gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na ty...

01.11.07, 21:08
co wtedy zrobić?

Czy mieliście taką sytuację?

Bo ja tak. Jeszcze parę lat temu byłem młodzieżowcem, studentem,
który jednak miał duży respekt i szacunek do osób starszych. Nie
wyobrażałem sobie, że mógłbym fraternizować się z osobami o 45 lat
starszymi. A tymczasem...

Mam wiele zainteresowań, jestem aktywny społecznie. I okazało się,
że do koła Towarzystwa XXX, do którego ja od pewnego czasu należę,
należy sporo osób już niemłodych. I ostatnio okazało się, że pewna
pani X, która niedługo skończy już 75 lat, osoba niezwykle
sympatyczna i radosna, stwierdziła, że powinniśmy przejść w obie
strony na ty. Poczułem się bardzo nieswojo - nie żebym był urażony,
ale świadomość, że osoba niewiele młodsza od mojej babci ma być moją
kumpelą, wywołuje we mnie dziwne uczucia.
Mało tego, kiedy byłem w domu u mojej nowej "kumpeli" tj. pani X na
kawie, propozycję przejścia na ty złożyła mi jej rówieśna
przyjaciółka, z którą się znała, kiedy mnie jeszcze na świecie nie
było. Nie wiedziałem, co powiedzieć, zrobiłem się purpurowy. Muszę
to przetrawić...

Wiadomo, że człowiek się starzeje, a ja zawsze byłem przystojniakiem
i pewne dziwne poufałości ze strony kobiet by mnie nie dziwiły...
ale od pań w tym wieku? Czy może już kiedy mi stuknęła trzydziestka,
zestarzałem się do tego stopnia, że zainteresowanie mną przejawia
pokolenie przedwojenne i do tego powinienem się przyzwyczaić? Czy to
po prostu normalne obyczaje towarzyskie wśród dojrzałych ludzi, a ja
myślę jeszcze w kategoriach studentów 1. roku?

A jak Wy się na to zapatrujecie? Jak by zareagował na to inny facet
w moim wieku, a jak zareagowałaby dziewczyna czy powiedzmy - kobieta
w wieku balzakowskim [30-latka] - gdyby pani w wieku jej babci
zaproponowała przejście na ty?

A może ja jeszcze jestem niedojrzałym smarkaczem mimo moich 30 lat?

Co o tym sądzicie?
    • viviene Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 01.11.07, 21:12
      a wczym problem?masz nową kumpelke i to dobrze:)
      • Gość: ferment Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.chello.pl 01.11.07, 21:35
        Masz jakieś obawy? Co Cię niepokoi w tej propozycji?
        • odowk Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 01.11.07, 21:47
          Nie, właściwie żadne. Po prostu nigdy przedtem nie miałem podobnej
          sytuacji w życiu. Jesli mam jakieś obawy, to tylko takie, że jeśli
          np. będę szedł z moimi rówieśnikami ulicą i nagle owe znajome
          starsze panie powiedzą mi po imieniu "Cześć.... ", to ja chyba
          powinienem powiedzieć "Cześć [Irenka/ Helenka/ Gienia/ Stasia]" - a
          na razie jeszcze mi to trudno przez gardło przechodzi...
          • Gość: ferment Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.chello.pl 01.11.07, 21:55
            Można przywyknąć. Imiona są do uzywania. Ta starsze pani to ma stare tylko
            ciało. Dusze widać ma młodą. Duszy nie widać i w tym cały kłopot:)
            • odowk Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 01.11.07, 22:05
              Tyle to ja tez wiem. Nie chodzi absolutnie mi o czyjeś imiona, które
              mogą być bardzo ładne i jednoczesnie staromodne. Nie chodzi mi o tę
              osobę, która jest niezwykle sympatyczna i życzliwa. Chodzi mi o tę
              przepaść pokoleń, która powoduje, że bycie na ty z osobą o 45 lat
              starszą, jest czymś strasznie dziwnym, i trudnym do pojęcia
              zwłaszcza dla umysłu chłopaka, który wygląda na dwudziestoparolatka.
              • Gość: ferment Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.chello.pl 01.11.07, 22:10
                >że bycie na ty z osobą o 45 lat
                > starszą, jest czymś strasznie dziwnym, i trudnym do pojęcia
                > zwłaszcza dla umysłu chłopaka, który wygląda na dwudziestoparolatka.

                Czarujesz:)) Strasznie dziwne i trudne?
                Poćwicz umysł. Albo znajdź koleżanki w piaskownicy. Tym będziesz mówił po
                imieniu bez trudu i zdziwienia.

                • Gość: takatam Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.chello.pl 01.11.07, 23:43
                  e tam. a ja chyba rozumiem. mi było kiedyś bardzo ciężko przejść na "ty" z osobą
                  starszą ode mnie tylko o kilka lat. myślę, że do "przez" szacunek jakim darzylam
                  tę osobę. a do ludzi starszych od nas o tak dużo, zazwyczaj podświadomie czujemy
                  sporo szacunku, szczególnie jeżeli okazują się osobami takimi jak piszesz.
                  jasne, że przejść na "ty". poczucie niestosowności pewnie szybko przejdzie, a
                  kontaktom to pomoże.
                  • Gość: jaija Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.11.07, 23:54
                    Zawsze możesz powiedzieć, że darzysz je zbyt wielkim szacunkiem, by
                    je tykać.
                    • Gość: rotmistrz Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 12:22
                      ze strony tego 30-latka widać krygowanie.Podejrzewam, że jest
                      jeszcze kawalerem, ponieważ żadna z pań nie jest warta by być jego
                      żoną.
                      • Gość: piwonia Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.07, 23:04
                        mam 55 lat, wyglądam i czuje się młodo jestem z wieloma osobami nawet 2o lat
                        młodszymi na "ty". Zdarzyło mi sie jednak, że pewna młoda choć nie najmłodsza
                        pani, stwierdziła, że krępuje sie mówić mi na Ty więc pozostałyśmy "na pani".
                        Nie było to zbyt miłe, ale mam zasadę, że jesli już mówimy sobie na "ty" to w
                        obydwie strony
                  • odowk Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 02.11.07, 10:39
                    Gość portalu: takatam napisał(a):

