odowk
01.11.07, 21:08
co wtedy zrobić?
Czy mieliście taką sytuację?
Bo ja tak. Jeszcze parę lat temu byłem młodzieżowcem, studentem,
który jednak miał duży respekt i szacunek do osób starszych. Nie
wyobrażałem sobie, że mógłbym fraternizować się z osobami o 45 lat
starszymi. A tymczasem...
Mam wiele zainteresowań, jestem aktywny społecznie. I okazało się,
że do koła Towarzystwa XXX, do którego ja od pewnego czasu należę,
należy sporo osób już niemłodych. I ostatnio okazało się, że pewna
pani X, która niedługo skończy już 75 lat, osoba niezwykle
sympatyczna i radosna, stwierdziła, że powinniśmy przejść w obie
strony na ty. Poczułem się bardzo nieswojo - nie żebym był urażony,
ale świadomość, że osoba niewiele młodsza od mojej babci ma być moją
kumpelą, wywołuje we mnie dziwne uczucia.
Mało tego, kiedy byłem w domu u mojej nowej "kumpeli" tj. pani X na
kawie, propozycję przejścia na ty złożyła mi jej rówieśna
przyjaciółka, z którą się znała, kiedy mnie jeszcze na świecie nie
było. Nie wiedziałem, co powiedzieć, zrobiłem się purpurowy. Muszę
to przetrawić...
Wiadomo, że człowiek się starzeje, a ja zawsze byłem przystojniakiem
i pewne dziwne poufałości ze strony kobiet by mnie nie dziwiły...
ale od pań w tym wieku? Czy może już kiedy mi stuknęła trzydziestka,
zestarzałem się do tego stopnia, że zainteresowanie mną przejawia
pokolenie przedwojenne i do tego powinienem się przyzwyczaić? Czy to
po prostu normalne obyczaje towarzyskie wśród dojrzałych ludzi, a ja
myślę jeszcze w kategoriach studentów 1. roku?
A jak Wy się na to zapatrujecie? Jak by zareagował na to inny facet
w moim wieku, a jak zareagowałaby dziewczyna czy powiedzmy - kobieta
w wieku balzakowskim [30-latka] - gdyby pani w wieku jej babci
zaproponowała przejście na ty?
A może ja jeszcze jestem niedojrzałym smarkaczem mimo moich 30 lat?
Co o tym sądzicie?