 głosy w 2009 roku
- z 54 do 50.

A dajmy na to Niemcy bedą mieli nadal 99 głosów w Europarlamencie.
Niemcy nie utracą nic !

Co ciekawe...
Według nowego traktatu (z którym walczy PiS !!!) Niemcy utracą 3
głosy z 99 do 96 ! a Polska zyska 1 głos - z 50 do 51.

Tak więc PiS działa w gruncie rzeczy w interesie Niemiec ?

Czy jak ?!

P. S.
Ale skoro Niemiec prowadzi kampanię wyborczą PiSu...to nic mnie już
nie zdziwi...
    • Gość: Peter Re: Według Traktatu z Nicei Polska utraci 4 głosy IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.07, 18:09
      W EU-Parlamencie od 2009 zasiadac beda zamiast 785 tylko 750 poslow
      Niemcy musza odac 3 mandaty,czyli zostaje 96 EU-mandatow co robi
      jednego posla reprezentantem 858,729 obywateli.
      Malta, np:1 posel-67,333 obywateli.
      Czy Malta to mocarstwo?
      • katrina_bush Re: Według Traktatu z Nicei Polska traci 4 głosy 11.10.07, 18:42
        Gość portalu: Peter napisał(a):

        > W EU-Parlamencie od 2009 zasiadac beda zamiast 785 tylko 750
        poslow
        > Niemcy musza odac 3 mandaty,czyli zostaje 96 EU-mandatow co robi
        > jednego posla reprezentantem 858,729 obywateli.
        > Malta, np:1 posel-67,333 obywateli.
        > Czy Malta to mocarstwo?

        Zgoda.

        Jest jedno wielkie ALE !

        Niemcy muszą oddać 3 mandaty a Polska zyska 1 mandat ALE dopiero
        według NOWEGO TRAKTATU (który zwalcza PiS !!!) a który zastępuje
        Traktat z Nicei i który zostanie albo nie zostanie ratyfikowany
        18-19 października.

        Jeszcze raz - aby nie było wątpliwości:
        Przez obstawanie przy Nicei Polska traci 4 głosy z 54 do 50 a Niemcy
        nie tracą ani jednego głosu i nadal mają 99 głosów.

        Nowy Traktat zmienia sytuację na korzyść Polski i na korzyść małych
        krajów UE.
    • Gość: Peter Re: Według Traktatu z Nicei Polska utraci 4 głosy IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.07, 23:23
      www2.rp.pl/artykul/2,61673.html
Pełna wersja