                    > e tam. a ja chyba rozumiem. mi było kiedyś bardzo ciężko przejść
                    na "ty" z osobą
                    > starszą ode mnie tylko o kilka lat. myślę, że do "przez" szacunek
                    jakim darzylam
                    > tę osobę. a do ludzi starszych od nas o tak dużo, zazwyczaj
                    podświadomie czujemy

                    No widzisz, więc to rozumiesz...

                    sporo szacunku, szczególnie jeżeli okazują się osobami takimi jak
                    piszesz.
                    > jasne, że przejść na "ty". poczucie niestosowności pewnie szybko
                    przejdzie, a
                    > kontaktom to pomoże.

                    I chyba tak się stanie :-)
                • annam33 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 11:35
                  Radziłabym zachować się tak. Powiedzieć takiej pani z czarującym uśmiechem, że
                  byłoby Ci niezmiernie miło, gdyby mówiła Ci po imieniu (jeśli oczywiście nie
                  masz nic przeciwko temu), ale że Ty będziesz do niej mówił per pani, bo inaczej
                  czujesz się niezręcznie. I ewentualnie przejść na formę "Pani + imię" , np "Pani
                  Aniu". Taka forma, nie do końca symetryczna, jest jednak dość swobodna, nie jest
                  nieznośnie krępująca dla dużo młodszej osoby i powinna być satysfakcjonująca dla
                  obu stron
                  • nms5 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 17:12
                    Obecnie mam ponad 60 lat i taka refleksje: od lat mieszkam w
                    Anglii, jestem nauczycielem akademickim i zgodnie z tutejszymi
                    obyczajami, jestem ze swoimi studentami na "ty". Ale, jak pewnie
                    wszyscy wiedza, ma to zupelnie inne konotacje w jezyku angielskim.
                    Zaczeli przed laty przyjezdzac polscy studenci. Ja mialam lat 40+ i
                    bez trudu (studenci na stydiach podyplomowych, wiec nie takie
                    zupelne szczawie)przechodzilismy rowniez po polsku na ty. Mnie lat
                    przybywalo, studenci ciagle mieli 25+.. az ktoregos roku, kiedy ja
                    juz mialam 50+, bardzo mila polska studentka odpowiedziala na moja
                    propozycje: " Bedzie mi milo, jesli pani bedzie zwracala sie do mnie
                    po imieniu, ja jednak czylabym sie niezrecznie" I dotarlo do mnie!
                    Od tej pory pytam sie czy moge do studenta zwracac sie po imieniu, a
                    sama automatycznie zostaje przyslowiowa "pania Ania", chociaz po
                    angielsku, tak jak moi studenci angielscy mowia mi "Aniu". Ale tak
                    naprawde za ta propozycja z mojej strony nie krylo sie nic, poza
                    wyrazem serdecznisci i zachety do stworzenia atmosfery naukowej
                    wspolnoty. Zycze odwagi, pana znajoma dala poprostu wyraz
                    sympatii. Pozdrawiam...
                • Gość: wawa pierdzielenie IP: *.aster.pl 04.11.07, 11:50
                  Hcyba nigdy nie byles w kraju anglojezyczym i stąd ten bol
                  • odowk Re: pierdzielenie 04.11.07, 18:35
                    Nie byłem. I co z tego? Bylem w wielu innych krajach.

                    a ty co? Schamiałeś w dzielnicy slamsów na przedmieściu Niu-Jorku,
                    żeś się zrobił tak agresywny?
                    • Gość: kinga masz duzo wiecej problemow kolego..... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.11.07, 18:17
                      ojej, ty masz duzo wiecej problemow niz mowienie na ty do starszych
                      pan....
                    • europejczyk1947 Re: pierdzielenie 08.11.07, 14:48
                      A ja miueszkam i pracuje od 20 lat we Francji (mam 56 lat).
                      francuzi tez maja forme "ty" i pan (tzn zwracaja sie przez "wy").
                      W pracy u nas obowiazkowo (od dyrektora w dol) wszyscy mowia
                      sobie "ty". W organizacjach, wolontariuszy itp przechodzi sie bardzo
                      czesto na ty niezaleznie od wieku. Zaznaczam, ze jeszcze niedawno
                      przechodzenie na "ty" we Francji bylo duzo rzadsze. Nawet w
                      rodzinie, miedzy mezem i zona albo dziecmi i rodzicami uzywalo sie
                      formy "wy"'. Jacques Chirac do dzisiaj zwraca sie "wy" do swojej
                      zony.Ale czasy sie zmieniaja i uwaza sie , ze mowienie sobie "ty"
                      jest bardziej praktyczne.
                • baba67 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 05.11.07, 14:05
                  Co sie dziwicie ? Ludzie sa rozni...
                  Znam osoby ktore maja problemy z przejsciem na Ty z osoba 10 lat
                  starsza.Kwestia wychowania w domu mi sie wydaje.
                  Co do autora watku-mazna pozwolic, zeby mowily po imieniu i poprosic o czas
                  adaptacji kiedy to bedzie mowil do pan pani Jasiu albo Stasiu.
                  Nie powinny sie obrazic.
                  • Gość: aga Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.adsl.inetia.pl 08.11.07, 23:29
                    mój Boże, mój mąż jest ode mnie starszy 10 lat, czy powinnam z nim być na Ty?
              • nangaparbat3 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 17:08
                Ty sie za bardzo zajmujesz tym jak wygladasz, a za mało tym, co masz w głowie.
                Ta pani chyba Ci robi prawdziwy zaszczyt - troszke sie jej dziwie.
                • maheda nanga :-)))))) 08.11.07, 08:40
                  Popieram :)
            • Gość: malina ty juz tez taki mlody nie jestes :) IP: 81.210.48.* 07.11.07, 17:25
              rozumiem ze osoba nieletnia moze miec obawy. ale 30 latek????
              czlowieku juz nie jestes nastolatkiem. Halo :)
              osobiscie nie widze ZADNEGO problemu
          • homard Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 03.11.07, 21:10
            w naszej mentalnosci polksiej to troche dziwne w sumie, jednak
            ludzie wyjeżdżają przenosząc pozytywne rzeczy na nasdz grunt. Teraz
            to jakoś nie mam oporów bycia na "ty" z ludzmi nawet staszymi ode
            mnie 3 krotnie:-)
          • Gość: jacek226315 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.proxy.aol.com 04.11.07, 07:13
            big deal w Stanach wszyscy sa na ty i swiat sie nie zawala
            • kumpel67 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 10:21
              Znam sytuację,że 90-cio latka spoufala się z 59-cio latkiem i
              jeszcze jest agreasywna,jeżeli napomni się ją o nie stosownym
              zachowaniu.
              Nigdy nie wiadomo co w człowieku siedzi.
              W tym konkretnym przypadku,nie sądzę aby było to coś zdrożnego,jeśli
              idzie o propozycję starszych pań,sądzę jednak,że młody wyciąga
              daleko idące wnioski.Nie każda werbalna propozycja ma podteksty
              erotyczne.To ,że się kogoś lubi to nie znaczy,że się na niego leci
        • Gość: knpoix1,2 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 16:09
          Twoje wątpliwości sa uzasadnione,ale...pomyśl.Jak przjdziecie na TY,to bardzo
          szybko się do tego przyzwyczaisz.A następna sprawa, zrobisz wielką przyjemność
          tej osobie.Proponuję od zaraz.Pozdrawiam.
    • sibeliuss Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 02.11.07, 08:39
      Nie widzę problemu.
    • naprawdetrzezwy Dziecinnie dumny, ale z kompleksami? 02.11.07, 08:53
      Korona z głowy spadłaby ci, gdybyś zachowywal się jak normalny człowiek i
      zgodził się przejść na ty z koleżanką?

      _podobno_ jesteś aktywny społecznie.
      To teraz spróbuj jeszcze umysłowo.
      • Gość: as Re: Dziecinnie dumny, ale z kompleksami? IP: *.chello.pl 02.11.07, 10:02
        spójrz z innej strony. To po prostu ty jesteś jeszcze niedojrzały.
        Czy nigdy nie byłeś zły w odwrotną stronę. Zrobiłeś się dorosły,
        zacząłes pracować, a jakieś kumpelki mamy / lub sąsiadki/ zamiast
        zacząć ci mówić przez Pan, nadal mówiły ci przez ty? a ty do nich
        przez pani? To by mnie bardziej wkurzało.A mówiąc przez ty, szacunek
        również można okazywać. Bo koleżankom w swoim wieku też się okazuje
        szacunek. No chyba , ze nalezysz do tej grupy młodych, co to siedzą
        w tramwaju,i rozmawiają z koleżanką /rówieśniczką/ która stoi obok.
        I to jest brak szacunku. Bo ja bym wstał i ustąpił jej miejsca.
        A na kawie /herbatce/ u tej pani nie wstydziłeś się być?
        • odowk To nie jest takie proste... 02.11.07, 10:36
          kumpela mojej cioci, pani Lucynka, od zawsze mówi do mnie po
          imieniu, a ja do niej per pani. Podobnie z jej mężem, który pamięta
          czasy, jak mały Aruś został harcerzem... Trochę nie sposób wyobrazić
          sobie, że z nimi przeszedłbym na ty.

          Oczywiście, nieco inaczej jest to z osobą, którą człowiek poznaje
          dzięki wspólnemu zaangażowaniu, wspólnym zainteresowaniom i miłym
          rozmowom przy kawie i herbatce. Nie, nie wstydziłem się przyjść na
          ciasteczka do pani X i jej koleżanki. Nie chcę izolować się od
          inteligentych, miłych i wykształconych osób w wieku emeryckim. Po
          prostu przechodząc z nimi na ty poczułem, jakbym wszedł w ich
          środowisko, jakbym stał się jednym z nich, z czym sam dla siebie
          czuję się dziwnie. Może częściowo jest tak, że te osoby są dla mnie
          ważne, ale przepaść lat, która nas dzieli nie jest bez znaczenia. I
          dlatego to nie jest takie proste. Jeśli tego nie rozumiecie, to
          trudno - więcej wyjaśnić się nie da.
          • makrama1 Re: To nie jest takie proste... 02.11.07, 12:51
            odowk napisał:


            > Oczywiście, nieco inaczej jest to z osobą, którą człowiek poznaje
            > dzięki wspólnemu zaangażowaniu, wspólnym zainteresowaniom i miłym
            > rozmowom przy kawie i herbatce.

            I to jest klucz do wszystkiego.
            Ta pani już się zdążyła przekonać, że przy wspólnym zaangażowaniu w cokolwiek
            forma "pan - pani" po pewnym czasie - bywa, że dość szybko - zaczyna
            przeszkadzać. Prędzej czy później będzie musiała dać sygnał do przejścia na
            "ty", więc woli dać go od razu.

            Pewnie przywykniesz szybciej niż myślisz :)
            • Gość: aaa Re: To nie jest takie proste... IP: *.bajtnet.lca.pl 03.11.07, 19:44
              w środowiskach zaangażowanych społecznie często przechodzi się szybciej na Ty.
              Sama mam 24 lata a mam współpracowników i współpracowniczki czasem niemal 3 razy
              starszych. Razem pracujemy, szkolimy się, debatujemy. Mam wielki szacunek do
              tych osób i podziwiam ich wiedzę i zaangażowanie, ale zgodnie ze zwyczajem
              mówimy sobie na Ty. Każde środowisko ma swoje reguły.
              Pozdrawiam
    • Gość: madame Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.dronet.gliwice.pl 03.11.07, 21:23
      Jesteś przede wszystkikm okropnie zaściankowy i staroświecki z ta swoją
      przepaścia między pokoleniami i brakiem akceptacji na "tykani" ludzi starszych
      od siebie. Mówienie komuś po imieniu nie ma nic wspolnego z brakiem szacunku, a
      jedynie ułatwia kontakt. To, że starszej pani powiesz "cześć Halinko" wcale jej
      nie ubliża - raczej waz na jest intonacja i normalna uprzejmość. Nie pochlebiaj
      sobie również, że starsze panie na Ciebie lecą, bo podobnie może być ze starszym
      panem.
      One są po prostu bardziej światowe i nowoczesne od Ciebie.
      Po prostu się przyzwyczaj i nie rób z tego problemu. Zacznij tez podróżować po
      świecie, a zobaczysz, że gdzie indziej nie ma tego problemu, bo właściwie
      wszyscy,którzy się w jakiś sposób znają, a tym bardziej gdy mają wspólne
      zainteresowania, mówiasobie po i mieniu.
      • Gość: Ewa Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.pronet.lublin.pl 06.11.07, 09:52
        Oj ty światowa madame.
    • Gość: chihuahua1 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.igloonet.pl 03.11.07, 21:25
      No niekoniecznie będziesz miał wzięcie tylko wśród pań w wieku emerytalnym:p

