mis.kati23
19.12.07, 19:32
Ostatnie dni przed swietami, siedzialam w kafejce szkolnej z kolegami,
gralismy w karty, w pewnym momencie sms.
Mama napisala mi, ze kuzynka, z ktora sie praktycznie wychowalam,
(mieszkalysmy w blizniaku), jest chora na bialaczke. Szok.
Nie widzialam jej od ponad 5 lat, rozjechalysmy sie po swiecie. Zycie nas
rozrzucilo na rozne strony swiata. Zerwalysmy ze soba kontakt, wlasciwie bez
jakiegos powodu, tak jakos wyszlo. Teraz sie dowiaduje, ze ona jest chora,
lezala w szpitalu, dostaje leki. Niby nie jest jakos tam niesamowicie
tragicznie, ale to jest rak. Ona ma 26 lat, padaczke (juz sporo lat temu
stwierdzona) a teraz bialaczke.
Nie wiem co mam zrobic, przeciez nie zadzwonie do niej po pieciu latach i
powiem- przykro mi, ze jestes chora, mam nadzieje, ze nie umrzesz albo udawac
bede, ze dzwonie tak sobie, zeby sie po latach spytac co slychac. To brzmi
prawie cynicznie. Nie umiem sobie z ta sytuacja poradzic.
Siedze przy tym glupim kompie, lzy mi ciekna, telefon lezy pod reka, skype
wlaczony, a cos mnie blokuje, nie wiem co mam powiedziec, co mam zrobic, wiec
wylewam swoje troski tu na forum z nadzieja, ze ktos mi podpowie...