Najgorszy rodzaj klienta?

    • Gość: nanook Najgorszy sprzedawcy w OBI IP: *.pronet.lublin.pl 19.11.07, 17:27
      1. Wysyłam żonę po zakup syfonu umywalkowego do OBI.Dla pewności daję jej element stary na wzór. Pan sprzedawca mówi że nie jest typowy(!) i musi kupić nową umywalkę(!!). W sklepie nieopodal kupiła bez problemu.
      2. Kupuje zlew - tego panu nie sprzedamy bo jest niekompletny. Na moje pytanie na czym polega jego niekompletność?...
      - sprzedawca odp. że nie ma kranu. Krótka sugestia żeby sprzedał taniej bez kranu a ja kupie kran inny rozwiązuje sprawę.
    • naprawdetrzezwy Tak, to bardzo dobry przykład: 19.11.07, 17:36
      "Klientka nie jest zadowolona z usługi - bezpodstawnie z resztą gdyż
      wszystkie formalne wymogi okreslajace poprawność jej wykonania są
      spełnione. JEJ się to jednak nie podoba,"

      Jak ta sucz miała czelność twierdzić, że się je nie podoba, skoro formalnie było OK?
      Całe szczęście, że był na miejscu sprzedawca, który zdefiniował problem:

      "chodzi o kwestię gustu"


      To jesteś chyba jednym z setek klonów, które spotykam w sklepach...
      • Gość: Powiem tak Re: Tak, to bardzo dobry przykład: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 23:30
        opisałem to b. ogólnie, ale wierz mi kiedy w ruch poszły histogramy i przepalenia (ucięte highlighty) to baba niestety musiała się odwołać do gustu. Bo o ww. wskażnikach jakości obrazu pojęcia nie miała a one świadczyły o poprawnym wykonaniu usługi.

        • naprawdetrzezwy Nic z tego, co napisałeś tu, nie zgadza się z tym 20.11.07, 10:00
          co napisałeś wcześniej.
          Teraz już całkowicie nie jest jasne o co poszło i jak wyglądała historia.


          I która wersja jest prawdziwa? (ktoś cię poganiał, gdy zakładałeś wątek? ;>)
          • Gość: Powiem tak_2 Re: Nic z tego, co napisałeś tu, nie zgadza się z IP: 83.238.175.* 20.11.07, 18:29
            Wszystko się zgadza przypadek 2 jest ogólnie opisany lecz jego
            wersja dokładna znajduje się powyżej gdzie tu sprzeczność?
    • mahoniowawiedzma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 18:05
      ech..szkoda pisać. Mam niewielkie doświadczenie w handlu i usługach (jakieś 2
      lata w róznych miejscach, w Polsce i zagranicą), a już przechowuje w głowie
      kilka sytuacji, które wyprowadziły mnie z równowagi...
      Pracowałam kiedyś w salonie prasowym(szumna nazwa kiosku) w centrum handlowym.
      Uwierzcie mi, najgorsi klienci przychodzą do sklepów typu: hipermarket+pasaż
      handlowy. Nie mają za dużo kasy, ale czują się jak taka mała elitka, co to ją
      stać na duże zakupy w "pasażu". Nie daj bóg, jak prowadzą "działalność
      gospodarczą", bo wtedy czują się panami wszechświata. Pracowałam popołudniami,
      żeby jakoś utrzymać się na studiach dziennych. I przychodził taki klient, prosił
      o wystawienie faktury (na 1 gazetę za 1,10) i oburzał się, że nie mogę tego dla
      niego zrobić. Wg niego byłam "aż taka głupia, że nie umiałam wystawić faktury",
      chrzanić uprawnienia i takie tam. Moją koleżankę babka zmieszała z błotem i
      powiedziała, że pewnie nawet matury nie ma. Uwielbiam takich klientów. Ludzie,
      zrozumcie, czasem biedny sprzedawca nie może się nawet iść wypłakać w spokoju,
      tylko musi z uprzejmą miną obsługiwać zgraje klientów. Sama pomimo tego, że
      pracowałam z tej drugiej strony, często zwracam uwagę na niekompetencję
      sprzedawców. ale nigdy się nie kłócę. i nigdy nie oceniam ludzi. bo czasem
      super-sprzedawca może mieć swój zły dzień.
    • edi.kijek Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 18:30
      My mieliśmy kiedys "cudowną" klientkę, która potrafiła przeliczyć zapałki w kilku pudełkach, ewentualnie kromki w bochenkach chleba i wtedy dokonać zakupu..."bo w tym pudelku są 2 zapałki wiecej".
    • Gość: tomek lodz Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.toya.net.pl 19.11.07, 18:41
      Ja jestem najgorszym klientem. Typ super pokorny, grzeczny,
      wyrozumialy i cierpliwy, niestety tak wychowany. Wszyscy sprzedawcy
      jezdza po mnie ile moga. Po drugim pytaniu o ten sam towar krzywia
      swoje piekne mordki, ich czas jest zbyt cenny zeby ze mna rozmawiac.
      Poniewaz nie jestem zbyt zamozny, wole kupic te lepsze i dosc drogie
      rzeczy i w zyciu nie dostalem zadnego rabatu, bo pytanie o rabaty
      jest dla mnie zbyt upokarzajace, to od sprzedawcy licze na jakis
      gest. Ale cichego i spokojnego klienta mozna olac. Po kilku latach
      istnienia Galerii i Manufaktury w Lodzi nie wchodze juz do polowy
      sklepow. I kupuje coraz mniej ...
      • Gość: aa Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 194.205.246.* 19.11.07, 19:07
        mam dokladnie tak samo, jestem cichy i sie nie wychylam, a
        sprzedawcy olewaja mnie itp, dopiero jak kupuje i wyciagam karte w
        odpowiednim kolorze robia sie mili i pytaja czy moze cos jeszce -
        ehh jeszce dlugo bedzie u nas w kraju patrzec sie na czlowieka przez
        pryzmat kasy :((( szkoda..
        pozdrawiam
      • Gość: gość Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.4kroki.net 19.11.07, 19:14
        ręce opadają gdy jeszcze dobrze nie wejdę do sklepu a tu pytanie :
        "w czym mogę pomóc????"
        zwykle odpowiadam że jestem pełnosprawna ale zazwyczaj wychodzę
        • Gość: tristan Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.toya.net.pl 19.11.07, 23:34
          O nie, kolejny dumny ze swojego chamstwa... Który to już dzisiaj...
        • Gość: kate Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.dsl.bell.ca 20.11.07, 00:07
          Pelnosprawny gosciu, to pytanie zadawane przez obslugujacego
          sprzedawce nie jest po to zeby wyprowadzic cie z rownowagi.NIe masz
          wypisane na czole ze poradzisz sobie sam/sama.TAk jak ktos to
          slusznie zauwazyl dobrze rozeznany sprzedawca wie lepiej co i gdzie
          jest w sklepie.A jak nie jest to na jego terenie ze sie tak wyraze,
          top rzynajmniej albo cie skieruje tam gdzie powinienes sie udac,
          badz zawola kolege/ kolezanke ktora odpowie wyczerpujaco na twoje
          pytania( przynajmniej w teorii tak powinno byc) A jezeli nadal nie
          chcesz jego/jej pomocy, wystarczy grzecznie odpowiedziec ze
          dziekujesz za zaoferowana pomoc i ze sobie poradzisz, a jak nie to
          sie do tej osoby zwrocisz.Czy to takie trudne okazac komus odrobine
          zyczliwosci?Ja juz chyba zapomnialam jak to jest.Czasami , ale to
          czasami spotykam sie z chamskim zachowaniem i to raczej ze strony
          kupujacych i rzadko z ignorancja ze strony obslugi.
          A wiem jak to jest bo pracowalam w butiku gdzie przychodzily bardzo
          czesto bardzo zblazowane panie.
          • Gość: gosc Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 157.158.96.* 20.11.07, 10:26
            jemu pewnie chodzi o to, że po polsku zwykło się mówić "czym mogę służyć" a to
            idiotyczne zdanko o pomaganiu to kalka z języka angielskiego. Podobnie jak
            mówienie "dokładnie!", zamiast "właśnie!"
          • Gość: ka-mi-la789 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 12:54
            NIe masz
            > wypisane na czole ze poradzisz sobie sam/sama.

            A mam wypisane, że jestem niedorozwinięta?

            TAk jak ktos to slusznie zauwazyl dobrze rozeznany sprzedawca wie
            lepiej co i gdzie jest w sklepie.

            Co nie zmienia faktu, że przyskakiwanie z warkotem "w czym mogę
            pomóc" do klienta, który ledwie przekroczył próg, jest
            niedopuszczalne. Czuję się wtedy jak intruz, którego próbuje się
            wygonić, maskując to pozorami grzeczności.

            A jak nie jest to na jego terenie ze sie tak wyraze,
            > top rzynajmniej albo cie skieruje tam gdzie powinienes sie udac,
            > badz zawola kolege/ kolezanke ktora odpowie wyczerpujaco na twoje
            > pytania( przynajmniej w teorii tak powinno byc)

            Kiedy będę potrzebowała skierowania, poproszę o nie. Kiedy będę
            potrzebowała odpowiedzi na pytania, zadam pytanie. Sprzedawca ma
            tylko być w zasięgu wzroku, żeby mogła do niego podejść, kiedy
            naprawdę jego pomoc będzie mi potrzebna. Tak właśnie zrobiła
            sprzedawczyni ze sklepu z markowymi dżinsami, który ostatnio
            odwiedziłam. Pozwoliła mi rzucić okiem na półki i dopiero po jakiejś
            minucie, kiedy zaczęłam szukać wzrokiem personelu, zapytała, w czym
            może pomóc. Opisałam dokładnie, jakich spodni potrzebuję, po czym
            dziewczyna - uwaga - dała mi dwie pary dokładnie mojemu opisowi
            odpowiadające, nie próbując mi wciskać czegoś, na co nie miałam
            ochoty, a co akurat jej zalegało w magazynie (drugi co do częstości
            grzech sprzedawców). Poza tym miała suwmiarkę w oku - pierwsza para,
            którą przymierzyłam, była tylko odrobinę za długa, druga leżała
            idealnie. Spodnie kupiłam, sprzedawczyni podziękowałam za miłą
            obsługę o pochwaliłam za fachowość.
            Dla wyjaśnienia: pierwszą specjalizację na studiach zrobiłam z
            handlu. To, co napisałam powyżej, usłyszałam na pierwszym wykładzie
            z organizacji handlu, więc nie są to moje jednostkowe odczucia czy
            inne fanaberie.
        • Gość: ens burak IP: 62.69.213.* 20.11.07, 07:19
          burak
          • Gość: robex Re: burak IP: *.199.53.232.tesatnet.pl 20.11.07, 21:31
            Przypadek z apteki dokładnie Euroapteki.
            Podchodzę do młodej Pani technik farmaceuta i pytam, jaka jest
            różnica między Differinem w żelu a w kremie. Na co słyszę
            wyczerpującą sarkastyczną odpowiedz ze "no bo w żelu jest w żelu a w
            kremie jest w kremie". Kiedy odpowiadam Pani na to że słyszałam od
            lekarza ze w żelu jest łagodniejszy, odparła "nie wiem".
            Jestem spokojna nigdy nie stwarzam problemów jako Klient. Ale
            poprostu mialam ochote wezwać kierownika zeby tylko posłuchał bredni
            tej Pani i przy okazji zgasił jej uśmieszek.
            Oczywiście już tam nie chodzę:)
        • Gość: tomcioo Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 62.87.185.* 20.11.07, 11:06
          jak sie ktos pyta "w czym moge pomoc?" to nalezy powiedziec prawde,
          ze chcesz np. husteczke lub tiktaka, od razu pomaga. i rozluznia
          atmosfere.
      • nom.wont Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 19:14
        miejsce akcji stacja benzynowa
        podjezdza pani pod dystrybutor (bardzo blisko siebie stoją dwa
        identyczne i oczywiscie z tą samą benzyną na dodatek łaczą sie z
        jednego zbiornika) łapie sie za pierwszy leprzy i co słysze ? ze Ona
        nie chce z tego dystrybutora bo z tego jest jakies "podejrzane" :)
        odrazu tumacze ze z jednego jak i drugiego dystrybutora pompuje sie
        takie samo paliwo... niestety zostałem krzyczany poniewaz wpowadzma
        ludzi w błąd :D

        kolejna podobna sytuacja podjerzają 2 kobiety (najprawdopoodbniej
        znajome/kolezanki) jedna jak i druga tankuje tylko ze z innych
        dystrybutorow jeden dystrybutor był w miejscu zadaszonym a drugi
        niezadaszonym(powod przebudowa wiaty) oczywiscie połozone sa do tego
        samego zbiornika z paliwa, siedzac za ladą dzwi otwarte jak szeroko
        i słysze...
        pani z dystrybutora pod wiatą wykrzykiwała do tej drugiej zeby nie
        tankowała z tamtego bo on nie stoi pod wiatą i ze jak pada deszcz to
        cały jest zmoczony i woda w paliwie jest i zeby podjechała pod jej
        dystrybutor :)
        gdy tylko przyszła pani zapłacic oczywiscie "zajołem" sie nią
        tłumaczac ze jej argument jest "idiotyczny".... niestety nie dało
        sie
        pani powiedzała ze juz od wielu osob to słyszała i napewno jest
        prawdziwa :)

        dzieki pozdrawiam normalnych !!
        • nom.wont Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 19:32
          jeszcze cos mi sie przypomniało ciekawego :)
          przyjechał facet zalał STARA przyszedł no i on chce Fakture
          grzecznie prosze o dane firmy on mi daje jakas tam wizytowke
          wszystko bez problemu wystawiłem i pojechał... :)
          10 minut pozniej wpada jakas starsza Pani z ryjem ze zle cos tam
          wypisałem, chodziło o to ze kierowca nie tą wizytowke dał no i
          oczywiscie nie ta firma :) kobieta oczywiscie zaczeła mnie wyzywac
          ze ja to powinienem wiedzec co to za firma... informuja ją ze to
          jednak bład kierowcy wykrzyczała mi w twarz ze KIEROWCA TO JEST OD
          PATRZENIA GDZIE JEDZIE !!! no i cała reszta jaki to ja jestem nie
          dobry ;p
      • Gość: pietrobus Re: Najgorszy rodzaj klienta? - prawda po obydwu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 19:14
        Prawda leży po środku. Pracowałem na BP. Przyszedł klient i od
        progu krzyczy, że jestey ku... i złodzieje, że nie potrafimy
        dystrybutora naprawić. Pytam się grzecznie w czym problem. On mi
        odpowiada, że nalewa paliwo, a pistolet się wiesza.
        Mówię, mu, że zgłoszę to kierowmnikowi. On mi debilu dawno to
        powinieneś zrobić, że już tak raz miał.
        To mu grzecznie, proszę mnie nie obrażać i zablokowany miał pan
        pistolet, bo puścił pan paliwo i odszedł od baku, zostawiając go we
        wlewie. Że dystrrybutor się blokuje, gdy nie ma nacisku na spust. A,
        ten do mnie z rękoma, i lać mnie chce. Wyzywa od idiotów, debili i
        chamów.....

        A, co do sprzedawców - czasem się zdarza, że pracują nieodpowiednie
        osoby w tej branży. Tacy właśnie klienci, na stanowisku sprzedawcy.
      • Gość: Aligatorka Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 19.11.07, 21:19
        Mam koleżankę, która jest szefem biura obsługi klienta w pewnej dużej firmie
        usługowej. Uwielbiam z nią chodzić, np. do restauracji. Ta koleżanka, jako
        klientka - to jest dopiero sucz! Zagnie każdego cwanego sprzedawcę, właściciela,
        menadżera - słowem każdego zarządzającego, który klienta ma za nic, oczywiście o
        ile zajdzie taka potrzeba.
        Wszędzie ma rabaty, za konto bankowe nie płaci; ostatnia wycieczka do Tunezji,
        dla całej rodziny kosztowała ją 100 zł!!! Wypunktowała wszytskie
        niedociągnięcia, których nie dotrzymał organizator wycieczki i efekt był j/w.
        Osobiście uważam, że pracujemy baaaardzo ciężko i uczciwie na nasze pieniądze,
        (przynajmniej większość)więc trzeba je szanować, wydając przyjemnie; przyjemnie
        oznacza, że każdy powinien dostać radę i pomoc, której potrzebuje.
        100 lat temu też byłam sprzedawcą, dosłownie! Było to juz po zmianach
        ustrojowych, pracowałam na stoisku nabiałowym w pewnym supersamie i nie by to
        sklep samoobsługowy, poznałam więc handel z drugiej strony lady. Czasy te
        wspominam bardzo dobrze!
        Nie wiem gdzie tkwi problem... Myślę, że to odwieczny problem... Nadzieja
        jedynie w tym, że sprzedawca bywa również klientem...


        • Gość: Suatilja Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.07, 09:25
          Faktycznie, jest sie czym chwalic :/
    • Gość: Krociech A to ja może o sprzedawcy IP: *.sm-rozstaje.pl 19.11.07, 19:09
      Salon firmowy znanej firmy tłoczącej męskie koszule bawełniane.
      -Przepraszam, czy te koszule są dobre?
      -Nie wiem, powiem panu szczerze, że ja w tym nie chodzę.
      (gwoli ścisłości: mężczyzna)
      I w tym momencie zamiast zmieniać się w złego klienta uśmiechnąłem się i wyszedłem.
    • mlusca Re: Najgorszy rodzaj klienta? 19.11.07, 19:34
      Widzę po Twoim poście ,że jeszcze mój mąż u Ciebie nie
      kupował.Szybko zmieniłbyś zdanie o najgorszych klientach.Za takich
      uważałbyś facetów po 40-dziestce.
    • Gość: klient Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.cust.blixtvik.net 19.11.07, 20:04
      pisze sie zreszta. a ty masz byc mily i spelniac zachcianki nawet takich
      klientow, bo karmia ciebie i twoja rodzine.
      • Gość: kropka Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 20:11
        ty masz byc mily i spelniac zachcianki nawet takich
        > klientow, bo karmia ciebie i twoja rodzine.

        I często używać słów: Dzień dobry, proszę, dziękuję, do widzenia!
        I to wszystko z uśmiechem!!!! ;-))

        Żyła mi wychodzi jak mnie taka naburmuszona baba, młoda czy stara,
        obsługuje i jedynie cyfry potrafi z siebie wyksztusić. Facetów też
        to dotyczy!

        I klientom też bym doradzała wymawiać te słowa!!!
    • Gość: MAGGIE Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 19.11.07, 20:14
      Najgorzy rodzaj przedawcy - obsluga w niektorych restauracjach
      Wchodze do restauacji - patrze naklejki o kartach sa - dobrze bo jak
      zwykle nie mam gotowki. Zamawiam jem, chce zaplacic a paniusia mi ze
      terminal nie dziala. Pytam sie co teraz a ona mi ze mam zaplacic
      gotowka, to ja jej ze bardzo mi przykro ale nie mam. Ona mi
      standardowwo ze nic ja to nie obchodzi i moge isc do bankomatu.
      To ja jej ze bardzo mi przykro ale ja sobie zycze zaplacic karta a
      tak sie skada ze pracowalam w gastonomi i a/terminale nieczesto sie
      psuja b/ jak sie psuja to wystarczy zadzwonic i naprawia zazwyczaj w
      ciagu 1h c/ moze by tak uprzedzic klienta przed zamowieniem ze
      zmienia sie cos w oferowanych formach platnosci bo ta naklejka jes
      deklaracja i jesli odmawia przyjecia mojej platnosci to moge co
      nawyzej potraktowac posilek jako prezent od jej knapy. I tu ZAWSZE
      sie zaczyna afera. Czekam na moment gdy bede sama w takiej sytuacji
      (jakdo tej pory zawsze byl ze mna ktos kto zdolal wygrzebac z
      portfela kase na rachunek) Ciekawe co zrobi? (btw. 90% takich
      przypadkow to sciema terminal dziala a knajpa ma malo gotowki w kasie
      i nie chce placic prowizji ^^)

      Najgorszy klient - dziadki i babcie w kolekturze
      Przchodzi takie cus w czasie maksymalnej kumulacji. Kolejka na
      dziesiatki osob i stwierdza ze nie wzielo okularow i mi podyktuje 5
      kuponow. Ja uprzejmie ze bardzo mi przykro, ale niestety nie oferuje
      takiej uslugi. (Jesli nie ma okularow to nie sprawdzi kuponu a potem
      oskarzy mnie ze zle liczby wbilam. Rozumiem, ze on jest mily i nic
      takiego nie zrobi, ale ja niestety nie podejme sie ryzyka. A do tego
      luuudzie kolejka ) Informuje klienta ze jest mi bardzo przykro, i ze
      kupony moze wypelnic w domu a potem je przyniesc. N a co on ze
      mieszka 3 ulice dalej. Informuje go grzecznie ze 2 kroki od jego domu
      jest inna kolektura. Na co on ze woli u mnie. Na co ja ze to bardzo
      mile, ale ja niestety nie wypelnie kuponow. Moge wyslac na tzw.
      chybil trafil lub on moze je wypelnic. I tu sie zaczyna zwykle ze
      jestem niewychowana baba, gowniara ( no tak do 50 mi daleko) on wojne
      przezyl i sobie nie zyczy. Jemu sie nalezy. Takich k. jak ja do pracy
      za jego czasow nieprzyjmowali itd itp
      Zawsze sie pytam czy z jego czasow tak sie wychowywalo mezczyzn zeby
      sie w ten sposob do kobiety zwracali.
      • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 83.136.224.* 19.11.07, 21:01
        A jak zepsuje się podczas twojej konsumpcji? Dla mnie to co najmniej
        dziwne jest twoje zachowanie - zupełnie inne jako klient zupełnie
        jako sprzedawca. szok !!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: MAGGIE Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 19.11.07, 23:21
          Lol no zaraz - sprzedawca sie deklaruje ze przyjmie karte. A potem co
          mam zrobic? Wybekac mu te pieniadze? Taki klopot wywiesic kartke?
          Oczywiscie ze moze sie zdazyc ze awaria dopiero co itp, ale nie
          badzmy smieszni, najczesciej sie komus nie chialo poinfirmowac
          klienta o zmianie dostepnych form platnosci. Jako klient mam swite
          prawo zalozyc ze informacja o przyjmowaniu kart jet wiazaca. Wierz
          mi, gduyby mnie grzecznie przeproszono i zaproponowano jakies
          rozsadne rozwiazanie mozanby sie dogadac. Problem w tym ze zazwyczaj
          to wcale nie tak. Ja mam zdaniem obslugi zasrany obowiazek miec
          gotowke i obsluga ma w nosie ze takowej nie posiadam. Pani se pojdzie
          do bankomatu, to mozna na bazarze a nie w restauracji. A ty co Lena,
          w knajpie pracujesz ze cie rtak szokuje, ze klient nie ma ochoty byc
          stawiany w takiej sytuacji?
          • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 83.136.224.* 20.11.07, 00:21
            Może przeczytaj co wcześniej napisałaś (o sposobie w jaki napisałaś
            o tej obsłudze nie wspomnę),przemyśl może to co piszesz bo to co
            robisz to pewnie zbyt wielkie wymagania. "Rozsądne" rozwiązaniea dla
            niekórych nie istnieją.
            Nie pracuję w knajpie i nigdy nie pracowałam, byłam w róznych
            sytuacjach w róznych miejscach świata i nigdy nie chciałabym nie
            zapłacić za to za co powinnam i nigdy nie lekceważę ludzi. Takie jak
            twoje zachowanie i wyrażanie się jest dla mnie "egzotyczne", właśnie
            dokładnie pokazałaś się jako ten klient jakiego mieć nigdy by nikt
            nie chciał. Może odreagowujesz własnie tą pracę w gastronomii,
            chcesz coś pokazać bo dziś jesteś z drugiej strony? Nie rozumiem
            takiej filozofii.
            PS. Niedawno zaciął się system na stacji benzynowej na której
            zatankowałam. Podejchałam do bankomatu, wypłaciłam pieniądze i
            wróciłam by zapłacić. Nikt z nas, ani właściciel (kilku klientów
            odjechało),ja i 2 innych klientów którzy zrobili to co ja. Ale tak
            bywa. Bywamy czasem to z tej to z tamej strony (oczywiście, dla
            jasności - nie pracuję na stacji benzynowej).
            • Gość: Maggie Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 20.11.07, 03:01
              I chyba wlasnie takie podejscie jak twoje sprawia, ze may taka
              obsluge jaka mamy.
              W dodatku to chyba ty nie napisalas co napisalam. Jak mnie paniusia
              informuja ze ja nie ochodzi co mam zrobic w zwiazku z tym ze ONA ma
              zepsuty terminal o czym to nie raczyla mnie powiadomic wczesniej to
              budzi sie we mnie bunt. Co wiecej nie bardzo ja interesuje np. ze
              bankomat obok to nie moj bank i zaplace prowizje. W dodatku na jakiej
              podstawie mam biegac po pieniadze? Przeciez je mam-karte. Jesli ja
              klient mam dbac o takie sprawy to ze tak powiem cos sie komus
              pomieszalo. Spotkalam sie z podobna sytuaja gdzie dziewczyna
              blyskawicznie sie zakrecila kolo mojego stolika i poinformowala ze sa
              problemy z terminalem i nie wie czy do czasu jak skoncze bedzie juz
              czynny. Nie bylo problemu. Ale wypraszam sobie sytuacje w ktorwej nie
              dosyc ze dowiaduje sie w momencie platnosci to jeszcze
              bezczelnie "jej nie interesuje" skad mam jej wyczarowac gotowke.
              Oburzyla cie smiertelnie moja uwaga o tym ich "potraktujue posilek
              jako prezent" i chyba o to cala twoja agresja. Otoz nie mam w
              zwyczaju nie placic za towar, ale nie bede tez ponosic konsekwancji
              niekompetencji sprzedawcy/kelnerki/wlasciciela knajpy. Jesli dostanie
              niswieze jedzenie - nie zaplace za nie. Jesli ktos zobowiazuje sie do
              przyjecia platnosci karrta ma ja przyjac lub zachowac sie tak, by mie
              nie obrazic. A bezczelne "mnie to nie interesuje psze pani" nie jest
              odpowiednia reakcja na niezadowolonego klienta. I mam prawo nie miec
              ochoty biec w sniegu do bankomatu. Swiete prawo. I nie interesuje
              mnie co panienka na to poradzi. Jesli chce bym poszla jej na reke, to
              nalezy mi sie grzeczne traktowanie. W kazdym innym skepie moge
              odlozyc towar na polke i wyjsc. Tu nie moge, ale to nie ja mam szukac
              rozwiazania tylko obsluga.