      A tak wogóle przyjaciele w takim wieku to skarb:p
    • Gość: kruk51 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 21:27
      Tak trochę na wesoło i zgryźliwie ! Te stare wampiry chcą possać twojej
      młodości. Widzi im się, że obcując z tobą nie jest z nimi tak źle. To
      rzeczywiście mogą być sympatyczne starsze Panie, ale pie..a mają na
      punkcie swojej starości. Też jestem stary, wiem, że trudno się z tym po
      godzić. Ale moja skóra to maja i innej nie chcę. Jestem przyjaźnie nast
      awiony do świata i ludzi ale miejsce moje w społeczeństwie określa mój
      wiek, doświadczenie, dorobek życia. Wierz mi, to żadne koleżeństwo, to
      wygłup. Będziecie tego żałować, czy wcześniej, czy później.
      • Gość: Maryla Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.ri.ri.cox.net 04.11.07, 16:45
        Jestem w Ameryce juz 4o lat,gdy tu przyjechalam nie moglam uwierzyc
        jak mili tu sa ludzie (bez ceregieli)Jestem przedstawiona:moje imie
        jest Maryla i od razu milo poznac jak sie masz Maryla.Wiek nie robi
        roznicy.Przyznaje ze od razu czulam sie u siebie.
        I nie moge zniesc jak w Polsce dalej uzywa sie:jsnie pani,dostaje
        listy z Wielmozna pani, Szanowna pani.To sie ciagnie dalej od
        arystokracji i Hrabiow .Mysle ze najwyzszy czas z tym skonczyc.Inna
        sprawa z dziecmi.Pozdrawiam
        • Gość: Kinga Dear Madam, Dear Sir............................. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.11.07, 18:24
          Chyba nigdy nie dostalas, ani nie pisalas listow w jezyku
          angielskim, szczegolnie tych oficjalnych
    • Gość: toskania Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 22:00
      odpowiem Ci z tej "drugiej strony". Do 75 lat sporo mi brakuje,
      ale...podlotkiem byłam już daaawno temu. Pracuję wsród młodych ludzi
      i zupełnie nie czuję bariery wiekowej, choć na Ty z nimi nie jestem,
      choć raczej z racji, że jestem szefową.
      Ale w relacjach niesłużbowych czasem (choć nigdy nie przesadzam w
      spoufalaniu) proponuję przejście na "ty" ludziom młodszym o wiele,
      powiedzmy o 20, 25 lat. I powiem Ci, że kiedy widzę z ich strony
      opór, wahanie, zakłopotanie, co się niestety zdarza, czuję się
      doprawdy fatalnie. To jest ten moment, kiedy myślę "o Boże, to
      napradę jestem taka stara, że ona czy on ma problem, żeby być ze mną
      na "ty".
      Pomyśl o tym - kiedy ktoś, bez względu na wiek proponuje Ci
      przejście na "ty", to znaczy, że czuje do Ciebie sympatię, czuje się
      dobrze i swobodnie w Twoim towarzystwie, mentalnie czuje się Twoim
      partnerem i, co ważne, czuje, że Ty tego nie nadużyjesz, że
      koleżeńska poufałość nie pomyli Ci się ze spoufalaniem (bo to
      zupełnie co innego). Jest to wyraz sympatii, zaufania i dobrej
      opinii o Tobie. A ich odrzuceniem robisz przykrość.
      Więc nie wydziwaj i przyzwyczajaj się do mówienia "cześć Halinko"
      albo tez "dzień dobry halinko, zależy jaką formę przyjmie
      tamta "strona", bo Ty jednak w tych relcjach i w stopniu zażyłości
      powinieieś być pół kroku za tymi osobami.
      pozdrawiam
    • Gość: noname Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.pools.arcor-ip.net 03.11.07, 22:05
      mialam kiedys podobny 'problem' w firmie na praktykach. Zasada, ze do wszystkich w dziale (do szefa tez) po imieniu. Na poczatku bylo troche dziwnie, bo paru panow to juz pewnie wnuki po studiach mialo. Do szefa tez tak jakos dziwnie. Ale po jakims czasie dalo sie przyzwyczaic. A w firmie zapewenialo to bardzo mila atmosfere.
      Jesli panie same proponuja to czemu nie. No chyba, ze bedziesz sie potem wstydzil na ulicy przed kolegami (w 'odpowiednim' wieku).
    • Gość: ja pie.. Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.poldim.pl 03.11.07, 22:08
      jaki Ty jesteś głupi. Co staruchy mają podciąć sobie żyły? bo ty
      czujesz się staro. Lecz się bo umrzesz
    • titta Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 03.11.07, 22:21
      Ja jak pierwszy raz mialam sie zwrocic do profesora (starszego,
      swojego "egzaminatora") po imieniu, to cos tam wydukalam, ale imie
      mi przez gardlo nie przeszlo. Juz przywyklam, wiec powodzenia:)
    • wirusx Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 03.11.07, 22:35
      1) brak Ci obycia, więc boisz się własnych gaf
      2)jesteś narcyzowaty i uważasz, że taka sytuacja Cię postarza
      Zal mi Cię, biedaku, masz problem większy problem ze sobą, niż
      przypuszczasz...
    • zawsze_elka Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 03.11.07, 22:51
      Myślę , że głównym Twoim problemem jest postrzeganie świata i
      innych przez pryzmat swoich wdzięków fizycznych .Zal tylko , że nie
      da się tego leczyć
      • Gość: Aja Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 22:59
        wszystko brzmialoby ok ale to ciagle podkreslanie jaki to z niego
        mlodzieniec ,przystojniak i czarus jest troche dla mnie
        smieszne ,taki piotrus pan
        dla ktorego ujma jest zwracanie sie do starszych pan po imieniu...
      • Gość: nitka3 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.chello.pl 03.11.07, 23:07
        ja tez jestem w poblizu bardziej 75.Rozumiem jak sie czujesz , bo
        przeiez i ja byłam kiedys młoda osoba i chociaz niegdysiejsze
        starsze panie nie były az tak swobodne to na studiach juz byli
        profesorowie i asystenci prowadzący tez zycie towarzyskie.Najpierw
        było troche trudno , tak po imieniu , ale po kilku prubach było
        oK.I jeszcze jedno z "tamtej" strony nie ma takiej przepasci miedzy
        starościa a młodościa .Przeciez my starzy , mamy w sobie tez ta
        młoda niegdysiejszą osobe ,,nie ma W NAS w środku
        przepasci ..jestesmy ciagli ...to tylko z twojej strony jest
        młodośc ....a potem jeszcze nic......Ciesz sie że uznaja cie za
        fajnego chłopaka , z którym warto przebywac , bo na starośc jest
        sie bardziej wymagajacym , i szkoda czasu na nudziarzy!!!
        Powodzenia!
        • Gość: gretchen Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.ci.uw.edu.pl 04.11.07, 00:18
          W Skandynawii wszyscy zwracają się do siebie po imieniu. Dzięki temu
          sztuczny dystans pomiędzy ludźmi ograniczony jest do minimum, co
          bardzo ułatwia życie (nie mylić z brakiem szacunku). Zauważyłam
          okropny nawyk wśród Polaków. Zwracają się do obcokrajowców (nawet
          sporo starszych od siebie), mówiąc zazwyczaj "Ty". Lepiej już mówić
          w ten sposób do wszystkich.
    • Gość: hens Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.wsip.edu.pl 03.11.07, 23:53
      Miałem taki problem z moim maistrem w firmie.Zapatrzył się na moja
      indywidualność,i stwierdził po moim egzaminie kiedyś przy piwie, po wypłacie, że
      powinniśmy przejść na ty.
      Powiedziałem że owszem, on będzie do mnie mówił TY a ja do niego...........
      proszę pana.
    • caysee Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 03.11.07, 23:59
      A ja rozumiem twoj problem, bo tez dziwnie mi mowic na ty do niektorych osob.
      Mysle jednak, ze nie powinienes odrzucac tej propozycji. Moze ta pani z wieloma
      mlodymi ludzmi jest na ty. Skoro taki z niej aktywny typ moze czuje sie "dusza
      mloda" i przez "ty" chce zmniejszyc ten dystans miedzy wami.
      • Gość: Anita Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.ri.ri.cox.net 04.11.07, 17:02
        Mysle ze to co sie chce podzieli z wami ma sens tutaj.Mialam 40 lat
        Rozmawialam z kobieta ktora miala 65 lat,Rozmawialismy na rozne
        tematy miedzy innymi ja powiedzialam:NIe rozumie dlaczego ludzie po
        70-ce dbaja jak sie ubieraja, jaka fryzure wybrac i inne rzeczy:Ona
        odpowiedziala mi (co nigdy nie zapomnialam,)Bo w srodku oni sa tacy
        sami jak w mlodym wieku.Teraz mam 75 lat i wiem ze ona niala racje.
    • 33qq Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 00:00
      Się okazuje,że gajowy już w naszych sercach zaginął. A przecież Gajowy wiecznie
      żywy!
      • Gość: gosc USA Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.socal.res.rr.com 04.11.07, 00:16
        jest to chyba wyraz respektu dla wieku , seniority, wywodzi sie z
        naszego wychowania, wyrazania pelnego szacunku polaczonego z
        bezgraniczna tolerancja i brakiem krytycyzmu wobec seniorow, jest to
        poniekad wychowanie zasciankowe , mieszczanskie i katolickie, ja tez
        bylem tak chowany, dokladnie jak w Chinach.
        Oczywiscie to wszystko bzdura, i bylem zaskoczony gdzy moj 7 letni
        pasierb powiedzial do 70 letniej pani ze ma ona poglady wrecz nie do
        zaakceptowania oraz w sklepie zaczal ustawiac leciwego sprzedawce
        kazac mu przynosic siedem par butow i kazal sobie zakladac na noge i
        wyrazac opinie ze albo nie ten kolor albo uciskaja itp. Ten jegomosc
        przyjmowal to zupelnie normalnie i obslugiwal mojego pasierba jak
        innego klienta. Dla mego malego to bylo rowniez zupelne normalnie,
        tylko ja mialem inne mysli
        • 33qq Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 00:38
          Było zareagować...może.
          • hens Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 00:58
            To jest USA..jak by zareagował to by dziadka zwolnili.
            Będąc w Londynie pierwszy raz w 1965 rok nie mogłem kupić butów,- bo sie
            peszyłem jak dwie laski usiłowały mi na siłę przymierzyć buty, obie na kolanach
            .SZOK.......za chwilkę dowiedziałem się, to nie komuna, i trzeba zadbać o
            kupującego. Poza tym tam jest coś takiego jak prowizja.Zapatrzysz się na dołek w
            biuście i może kupisz.
        • Gość: Melania do gość USA IP: 86.71.116.* 04.11.07, 15:54
          I nie zareagowałeś na zachowanie Twojego pasierba ? Dziwne, aż tak
          bardzo zachłysnąłeś się Ameryką ? Z Amerykanów to przykładu nie
          można brać, oni nie wiedzą, co to dobre wychowanie.
          Ja mieszkam we Francji i tutaj żaden młodzian nie zwróciłby się bez
          okaznia szacunku do starszej osoby. Tutaj mówi się : Dzień Dobry
          Pani / Panu; Dzień Dobry Panienko, czy Kawalerze. To jest normalne.
          A USA ze swoim brakiem obycia i kultury to coś strasznego.
    • Gość: Andy K Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.socal.res.rr.com 04.11.07, 01:12
      Nie jest to nic takiego w Stanach i moge ci powiedziec ze jestem za tym. W mojej
      pracy wszyscy sa na ty a autorytet wyrabia sie wiedza a nie wiekiem.
    • Gość: adan mowcie sobie na ty IP: *.dhcp.embarqhsd.net 04.11.07, 07:07
      w USA gdzie mieszkam to normalne.Ja mam 30 lat i moja dobra
      kolezanka ma 63 lata, oczywiscie mowimy sobie na ty
      • Gość: napalony69 Re: mowcie sobie na ty IP: *.petrus.com.pl 04.11.07, 09:08
        I tylko tyle?
      • odowk Re: mowcie sobie na ty 04.11.07, 18:43
        Gość portalu: adan napisał(a):

        > w USA gdzie mieszkam to normalne.Ja mam 30 lat i moja dobra
        > kolezanka ma 63 lata, oczywiscie mowimy sobie na ty

        Ale ja mieszkam w Polsce, a nie w USA. USA to dla mnie świat
        egzotyczny (jak np. Daleki Wschód).

        A w Niemczech się mówi na "oni" (sind Sie gesund? was machen Sie),
        więc może zaproponujesz tej pani przejście na 3 osobę liczby
        mnogiej? ;-)

        Oczywiście, kazdy język ma swoje prawa. Polski również. I prawdę
        mówiąc, rzeczywiście w moim przypadku skończy się na przejściu
        na "ty". Ale, jak mówię, nie jest to wcale łatwe i nie nastąpi to od
        razu.
        • Gość: arm Re: mowcie sobie na ty IP: *.chello.pl 04.11.07, 19:05
          To jest forma grzecznosciowa, chyba nie mozna tak tlumaczyc tego prosto:)
        • Gość: nika_nowa Re: mowcie sobie na ty IP: *.rad.vectranet.pl 04.11.07, 22:30
          Rozumiem twoje rozterki. W mojej pierwszej pracy byłam w podobnej sytuacji -
          pokoleniowo starsza ode mnie pani zaproponowała mi przejście na 'ty', co
          wprawiło mnie w konsternację. Chociaż nie wchodził w grę motyw seksualny,
          poczułam się okropnie niezręcznie.
          Jeśli mogę ci coś radzić, to potraktuj propozycję starszych pań jak szansę dla
          siebie na uzdrowienie relacji z ludźmi. Wiem, że w Polsce 'tykanie' jest bardzo
          często źle widziane. Ale to jest CHORE. Tyle że choroba ta jest tak powszechna,
          że stała się normą społeczną. Na ogólnym tle wiekowe kobitki wydają się
          ciekawymi ludźmi, więc chyba możesz zaryzykować?
          Twoje reakcje wcale mnie nie dziwią. W Polsce bariery wiekowe nadal sankcjonują
          dystans i nierówność w kontaktach. Np. do starszej kobiety obca młódka może
          protekcjonalnie mówić :'babciu' i nikogo to nie rusza, a przejście na 'ty' budzi
          zdziwienie. To powinno niepokoić, ale prawie się o tym nie mówi. Więc poruszyłeś
          bardzo ważną kwestię. Przez język wyraża się nasza mentalność.
          Uważam, że masz problem wynikający z przyzwyczajenia się do odczłowieczających
          form językowych obowiązujących w Polsce. Myślę, że męczy cię ten problem, bo
          tak zostałeś wychowany, bo w takim otoczeniu żyjesz. Ale jako człowiek dorosły
          powinieneś sam przemyśleć i zdecydować, co właściwie jest lepsze: podtrzymywanie
          tradycji językowej, która wprowadza w relacje dystans i hierarchię, a w
          konsekwencji wstyd i zażenowanie, czy zmiana tej tradycji na rzecz języka
          większej równości i bezpośredniości w kontaktach z ludźmi.
          Skoro sam poruszyłeś ten temat, stać cię na ryzyko odejścia od tradycjonalizmu.
          Ostatecznie, tradycje są dla człowieka, a nie odwrotnie. Życzę, żebyś podjął
          dobrą decyzję.



          • odowk Re: mowcie sobie na ty 04.11.07, 23:47
            Gość portalu: nika_nowa napisał(a):

            > Skoro sam poruszyłeś ten temat, stać cię na ryzyko odejścia od
            tradycjonalizmu.
            > Ostatecznie, tradycje są dla człowieka, a nie odwrotnie. Życzę,
            żebyś podjął
            > dobrą decyzję.

            Stać mnie. Nie jestem zresztą wcale tradycjonalistą. Tu nie chodzi o
            pielęgnowanie tradycji - w moim przypadku chodzi o może zbytnie
            przejmowanie się tym, co będą o mnie odbierać inni, lęk przed
            śmiechami, plotkami itp.

            Jeszcze niedawno uśmiałem się, jak słyszałem w pociągu rozmowę dwóch
            starszych pań, które kiwały głową i były zgorszone tym , że
            współczesna młodzież mówi do rodziców na "ty", a nie w stylu "niech
            mama przyjdzie", "niech tato się nie przejmuje" itp. Ale, jak
            widać, są osoby z ich pokolenia, które mają ekstremalnie różne
            poglądy na tę sprawę.

            Dzięki za Twoją wypowiedź, którą oceniam jako najlepszą z całego
            forum. Zresztą zgadzam się w większości z Twoją opinią. Pozdrawiam
            serdecznie.
            • Gość: nika-nowa Re: mowcie sobie na ty IP: *.rad.vectranet.pl 05.11.07, 22:06
              Nie wiem, czy cię teraz nie skonsternuję za mocno, ale... w porównaniu z tobą
              jestem starszą panią, no, mogłabym być chyba twoją mamusią - 50-ka z hakiem. Nie
              podawałam na początku swojego wieku, żebyś sam się przekonał, że można się
              porozumieć pomimo różnicy wieku, o ile na wstępie nie włączymy naszych
              uprzedzeń. Dodatkowo w tej sytuacji możesz poćwiczyć swoje emocje. Taki mały
              chrzest bojowy. No i nikt nie widzi, czy się czerwienisz, czy bledniesz.
              Internet daje ten komfort nie 'publikowania' się emocjonalnego.
              Jakoś się trzymasz jeszcze? Nie martw się, będzie dobrze :-)
              Miałam podobne problemy, gdy byłam w twoim wieku. Teraz też nie jestem taka miła
              jak te twoje starsze znajome. Pracuję z pokoleniem 20-latków i sztywno trzymam
              się utartych form: 'pan' 'pani', w obie strony, czyli dość oficjalnej relacji,
              ale równoległej. Gdy zaczynałam pierwszą pracę pewna starsza pracownica mówiła
              do mnie 'córciu', a ja do niej 'proszę pani'. To było chyba znacznie gorsze.
              Chciałbyś, żeby te panie zwracały sie do ciebie protekcjonalnie per 'wnusiu'?
              Myślę, że młodzież, z którą pracuję byłaby skonsternowana, gdybym przeszła z
              nimi na 'ty'. Więc tego nie robię. Tym bardziej doceniam inicjatywę starszych
              osób, gdy proponują innym taką niekonwencjonalną w polskich warunkach formę
              komunikacji. Bo sądzę, że to poprawia relacje. Tak powinno być, żeby ludzie
              budowali bardziej osobowe, bardziej bezpośrednie relacje.
              Jeśli dana forma językowa pociąga za sobą poprawę kontaktu z ludźmi to warto ją
              praktykować. Być może, znajdą się tacy, którzy będą się z ciebie śmiać. Ale nie
              daj im sobą kierować, bo nie nadają się na kierowników życiowych. Co tego typu
              ludzie mogą ci dobrego zaproponować? Że się nie będą śmiać? Jeśli zapytasz ich,
              co śmiesznego jest w bezpośrednich formach kontaktu i poprosisz, żeby uzasadnili
              swoją krytykę używania takiej a nie innej formy językowej, ręczę, że będą mieli
              duży problem. Tego typu reakcje są nieprzemyślane - stoi za nimi nawyk, zwyczaj,
              naśladownictwo, strach przed wychylaniem się itp. Bo tak SIĘ robi. Nie ważne,
              czy jest to mądre, czy głupie.
              Jeśli spotykamy czasem jakichś sensownych ludzi, obojętne młodych czy starych,
              takich czy siakich, to i my możemy żyć bardziej sensownie niż dotąd. A czy to w
              końcu nie jest najważniejsze?
              Hmm, może sama wprowadzę jakieś zmiany w formach kontaktu? Muszę to przemyśleć.
              Również cię serdecznie pozdrawiam.
            • deerzet Rodzice - dzieci na "ty" 06.11.07, 20:00
              Próbowałem kiedyś zwracać się do swego Taty w 3. osobie
              ["niech Tata" zrozumie..."] - dziwne, że się omalże na
              mnie obraził. A mnie spodobała się tylko wtedy
              możliwość okazania Tacie memu szacunku.
              .
              Odtąd czasem zwracam się doń per "Ojcze" jak mnie
              zeźli. Dobrze wtedy rozumiemy obaj dystans... braku
              zrozumienia.
              .
              PS. Znam opowieść sąsiadki o zwracaniu się przez nią
              do swej matki PO IMIENIU. Zdębiałem, a mama jej obok
              wtedy stała i ...krzywo się uśmiechała.
              Może po latach zrozumiała swój błąd zezwolenia
              małoletniej córce na tę formę kontaktu werbalnego.
              Dziś tak przemądrzałej pyszałkowatej sąsiadki, jaką
              ona jest (ok. 30-latka) ze świecą, ba! - z gromnicą
              szukać...
            • deerzet Dodac warto, że dziecko sąsaidki... 06.11.07, 20:33
              ...jak do mnie sie zwracało per "ty", było i przez
              mamę i przez swą babcię prostowane: "tak nie mów.
              Mów "Panie..[tu me imię]". Dziecko nie rozumiało
              powodu tej uwagi (2-latka!). Nie dziwię jej się
              Dziwię się babci i rodzicom...
    • paseo Po co wydziwiasz i robisz sztuczne problemy??? 04.11.07, 07:44
      A jak 60-o latek jest na ty /czasem nawet bardzo blisko na ty/ z np.
      19-ka to juz nie jest dziwne??
      Stwarzanie takich problemow swiadczy tylko ,jak bardzo masz jeszcze
      zasciankowa mentalnosc
    • Gość: akira Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 08:39
      mam 56 i moje zdumienie budzi fakt przywiązania do formy "pan/pani".
      może mam brak porządnej "kindersztuby", ale nigdy mi nie
      przeszkadzała forma "ty". tak jak ktoś napisał, nie forma lecz
      treść. wiek metrykalny naprawdę nie świadczy ani o dojrzałości, ani
      o prawdziwym wieku osoby.
      A przypuszczenia o seksualnych zapędach "starszych" pań conajmniej
      obraźliwe, może jesteś "narcyzem".
    • edi54 Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 09:04


      Wydaje mi sie,ze autor faktycznie zatrzymal sie mentalnie
      na poziomie lat 70 tych XX wieku.Przy tym nad wyraz szybko
      demonstruje swoj narcyzm.Coz szczegolnego w tym ,ze osoba
      starsza wiekiem (nawet sedziwa) proponuje osobie znacznie
      od siebie mlodszej przejscie na forme "Ty".Tym bardziej w
      sytuacji,gdy przychodzi im razem funkcjonowac w ramach jakiejs
      struktury.Przeciez szacunek dla osoby starszej nie wyraza
      sie w formie zwracania sie do niej ,lecz w calej sieci
      relacji interpersonalnych (mocno osadzonych w normach
      kulturowych).Sam dobiegam 60-tki i mam dobre relacje
      z ludzmi w wieku w granicach 20-30 lat.Suponowanie,ze
      te kontakty (bardzo bezposrednie, na "Ty" ) moga miec wymiar
      erotyczny uznal bym za smieszne i wysoce niestosowne.
      Mysle,ze jedynie sam autor potrafi wlasciwie rozsadzic
      czy intencje "starszych pan" nie groza zamachem na jego
      "meskosc".Rzeczywistosc wyraza sie bowiem w indywidualnosci.
      Ale ,zeby az problem publiczny z tego czynic?! Komus tu
      brakuje dojrzalosci.Tak na marginesie: znam 70 latkow ,
      ktorzy mentalnie i emocjonalnie zatrzymali sie sila swego
      ducha i moca przezywania zycia na poziomie ludzi mlodych,
      i znam mlodych ,ktorzy juz w wieku 20 tu kilku lat sa blizsi
      typowym 70 latkom.
    • Gość: Monika Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.telecable.es 04.11.07, 09:31
      Nie widze w tym zadnego problemu. Jezeli masz do nich szacunek i
      uwazasz je za rowne Tobie, to tym bardziej powinienes mowic jej po
      imieniu,jezeli takie jest zyczenie i tak by sie czula wygodniej, bo
      w koncu jestescie kolegami, nie? Jest wiele innych sposobow
      okazywania szacunku i uwagi innej osoby. Troche mi sie dziecinny
      wydajesz i jakis troche narcyzowaty, wnioskuje to tylko po twoich
      wypowiedziach.
    • Gość: kokos Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.chello.pl 04.11.07, 09:39
      jesteś dziwakiem,mam pona d 60 lat i moi młodsi koledzy nie maja z tym
      problemu .jesteśmy na ty.ą kto chce mieć szacunek dla osó starszych mówi na
      Pan.\a ja do niego na ty
    • mayenne Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t 04.11.07, 09:52
      Kurcze, czuję się powalona Twoim problemem. Najbardziej dziwi mnie,
      że postrzegasz propozycję 75-latki w kategoriach seksualnych,
      bo "zawsze byłes przystojniakiem" i kobiety chciały się z Toba
      spoufalać. No ja nie mogę. Powiem Ci, że moja mama jest po imieniu z
      moim mężem, bo stwierdziła, że matkę ma się jedną i on ma swoją. Czy
      to znaczy, że moja mama pożąda mojego męża? I ja też tak chcę w
      przyszłości z partnerami moich dzieci. Pożądam ich, mimo, że ich
      jeszcze na oczy nie widziałam? Poza tym ja jestem na "ty" z
      niektórymi dziećmi moich przyjaciół, bo ciocią nie jestem, a
      przez "Pani" jakoś sztucznie i obco. Czy to znaczy, że mam
      skłonności pedofilskie? A co, jeśli niektóre z tych dzieci to
      dziewczynki, a ja jestem kobietą? Jestem kompilacją zboczeń?
      Zaczynam się bać sama siebie. Fuj.
    • Gość: Gocha Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.smrw.lodz.pl 04.11.07, 10:08
      Ja w podobnej sytuacji przeszłam na tzw. niesymetryczne tykanie: do mnie pewna
      pani mówi po imieniu, a ja do niej pani Krysiu. Jeśli obecnie jeszcze raz
      ponowiłaby swoją propozycję, to oczywiście zaczęłabym mówić po imieniu. Pierwsza
      bariera już za mną (jestem niewiele starsza od jej wnuków)
      • Gość: haga Re: gdy 75-latka chce z 30-latkiem przejść na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 10:53
        Temat wart szerokiej konwersacji.
      • deerzet Brawo. To to! Choć szkoda możliwości wspinania się 06.11.07, 19:44
        ... po szczebelkach poufałości.
        .
        W polszczyźnie to dorobek pokoleń - od Panie Hrabio
        (hi hi!) do "Cześć stary!"
        .
        Mam złe doświadczenia z przechodzeniem (np. w pracy) z
        małolatami od razu na "ty". Czasem można się
        spodziewać u co poniektórych (chamowatych) nachalności
        i braku kultury.
        Stąd - nie od razu z 20-latkami kumam się.
        O dziwo przechodzenie na ten stopień spoufalenia ze
        starszymi nie daje efektu chamstwa i braku kultury.
        Może takie nowe pokolenie jest?
Pełna wersja