Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie

25.11.07, 22:04
Bardzo Was proszę o pomoc bo już po prostu nie mam żadnego pomysłu
co zrobić. Otóż mam wielki problem z sasiądami, którzy mieszkają
nade mną. Non stop hałasy, bachor lata po gołych panelach w butach z
twardymi podeszwami od bladego świtu do 22 a rodzice mu wtórują o
czym przekonałam się przed chwilą na własnej skórze kiedy matka do
niego krzyczała żeby latał do 22 i był konsekwentny. Sufit mi się
wali! Problem trwa od paru lat. Żadne prośby ani interwencje nic nie
dają albo pomagają tylko tylko na chwilę. Tłumaczą się tym, że mają
małe dzieci i nic na to nie poradzą więc praktycznie codziennie jest
nieustający hałas od rana do 22 bo po 22 milkną, widac potrafią
zachowywać się cicho ale po 22 tego robic nie będą bo wiedzą, że bez
chwili zawahania zadzwoniłabym na policję. W pt kiedy hałas u nich
siegnął zenitu normalnie się wku..łam i puściłam im na cały
regulator muzykę death metalową od 20-22 sobie słuchali a moja matka
grała tak głośno tv. Przynajmniej nie było słuchać tej lataniny u
nich. I dziś za to oni dali popis a ja naprawdę chcę żyć w zgodzie i
nikomu nie przeszkadzam ale z tymi ludźmi się nie da. Co robić?


    • Gość: dd Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.07, 22:46
      bądź upierdliwa - ile razy spotkasz to spokojnie ale stanowczo
      powiadamiaj że Ci to przeszkadza.
      • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 25.11.07, 23:12
        Jak pisałam prośby i interwencje nic nie dają bo to małe dzieci i
        trzeba to zrozumieć - takie sa odpowiedzi a jak nam się nie podoba
        to nam powiedzieli żebyśmy sobie zatyczki do uszu kupili skoro mamy
        nadwrażliwy słuch. Jak też pisałam prośby skutkują czasem tylko na
        chwilę a chodzenie do nich kosztuje mnie i moją matkę wiele nerwów.
      • Gość: Piotr Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 22:53
        Szanowna pani mam podobny problem, mieszka nad nami bydło którego
        całodzienne zajęcie ogranicza się do latania w buciorach po
        drewninej podłodze. Dyskusje z rodzicami są bezcelowe ponieważ
        motto życiowe tych ludzi to ,,popić, pojeść,poru...i radia
        posłuchać.Ponieważ jest to mieszkanie w budynku gminnym
        próbowaliśmy załatwić to przez gminę bez rezultatu, dlatego
        postanowiliśmy działać sami.Broń ekonomiczna w dzisiejszych czasach
        to jest to co działa. Na początek ubezpiaczyliśmy mieszkanie
        najlepiej w dobrej firmie która bez oporów wypłaca odszkodowania,
        polecam PZU. Zaczęliśmy zgłaszać szkody Ponieważ żadna firma
        ubepieczeniowa nie jest istytucją charytatywną podpowiadaliśmy do
        kogo ma się udać do po zwrot wypłaconego odszkodowania. Nawet jak
        uda się bydłu raz czy dwa wymigać od płacenia to w końcu poczują
        ile kosztuje brak kultury. Jedno jest pewne nie można z takimi
        ludzmi iść na żadne układy bo w końcu chamstwo i bydlęca natura i
        tak z tego wylezie. Dlatego też tak trzeba im umilić życie by to
        oni zaczęli szukać mieszkania na zamianę. Następny etap do
        intewencję policji i tu zaczynają się schody. Najlepiej gdyby
        policja była jak bydło szaleje ale tak prymitywne zwierzęta kierują
        się instynktem i jak widzą policję to gotowi są położyć się do
        łóżka. Dlatego potrzebny jest wiarygodny świadek większość sąsiadów
        którzy nie mają takiego problemu nie ma czasu ani ochoty włóczyć
        się po sądach trzeba przeżyć to samemu żeby wiedzieć jak trudno
        jest mieszkać ztakim bydłem. Mająć wiarygodnego świadka można
        śmiało wzywać policję i zakładać sprawę w sądzie. Proszę nie liczyć
        jednak że na jednej tego typu sprawie sprawa się skończy bydło nie
        ma rozumku a naszy celem powinno być całkowite wyeliminowanie
        bydełka z naszego sąsiedztwa. Ponieważ mam taki sam problem zwracam
        się z apelem, prośbą pszukuję osób które poświadczyły by zachowanie
        mijego bydełka w zamian za to bardzo chętnie zrewanżuję się tym
        samym.
    • eeela Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 25.11.07, 23:22
      Matka krzyczy na swojego bachora, zeby biegal do 22, aby specjalnie i
      konsekwentnie ci przeszkadzac? Dobrze zrozumialam?
      • Gość: mama-małych-dzieci Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 00:01
        Ciekawe, co byś zrobiła jakbyś miała własne małe biegające po
        mieszkaniu dzieci??? Chyba byś je przywiązała do kaloryfera, żeby
        sąsiadce nie przeszkadzało bieganie Twoich "bachorów"????

        Proponuję abyś puściła im heavy metal... tym swoim dzieciom. Na
        pewno będą się dobrze rozwijać.

        Kaloryfer + h.metal. Na 100% będziesz idealną matką!!! (bachorów)
        • Gość: dd Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 00:31
          Dywan, chamy, mogliby sobie położyć gdyby pomyśleli i chcieli. Jak
          również trzymać sie tej a nie innej części mieszkania o takiej a nie
          innej porze. Ale trzeba chcieć a nie mieć wszystko w d....
          • Gość: Lucyna Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 09:42
            Gość portalu: dd napisał(a):

            > Dywan, chamy, mogliby sobie położyć gdyby pomyśleli i chcieli. Jak
            > również trzymać sie tej a nie innej części mieszkania o takiej a
            nie
            > innej porze. Ale trzeba chcieć a nie mieć wszystko w d....


            Tako rzecze wzór kultury niedościgły ;)
            • Gość: dd Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 20:37
              Tako rzecze wzór kultury niedościgły ;)

              Tiaaa... Typowe - doczepić się języka i nie wnieść NIC!
              • Gość: jamowie Klej kropelka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 12:22
                Kilka tubek jak wyjda z domu i po sprawie....
              • Gość: VICTIM AS WELL Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.state.gov 27.11.07, 13:33
                Witam Wszystkich


                Niestety, to zdarzenie potwierdza, że w/g mnie i moich życiowych
                spostrzeżeń i wniosków, ok. 80 % społeczeństwa niestety ma
                PROSTACKIE nawyki, które właśnie się objawiają w chamskim wręcz
                BYDLACKIM zachowaniem ludzi mieszkających w wieżowcach. Wiem o czym
                mówię gdyż miałem taką samą sytuację przez rok. Jest tutaj pewna
                reguła, ponad 70 % przypadków to mieszkania wynajmowane, czyli osoby
                ( prostacy ), którzy zamiezkują dany lokal, wynajmują go, czyli nie
                są właścicielami ani rdzennymi mieszkańcami tego lokaklu. Skutek -
                tymczasowy lokator - czyli robię to co chcę. Jak pisałem miałem
                podobny przypadek i jest to GEHENNA. Jeżeli słyszę
                wypowiedź "Mamusi" która mówi że "bo tu mieszkają dzieci i już", to
                tylko potwierdza jej poziom intelektu i z jakiego ona jest
                środowiska czyli prostackie zachowania. Rodzi się pytanie, czego to
                dziecko ma czerpać wzór ??? z Matki prostaczki. To, że ktoś ma 3
                fakultety, wcale nie oznacza że nie może być prostakiem, czy też
                mieć prostackich zachowań. Świadomość określa postępowanie -
                proponuję zapamiętać to zdanie, ono tłumaczy wszystko. Na
                zakończenie, pomimo fatalnej wykładni prawa w Polsce w tej kwesii,
                jest wiele bardzo skutecznych sposobów ( prawnych też ) aby taka
                sytuacja się radykalnie zmieniła. Oczywiście pomijam bandytów,
                gangsterów czyli całą recydywę, to jest trochę odrębna sprawa oraz
                sposób działania. Pomógłbym Tobie jeżeli zachodzi taka potrzeba,
                podsunę b. skuteczne metody działania. W ostatnim zdaniu chciałbym
                powiedzieć Państwu dlaczego np. w innych krajach tego typu zachowań
                międzyludzkich jest mniej otóż dlatego, że jeżeli taki prostak np.
                zostanie złapany w windzie w wieżowcu z papierosem, to nad nim wisi
                kara kilkuset euro, która jest skutecznie egzekwowana przez odnośne
                władze. A jeżeli w Polsce pod blokiem przy wejściu do klatki
                schodowej "sąsiad" wyprowadza pieska który "wali kupę" a on nic
                sobie z tego nie robi, bo nie ma komu wyegzekwować śmiesznie niskiej
                kary 50 pln. No to o czym my tu mówimy. Ale gdyby nad nim wisiała
                kara 1000 pln i odpowiednie władze zrobiłyby tuzin pokazowych
                przykładów w mieście, od razu byłoby inaczej.
                • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 27.11.07, 18:04
                  VICTIM AS WELL a jak możesz pomóc? Jakie znasz metody na takich
                  kosmzarnych sasiadów?
        • yoma Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 10:53
          Dzieci, droga mamo małych dzieci, nalezy wybiegać na placu zabaw albo czymś
          takim, a nie w domu nad sąsiadami.
        • Gość: zyga Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.07, 11:52
          A Ty pozwalasz biegać swoim bachorom w butach po gołej podłodze? do
          22? Gratuluję!
        • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 12:36
          "Ciekawe, co byś zrobiła jakbyś miała własne małe biegające po
          mieszkaniu dzieci??? Chyba byś je przywiązała do kaloryfera, żeby
          sąsiadce nie przeszkadzało bieganie Twoich "bachorów"????"

          Nie, to niech te dzieci, jedno ok. 4 lat, drugie ok. 15 lat, trzecie
          20-letnie na szczęscie wyjechało, niech tak latają non stop i żyć
          inym nie dają.
          Mam koleżanki, które mają małe dzieci i jak do mnie przychodzą to
          się tylko pytają co się dzieje tam na górze. Ich dzieci zachowują
          się normalnie, dzieciństwo nie polega na bezmyślnym lataniu w tą i
          we w tą, są też inne zabawy, któe nie przeszkadzają innym a jak się
          chce wylatać to niech idzie na dwór ale niestety to dziecko to
          rzadko kiedy w ogóle gdzieś wychodzi.
          • Gość: Cameleon Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.toya.net.pl 27.11.07, 00:16
            Asiu, w pełni Cie rozumiem... czytając Twoją prośbę o pomocy myślałem, że
            mieszkamy razem ;-) bo mam identyczny problem... dodatkowo sąsiedzi wyburzyli
            ściankę działową - rozbudowali kuchnie zajmując jeden pokój (ja piętro niżej -
            miałem tam do tej pory sypialnie). Oczywiście płytki (kafelki) położyli na całej
            podłodze kuchni + dodany do kuchni pokój + przedpokój. Nie jest wesoło jak
            paniusia o 7.30 założy obcasy i stuka szwędając się po kuchni i przedpokoju -
            przed samym wyjściem do pracy. No nie dało rady, musiałem przenieść się do
            innego pokoju. Ogólnie potrafią tak hałasować, że momentami zastanawiam się
            gdzie mam się schować, żeby trochę odpocząć. Ale znalazłem już jeden sposób. W
            momencie kiedy mocne stukanie dochodzi z góry, biorę specjalny kawałek
            drewnianej deseczki i wcale nie ciszej stukam, tyle że w ich stronę, w swój
            sufit a ich podłogę. Ostatnio trochę ucichli... Mam w zanadrzu jeszcze kilka
            pomysłów i jak będa nadal tak bardzo upierdliwi i bezmyślni, to będę je musiał
            zastosować.
            p.s. już nie wspomnę o zrzucaniu gazetek reklamowych, na piętro niżej. na 4
            piętrze są tylko dwa mieszkania, i zawsze kiedy jakiekolwiek gazetki są wnoszone
            na wycieraczkę to "bydło" zrzuca je piętro niżej czyli do mnie na 3 pietro. A ja
            ze spokojem, zawsze gazetki odnoszę spowrotem, na 4 piętro. Tam skąd
            przyleciały. Nie wiem tylko czy to Ci po prawej, czy po lewej. Ale sądze, że to
            Ci bezpośrednio nade mną.
          • obywatel_szarak Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 07.01.08, 23:31
            "Ciekawe, co byś zrobiła jakbyś miała własne małe biegające po
            > mieszkaniu dzieci??? Chyba byś je przywiązała do kaloryfera, żeby
            > sąsiadce nie przeszkadzało bieganie Twoich "bachorów"????"

            Są różne sposoby na rozładowanie energii dzieci, sporty w odpowiednich do tego
            miejscach. Dziecko trzeba ukierunkować zając czymś, uczyć od małego kultury i
            liczenia się z innymi, poszanowania dla innych-między innymi a nie rozkładać
            ręce i katować innych tłuamcząc się że to dziecko przecież nie przywiążę do
            kaloryfera. To zwyczajne lenistwo i nabieranie wody w usta.
            A można dzieci wychować na kulturalne, tylko rodzice muszą tego chcieć.
        • the_dzidka Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 16:50
          > Ciekawe, co byś zrobiła jakbyś miała własne małe biegające po
          > mieszkaniu dzieci??? Chyba byś je przywiązała do kaloryfera, żeby
          > sąsiadce nie przeszkadzało bieganie Twoich "bachorów"????

