Żałosny etap z życia palacza to....

02.11.07, 08:50
ten, kiedy ludzie wstają w nocy, bo muszą zapalić?
A może ten, kiedy pierwsze co robią po seksie to zapalenie fajka?
    • xtrin Re: Żałosny etap z życia palacza to.... 02.11.07, 09:01
      sibeliuss napisał:
      > ten, kiedy ludzie wstają w nocy, bo muszą zapalić?

      Nigdy takiego nie spotkałam.

      > A może ten, kiedy pierwsze co robią po seksie to zapalenie fajka?

      A to chyba niewiele ma wspólnego z nałogiem. Znam niepalących, którym po seksie
      się zdarza. To taki rytuał. No i wtedy smakuje najlepiej.
      • sibeliuss Re: Żałosny etap z życia palacza to.... 02.11.07, 09:36
        xtrin napisała:

        > No i wtedy smakuje najlepiej.

        Współczuję.
        • Gość: fafel Re: Żałosny etap z życia palacza to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.07, 09:38
          tak, nigdy takiego nie spotkala jakby byla w domach setek osob w nocy i miala okazje sprawdzac
          • Gość: Arbuz Re: Żałosny etap z życia palacza to.... IP: *.gdynia.mm.pl 02.11.07, 11:07
            Ten typ tak ma - wszędzie musi wtrącić trzy grosze.
      • clockwork.orange Re: Żałosny etap z życia palacza to.... 02.11.07, 10:05
        > A to chyba niewiele ma wspólnego z nałogiem. Znam niepalących,
        którym po seksie
        > się zdarza. To taki rytuał. No i wtedy smakuje najlepiej.

        doladnie tak jest:)
    • aroden nie wiem, nie pale 02.11.07, 09:40
      przypuszczam, ze ty tez.
      a dlaczego ten problem tak cie zajmuje?
    • Gość: Lena Re: Żałosny etap z życia palacza to.... IP: 80.48.96.* 02.11.07, 09:49
      Żałosny etap jest wtedy gdy palacz wstaje w nocy by zapalić a nie ma
      papierosów !! Palacz jest zwykle żałosny gdy chce zapalić a nie może
      (zakaz) i jeszcze bardziej gdy nie ma papierosów a nażałośniejszy
      gdy nie ma na papierosy :)
      • aroden Lubie palaczy... 02.11.07, 10:00
        raz, ze placa spore podatki.
        dwa, ze umieraja wczesniej i zarabiaja na moja emeryture

        zostaw ich w spokoju, dobrze?
        • Gość: Lena Re: Lubie palaczy... IP: 80.48.96.* 02.11.07, 10:04
          Oczywiście,że zostawiam :)
          Odpowiedziałam tylko na pytanie :)

          Jak czujesz się "obrażony" to przepraszam :)
          • Gość: aroden Re: Lubie palaczy... IP: *.pools.arcor-ip.net 02.11.07, 11:25
            Jesli nie pale, to i nie moge sie czuc obrazony
            Ale dziwnie lubie popatrzec na tego Dymka...
            Jest w tym jakas Mistyka :)))
      • xtrin Re: Żałosny etap z życia palacza to.... 02.11.07, 12:31
        Gość portalu: Lena napisał(a):
        > Palacz jest zwykle żałosny gdy chce zapalić
        > a nie może (zakaz) i jeszcze bardziej gdy nie
        > ma papierosów a nażałośniejszy gdy nie ma na papierosy :)

        Zdecydowanie najgorzej jest, gdy można palić, są papierosy, a nie ma ognia ;).
    • Gość: ferment Re: Żałosny etap z życia palacza to.... IP: *.chello.pl 02.11.07, 11:17
      Palenie
      - przeystnkowców
      - starych petów - niedopałków znaczy
      - skrętów ze starych petów
      - żebranie o papierosa

      delikatniej: jazda w srodku nocy w poszukiwaniu otwartego sklepu, by nabyć fajki
    • mjot1 Żałosny etap... 02.11.07, 11:35
      Hm... Żałosnymi są te nieustające próby sprowadzenia mnie na jedynie
      słuszną ścieżkę, owo uszczęśliwianie mnie na siłę.
      • Gość: ferment Re: Żałosny etap... IP: *.chello.pl 02.11.07, 11:50
        Refleksja po moim poście? Byłbym przeszczęśliwy:)
        • mjot1 Re: Żałosny etap... 02.11.07, 12:06
          Nie dopuściłem nigdy do podobnej sytuacji, więc nie wiem „co miodu
          smak” ;-)

          A były takie czasy, że w każdym szanującym się (powtarzam:
          szanującym się) domu był salonik dla palących a tam zestaw
          papierosów, cygar, tytoni i wszelakie niezbędne akcesoria...

          Najniższe ukłony!
          nostalgiczny M.J.
    • Gość: brum Re: Żałosny etap z życia palacza to.... IP: *.chello.pl 02.11.07, 14:29
      Mnóstwo jest takich upokarzających momentów.
      Pierwszym z nich to zakaz palenia w miejscu pracy, wychodzi sie więc przed
      budynek i pali nerwowo. Traktują cię jak obszczymurka, zaczepiają, ech, szkoda
      gadać.
      Drugi wnerwiający moment, gdy zbliża się wieczór, a w pudełku masz góra trzy,
      cztery papierosy, a palić ci się chce jak diabli. Wsiadasz więc do samochodu,
      jedziesz na stację benzynową, tracisz czas i dodatkowe pieniądze.
      A najgorsza jest ta nagonka na palaczy, byle paniusia i byle paniuś uważa za
      stosowne udzielać pouczeń, że tu nie wolno, po co pan pali, czy nie lepiej
      rzucić to świństwo, itd, itd
      Tak się wkurzyłem, że rzuciłem papierochy w diabły, chociaż mi bardzo smakowały,
      i chociaż mi bez nich smutno...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja