koles_1
30.11.07, 10:02
Jak byście zareagowali w takiej oto sytuacji:
Idę na pocztę odebrać paczkę, biorę numerek i czekam bo podobno 12
osób przede mną, chociaż na poczcie jest może 10 osób (wszcyscy
biorą numerki do wszystkich kas). Siadam i czekam, po 20 minutach
już mam dosyć, bo jeden klient (cały czas ten sam) 10 paczek wysyła
i wysyła i wysyła. Ale nic to, ma takie prawo. Wszedł jakiś dziadek
(nawet dwóch ale drugi zaraz wybył) też w celu wysłania paczki czyli
do tego samego okienka. Tak go obserwuję, a on podchodzi do innych
okienek, i coś tam sobie robi, w jakiś śmiechach przebiera. Dopiero
po pewnym czasie do mnie dociera, że facet wybiera ze śmieci numerki
i na bezczelnego wpycha się przede mnie! (bo te 12 osób jakoś
codownie się rozmyło). Co wy byście zrobili?
a) nic
b) sprzedali mu kopa
c) powiedzieli mu parę słów
Ja mu powiedziałem, ale on oczywiście do niczego się nie przyznaje,
pani go obsłuży, bo przecież ma numerek, nawet się nie zawstydził.
Myślałem, żeby mu przyp.... na szczęscie tego nie zrobiłem, bo
sprawa tego nie warta.
Co wy byście mu powiedzieli? No chyba że uważacie, że cwaniactwo
jest w porządku, w takim razie nic nie mówię tylko emigruję do
Islandii...