          Założyłabym im papucie i zajęła je czymś, żeby nie latały jak głupie
          przez cały czas.
          A ty nie jestes mama-małych-dzieci, tylko matką ze zharibiałym na
          tle dzieciaków mózgiem. To własnie przez takie mamuski jak ty
          lludzie nie maja spokoju, bo "dziecko musi się wybiegac", tak samo
          jak "pies jest po to żeby szczekał".
          • yoma Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 16:51
            Zharibiały mózg

            ładne :)
          • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 20:58
            "To własnie przez takie mamuski jak ty lludzie nie maja spokoju,
            bo "dziecko musi się wybiegac", tak samo jak "pies jest po to żeby
            szczekał". Hahaha...dobre :) Właśnie dziecko musi się wybiegać a ja
            w międzyczasie mam siedzieć cicho, czyli praktyznie cały czas bo ich
            pierwsze dziecko ma 20 lat i jak już sie wybiegało to przyszło na
            świat kolejne, które teraz ma 15 lat więc jak on trochę dorósł i się
            wybiegał myślałam, że to będzie koniec ale gdzie tam - przyszło na
            świat kolejne i tak to już trwa od tylu lat.
        • Gość: Monika Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 12:30
          Tak, ale to od rodzica będzie zależało, czy "bachor" będzie biegał
          cały dzień i wrzeszczał. Trudno się dziwić dziecku, skoro rodzic sam
          nie jest wychowany i nie szanuje innych. Według Ciebie dobra matka
          pozwala na takie szaleństwo swojemu dziecku? Nie sądzę! Każde
          dziecko ma prawo bawić się, pobiegać, pokryzczeć, ale wszystko ma
          swoje granice, przede wszystkim dobre wychowanie. A propos
          przywiązywanai do kaloryfera, to dopiero byłby wrzask!
        • marcinlet Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 28.11.07, 16:34
          Gość portalu: mama-małych-dzieci napisał(a):

          > Ciekawe, co byś zrobiła jakbyś miała własne małe biegające po
          > mieszkaniu dzieci??? Chyba byś je przywiązała do kaloryfera, żeby
          > sąsiadce nie przeszkadzało bieganie Twoich "bachorów"????

          Ja bym zaprowadził je na plac zabaw lub na boisko by się nabiegały.
          Kupiłbym też kredki, farby, zabawki itp by się w domu spokojnie
          bawiły.
          • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 28.11.07, 17:05
            No właśnie, tylko ja to im wytłumaczyć? Pewnie nie wiedzą w ogóle co
            to są kredki i farby a na dwór wychodzą od święta.
      • eeela Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 10:49

        > Matka krzyczy na swojego bachora, zeby biegal do 22, aby specjalnie i
        > konsekwentnie ci przeszkadzac? Dobrze zrozumialam?
        >


        Czy nikt oprocz mnie nie zwrocil uwagi na ten fenomen? Ze wyrodna sasiadka
        krzyczy na dziecko, zmuszajac je do biegania w obuwiu po panelach do 22
        wieczorem? Moze nalezaloby wezwac opieke socjalna do tego nieszczesnego dziecka!

        ;-P
      • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 12:30
        "Matka krzyczy na swojego bachora, zeby biegal do 22, aby specjalnie
        i konsekwentnie ci przeszkadzac? Dobrze zrozumialam?"
        Dobrze zrozumiałam, to właśnie wczoraj usłyszałam jak krzyczała bo
        oni raczej mówić normalnie nie potrafią bo gdyby potrafili to takich
        rozmów się normalnie nie słyszy.
        • eeela Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 13:27
          Wiec jesli tylko nie cierpisz na manie przesladowcza, powinnas zglosic wyrodna
          matke opiece spolecznej - zmuszanie dziecka do biegania do 22, kiedy powinno juz
          spac, kwalifikuje sie do znecania sie nad potomstwem ;-P
    • daria45-net Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 01:29
      Cocbys sie zesrala z wscieklosci to i tak oni maja prawo robic co im
      sie podoba we wlasnym mieszkaniu. Po 22 obowiazuje cisza i ni sie do
      tego stosuja.
      Ty nazywasz dzieci bachorami?! To juz widac jaka jestes mila.
      • uyu Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 01:52
        To male dzieci klada sie spac dopiero o 22?
        A ja, naiwna, myslalam, ze najdalej o 20, bo tak zdrowiej, bo do
        wlasciwego rozwoju potrzebuja duzo snu. Kazdy pediatra to
        potwierdzi.
        Papci tez nie maja?
        • Gość: ostatni naiwni Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: 195.117.232.* 26.11.07, 20:43
          To male dzieci klada sie spac dopiero o 22?
          > A ja, naiwna, myslalam, ze najdalej o 20, bo tak zdrowiej, bo do
          > wlasciwego rozwoju potrzebuja duzo snu. Kazdy pediatra to
          > potwierdzi.

          O, nieprawda, to wymyslili pediatrzy dla zdrowia rodziców, którzy
          chcieliby od 20. mieć dzieci zahibernowane. Dzieci powinny dla
          własnego zdrowia przesypiać ileś tam godzin na dobę, ale
          niekoniecznie akurat od 20.
    • hypatia69 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 08:19
      A czemu dopiero o 22.00 byś zadzwoniła? Zakłócanie spokoju przez
      cały dzień możesz zgłaszać. I jak im ten telewizor i muzyczkę między
      20.00 a 22.00 puszczasz, to oni też mogą zadzwonić.
      "Żadne prośby ani interwencje" A na czym to polega? Bo jeśli idziesz
      do nich osobiście i prosisz pięknie, żeby uciszyli "bachora", to ja
      się nie dziwię, że mają odruch nieposłuszeństwa. Też bym miała i
      doradziłabym Ci, żebyś sie zastanowiła, jak Twoja matka
      swojego "bachora" wychowała. Spytaj ich grzecznie z czym mają
      problem, a nie idź na wojnę od razu...
      • anmar123 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 09:14
        Miałem sasiadów z pieskiem. Gdy ktoś zadzwonił domofonem, to otwierali drzwi od mieszkania i piesek z przeraźliwym jazgotem biegł trzy piętra niżej powitać gościa. Dopiero, gdy jeden z sąsiadów powiedział przy właścicielce, gdy z kundlem wychodziła na spacer: "Pisino jak cię kopnę w d..pę,to będziesz leciała po schodach ale już cicho". I skończyło się wypuszczanie pieska na powitanie gości.
        Potem urodziły się wnuczki. Jak uczyły się chodzić, też było cały czas "tup, tup, tup". Ale to już było przyjemniejsze dla ucha niż ten jazgot psa na klatce schodowej. Choć mieszkają bezpośrednio nade mną. Przypominałem sobie, jak moje dziecko zaczynało chodzić i też tak może tuptało sąsiadom poniżej. Tylko ci poniżej też mieli wtedy małe dziecko.

        -
        Nie myślcie o szczęściu. Jeżeli przyjdzie, zrobi wam niespodziankę, jeśli nie przyjdzie, nie zrobi wam zawodu.
        • Gość: hr_de Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.11.07, 09:37
          Wyprowadz sie to bedziesz miala spokoj.
          I ty bylas takim malym glosnym bachorkiem:)
          • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 14:15
            "Wyprowadz sie to bedziesz miala spokoj. I ty bylas takim malym
            glosnym bachorkiem:)"

            Jeszcze się nie wyprowadzam a jeśli za jakiś czas się wyprowadzę to
            dalej będzie mieszkać tu moja matka. Nie byłam tak głośnym i
            bezmyślnym bachorkiem bo ja wiedziałam co to jest dwór i najwięcej
            czasu spędzałam na dworze albo na bardziej konstruktywnych zabawach,
            zresztą podobnie jak dzieci moich koleżanek, spotykam się z nimi u
            nich w domach i widzę co dzieci robią - bawią się zabawkami,
            układają klocki, coś malują i od czasu do czasu pobiegają ale nie
            non stop hałasują jak te u góry. Ale czego tu się spodziewać,
            konstruktywnych zabaw jak matka jedno dziecko ma z innym, drugie z
            innym, szkoły żadnej nie skończyła, po za podstawówką więc jak miała
            17 lat dziecko urodziła i jak sama nie raz mówiła z jednym synem nie
            potrafi sobie poradzić bo cytuję "ma ADHD" a drugi tak głośno lata
            bo "ma płaskostopie" więc się niesie...
            • yoma Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 16:53
              Ty, to może płetwy mu kup? Poważnie mówię :)Może matka aluzju pojmie
            • Gość: Ditrich Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.devs.futuro.pl 07.01.08, 18:04
              To były inne czasy, na dworze dzieci bawiły się spokojnie, bo było mniej srających psów, mniej szybko jeżdżących po osiedlu samochodów, mniej zboczeńców, mniej pracy i więcej czasu poświęcało się innym ludziom. Teraz żeby kogoś odwiedzić, to pod drzwiami wypadałoby zadzwonić na komórkę, czy można wejść choćby na chwilę. Sama mam dziecko, które biegnie ze swojego pokoju do dużego, albo nawet jak idzie to tupie, sama mam takiego upierdliwego sąsiada. Jestem w ciąży, więc za chwilę będzie dwójka dzieci. Do tego czasu pracowałam na pełnych obrotach nawet po pracy robiąc pracę w domu, więc nie mówcie mi o kredkach bo człowiek w dzisiejszych czasach nie ma czasu się spokojnie wys....., a do dziecka chyba trzeba by zatrudnić po południu nianię, która co chwilę w jego własnym pokoju będzie łapać spadające na podłogę klocki w locie, bo zaraz przyjdzie sąsiad, że dziecko rzuca zabawkami. Każdy dzisiaj chce wygodnie mieszkać, mieć wszystko od razu, dziecko tylko wtedy, jak już jest dom, praca i dobre auto, a najlepiej wcale, bo parę lat trzeba się poświęcić. Moi drodzy, co za nietolerancyjny naród. Chciałoby się postępu, pracy, dobrej emerytury i co moje dzieci mają robić na tych bezdzietnych, co im się dzieciństwo wymazało z pamięci i sami się całe życie tylko dorabiali i konsumowali.
              Ten temat na forum to jakiś absurdalny bełkot.
      • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 12:40
        Wiem, że jest ustawa, któa wyraźnie mówi, że cisza nocna obowiązuje
        od 6-22 ale spokoju nie można też zakłocać między 6-22, taki też
        jest zapis ale nie pójdę przecież na policje i nie powiem, że dzieci
        sąsiadów mi hałasują.

        Nigdy nie powiedziałam do nich żey uciszyli bachora, rozmowy były
        długie i prosiłam w nich kulturalnie o spokój i żeby ich syn
        przestał hałasować. Ale jak jestem zła to piszę, że mi bachor lata
        po suficie bo jakoś dziecko nie przechodzi mi przez usta a raczej
        palce :)
    • Gość: Lucyna Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 09:37
      aska275 napisała:

      > Bardzo Was proszę o pomoc bo już po prostu nie mam żadnego pomysłu
      > co zrobić. Otóż mam wielki problem z sasiądami, którzy mieszkają
      > nade mną. Non stop hałasy, bachor lata po gołych panelach w butach
      z
      > twardymi podeszwami od bladego świtu do 22 a rodzice mu wtórują o
      > czym przekonałam się przed chwilą na własnej skórze kiedy matka do
      > niego krzyczała żeby latał do 22 i był konsekwentny.


      Każdy rodzaj obuwia, w którym się chodzi po panelach daje efekt
      stukania. Z pewnością to dziecko ma obute papcie, a nie jakieś
      buciory na supertwardej podeszwie- zaręczam, że to jest tylko takie
      wrażenie. Sama mam sąsiadkę ,,pod spodem'', którą wk...a każdy
      odgłos i przerabiałam już milion papci, a stale miała pełną twarz
      pretensji o to, ze słyszy nasze kroki. Chcę tylko podkreślić, że
      wszyscy chód mamy lekki. Uspokoiła się dopiero, gdy zaczęliśmy
      chodzić w skarpetkach, ale tego to ja z kolei mam już dość, bo mam
      stale wyziębione stopy, czego następstwem jest chroniczne zapalenie
      pęcherza i przydatków.

      ,,Bachor''!!! I Ty się dziwisz, że Ci robią na złość? Bo ja wcale!



      >Sufit mi się
      > wali! Problem trwa od paru lat.


      To są uroki posiadania małych dzieci. Dzieci są żywotne, biegają,
      bawią się. A w/g Ciebie co ta matka miałaby zrobić? Nafaszerować
      malca psychotropami? A czy Ty, będąc dzieckiem, zawsze zachowywałaś
      się jak trusia? Twoich zabaw i biegania po mieszkaniu sąsiedzi nie
      słyszeli? Czy aby na pewno?


      Żadne prośby ani interwencje nic nie
      > dają albo pomagają tylko tylko na chwilę. Tłumaczą się tym, że
      mają
      > małe dzieci i nic na to nie poradzą więc praktycznie codziennie
      jest
      > nieustający hałas od rana do 22 bo po 22 milkną, widac potrafią
      > zachowywać się cicho ale po 22 tego robic nie będą bo wiedzą, że
      bez
      > chwili zawahania zadzwoniłabym na policję.


      Masz rację- dzwoń! I co im powiesz? Że sąsiedzi z góry mają małe
      dziecko, o normalnym dla tego wieku temperamencie, a Ciebie to
      wkurza. Czy tak? W nos Ci się ośmieją.


      W pt kiedy hałas u nich
      > siegnął zenitu normalnie się wku..łam i puściłam im na cały
      > regulator muzykę death metalową od 20-22 sobie słuchali a moja
      matka
      > grała tak głośno tv. Przynajmniej nie było słuchać tej lataniny u
      > nich.


      No proszę! Powtórzę jeszcze raz: i Ty się im dziwisz? Nawet jeśli
      coś robią złośliwie, to ewidentnie Ty pierwsza ,,wyruszyłaś na
      wojnę'' z nimi. Z góry przyjęłaś postawę roszczeniową, a sąsiedzi,
      jak widać, nie dadzą sobie w kaszę pluć. I słusznie!

      > I dziś za to oni dali popis a ja naprawdę chcę żyć w zgodzie

      CZYŻBY???



      i
      > nikomu nie przeszkadzam


      CZYŻBY???


      >ale z tymi ludźmi się nie da.

      No, tu trzeba było od razu wykazać się dobrą wolą i ludzkim
      podejściem, a nie tylko tupać nóżką i żądać.


      >Co robić?

      Spojrzeć na sąsiada- sąsiadkę po ludzku, z wyrozumiałością. Sama też
      być może kiedyś będziesz miała małe dzieci i przekonasz się jak to
      jest miło, jak ktoś o nich powie ,,bachor''.

      • dwa-filary Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 10:48
        Po prostu pokochaj ten problem i miną wszystkie niesnaski.Dziecko kiedyś wyrośnie.W swojej zaciekłości nie potrafisz już odróżniać swoich zachowań,czy są dobre ,czy złe.Nie piszę tego bezpodstawnie.Nade mną mieszaka rodzina 5-osobowa plus pies rodwajler/cięzki/.Na początku się bulwersowałam,ale zrozumiałam,ze Oni też muszą zyć...i jeszcze Ci powiem-im ja byłam milsza dla nich tym oni ciszej się zachowywali.Czasami prośbą więcej wskurasz niż złością i wyzwiskami
        • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 12:44
          Czy ja gdzieś napisałam, że idę do nich i jestem zła i ich wyzywam?
          Nie! Zawsze chodze i kulturalnie proszę bo wiem, że tylko to może
          pomóc a do Was pisze inaczej, żeby sobie ulzyć, bo jestem wkurzona i
          zmęczona
      • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 12:54
        Lucyna,
        Na pewno jakby mieli dywany albo chodzili w skarpetkach nie byłoby
        tak słychać jak w butach z twardymi podeszwami po gołej podłodze.
        Jak już pisałam słowa "bachor" używam tylko tu, w rozmowie z nimi
        nigdy takie słowo nie padło.
        Nie nafaszerować ich psychotropami, tylko jak chcą latać to nich
        wyjdzie z nimi na dwór skoro do przedszkola to dziecko nie chodzi i
        matka często siedzi w domu albo babcia. Są tez inne zabawy niż
        bezustanne latanie i hałasowanie.
        Oczywiście, że bez chwili wahania po 22 zadzwoniłabym na policję bo
        na szczęście jeszcze nas prawo chroni przed takimi prostakami i
        gdyby tak hałasowali po 22, kiedy mam mieć święty spokój, to mam też
        święte prawo zgłosić to na policję ale jak pisałam po 22 jest cisza.
        Nigdy nie wyruszyłam z nimi na wojnę pierwsza! Moje zachowanie było
        skutkiem ich zachowania, po prostu nie mogłam znieść tego hałasu,
        czytać książki się po prostu nie dało więc włączyłam tę muzykę i
        pokój opuściłam. Musiałam sobie jakoś ulżyć ale nie wymagam żebyś to
        rozumiała.
        Nikomu nie przeszkadzam bo nie hałasuję i zachowuje się normalnie i
        cicho i szanuję prawo innych do wypoczynku po pracy. Kiedy widzę jak
        motka przychodzi z pracy o 17 zmęczona i się położy a ten dzieciak
        tak lata i żyć nie daje to normalnie krew mnie zalewa.
        Spojrzeć z wyrozumiałością na sąsiadkę? A dlaczego ona nie spojrzy z
        wyrozumiałością na nas? Mam czekać 10 lat aż się dzieci wybiegają a
        moja matka dostanie jakiegoś zawału albo wylewu?
        • Gość: Lucyna Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 18:08
          aska275 napisała:

          > Lucyna,
          > Na pewno jakby mieli dywany


          A czy są jakieś przepisy mówiące o obowiązku zakrywania paneli
          dywanami, bo nic mi na ten temat nie wiadomo? Większość ludzi po
          zamontowaniu paneli wyrżnęła dywany na zbitą twarz, żeby łatwiej
          utrzymać czystość w mieszkaniu. Wielu ludzi ma też po prostu alergię
          na kurz, a taki dywan jest niczym innym jak siedliskiem roztoczy. Ja
          zresztą też tak postąpiłam, moi sąsiedzi również i nikomu to nie
          przeszkadza, że słyszy się kroki sąsiadów. Tylko mojej sąsiadce z
          dołu, bo.... bo jej już z zasady wszystko przeszkadza :/


          > albo chodzili w skarpetkach

          Pisałam powyżej jakie są skutki chodzenia na bosaka po mieszkaniu.
          Ja też mam prawo do tego, żeby nie chorować, a jak widać moja
          sąsiadka chce mi tego prawa odmówić. A tak na marginesie- ja też
          słyszę jej kroki, pomimo iż mieszka pode mną.Też ma panele :)


          nie byłoby
          > tak słychać jak w butach z twardymi podeszwami po gołej podłodze.

          Jeżeli to sprawdziłaś, że te dzieci faktycznie chodzą w buciorach po
          mieszkaniu, to Ok, ale ja i tak będę to powtarzać z uporem maniaka,
          że cokolwiek by nie obuć na nogi, to i tak w trakcie chodzenia po
          panelach będzie się słyszanym. Poza tym z chodzenia w rozmemłanych
          kapciochach dzieci dostają płaskostopia, dlatego dziecięce papcie są
          wszystkie na stabilnej, wyprofilowanej podeszwie i nie ma bata-
          choćby to dziecko nie biegało, a tylko chodziło po mieszkaniu-
          będziesz je słyszeć.

          > Jak już pisałam słowa "bachor" używam tylko tu, w rozmowie z nimi
          > nigdy takie słowo nie padło.

          Wszystko jedno. Może wyczuli Twoje intencje, mimo, że nie waliłaś w
          nich inwektywami?

          > Nie nafaszerować ich psychotropami, tylko jak chcą latać to nich
          > wyjdzie z nimi na dwór skoro do przedszkola to dziecko nie chodzi
          i
          > matka często siedzi w domu albo babcia.


          Może nie każdego stać na przedszkole, może nie zawsze jest pogoda
          sprzyjająca spacerom z dziećmi...

          Są tez inne zabawy niż
          > bezustanne latanie i hałasowanie.

          Owszem są. Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego jak dzieci mogą
          dać w kość, ale ja widzę, że tu( jak już ktoś tu w wątku wspomniał)
          wina leży po środku.

          > Oczywiście, że bez chwili wahania po 22 zadzwoniłabym na policję
          bo
          > na szczęście jeszcze nas prawo chroni przed takimi prostakami i
          > gdyby tak hałasowali po 22, kiedy mam mieć święty spokój, to mam
          też
          > święte prawo zgłosić to na policję ale jak pisałam po 22 jest
          cisza.

          No proszę- teraz znowu ,,prostaki''.


          > Nigdy nie wyruszyłam z nimi na wojnę pierwsza! Moje zachowanie
          było
          > skutkiem ich zachowania, po prostu nie mogłam znieść tego hałasu,
          > czytać książki się po prostu nie dało więc włączyłam tę muzykę i
          > pokój opuściłam. Musiałam sobie jakoś ulżyć ale nie wymagam żebyś
          to
          > rozumiała.

          A co tu jest do zrozumienia? Posądzasz kogoś o niewłaściwe
          zachowanie, a po chwili sama zachowujesz się nie lepiej.


          > Nikomu nie przeszkadzam bo nie hałasuję i zachowuje się normalnie
          i
          > cicho i szanuję prawo innych do wypoczynku po pracy.


          A co to znaczy normalnie? Bo Cię nie słychać? Nie bój się- w
          wielkiej płycie każdego słychać. W wielkiej płycie nawet jak
          pierdniesz na własnym kibelku, to wszyscy w całym pionie słyszą.


          Kiedy widzę jak
          > motka przychodzi z pracy o 17 zmęczona i się położy a ten dzieciak
          > tak lata i żyć nie daje to normalnie krew mnie zalewa.

          Kiedyś Ty też byłaś dzieckiem. Może Twój płacz w nocy nie dawał spać
          sąsiadom? Możesz tego nie pamiętać Ty, a nawet Twoi rodzice, bo o
          własnych dzieciach to zawsze w samych superlatywach, a po latach, to
          się wielu takich dni i nocy z małym dzieckiem po prostu nie pamięta?

          > Spojrzeć z wyrozumiałością na sąsiadkę? A dlaczego ona nie spojrzy
          z
          > wyrozumiałością na nas?

          Bo Ciebie nie było stać na wyrozumiałość wobec sąsiadki? Błędne koło.

          Mam czekać 10 lat aż się dzieci wybiegają a
          > moja matka dostanie jakiegoś zawału albo wylewu?

          Dogadać się, ale bez tupania nogą. Żyj, ale daj też normalnie żyć
          innym. Ty masz prawo do spokoju, ale sąsiedzi mają prawo normalnie
          żyć, a nie skradać się jak złodziej we własnym mieszkaniu.
          • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 21:11
            Lucyna nie będę z Tobą już dyskutować bo widzę, że mamy całkiem
            odmienne zdanie na ten temat z prostej przyczyny: "A czy są jakieś
            przepisy mówiące o obowiązku zakrywania paneli dywanami, bo nic mi
            na ten temat nie wiadomo?" Nie ma żadnych przepisów ale tego wymaga
            kultura, że jak się żyje w bloku z innymi to trzeba pamietać, że nie
            mieszka się tak naprawdę samemu i szanować innych i traktować ich
            tak jakby się chciało być samemu traktowanym ale też nie siedzieć
            jak cielak kiedy sufit wali się na głowę, tylko pokazać im jak oni
            się zachowują to może zrozumieją ale jak widać nie zrozumieli więc
            na razie przyjęłam taktykę - niech sobie robią co chcą a ja nie będę
            reagować, może im się znudzi a jeśli nie to będziemy tak walczyć aż
            do śmierci albo aż oni zaczną do nas przychodzić i prosić o spokój
            tak jak my ich o to prosimy od kilku lat.
            "Żyj, ale daj też normalnie żyć innym. Ty masz prawo do spokoju, ale
            sąsiedzi mają prawo normalnie żyć, a nie skradać się jak złodziej we
            własnym mieszkaniu." Czyli mam dać życ innym nawet jak oni mi żyć
            nie dają, tak? Bo to są dzieci i muszą się wylatać, tak? Znowu
            pojawia się magiczne słowo KULTURA, które niektórym jest obce ale
            przecież nie wszyscy muszą się ze sobą zgadzać.

          • Gość: yeti Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 09:34
            Widzę, że jesteś z tych utruwających życie sąsiadom.
    • matylda1001 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 11:32
      Już sobie wyobrażam co na ten temat miałaby do powiedzenia matka
      tych dzieci. Pewnie byłoby to mniej więcej tak: "Piętro niżej
      mieszka taka idiotka, ktorej wszystko przeszkadza. Czepia się, że za
      głośno się zachowujemy. Przeszkadzają jej biegające po podłodze
      dzieci a sama zachowuje się jak bezmyślne chamidło, włącza głośną
      (na dodatek głupią) muzykę w czasie gdy ja kladę dzieci spać. Słucha
      tej muzyki do 22! Jej matka nie lepsza...głucha czy co? Telewizor
      wyje u nich wieczorami tak, że nie można się na niczym skupić. Po 22
      zachowują się już spokojnie bo wiedzą, że zaraz zadzwoniłabym po
      Policję! Wszystkiego się czepiają, piszą skargi, dzwonią do
      administracji i do Policji. Swojego złego zachowania nie dostrzegają"
      • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 12:59
        I ta matka powinna najpierw pomyśleć dlaczego tak się dzieje i, że
        ta idiotka z dołu siedzi cicho, dopóki jej dzieci nie zaczną tak
        hałasować, że wytrzymać się nie da i powinna wycignąć wnioski, że
        nigdy ta wariatka z dołu nie zaczepia ich pierwsza ale też nie
        będzie biernie siedzieć kiedy jej się sufit wali na głowę. I kiedy
        pomyśli i zacznie dzieciom uwagę zwracać żeby zachowywały się cicho
        to gwarantuję, że zapanuje w końcu zgoda.
        • Gość: Klaudyna Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 13:12
          Czytam te Twoje wypowiedzi i powiem ,ze sama zawziętość przez Ciebie przemawia.Ten spór jest już tak zapieczony,że ciężko będzie Wam dojść do porozumienia.Życie jest jedno,pokochaj je :)
          • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 13:21
            A co ma niby przez mnie przemawiać? Radość? Przemawia przeze mnie
            BEZRADNOŚĆ i chęć wyżycia się gdzieś zamiast walić im w rury lub
            puszczać muzykę. Ale ile ludzi, tyle zdań więc nie oczekuję od
            wszystkich zrozumienia. Na szczęście są w tym wątku ludzie, którzy
            mnie doskonale rozumieją i nie doradzają żeby przymknąć oko na to co
            się dzieję i broń panie boże nie puszczać im muzyki, bo oni mogą
            hałasować a ja nie mogę.
            • dwa-filary Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 13:38
              Może spróbuj pójść do Dzielnicowego,nie na skargę,a z prośbą o pomoc,co masz zrobić z tym fantem.Spokojna, rzeczowa rozmowa może pomóc.Powiedzą Ci gdzie masz się udać i co zrobić.Może jakiś Rzecznik praw lokatorskich,chyba są do tego powołane jakieś instytucje.Ja moich sąsiadów pokonałam dobrym słowem,ale nie wszyscy są niereformowalni.Życzę powodzenia.
          • Gość: ala Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 13:44
            jak będziesz miała swoje dzieci (bachory) to zobaczysz, że szaleństw
            dzieci nie jest się (czasem) w stanie opanować!
            Moje dzieci są na prawdę bardzo bardzo ruchliwe i Bogu dziękuję za
            takich sąsiadów pode mną że znoszą cierpliwie to wszystko. I jak
            czasem u nich jest jakaś głośniejsza impreza, trwająca niekiedy do 1
            czy 2 w nocy, nawet przez myśl mi nie przejdzie pójść i zwrócić
            uwagę.
            Pamiętaj, że dzieci biegają i szaleją nie dlatego żeby tobie zrobić
            na złość. Za to zachowanie twoje i matki jest jak najbardziej
            złośliwe.
            • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 14:18
              Nie wiem czy przeczytałaś co napisałam, ale skoro za złośliwość nie
              uważasz zachowania ich matki jak im wczoraj krzyczała zeby byli
              konsekwentni i latali, jak do 22 to do 22. To znaczy, że mają sobie
              tak hałasować od bladego świty do tej nieszczęsnej 22 a ja mam
              siedzieć cicho?
              • Gość: ala Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 14:39
                Prawda najczęściej leży po środku.
                I ty i sąsiadka macie skłonności do przesady.
                Ciesz się, że nie mieszkają tam wiecznie imprezujący pseudostudenci,
                miałabyś się rzeczywiście z kim użerać. Nie możesz być aż tak
                przewrażliwiona na punkcie biegającego dziecka.
                Z drugiej strony nie rozumiem matki, która nie kładzie dziecka spać
                około godziny 20 tylko czeka na 22 :-\

                Nie zwalaj winy na dziecko, że biega!!!
                Nie jego wina, że jest ruchliwe. To tak jakbyś miała pretensje do
                głuchego że nie słyszy. Dziecko to dziecko - nie bachor.
                Tyle, że matka nim steruje tak aby tobie dokuczyć (za uwagi, muzykę,
                telewizor)


        • matylda1001 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 14:36
          Oto wiadomość z dzisiejszego Onetu:

          "Skarżył się na głośną muzykę - został zastrzelony
          41-letni Australijczyk, który poszedł zwrócić uwagę sąsiadowi na
          zbyt głośną muzykę, został zastrzelony - podano w Sydney.
          Stephen Holmes, ojciec czworga dzieci, zmarł na trawniku przed domem
          sąsiada w Wollongong na południe od Sydney. Przyczyną śmierci -
          wynika ze wstępnych ustaleń - był strzał w serce.
          Mężczyzna udał się do sąsiada, by zwrócić mu uwagę na trwający wiele
          godzin głośny koncert. Odpowiedzią był strzał - twierdzą media
          australijskie. Policja wypowiada się ostrożniej, zastrzegając, że
          prowadzi śledztwo w sprawie, usiłując ustalić okoliczności śmierci
          Holmesa."

          Oto do czego moga doprowadzić idiotyczne problemy miedzy sąsiadami.
          Ja mam radę, która może być skuteczna pod warunkiem, że obie możecie
          jeszcze na siebie patrzeć i obie wykażecie dobrą wolę. Potraktuj
          sprawę pół żartem, pół serio. Zbliżają sie "mikołajki", kup
          dzieciakom jakieś super fajne kapcie, mięciutkie ale bezpieczne,
          pięknie zapakuj i podaruj z przemiłym uśmiechem. Potem poczekaj
          kilka dni w spokoju. Pieniądze nie będą stracone, wszak telefony i
          znaczki pocztowe też kosztują. Matka napewno poczuje sie zobowiązana
          i poskromi dzieciaki. Tylko nie używaj już słowa "bachory" bo to
          nieładnie.
          • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 21:12
            I bardzo dobrze zrobił ten sąsiad, też mam ich ochotę czasem
            zastrzelić ;)
            • Gość: Gość Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 21:41
              I na pewno jesteś katoliczką!!!Złość tylko przez Ciebie przemawia,nic wyrozumiałości,egoizm to Twoja główna cecha,Wstyd kobieto!!!!Zardzewiałas już w swojej zaciekłości i na pewno wątroba Ci gnije z tej wrogości.
              • Gość: ??????? Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 21:57
                A tyś skąd się urwał, Gościu????????
              • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 21:59
                " na pewno jesteś katoliczką!!!Złość tylko przez Ciebie
                przemawia,nic wyrozumiałości,egoizm to Twoja główna cecha,Wstyd
                kobieto!!!!Zardzewiałas już w swojej zaciekłości i na pewno wątroba
                Ci gnije z tej wrogości."

                A co tu ma do tego wiara? To indywidualna, intymna sprawa każdego i
                nie muszę tu z Tobą o tym dyskutować.
                Za to przez moich sąsiadów nie przemawia w ogóle EGOIZM, tylko SAME
                DOBRO i MIŁOŚĆ DO BLIŹNIEGO, którego przecież trzeba szanować jak
                siebie samego.
                A moją wątrobę to się nie martw, ostatnio robiłam badnia i wybiki
                mam wręcz podręcznikowe, wątroba bardzo zdrowa.
            • matylda1001 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 27.11.07, 08:48
              >I bardzo dobrze zrobił ten sąsiad, też mam ich ochotę czasem
              zastrzelić ;)<

              Przypominam Ci, że to Ty jestes stroną, która zwraca uwagę sąsiadom
              i to Ty masz szansę skonać na ich wycieraczce.
              Dałam Ci radę, która byc może wymaga trochę odwagi i rezygnacji z
              własnej złości ale daje szansę na porozumienie. Ja bym na Twoim
              miejscu spróbowała.

            • matylda1001 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 27.11.07, 08:57
              Jeszcze jedna sprawa. Na moim piętrze chyba z dziesięć lat mieszkał
              jamnik (niech mu ziemia lekką będzie!). Po całych dniach szczekal,
              wył, drapał. Gdzieś tak po pięciu latach doszło do tego, że będąca z
              wizytą koleżanka zapytala jak ja wytrzymuję z tym psem za ściana a
              ja zdziwiona zapytałam: z jakim psem? okazało sie, że ja juz
              zupełnie go nie słyszę a jak zszedł z tego świata to zapanowała
              jakas nienaturalna cisza...
    • Gość: mała Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.07, 15:12
      Nie życze nikomu takich sąsiadów o jakich pisze założycielka postu.
      Ja też przez dwa lata mieszkałam pod takimi ludźmi i wiem, co to
      znaczy. To nie jest żadne zwykłe bieganie żywego dziecka. To hałasy
      od wczesnego ranka do wieczora, własnie po gołej podłodze. Skąd to
      się brało? Otóż matka, niepracująca, siedząca w domu kompletnie sie
      dziećmi nie zajmowała. Nie interesowała ich jakimis grami,
      rysowaniem, zabawami. Dzieci były puszczone kompletnie w samopas,
      rodziców nie słuchały.Widziałam tych ludzi parę razy w sklepie czy w
      windzie z tymi dziećmi. To były sceny jak z superniani. I co? to
      zwykłe zachowanie małych dzieci? Ewidentna wina rodziców-kompletnie
      nad dziećmi nie panowali. Ja sobie poradziłam. Wspólnota
      mieszkaniowa, w której mieszkam dosyć rygorystycznie pilnuje, by
      wszystkim lokatorom dobrze sie mieszkało. A takie hałasy od rana do
      nocy podchodzą pod przepis o naruszeniu miru domowego. Poparli mnie
      inni sąsiedzi, którym wieczne hałasy też przeszkadzały i nagle
      okazało się, że dzieci nie muszą biegać w butach po gołej podłodze,
      że mamunia może wyjść z dziećmi na spacer a nie cały dzień siedzieć
      w domu. W końcu doszło przedszkole, które w końcu dzieci nauczyło
      jak sie bawić i jest lepiej.
      • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 22:08
        Dzięki za te słowa bo teraz widzę, że nie jestem sama z takimi
        sąsiadami i to nie ze mną jest coś nie tak jak sugerują tu inni,
        tylko z nimi.

        Ja też widziałam ich w sklepie ostatnio, najmłodszy synelk poszedł z
        ojcem na zakupy i co? Wchodzę do sklepu a tu na cały sklep ktoś
        pędzi z wózkiem i drze się na cały regulator. Patrzę a to moi
        koszmarni sąsiedzi. Inna scena - matka wyszła na zakupy, na chwilę
        wprawdzie ale zostawiła tego koszmarka małego samego, a ma ok. 4
        lat, dziecko się wkurzyło i wyskoczyło na klatkę z wielkim wrzaskiem
        gdzie jest mama i tak zleciało na moje piętro i zaczęło dobijać się
        do mojej sąsiadki z naprzeciwka, walił w drzwi i szarpał klamkę,
        zleciał na dół i wyleciał na dwór z tym piskiem i akurat matka
        wracała.
        • yoma Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 22:14
          Trzeba było delikatnie pomóc mu lecieć :)
        • Gość: kati Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 22:43
          Nawet jeśli to z nimi jest coś nie tak a nie z tobą (ja myslę, że
          jedno i drugie niestety) to co chcesz właściwie osiągnąc np
          puszczając głosno muzyke czy pisząc posty na forum? Swoją drogą, nie
          przyszło ci do głowy ze to twoje ryczące radio przeszkadzało także i
          innym sąsiadom, tym "normalnym" zza ściany??? Ludzie przecież dobrze
          ci radzą - wyluzuj, pogodź się z "urokami" mieszkania w bloku itd.
          Albo wybujduj sobie dom... Nic tu nie zdziałasz, jak bardzo chcesz
          to próbuj z wzywaniem straży miejskiej, ale wątpię zebyś coś
          osiągneła ta drogą.
          • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 22:57
            Co chcę osiągnąć puszczając głośno muzykę? To, że ja również mogę
            robić co chcę i mogę lubić słuchać głośno death metalowej muzyki,
            dlaczego mam sobie odmawiać? I niech oni też się pogodzą z urokami
            życia w bloku bo jeden lata ąz się sufit wali a drugi słucha death
            metalu. A sąsiadom z dołu nie przeszkadza a jedna sąsiadka z dołu
            jest za mną a ma małe dziecko, tylko, że normalne i przychodzi
            czasem do mnie i w głowie jej się nie mieści takie zachowanie jakie
            słyszy z góry. Sąsiedzi zza ściany nie słyszą bo mieszkam w
            pierwszej klatce i nikogo nie mam za ścianą bo u nas wszystko niesie
            się w pionie a nie w poziomie.
            • Gość: kati Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 09:01
              Sąsiedzi zza ściany nie słyszą bo mieszkam w
              > pierwszej klatce i nikogo nie mam za ścianą bo u nas wszystko
              niesie
              > się w pionie a nie w poziomie.


              To możesz nie mieć sąsiadów z jednej strony, z drugiej na pewno ktos
              mieszka, choćby poprzez klatkę schodową. Nie wierzę, żeby ludziom
              mogła nie przeszkadzać rycząca muzyka, tym z boku i tym z dołu. Sama
              miałam sąsiadów "melomanów" i to był koszmar. Jeśli ty naprawdę
              wierzysz, że sąsiadom to ryczenie nie przeszkadza albo że u
              was "niesie tylko w pionie" to nie masz prawa mieć pretensji do
              kogokolwiek o hałasowanie - bo twoi sąsiedzi z góry pewno uważają
              podobnie niczym się więc nie różnicie.
              A zresztą to nieistotne, bo nadal nie wiem co chcesz osiągnąć.
              Rozpętałaś wojne z sąsiadami i teraz może być juz tylko gorzej.
              Jeśli twoim celem jest kłócenie się, to jesteś bardzo skuteczna.
              Jeśli spokojne życie, to twoje zachowanie jest mało racjonalne,
              delikatnie mówiąc.
    • Gość: fregata Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: 195.117.90.* 26.11.07, 21:40
      Zgłaszałabym wielokrotnie na policję aby był ślad starań, potem
      poszłabym do dobrego psychoterapeuty aby uspokoić zszargane nerwy (i
      powtarzałabym wizyty tym częściej im częściej rozlegałoby się
      potworne dla uszu i nerwów, tupanie), i rachunki za wizyty
      przekazywałabym sąsiadce z góry. Straż miejska, wbrew pozorom, myśli
      logicznie, i widzi przyczyby i skutki działań. Jeśli sąsiad
      nadweręża moje nerwy i słuch to niech zapłaci za ich leczenie.

      Takie mrzonki.

      Okazuje się jednak, że interwencja wyższa przynosi skutki. Mieszkam
      pod typowym dresem lubującym się w techno. Słuchał tej muzyki
      potwornie głośno, do mnie docierało tylko umpc umpc, rytm samych
      basów. Nie mam nic przeciwko dyskotekom, uwielbiam mocnego rocka,
      głośno, ale wyłącznie w słuchawkach. Każdorazowo chodziłam do absa
      żeby ściszył tą muże, a czym bardzije mnie wkurzył tym dłużej
      musiałam powstrzymywać swoje nerwy, aby strzelić mu taką
      wiązankę ... w stylu: czy byłby szanowny meloman łaskaw i ściszył
      swój sprzęt grający. I ściszał zastanawiając się pewnie które ze
      słów, pierwszy raz przez niego słyszanych, było zamiennikiem: Ty ch*
      przypierd* ci za tą je* muzę. Sęk w tym, że chłopię miało sklerozę i
      po godzinie zaczynał swój koncert. Wywieszałam na tablicy zabawne
      ogłoszenia o niegrzecznych chłopcach, nawet takie o zakłócaniu
      porządku (w końcu jest artykuł na to). Dopiero taka sam informacja z
      pieczątką administracji podziałała. To znaczy, hm, żeby nie
      zapeszyć, bo a nuż znowu go najdzie.

      • Gość: jaija Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.11.07, 22:50
        Współczuję sąsiadów, naprawdę. Jedno mnie zastanawia, mianowicie te
        wszystkie Lucyny i im podobne, które jakoś nie dopuszczają do siebie
        myśli, że naprawdę możesz mieć upierdliwców nad głową, niewychowane
        dzieciaki i do tego wygodnickich i bezczelnych rodziców. Patrząc na
        współczesne dzieci zastanawiam się, jaką szansę mają te normalne,
        czyli WYCHOWYWANE - którym się czyta, które wypuszcza się na
        podwórko w celu wylatania ich, z którymi się bawi, starciu z dziećmi-
        potworami, dziećmi "zharibionych" rodziców ;)- przecież kontakt z
        nimi to normalnie musi być szok! A z takich małych tyranów wyrastają
        właśnie te wszystkie ABS-y i im podobne przygłupy, którym się
        wydaje, że świat jest po to, by im służyć.
        Tragedia.
        • Gość: :( Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 23:02
          jak zwierzęta
      • Gość: Wera Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.clients.easynet.fr 27.11.07, 00:23
        To jednak jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja..;-)Właśnie przed
        takim sąsiadem uciekłam na drugi koniec Europy. Nie przeczę, moja
        nadwrażliwość i nerwica poniekąd się do tego przyczyniły, co nie
        zmienia jednak faktu, że tacy sąsiedzi mogą skutecznie zatruć
        człowiekowi życie. A jeśli na dodatek posiadają psa-owczarka
        niemieckiego, którego szczekanie potrafi podnieśc na nogi cały blok,
        to już masakra całkowita..
    • ada_adecka Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 26.11.07, 22:58
      Współczuje ci. Miałam podobne sytuację i co więcej nieporównywalne.
      Kiedyś mieszkałam w bloku z wiekiej płyty - wiadomo, jak to w takich
      blokach jest, wszystko słychać. Nade mną mieszkała rodzina z
      dziećmi - dzieci nigdy nie było słychać! No, może, jak były zupełnie
      małe i płakały, ale przecież to nie jest zbrodnia (ani ja nie
      wymagam zupełnej ciszy). Jak podrosły to pół dnia spędzały na
      przeciwko w ogródku, na placu zabaw i chyba to był środek na ich
      spokój w domu. Druga sytuacja, wręcz identyczna z tą prezentowaną
      przez autorkę postu. Dzieci chyba nie były wyprowadzane nigdy na
      zewnątrz, bo ciągle było tup tup tup w jedną stronę, tup tup tup, w
      drugą stronę. Poza tym, darcie, ryki, jakby ktoś je obdzierał ze
      skóry - to zgłosiliśmy na policję (nie wiem, jak sprawa się
      rozwiązała, bo już tam nie mieszkam). To wynik tylko i wyłącznie
      wychowania lub jego braku.

      Rozumiem twój żal, zirytowanie, wkurzenie i chęć mordowania. Nie
      rozumiem natomiast tekstów typu "dziecko musi się wybiegać". Jasne,
      to normalne, nawet dorosły człowiek musi się wybiegać, czasem, ale
      chyba zdrowiej jest robić to na świeżym powietrzu?

      Ja też miałam w mieszkaniu panele. Kiedyś w windzie moja mama
      zagadała się z sąsiadem z dołu, czy przypadkiem coś mu nie
      przeszkadza (bo przecież człowiek może nie zdawać sobie z czegoś
      sprawy). Powiedział tylko, że rano słyszy stukanie obcasów - odtąd
      buty ubieraliśmy przed samym wyjściem :D Poświęcenie? Może, ale
      dzięki temu żyliśmy w zgodzie.

      P.S. Jeżeli matka każe biegać dziecku do 22. to to naprawdę nadaję
      się do nagłośnienia.
    • matylda1001 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 27.11.07, 08:43
      Niestety, na podstawie żalów wylewanych na Forum trudno ocenić
      powage sytuacji. Aska275 może miec rację a może po prostu byc
      nadwrażliwą. Widziałam kiedyś w TV reportaż o takim sąsiedzkim
      piekiełku. Jakaś nieszczęsna kobieta spłukiwała muszlę klozetową
      wodą z dzbanka bo jak spożytkowała urządzenie sanitarne zgodnie z
      instrukcją obsługi (czyli spuściła wodę w kiblu) to zaraz
      przybiegała z dołu sąsiadka, z wrzaskiem i awanturą, że tamta
      złośliwie hałasuje. Ja też mieszkam w bloku. Nade mną wychowało się
      czterech chłopaków. Przeszłam chyba wszystko co się z tym wiąże.
      Były płacze, krzyki, tupanie, nawoływanie matki, plucie z balkonu.
      Potem jak podrośli zaczęła się głośna muzyka i rzucanie petów na mój
      balkon. Jakoś to przetrwałam chociaz lekko nie było. Interweniowałam
      tylko raz jak wychylali się ze swojego balkonu tak, że ja stojąc na
      balkonie piętro niżej widziałam ich brzuchy. Przestraszyłam się, że
      powypadają i poskarżyłam do matki. Teraz widzę, że z tych upiorów
      wyrastaja bardzo fajni młodzi ludzie czyli wszystko w porządku.
      Wiele razy mogłam się zdenerwować, wiele razy mogłam zrobić
      awanturę, nawet popaść z sąsiadami w stały konflikt tylko po co to
      wszystko?
      • Gość: fregata Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 09:32
        Gdyby Twojemu praniu suszącemu się na balkonie regularnie przez 10-
        20 lat, wypalali dziury petami, to oczywiście zacisnęłabyś zęby? Ot,
        taki krzyż do niesienia. A na prośbę! aby zwrócić pieniądze za
        najlepszy ciuch lub inną rekonpensatę zostałabyś obdarzona wiązanką,
        wcale nie kwiatów, przez matkę dorosłego synalka, który MUSI zapalić
        i MUSI użwać balkonów sąsiadów jako popielniczek. "Mój" dres ma już
        27 lat, jest ojcem dzieciom, i wcale nie wyrósł na porządnego
        obywatela, grr

        Jego siostra za to głośno uprawia seks. Niech jej na zdrowie, bo
        seks to samo zdrowie przecież, ale bez tych decybeli. Drze się jakby
        ją obdzierano ze skóry. I powiedz, że ci to nie pasuje, to
        zostaniesz frustratem, który zazdrości. Niech tam, dla dresa i
        tipsiary mogę być zazdrosnym frustratem, na tej opinii mi nie
        zależy, ale to równie wkurzające jak techno braciszka.

        Administracja? Te darmozjady zareagowały dopiero wtedy, kiedy
        sprzątaczka poskarżyła się, że na trawniku pod jego balkonem nie
        może doszukać się trawy pośród petów. Okazuje się bowiem, że z
        dwojga złego lepsze jest potwornie duże przeszkadzanie niż małe, bo
        z małym nie wiadomo co zrobić. Myśli się o swojej nadwrażliwości,
        szuka winy w sobie, a wkurza się tak samo jakby przeszkadzano
        bardzo.

        Co do "bachorów". Matki oczywiście murem staną przezciw takiemu
        określeniu. Źle, że się z niego korzysta, bo traci się możliwość na
        normalną argumentację. Zacietrzewienie z powodu słownictwa nakłada
        końskie klapki na oczy. Otóż drogie mateczki dzieci, które muszą się
        wybiegać. Bachor to określenie na odgłos tupania Waszych radosnych
        pociech u progu adhd, a nie samych pociech. Nie byłoby bachora bez
        tupania.
        • mysiskoczek Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 27.11.07, 14:16
          z takimi kopulantami, stawiającymi na nogi pół bloku, gdy tylko
          przychodziła im pora na amory, miałam do czynienia przez ponad 2
          lata. I bynajmniej nie byli to dresiarze, tylko gosć po 50-tce i
          kilkanaście lat młodsza, mocno otyła businesswoman. Na wszelkie
          prośby pozostawali głusi, albo proponowali "przyłączenie się",
          administarcja nie reagowała, ochrona się krępowała (to nie było
          żadne blokowisko, tylko eleganckie zamknięte osiedle), dzielnicowy
          się poddał po kilku próbach interwencji, nie pomógł nawet reportaż
          w "Fakcie" z ich zdjęciami. Sytuacja z jednej strony komiczna, z
          drugiej koszmarna i niewyobrażalna. Nieco utemperowało ich złożenie
          skargi przez policję do sądu grodzkiego - niestety nie wiem, czy
          wrzeszczącej babie wymierzono grzywne, bo się wyprowadziłam. Byc
          moze złożenie formalnej skargi na policję, dotyczącej zakłócania
          miru domowego między 6 a 22 pomoże, bo oni siłą rzeczy będą musieli
          podjąć działania. Ale wniosek z tego jest jeden - na chama nie ma
          rady. Bo w gruncie rzeczy to tylko kwestia kultury lub raczej - jej
          braku.
    • listekklonu Znam takie przypadki 27.11.07, 09:26
      To mi przypomina historie opowiadane przez moją koleżankę. Mieszkała pod nią
      jakaś zwariowana baba, która miała bzika na punkcie hałasu. Kiedy ta koleżanka
      nalewała wodę do wanny, to baba z dołu albo przylatywała z awanturą, albo waliła
      miotłą w swój sufit. Kobiecina napisała też kiedyś do administracji list, że jej
      zdaniem moja koleżanka gra w swoim mieszkaniu w KRĘGLE :D
    • Gość: aga.ada.2003 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: 192.132.228.* 27.11.07, 11:08
      Ktoś tu wspomniał o tym by wybudować dom i będzie spokój. Szczerze
      mówiąc mieszkam w domku jednorodzinnym i nie mam spokoju. Jak do tej
      pory byliśmy wyrozumiali gdy sąsiedzi urządzali głosne imprezy (oni
      zamiast mówić - krzyczą do siebie), zaciskaliśmy zęby gdy tuż pod
      oknem naszej sypialni non stop szczekał pies, nawet gdy sąsiad
      wchodził na naszą posesję bez naszej wiedzy nic mu nie
      powiedzieliśny aby nie wywoływać kłótni. Od 4 lat mój sąsad zajmuje
      się odśnieżaniem dróg w okresie zimowym i właśnie pomiędzy 2-3
      godziną wykonuje załadunek mieszanki solnej za pomocą koparki,
      następnie uruchamia solarkę. Trwa to jakieś 15-20 min. Wszyscy się
      budzimy z bijącym sercem i nie da się już ponownie zasnąć. Trwa to
      już 4 rok. Rozmowa ugodowa w urzędzie miasta z sąsiadem nic nie
      dała. Prosiliśmy go aby załadunek wykonywał nawet do 24:00,ale do 6
      rano żeby robił przerwę, ale on stwierdził, że nie ma takiej opcji.
      Sąd wydał wyrok uniewinniający, uzasadniając, że sąsiad pracuje w
      nocy i nie robi tego złośliwie.
      Rozumiem to ,że musi pracować, ale swoje samochody ciężarowe (5 szt.
      i koparkę) parkuje niemalże na ścianie naszego budynku ! A mógłby
      zachować odstpę może hałas byłby wtedy mniejszy podczas uruchamiania
      tych pojazdów. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
      • Gość: mowie Cisza nocna ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 12:45
        A co z ciszą nocną ??? Nie obowiązuje u was ? To jak ja będę wykonywał pracę chałupniczą w omu w bloku to też będę mógł walić młotem o 3 w nocy ?
    • Gość: jamnik Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.chello.pl 27.11.07, 14:09
      aska275, trzymaj się mocno, współczuję sąsiadów, wiem coś o tym...Dzieci to w
      Polsce święte krowy, którym wszystko wolno, wychowuje się chamów pod pozorami
      bezstresowego traktowania, a KAŻDA próba zwrócenia uwagi odbierana jest jak atak
      terrorystyczny. Pozdrawiam:)
      • jawor10 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 27.11.07, 14:37
        Gdyby ta sąsiadka zachowywała się tak np w Niemczech, czy innym
        zachodnim mieście - to miałaby zaraz administratora na karku, szybko
        zmieniłaby swoje zachowanie. Najpierw ostrzeżenie a potem kara.
        Dalsze ekscesy - wyrzucenie na ulicę.
        Niestety u nas prawo o porządku publicznym też to rozwiązuje, tylko
        brak konsekwencji organów porządkowych. Powinnas zgłosić na Policji
        ten problem - musi być dowód uciążliwości..
    • Gość: l12b14 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.chello.pl 27.11.07, 14:39
      Kup wiertarkę i zacznij wiercić w suficie.
      • jawor10 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 27.11.07, 14:41
        Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem?
        Pytanie: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem?



        Informacje dodatkowe:

        Odpowiedź: Samo prowadzenie pubu raczej nie jest uciążliwe dla
        sąsiadów, ale już urządzanie koncertów na świeżym powietrzu do
        późnych godzin nocnych, z powodu nadmiernego hałasu, z pewnością
        jest uciążliwe. Sąsiad mieszkający 60 m od tego pubu z pewnością
        odczuwa hałas, który przekracza przeciętną miarę wynikającą ze
        społeczno-gospodarczego przeznaczenia nietuchomości i stosunków
        miejscowych (art. 144 k.c.). W tym przypadku można mówić o tzw.
        immisji pośredniej niematerialnej, która jest niedupuszczalna według
        prawa polskiego, gdy przekracza wyżej wskazaną przeciętną miarę.

        Właścicielowi gruntu sąsiedniego (w szerokim znaczeniu) w przypadku
        niedozwolonej immisji pośredniej przysługuje roszczenie negatoryjne
        o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń
        (art. 222 § 2 k.c.), tj. o zaprzestanie urządzania koncertów.
        Ponieważ w omawianym przypadku niedozwolone zachowanie sąsiada
        narusza także sferę życia psychicznego, może dojść do zbiegu
        roszczeń: negatoryjnego i o ochronę dóbr osobistych (art. 24 § 1
        k.c.). Odszkodowania za szkodę wyrządzoną immisją można żądać tylko
        na zasadach ogólnych, tj. według przepisów o czynach niedozwolonych
        (art. 415 i nast. k.c.) w szczególności tylko o tyle, o ile dane
        działanie jest zawinione. Ponieważ immisja dotyka także dóbr
        osobistych poszkodowany może żadać także zadośćuczynienia za doznaną
        krzywdę (art. 448 § 1 w zw. z art. 24 § 1 k.c.). W obu przypadkach
        należy jednak wykazać, iż działanie sąsiada było zawinione, tzn. że
        co najmniej powinien sobie zdawać sprawę, iż jego działania
        odziałowują w sposób negatywny zakazny przez prawo na grunty
        sąsiednie. Nie będzie to trudne, gdyż właściciel pubu, powinien
        wiedzieć, że w dzielnicy domków jednorodzinnych, gdzie nie można
        prowadzić uciążliwej działalności gospodarczej, nie można urządzać
        koncertów na swieżym powietrzu szczególnie w godzinach nocnych.


        • jawor10 porada prawna 27.11.07, 14:46
          pomocprawna.info/usenet_read.html?46,258776,258776,1
        • Gość: kati Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 16:51
          Tylko ze tu nie o koncerty w pubie chodziło a o tupanie, ponoc
          złosliwe i celowe. Myślę, ze sędzia zauważylby róznicę;)
      • aska275 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 28.11.07, 17:02
        Hehehe...mój chłopak powiedział mi to samo, że da mi taką wiertarę
        udarową i zamontuje deskę przy suficie i będę mogła wiercić.
        Kiedyś na Allegro była taka płyta do kupienia jak ktoś ma takich
        sąsiadów, płyta była z odłosami różnych hałasów - wyciem i wrzeskami
        bachorów, odgłosami wiertarek i innym niepożądanych dźwięków.
        Włączasz taka płytę i wychodzisz z domu :)
    • Gość: chammy A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.torun.mm.pl 27.11.07, 15:56
      Pod nami (w bloku, nowym, ale koszmarnie akustycznym) wprowadzili się nowi
      sąsiedzi, z ni mniej ni więcej tylko FORTEPIANEM, który wstawili do małego
      pokoju, który mieści się dokładnie pod naszą sypialnią. Ich mieszkanie jest dwa
      razy większe od naszego i sypialnie mają w tej "drugiej" części, pod nami tylko
      salon i pokój z F. My mamy malutkie dziecko, które śpi raz w dzień, no i na noc
      kładziemy je ok. 20:00. Tymczasem córeczka sąsiadów wali sobie w fortepian kiedy
      jej się podoba (nie jest to gra), a koszmarny hałas nie tylko budzi dziecko, ale
      słychać go w całym mieszkaniu. Ja bym wytrzymała, ale jeśli moje dziecko nie
      może spać, to już jest za wiele. Poprosiłam ich, żeby nie "grali" w godzinach
      snu dziecka (trzy godziny w ciągu całego dnia), ale nic to nie daje ("nie możemy
      ciągle córce zabraniać"). Ostatnio gdy "granie" odbywało się aż do wpół do
      dziewiątej wieczorem poszłam znowu, a facet trzasnął mi drzwiami przed nosem.
      I co ja mam zrobić?? Nie będę przecież zrywać parkietów, żeby wyciszać podłogę,
      zresztą czy to by coś dało...
      • Gość: Mary Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 18:00
        Właśnie! Aśka 275 też będzie miała kiedyś malutkie dziecko i będzie
        marzyć choćby o odrobinie snu, choćby nawet o 12 w południe. A
        wtedy "bachor" z góry już wyrośnięty będzie słuchał ostrego metalu
        wcale nie cicho (w końcu mu wolno) prawda Aśka? A wtedy twój bachor
        ci będzie wył i wył ...tak jak powiedzmy przez 5 ostatnich nocy
        (kolki itp)
        Pójdziesz znów na skargę???
        ja bym cie wyśmiała.
        • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 18:08
          Przez takie bachory jak u góry mam wstręt do dzieci i nie chcę ich
          mieć. Według Ciebie i tych z góry dzieci mogą latać nieustannie bo
          są dziećmi więc ja mogę słuchać metalu bo lubię.
          • Gość: kati Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 08:56
            No to właściwie o co masz do "bachorów" pretensje skoro sama
            postępujesz tak samo jak oni? W dodatku twój death metal ryczy
            wszystkim sąsiadom, nie tylko tym mającym "bachory" (niezależnie od
            twoich zabawnych zapewnień, ze "niesie tylko w pionie)
      • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 18:09
        chammy puść mu death metal przed 22 :)
        • Gość: Mary Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 21:29
          nie sądzę aby "chammy" zniżyła się do twojego poziomu.
          może kiedyś to zrozumiesz.
          • Gość: chammy Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.torun.mm.pl 27.11.07, 21:47
            Mój Boże, sama już nie wiem, do czego bym się zniżyła, ale ja po prostu nie
            lubię hałasu, nieważne, czy jest mój własny czy sąsiadów!
            Tymczasem problem zaczyna mnie poważnie martwić, nie mogę patrzeć jak synek
            płacze ze zmęczenia, bo nie może się wyspać. :((
            • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 22:09
              chammy rozumiem Cię doskonale. Idź na skargę do administracji bo jak
              czegoś nie zrobisz to Twój synek nabawi się jakiejś nerwicy przez
              tego rozwydrzonego bachora sąsiada.
              • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 22:14
                mary jest na to paragraf, i nie tylko od 6-22 ale przez cały dzień:

                "art. 51.§ 1. Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz. U.
                Nr 12, poz. 114 z późniejszymi zmianami), który mówi, że: „ Kto
                krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój,
                porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w
                miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności
                albo grzywny ”.

                Musi być jakiś sposób żeby ci ludzie zachowywali się normalnie.
            • Gość: kati Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 09:03
              W twojej sytuacji (w przeciwieństwie do sytuacji autorki wątku)
              należałoby zacząć wzywać straż miejską, za każdym razem gdy sasiedzi
              tłuką w fortepian. Prawdopodobnie dostaną mandat i to ich nauczy
              rozumu. W przeciwieństwie do "głośnego chodzenia" głosnie uzywanie
              instrumentu, zwłaszcza w sposób który trudno nazwać muzyką, podlega
              sankcjom i prawo jest po twojej stronie. Tylko nie marnuj czasu na
              chodzenie do administracji, to nic nie da.
              • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 14:09
                kati a gdzie ja napisałam, że jest to tylko "głośne chodzenie"? To
                jest nieustająca latanina tych bachorów, skakanie z łóżka, rzucanie
                krzesłami i innym przedmiotami, ciągłe wysypywania klocków na gołą
                podłogę, krzyki, walenie w barierkę metalową na balkonie. Pisać
                dalej?
          • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 22:06
            A może Ty kiedyś zrozumiesz, że dzieci trzeba mądrze wychowywać a
            nie pozwalać im na wszystko.
            Ja słucham muzyki głośno bo lubię, co w tym złego? Skoro bachory
            mogą latać non stop po suficie to chyba nie mam obowiązku tego
            słuchać, zdecydowanie wolę muzykę.
            • Gość: Mary Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 22:14
              Akurat ty jesteś ostatnią osobą która może cokolwiek mówić na temat
              jak wychowuję dzieci i guzik ci do tego.

              Nie wiem ile masz lat, ale sama jesteś jeszcze rozwydrzonym bachorem.
              Wyjedź na bezludną wyspę, tam nikt nie będzie ci przeszkadzał.
              A i ty nikomu też,
              całe szczęście.

              "...skoro bachory mogą latać non stop po suficie..." - no,- ładne,
              tak! i baaaardzo mądre-tak jak ty.
              • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 22:27
                Ty również jesteś ostatnia osobą, która będzie mi doradzała co mam
                robić kiedy sufit wali mi się na głowę a moja matka nie może
                wypocząć we własnym domu.

                "...skoro bachory mogą latać non stop po suficie..." A tu o co ci
                chodzi? No skoro mogą robić wszystko bo to sa przecież dzieci to ja
                przecież też mogę robić wszystko w swoim domu, nieprawdaż? Dlaczego
                ja mam ich słuchać i siedzieć cicho? Nie rozumiem.

                A ty kim jesteś? Wyluzowaną mamuśką, która dzieci traktuje jak ktoś
                dobrze tu określił jak święte krowy co im wszystko wolno? I mogą tak
                hałasować dzień w dzień nie dając życ innym? Bardzo mądre-tak jak ty.
                • Gość: Mary Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 22:39
                  1. nie widziałamnigdy aby ktoś "latał po suficie" ?!?!

                  2. "art. 51.§ 1. Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz.
                  U.
                  > Nr 12, poz. 114 z późniejszymi zmianami), który mówi, że: „ Kto
                  > krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój,
                  > porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w
                  > miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności
                  > albo grzywny ”.

                  a czy pod ten artykuł nie podlega trash metal baaaardzo głośny lub
                  telewizor na cały regulator??

                  A może pomyśl o tym, że przy TWOIM hałasowaniu cierpią inni sąsiedzi?
                  • Gość: Mary Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 22:46
                    jeszcze jedno: luzuje mnie tytuł twojego postu WIELKI PROBLEM Z
                    SĄSIADAMI-POMÓŻCIE
                    żebyś tylko takie problemy dziewczyno w życiu miała!

                    A między czasie, może nieświadomie czy w nerwach nazwałaś moje
                    dzieci (Bogu ducha winne) bacorami i świętymi krowami.

                    Świadczy to o tym jaką jesteś ... prostaczką.
                    • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 22:56
                      Nazwałam je tak bardzo świadomie, ale nie twoje dzieci, tylko te
                      bachory z góry ale skoro uważasz, że twoje dzieci są takie same to
                      wspołczuję. To niewychowane bachory co im wszystko wolno a święte
                      krowy to napisał ktoś inny ale ja się z tym określeniem również
                      zgadzam. A ty kim jesteś? Ty dopiero jesteś prostaczką co
                      elementarnych zasad kultury nie zna i zasad współżycia z innym
                      ludźmi.
                      • Gość: ;) Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 11:47
                        aska275 napisała:

                        A ty kim jesteś? Ty dopiero jesteś prostaczką co
                        > elementarnych zasad kultury nie zna i zasad współżycia z innym
                        > ludźmi.


                        Jeśli wymagamy od kogoś kultury, to wymagajmy jej również od siebie.
                        Nawet jeśli zostaliśmy wyprowadzeni z równowagi i odpłacamy się tym
                        samym, automatycznie nie jesteśmy lepsi i sami sobie wytrącamy
                        argumenty z ręki. Jednym słowem wart Pac pałaca, a pałac Paca.
                  • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 22:52
                    Pisałam już, że moje granie muzyki nikomu nie przeszkadza a sąsiadka
                    z dołu, która mam małe dziecko jest po mojej stronie. Czytaj może
                    uważniej a nie tak wybiórczo wyłapujesz coś z kontekstu.
                    • Gość: Mary Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 23:02
                      skoro innej sąsiadce to nie przeszkadza to ciekawa jestem czy ta z
                      góry również ci nie zwróciła uwagi??
                      Jeśli nie to znaczy jest ona jednak bardziej kulturalna od ciebie.

                      puszczaj więcej "swojej muzyki" - to i sąsiadka z dołu też cię
                      bardziej polubi.
                      • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 14:13
                        Nie będę z tpba więcej dyskutować z prostego powodu - jak sie toczy
                        dyskusja na forum to trzeba czytać uważnie a nie jak już ci
                        wcześniej wspominam wybiórczo. Muzyki im nie puszczam codziennie,
                        tylko w ekstremalnych sytuacjach, za to oni nie dają spokoju dzień
                        w dzień, muzykę puszczam wtedy kiedy już nie mogę ich słuchać, tak
                        trudno ci to zrozumieć, że nie mam ochoty słuchać tego hałasu, więc
                        wybieram muzykę??? Ta z góry uwagi mi nie zwróci bo wie, że nie może
                        bo sama zachowouje się głośno. A co do sąsiadki to napisałam
                        wyraźnie - ona jest za mną i jakby co będzie świadkiem.
                  • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 27.11.07, 23:00
                    "1. nie widziałamnigdy aby ktoś "latał po suficie" ?!?!"
                    To miało być śmieszne? A widziałaś może jak ktoś lata całymi dniami
                    po gołej podłodze w butach o twardej podeszwie bo ma płaskostopie a
                    drugi bachor ADHD? I co? Siedzieć cicho i dać im się wylatać? Może
                    za parę lat się wylatają to urodzi się kolejny koszmarek.



                    • Gość: Mary Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 23:04
                      jesteś walnięta!
                      • Gość: robert Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 02:09
                        A ja to tak właściwie trochę z innej beczki chociaż trochę tematu to
                        się tyczy.
                        Otóż u moich dziadków w 1998 roku, do mieszkania obok wprowadziło
                        się młode dziewcze (rodzice bogaci, kupili córce mieszkanie)
                        LUDZIE!!!!!!!!! Co tam się działo!

                        Choroba mojego dziadka była tak ciężka, że zwracaliśmy jej uwagę,
                        prosząc o ciszę i spokój (a tam właśnie metal itp.) Niesety nie
                        zwracała uwagi na to, że naprawdę za ścianą człowiek umiera. I
                        robiła swoje.

                        Sąsiadce z dołu "poradziła" aby wyciszyła sobie sufit skoro jej
                        przeszkadza :-|


                        Minęło lat już prawie 10. Mój dziadek nie żyje, ale nie o to mi
                        chodzi.
                        Meszkamy koło niej.
                        Otóż mam baaaaaaardzo głośne dzieci:-) a nasza sąsiadka nidy się nie
                        poskarżyła, że jej coś przeszkadza. (dziękuję sąsiadko!)
                        Nauczmy się cierpliwości i życzliwości!
                        Tym bardziej że za ścianą przybędzie następne wrzeszczące dziecko!!!
                        (i cieszmy się z tego)!

                        tępiąc takie bachory jak ty



                        Troche życzliwości "kobieto"
                        • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 14:23
                          Tak Robert, tępiąc takie bachory jak ja - to właśnie jestem tępiona
                          przez bachory i mam siedzieć cicho przez kilkanaście lat i mam się z
                          tego cieszyć? Czysty masochizm! Skoro ja mam się nauczyć
                          cierpliwości "mężczyzno" to dlaczego wymagać jej tylko ode mnie a
                          nie od tych sasiadów? Bachory szaleją - ja będę cierpliwa ale
                          puszczę im death metal - niech ono będą cierpliwi. Pojmujesz? Nikt
                          nie będzie rządził moim życiem ale na razie jestem zmuszona żyć
                          również życiem tej rodziny bo niestety wiem wszystko o tym co się u
                          nich dzieje.

                          Troche wyobraźni "mężczyzno"!
                      • Gość: kati Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 09:08
                        Nie, raczej młoda i przekonana że jest pępkiem świata i wszyscy
                        muszą schodzić jej z drogi. Jedynaczka zapewne;) Ale jej zapewnienia
                        jak to rycząca muzyka nikomu nie przeszkadza a tupanie dzieci tak,
                        są naprawdę zabawne:)))
                        • Gość: ;) Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 12:03
                          Gość portalu: kati napisał(a):
                          > (...)


                          Autorka jest z gatunku tych co to:
                          ,,Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja,
                          to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja
                          najmojsza!''

                          Jeżeli konflikt międzysąsiedzki zmienia się w wojnę podjazdową, to
                          znaczy, że ewidentnie winne są obie strony. Gdyby od razu w
                          cywilizowany sposób rozwiązała sprawę, z pewnością miała by teraz
                          święty spokój, a tak niech się męczy, bo sama przyłożyła rękę do
                          tego, żeby nakręcić spiralę nienawiści. I jak widać, o niej już też
                          nie można powiedzieć, że jest ,,czysta jak lilija''.
                      • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 14:16
                        Tak, jestem walnięta bo nie mogę znieść hałasu sąsiadów i wg ciebie
                        mam ich słuchać i siedzieć cicho bo to są tylko dzieci więc ja nie
                        mogę im zakłócać ciszy puszczając muzykę bo to są tylko dzieci! To
                        jest dopiero walnięte myślenie ale z tobą dyskusję już zakończyłam
                        bo oprócz wyzwisk niewiele masz do powiedzenia.
                    • Gość: kość Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.aster.pl 28.11.07, 12:27
                      Mogę Ci tylko współczuć, Asko. Ja mam to na szczęście już za sobą.
                      Musiałam przeczekać najpierw jedno, potem drugie dziecko z piekła
                      rodem. Prośby o litość nie przynosiły rezultatu. Moi goście z
                      przerażeniem obserwowali to, co było moim udziałem dzień w dzień.
                      Tupania, skoki na podłogę (chyba z jakichś mebli), turlanie i
                      szuranie ciężkimi przedmiotami. Najgorsze były jednak biegi.
                      Brzęczały szyby, żyrandol się kołysał i ten łomot. Często wpadała do
                      mnie sąsiadka z mojego piętra. Dziwiła się, jak ja to wytrzymuję.
                      Miała dwoje małych dzieci i widząc, co się u mnie dzieje, nigdy, ale
                      to nigdy nie pozwalała swoim chłopcom biegać po mieszkaniu. Biegali
                      na dworze i wyrośli na bardzo fajnych nastolatków. Absolutnie nie
                      widać po nich traumy spowodowanej ograniczeniami w szaleństwach
                      mieszkaniowych ;-). Życzę Ci wytrwałości. A Twoim sasiadom choć
                      trochę empatii.
                      • Gość: Mary Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 12:52
                        Kość- Ty jej współczujesz a ona i tak ma to gdzieś, bo pępek świata
                        (dobrze ktoś to określił) i tak jest zdania, że sąsiadom urodzi się
                        kolejny koszmarek. Ona jest z typu "nierefolmowalnych", widocznie
                        głośny metal wpływa na zanik mózgu.
                        Poczytaj dokłdnie jej wpisy. Jest tak przekonana o swojej racji, że
                        szkoda naszego pisania aby utwierdzić ją w przekonaniu, że czasem
                        ona komuś przeszkadza itp.

                        Do widzenia Aśko! Życzę Ci z całego serca wytrwałości, a także w
                        przyszłości dziecka z płaskostopiem i adhd. A przede wszystkim
                        takiej sąsiadki jaką ty dziś jesteś :-)))))
                        • Gość: gustaw Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.07, 15:10
                          Zdaje się nigdy nie doświadczyłaś głośnych sąsiadów. Takich naprawdę
                          głośnych. Sama zresztą pewnie wyznajesz zasadę wolnoć tomku w swoim
                          domku i masz w d... to że inni muszą się męczyć. Chyba tylko
                          osobniki w polskim społeczeństwie są takie wredne.
                          • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 15:19
                            Oczywiście "wolność Tomku w swoim domku", tym właśnie kierują się
                            tacy ludzie a niech aśki i inne głupie sąsiadki siedzą cicho bo ja
                            mam to w dupie bo dzieci muszą się wyszaleć więc niech latają od
                            świtu do nocy jak lubią.
                      • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 14:31
                        Dzięki kość, takie wypowiedzi tylko mnie utwierdzają w przekonaniu,
                        że nie jestem sama z tym problemem. Dokładnie Cię rozumiem bo
                        sąsiadka, która mieszka pode mną też ma dziecko w wieku tego z góry
                        i nigduy nie pozwala latać mu tak cały dzień, ma inne zabawy i jest
                        świetnym, mądrym dzieckiem a nie bezmyślnym bezmózgiem. Kolejny
                        przykład - śpię sobię dziś a tu nagle jakby schody na klatce się
                        waliły, i kto tak daje w kość? Ten koszmarek wyszedł na klatę i
                        walił w metalowe barierki schodów, chyba nie muszę pisać jak to się
                        niesie a mama ani razu uwagi mu nie zwróciła i tak walił dopóki się
                        nie ubrała i wyszli na dwór a moje sąsiadki, które wychodzą z
                        dziećmi na dwór mówią, że jak to dziecko wylatuje z klatki to jak
                        takie zwierzę wypuszczone z klatki. Krótka była cisza bo 20 minut
                        później już leciał po schodach na górę krzycząc w niebogosy do matki
                        żeby go goniła. Tylko się cieszyć i siedzieć cicho, prawda?
                        • Gość: Marrrrry Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 14:42
                          a cieszysz się i siedzisz cicho???
                          Nie! Błagasz o pomoc na forum w internecie (żałosne)

                          Jaka ty biedna jesteś (nie możesz poleżeć hehehe), już nie tylko
                          sufit ci spada na łeb ale hałasy na schodach ci przeszkadzają. A
                          niedługo to latające samoloty na niebie.
                          • Gość: Marrrrrry Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 14:45
                            Ludzie! Złóżmy się (każdy po złotówce) i wyciszmy Aśce mieszkanie, i
                            po problemie "bezkonfliktowa" kobieto!
                            Ty już żyjesz tym problemem i pewnie specjalnie nasłuchujesz nowych
                            hałasów aby nas poinformować.
                            Czekamy, czekamy... bardzo ciekawe.
                            • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 14:51
                              A marrrrry i jej klonon kupmy halę żeby bachory mogły się do wowli
                              wylatać i hałasować tak, że nikt ich nie będzie słyszał. Albo
                              powiadomić opiekę społeczną bo matka każe dziecku latać do 22 i, że
                              ma być konsekwentny i jak do 22 to do 22, też tak znęcasz się nad
                              swoim dzieckiem?
                          • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 14:48
                            Marrrrry, mary, kati, ;) i inne twoje klony masz rozdwojenie jaźni
                            czy co? Myślisz, że jak jedna osoba napisze po różnymi nickami spod
                            jednego adresu IP to coś zyska, bardziej mnie zgnębi? A może to
                            twoje bachory piszą? Zamiast siedzieć na forum zajmij się swoimi
                            bachorami. Twoje bachory niech latają, walą w metalowe barierki,
                            wrzeszczą a sąsiedzi mają siedzieć cicho bo to są żywotne dzieci.
                            Przez takie pożal się boże mamuśki mam wstręt do dzieci i nie mam
                            zamiaru mieć. A na forum nie błagam o pomoc, tylko proszę, po za tym
                            to forum działa terapeutyznie bo zamiast puszczać muzykę moge
                            podyskutować z takim prostakiem jak ty i się powyżywać. Dzięki!
                            Pomogasz mi bardzo.
                            • Gość: Marrrry Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 15:00
                              Po pierwsze: załóż biuro detektywistyczne skoro jesteś taka dobra w
                              dobieraniu nicków do piszących osób

                              Po drugie: nie nazywaj moich dzieci bachorami ani mnie prostakiem.
                              Ja wobec ciebie epitetów nie używam i nie życzę sobie tego z twojej
                              strony.

                              Po trzecie: szkoda mi ciebie kobieto (prymitywna)

                              • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 15:07
                                Po pierwsze: zaloguj sie pod jednym nickiem, będziesz bardziej
                                wiarygodna i nie będzie trzeba dyskutować z jedna osobą pisząca pod
                                klikoma nickami. Nie trzeba być wcale dobrym żeby zauważyć, że
                                piszesz jako parę osób, myślisz, że jesteś bardziej skuteczna a
                                jesteś żałosna.

                                Po drugie: będę nazywała twoje dzieci jak będę chciała a jeśli
                                zachowują się tak samo ja te bachory mieszkające nade mną to są dla
                                mnie takimi samymi bachorami. A ty jesteś taką samą prostaczką jak
                                ich matka skoro pozwalasz im na wszystko i nie szanujesz prawa
                                innych do spokoju.
                                "Ja wobec ciebie epitetów nie używam i nie życzę sobie tego z twojej
                                strony." Mam jakieś zwidy? Nazwałaś mnie prostaczką, i, że jestem
                                walnięta i prymitywna i ty nie życzysz sobie epietetów z mojej
                                strony? Pocałuj mnie w dupę i najpierw spójrz na siebie!

                                Po trzecie: jeśli zachowujesz się tak samo jak moi sąsiedzi to
                                spadaj na drzewo, tam gdzie twoje miejsce bo tu jest CYWILIZACJA.
                                • Gość: gustaw Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.07, 15:13
                                  Aśka, nie przejmuj się. Wiekszość ludzi doskonale Cię rozumie, wielu
                                  ma ten sam problem-widać to z wpisów. A że jakiś niewychowany
                                  dzikus, który pewnie sam ma gdzieś sąsiadów usiłuje Ci dowalić. Cóż-
                                  są ludzie i ludziska. A poziom tych wpisów tylko świadczy o
                                  żenującym poziomie tej osoby.
                                  • Gość: Marrrry Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 15:20
                                    sam jesteś żenujący i może ty pocałuj Aśkę w dupe skoro sie tak tego
                                    domaga. Dobraliście się świetnie.

                                    a może się zalogujesz gustaw, będziesz "bardziej wiarygodny", no
                                    chyba, że Aśka=gustaw
                                    • Gość: gustaw Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.07, 15:27
                                      No właśnie to miałem na mysli pisząc o żenującym poziomie
                                      chamie/chamko. Z takimi prostakami jak Ty w ogóle nie ma sensu
                                      dyskutować
                                      • Gość: Marrrrry Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 15:51
                                        może uspokój się trochę bo ci nerwy poszły trochę nie w tą stronę co
                                        trzeba.
                                        czemu się rzucasz i wyzywasz mnie od chamów. Pokazujesz w ten sposób
                                        swoją klasę i poziom.

                                        Trzy twoje wpisy i już widać z kim mamy do czynienia
                                        Więcej spokoju asiu (gustawie)

                                        Dalej przytakuj sama sobie hehehehe
                                        • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 16:27
                                          Myślisz, że jak piszesz pod różnymi nickami to ja też to robię? Nie
                                          mam powodó bo nie mam rozdwojenia jaźni.
                                          A ty zamiast siedzieć całymi dniami na forum zajmij się swoimi
                                          ujadającymi bachorami.
                                        • yoma Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 16:33
                                          Mam niejasne wrazenie, że Aśka rozmawia w tym wątku ze swoją sąsiadka z góry.
                                          Faktycznie, jednostka niereformowalna.

