kiwi_kobieta
22.10.07, 00:12
Od rana do wieczora biegam po uczelniach, jak przychodze do domu to
jem kolacje, robie pranie/prasowanie/sprzatam ten burdel, sprawdzam
poczte, na troche wlaczam gg, a potem ide sie umyc i spac, zeby
nastepnego dnia rano moc sie zwlec z lozka. Czasami (czyt.raz na
miesiac) zdarza mi sie wypic piwo ze wspollokatorami. Czasami
spotkam sie z przyjaciolka. Czas mi tak szybko biegnie, ale caly
czas zewsząd wieje nudą. Chocbym nie wiem jak byla zabiegana, wciaz
czuje ze moje zycie jest takie puste. Jak wieczorami nachodza mnie
mysli o samotnosci to pije melise i usypiam. Zyję zyciem
zdecydowanie starszej niz jestem samodzielnej i ułozonej osoby. A
jestem studentka, powinnam byc postrzelona, chodzic na imprezy i
szalec. A mnie bardziej odpowiada ciepla herbatka i koc. Ale nie
czuje sie szczesliwa, czegos mi brakuje... Nie wiem, czy przypadkiem
nie rodziny. Nie wiem. Zaproponujcie mi, jak sobie z tym poradzic.