Kurs na egzaminatora - parodia i oszustwo!

27.10.07, 18:34
Moja żona, polonistka, dziś miała drugi dzień kursu na egzaminatora,
który stanowi przecież najwazniejszy element nowego systemu
edukacyjnego, gdyż od jego "werdyktu" zależy "zdanie lub niezdanie"
egzaminu gimnazjalnego lub matury.

Od zawsze słyszało się o "przewałach" jakie odstawia się
w "koszarach", gdzie pod okiem Wielkiego Brata nauczyciele musza
naciągać uczniom liczbę punktów - znam takie opowieści z bardzo
wiarygodnych źródeł, ale nie myślałem, że hipokryzja pilnujących
sprawdzaczy jest az tak głęboka.

Otóż drugi dzień tego szkolenia był niczym innym jak wielogodzinnym
meczeniem się nad kilkoma arkuszami. Nauczyciele musieli oceniać
prace pisemne i podliczać punkty.

Jedna praca została ( w usrednieniu na całą sprawdzającą grupę)
oczeniona na 30 punktów. Prowadzxące z oburzeniem stwierdziły,
że "Państwo oceniają zbyt surowo, a praca ta POWINNA ZOSTAĆ OCENIONA
NA 50 PUNKTÓW"

Ręce mi opadły, bo mysłaem, że w szkolnictwie obowiązuje choć
minimum przyzwoitości, ale nie!

Im dłużej ktos się nie zgadzał i wskazywał kolejno błędy
stylistyczne, frazeologiczne, składniowe itd, tym bardziej agresywne
były panie prowadzace.

regilarne pranie mózgów, a raczej utwierdzenie nauczycieli w
przekonaniu, że i tak nie mają co protestować, bo i tak ich werdykt
nie jest ostateczny - decyduje ten, który odbiera prace.

Pomyslcioe, jaki poziom muszą reprezentować ci, którzy nie zdają
matury z polskiego a jacy ci, którzy zdają ja rzutem na tasmę!

Zgroza!!!!!!!!!!!

Proponuję matury rozdawać jako dodatek do TINY lub PORADNIKA
DOMOWEGO.
    • Gość: root Re: Kurs na egzaminatora - parodia i oszustwo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.07, 18:51
      Już dawno matura nie powinna istnieć a co dopiero w nowej formie.
Pełna wersja