matkaipolka
10.12.07, 19:37
Moja kolezanka ma dylemat - nie wie, czy przerwac ciaze. Co wy
byscie zrobili na jej miejscu?
W jej rodzinie jest czesta mlodziencza postac zespolu Alporta, ktory
objawia sie tym, ze wczesnie wysiadaja nerki. Jej brat w wieku 30
lat musial byc codziennie dializowany, i czekal w ten sposob na
przeszczep nerki, ktory dostal dopiero po 7 latach. Zyje z
przeszczepem juz 5 lat, ale ma ciagle komplikacje. Odbija sie to
koszmarnie na zyciu calej rodziny.
Kolezanka zaszla w ciaze i zrobila badania genetyczne. Okazalo sie,
ze plod ma zespol Alporta. Najpierw chciala urodzic po namowie
ksiedza, ale przeciez kosciol nie da jej pieniedzy na leczenie, a
zaden ksiadz nie odda swojej nerki na przeszczep dla jej dziecka.
Twierdzi jednak dalej, ze nie moze zabijac zarodka/czlowieka tylko
dlatego, ze jest chory. Ale czy moze powolywac do zycia kogos, kto
bedzie ciagle cierpial? Czy to dziecko jej to wybaczy jak dorosnie?
Poradzilam jej, zeby zapytala innych ludzi, czy chcieliby sie
urodzic z zespolem Alporta i w wieku 30 lat byc skazanymi na dializy
i przeszczep. Zdecydowana wiekszosc twierdzi, ze wolalaby sie nie
urodzic. Kolezanka prawdopodobnie przerwie ciaze, ale widze, ze
zadne wyjscie nie jest dla niej latwe.
Sama nie wiem co jej radzic. Z jednej strony nie chcialabym zabijac
zadnego zarodka, z drugiej strony sama nie chcialabym zyc z zespolem
Alporta i wolalabym, zeby moi rodzice ew. przerwali taka ciaze. Co o
tym sadzicie?