                                          Aśka, a nie masz jakiegoś kumpla, takiego 2 m x 2 m?
                                          • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 16:58
                                            yoma kolega może i by się znalazł ale nie mogę takich metod stosować.
                                            • yoma Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 17:12
                                              Dlaczego, na opornych na perswazję najlepsza jest perswazja bezpośrednia. Na
                                              ogół samo zagrożenie perswazją wystarcza :)
                                  • Gość: jamnik Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.chello.pl 28.11.07, 16:27
                                    absolutnie popieram, nie ma co dyskutować z plebsem
                                    (charakterystyczna skłonnosć do dyskryminacji np.jedynaków, jaka się pojawiła w
                                    którymś poście)
                                    Aśka, masz prawo do spokoju!!!
                                    • aska275 Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! 28.11.07, 16:57
                                      jamnik tylko jak to wytłumaczyć komuś takiemu?
                    • Gość: fąfel Re: A co ja mam zrobić??! Fortepian!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.11.07, 14:36
                      Do autorki postu. Doskonale Cię rozumiem i wiem o czym mówisz. W
                      moim mieszkaniu chyba nawet umrzeć by się spokojnie nie dało.Nie mam
                      mnie w domu prawie cały dzień ale jak wieczorem przyjde do domu to
                      chciałabym chwilkę odpocząć a nie zmuszać się do głośnego oglądania
                      telewizji,wysłuchiwania krzyków sąsiadów, dreptania w tę i nazad
                      sąsiadki w wysokich butach. Wiem o czym mówisz a wszystkim
                      innym "szczęsliwym" posiadaczom bezstresowo chowanych dzieci nie
                      życzę nic złego tylko w najmniej oczekiwanej chwili doświadczyć tego
                      samego. Nigdy nie zrwocilam nikomu uwagi,stram się żyć cich i nikomu
                      nie przeszkadzać, ale być zestresowanym we własnym domu nie moc
                      położyć się spać o 22 wredy kiedy jestem zmęczona tylko dlatego że 5
                      letnia córka sąsiadki chodzi spać po 23 to już chyba przesada. I
                      uwierzcie jestem bardzo tolerancyjna. Pozdrawiam serdecznie
                      wszystkich sąsiadów w szczególności tych którzy potrafią postawić
                      sie w sytuacji innych
    • marcinlet Tylko największa patologia społeczna nie potrafi 28.11.07, 17:09
      wychować swych dzieci tak by umiały zachowywać się cicho.
      • Gość: darra Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 20:41
        Akurat patologie nie mają z tym większych problemów. Wystarczy
        przywiązać do kaloryfera i stłuc tak że nie będzie miało siły
        płakać. W tzw "porządnych rodzinach" odbywa się to nieco inaczej -
        poprzez wprowadzanie domowego terroru z pasem wiszącym nad głową
        jako memento. Czego się nie zrobi żeby sąsiedzi byli zadowoleni;-))
        • Gość: Marrrrry Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 20:58
          moi drodzy! ja napisałm, że mam małe dzieci a one zostały przez was
          nazwane bachorami :-\
          ja według was jestem prostaczka, chamka, plebs i patologia społeczna>

          Ludzie, czy wy czytacie to co piszecie? Ja swoje dzieci mądrze
          wychowuję. Stanęłam w obronie matki która z dziećmi nie daje sobie
          rady i co???

          wyzwiska od tzw. porządnych ludzi.
          Sami jesteście ... (czytaj wyżej)
          • aska275 Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr 28.11.07, 21:22
            Skoro wychowujesz dzieci mądrze to co się tak bulwersujesz?
            Skoro matka nie daje sobie rady z dziećmi to trzeba wezwać opiekę
            społeczną żeby jakoś pomogła bo nie może byc tak żeby te dzieci nie
            dawały żyć innym i robiły co chcą.

            Tak to może dziać się tylko w Polsce, na zachodzie, jak juz ktoś
            wspominał zaraz odpowiednie służby odpowiednio by zareagowały.
            Przykład z dzisiejszych wiadomości. Nawet zwierzęta nie będą
            zakłócały spokoju innym:

            wiadomosci.onet.pl/1649175,69,item.html
            "Zapłaci grzywnę za koguta-awanturnika
            Karę w wysokości 200 euro za głośne pianie koguta o świcie musi
            zapłacić jego właściciel. Wyrok w tej sprawie wydał sąd w Bolzano na
            północy Włoch.
            Zgodnie z orzeczeniem sądu, o którym poinformowały włoskie media,
            kogut "zakłóca porządek publiczny", budząc sąsiadów.

            Na nic się nie zdały tłumaczenia właściciela gospodarstwa rolnego z
            górskiej miejscowości Malles w dolinie Venosta, że z pięciu kogutów,
            które miał, sprzedał już cztery, i to właśnie z powodu narzekań
            sąsiadów. - Ale przecież muszę mieć chociaż jednego koguta, by
            utrzymać stado drobiu - mówił właściciel, cytowany przez Ansę.
            Solidarność ze skazanym wyraziło miejscowe stowarzyszenie rolników,
            ze wsparciem którego odwoła się on od wyroku do sądu apelacyjnego."
            • Gość: ;) Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 21:37
              Ten pozew musiało złożyć tamtejsze koło feministek. Po prostu
              uznały, że skoro one przypominają górskie krowy i nikt ich nie
              chce ,,tentego'', to kury też nie mogą się mieć lepiej ;)
              • aska275 Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr 28.11.07, 21:49
                Nieważne, kto go złożył. Liczy się FAKT, że są przestrzegane prawa
                ludzi do spokoju i żaden kogut nie będzie im spokoju zakłócał. Tak
                samo jak kogut, tak samo bachor, który zachowuje się skandalicznie.
                • Gość: jaija Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.07, 22:55
                  Życzę powodzenia w walce z upierdliwcami :)
            • Gość: gość Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 17:26
              Kobieto! Czy Ty nie byłaś nigdy dzieckiem beztroskim,uśmiechniętym,zadowolonym,spontanicznym ???,bo z tego co piszesz wychowywana byłaś podług linijki,z zakazami,stresowaniem,to wolno ,a tego nie....współczuję Ci...Nie umiesz się cieszyć z życia,a tylko siedzisz i nasłuchujesz,czy już stuknęło,a może już puknęło. Wiem ,że sąsiedzi są rózni,ale chyba dobrym słowem można załatwić dużo,ale trzeba chcieć chcieć...
              • aska275 Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr 29.11.07, 23:18
                A czy ty naprawdę nie widzisz różnicy między dzieckiem beztroskim,
                uśmiechniętym, zadowolonym, spontanicznym a bezmyślnym bachorem
                nieustająco hałasującym, którego jedyną zabawą jest latanie non stop
                i rozwalanie jakichś przedmiotów o podłogę i któremu wszystko wolno?
                Jak nie widzisz różnicy to nie mamy o czym gadać.
                "...Nie umiesz się cieszyć z życia,a tylko siedzisz i
                nasłuchujesz,czy już stuknęło,a może już puknęło." Według ciebie
                cieszenie się z życia polega na tym, że jakiś bachor nie daje mi
                spokoju a ja mam się z tego cieszyć? I naprawdę nie muszę
                nasłuchiwać czy już stuknęło czy puknęło bo te dźwięki towarzyszą
                mi cały dzień a kiedy wybija 22 jest taka cisza jakby tornado
                przeszło.
                • listekklonu Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr 30.11.07, 08:36
                  Może pogadaj z sąsiadami i spróbuj ich namówić na zakupienie jakiejś wykładziny?
                  Wiem, że są takie specjalne, które właśnie mają tłumić hałasy. Wszystkiego
                  pewnie taka wykładzina nie wygłuszy, ale będzie Ci się żyło trochę przyjemniej.
                • Gość: kość Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr IP: *.aster.pl 30.11.07, 12:16
                  Wspieram Cię, Asko, nieustająco. Komuś, kto sam czegoś takiego nie
                  doświadczył, na ogół brakuje wyobraźni, by pojąć, jaka to udręka.
                  Najgorsze jest to, że ten łomot towarzyszy człowiekowi cały dzień,
                  od rana, do nocy, że nie ma gdzie przed tym uciec. I tak na przykład
                  przez 5 lat(!). Jak ja się cieszyłam, gdy czasami moi sąsiedzi
                  wyjeżdżali choć na dwa tygodnie na wakacje! Jak cieszyłam się, gdy
                  sama mogłam gdzieś wyjechać! Niestety to były tylko krótkie okresy
                  wytchnienia. Pracuję w domu. Jestem tłumaczką. Moja praca wymaga
                  maksymalnego skupienia. Dlaczego ludziom tak brakuje wyobraźni?
                  Dlaczego są takimi egoistami i na egoistów wychowują swoje dzieci?
                  Moja gehenna się skończyła. Dzieci sąsiadów z góry wyrosły, a potem
                  cała rodzina wyprowadziła się. Delektuję się ciszą. Wy, którzy macie
                  ją na codzień, nie wiecie nawet, jaka to cenna rzecz. Asko, Ty też
                  się doczekasz. W każdym razie bardzo Ci tego życzę.
                • Gość: paskudek1 Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 17:03
                  aska doskonale Cię rzoumiem chociaż sama mam małe dziecko (trzy latka). I zupełnie nie rozumiem obiurzenia niektórych że smiesz domagać się spokoju. Ludzie dzieci to na prwde nie sa swięte krowy którym wszysko wolno. Nie zliczę ile razy w ciągu tych lat powiedziałam do dziecka "ciszej, pod nami są ludzie, obok nas sa ludzie, ciszej, nie jestes sam". Mam wspaniałych sąsiadów, wyrozumiałych, sąsiadka pod nami uwielbia mojego synka, a ja i tak ciągle powtarzam dziecku żeby np. nie rzucało zabawkami (zwłaszcza jak nie było dywanu), żeby nie biegał za dużo, żeby nie krzyczał. No owszem czasami dziecko w nocy płakało, albo i teraz płacze. tego nie przeskoczę, ale staram się pamiętać że obok nas mieszkają inni.
                  Mam też sąsiadkę, na prawdę fajni ludzie, z dójką dzieci i niestety z jedną wadą. PO prostu czasami zapominają właśnie o tym, że obok mieszkają ludzie. Tez zdarzyło się że synek sąsiadki tak walił w balustradę schodową, tylkoże ja od razu wyszłam i zareagowałam. A ponieważ dzieci, co by o nich nie mówić, jednak wychowane raczej, to przestał. ALe też sąsiadka np. chodzi po domu w klapkach na obcasach stukając niemiłosiernie tej co mieszka pod nią.
                  Aska tówje posty są może i ostre, ale rozumiem że przynajmniej tutaj próbujesz się wyładować. Moze jedynie nie pochwalam tego metalu i głośnej telewizji. le to dlatego że ja zawsze sobie myślę: to że ktoś jest świnia nie oznacza że ja tez mam prawo świnią być. Staram się więc nie być swinią.
                  A pozostałym mamusiom dzieci powiem tylko tyle: to MY mamy dzieci, nie musi ich mieć nasze otoczenie. My kochamy swoje dzieci i to jest naturalne, ale tupot małych nóżek, albo np. spiewy małych usteczek nam mogą się wydawać wspaniałe - sąsiadom już niekoniecznie.
                  • aska275 Re: Tylko największa patologia społeczna nie potr 30.11.07, 17:16
                    Brawo za post paskudka! :) W końcu jakaś normalna, wyrozumiała
                    matka. Żeby wszystkie takie były...
                    • Gość: b podsun dzieciom trucizne w cukierkach IP: *.bulldogdsl.com 07.01.08, 23:18
                      mnie tez osobiscie szlag trafia slyszac wrzaski malych trolli
    • Gość: RM Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.08, 10:28
      Znam takie typy, Miałem ten sam problem. Zawiadomiłem dzielnicowego.
      Jak to nie pomoże to sprawić staremu łomot. Można też podać ich do
      sądu.
    • achomiak Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie 10.01.08, 19:42

      • Gość: beti23 Re: Wielki problem z sąsiadami-pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 23:11
        Aśka jestem z Tobą. Z tym kogutem to przesada, bo na zwierzęta nie mamy aż
        takiego wpływu szczególnie na drób :):) ale na dzieci ich rodzice powinni mieć
        wpływ, odpowiadają za nie. Nie mam na szczęście takiego problemu, nie doznałam
        nigdy czegoś takiego, ale staram się postawić w Twojej sytuacji i rozumiem, że
        bardzo Ci to przeszkadza. Niestety sporo osób uważa, że wszyscy na około powinni
        odczuwać radość słuchając wycia czy walenia nogami o podłogę ich pociech. Bardzo
        dobrze Paskudek napisała i bardzo, ale to bardzo dużo szacunku mam do takich
        mądrych i rozsądnych rodziców. Twoja sąsiadka Aśka jest niereformowalna i moim
        zdaniem jedynie policja może tu pomóc. Niektórzy uważają, że hałas wywołany
        przez dziecko to nie hałas tylko przyjemny dla ucha dźwięk, ale tak nie jest.
        Kiedyś taką historię słyszałam (żeby nie było, nie bierz z tego przykładu)
        jechał facet autobusem, a obok siedziała matka z rozwydrzonym dzieckiem. Dziecko
        kopało faceta, on zwracał uwagę matce kilkakrotnie, która odpowiedziała mu, że
        dziecko wychowuje bezstresowo i nie zamierza mu czegokolwiek zabraniać. Facet w
        tym monecie wstał, uderzył dzieciaka (nie mocno, ale wrażenie zrobiło)
        powiedział, że też był bezstresowo wychowywany i wysiadł z autobusu. Pasażerowie
        w większości podobno go poparli. To taka historyjka na poprawienie humoru,
        aczkolwiek jak napisałam nie polecam tej metody, wręcz odradzam. Trzymaj się i
        nie daj się. Poinformuj policję, bo decybele, które to dziecko wytwarza na pewno
        przekraczają dozwolony poziom :):) Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja