dziewczyna swojego chłopaka...

20.11.07, 16:41
czy nie uważacie, że niedopuszczalne powinno być popurlane i dziś mówienie, że
"Kasia T. jest dziewczyną tomasza d." - jest to poniżające dla Pani Kasi, gdyż
sprawia, że jest ona odbierana jako własność tomasza. czy nie lepiej i łatwiej
powiedzieć "Kasia T. żyje w relacji partnerskiej z tomaszem d." bez tego
patriarchatu..
    • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 16:43
      A jak mam mówić o moim niemężu? "To jest pan, z którym żyję w relacji partnerskiej"?
      • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 16:47
        yoma napisała:

        > A jak mam mówić o moim niemężu? "To jest pan, z którym żyję w
        relacji partnersk
        > iej"?

        "To mój niemąż"?
        • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 16:51
          No nie mogę, bo to będzie obraźliwy matriarchat :)
        • mloda0242 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 21.11.07, 08:39
          konkubent...? :)
          • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 21.11.07, 14:24
            Ale też "mój". No way... :)
            • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 07:32
              yoma napisała:

              > Ale też "mój". No way... :)

              "To jest człowiek pełniący wobec mnie funkcję niemęża. I to całkiem
              nieźle pełniący... ;-)"
              Tym sposobem unikamy niebezpiecznego zaimka dzierżawczego.
              • hypatia69 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 10:23
                A o mężu to chyba:
                "Obcy człowiek, jakaś urzędniczka jego dane wpisała mi w dowód..."
                • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:15
                  hypatia69 napisała:

                  > A o mężu to chyba:
                  > "Obcy człowiek, jakaś urzędniczka jego dane wpisała mi w dowód..."

                  Ciekawe skąd miała te dane... Pewnie coś ich łączyło.
                  • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:21
                    To w dowód wpisują dane męża?
                    • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:26
                      yoma napisała:

                      > To w dowód wpisują dane męża?

                      Jakaś wbiurwiona urzędniczka... Kto ją tam wie?
                      • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:36
                        To dobrze, że nie mam męża, bo na dniach odbieram nowy dowód

                        jeszcze by się okazało, że to dokument wcale nie mojej tożsamości :)
                        • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:38
                          yoma napisała:

                          > To dobrze, że nie mam męża, bo na dniach odbieram nowy dowód
                          >
                          > jeszcze by się okazało, że to dokument wcale nie mojej
                          tożsamości :)

                          Istnieje zatem szansa, że przystojny urzędnik wygraweruje ci na
                          plastiku swój numer telefonu... :-)
                          • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:41
                            Jak byłam składać wniosek, to same panie tam siedziały :(
                            • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:47
                              yoma napisała:

                              > Jak byłam składać wniosek, to same panie tam siedziały :(

                              Patriarchalna zależność... Przystojny urzędnik je monitoruje (i
                              Ciebie przy okazji).
                              • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:48
                                A niewykluczone, bo tam są takie nieszczelne przepierzenia z dykty. Przystojne
                                oko pana naczelnika przy szparze...
                                • hypatia69 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:10
                                  "Przystojne oko pana naczelnika przy szparze..."
                                  O Mojry, co to się teraz w tych urzędach wyprawia! Sodomka z
                                  Gomorką! Urzędnik podwładnym w szpary zagląda...
                                  • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:21
                                    O Boze! Dopiero teraz zrozumialem, co nasza polonistka miala na
                                    mysli, gdy tak namietnie wspominala szkielko i oko. Toz to
                                    zaden "okres" literacki!
                                    • hypatia69 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:24
                                      "Okres" literacki to chyba taka Jasnorzewska miewać mogła, czy inna
                                      Mniszkówna...
                                      • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:31
                                        A moja polonistka?
                                        • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:36
                                          czy nie uważacie, że niedopuszczalne powinno być popurlane i dziś
                                          mówienie, że pewna Pani jest polonistką tomasza d." - jest to
                                          poniżające dla tej Pani, gdyż sprawia, że jest ona odbierana jako
                                          własność tomasza. czy nie lepiej i łatwiej powiedzieć "Pewna pani
                                          wykonuje swa praceje w relacji nauczycielskiej z tomaszem d." bez
                                          tego patriarchatu..


