cimoszewicz
08.01.08, 19:33
Ksiądz przechwalający się, że jechał 240 km/h, rzecznik praw obywatelskich
instruujący, że osoby „bardzo bardzo bogate“ mogą podarować lekarzowi „pióro“
(a te nie bogate „koniak“), na drogach „miszczowie“masakrujący się jak
króliki, (do niedawna) premier układający się z sąsiadami na zasadzie „im
gorzej tym lepiej“, kradzieże, łapówki i oszustwa na każdym kroku.
Co jest z tym narodem? Przecież coś takiego jest gdzie indziej nie do pomyślenia.
Czy dlatego jesteśmy praktycznie pozbawieni elit i nie zbudowaliśmy do tej
pory nawet fundamentu społeczeństwa obywatelskiego bo jako naród nie było nam
dane ciągnąć z innymi narodami na równi? Bo akurat wtedy, gdy formowało się
pojęcie narodu, straciliśmy byt narodowy? I podczas gdy inni (nawet kosztem
bardzo bolesnych doświadczeń) budowali swoje społeczeństwa my trwaliśmy przez
wieki uciekając do nielegalności, oporu i destrukcji?
Czy dlatego nielegalność, opór, destrukcja a nawet przekora wobec nas samych
tkwią w nas tak głęboko?
Podobno jesteśmy najbardziej zakompleksionym i najbardziej nieufnym narodem
Europy.