Taka historia o WP kawalkami do dziennika chetnie

24.12.07, 16:08
W kwietniu 2006 roku zostalem powolany do sluzby wojskowej – wczesniejsza
komisje lekarska –orzecznicza miałem w 2002r-nikt niepytal czy przez okres
ponad 2lat cos się dzilo z moim zdrowiem i czy jestem gotowy do podjecia
sluzby wojskowej-nadmieniam iż moja narzeczona w tym okresie była w ciazy
(ok.2miesiac), pobor nastapil 09.05.2006 do JW1300 w Pruszczy Gdanskim,gdzie
na 2 dzien zostalem skierowany do sluzby w Grupie k/Grudziadza na okres
tzw.”chroniony”.
Przebywajac w jednostce w Grupie,stan mojego zdrowia coraz bardziej się
pogorszal oraz coraz bardziej porzadana stala się wizyta w domu i chec a
wlasciwie koniecznosc zdobywania srodkow do zycia dla przyszlej zony i dziecka
w trudnym dla niej okresie (Ja wygladalem jakbym to zrobil dziecko i uciekl do
wojska,jednakze tak nie było ale nie cylo chcetnych do wysluchania opinii o
mojej sytuacji.
Nadmienie jeszcze ze ja pracowalem na umowe o prace na czas nieokreslony i
pracodawca nie ucieszyl się z powodu mojego powolania do WP a tym bardziej
narzeczona z która to wynajmowalem mieszkanie-po prostu pozostawilem ja bez
biezacych srodkow do zycia,tak jak bym utracil prace (Ona nie pracowala i
nigdy pracowac nie będzie,bo nie do pracy sa stworzone kobiety),jedyne co
moglem zrobic to zostawic jakies oszczednosci zycia na przetrwanie a jak
wiadomo w ciazy pieniazki ubywaja predko (lekarze,leki,zywnosc oraz dodatkowo
oplaty mieszkania) kwota która pozostawlem nie starczyla na wiele i jak tylko
przyjechalem po przysiedze czyli ok.1miesiac, do domu byłem zmuszony za grosze
pilnie sprzedac samochod (Fiat Cinquecento700)calosc standardowo oddalem
kobiecie,rozlaka była tak wielka ze po przysiedze wrocilem do jednostki po
ponad 24 godzinach spoznienia,lecz to nie koniec,od razu zostalem usuniety z
listy ubiegajacych się o kurs prawa jazdy kat.C oraz dyscyplinarnie skierowany
do Szpitala(Ambulatorium)wewnatrz jednostki w Grupie k/Grudziadza a stamtad
robiono ze mnie wariata i probowano mi wmawiac ze chcac wyjsc z wojska mam
udawac wariata (namawial do tego pewien „chorazy” tamtejszej jednostki.
O calej sytuacji tuz poprzybyciu do tejze jednoski zostali powiadomieni
dowodcas kompanii,plutonu oraz calej jednostki wosjkowej na co w odpowiedzi
pojawiala się grozba o mozliwosci skierowania do wojskowej jednostki karnej.
Nie zwlekajac,probujac uniknac calkowitego zalamania w nadzieji na lepsze
jutro dobrowolnie wydalilem się z jednstki (ucieklem) do domu,po 2 dniach
prawdopodobnie do domu rodzicow z którymi nie utzrymuje stalego kontaktu
przybyli dowodcy-przyjechali po mnie,lecz mnie tam nie było.
Wrocilem do jednostki po kilku dniach z lzami w oczach na prosbe mojej
narzeczonej,chcialem aby nie o wszystkim wiedziala i nie martwila się w tym
trudnym dla niej okresie.
W calej sytuacji w wosjku przerazliwe jest to jaka p[anuje tam bezkarnosc i
swoboda ublizania,ponizania oraz zlego traktowania mlodego zolnierza, który
nie powinien znajdowac się w wojsku w danej chwili.

O calosci i o innych informowalem Rzecznika Praw Obywatelskich,pozniej Sad i
Prokurature a także inne organizacje,lecz wiadoma jest rzecza to iż bezkarnosc
wladz toleruje Polskie Prawo i wladza Polityczna a wiec coz ja moglem zrobic
sam jeden bez ogromu prawnikow i t.p. osob potrzebnych do walki z takim
okrucienstwem.

Jedyne co moglem zrobic to starac się o szybsze wyjscie pokazujac na co
cierpie i zego to dorobilem się w wojsku tj. swierzbu,grzybicy
pachwinowej,zapalenia blony sluzowej zoladka i choroby psychicznej z czym
walcze do chwili obecnej,jednakze silne doznania u mlodego czlowieka nie dadza
się szybko zlikwidowac o ile wogole się dadza a inne schorzenia to już do mnie
przyrosly na stale, dlatego przestrzegam wszystki ktorzay kiedys pojda do
wojska lub tych ltorzy spotkaja się z prawna bezkarnoscia o szybka interwencje
zanim będzie za pozno,bo pozniej to już swój swemu krzywdy nie zrobi (mowie tu
o urzednikach Wspanialego Panstwa Polskiego jako Patriota).

O warunkach sanitarnych nie wspominam bo az zal opisywac cala
sytuacje,wystarczy zobaczyc jakie schorzenia u mnie wystapily i sa
udokumentowane u moich lekarzy a także u lekarzy wojskowych na komisjach w
trakcie oraz po wojsku, z którego w koncu wyszedlem po ponad 3 miesiacach
strasznej udreki i walki ze zlem, i za nic nikt mnie nie przeprosil ani tez
nie pomogl ani nie pomaga do tej pory w leczeniu.

Stwierdzenie wosjka było takie iż moje schorzenia nie pozostaja w zwiazku ze
sluzba wojskowa mimo iż to nie prawda, a pytanie: to dlaczego byłem w wojsku
jak miałem takie schorzenia, brak jest odpowiedzi do tej pory.

Pisalem ze cala sprawe naglosnie w mediach ale mie na to nie stac, nie proszę
o pomoc bo nie mam już tyle sil na walke z tym wszystkim i kobiety nie chce
denerwowac bo po co?

Potrafilbym opisywac każdy dzien przebywania w wojsku oraz okreslenia jakie
padaly wśród innych mlodych poborowych,teraz wspominane jako mile lecz wtedy
były troche przykre choc nie były wrogo wypowiadane bo razem z innymi
probowalismy jakos sobie radzic, szczególnie z jednym zolnierzem poborowym
który to zostawil daleko w domu zone i 1roczne dziecko.

Jeśli jest ktos chetny do opisania tego tematu na lamach jakis forum, na
lamach gazet,dziennikow,ktos kto zbiera tego typu opsiane sytuacje zyciowe
majace zwiazek z Wosjkiem Polski, proszę o kontakt.
    • naprawdetrzezwy Daj jakieś streszczenie. 25.12.07, 00:07
      (wiesz, że już nie płaci się od ilości liter, tylko od sensu?)
      • Gość: Rex. Nie wyszło streszczenie. IP: *.toya.net.pl 25.12.07, 01:40

        ---------------------------------------------------------------------
        -----------

        [list osoby poszkodowanej w wypadku przy pracy, nadesłany do zakładu
        ubezpieczeń jako odpowiedz na prośbę o udzielenie bliższych
        informacji dotyczących okoliczności wypadku]

        Szanowni Państwo!

        W raporcie z wypadku jako przyczynę wypadku podałem "próba
        samodzielnego wykonania pracy". W liście stwierdziliście Państwo, że
        powinienem podjąć pełniejsze wyjaśnienie. Sądzę, że poniższe
        szczegóły będą wystarczające.

        Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu
        nowego, trzypiętrowego budynku.Kiedy zakończyłem pracę,
        stwierdziłem, że mam ponad 150 kilogramów cegieł porozrzucanych
        wokoło.Zdecydowałem nie znosić ich na dół pojedyńczo,
        lecz spuścić je na dół w beczce, używając liny na bloku
        przytwierdzonym do ściany na trzecim piętrze budynku. Po
        zabezpieczeniu liny na dole wszedłem na dach i zawiesiłem na niej
        beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę,
        a następnie trzymając ją mocno, zacząłem powoli opuszczać 150-kilowy
        ciężar.
        W raporcie o wypadku napisałem, że ważę 80 kilogramów. Możecie sobie
        Państwo wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpni
        ęciem do góry, straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie
        muszę dodawać, że ruszyłem do góry w raczej szybkim tempie,po
        ścianie budynku. W połowie drugiego piętra spotkałem się z opadającą
        beczką-to tłumaczy pękniętą czaszkę oraz złamany obojczyk. Zwolniłem
        trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne wciąganie, nie
        zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na
        szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie nadal trzymać mocno
        linę pomimo bólu i ran. W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła
        o ziemię. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła.
        Pozbawiona cegieł beczka ważyła już tylko 25 kilogramów.
        Przypominam, że ja ważę 80 kilogramów, więc w tej sytuacji zacząłem
        gwałtownie opadać, i w połowie drugiego piętra ponownie spotkałem
        się z beczką,która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam
        pęknięte kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóżniło mój
        upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos
        cegieł - złamane tylko trzy żebra. Z przykrością muszę stwierdzić,
        że gdy leżałem obolały na cegłach, nie mogłem wstać , ani się
        poruszać, a ponadto przestałem trzeżwo myśleć i puściłem linę. Pusta
        beczka ważąca mniej niż lina, spadła na dół i połamała mi nogi.

        Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi
        potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej sprawie. Teraz już
        Państwo zapewne rozumieją, w jakich okolicznościach wydarzył się mój
        wypadek.

        Zauważasz podobieństwo?
        Jesteś pierwszorzędnym obiektem na ofermę batalionową.
        Stworzyłeś sytuację nie używając rozumu i teraz płaczesz nad swoim
        losem.Do tego próbujesz wciągać armię innych ludzi aby wspierali cię
        w twoim niedołęstwie.Chcesz być ojcem specjalnej troski?
        >> (Ja wygladalem jakbym to zrobil dziecko i uciekl do
        wojska,<<

        Zrobiłeś dziecko bezmyślnie i ono miało ci zagwarantować że nie
        zostaniesz powołany do wojska jako jedyny żywiciel rodziny.

        >> Ona nie pracowala i
        nigdy pracowac nie będzie,bo nie do pracy sa stworzone kobiety),<<

        A ty /chłop/ nie jesteś stworzony do wojska. Biedaku.

        >> Nie zwlekajac,probujac uniknac calkowitego zalamania w
        nadzieji na lepsze
        jutro dobrowolnie wydalilem się z jednstki (ucieklem) do domu,po 2
        dniach
        prawdopodobnie do domu rodzicow z którymi nie utzrymuje stalego
        kontaktu
        przybyli dowodcy-przyjechali po mnie,lecz mnie tam nie było.
        Wrocilem do jednostki po kilku dniach z lzami w oczach na prosbe
        mojej
        narzeczonej,<<

        Na przyszłość słuchaj swojej narzeczonej bo jest mądrzejsza od
        ciebie.
Pełna wersja