Czasem chcę wołać"ratunku, zwariuję"!

13.12.07, 17:34
Mam ponad 60 lat, moja mama prawie 90.Fizycznie jest super sprawna (pomagam jej tylko w kąpieli itp.), wszystko je (a ja niestety mam już przez nią dietę i dość zrujnowane zdrowie, również psychiczne).Mama była, jest i będzie waleczną dyktatorką, nieznoszącą sprzeciwu, ale...osiąga wszystko dość "subtelnymi" metodami, stosując np.szantaż emocjonalny,udaje pokorną, zgodną.Jest w moim domu 3-ci rok( poprzednio kilkanaście lat mieszkała sama), była cierpiąca, słaba, tylko polegiwała,była smutna-wzięłam ją do siebie.No i...a tego się nie spodziewałam!Opiekowałam się nią jak najlepiej,mam dobre warunki mieszkalne,kupiłam jej wygodne szafki, ma swój pokój, dobrze gotuję-babcia utyła w rok 10 kg,przeszły jej wszystkie choroby, poprawiły się ruchy i zdrowie.Ale...mama zawładnęła naszym życiem, stosuje swoje stare dyktatorskie metody , o których już zapomniałam.
    • fraenh Re: Czasem chcę wołać"ratunku, zwariuję"! 13.12.07, 18:17
      min.wszędzie węszy, kontroluje, skarży, "wychowuje" mnie,sprawdza, co wyrzuciłam do śmieci, beszta, że mężowi kasy nie udzielam, tylko "jak to chłop bierze ile chce pieniędzy, a ciebie to nie obchodzi!", "radzi" mi żebym wnukowi "w dupę strzeliła", bo sam sobie z lodówki kiełbase wziął, kto to widział!itp.
      Bardzo wcześnie poszłam z domu, bo było mi źle.I choć w życiu nieraz było ciężko, nigdy nie było już tak źle, jak...u mamy...
      I teraz boleśnie wróciło do mnie całe nieszczęśliwe dzieciństwo (a przez te dzieści lat oceniałam je nie tak źle...)
      Widzę wszystkie wady mamy (i to,że ja zrobiłam nieświadomie wszystko, żeby nie być taką, jak ona), nawet mój język jest całkowicie inny, mama posługuje się językiem napaści("atakuj go"-zachęca, bym zmobilizowała męża do szybkiej naprawy jakiejś domowej usterki),lekceważenia("taki bądź kto"), przymusu,popędzania.Ze zdumieniem otwieram oczy na prawdę, że MOJA MAMA JEST WREDNA!
      Nabrała wielkiej energii życiowej, bo lubi rządzić, rozkazywać, wrzeszczeć, udzielać.Ale ja nie mogę na to pozwolić!To mój dom!
      No i tu jest największy problem, bo ona JEST MATKA, wszystko jej się należy!Jeżeli jakoś z nią negocjuję, cvzegoś się domagam, tłumaczę, to albo płacze i mnie przeprasza, że ona taka nie jest ("tylko tutaj mi się tak jakoś mówi"), płacze, albo szantażuje "tak, teraz to dzieci matkę w dupie mają, tak, tak, za długo żyję"itp.A to tylko mała część z oceanu jej repertuaru.Miałam starszą siostrę, której mama zapisała mały, bez wygód domek za opiekę.Kiedy nastał czas opieki niespełna 70-cio letnia siostra załamała się i umarła, ciągle się z mamą kłóciły i płakały, przepraszały, "żarły się", używając języka mamy, choć nie mieszkały razem.Wiem, że siostra była przerażona perspektywą mieszkania z mamą-obie mają jednakowe charaktery!Ja mam charakter taty, jestem większą dyplomatką-ale dochodzę do kresu swoich możliwości, jak ja wydolę, ratunku!Co mogę zrobić?
      • magda0181 Re: Czasem chcę wołać"ratunku, zwariuję"! 13.12.07, 18:31
        Nie mecz sie, bo Cie to zrujnuje do konca i kolejne dziecko umrze
        przez matka. Oddaj mame do jakiegos dobrego domu, gdzie wciaz bedzie
        moglaby Ci aktywa, odwiedzaj i dbaj innego wyjscia nie widze.
    • piwi77 Re: Czasem chcę wołać"ratunku, zwariuję"! 13.12.07, 22:42
      Niefajna ta Twoja mama, wykorzystuje Ciebie i jeszcze próbuje
      reaktywowac tamte czasy gdy byłaś dzieckiem i tak Cię traktuje.
Pełna wersja