kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE!

30.11.07, 10:02
Jak byście zareagowali w takiej oto sytuacji:

Idę na pocztę odebrać paczkę, biorę numerek i czekam bo podobno 12
osób przede mną, chociaż na poczcie jest może 10 osób (wszcyscy
biorą numerki do wszystkich kas). Siadam i czekam, po 20 minutach
już mam dosyć, bo jeden klient (cały czas ten sam) 10 paczek wysyła
i wysyła i wysyła. Ale nic to, ma takie prawo. Wszedł jakiś dziadek
(nawet dwóch ale drugi zaraz wybył) też w celu wysłania paczki czyli
do tego samego okienka. Tak go obserwuję, a on podchodzi do innych
okienek, i coś tam sobie robi, w jakiś śmiechach przebiera. Dopiero
po pewnym czasie do mnie dociera, że facet wybiera ze śmieci numerki
i na bezczelnego wpycha się przede mnie! (bo te 12 osób jakoś
codownie się rozmyło). Co wy byście zrobili?
a) nic
b) sprzedali mu kopa
c) powiedzieli mu parę słów
Ja mu powiedziałem, ale on oczywiście do niczego się nie przyznaje,
pani go obsłuży, bo przecież ma numerek, nawet się nie zawstydził.
Myślałem, żeby mu przyp.... na szczęscie tego nie zrobiłem, bo
sprawa tego nie warta.

Co wy byście mu powiedzieli? No chyba że uważacie, że cwaniactwo
jest w porządku, w takim razie nic nie mówię tylko emigruję do
Islandii...

    • Gość: Marcin Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: 62.29.174.* 30.11.07, 14:20
      Pomimo tego ze jestem wielkim przeciwnikiem cwaniaczenia i "wpychania sie" we
      wszelkich kolejkowych sytuacjach, to jednak opisana sytuacja nie zrobila by na
      mnie wielkiego wrazenia. Dziadek bylo nie bylo mial numerek taki jaki aktualnie
      sie wyswietlil, a to ze go znalazl a nie wydrukowal w automacie nie ma chyba
      znaczenia. Rownie dobrze na jego miejscu moglby byc pierwszy posiadacz numerka,
      wiec tak czy inaczej Ty musialbys czekac na swoj numer.
      Owszem napewno nie jest to takie super sprawiedliwe w stosunku do tych,
      ktorzy tak jak Ty przyszli wczesniej, ale w sumie czym rozni sie wziecie
      wydrukowanego porzuconego przez kogos numerka od wydrukowania nowego ? Byc moze
      powinienes byl sam tak wlasnie zrobic.
      Widac tu rowniez inny problem - pani/pan w okienku zajmujacy sie przelaczaniem
      numerkow i czekaniem az ktos podejdzie zamiast obsluga ... Ale widac niektorzy
      nie dorosli do takich udogodnien i chyba dla zabawy drukuja sobie numerki.

      Pozdrawiam
      • koles_1 Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! 01.12.07, 14:17
        >...ale w sumie czym rozni sie wziecie wydrukowanego porzuconego
        >przez kogos numerka od wydrukowania nowego ? Byc moze powinienes
        >byl sam tak wlasnie zrobic.

        To nie był porzucony na parapecie numerek tylko wyrzucony do koszyczka przy okienku na poczcie (bo jak są kosze na podłodze obok, to nikt do nich nie trafia).

        Jakoś w "klasycznej" kolejce nikt, kto rezygnuje, nie zaprasza w to miejsce osoby z końca kolejki. Nie mówiąc już o tym, że ta osoba z końca nie mówi, że w miejsce tego pana co poszedł, to on teraz będzie stał.

        Takie zachowanie jest po prostu oznaką cwaniactwa, naszej narodowej cechy, wyniesionej z czasów komunizmu (chociaż tego nie jestem 100% pewny, może przed wojną takie zachowania też były na porządku dziennym). Wepchnąć się, porozpychać się łokciami, byleby być pierwszy, przed tymi frajerami co nie kombinują.

        Wszystkim polecam "Dzień świra" Koterskiego z piękną sceną modlitwy sąsiadów.

        • Gość: jaija Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.12.07, 15:44
          Wiem, co czujesz, łączę się w poczuciu bezsilnej złości i niesprawiedliwości :)
          Nie wiem, czy tego typu zagrywki to nasza cecha narodowa, ale faktem jest, że
          chamstwo się u nas bujnie rozpleniło.
          A czasem to ludzie nawet na bezczela (bez numerka czyli) wlezą przed człowieka i
          w dupie wszystko mają.
        • Gość: Marcin Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: 62.29.174.* 03.12.07, 13:28
          Jak juz napisalem, bez wzgledu na to czy facet ten numerek znalazl czy wygrzebal
          w smieciach, jezeli tylko nie zostal jeszcze wykorzystany to on ma wg mnie prawo
          go uzyc.
          W klasycznej kolejce, mnie stojacemu jako np 10. nie robi roznicy ze 3 osoba
          sobie poszla i ktos inny zajal jej miejsce. Ciagle mam przed soba 9 osob.
          W obydwu przypadkach ktos mial szczescie i czeka krocej od innych, tych ktorzy
          przyszli wczesniej.
          Czy tak powinno sie robic ? Dla utrzymania ogolnego porzadku i poczucia
          sprawiedliwosci czekajacych byc moze nie. Ale tez w kolejce mozna sie zachowac
          na tyle typowo chamskich i cwaniackich sposobow, ze tego akurat bym tak nie nazwal.
          Tutaj wychodzi za to inna bardzo "polska" cecha. Nie pamietam gdzie to
          przeczytalem ale "Dla Polaka nie jest najwazniejsze zeby on sam mial dobrze,
          najwazniejsze zeby inni mieli gorzej". Cos w tym jest ?

          A wyobraz sobie taka sytuacje. Czekasz na poczcie w kolejce powiedzmy godzine. A
          po niedlugim czasie kolejka sie rozladowuje, przycodze ja, 1,5 godziny pozniej
          nic Ty, i zalatwiam sprawe od reki bez czekania w kolejce. Czulbys sie
          pokrzywdzony, nazwalbys mnie cwaniaczkiem ?
          • Gość: Gość Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 16:43
            Przykro mi, ale nie przekonasz mnie, że grzebanie w śmieciach w wiadomym celu nie jest oznaką właśnie cwaniactwa i brakiem szacunku dla innych osób.

            >W obydwu przypadkach ktos mial szczescie i czeka krocej od innych,
            >tych ktorzyprzyszli wczesniej.
            Jednym słowem w każdej chwili powinienem być gotów i obserwować, czy ktoś nie rezygnuje z kolejki/wyrzuca nie uzyty numerek? I co, w kilka osób rzucamy sie na to miejsce? Kto pierwszy ten lepszy? Czy może kto silniejszy?

            A w innych kategoriach patrząc: jak jedna osoba zastępuje drugą, to tylko ta jedna ma szczęście. A jak nikt za nią nie wejdzie, to wszyscy następni (np. 10 osób) mają szczęście :-)

            >A wyobraz sobie taka sytuacje...
            Chyba jest jakaś róźnica między celowym oszukiwaniem a przypadkiem?
            • Gość: Marcin Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: 62.29.174.* 04.12.07, 08:12
              Opisujesz juz jakies ekstremum - walke o porzucone numerki, moze kolejka do
              pogrzebania w smietniku :). To wypacza wlasciwie idee numerkow. A tutaj facet
              podszedl, wzial numerek i czekal krocej, a pozostalym bylo zal ze sami na to nie
              wpadli :)
              Tak sobie mysle ze jest lekarstwo na takie sytuacje. Numerki powinno sie dac
              zwracac do maszyny, ktora usuwalaby je z puli i nie wyswietlaly by sie nad
              okienkiem.
    • acorns Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! 01.12.07, 16:05
      To poczta przy pl. Hallera w Warszawie była? Bo jak tak to widziałem
      tę scenkę w zeszłym tygodniu. Stał jakiś koleś koło trzydziestki i
      się burzył bo ktoś wygrzebał porzucony numerek i wszedł prawie bez
      kolejki. Jeśli to Ty to ja Ci człowieku współczuję. Pierdoła zawsze
      ma ciężki żywot:) A potem jak już ten dziadek stał przy okienku to
      jakiś koleś wszedł i też wygrzebał numerek na twoich oczach i chyba
      też wcześniej wszedł a Ty dalej stałeś jak ten łoś i się burzyłeś.
      Jak nie umiesz się zakręcić za numerkiem to stój jak sierota. Jak
      moja córka miała 6 lat to z koleżankami i jednym z ojców jeździła na
      pocztę głowną na Świętokrzyską (jedyna czynna w nocy) i brały
      numerki i zajmowały kolejkę, po czym sprzedawały po 50 zeta nieraz a
      ludzie brali żeby zdążyć z wpłatami rat przed północą. Z jednego
      wieczora potrafiły przywieźć i 8 stów, a przed końcem miesiąca to
      bywało i po 1,5 kafla. Potem zaczęli nas gonić i się już tak nie
      dało. Weź się człowieku ogarnij trochę. Bo sześciolatki bywają
      sprytniejsze :)
      • Gość: kacyk Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.chello.pl 01.12.07, 16:52
        czy sugerujesz, że już z tego nr ktoś wcześniej korzystał? Bo jesli
        wyrzucony przy okienku to tak by wyglądało. Ale to raczej nie
        możliwe, bo byłyby już wyświetlane dalsze. Najczęściej na pocztach
        oddaje się Pani w okienku./jeśli się korzysta z nr./ Ale muszę się
        przyznać, że sam brałem czasami nr, czekałem 15 min. i rezygnowałem
        z kolejki. A nie wykorzystany nr kładłem na maszynie wydającej nr i
        ktoś kto dopiero przyszedł, brał i wchodził na moje miejsce. I nie
        widziałem w tym nic złego. Po prostu skrociłem komuś czas
        oczekiwania. A że np. nie tobie, to twój pech. Na poczcie glownej,
        też wyjmowałem z kosza /jak znalazłem wcześniejszy/ i no i co z tego?
        Nie wiem, czy to jest cwaniactwo, ale pewna operatywność na pewno.
        Następnym razem jak pójdziesz na pocztę to zrób to samo. /jak ci się
        uda/.A z innej beczki - to jak ci się podoba, ze np.na poczcie muszę
        stać po jeden znaczek w tej samej kolejce, co ci którzy dokonują
        licznych opłat /ja np. opłaty robię w banku/. Ruszyłeś komunę, ok,
        mnie poczta wtedy podobała się bardziej, bo znaczek mogłem kupić w
        innym okienku, a wiadomo,że znaczki kupuje się szybciej, niż dokonuje
        wpłat.
        • Gość: gość Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.jelonki.robbo.pl 02.12.07, 23:29
          >Po prostu skrociłem komuś czas oczekiwania.
          Jednemu skracałeś, a wielu wydłużałeś.

          > (...) to jak ci się podoba, ze np.na poczcie muszę stać
          > po jeden znaczek w tej samej kolejce, co ci którzy dokonują
          > licznych opłat
          Nie podoba mi się. Pamiętam , że w Wenecji też tak musiałem kiedyś postać. W Polsce - pewnie proszę kogoś, kto właśnie podchodzi do okienka, żeby mi kupił znaczek. 99% procent się zgadzi, a 1% żąda 50 złotych ;-) Mam nadzieję, że nie ma w tym nic złego?

          > Mnie poczta wtedy podobała się bardziej, bo znaczek mogłem kupić
          > w innym okienku
          Oddzielne okienko - bezsens zatrudniania kolejnego pracownika. Ale jest wiele rozwiązań tego problemu. Najprostsze: automat do sprzedaży znaczków. Kompleksowe: każde okienko obsługuje wszystkie operacje, a które w danej chwili - decyduje maszyna. Jak chcesz kupić znaczek - błyskawica (ile kupujesz znaczek, 10 sekund?), odbierasz paczkę - jedno oknienko - czekasz aż będzie wolne. Płacisz rachunki - każde wolne okienko cię obsługuje. Tak działa np. Plus w Mariocie. Niestety to jest poczta i na takie "reformy" przyjdzie nam długo poczekać.

          /ja np. opłaty robię w banku/.
      • kot_behemot8 Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! 01.12.07, 18:16
        Chcesz powiedzieć, ze twoje 6-letnie dziecko tkwiło do północy na
        poczcie? Nie będę tego komentować, nie warto - słoń jaki jest każdy
        widzi;)
        A co do uczenia dzieci szemranych byznesów, to jesli jest więcej
        takich rodziców jak ty to chyba juz na zawsze pozostaniemuy w oczach
        świata polaczkami - małymi, żałosnymi cwaniaczkami. Przykre.
        • acorns Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! 03.12.07, 10:39
          Wyglądało to tak że kilku dzieciaków jechało, brali numerki i sobie
          stali w kolejce i tak co 10 co 15 numerek był ich. Młoda była
          naganiaczką i jak widziała że ktoś mało jajka nie zniesie w tej
          kolejce to proponowała wcześniejszy numerek. Byli tam oczywiście
          dorośli, najczęściej dwóch ojców. Siedzieliśmy w samochodzie,
          kręciliśmy się na poczcie w razie gdyby dzieci miały jakieś
          problemy. I tak to sobie szło. Przeciętny utarg wszystkich
          dzieciaków był w granicach 800-1000 zł. Wszystko było potem równo
          dzielone. Nie można było stać codziennie żeby się nie przyczepili,
          więc było to 10-12 dni w miesiącu i nie zawsze ci sami jeździli.
          Lepiej mieli ci co mieli po kilkoro dzieci bo raz pojechał jeden,
          raz drugi, innym razem trzeci i kolejne a i tak zarobek szedł do
          wspólnej kasy. Tacy mieli na tym ponad 2 kafle miesięcznie, a bywało
          że i ponad 3 a to było 10-12 dni po jakieś 3 godziny więc 1/5 etatu
          czy nawet mniej. To niektórych ludzi boli bo miesięcznie tyle nie
          wyciągną na cały etat i tu jest typowy polski problem - mieszanie z
          błotem tych co potrafią zarobić zamiast ruszyć dupę i samemu coś
          podziałać.

          Nie pchałem córki na zarobek bo nie musiałem. Chodziło mi o coś
          innego. Tego nie da jej nawet przedszkole z czesnym 1500 ani 2000.
          To umiejętność radzenia sobie w życiu, przez kaleki życiowe nazywane
          cwaniactwem. To jest coś czego te wychuchane, wydmuchane dzieciaczki
          się nie nauczą nigdy. Oni będą tacy jak ich rodzice - goowno warci
          bez papierków, dyplomów, tytułów, niezdolnych do funkcjonowania bez
          firmy, korporacji dla której pracują i bez kredytów na wakacje czy
          świąteczną wyżerkę. Pamiętam taką scenkę jak Młoda chciała zjesc
          kebaba a ja nie miałem gotówki przy sobie a nie bardzo mi się
          chciało szukać bankomatu. Parkowaliśmy gdzieś w tym grajdołku Wilca,
          Hoża, Wspólna, Koszykowa. Kto tam jeździ ten wie jak jest ze
          znalezieniem miejsca parkingowego. Młoda pomyślała, wyszła i za parę
          minut wróciła z 2 dychami i kazała odjeżdżać, bo pan który dał jej 2
          dychy chce zaparkować. Sprzedała miejsce parkingowe :) I o to
          chodzi. Ona sobie poradzi nawet w sytuacji gdybym przedwcześnie
          rozstał się z tym światem.

          Czy te dzieciaki kogoklowiek swoją pracą skrzywdziły? Przeciwnie.
          Gdyby nie oni to ten któremu się spieszy stałby może i 2 godziny w
          kolejce. A tak to zapłacił, wszedł wcześniej, on zadowolony,
          dzieciaki zadowolone i w czym problem?
      • Gość: gość Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.jelonki.robbo.pl 01.12.07, 19:05
        To się nazywa czuły i troskliwy ojciec. 6 latkę wysyła "na urobek". Czyś ty kolego nie jest z Rumunii?
        Kiedyś był konik, co sprzedawał bilety do kina, bo w kasie ngdy nie było. Wzór zaradności i cnót, o takich będą pisać wiersze i układać poematy. Nobla mu dadzą i wyniosą na ołtarze. Za taką Polskę dziekuję.
        • Gość: gocha Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 01:18
          jestem zszokowana postawą tatusia 6 letniego dziecka. Pewnie czekał
          z utęsknieniem jaki "utarg" mu córka przywiezie.

          Ja mam inny przykład kolejkowych wpychaczy. Takich w przychodniach.
          Otóż czekam na swoją kolej do lekarza (jakąś godzinę) z dwójką
          dzieci 4 i 2 lata. (udręka) a tu zjawia się Babinka starowninka i
          prosi żeby ją na chwilke wpuścić do pani doktor bo "tylko" chciała
          się coś spytać.

          "Tylko spytać" trwa 30 minut.
          Więcej nie dam się nabrać.
          • Gość: baca Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.chello.pl 02.12.07, 09:55
            to teraz pedietra przyjmuje babcie? Ale numer.......
            • yoma Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! 02.12.07, 10:13
              Bo w pewnym wieku się dziecinnieje :)
              • Gość: gość Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.jelonki.robbo.pl 02.12.07, 22:48
                A nie pomyśleliście, że kobieta - matka też może iść do lekarza? Bo np. w krzyżu jej łupie? I dzieci musi wziąć ze sobą. Bo mąż albo w pracy, albo przed komputerem na forum brednie wypisuje. Pewnie o to chodziło Gosi.


                Jeszcze jedno mi przyszło do głowy a'propos polskiego cwaniactwa, a może jak niektórzy uważają (oby byli w mniejszości), bycia "obrotnym". Co złego jest w "łowcach skór" (oprócz tych od pavuluony oczywiście - mam taką nadzieję)? Przecież to też ludzie obrotni, jedynie sprzedają informację...

                Zaczynamy od spraw drobnych, wpychania się do kolejki, nieustępowaniu miejsca w tramwaju (parafrazując: babcie i ciężarne, frajerzy, jak chcą siedzieć, to niech płacą 50 zeta za miejscówę), pózniej są łapówki, najpierw policji zamiast mandatu, następnie coby przetarg wygrać. Jak los będzie łaskawy, to później kręcenie naprawdę dużych lodów przy kontraktach rządowych (autostrady, paliwo, energia). Jak mniej to fałszowanio detektorów metanu w kopalniach, oszczędzanie na odśnieżanie dachów, wspomniane sprzedawanie informcji o zgonach. A jak los nas w ogóle nie kocha, to sprzedawanie numerków na poczcie (bo to pewnie nie 6 letnia córka robiła, tylko ten tatko). A autostrad brak, w koplani wybuch, hala się zawaliła, a policja nie szuka złodzieja.

                I dwa cytaty/sentencje na koniec:

                "Nie rób drugiemu co tobie niemiłe"

                "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"


                • kot_behemot8 Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! 03.12.07, 10:38
                  Gość portalu: gość napisał(a):

                  > A nie pomyśleliście, że kobieta - matka też może iść do lekarza?
                  Bo np. w krzyż
                  > u jej łupie? I dzieci musi wziąć ze sobą. Bo mąż albo w pracy,
                  albo przed kompu
                  > terem na forum brednie wypisuje. Pewnie o to chodziło Gosi.
                  >


                  Niekoniecznie o to. Nie wiem skąd w ludziach przekonanie, ze z
                  dzieckiem chodzi się wyłącznie do pediatry. To tak jakby powiedzieć,
                  ze dorosły chodzi tylko do internisty czy lekarza rodzinnego a do
                  dentysty, laryngologa, ortopedy itd już nie...
            • Gość: gocha Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 20:02
              to był okulista. Obie córeczki noszą okulary.

          • Gość: jaija Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.12.07, 23:20
            Acornsa nie czytajcie, to troll ;) Jego córka już w wieku iluśtam (wpisz
            odpowiednio szokującą cyferkę) lat robiła takie rzeczy, że ho, ho, zarabiała
            taką kasę, pokonywała przeciwników, itd.
            ;)
            • Gość: Koci Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! IP: *.chello.pl 03.12.07, 00:18
              Chora matka z dwojgiem dzieci idzie sie leczyć. Siedzący w autobusie
              ma zapłacic drozej. A tak prawdę mówiąc to co to kogo obchodzi???
              Bzdury,bzdury i jeszcze raz bzdury. Nie macie większych problemów????
              • kot_behemot8 Re: kolejkowym wpychywaczom stanowcze NIE! 03.12.07, 10:49
                A ty nie masz innych spraw do załatwienia niz mówienie innym o czym
                mają pisać?
    • Gość: Yagna Jak dla mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 00:50
      sama idea numerków na poczcie to jakas porażka :)) Zawsze nie wiem czy mam nad
      tym płakac czy sie śmiać. Numerki na poczcie, numerki u lekarza, proponuję
      numerki w sklepach i numerki na przystankach autobusowcyh i numerki do windy :)
      Ja chodzę na poczty na zadupiach i tam nie ma kolejek ani numerków.
      • Gość: Gość Numerki rulez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 09:47
        Na mniej popularnych pocztach aktycznie nie ma kolejek, i to z tego powodu nie ma numerków. Ale co zrobisz w sytuacji, gdy są dwa okienka, do obu stoi parę osób, i oczywiście ta, w której ty się ustawisz nagle się blokuje, bo ktoś ma do opłacenia tuzin rachunków, które trzeba jeszcze poprawić? Na dużych pocztach często tak jest. I tutaj numerki rulez. Tylko niektórzy ludzie jeszcze nie dorośli...

        Ja też jak mogę to idę na pocztę na zadupiu, ale awizo muszę odebrać na dużej i mnie szlak trafia przez takich typów.


        • Gość: Marcin Re: Numerki rulez IP: 62.29.174.* 03.12.07, 13:46
          Tutaj sie zgodze. Pewnie nikt nie lubi stac w kolejce, dzieki numerkom udaje sie
          zlikwidowac czesc niedogodnosci, nie trzeba np. stac, mozna sobie usiasc, badz
          wyjsc zalatwic inna sprawe jesli mamy jakis odlegly numer.
          W miescie gdzie mieszkam wprawadzono taki system w Urzedzie Miasta. Co wiecej
          mozna miejsce w kolejce zarezerwowac z wyprzedzeneim przez strone internetowa na
          okreslony dzien i godzine. Sprawdzalem osobiscie - to dziala :). I dzialalo by
          jeszcze lepiej gdyby nie buraki drukujace bilety dla zabawy albo, o zgrozo,
          handlujacy nimi, lub tez probujacy zalatwic cos bez numerka , "bo on tylko na
          chwile o cos zapytac".
          Komu odrobina cywilizacji sie nie podoba niech wyjedzie do Afryki. Niech stoi
          pol godziny nie wiedzac czy to wlasciwa kolejka, i znosi cierpliwie ze co jakis
          czas wchodzi ubrany w szlafrok i sandaly jegomosc i pakuje sie bez slowa na
          poczatek kolejki. Mozna probowac zwrocic uwage - ale nie ma to sensu bo udaja ze
          nie slysza albo odburkna cos po Arabsku...
        • aiczka Re: Numerki rulez 03.12.07, 14:42
          Kurczę, u nas na poczcie (kilka okienek) już przed wprowadzeniem numerków
          powstał zwyczja ustawiania się w jednej kolejce. Jeśli zwalniane okienko nie
          interesowało osoby pierwszej w kolejce, to przepuszczała zainteresowanych.
          Początkowo numerki były wielką klęską. Przede wszystkim były dwa okienka w
          sekcji A, w której u nas można nadawać/odbierać paczki. Kłopot w tym, że tak
          naprawdę tylko jedno okienko jest dostosowane do przekazania dużego pakunku. Tak
          więc można było - np. przed świętami - odstać w kolejce dwa czy trzy kwadranse i
          odbić się od ściany (panie w okienkach nie miały procedury rozwiązywania tego
          problemu i kończyło się na tym, że nieszczęśnik "wpychał się" do drugiego
          okienka i wszyscy byli słusznie nieco urażeni.
          Ostatnio udało się rozwiązac ten problem poprzez zredukoanie sekcji A do jednego
          okienka. Pojawił się za to inny. Okazało się, że wyjęcie z maszynki numerka
          stwierdzającego "0 oczekujących" powoduje natychmiastowe wyświetlenie się
          numerka nad okienkiem, niezależnie od tego, czy poprzedni klient wciąż jest
          obsługiwany, czy nie. Nie jest to duży problem, gdy jest się jedynym
          oczekującym. Kłopot zaczyna się, gdy na pocztę wkracza następny chętny do tej
          samej sekcji i również dostaje numerek z komentarzem "0 oczekujących" (bo
          przecież "nasz" numerek już się świeci nad okienkiem czyli wg systemu jesteśmy
          obsługiwani) a nad okienkiem wyświetla się jego numer. Kiedy próbujemy załatwić
          naszą sprawę, musimy najpierw wytłumaczyć konkurentowyi, że owszem, wzięliśmy
          numerek a następnie pani w okienku (która i tak nie wierzy), że tak, właśnie nad
          jej okienkiem wyświetlał się przed chwilą nasz numer. I znowu wszyscy są trochę
          (słusznie) urażeni.
          • Gość: jaija Re: Numerki rulez IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.12.07, 16:42
            Bo zamiast 100 kas z durnymi numerkami, powinno być 10 kas i tak: ze 2-3
            specjalnie na opłaty (przy nich ławeczki), inne - na wysyłanie paczek, a jeszcze
            inne - korespondencja służbowa, bo czasem ktoś ze 100 listów wysyła. A 1-2 dla
            osób, które kupują kilka znaczków lub nadają 2-3 listy. I tyle.
            Nie ma jak poczty na zadupiach!
    • aroden nic! 03.12.07, 16:57
      jezeli ktos wyrzucil numerek , nie mogac dluzej czekac i ktos inny
      go znalazl - to dziala calkowicie legalnie!

      a moralna ocena nie ma tu nic do rzeczy.
      • kot_behemot8 Re: nic! 04.12.07, 09:34
        aroden napisał:

        > jezeli ktos wyrzucil numerek , nie mogac dluzej czekac i ktos inny
        > go znalazl - to dziala calkowicie legalnie!


        To sprawa dyskusyjna. Numerek to nie byt sam w sobie tylko sposób na
        SPRAWIEDLIWE I UCZCIWE uregulowanie kwestii czekania w kolejce.
        Podbierania cudzego numerka to sposób na omijanie prawa, choc nie na
        jego łamanie byc może. Różnie mozna to więc oceniać, także i od
        strony legalności takich zachowań sprawa jednoznaczna bynajmniej nie
        jest.

        >
        > a moralna ocena nie ma tu nic do rzeczy.


        Do jakiej znowu "rzecz"? Rzecz przeciez właśnie w moralnej ocenie
        takich zachowań i o tym głównie jest ta rozmowa...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja