Policjanci z bronią w sylwestra , z TVinfo

12.01.08, 20:44
Dziś w TVinfo około 17 pokazali zastępy policji w Warszawie
jak brali broń w sylwestra .
Jak im się oczy świeciły do tej broni.
Po co im ta broń ? Do tłumu mieli celować ?
Ciekawe, ilu ludzi poszło by na tego sylwestra pod Pałacem Kultury,
gdyby widziało ten materiał w TVinfo wcześniej ?
25% ? Czy może 10% ?

A jutro Orkiestra Świątecznej Pomocy.
Też policja będzie uzbrojona po zęby ?
Ile spraw postszelenia ludzi będą potem tuszować ?
    • jwpa A jak to tuszowanie wygląda w praktyce ? 13.01.08, 00:18
      Nieco ponad rok temu skorumpowany policjant strzelał do mnie:
      Piotr Ołdak nr 903453 lub Mariusz Należyty nr 625621 - nie wiem
      który,
      nie mam oczu z tyłu, od tego są sądowe kamery, ale pamiętam potem,
      że o rozliczaniu naboi, że niby strzał do chorego psa - mówił
      Ołdak.
      Było to w Warszawie, rano,zdaje się tuż przed 11, dnia
      29.12.2006, przed sądem pracy na Terespolskiej.
      Pobili mnie, i tuż po zdarzeniu w kantorku Ołdak
      ścisnął mi lewą rękę tak, że na zdjęciu RTG jest rysa,
      na tej cieńszej kości (promieniowej?), potem ścisnął mi lewą dłoń
      tak że coś mi uszkodził, jak rozumiem z opisu karty
      złamał coś tam (nie jestem lekarzem).
      Nie widzę żadnej rysy na zdjęciu, więc jak rozumiem
      z przesunięciem.
      Na szczęście nie wsadzili mnie w gips, tylko kazali
      przyjść w dniu następnym, czego nie zrobiłam.
      Jak mi się wydaj nie mam osteoporozy, mam około 40 lat,
      i nigdy do tąd nie miałam nic w gipsie, więc moje kości nie są
      kruche. A doświadczenie mówi mi, że mam raczej mocne kości.

      Konsekwentnie odmawiałam podpisu pod nieprawdziwym protokołem.
      Dodatkowo brał w tym udział nieumundurowany człowiek, podał numer
      156469.
      Policjantka Barbara Owczarek nr 910575 kazała mi się rozbierać do
      naga by mnie przeszukać.
      Odmówiłam także podpisu pod nieprawdziwym protokołem z przeszukania.
      Zaaresztowano mnie więc, bez nakazu sądowego lub prokuratury,
      wcześniej wiele godzin wożąc po Warszawie radiowozem HPZA271.
      Policjanci wielokrotnie wyjeżdżali ze mną z komisariatu na
      Grenadierów (Praga), jeździli ulicami Warszawy po ciemku, i wracali
      z powrotem na komisariat raz jednym raz drugim wejściem(wjazdem)
      sugerując, że podjeżdżają pod prokuraturę. Bardzo przekraczał
      prędkość, a nie wolno mu tego było robić, bo nie był na sygnale.

      Na to żeby się szwędać autami to mają pieniądze z góry.

      Nie dano mi nic jeść.
      W komisariacie, przy wielu innych policjantach wyśmiewano się ze
      mnie, a Wojciech? Więckowski kierował nimi, i żądał żebym coś
      napisała przeciwko sobie, ale ja napisałam jak było: na urzędniczkę
      w sądzie, co mi chciała wyrwać z ręki MÓJ dokument, i on tego co
      napisałam nie przyjął.

      Teoretycznie zamknęli mnie za to, że ta skur.. urzędniczka
      chciała mi wyrwać ten mój dokument- dyskwalifikujący skorumpowanego
      sędziego, a jej na to nie pozwoliłam. Żadnego innego powodu nie
      znaleźli. Dokument zabrali i NIGDY nie oddali.

      Wieczorem wozili mnie do pustego już sądu, na ostatnie piętro,
      zdaje się 6, pewnie chcieli mnie wyrzucić oknem, upozorować
      samobójstwo, ale ja póki mogłam mówiłam ostatnim wychodzącym już
      pracownikom, o sytuacji.
      Prowokowali też ucieczkę przez pozostawienie mnie pilnowaną tylko
      przez jakiegoś cywila. Chcieli mieć powód "legalny" powód
      zastrzelenia, ale ja nie miałam siły uciec.

      W końcu zamknęli mnie w areszcie przy Umińskiego.
      W celi nie było ubikacji, ani nic takiego, zamiast łóżek były
      drewniane, takie kostki, okno było nie tylko z kratą, ale wyraźnie
      przyciemnione, co było widać dopiero rano.
      Z definicji słownika języka polskiego, wynika, że był to karcer.
      Bandyci z tego aresztu przetrzymywali mnie tam całkiem bezprawnie
      i bez dokumentów .
      Za każdym razem gdy przekazywali mnie z rąk do rąk była o tym , (o
      braku dokumentów) ,mowa między nimi.

      Do celi strażnik przyniósł mi gazetkę pornograficzną,
      Kazano zdjąć rajstopy, stanik i okulary przy dużej wadzie około
      minus 4,5. Strażnik mówił, że jest lekarzem. Wszystko to razem
      wyglądało na przygotowanie do gwałtu, ale do tego na szczęście
      nie doszło.

      Dlaczego mnie nie zabili?
      Bo zostawili za dużo śladów, w tym sądzie na końcu, późnym
      wieczorem, jednak za dużo ludzi mnie widziało.

      Wypuszczono mnie następnego dnia.

      Sprawa strzelania do mnie jest dokładnie zatuszowana mimo, że
      pisałam w tej sprawie do Ziobry, Dorna , i bardzo wielu innych
      urzędów. Mimo, zę przeciez dowody isniały (kamery) i istnieją
      (dukumenty wydane mi na końcu przez nich, wzajemnie sprzeczne).

      W czwartek (kilka dni temu) jak napisał Super Express jakąś
      dziewczynę zabili w Kobyłce pod Wołominem (gdzie mieszkam) serią
      strzałów w plecy.
      To była egzekucja jak napisali w gazecie.
      Bo nie chciała płacić haraczu, jak napisali.
      Policja bierze wodę w usta, jak napisali.
      A może to policjant strzelał ? Tego nie napisali,
      ale myślę, że to bardzo prawdopodobne.

      Czuję, że i mnie zabiją, nim zdążę stąd uciec.

      Tak tuszowanie wygląda w praktyce.
Pełna wersja