              I nie, nie odreagowuje, po prostu SMIEM WYMAGAC. Wyobraz sobie ze
              klient ma prawo wymagac grzecznosci, jakosci i rzetelnosci uslug. Tak
              jak nie zycze sobie byc oszukiwana na rachunku tak nie zycze sobie
              byc stawiana w takich sytuacjiach.

              Zawsze istnieje "rozsadne" rozwiazanie. Zazwyczaj znajduje sie ono w
              momencie gdy sprezedawca/kelner wykaze odrobine dobrej woli i przede
              wszystkim zachowa sie odpowiednio. Inna mamy sytuacje gdy za SWOJ
              blad przeprosi, a inna kiedy zachowa sie jak sprzedawczyni miesa z
              czasow PRL'u - a rob se pan co chcesz - wroci do malowania pazurow. W
              porzadnej knajpie za taka wpadke proponuje sie rabat.
              • elizabeth7 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 03:09
                lo jezu!
                Babo,przyhamuj agresje bo pekniesz.U ciebie bym nawet miesa w
                czasach PRLu nie kupila.
                • anquisette Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 08:43
                  Nie widzę żadnej agresji w wypowiedziach MAGGIE. Co innego mieć
                  nieuzasadnione pretensje, a co innego po prostu WYMAGAĆ. W końcu to
                  jest praca tych ludzi. Ja wykonuję swoją pracę rzetelnie staram się
                  zawsze być jak najbardziej pomocna, więc wymagam tego od innych
                  również. Nie wiem co w tym dziwnego, czy agresywnego.
                  • Gość: dirgone Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 09:57
                    Ja się z MAGGIE zgadzam w 100%. I żadnej agresji nie widzę.
                    A w handlu pracowałam odkąd skończyłam 15 lat (rodzice mają sklep), w każde wakacje.
                    I tutaj chodzi o elementarne zasady kultury. Maggie napisała o karcie, ale to
                    samo można napisać o wydawaniu reszty. W sklepie rodziców zdarzało się, że
                    zabrakło drobnych. Wtedy to ja przepraszałam i starałam się jak najszybciej te
                    drobne załatwić (sklep z biżuterią, a ja byłam tam sama), bo to była moja wina,
                    że nie mam ich w kasie. Dlatego piany dostaję, jak wchodzę do sklepu, w którym
                    siedzi kilka paniuś i po chamsku wykrzykują "drobnych nie ma? nie mam wydać!" I
                    na tym sprawa się kończy. Bo to MOJA wina, ze one nie mają kasy na wydanie
                    reszty (chociaż w każdej chwili któraś z nich może po te drobne wyskoczyć).
                    • squirrel9 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 12:20
                      No i jakie widzisz rozwiązanie w przypadku gdy np. zepsuje ci sie kasa a klient
                      ma mnóstwo towaru na ladzie już poza kasą?Dajesz mu to gratis?Oj chyba nie.
                      Dla mnie Maggie to typowy sklep mięsny łącznie z jej słowinictwem (a co MAM
                      WYBEKAĆ). Takiego prostackiego chamstwa na całe szczęście nie spotykam często.
                      Takiego człowieka nie chciałoby się spotkać po żadnej stronie lady i w żadnym
                      urzędzie.
                      Macie obciązenia zawodowe w stopniu chorobowym i chyba czujecie się za ladą tak
                      małowartościowe,ze musicie odreagować :(
                      • Gość: ania Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 13:00
                        Ty chyba nie rozumiesz - Maggie ZJADŁA coś, mając pewność, że może zapłacić
                        kartą. Dopiero potem kelnerka ją poinformowała, że kartą zapłacić nie może, bo
                        coś tam. Maggie się zapytała, co ma zrobić, a kelnerka, że nie wie i że to NIE
                        JEJ PROBLEM, ona chce gotówkę.
                        W tym momencie co ma zrobić klient? Nie ma gotówki, więc słownictwo Maggie jak
                        najbardziej na miejscu. Może gotówkę wybekać czy urodzić lub ewentualnie
                        zjedzoną potrawę zwymiotować.
                        • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.jachpol.net 20.11.07, 13:13
                          Może podjechać do bankomatu , wrócić i zapłacić? To trudne? Naprawdę TRUDNE do
                          zrozumienia ?
                          • Gość: ania Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 13:48
                            Oczywiście że można, jeśli kelnerka mówi tak:
                            -Bardzo przepraszam, ale zepsuł nam się terminal. Przykro mi, ale nie będzie
                            mógł pan zapłacić kartą. Tak, wiem, że w karcie było napisane inaczej, ale jest
                            to sytuacja wyjątkowa, naprawdę bardzo mi przykro, że został pan wprowadzony w
                            błąd i niepoinformowany o tym wcześniej.

                            Wtedy każdy normalny człowiek do tego bankomatu pojedzie.

                            Ale jeśli usłyszy:
                            -Nie może pan zapłacić kartą. Terminal nie działa. Nie wiem, co ma pan z tym
                            zrobić, to nie moja sprawa. Proszę zapłacić. Nie wiem jak, proszę pojechać po
                            pieniądze (i zostawić w zastaw dowód, komórkę lub zegarek). Nie wiem, gdzie jest
                            bankomat, to nie moja sprawa.
                            I zero przepraszam, tylko nadęta mina typu "zapłać szybciej jełopie, bo nie chce
                            mi się tu przy tobie dłużej stać".

                            Jak usłyszy coś takiego, to ma prawo się wściec, prawda?
                            • Gość: MAGGIE Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 21.11.07, 01:56
                              Dzieki... juz mnie ten poziom agresji do mojej wypoowiedzi zaczal
                              przerazac. Ja na prawde bardzo nie lubie robic awantur, ale zadlugo
                              pracowalam w handlu zeby tolerowac bezczelnocs i olewactwo. Nie
                              wyobrazam sobie sytuacji w ktorej zmusilabym klienta np. do biegania
                              i rozmieniania pieniedzy. Siedzialam sama w budzie - zeby rozmienic
                              musialam zamknac ja (okno, blokada, drzwi (jakies 10 minut zamykania)
                              i leciec zalatwiac drobne ale to MOJ problem ze nie mam - nie klienta
                              zawsze (zdazylo sie moze ze 3 razy ze dopuscilam do takiej sytuacji)
                              klient w ramach przeprosin za klopot (musial czekac az ja rozmienie)
                              dostawal cos gratis (np jakas drobna zdrapke). To nie byl jego
                              problem, ze ja nie dopilnowalam kasy.WIEM jaka to ciezka praca, ale
                              wiem tez ze KLIENTA nie interesuja moje problemy. SMIEM wymagac kiedy
                              sama jestem klientem. Niestety w Polsce wciaz panuje jakies dziwne
                              przekonanie, ze sprzedawca nie musi byc grzeczny, nie musi dbac o
                              dobro klienta i moze go zwyczajnie za przeproszeniem olac. A klient
                              ma byc wdzieczny za to, ze wogole zechcial go obsluzyc. To nie
                              komuna.
                              • yoma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 21.11.07, 14:10
                                Trzynaj się, MAggie, jestem z tobą :)
                            • zoe125 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 21.01.08, 16:40
                              Zgadzam się z poprzedniczką. Myślę, że chodzi tu raczej o sposób potraktowania
                              Maggie, która przecież nie była winna tego, że terminal sie zepsuł. W takiej
                              sytuacji kelnerki powinny uprzedzać z góry, że w chwili obecnej możliwa jest
                              tylko płatność gotówką. Sądzę, że w takiej sytuacji Maggi wyrozumiale skoczyłaby
                              do bankomatu i byłoby po sprawie.
              • mahoniowawiedzma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 13:29
                oj...to ja wsólłczuję biednym kelnerkom... a co, jeśli mają potrącane z pensji
                za to, jak ktoś nie zapłaci? Wyobraż sobie, że latasz cały dziń od stolika do
                stolika, psuje Ci się terminal, przychodzi jakaś agresywna kobieta(tak, to o
                Tobie, maggie)i nie pytając o to, czy można płacić kartą, na koniec posiłku
                oznajmia, że nie ma gotówki. I w rezultacie kelnerka pracuje parę godzin za
                darmo. Zdarzało mi się miliony razy, że ktoś chciał zapłacić kartą za
                czasopisma, a ja musiałam odmówić, bo nie mieliśmy terminalu. Towar wbity na
                kasę,zsumowany, nie można wycofać...Uprzejmie informuję, że bankomat jest 20
                metrów od sklepu. i nie trzeba chodzić po śniegu. Dostaję w twarz stekiem
                wyzwisk, że nie powiedziałam tego wcześniej(zaraz, mam każdemu klientowi mówić,
                że nia mamy terminalu????widzicie te kolejki?i zdziwienie na twarzach ludzi?.
                aaa. I jeszcze: co to za średniowiecze, że nie ma terminalu?przecież już
                wszędzie są, to oczywiste!!!Kutwa. nie jestem właścicielką! Właśnie obawa przed
                takimi klientami sprawiała, że przed każdym wyjściem do pracy bolał mnie brzuch.
                Ze stresu, że znowu ktoś mnie potraktuje, jak gorszą od siebie. i nawrzuca mi z
                miną "trzeba było się uczyć, to byś nie pracowała za ladą"...
                • Gość: ech Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.cust-adsl.tiscali.it 20.11.07, 14:02
                  bo wywieszenie w widocznym miejscu rzucajacej sie w oczy kartki z ogloszeniem, ze NIE MA terminalu naprawde jest takie trudne?

                  ja zgadzam sie z Maggie, nie chodzi o propagowanie postawy "klient nasz pan" ale ciagle przyzwolenie na postawe "sprzedawca nasz pan". I nie wiem gdzie widzicie, ze to Maggie zaczela byc niemila, z tego co czytam, to wlascicielka pierwsza przyjela postawe: mam gdzies skad wezmiesz te pieniadze. Moim zdaniem, w tej sytuacji wina ewidentnie jest po stronie sprzedawcy, jak wol byly widoczne naklejki o mozliwosci placenia karta, nigdzie ogloszenia o zepsuciu sie terminalu, zero informacji ze strony kelnera, i watpie zeby akurat w tym momencie sie popsul. Wlascicielka powinna liczac na uczciwosc klienta, zaproponowac, aby zwrocil pieniadze w najblizszych dniach, albo poprosic o numer tel. i zadzwonic kiedy terminal bedzie juz czynny :P
                  • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 80.48.96.* 20.11.07, 14:47
                    Ech, sensowne rozwiązanie w twoim stylu :) To byłoby zbyt proste. Jak nie chce
                    się podejść do bankomatu to podjedzie jak terminal będzie czynny i zapłaci????
                    Maggi wie ,ze jej się NALEŻY !!! Za darmo!!!
                    Wsółczuję takich klientów. Jestem wymagającym klientem ale wobec właściciela -
                    biura podróży, firmy ale wobec kelnerki, fryzjerki czy ekspedientki której
                    zaciął się system czy przestał działać???? Ludzie to chore !!!! To moim zdaniem
                    jest wywyższanie się ludzi najniższego pokroju nad tymi którzy ich zdnaiem w tej
                    chwili są jeszcze niżej od nic. Takie chamskie i prostackie podniesienie swojej
                    wartości. Mnie żadnej ujmy nie przynosi załatwienie sprawy spokojnie i ugodnow.
                    NIGDY nie zdarzyo mi się tak by ktoś powiedział "to twqój problem". To
                    nadinterpretacja zakompleksionych. Bo po co mam ośźć na kompromis i zrobić coś
                    grzecznie jak mogę "pokazać żem klient" !!!!
                    • Gość: dirgone Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 15:12
                      Nigdy ci nikt nie powiedział, że to twój problem???
                      No cóż.
                      Jak jesteś z warszawy lub czasami w niej bywasz, to proszę, odwiedź sklep
                      spożywczy na ulicy Bełskiej (sławny właśnie z powodu ekspedientek). Spróbuj
                      zapłacić tam 100 złotymi, a ze trzy panienki powiedzą ci, że to "nie ich
                      problem" i odwrócą się do ciebie tyłkiem.
                      Jedna kiedyś nawet na mnie nawrzeszczała ostro, że jej "tyłek zawracam, a to
                      przecież ja chcę coś kupić, a nie ona".
                      Ja w tym sklepie kupować cokolwiek przestałam dawno, ale czasami mnie rzuca, jak
                      przez szybę widzę, że znów się pastwią nad jakąś biedną babcią, która nie
                      pomyślała, że "cena pod towarem nie jest obowiązująca" (nasyłanie kontrolerów
                      nie pomogło,niestety).
                      Tam słowa "kupuje czy nie kupuje???" padają co kilka minut chyba. A ekspedientki
                      mają po 20 lat...
                      • Gość: dirgone Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 15:18
                        I podkreślę tylko, że sama pracowałam dłuuuugi czas w handlu i gastronomii.
                        Klientów miałam czasami okropnych, wrzeszczących, awanturujących się itp. Ludzie
                        potrafią być okropni niezależnie od strony lady. Ja zawsze staram się być miła i
                        dla klientów, i dla sprzedawców. Z reguły odwdzięczają mi się tym samym, ale
                        zawsze można trafić na chama i buraka i tu chyba właśnie o nich jest mowa, a nie
                        o ogóle sprzedających i kupujących.
                      • Gość: Lena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.jachpol.net 20.11.07, 15:22
                        Ja dla zasady zaczaiłabym się na właściciela lub podstępem zdobyła jego numer
                        (nawet jako ktos kto coś chce dostarczać do sklepu jakiś towar) i podkablowała
                        jego pracownice. Wszelkie przesady są niezdrowe :)
                      • Gość: dfg Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.speed-net.pl 26.11.07, 21:58
                        :) pamiętam jak będąc w Gdańsku w okolicach brzeskiej ekspedientka w sklepie
                        powiedziała "czego ? ", było to dawno ok 10 lat temu, ale nieźle mi sie wbiło
                        do pamięci
                    • Gość: MAGGIE Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 21.11.07, 02:16
                      Boze, kobieto zawsze taka agresywna jestes?
                      Blagam, czytaj co pisze i nie tworz mi tu bajek.
                      Odnosnik o "prezencie" mial tylko podkreslic poziom mojej frustracji.
                      A denerwuje mnie nie problem z terminalem tylko chamstwo i olewactwo
                      obslugi. Rozumiesz? Taki problem wywiesic kartke? Lapki rozbola?
                      Problem grzecznie przeprosic za klopot? Ale tak, klient nie ma prawa
                      oczekiwac ze ona ma terminal. Naklejki sobie ot tak wywiesila -
                      wiecej baranow przylazi? W imie czego JA mam obowiazek biegaci szukac
                      gotowki? Ja moge to zrobic grzecznie poproszona. To nie ja ja
                      obsluguje ale ona mnie i smiem rzadac minimum dobrego wychowania i
                      pomyslunku. Ja sie na nikim nie wyrzywam moja pani. Ja tlko wymagam
                      od tej, "kelnerki, fryzjerki czy ekspedientki której zaciął się
                      system " zeby sie zachowala jak nalezy i poinformowala o tym klienta
                      wczesniej a jesli tego nie zrobi to zeby GRZCZNIE przeprosila za
                      zaistniala sytuacje. Bo to nie MOJ problem tylko JEJ.
                      I nie jestem chmska, ani agresywna. Jak na razie to TWOJE posty tchna
                      zoloscia i frustracja.

                      BTW. Czy mozemy juz porzucic temat placenia badz nie rachunku? To byl
                      zwrot retoryczny majacy podkreslic moja frustracje w tej sytuacji nie
                      zas deklaracja.

                      BTW1. NALEZY mi sie Za darmo!!! grzeczna obsluga. Ale moze
                      rzeczywiscie przesadzam w z wymaganiami. Moze zeczywiscie w naszym
                      kraju kiomumnistyczna pani Hela z miesnego "Czego tu?!" nadal jest
                      idealem obslugi?
                  • Gość: mono Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 15:17
                    Spotkałem się z czym takim na wejściu kartka 50*50 cm na niej napis że punkt nie
                    obsługuje kart płatniczych wchodzi "firma"gazetka,papieroski 10 złociszy do
                    zapłaty i 'firma" wyciąga kartę po poinformowaniu go że nie obsługują kart i że
                    jest informacja o tym sprzedawczyni otrzymuje stek obelg że niedouczona,głupia
                    itp.kolejka rośnie firma po upływie może 10-15 minut krzyków wrzasków wyciąga
                    portfel w środku kilka setek po co całe zamieszanie po to by upokorzyć
                    sprzedawczynię pomimo tego że była to osoba miła i bardzo taktowna.Trochę
                    kultury z obu stron i nie było by sprawy ale nowo bogatcy uważają wszystkich za
                    dzicz która im panom i paniom portfela ma usługiwać bo oni przecież płacą.
              • minniemouse Re: Najgorszy rodzaj klienta? 04.01.08, 10:12
                > ""jak sie ktos pyta "w czym moge pomoc?" to nalezy powiedziec
                prawde,
                ze chcesz np. husteczke lub tiktaka, od razu pomaga. i rozluznia
                atmosfere. """

                a co za problem powiedziec grzecznie "w tej chwili nie potrzebuje,
                dziekuje" albo cos w tym stylu?

                Minnie
      • Gość: daniel Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.mofnet.gov.pl 20.11.07, 11:27
        Miałem kiedyś podobną sytuację - Pizza Hut, Okopowa, Warszawa. Po
        konsumpcji pan przyniósł rachunek - coś koło 30 zł, ja jak zwykle
        karta, po czym okazało się, że terminal nie działa. Pan próbował coś
        zrobić, ale nic z tego nie wyszło, więc zadzwonił do serwisu. Jako,
        że trwałoby to zbyt długo zapytał się ile mam gotówki.
        Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą zresztą, że 10 zł. Więc dostałem
        propozycję, żebym zapłacił te 10 zł, a reszta na koszt firmy, jako,
        że to ich wina, że mają niesprawny terminal i nie mogę dokonać
        płatności. Później widziałem jeszcze jak chodził pomiędzy klientami
        pytając się czy będą płacić kartą oraz zawiesił informację na
        drzwiach o nieczynnym terminalu. Czyli jednak można.
        • Gość: jA Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.centertel.pl 20.11.07, 15:27
          a jeśli dzieje się to w prywatnej małej restauracji
          nie ma kierownika
          a kelnerka wie że potrącą jej z pensji?

          • Gość: MAGGIE Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 21.11.07, 02:19
            To kelner powinien zadbac o to zeby klient zechcial pojsc po
            pieniadze. GRZECZNIE go o to poprosic, serdecznie przeprosic za
            zaistniala sytuacje i powiedziec szczerze ze wie ze powinien mu to
            jakos zrekompensowac, ale nie ma kierownika a on sam nie moze podjac
            takiej decyzji. Proste? 99% klientow zrozumie i polezie po pieniadze.
    • Gość: kot Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.punkt.pl 19.11.07, 20:17
      Racja, zgadzam się z zywiolakiem jeśli chodzi o panie klimakteryczne. Bardzo
      długo pracuję już w handlu i począwszy od sklepów przemysłowych, poprzez
      spożywcze aż po stację benzynową i hurtownię. Dodatkowo podły klient to
      pan-firma, najlepiej poruszający się jakimś służbowym samochodem, a kupujący
      jakieś rzeczy na użytek prywatny. Gotów jest kupić na fakturę vat nawet na
      żabki do zasłon albo pokrywkę do garnka, bo to podobno taniej. Kiedy dowiaduje
      się, że ceny na paragon są takie same jak na fakturę, prycha zagniewany, bo
      dlaczego pospólstwo (czyli zwykli zjadacze chleba nie posiadający firm)może
      sobie coś także kupić taniej (hurtownia). Kiedy pracowałam na stacji benzynowej
      pewna klimakteryczna dama złapała przy dystrybutorze pistolet, którym tankuje
      się diesla i zaczęła to paliwo nalewać do... fiata 125p. Zdążyła wlać 15 litrów,
      kiedy podbiegł do niej wysłany przeze mnie tam kolega - bo o ile wiem - fiat
      125p raczej nie jadał nigdy takiego paliwa. Kiedy uświadomił jej pomyłkę -
      zaczęła nas obrzucać "mięsem" na cały regulator i wpierać, że celowo
      zamieniliśmy paliwo w dystrybutorach. Po bluzgach koledzy zapchali fiata do
      pobliskiego warsztatu samochodowego - w celu spuszczenia paliwa i płukania
      instalacji. Inny pan po zatankowaniu paliwa z wrzaskiem wpadł do sklepu i
      zarzucił nam, że nasze paliwa są złej jakości, bo mu samochód "źle chodzi".Szef
      zaproponował mu, że w jego obecności pobierze próbkę paliwa z dystrybutora i
      razem pojadą je zbadać. Jeśli będzie bez zarzutu, klient pokryje koszty badania.
      W tym momencie klient zbastował i szybciutko się ulotnił. W sklepie spożywczym
      zaś dostawałam po łbie za to,że chlebek był popękany, niedopieczony i nie
      "stukał" na dnie (kazano mi pukać palcem w dno chleba - podobno to gwarancja
      dobrego wypieczenia). Jajka były blade i za małe.Sklep przemysłowy, ale bez
      mojego udziału : znajoma jest właścicielką i stoi za ladą.Klientka ogląda młynek
      do pieprzu angielski, z jakiejś znanej i dobrej firmy, który; jak to firmowy; ma
      prawo kosztować 120 zł, bo nie jest przecież chińskim badziewiem. Pani
      oświadcza,że cena jest skandaliczna, bo "taki sam" widziała gdzieś za 20 zł. Co
      robi sprzedająca ? Prosi kornie klientkę, aby kupiła "tam, gdzie tanio" 5 sztuk
      takiego samego (identycznego) młynka, a potem jej sprzedała i obie na tym
      świetnie zarobią. Klientka spuszcza z tonu, stwierdza, że tani młynek był "taki
      sam, ale trochę inny..." Ręce i spodnie opadają...Właściwie każdy dzień przynosi
      podobne "kwiatki". Dziś przyszedł pan, chcąc oddać garnek zakupiony 2 tygodnie
      temu (właściwie nieużywany) bo nagle wydał mu się za duży...




      9



    • Gość: taki_jak_ja Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.jmdi.pl 19.11.07, 20:34
      Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, ale odpowiadając na pytanie ...
      klinet taki jak ja jest najgorszy - wymagający. A jak się wpieni, to
      nie ma zmiłuj.
      Sorry.
      • Gość: Me Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 19.11.07, 21:31
        Ja chyba do innych sklepów chodzę... bo nie mam zastrzeżeń do sprzedawców. Jacyś
        mili, uprzejmi i dobrze wychowani. Nawet panie w kasie hipermarketów mimo, że
        nie raz widać zmęczenie na twarzy (a zarobki mają nędzne) też są takie.
    • Gość: sprzedawca Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 21:29
      Jestem sprzedawcą części zamiennych do samochodów. Pracuję w bardzo
      dużej sieci hurtowni. Na podstawie doświadczenia i obserwacji
      najgorszą grupą klientów są:
      1. taksówkarze - chcieliby kupić jak najtaniej, najlepiej za friko
      2. zdecydowana większość detalistów - nie wiedzą jakim samochodem
      jeżdżą; Astra F i G to dla nich żadna różnica, mimo że te modele
      przez pewien czas były produkowane równolegle, pytanie o kod silnika
      to abstrakcja;
      3. ekscentrycy - "panie ja wlewam paliwo i jeżdżę", totalny brak
      znajomości technicznej terminologii, pytanie o rocznik, markę,
      model, pojemność silnika to wielki nietakt.
      Staram się w takich przypadkach odradzać zakup części i proponuje
      polecić tę czynność mechanikowi. Inteligentni rozumieją, inni nie...
      • Gość: emre Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.acn.waw.pl 19.11.07, 22:18
        ja pracuję w jednym z większych salonów jednej z sieci komórkowych.
        Jak można się domyślić ruch mamy bardzo duży i dużo spraw do
        załatwienia dla każdego klienta. Mimo wszystko staram się kojarzyć
        klientów, którzy do nas przychodzą i zaczynać rozmowę przy kolejnej
        wizycie wracając do tematu z poprzedniej. Zawsze staram się być
        uprzejmy i przynajmniej spróbować porozmawiać z każdym klientem a
        conajmniej się uśmiechnąć przy powitaniu kiedy akurat jestem zajęty.
        A teraz już właściwa sytuacja.
        W licpu klient przenosił numer do sieci w której pracuję, poprzedni
        operator robił bardzo duże problemy więc cały proces się bardzo
        wydłużył. Pomagałem jak mogłem, interweniowałem gdzie tylko się dało
        a na dodatek klient chciał telefon który już wyszedł z naszej oferty
        więc załatwiałem go specjalnie dla niego i ściągnąłem z drugiego
        końca Polski. Telefon odłożony leżał i czekał na niego ponad
        MIESIĄC! (nie oddałem nikomu mimo że miałem baaardzo dużo chętnych
        na niego). W końcu udało się załatwić wszystko i podpisać umowę.
        Umowę co prawda podpisała już moja koleżanka bo ja akurat byłem na
        urlopie. Potem jeszcze przychodził pytał jak co działa w tym
        telefonie itd itp. Dziś jak przyszedłem do pracy dowiedziałem się że
        Szanowny klient przyszedł z małżonką (z którą przychodził również
        wcześniej i wydawali się sympatycznymi ludźmi) i we dwójkę zrobili
        ogromną awanturę. Okazało się że dziewczyna która podpisywała z nimi
        umowę nota bene nie pracująca już w tej firmie powiedziała im że
        dostaną gratiś 40 minut na rozmowy a nie dostali. Więc złożyli
        skargę na kogo? Oczywiście na mnie! No i jak tu się starać i pomagać
        ludziom?
      • Gość: ala Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 22.11.07, 01:21
        Hehe, to ja bym pewnie była takim klientem :) Dlatego zawsze mąż kupuje takie
        rzeczy.
    • Gość: irlandka smaczek z Irlandii IP: 193.120.116.* 19.11.07, 22:47
      Korzystalam z autobusu miedzymiastowego. Poprosilam u kierowcy o 4 bilety -
      kierowca wydrukowal je i sumy dodal na skrawku kartki, wydal mi reszte.
      Usiadlam i zorientowalam sie ze pomylil sie (o 10 euro) na swoja korzysc.
      Poszlam sie upomniec. Wyjasniam w czym rzecz, on nie chce o niczym slyszec i
      nic nie pamieta( bylam ostatnia pasazerka i poszlam 3-4 minuty pozniej, malo
      ludzi), ja grzecznie i spokojnie wyjasniam i prosze, zeby sprawdzil swoje
      dodawanie na tym papierze, on ze nie ma zadnej kartki, ja mu pokazuje ze ta, po
      reka. Wzial, i zaczal sprawdzac, zaslaniajc reka kartke (jak w szkole, zeby
      ktos nie sciagal), musial mi przyznac racje i oddal mi reszte. Ale teraz on
      przeszedl do ataku, zaczal na mnie krzyczec - to moja wina ze sie pomylil, bo ja
      powinnam miec wyliczona sume, (nie ma takiego obowiazku). Pozniej wine zwalil
      na maszyne, ze nie dodaje (ciagle na mnie krzyczac). Niestety skonczylo sie na
      tym, ze zeby udowodnic swoja racje, nikomu juz z wsiadajacych pasazerow nie
      wydal reszty (udawal ze nie ma) i ludzie biegali do pobliskich sklepow, zeby
      rozmienic albo pytali pasazerow... Swoja droga - to bardzo irlandzka cecha -
      zawsze wine zwalic na innych, chocby nie wiem jak glupio to wygladalo i bylo
      oczywiste...
    • Gość: Pietia Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 22:57
      heheheh...sam pracuje w sklepie... wiec znam to, ale do rzeczy.Pracuje w sklepie
      technicznym i akurat kobiety to najlepsze klientki, pytaja , radza sie i
      SLUCHAJA ! najgorszy typ to tzw. fachowiec. wierze ze najlepsi sa na wyspach bo
      te debile co przychodza u mnie kupowac materialy to powinni na etat dozorcy isc
      a nie budowac i naprawiac. Wytlumaczcie mi jak fachowiec (panie ja kupe lat w
      zawodzie) moze nie potrafic czytac projektu ? mi nie placa za pracowanie za nich
      tylko za sprzedawanie... druga kategoria to "fani marketow", przyjdzie do mnie
      dowie sie wszystkiego i leci do marketu kupowac bo tam tanio, rzeczywiscie kupi
      taniej ale nie to samo tylko jakies chinskie goowno, ktore dziala przez 3
      dni...taki niech nigdy nie liczy na rabat czy promocje, ja doceniam tylko milych
      i inteligentnych klientow
    • zywiolak Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 00:33
      Acha, jeszcze mi się przypomniało.

      Klient: Młody biznesmen, raczej dziany jegomość około 35 lat. Chce kupić aparat i stosuje tanie chwyty socjotechniczne, żeby naciągnąć mnie na rabat, którego nie mogę udzielić bo go nie ma. Najpierw sciszonym głosem prosi o wystawienie faktury na "firmę której jeszcze nie ma ale będzie" - N.I.P. mam w domyśle sfabrykować tak aby pasował do przyznanego w przyszłości. Oczywiście odmawiam. Potem nie chce abym podbił gwarancję, gdyż jak twierdzi towar może być uszkodzony (przy kasie wszystko działa) w "sposób ukryty" i w UE tak można. Na moja uwagę, że przecież towar podlega gwarancji stwierdza, że jestem nieustępliwy i bezkompromisowy. On tu już nie kupi co naturalnie obciąża firmę wielomilionowymi stratami.

      Nieznośne są rodzinki z dzieciakami, które demolują sklep. Najgorzej jest jednak gdy opiekunowie dzieciarni stoją poza obrębem sklepu a narybek wali pięściami o witryny, pluje, bije się między sobą, przekłada towar i kopie innych klientów. Najczęściej mówię do dzieciaka "mamusia ci ucieknie, zobacz czy jeszcze jest przed sklepem", czasem nie pomaga i matka wpada do sklpeu z pretensją, że molestuję jej bejbe. Odpowiadam, że sklep to nie plac zabaw i pokazuję starganą darmową próbkę towaru pytajac" A kto za to zapłaci? Ja?". Pani przeprasza i szybko wychodzi ciesząc się w duchu, że nie zapłaciła za szkody dokonane za kilkuletnią szarańczę.

      Do białej gorączki doprowadził mnie koleś, który wlazł do sklepu po opuszczeniu do połowy rolety i zamknięciu kasy z żądaniem sprzedaży doładowania do tel. komórkowego za 5 zł. Normalnie bym sprzedał, ale jegomość wparował bez pytania, rozsmarowując po świeżo zmytej podłodze błoto pośniegowe. Oczywiście powiedziałem żeby sobie poszedł do którejś z kas supermarketu, a on jak nie bluzgnie łaciną. Po powtórzeniu przeze mnie 6x zdania "sklep jest zamknięty", Pan skapitulował.

      Moze z baba w klimakterium przesadziłem, chodząca hormonalna hustawka to też człowiek... ;>

      Purystom językowym dziekuje za wahanie i zresztą.

    • Gość: kiki Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.syrcny.east.verizon.net 20.11.07, 03:18
      dzwoni przedstawiciel jakiejs firmy i zaprasza mnie na prezentacje
      towaru,podaje termin z wyprzedzeniem ok.2 tygodni,dziekuje i
      mowie,ze nie bede mogla przyjsc, gdyz bede zajeta a ta z pretensja w
      glosie skad ja wiem co bede wtedy robila,zatkalo mnie.
      • Gość: Pompa Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 20.11.07, 06:32
        Zapraszam poniżej... tam znajdziecie wiele o "wybitnych" klientach.

        nastacji.vel.pl/portal.php
    • Gość: pracujacy tam kied Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 20.11.07, 10:09
      Klienci makro i selgros którzy przyjeżdżają tam po zaopatrzenie
      swoich badziewnych straganów i obleśnych sklepów. Wydaje im się że
      są elitą polskiego biznesu, są puści jak bęben. O pracownikach myślą
      że są głupsi od nich - ale od nich nie można być głupszym. Potrafią
      przynieść saszetkę kawy 2w1 na wymianę, butelkę 0.3L wody mineralnej
      bo rzekomo kupili pękniętą. Za 10gr wydrapaliby Ci oko.
    • Gość: cho Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: 83.238.174.* 20.11.07, 10:19
      Przypadek_1:

      Sklep z odzieżą męską, znanej polskiej marki, reklamowanej przez
      znanengo zagranicznego aktora. Podchodzę z mężem i pytam paniusi
      (podchodzę, bo ona się nie ruszy) czy w odcieniu takim i takim jest
      taki i taki rozmiar. A ona do mnie - machnięcie rączką - tam są,
      proszę sobie pooglądać. Jakbym ku#$@wa miała czas klęczeć przed
      wieszakiem godzinę i oglądac, to by mogli tam zrobić samoobsługowy.

      Przypadek_2

      Sklep RTV. Pytam młodego człowieka, ile dany model tv ma wejśc HDMI.
      Strzela, że jedno. Pytam, czy na pewno, bo w necie czytałam, że dwa.
      Upiera sie przy swoim. Wreszcie każę mu odsunąć tv i po sprawdzeniu
      pokazuję ma palcem, że jednak dwa. Obraza majestatu, zmarszczenie
      brewki.

      Przypadek_3

      Market budowlany. Zamawiam drzwi sosnowe. Stoję nad młodym
      człowiekiem i bez mała literuję mu moje dane do dostawy. Sprawdzam
      kwitek trzy razy, czy wszystko dobrze wypełnione.
      Drzwi przyjeżdżają. Dwa dni później, rano, choć miały być 16-18, i
      jedne skrzydło lewe, nie prawe.

      Chyba jestem najgorszym rodzajem klienta...
    • Gość: dirgone Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 10:34
      Sklep z biżuterią i zegarkami:

      1. Pan kupuje zegarek za 30 zł (najtańszy w sklepie, ale gwarancja jak na
      wszystkie - 12 miesięcy). Zegarek oczywiście ma zero wodoodporności, o czym
      informuję. Po 2 miesiącach pan przychodzi z zegarkiem, że "ten nie chodzi" i że
      "badziewie sprzedajemy, za TAKIE PIENIĄDZE". Biorę do ręki zegarek, a ten mam
      totalnie zalaną tarczę (jeszcze krople tam widać), a pasek od zegarka aż cały
      spulchniony od wody. Pan się upiera, że to "się samo stało i że zegarek nigdy
      kontaktu z wodą nie miał". Ja reklamację przyjąć muszę, wysyłam potem zegarek do
      producenta, ten oczywiście reklamację odrzuca. A klient robi awanturę i straszy
      sądem, co po wielu latach mam głęboko w nosie, bo jakoś do tej pory żaden do
      sądu nie poszedł (bo sąd by go wyśmiał).
      O dziwo, jak przychodzi klient, któremu zegarek się zepsuł nei z jego winy, to
      awantury nie robi nigdy.

      A drugi rodzaj, to własnie klientki w wieku 40-50 lat, które kupują np.
      bransoletę "dmuchaną", przychodzą po roku z czymś, co tylko tę bransoletę
      przypomina (bo wygląda to jak kawał srebra lub złota, po którym przejechał
      walec, a potem został wrzucony na pół roku do studzienki z odchodami) i
      awanturują się, że "taki badziew sprzedajemy".

      Ale najgorszy rodzaj, to ci, którzy przychodzą do naszego sklepu po coś ze
      złota, mówią, że drogo i na bazarze taniej (no cóż - na bazarze nie płacą vatu,
      czynszu za sklep oraz sprzedają wyroby bez próby), potem kupują wyrób na
      bazarze, a następnie do naszego sklepu wracają, żeby "obrączkę poprawić lub
      łańcuszek, który się znudził, na złom sprzedać". My się zaś tombakiem lub złotem
      dziwnej próby nie zajmujemy. I wtedy AWANTURA, że chcemy klienta oszukać i że
      oszukujemy cały czas, bo "gdyby u nas było taniej, to oni nie musieliby na
      bazarze kupować".

      Rany, co za szczęście, że czasy dorabiania w sklepie u rodziców się skończyły..

      • Gość: Aga Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.sfc.pl 20.11.07, 10:47
        Moi rodzice mają sklep spożywczy. Nie czytałam wszystkich postów ale mam dwie
        historyjki :)

        PRZYPADEK 1
        To sztandarowy dowcip sprzedawców w naszym regionie :)
        Przychodzi baba do sklepu i widzi żywe ryby i pyta:
        Żywe te ryby?
        Sprzedawca odpowiada: Tak, żywe.
        A baba na to z wykrzywioną miną:
        Ale czy świeże?

        PRZYPADEK 2
        To autentyczny przypadek jaki miał mój tata, muszę zaznaczyć że mój tata ma
        specyficzne poczucie humoru.
        Wchodzi klient i pyta czy są cytryny.
        Mój tata odpowiada: Tak, ale bardzo kwaśne :)
        Na to klient: A to nie, dziękuję...

        Okazało się że ten pan był tego dnia bardzo zamyślony i za kilka dni dopiero do
        niego dotarło co się stało. Przyjechał do taty i razem się z tego śmiali, a na
        zakupy wpada do dziś, tylko cytryn już chyba nie kupuje :)
    • Gość: Lehoo Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.globalconnect.pl 20.11.07, 10:46
      Ja (S) - Wchodzę do sklepu z butami
      Sprzedawczyni (S) - Rozmawia przez telefon
      (J) - Dzień dobry
      (S) - Dalej rozmawia
      (J) - czekam pół minuty
      (S) - Dalej rozmawia
      (J) - Niech Pani powie że ma Pani teraz klienta
      (S) - Jeszcze chwileczkę
      (J) - To Pani nie zarobiła, chociaż jest tu Pani dla mnie, a nie na odwrót
      • Gość: dzwoniacy Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.chello.pl 20.11.07, 12:40
        No ale jesli przez telefon rowniez rozmawiala z klientem? Hm?
    • Gość: TomiLeeJones karciarze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 12:27

      Mnie natomiast irytuje wybitnie ( jako Klienta ) chmara wieśniaków stojących
      przede mną w kolejce w Auchan Piaseczno z powodów poniższych.

      Ponieważ Panu/Pani wydaje się, że jest elitarnym członkiem tego społeczeństwa
      ponieważ posiada kartę płatniczą, musi się z tym obnosić na każdym kroku...

      Nie ważne czy zakupy za 15 PLN, 20 PLN , 45 PLN ( a takich jest najwięcej ) czy
      450PLN ( to jestem w stanie wybaczyć).....musi jeden z drugim blokować kolejkę
      swą dumą pokazując swoje ego dookoła wymaCHUJąc tą swoją kartą...A najlepiej
      jest na papierosach ..co drugi jeleń kupuję paczkę fajek płacąc kartą. :D że nu
      a ...

      I stoi reszta przez 45 minut bo nie łaska nosić ze sobę drobnych w postaci
      kilkuset złotych w kieszeni..

      Co lepsze. ..ta chmara gawiedzi nieświadoma okoliczności nawet nie zdaje sobie
      sprawy, że płacąc tym szitowym kawałkiem plastiku dopłaca do swoich zakupów
      jakieś 2-3%. Bo tyle wynosi prowizja od płatności kartą.

      Niech rzyją :)
      • Gość: Bruce Lee Re: karciarze... IP: *.blich.krakow.pl 20.11.07, 12:37
        Jesteś bardzo zakompleksiony, jeżeli uważasz, że płacenie kartą służy
        dowartościowaniu się. Tak najczęściej jest wygodniej. Z plikami banknotów, to
        chodzili cinkciarze pod Pewexami 20 lat temu. Trochę jesteś do tyłu. Co do
        prowizji, to płaci je zawsze sklep, więc nie bardzo mnie to obchodzi.
        • Gość: TomiLeeJones Re: karciarze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 13:14

          Nie będę się z Tobą wdawał w dyskusję, bo musiałbym o jakieś 180cm się zniżyć w
          kierunku podłogi.

          Szczególnie po stwierdzeniu, że to sklep płaci :D
          I braku jakiegokolwiek sensu logicznego w Twoim pierwszym zdaniu. :)


          • Gość: braat1 Re: karciarze... IP: *.centertel.pl 20.11.07, 13:58
            > Szczególnie po stwierdzeniu, że to sklep płaci :D

            A niby kto placi jak nie sklep? Moze mam na rachunku
            wyszczegolnione, ze placilem karta? Cos wymyslasz.
            • Gość: TomiLeeJones Re: karciarze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:08

              w każdym łańcuchu pokarmowym ten na końcu ma najbardziej przechlapane.

              W tym przypadku Klient, czyli Ty, bo sklep na pewno nie podaruje sobie zedrzeć
              tych 3% ( które musi zapłacić ) z KLIENTA.

              Więc kto według Ciebie za to płaci ?

              Niestety ja też :P

              • Gość: braat1 Re: karciarze... IP: *.centertel.pl 20.11.07, 14:19
                > Więc kto według Ciebie za to płaci ?

                Sam piszesz, ze kazdy placi... Wiec jestem tak samo obciazony, bez
                roznicy czy place karta czy gotowka...
                • Gość: TomiLeeJones Re: karciarze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:31
                  w meritum chodziło o to, że działają mi na nerwy ludzie, którzy nagminnie płacą
                  kartą kwoty 7 PLN, 15PLN, 20PLN.

                  nie dość, że to wstrzymuje kolejkę, to jeszcze, jak też stwierdziłeś muszę za to
                  stanie w kolejce dopłacić :)

                  noszenie gotówki nic nie kosztuje :)

              • Gość: TG Re: karciarze... IP: *.edata.net.pl 21.11.07, 19:27
                A jak płacę gotówką, to dajesz zawsze 3% zniżki? Więc po co głupoty piszesz? Tak
                wyliczacie ceny, że czy prowizja jest, czy nie to wychodzicie na swoje. A jak
                trzeba zabieracie pracownikom, ale to już niedługo.
          • Gość: emjot Re: karciarze... IP: 217.116.98.* 20.11.07, 14:30
            Przyjacielu.
            Albo nie. Nie chce miec takiej watpliwej przyjemnosci.

            Wiec kiedys pracowalem w firmie PolCard, pewnie nie wiesz, skoro nie jestes
            karciarzem, to jest firma, ktora obsluguje terminale platnicze, aby karciarz
            mogl zaplacic karta.

            Otoz oznajmiam Ci (niech bedzie z wielkiego C), ze to sklep placi prowizje, a za
            platnosc karta posiadacz rachunku nie placi nawet grosza.
            Stad sie bierze - skojarz fakty - ze niektore sklepy przyjmuja platnosci od
            pewnej kwoty, np 10, 20 pln.
            To dlatego, ze marza, jaka uzyskuja ze sprzedazy jest wyzsza niz sumaryczne
            koszty obslugi platnosci, na ktora skladaja sie:
            - cena za polaczenie telefoniczne terminala z centrum autoryzacyjnym
            - prowizja od centrum autoryzacyjnego za obsluge platnosci

            Przy okreslonej kwocie ten koszt jest mniejszy niz zarobek z marzy, a wiec jest
            zysk.

            Zrozumiales zakompleksiony debilu?

            Szacunek dla sprzedawcow, ktorzy karta przyjmuja kazda kwote - technicznie da
            sie autoryzowac 1.01pln. Oczywiscie przy sprzedazy za taka kwote jest wtopa, bo
            zarobi pewnie z 10 groszy przy 10% marzy, a zaplaci prowizji 3% + ok 30gr za
            polaczenie telefoniczne... Ale sa i tacy... 2 razy straci 20gr, 3-ci raz zyska
            10 pln za duze zakupy.
            • Gość: TomiLeeJones Re: karciarze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 14:42

              emjot,
              Przyjacielu,

              Proponuję wrócić do szkoły i przypomnieć sobie jak działa rynek, jak się tworzy
              strategie sprzedaży i jak się kalkuluje opłacalność inwestycji ( na przykładzie
              mrożonych pierogów ).

              Cena pierogów = Koszty własne sprzedaży + akceptowalna marża.

              Wytłumaczę Ci to jak dziecku ...

              Jesteś sobie Emjotem z Białostockiego i sprzedajesz buraki i cebulę na bazarze.
              Z narzutem 10%.
              Przychodzi do Ciebie rozmawiać o 'wpółpracy' Polcard co sprawiło u Ciebie skok
              ciśnienia i wyjątkowe podniecenie. Bo jest z miasta, chce rozwinąć Twoją firmę
              technologicznie i ma krawat.

              Kasuje Cię abonamentem + prowizją od transakcji.

              Więc powiedz mi niekumaty Gościu, co zrobi sprzedawca w takiej sytuacji.

              Pozwoli sobie zarobić mniej o te 3% czy podniesie ceny, żeby dalej zarabiał 10%
              uwzględniając w tym marżę dla Polcardu ?

              • Gość: emjot Re: karciarze... IP: 217.116.98.* 20.11.07, 15:09
                Oczywiscie odpowiem jak sytuacja wyglada.
                A mianowicie wyglada tak, ze owszem, mam swiadomosc tego, ze sklep moze
                podwyzszyc marze, biorac pod uwage, ze pewien odsetek klientow zechce narazic
                ten sklep na koszty, chcac zaplacic karta.

                Otoz, MOZE nie zawsze znaczy MUSI.

                Przyklad z zycia - u mnie pod blokiem sa 2 sklepy. Oddalone od siebie o 10
                metrow. Oba spozywcze, z tym ze jeden mniejszy, zaopatrywany w makro, a drugi
                troche wiekszy z asortymentem typu alko, gdzie spozywka jest elementem sklepu,
                wypelniajacym go w ok 40-50%.

                Ten sklep z alko, gdzie klientela jest glownie typu "charczacym glosem: wino lub
                'piwo najtansze'" ma terminal. Spozywczak 100% terminala nie ma.

                Mimo ze w monopolu stoi terminal, ceny sa nizsze. Niedawno z wlascicielem
                pogadalem chwile, wlasnie na temat tych akceptowalnych kwot 10 czy tam 20pln.
                Gosc mi powiedzial, ze u niego limitow wlasnie nie ma, i jak chce to za batonik
                1.50 tez moge zaplacic karta, mimo, ze on na tym prawdopodobnie wtopi. W ten
                sposob buduje sie respekt u klientow.

                Jak widzisz, nie ma zasady. Ja w kazdym razie bardziej szanuje tego goscia, i
                chetnie do niego ide do sklepu, mimo, ze musze chodzic tez do tego drugiego, bo
                akurat w tym mniejszym-drozszym jest chleb i maslo...

                Odpowiadajac na Twoje pytanie na samym koncu - oczywiscie marzy facet nie
                podnosi, i godzi sie zarabiac mniej w momencie, gdy przyjdzie do niego frajer z
                karta, odbijajac to sobie wielkoscia sprzedazy, bo klient, ktory jest szanowany
                za swoje upodobania do placenia karta wroci chetniej i czesciej do tego
                sprzedawcy, dajac mu zarabiac czesciej. Ale Ty pewnie tego mechanizmu nie
                rozumiesz. Trudno. Przezyje to.
      • Gość: lcc sam jesteś nie lada wieśniakiem z bilonem :) IP: 193.109.212.* 20.11.07, 13:13
        1/za wszystko płacę tylko kartami płatniczymi i nie mam zamiaru
        nosić przy sobie żadnych banknotów ani bilonu !!!
        2/gdy ktoś przede mną przez minutę szuka 24 groszy "do równego
        rachunku" nie wywyzwam go od chamów!!!
        • Gość: TomiLeeJones Re: sam jesteś nie lada wieśniakiem z bilonem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 13:19

          Kasiu :)

          1/ Życzę powodzenia na stacji benzynowej na Mazurach gdy czytnik ma problem
          komunikacyjny z siecią. ;)

          2/ Ja akurat zawsze mam banknoty i bilonu w reszcie nie przyjmuję ;)

          • Gość: yoma Re: sam jesteś nie lada wieśniakiem z bilonem :) IP: *.aster.pl 20.11.07, 16:24
            A kieszeń mam zawsze wypchaną... dorodnym burakiem...
          • Gość: ala Re: sam jesteś nie lada wieśniakiem z bilonem :) IP: *.chello.pl 22.11.07, 01:36
            Ja bardzo często płacę kartą za zakupy warte 20-30zł, bo nie będę przez pół
            miasta jechała, żeby znaleźć swój bankomat i wyjąć pieniądze, zwłaszcza że
            jestem w ciąży. Nie wydaje mi się, żeby płacenie kartą trwało dłużej, tyle samo
            trwa odliczenie odpowiedniej kwoty albo wydawanie reszty. Nie przeszkadza mi też
            kiedy inni płacą kartą. Zresztą możesz sobie myśleć o mnie co chcesz, dalej będę
            płacić kartą, bo tak mi wygodniej. A jak się wybieram gdzieś, gdzie podejrzewam,
            że może nie być terminalu, to wtedy staram się zaopatrzeć w gotówkę.
            • aiczka Re: sam jesteś nie lada wieśniakiem z bilonem :) 22.11.07, 11:34
              Pamiętam, że kiedy system kart jeszczer aczkował, znalezienie się w kolejce za
              płacącym kartą było faktycznie porażką. Bardzo często okazywało się, że coś nie
              działa, klient musiał biegać do bankomatu, trzeba było anulawać transakcję i
              inne takie atrakcje. Ale to było ponad 10 lat temu. Teraz zazwyczaj (może z
              wyjątkiem jakichś godzin szczytu, gdy połączenie zajmuje trochę dłużej) odbywa
              się wszystko bez problemu a często, jak zauważono powyżej, transakcja przebiega
              sprawniej niż w przypadku wydawania reszty z 100zł przy cenie typu 17.37 PLN.
        • Gość: Aggie Re: sam jesteś nie lada wieśniakiem z bilonem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 13:46
          Ja też nie bulwersuję się, jesli ktoś stara się wyszukać w portfelu paru groszy,
          żeby zapłacić równo bez wydawania. Bo dzieki temu kasjer ma czym wydawać.
          Natomiast nie lubię, jeśli w momencie podliczenia przez kasjera ceny do zapłaty
          zaczyna się dopiero szukanie portfela w torebce czy kieszeni. Stojąc przy kasie
          wyjmuję zawsze portfel aby uniknąć rozpaczliwego szukania (pół biedy, jesli ktoś
          ma maluśką torebeczkę, w której zmieści sie tylko portfel i może komórka, ale
          jesli ktoś tak jak ja preferuje wieksze torby, to takie szukanie może zająć
          sporo czasu).
    • eevita z drugiej strony.. 20.11.07, 12:45
      Jako klientka w wieku przedklimakteryjnym ( ale sie bedzie dopiero
      działo ) nienawidzę braku kompetencji. Poraża mnie po prostu brak
      profesjonalizmu. Przed wakacjami chciałam kupic sobie espadryle, w
      kilkunastu sklepach z butami zadna panienka nie znała tego słowa!
      Ponieważ należę do osób wiecznie sie spieszących, jak wchodze do
      sklepu to mam zazwyczaj skonkretyzowany cel, nie biegam wzdłuz półek
      i nie szukam, tylko pytam.. Np.."Interesuja mnie espadryle z
      czarnego płótna, rozmiar 39." I zawsze padało pytanie: co to
      takiego?
      Podobnie z croissantami, i to czesto w piekarni. Moje dziecko jest
      wqielbicielem tego pieczywa, i w Polsce też je kupuję, często się
      niestety zdarza,że nawet w sklepach specjalistycznych panie
      wybałuszają tylko oczy.
      Generalnie nie mam zastrzeżeń do sprzedawców, nigdy nie zostałam
      nigdzie źle potraktowana, tylko ten brak profesjonalizmu..
      I jeszcze jedno, ścisle zwiazane z tym, o czym pisałam.. Kupuję duzo
      ksiązek i płyt.. Kiedy o cos pytam w sklepach specjalistycznych, np
      EMPiK-u jest ok, prosze o konkretny tytuł i albo go dostaję albo
      informacje o nim.
      Ale nie daj Boże spytac w hipermarecie o cos takiego, zawsze
      słysze: "Mamy to, co widać" A ja naprawdę nie mam czasu biegać
      wzdłuz kilkudziesięciu metrów półek.. Co innego, jesli nie wiem,
      czego chcę, to wtedy mogę sobie wybierać i ogladac, ale przy
      konkretnym tytule to strasznie irytujące.. I wtedy owszem, czasem
      nerwy mi puszczają i robię sie cokolwiek złosliwa..:)
      • Gość: math Re: z drugiej strony.. IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.11.07, 13:13
        Espadryle?A co to?Pewnie jest jakaś polska nazwa, jak np.
        croissantów. Nie łaska powiedzieć rogaliki?
        • eevita Re: z drugiej strony.. 20.11.07, 13:24
          espadryle to jest polska nazwa, i nie wiem, jak to się dzieje, ze
          jak mówie moim kolezankom,że chcę kupic espadryle to wszystkie jakoś
          wiedzą o czym mówie, a w sklepie, gdzie je sprzedają , to nikt nie
          rozumie..:))) croissanty to rogaliki?:) ale z ciasta francuskiego, a
          jak panienka nie będzie wiedziała co to ciasto francuskie?:))
      • Gość: kk Re: z drugiej strony.. IP: 137.68.56.* 20.11.07, 13:27
        robisz ostro zakompleksione wrazenie...
        • eevita Re: z drugiej strony.. 20.11.07, 13:34
          robisz ostro zakompleksione wrazenie...
          to było do mnie?:) ok, Twoje wrażenia, Twoja sprawa:)
          • jacek226315 Re: z drugiej strony.. 23.11.07, 02:02
            eevito jestes nie tylko zakompleksiona ,ale zakompleksiona snobka
      • ytzek.bloch Re: z drugiej strony.. 20.11.07, 13:47
        Droga Evito. Jako osoba niewątpliwie wykształcona i inteligentna,
        jak to się już dało zauważyć na tym forum, zwrócisz uwagę na wielką
        szkodliwość chemicznego związku DHMO (monotlenku diwodoru), który
        jest składnikiem kwaśnych deszczów oraz wielu niebezpiecznych
        odpadów przemysłowych, a jego przypadkowe wdychanie nawet
        niewielkich ilości prowadzi do śmierci, a postać gazowa często
        powoduje poważne oparzenia. Co więcej, znaleziono jego odkładanie
        się w nowotworowych tkankach. Evito jako świadoma konsumentka,
        powiedz o tym wszystkim swoim znajomym, dzieciom, rodzinie, żeby
        wystrzegali się DHMO.
        • Gość: LoL Re: z drugiej strony.. IP: 83.238.175.* 20.11.07, 18:56
          A to dobre, już wiem co mnie tak truje tyle lat... i to codziennie!
    • michalina197601 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 17:36
      Hej, pracuję w branży meblowej i często zdarzają się faceci, którzy
      za punkt honoru obierają sobie udowodnienie mi, że jako kobieta nie
      mam prawa znać sie na sprawach technicznych. A guzik, głąby tego
      typu!! Znam się i udowadniam to z uśmiechem na twarzy każdemu
      zakompleksionemu frajerowi w okresie andropauzy.
      Tak, chyba tacy są u nas najgorsi.
      Po 5 latach umiem radzić sobie z chamami.
      Na koniec taka obserwacja - najwięcej porąbańców przyłazi w czasie
      pełni.
      • Gość: instalmont Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 17:51


        Hej, pracuję w branży meblowej i często zdarzają się faceci, którzy
        za punkt honoru obierają sobie udowodnienie mi, że jako kobieta nie
        mam prawa znać sie na sprawach technicznych. A guzik, głąby tego
        typu!! Znam się i udowadniam to z uśmiechem na twarzy każdemu
        zakompleksionemu frajerowi w okresie andropauzy.
        Tak, chyba tacy są u nas najgorsi.
        Po 5 latach umiem radzić sobie z chamami.
        Na koniec taka obserwacja - najwięcej porąbańców przyłazi w czasie
        pełni.

        Masz rację, takich typów trzeba z buta. U mnie w sklepie pracują dwie dziewczyny
        (sklep z hydrauliką i wszelkim badziewiem dla instalatorów wod-kan, dekarzy,
        stolarzy i cholera wie kogo jeszcze. I te kobitki są tak obcykane że jeszcze
        doradzają instalatorom, nie zdarzyło się żeby jakiś "fahura" je czymś zaskoczył
        to one ich zaskakują swą wiedzą. I guzik prawda że kobieta nie zna się na technice.
        • Gość: kioskowababa Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.07, 21:08
          Pani poprosiła o bilet na autobus 41.Hmmmm.Za ile ? Do.... i tu
          nazwa jakiegos miasteczka,osiedla,nie wiem.No to pytam za ile ma
          być.Nie wiem.Zwykly czy ulgowy ? Zwykły.Na gminy,czy na minuty.Na
          41 !!! Ale za ile ? i który bilet ,bo są dwa rodzaje.To pani nie wie
          co sprzedaje ????!!!!!
        • Gość: agata345 Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 21:16
          Zgadzam się z tym, ze klientki w pewnym wieku sa upierdliwe bo sama
          taką kientką jestem. Zakupy robię późnym popołudniem w markecie.
          Jestem zmęczona tak samo jak pracownicy tego sklepu. Kolejka do
          kasy, kody nie wchodzą, pani kasjerka w moim wieku co chwile
          przywołuje obsługę stoisk w celu rozwiązania problemu ze źle
          ometkowanym towarem. Słabo widzi, myli sie wstukując kody ręcznie.
          Długim paznokciem (tylko palca wskazującego) uderza w monitor az mi
          go żal. Jeszcze tylko przetarcie taśmy wilgotna ściereczka
          nieokreślonego koloru i wreszcie docieram do celu. Po moich
          zakupach snują się długie lekko juz przetłuszczone siwo - bląd włosy
          pani kasjerki. Długi paznokieć rozdziera woreczki aby ugrząść a to w
          filecie z kurczaka a to w kiszonej kapuście. Co chwile pani uzgadnia
          ze mną nazwy i ceny artykułów. Jestem zdegustowana a nawet prawie
          zszokowana widowiskiem jakie sklep real funduje mi przy kasie.
          Napięcie rośnie. Przyglądam się kasjerce i zastanawiam się kto
          dopuścił ją do pracy w takim stanie. Dlaczego nikt tej pracy nie
          obserwuje i nie dokonał zmiany na tym stanowisku. Kilka stornowań
          błędnych wpisów i otrzymuję rachunek (w domu okazuje się, że
          zawyżony o 25 zł). Wytrzymałam, dzielnie zniosłam burza hormonów
          została we mnie. Odchodząc od kasy juz na pasażu usłyszałam burzę
          młodej dziewczyny która tego widowiska po prostu nie zniosła i miała
          odwagę głośno zaprotestować.
          • Gość: atena Re: Najgorszy rodzaj klienta? IP: *.lutn.cable.ntl.com 20.11.07, 22:54
            Prowadze sklep z polska zywnoscia.Czasami jest bardzo milo,kiedy
            ktos znajdzie smietane z Grajewa,a a wlsnie pochdzi z tej
            miejscowosci:))Gumy kulki potrafia wywolac radosc ogromna,ale
            czasami jest okropnie.Szczegolnie klienci,ktorzy wlasnie przyjechali:
            ((Zaczyna sie wynajdywanie czego nie ma,a co koniecznie musi byc!
            Ceny w funtach,o jessu!"przeciez to kosztuje 4 zlote,nie,kurna za
            darmo dojechalo,a ja za darmo oddam.Daje tylko chleb,jak ktos
            poprosi:)
            Bardzo trudno jest dogodzic polskiej spolecznosci na wygnaniu,kazdy
            z innej czesci kraju,co innego lubi,ale najbardziej walic fochy.
            Powiem tylko jeszcze,ze swietnych mam klientow:))Naprawde.Robimy
            zbiorki dla potrzebujacych,dowozimy bezplatne gazety z Londynu.
            Zycze wszystkim takich klientow jakich ja mam na codzien,bo wtedy
            czuje sie,ze praca 24/7 ma jakis sens,bo o pieniadzach po pierwszych
            miesiacach mowic nie mozna:))
            • nom.wont Re: Najgorszy rodzaj klienta? 20.11.07, 23:17
              nie wiem jak u was ale u mnie na poczcie osiedlowej mozna "WSZYSTKO
              KUPIC" choc miesci sie w szeregu budynkow gdzie jest osobno
              warzywniak miesny spozywczy i piekarnia...
              zaczynajac od poscieli kołdry poszewek scierek gąbek proszkow
              papierosow gazet podpasek skarpet napoi cukierkow słodyczy a nawet
              telefonow komorkowych(karta startowa+telefon)
              strasznie mnie irytuje jak stoje w kolejce 15 osobowej a babcia
              ktora zamyka stawke stojac przy tym cholernym okienku opłaciwszy te
              swoje rachunki chce obejrzec dany produkt np. posciel!! czy tez
              jakis proszek ktory pierwszy raz na oczy widziała i zadaje
              oczywiscie jak przystało na klijenta dziwne a nieraz wrecz
              idiotyczne pytania na jego temat...
              czy nieuwazacie ze kazda firma powina zajmowac sie swoją branża ?
              niedługo bedzie mozna w miesnym wiertarki kupywac ;/
              • yoma Re: Najgorszy rodzaj klienta? 21.11.07, 14:10
                Wiertarki w mięsnym już były za minionego ustroju :) Natomiast Poczta Polska,
                która w tymże ustroju serdecznie tkwi, jest szczerze przekonana, że sprzedając
                mydło i powidło poprawia standard obsługi klienta...
          • janneke Re: Najgorszy rodzaj klienta? 28.12.07, 09:49
            No i właśnie, złą klientką pewnie i ja się okazałam, tuż przed świętami, kiedy to robiąc zakupy we wrocławskim carrefourze zwrocilam uwagę pani za ladą na stoisku mięsnym.
            A było to tak: kolega mnie ciągnie w tamtym kierunku i mówi chodź chodź tam mają swierze skrzydełka na wagę, upieczemy, chodź chodź, więc idę za nim idę ja idę i... ..im bliżej jestem stoiska, tym coraz wolniej idę... Stoi tam jakas kobieta, w białym kitelku, z czepcem na glowie i zamiata z zawziętością podłogę wokól tych stolików z mięsem. Stoję więc, czekam i czekam i czekam, minęło dobre pięć minut, kilka moich odchrząknięć też już było, a tu nic, zero reakcji. W końcu nieco poirytowana ale nadal miłym tonem i z uśmiechem nr 7 krzyczę do niej czy ktoś może tu podejść bo ja skrzydełka chciałam i nie skończyłam mówić tegoż zdania i widzę jak kobieta gwałtownym krokiem podchodzi do stoiska,po drodze rzucając miotłę i rękami chce się ładować w te miche ze skrzydełkami. Aż mi się cofnęło. Dzięki Bogu zareagowałam w miarę szybko, tzn zanim pani te brudne po zamiataniu łapska wsadziła w moje wypatrzone skrzydełka.
            Powiedziałam tylko grzecznie, czy nie mogłaby załozyc rękawiczek (całe opakowanie przy ladzie leżało) bo zdaje się przed chwila sprzątala w tych, co je ma na sobie.
            Oczywiście był wrzask, jeden wielki wrzask, wielka awantura, że niby co ja jestem żeby jej uwage zwracać, że kto ma to robić jak nie ona, może ja? ze ona tam wszystko musi sama robić...
            Wiecie, co zrobilam? .........
    • umathurman A najgorszy rodzaj sprzedawcy??? 21.11.07, 16:14
      Przykład 1) Jestem w centrum handlowym, w "restauracji", w menu
      wypatrzyłam danie z fasolką szparagową: ryba, ziemniaki, fasolka.
      Uwielbiam fasolkę, więc zamawiam to właśnie danie. Po kilkunastu
      minutach kelnerka przynosi mi talerz z rybką, ziemniakami i...
      marchewka i groszkiem.
      Ja - zdumiona pokazuję jej menu i informuję, że danie miało być z
      fasolką. A kelnerka: "Nie było fasolki, więc dostała Pani większą
      porcję marchewki z groszkiem". Podziękowałam za danie i poprosiłam o
      zwrot pieniędzy... a kelnerka sfochowała się... nie mogła uwierzyć,
      że zwracam danie i zaczęła tłumaczyć mi, że ona nie może cofnąć tego
      na kasie bo cos tam coś tam... i co ona teraz z tym daniem ma
      zrobić, przecież ono jest dobre, tylko bez fasolki...
      Oczywiście dostałam zwrot pieniędzy, ale musiałam odbyć zbyteczną i
      mało przyjemną dyskusję...

      Przykład 2) Ze grupą znajomych zaszliśmy do pubu w Gdyni przy
      bulwarze i zamówilismy po piwie (piwo od 7 do 9 zł).
      Dostaliśmy piwo i moje okazało się obrzydliwie CIEPŁE. Podchodzę do
      baru i bardzo miło pokazuję barmance w czym problem - proszę o nowe -
      zimne piwo.
      A ona do mnie: piwo jest zimne, tylko szklanka była prosto ze
      zmywarki i była gorąca.
      I znowu niepotrzebna wymiana zdań... zamiast dać mi po prostu nowe
      piwo próbowała przekonac mnie, że jego tempertaura nie jest jej
      winą... Doszło do tego, że musiałam poinstruować ją, żeby szklankę
      ze zmywarki opłukała pod strumieniem zimnej wody...
      Żenada.
      • krzysiek1042 Re: A najgorszy rodzaj sprzedawcy??? 21.11.07, 16:32
        Najgorszy to taki ,który przyjdzie,godzinę się kręci i przymierza a w końcu i
        tak nic nie kupuje. :) Jeśli już chodzi o kradzieże (też w salonach) to o dziwo
        nie kradnie łysy w dresie i dziarą na łapie a babka w gustownym futrze
        (cokolwiek by to oznaczało) :) lub ubrany w dobry garnitur facet. To jest zmora
        naszych CH.
        • yoma Re: A najgorszy rodzaj sprzedawcy??? 21.11.07, 17:00
          >przyjdzie,godzinę się kręci i przymierza a w końcu i
          > tak nic nie kupuje.

          No jak nie macie jego rozmiaru, to nie jego wina :)
          • Gość: klient Sprzedawca w Euro Rtv IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 17:26
            Wchodzę do sklepu, pytam o pen drive'y. Miłe dziewczę prowadzi mnie
            do gabloty i pokazuje towar. Mówię, że chciałbym 1GB. Dziewczę na
            to - a może jednak 2GB? No dobra, niech będą dwa. Niech mi Pani
            powie, dlaczego jedn pen 2GB kosztuje 70 zł a drugi 350? Panie na
            to - eeee... eeee.. bo ten drugi jest lepszy!

            :)))))))
            • figgin1 Re: Sprzedawca w Euro Rtv 03.01.08, 09:28
              Gość portalu: klient napisał(a):
              Niech mi Pani
              > powie, dlaczego jedn pen 2GB kosztuje 70 zł a drugi 350? Panie na
              > to - eeee... eeee.. bo ten drugi jest lepszy!

              I generalnie miała rację. Kiedy masz do wybor dwa sprzęty o tych samych
              parametrach, ale w różnej cenie w 90% przypadków ten droższy jest po prostu
              lepszy. Mniej awaryjny i tak dalej. Trudno to wyłumaczyć komuś, kto się nie zna.
    • alma32 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 21.11.07, 23:44
      Pracuje w markecie budowlanym w dziale dekoracji.pewnego dnia
      odmierzam klientce 20metrów firanki,koszulkę mam zieloną z czerwonym
      pasem identyfikator pod szyją. Nie sposób mnie nie zauważyć.
      Podchodzi klientka i słodkim głosem pyta: czy pani tu pracuje?? Aż
      się prosi by odpowiedzieć nie oczywiście że nie
      • zoe125 Re: Najgorszy rodzaj klienta? 21.01.08, 16:47
        To samo dotyczy stania w kolejce. Stoję z koszykiem albo bez (jesli to nie
        samoobsługowy) jako ostatnia, wchodzi ktoś komu bardzo się spieszy i z nadzieją
        w głosie pyta: "Pani stoi w kolejce?"

        Rozumiem, gdybym stała gdzieś z boku, ale w tym przypadku chodzi raczej o
        nadzieję, że a nuż ktoś przepuści.
Pełna wersja