                        • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:43
                          Narazilas sie na zbedny wydatek.
                          Gdy juz wyjdziesz za maz zrob sobie doowodu grupowe zdjecie:
                          ta po lewej, to ja, Nowak. Kowalska, to po tym po prawej. Obok
                          dziadek z babcia, po tym z prawej. Ci z lewej nie dojechali. Gdy
                          bedziemy mieli dzieci...
              • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 11:46
                "pełniący wobec mnie funkcję" nie deprecjonuje? :)

                Nieźle, owszem :)
                • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:16
                  yoma napisała:

                  > "pełniący wobec mnie funkcję" nie deprecjonuje? :)

                  Chyba nie deprecjonuje, gdyż sugeruje raczej kontrakt niż
                  przynależność.

                  > Nieźle, owszem :)

                  Wyczułem to!
                  • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:18
                    Ale to trąci jakąś taką slużebnością, nie?

                    Pełniący przy mnie funkcję? Cholera, też niedobrze :)
                    • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:24
                      yoma napisała:

                      > Ale to trąci jakąś taką slużebnością, nie?

                      Można rozwinąć charakterystykę tak, żeby zmniejszyć podejrzenie o
                      służebność. "Spełniający wobec mnie dobrowolnie, ochoczo i ku
                      obopólnej satysfakcji funkcje niemęża".

                      > Pełniący przy mnie funkcję? Cholera, też niedobrze :)

                      Jak to "niedobrze"? Było "nieźle"! :-)
                      • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:38
                        Nieźle spełniający, niedobrze dotyczyło sformułowania :)

                        Hihi - juz widzę, jak pytam panią w kiosku: Czy ten pan spełniający wobec mnie
                        dobrowolnie, ochoczo i ku obopólnej satysfakcji funkcje niemęża kupował nam
                        dzisiaj papierosy? :)
                        • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:44
                          yoma napisała:
                          > Hihi - juz widzę, jak pytam panią w kiosku: Czy ten pan
                          spełniający wobec mnie
                          > dobrowolnie, ochoczo i ku obopólnej satysfakcji funkcje niemęża
                          kupował nam
                          > dzisiaj papierosy? :)
                          >

                          A pani z kiosku odpowiada: "Nie. Zapytał tylko czy w ramach swych
                          obowiązków wynikających z patriarchalnej zależności kupiła już pani
                          papierosy."
                          • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:45
                            To jest dobre. Musimy z niemężem i panią z kiosku wkuć te kwestie :)
                          • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:55
                            yoma napisała:
                            > Hihi - juz widzę, jak pytam panią w kiosku: Czy ten pan
                            spełniający wobec mnie dobrowolnie, ochoczo i ku obopólnej
                            satysfakcji funkcje niemęża kupował nam dzisiaj papierosy? :)
                            >

                            A pani z kiosku odpowiada: "Nie. Zapytał tylko czy w ramach swych
                            obowiązków wynikających z patriarchalnej zależności kupiła już pani
                            papierosy."

                            Niezona pyta sie: "Nam? Tzn. mi, jemu, czy tez tyko sobie? A moze
                            tylko mi? A co z papierosami dla nienaszego dziecka?
    • Gość: Ja Re: dziewczyna swojego chłopaka... IP: 195.117.232.* 20.11.07, 17:03
      Przecież to działa w obie strony - kiedy będziesz mówić o chłopie,
      powiesz: "Tomasz D. jest facetem/chłopakiem/chłopem Kasi T.".

      Mam pytanie na marginesie. Inicjały kobiety piszesz wielkimi
      literami, a męskie małymi. Czy to celowy antymaskulinizm?
      • star_wars_theme Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 17:31
        nie, nie działa w obie strony, kobiety jako płeć która od zarania dziejów była
        traktowana gorzej zasługuje na to, by żaden facet nie nazywał jej "swoją".
        krzywdy wyrządzone w przeszłości dopuszczają więcej korzyści w teraźniejszości
        • Gość: Ja Re: dziewczyna swojego chłopaka... IP: 195.117.232.* 20.11.07, 17:37
          Jednak językowo to działa w obie strony. To jest fakt.

          Ale jesli kobieta nie ma nic przeciwko, żeby jakis facet nazywał
          ją "swoją", to Ci to nie przeszkadza?
          • eeela Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 17:40
            Mnie bardzo dobrze z tym, ze jestem dziewczyna swojego chlopaka :-)
          • star_wars_theme Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 17:41
            oczywiście, że przeszkadza, gdyż świadczy tylko i wyłącznie o zniewoleniu tej
            kobiety przez "jej pana" i patriarchalne społeczeństwo. Pewnie bidulka
            równocześnie musi z "swym panem" chodzić do kościołą i uważać, że aborcja to coś
            złego. Takim osobom trzeba pomagać poprzez uświadamianie, a nie godzenie się na to
            • eeela Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 17:53
              Moj pan nie prowadza mnie do kosciola, sama sie tez nie prowadzam, ale nie
              twierdze, ze aborcja to cos dobrego. I moj pan sie do zdania swojej pani w tej
              kwestii nie wtraca.
              • eeela Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 17:53
                Poza tym zaloze sie, ze jaja sobie robisz :-)
                • Gość: Ja Re: dziewczyna swojego chłopaka... IP: 195.117.232.* 20.11.07, 18:39
                  eeela napisała:

                  > Poza tym zaloze sie, ze jaja sobie robisz :-)
                  >


                  Jajniki, janiki jeśli już :D
            • Gość: DSD Sherlock Holmes poprawil sie w fotelu: IP: 144.92.199.* 20.11.07, 19:14
              - Nie ulega watpliwosci, moj drogi Watsonie, ze ten 'Pan' tego pije
              gorzale, wykorzystuje seksualnie corke na oczach syna (zwykle
              wpajanie poczucia samczej wyzszozsci nad Ludem Macicy), a moze nawet
              popiera PiS. Tak, tylko nasza samcza dedukcja pozwala na
              wyciagniecie takich wnioskow na podstawie jednej prostej obserwacji.
              A przy okazji, trzeci dzien z rzedu chodzisz ogolony i masz czyste
              skarpety. Czyzbys zmienil orientacje?
              -Po pierwsze, nie Watson a autenty - zmienilem takze nazwisko. Po
              drugie...

              Mam nadzieje ze wszyscy wybacza mi ten niewinny samczy,
              heteroseksualny zarcik :-)
            • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 21.11.07, 14:25
              A spytam grzecznie, co cię obchodzi, co kto musi i na co się zgadza? Pilnuj
              swojego nosa.

              BTW, czy mówienie "mój nos" nie jest obraźliwe dla nosa i nie świadczy o jego
              zniewoleniu?
        • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 18:27
          A czy specjalnie użyłaś inicjału Tomasz D. - jak d...?
          • Gość: Ja Re: dziewczyna swojego chłopaka... IP: 195.117.232.* 20.11.07, 18:39
            yoma napisała:

            > A czy specjalnie użyłaś inicjału Tomasz D. - jak d...?


            a Kasia T. jak testosteron? Że niby przez tyle lat kobietom
            odmawiano tego hormonu?
            • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 20.11.07, 18:48
              Możliwe, nie wiem, próbuję zgłębić meandry rozumowania autora...
              • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 21.11.07, 14:56
                Ja tez probowalem, ale sie poddalem.
                Dlaczego?
                Kupilem dlugopis i wcale dlugo nie popisal. Byl drogi, powinien
                nazywac sie drogopis.
                Wkurzony wsiadlem do swojego samochodu i sie okazalo, ze samochod
                sam nie chodzi.
                Przypomnialem sobie, ze lecialem samolotem. Moze to i dobrze, ze sam
                nie lecial.
                • eeela Re: dziewczyna swojego chłopaka... 21.11.07, 20:52
                  > Kupilem dlugopis i wcale dlugo nie popisal. Byl drogi, powinien
                  > nazywac sie drogopis.


                  Pisal na pewno dluzej niz gesie pioro, a krocej niz wieczne piora - zawsze
                  pamietaj o odniesieniach ;-)
                  • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 10:10
                    Problem w tym, ze ja, podobnie jak zalozyciel tego watku, znalazlem
                    odniesienie sprzeczne z dzis obowiazujacym uzusem spolecznym. Moim
                    odniesieniem jest cena bubla (bublopis), kolega dla odmiany
                    nawiazuje do tradycji patriarchatu. Dobrze, ze nie znalazl
                    odniesienia do neandertalczykow, ktorzy swiadomie robili kupe w
                    swoim legowisku. Konkurencji chcieli zaznaczyc w ten sposob jedynie
                    banalne fakty: moja jaskinia, moje legowisko, moja samiczka...

                    Pewnie dlatego do dzis mowimy: zesram sie, ale nie dam sie.
    • pyorunochron a chlopak swojej dziewczyny?... 20.11.07, 18:05
      star_wars_theme napisał:

      > czy nie uważacie, że niedopuszczalne powinno być popurlane i dziś mówienie, że
      > "Kasia T. jest dziewczyną tomasza d." - jest to poniżające dla Pani Kasi, gdyż
      > sprawia, że jest ona odbierana jako własność tomasza. czy nie lepiej i łatwiej
      > powiedzieć "Kasia T. żyje w relacji partnerskiej z tomaszem d." bez tego
      > patriarchatu..

