33qq
21.10.07, 10:21
Szłem se raz do babci z koszyczkiem, normalnie, dresik, kapturek, najki, te
rzeczy. W koszyczku tragam jakąś szamę i wino, se myślę, obale kwacha będzie
lżej, no i było, tylko letko na pęcherz zaczęło uwierać. Kultura zwyciężyła i
poszłem krzaki. Nawadniam badyla spokojnie, pamioętam, że pomyślałem se wtedy
"ale kurwa zajebiście jest" aż tu nagle dopadli mnie od tyłu jacyś menele,
zarośnięci jak zwierzaki, ujebani w błocie i piwem. Ja tam nie jestem
przedszkolak, wiem do czego witki służą, ale wiadomo, człowiek trochę gupi
jest i nie chce z instrumentem na wierzchu obciachu se robić. Obalili mnie na
glebę i... no, nie ma się czym chwalić, w każdym razie do babci doszłem dużo
później niż miałem.
Jakiś czas temu widziałem tych typków w telewizji, jakimiś premierami byli czy
ministrami, ryje ogolone, gajery, solarki, drętwa gadka. Pewno i z syfa już
się wykurowali.