      'Tomasz D. jest chlopakiem Kasi T.' - czy6 mowienie tak nie jest ponizajace?
      Przeciez Tomasz jest wtedy odbierany jako wlasnosc Kasi.
    • Gość: brum Profesor Filutek z ciebie.....:) IP: *.chello.pl 21.11.07, 14:32
      Zdanie "Kasia T. jest dziewczyną Tomasza D" w prosty i jednoznaczny sposób
      definiuje relacje między Kasią i Tomaszem. Ona jest dziewczyną Tomka, nie żoną,
      nie narzeczoną, nie kochanką, nie konkubiną, itd
      Natomiast proponowana przez ciebie forma "Kasia T żyje w relacji partnerskiej z
      Tomaszem D" jest nie do przyjęcia.
      Po pierwsze, nie żyje się w relacji,
      po drugie "żyje z" jest dwuznaczne, i sugeruje bliski kontakt fizyczny tych
      dwojga. A przecież nie masz pewności, czy rzeczywiście dzielą ze sobą łoże, więc
      uważaj, żeby ktoś nie chciał ci policzyć zębów. Jak już chcesz tworzyć
      idiotyczne, sztuczne i nieżyciowe sformułowania, profesorze Filutku, to raczej
      powinieneś zaproponować formę "Kasia T pozostaje w relacji partnerskiej z
      Tomaszem D". Brzmi tak samo idiotycznie, ale ma chociaż neutralne zabarwienie
      emocjonalne.
      • marekl7 Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) 21.11.07, 15:31
        A może po prostu tak, jak kiedyś na podwórku? "Kasia-Tomek WNM" i wszystko było
        jasne :)
      • Gość: mgr Filutkowa Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) IP: 195.117.232.* 21.11.07, 15:32
        Żeby juz ten piękny wykład dopięty był na ostatni guzik, pozwolę
        sobie życzliwie poprawić: nie "neutralne zabarwienie emocjonalne",
        bo to oksymoron, lecz "brak zabarwienia emocjonalnego". Mam słabość
        do tego błędu, bo mi go mój promotor wytknął w dawnych, dobrych
        czasach :) Pozdrawiam

        • marekl7 Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) 21.11.07, 15:39
          Pozwolę sobie polemizować, albowiem np. szary jest barwą neutralną, lecz jednak
          barwą... :)
          • Gość: mgr Filutkowa Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) IP: 195.117.232.* 21.11.07, 15:46
            Z emocjami może jest jednak inaczej niz z barwami. To, co brum
            nazwał neutralnym zabarwieniem emocjonalnym, ja bym przedstawiła za
            pomoca barw jako coś przezroczystego raczej niz szarego :)

            Zauważmy, że zabarwienie emocjonalne szarości jest bardzo wyraziste.

            • yoma Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) 21.11.07, 16:00
              Nie zgadzam się :)

              Samo sformułowanie "zabarwienie emocjonalne" wskazuje na barwę. Przezroczystość
              właśnie nie jest barwą, szarość jest i to właśnie, powiedzialabym,neutralną.
              Nacechowane może być marengo ("kelner z paznokciami w kolorze marengo"), które
              jest odcieniem szarego.
              • Gość: mgr Filutek Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) IP: 195.117.232.* 21.11.07, 16:37
                Szarości nie uznałabym za neutralną, bo gdy mnie ogarnia, to jest mi
                wyraźnie źle, a nie neutralnie. Co innego rozumie przez szarość
                fizyk specjalista od optyki, rozszczepień promienia i tym podobnych,
                co innego - badacz tego słowa w kognitywnym ujeciu.

                Przezroczystość, jak piszesz, nie jest barwą i podobnie - nie ma
                zabarwienia emocjonalnego w wyrażeniu "pozostaje w związku". O to
                chyba brumowi chodziło.

        • Gość: marysia_b rozmowa o kolorach ;))) IP: *.192-246-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 21.11.07, 15:51
          Zabarwienie:
          dodatnie,
          ujemne,
          neutralne.

          Ach, ci promotorzy!
          • Gość: mgr Filutkowa Re: rozmowa o kolorach ;))) IP: 195.117.232.* 21.11.07, 16:41
            Wybacz, ale mojemu ufam pod tym względem bardziej niz Tobie :)

        • Gość: brum Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) IP: *.chello.pl 21.11.07, 15:59
          Dziękuje serdecznie za uwagę.
          Problem jednak polega na tym, że ja bardzo lubię stosować oksymorony, po prostu
          bardzo mi sie podobają, są takie nielogiczne, jak piękne kobiety...:)
          Czyż tego typu metafora oparta na paradoksie, nie wywołuje nieoczekiwanych
          wrażeń? Czy mozna odmówić piękna takim frazom, jak: "gorzkie szczęście",
          "głuchy jęk", "wymowne milczenie", "śmiech przez łzy"? Czy nie jest piękny
          oksymoron "leczenie nieuleczalnie chorego"?
          • yoma Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) 21.11.07, 16:00
            Piękna kobieta to też oksymoron :)
          • Gość: mgr Filutkowa Re: Profesor Filutek z ciebie.....:) IP: 195.117.232.* 21.11.07, 16:42
            :)
    • hypatia69 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 10:31
      Niedopuszczalne. Zdecydowanie i absolutnie.
      Kasia T. żyje w relacji partnerskiej z tomaszem d." też nie moze
      być, bo może oni nie żyją ze sobą? Moze tylko sie spotykają? Może
      najlepiej
      "A to taka jedna, co z Tomkiem chyba teges"
      • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:28
        hypatia69 napisała:

        > Niedopuszczalne. Zdecydowanie i absolutnie.
        > Kasia T. żyje w relacji partnerskiej z tomaszem d." też nie moze
        > być, bo może oni nie żyją ze sobą? Moze tylko sie spotykają? Może
        > najlepiej
        > "A to taka jedna, co z Tomkiem chyba teges"

        Jeszcze nikt nigdy nie przekazał tyle treści za pomocą tak
        nieprecyzyjnego tentego. :-)
        • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:40
          Kasia-Tomek WNM :)
          • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:50
            yoma napisała:

            > Kasia-Tomek WNM :)

            A może (nawiązując do wizji Lepiana):
            (Zbierając zęby) Kasia: Tomek Wali Naprawdę Mocno (WNM)
            • hypatia69 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:22
              Zależy, co rozumieć pod słwem "Wali".
              Równie dobrze mocząc odwłok w nasiadówce z rumianku Kasia: Tomek
              Wali Naprawdę Mocno (WNM) [Jakkolwiek mniej to do wizji Lepiana
              chyba pasuje...]
              • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:28
                hypatia69 napisała:

                > Zależy, co rozumieć pod słwem "Wali".
                > Równie dobrze mocząc odwłok w nasiadówce z rumianku Kasia: Tomek
                > Wali Naprawdę Mocno (WNM) [Jakkolwiek mniej to do wizji Lepiana
                > chyba pasuje...]

                Wali mnie to!

                • hypatia69 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:51
                  Które?
                  • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 15:08
                    Sam juz nie wiem.

                    Obiecuje, ze jeszcze godzinke nad tym pomysle. To taki krotki okres,
                    ale nie mam ochoty walic dzis nadgodzin.
    • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:18
      A gdzie jest autor?
      • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:20
        U swojej dziewczyny?
        Spelnia swe patriarchalne obowiazki?
        • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:22
          Raczej: egzekwuje swe patriarchalne prawa :)
          • lepian4 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:33
            Spelniania swych patriarchalnych obowiazkow:
            - Poprosze dzisiejsza gazete!

            Egzekwowanie swych patriarchalnych obowiazkow:
            - Gdzie jest do ku.. nedzy moja gazeta!! (bach, ofiara patriarchatu
            pada zakrwiona, ze zlamanym nosem, wybitym okiem na ziemie.
            Nastepnie wypluwa wybite zeby)

            Pozostaje przy spelnianu swych obowiazkow
            • hypatia69 Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 14:27
              ..bo zupa była za słona...
      • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:29
        yoma napisała:

        > A gdzie jest autor?

        W lesie? Gaju znaczy?
        • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:39
          Nie, bo już mielibyśmy odpowiedzi do każdego postu :)
          • supaari Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:46
            yoma napisała:

            > Nie, bo już mielibyśmy odpowiedzi do każdego postu :)

            A to w Gaju już jest internet? Ja myślałem, że on u teściów
            (przyszłych?) korzysta...
            • yoma Re: dziewczyna swojego chłopaka... 22.11.07, 12:48
              Ja myślę, że to zależy od tego, czy teściowa zabrała mu skodę. Jak zabiera, to
              siedzi przy necie, a jak oddaje, to jeżdzi... :)
Pełna wersja